m.maska 28.10.11, 16:54 Wirtual daje nam nieograniczone mozliwosci… zalozmy, ze: nie ma dla nas ograniczen czasowych, finansowych, nie mamy zadnych obowiazkow...jak wykorzystalibyscie ten czas.... Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
m.maska Re: TELENOWELA 28.10.11, 17:00 jestesmy oczywiscie piekni, mlodzi i bogaci... i calkowicie niezalezni... czego szukamy, za czym tesknimy...czego pragniemy? mozemy sobie pofantazjowac, na zasadzie co by bylo gdyby Odpowiedz Link
m.maska Re: TELENOWELA 28.10.11, 17:09 A moze tak: Jetset albo Jet Set (z angl. szykeryja) to okreslenie miedzynarodowej warstwy spoleczenstwa, do ktorej zaliczaja sie takze mlodociani bogacze (yuppie) dysponujacy odpowiednimi sumami aby korzystajac z samolotow spotykac sie w miejscach na swiecie, do ktorych wiekszosc ludzi nie ma dostepu. Samo okreslenie Jetset wywodzi sie od stylu zycia. Srodkiem lokomocji jest samolot(jet) ktorym przenosza sie w krotkich odstepach czasu z miejsca na miejsce, przy czym miejsca te nie sa przypadkowe, to najpiekniejsze, najmodniejsze, nabardziej egzotyczne miejsca na swiecie. Okreslenie Jetset powstalo w czasach, kiedy ceny biletow lotniczych byly wyjatkowo wysokie i dla przecietnie zarabiajacego konsumenta, prawie nieosiagalne. Jednak wstep do tego grona nie podlega zadnym elitarnym regulom, jak to ma miejsce wsrod High Society. Samo okreslenie wiaze sie z wprowadzeniem w latach piecdziesiatych specjalnych lotow liniowych „Jet”. Do tego czasu, uzywano okreslenia „café society”, ktore podobnie odnosilo sie do stylu zycia, w ktorym bogaci mogli sobie pozwolic na podroze z miejsca na miejsce. Juz ci korzystali w latach 1930-1940 z uslug towarzystw lotniczych, wtedy byly to jeszcze smiglowce. Dla celow militarnych i duzo szybsze samoloty odrzutowe byly poczatkowo dla ruchu pasazerskiego zbyt drogie. BOAC dostrzeglo popyt i uruchomilo, 2 maja 1952 pierwsza linie de Havilland Cornet miedzy Londynem i New York City, krotko potem dolaczyl Paryz, Rzym i Los Angeles. Oferta szybko sie poszerzala, przy czym obok centrow miedzynarodowych transakcji, coraz czesciej celem byly plaze i miejsca w ktorych kwitlo zycie towarzyskie – do klasycznych adresow Society, takich jak Bermudy, Cannes, Saint-Tropez, Portofino, St.Moritz, Gstaad, dolaczyly kolejne: Acapulco, Nassau i Huntington Hartfords nowa rajska wyspa (od 1962), a takze Capri i mniejsze miejscowosci na Riwierze, Od 1974, bezposrednie loty objely wiele wysp greckich, dlugo laczono Jetset z tymi adresami. Obecnie odrzutowce staly sie standartem dla ruchu pasazerskiego, tak wiec mowiac Jetset ma sie na mysli grupe ktora korzysta z luksusowych podrozy a nawet wlasnych samolotow by spotykac sie w roznych, najczesciej egzotycznych, miejscach na swiecie. Przy czym w dziesiejszych czasach, cel mozna dowolnie wybierac, inaczej niz w pierwszych dziesiecioleciach istnienia Jetset-u. Juz w okresie poczatkowym kiedy zaczeto uzywac tego okreslenia, dotyczylo ono tych prominentow, ktorzy bez zenady obcowali z mediami – pojawili sie paparazzi i bulwarowki, komentujace wydarzenia(rzeczywiste lub inscenizowane) z zycia pieknych i bogatych. Szybkie zycie, ciagle podroze