Mój pierwszy kontakt z Nim miał miejsce w Alei Żwirki i Wigury przy Banacha w 1979 r - tuż obok kliniki gdzie później zmarł mój syn - dałem Mu Paweł - po Papieżu. Gdy Wojtyła zostawał Papieżem On wtedy się rodził. Fabryka /Waryński/ wysłała ludzi do tzw zabezpieczenia przejazdu. Byłem wtedy młody i głupi i przyznaję, nie bardzo kumałem o co biega a wybór Polaka na Papieża traktowałem wtedy jaki taki ewenement. Zmieniło to się gdy pierwszy raz zobaczyłem Go na żywo, diametralnie się zmieniło. Człowiek w białej szacie, pozdrawiający wszystkich na trasie, z przepięknym uśmiechem i dobrocią na twarzy. Nie będę nikogo przekonywał do Niego ale ja po prostu ja zakochałem się wtedy w Nim

chodziłem na wszystkie Jego msze w W-wie - wiele godzin stałem ,często na deszczu, nogi bolały jak diabli, nigdy nie pożałowałem spotkań z Nim przeciwnie

On zawsze pozostanie w mojej pamięci jako wybitny człowiek i namiestnik Chrystusa ale dla mnie jako Polaka wielki Polak - bardzo wielki - ogromny, po prostu gigant

Abba Ojcze - mój ukochany JP2

kiedyś się spotkamy mam nadzieję.