byl wczoraj w Genewie i ja tez tam bylam

lubie Cabrela od dawna, na jego
piosenkach uczylam sie francuskiego (nie rozumialam dlaczego nie rozumie
niektorych slow, zrozumialam jak uslyszalam jak on mowi, swoim spiewajacym
akcentem

) kiedy spiewal 'octobre' przenioslam sie w czasie do mojego
srednio przytulnego pokoju w akademiku jesienia roku 1994....az lezka
zakrecila sie w oku...
koncert baardzo sympatyczny, jak zawsze Cabrel, cieply i mily i dowcipny. dosc
fajna atmosfera, chociaz sala ogromna, jak na moj gust nieodpowiednia dla
jego koncertow.
moze ktos tez byl wczoraj wieczorem w genewie w arenie?
pozdrawiam