miedzy Rzymem i Paryzem zostalo zauwazone przez publike. Federico Fellini pokazal to w filmie La dolce vita(1960). Kto wymyslil to okreslenie, trudno dzisiaj stwierdzic: udokumentowane jest, ze rozpropagowal je Igor Cassini w swoich artykulach pisanych dla czasopism wydawnictwa Hearst’a. Podczas gdy w latach siedemdziesiatych fenomen Jetset’u zaczynal blednac, Concorde stworzyl nowe mozliwosci szybszego przenoszenia sie z miejsca na miejsce. Jednak siec linii tego ponaddzwiekowego samolotu ograniczala sie do niewielu miejsc. Od stycznia 1976 roku, uruchomimono linie Londyn-Bahrain i Paryz-Rio de Janeiro(via Dakar); od listopada 1977 latal regularnie do Londynu, Paryza i Nowego Jorku. „Ponaddzwiek” przyspieszyl Jetset - („From rock stars to royalty, the Concorde was the way to travel for the jet set“, jednak Concorde zaprzestal lotow w roku 2003. Okreslenie Jetset wtaopilo sie w kilku jezykach, wiele innych na ten styl zycia stworzylo wlasne okreslenia, jak np. ‘wa-Benzi”Benz-wlasciciele) w Afryce Centralnej. Odpowiedz Link
sakral z wolnej chwili 28.10.11, 17:29 m.maska napisała: > Wirtual daje nam nieograniczone mozliwosci… zalozmy, ze: nie ma dla nas o > graniczen czasowych, finansowych, nie mamy zadnych obowiazkow ...jak wykorzystal > ibyscie ten czas.... --------------------------------------------------(m.podkreślenia) o tak: > Odpowiedz Link
m.maska Re: z wolnej chwili 28.10.11, 17:44 aha... no ale to tylko jeden wieczor...i co dalej? czasu mamy multum a ograniczen zadnych... Przede wszystkim chce miec wlasny samolot... Odpowiedz Link
m.maska Re: z wolnej chwili 28.10.11, 17:49 oczywiscie zeby w koncu dotrzec do miejsc, ktore juz zawsze chcialam zobaczyc... Odpowiedz Link
izydor88 Re: z wolnej chwili 28.10.11, 17:48 Zamykam oczy i marzę... Nie chciałabym być młoda i piękna,50+ to dobry wiek,w lepszym jeszcze nie byłam. Zdrowa,bogata i pazerna na życie - tak. Moja praca sprawia mi ogromną frajdę,więc dzięki bogactwu usunęłabym tylko uciążliwości.Założyłabym prywatną klinikę i pracowała po swojemu. Równie dużo forsy przeznaczyłabym na poprawienie doli zwierząt - bez czułostkowych gestów,po prostu mądrze. Dobrałabym odpowiedzialnych współpracowników,żeby móc podróżować po świecie.Z NL oczywiście. Wyznawałabym filozofię wegańską,ale dietę stosowałabym wegetariańską.Bez serów nie wyobrażam sobie życia. Odpowiedz Link
m.maska Re: z wolnej chwili 28.10.11, 17:53 O to to, bez serow tez bym nie przezyla.... ostatnio podano mi do sprobowania serek, ktory mnie zachwycil...austriacki Appenzeller Heukäse...oczywiscie natychmiast kupilam, cos slomianego w sobie rzeczywiscie mial Odpowiedz Link
izydor88 Re: z wolnej chwili 28.10.11, 17:57 Zapamiętam nazwę.Dobry ser i równie dobre białe,dobrze schłodzone wino....Dobroć totalna. Odpowiedz Link
m.maska Re: z wolnej chwili 28.10.11, 18:01 Najlepszy jest Riesling...a do tego winogronka...najlepiej bezpestkowe..przynajmniej dla mnie. Odpowiedz Link
izydor88 Re: z wolnej chwili 28.10.11, 18:07 Też.Ostatnio smakuję chilijskie i australijskie Chardonnay.Chilijskie podawano również w angielskich pubach.Dobre. Odpowiedz Link
