jak pisałam wcześniej wspomnę o mojej małej przygodzie z przesiadką w
Instambule a właściwe przygodzie z bagażem. Miałam w Turcji przesiadkę w
Instambule i poprosiłam w Warszawie o nadanie bagażu docelowo. Miła Pani
powiedziała, że nie będzie z tym problemu. Niestety lot z Warszawy do
Instambułu odbywał się liniami tureckimi i nie wiem dlaczego ale w Instambule,
gdy juz podchodziłam do odprawy bagażowej, dowiedziałam się ,że mojego bagażu
nie ma. Wysiadając z samolotu w Instambule poznałam 2 dziewczyny z Polski-
bardzo miłe, na nie czekał w Instambule kolega-Turek. Własnie one i ich kolega
bardzo mi pomogli w poszukiwaniu bagażu. Po pierwsze dziewczyny cały czas ze
mną były ( więc nie spanikowałam) a ich kolega dzwonił ( na lotnisku sa takie
stanowiska z telefonami) w poszukiwaniu tego bagażu. W końcu udało się,
dotarłam do miejsca gdzie są zagubione bagaże i odzyskałam moją walizkę ( tu
też pomógł mi starszy Pan-Turek, musze wspomnieć , że Panie turczynki nie były
takie chętne do pomocy). Konkludując chcę powiedzieć, że bardzo załowałam , że
jednak nie poczekałam na walizki z Warszawy, żeby się upewnić, że na tej
taśmie mojej nie ma. Gdybym to poczekała i na 100% sprawdziła to wczesniej juz
dowiedziałabym się, że moja nie została dalej przekazana. A tak były nerwy i
strach , że nie wyrobię się na dalszy lot. Bardzo mi pomogły te dziewczyny,
może to przeczytają i chcę im jeszcze raz podziękować. Za to gdy wracałam z
powrotem, Pani na lotnisku w Antalyi nadała mi bagaż docelowo do Warszawy i
nie było żadnego problemu, chociaż wiadomo z Antalyi do Instambułu leciałam
tureckimi liniami a z Instambułu do Warszawy- polskimi. Oczywiście nauczona
doświadczeniem sprawdziłam w Instambule czy na taśmie nie ma wyrzuconej
walizki ale nie było

. Za to w Warszawie bez problemu ją znalazłam. Napisałam
to bo być może ktoś skorzysta z tego mojego doświadczenia

pozdrawiam