m.maska Re: z wolnej chwili 28.10.11, 18:04 i co bys z nia robil?... trzeba przyznac, ze to dosyc skromne marzenia... moge Ci podeslac jako prezent gwiazdkowy - jesli to naprawde Twoje wielkie marzenie Odpowiedz Link
izydor88 Re: z wolnej chwili 28.10.11, 18:08 Co,albo kto przeszkadza Ci w realizacji tego marzenia? Odpowiedz Link
m.maska Re: z wolnej chwili 28.10.11, 18:11 no wlasnie...przeciez proca nie moze byc wielkim wydatkiem Odpowiedz Link
m.maska Re: z wolnej chwili 28.10.11, 18:16 moze potrzebny mu tylko czas zeby mogl z niej do woli strzelac.... Odpowiedz Link
sakral 1 : 0 dla kol. Zorro 28.10.11, 18:25 1zorro-bis napisał: > a ja.....chcialbym miec proce. ---------------------------------------------------------(m.podkreślenia) Zorrku i to jest najlepszy wpis tego miesiąca w Kalejdoskopie jak tak dalej pójdzie - to Koleżeństwo polubi pana Artura (ur.w Gdańsku,ul.św.Ducha) a oto pan Artur erystyka - sztuka prowadzenia sporów PS. już 2 wspomniałem o panie Arturze, to naprawdę dobry i mądry człowiek i do tego z mojego rodzinnego miasta. Odpowiedz Link
1zorro-bis Re: 1 : 0 dla kol. Zorro 28.10.11, 18:27 ha! A polskie burdele tez juz sa gotowe..... Brawo! wyborcza.pl/1,87648,10554196,Jestesmy_przygotowani.html Odpowiedz Link
m.maska Re: 1 : 0 dla kol. Zorro 28.10.11, 18:31 przeciez to jasne...a ile zjedzie na goscinne wystepy - konkurencja za wschodnia granica nie spi... Odpowiedz Link
m.maska Re: 1 : 0 dla kol. Zorro 28.10.11, 18:29 i to jest piekne... to tak à propos cen obrazow roznych malarzy....tych przeslawnych tez... Artur Schopenhauer — Erystyka czyli sztuka prowadzenia sporów Doprawdy, nie ma tak absurdalnego poglądu, którego by ludzie nie przyjęli jako własny, o ile tylko potrafi im się wmówić, że pogląd ten został przyjęty przez ogół. Przykład tak działa na ich myślenie, jak na ich czyny Odpowiedz Link
1zorro-bis Re: 1 : 0 dla kol. Zorro 28.10.11, 18:30 po pierwsze: nigdy jej nie mialem..... po drugie: to nie takie proste. Tutaj trzeba miec na nia pozwolenie....To bron przeciez.... Odpowiedz Link
m.maska Re: 1 : 0 dla kol. Zorro 28.10.11, 18:32 to kup sobie nielegalnie... tylko nie strzelaj do ptaszkow w ogrodzie... przeciez tworzymy wlasnie RAJ... Odpowiedz Link
1zorro-bis Re: 1 : 0 dla kol. Zorro 28.10.11, 18:47 z moim "szczesciem"?! Zanim bym sie do szyby sasiada przymierzyl mialbym szfadron -POLIZEI na karku..... Odpowiedz Link
1zorro-bis Prawie ze ....patriotycznie.... 28.10.11, 19:22 na dobranoc. www.youtube.com/watch?v=QZXG0fNUUXs&feature=related Odpowiedz Link
1zorro-bis Re: 1 : 0 dla kol. Zorro 28.10.11, 19:04 a na dobranoc cos Wam zagram...... Tej wersji to pewnie nie znacie...... www.youtube.com/watch?v=C6e6jFSoa28&feature=related Odpowiedz Link
izydor88 Re: 1 : 0 dla kol. Zorro 28.10.11, 18:48 Gdańsk,to taki mityczny raj mojego dzieciństwa.Bo ojciec nauczyciel co dwa-trzy lata dostawał wczasy w Gdańsku.W szkole podstawowej na ul.Ogarnej.Trzy rodziny w jednej klasie,za parawanami.Pełnia szczęścia... Odpowiedz Link
m.maska Re: z wolnej chwili 28.10.11, 17:55 A gdzie chcialabys pojechac? ja juz chyba nawet nudna jestem z tym, ale te wodospady Iguazu bylyby moim pierwszym celem...a potem, potem Islandia. Odpowiedz Link
izydor88 Re: z wolnej chwili 28.10.11, 18:15 Wodospady oczywiście,jako pierwszy punkt programu,bo lubię uszczęśliwiać Mężczyznę mojego życia.I to na leżąco.To znaczy - podróż samolotową kuszetką do tych wodospadów. Islandia też,a poza tym cała Skandynawia. Mała willa z wielkim ogrodem na Maderze. Odpowiedz Link
m.maska Re: z wolnej chwili 28.10.11, 18:18 A wiesz jak ciezko taki ogrod na Maderze sie uprawia?... widzialas na Cabo Girão? to jeszcze by Ci lodka byla potrzebna... albo wlasna winda - ale rozumiem, tutaj mozna sobie i winde i lodke wymarzyc Odpowiedz Link
m.maska Re: z wolnej chwili 28.10.11, 18:20 Ja oczywiscie nie biore pod uwage w marzeniach pozostalych "uciazliwosci" jak np. upaly w Ameryce Poludniowej czy zimno na Islandii - wirtualnie sie tego nie odczuwa... Odpowiedz Link
m.maska Re: z wolnej chwili 28.10.11, 18:25 Klara, taki domek? typowy dla Madery...bylby ok? Odpowiedz Link
m.maska Re: z wolnej chwili 28.10.11, 18:26 wiesz, ze wtedy moglabys liczyc na dofinansowanie strzechy? przez UE Odpowiedz Link
izydor88 Re: z wolnej chwili 28.10.11, 18:34 Nie,nie - Santana mi się nie podobała.Taka maderska Cepelia. Myślałam o czymś w rodzaju Quinta do Palheiro z otaczającymi ogrodami.Jak szaleć to szaleć... Odpowiedz Link
m.maska Re: z wolnej chwili 28.10.11, 18:39 No no... w koncu na to Cie stac... i te piekne wschody i zachody slonca...spogladac jak majestatycznie przesuwa sie po oceanie Santa Maria... nic to ze kilka razy dziennie wk oncu wciaz nalezy pamietac jak Madere odkryto...nie majac namiarow satelitarnych Odpowiedz Link
m.maska Re: z wolnej chwili 28.10.11, 18:36 izydor88 napisała: > Zamykam oczy i marzę... > Nie chciałabym być młoda i piękna,50+ to dobry wiek,w lepszym jeszcze nie byłam > . > Zdrowa,bogata i pazerna na życie - tak. > Moja praca sprawia mi ogromną frajdę,więc dzięki bogactwu usunęłabym tylko ucią > żliwości.Założyłabym prywatną klinikę i pracowała po swojemu. > Równie dużo forsy przeznaczyłabym na poprawienie doli zwierząt - bez czułostkow > ych gestów,po prostu mądrze. > Dobrałabym odpowiedzialnych współpracowników,żeby móc podróżować po świecie.Z N > L oczywiście. > Wyznawałabym filozofię wegańską,ale dietę stosowałabym wegetariańską.Bez serów > nie wyobrażam sobie życia. > Klaro...czy ja doprecyzowalam, co znaczy mlodzi? i co znaczy piekni?... jakos nie neci mnie np. zycie Jetsetu... jestesmy mlodzi, bo tak sie czujemy, jestesmy piekni, bo tez sie tak czujemy... chodzilo mi o to raczej, ze nie obciazaja nas zadne kompleksy, zadne uczucie doskoczenia do jakiegos pulapu... zyjemy... na zasadzie miec - owszem, ale przede wszystkim - byc....a raczej zyc... Odpowiedz Link
izydor88 Re: z wolnej chwili 28.10.11, 18:41 Więc ja doprecyzuję - wystarczy tak się czuć i wtedy wszystko jest możliwe. Odpowiedz Link
sakral Re: z wolnej chwili 28.10.11, 18:44 Klaro pięknie,ale i masz rację. sery są najważniejsze.bez klopsików można jeszcze żyć na tym bożym świecie. Odpowiedz Link
al-szamanka Re: z wolnej chwili 28.10.11, 18:55 Można żyć i bez klopsików i sera, bez jajek i mleka...może to dla niektórych nudne, ale jest tyle roślinnych smakołyków na świecie Odpowiedz Link
m.maska Re: z wolnej chwili 28.10.11, 19:13 Ja Ci AL powiem, mozna podobno w ogole zyc bez jedzenia...kiedys widzialam w tv wywiad z facetem, ktory zjada jednego cukierka na tydzien i to jest wszystko... a jaka oszczednosc... Odpowiedz Link
al-szamanka Re: z wolnej chwili 28.10.11, 19:15 nie pasuje mi to, jeden cukierek tygodniowo to tragedia...bo ja z zamiłowania łasuch jestem Odpowiedz Link
m.maska Re: z wolnej chwili 28.10.11, 19:17 no to moze ostatecznie dwa w ciagu tygodnia i na weekend tez dwa - ale to juz pachnie mi rozpusta... chcesz sie plawic w dobrobycie? Odpowiedz Link
izydor88 Re: z wolnej chwili 28.10.11, 19:23 No dobrze,bez klopsików,sera,jajek i mleka.Ale MIODU?To już przesada. Odpowiedz Link
al-szamanka Re: z wolnej chwili 28.10.11, 19:29 Hmm, jest melasa, gęsty słód jęczmienny, szarańczynowy, winogronowy i z agawy...dużo tego Odpowiedz Link
al-szamanka Re: TELENOWELA 28.10.11, 18:37 Ha, pytanie jakby stworzone dla mnie Natychmiast zaczęłabym realizować moje największe marzenie - budowę domu starców w mieście, w którym spędziłam moje młodzieżowe lata. Dom piękny, obszerny i jasny, wzorcowy, z wielkim ogrodem pełnym kwiatów i drzew. Jako pracowników zatrudniłabym tylko takie osoby, które kochają i szanują (sprawdziłabym to osobiście) drugiego Człowieka. Jak siebie znam, to po tym pierwszym domu zaczęłabym budować następne w innych miastach w Polsce. Dla siebie właściwie nic nie chcę....może więcej wolnego czasu Odpowiedz Link
m.maska Re: TELENOWELA 28.10.11, 18:42 ale wlasnie idzie o to, co bys robila, kiedy juz bys to zrealizowala... czas masz, pieniadze masz, wszystkie cele juz zrealizowane - co wtedy? Odpowiedz Link
al-szamanka Re: TELENOWELA 28.10.11, 19:01 O nie, nie...taki dom to właśnie mój cel, marzenie. wszystkie cele juz zrealizowane - co wtedy? mogąc mieć wszystko, nic by mnie już nie rajcowało...chyba bym jednak więcej pracowała Odpowiedz Link
m.maska Re: TELENOWELA 28.10.11, 19:16 A wczoraj pytalas mnie, gdzie zorganizujemy kolejne spotkanie... i juz mam pomysl... Freiburg... a potem Jezioro Bodenskie, wyspa Mainau...Konstanz, Bregenz...zaproszenie mamy do Georga... Odpowiedz Link
al-szamanka Re: TELENOWELA 28.10.11, 19:19 Na takie spotkanie potrzebny jest tylko czas, nic poza tym...a o czasie już wspominałam, że może pozwoliłabym sobie, aby mieć go więcej Odpowiedz Link
sakral Artur Sch. 28.10.11, 19:04 w okresie błędów i wypaczeń (lata młodości) upijałem się z kolegami w hotelu Hevelius /Orbis/ i pamiętam,że w kącie siedział "smutny pan" (SB) z gazetą w ręku np.Głos Wybrzeża lub Wieczór Wybrzeża Boże ! jak moja wątroba to przeżyła. ceny były wysokie jedna impreza popitka z zakąską to chyba jedna pensja w innych knajpach nie było nic, a w Heweliusu był wszystko to było boskie,i dziennie Odpowiedz Link
m.maska Re: Artur Sch. 28.10.11, 19:10 eee to Ty krezus byles, we Wroclawiu do Monopolu chodzilsmy sie tylko drzwiami pobawic, to byly jedyne we Wroclawiu obrotowe...a boy hotelowy nas gonil... kazdy mial za zadanie okrecic je dookola i wybiec na ulice... Odpowiedz Link
1zorro-bis Re: Artur Sch. 28.10.11, 19:25 ja to chodzilem w ........ do Bristolu na "Bukiet z jarzyn" za 10, 50 zl..... Na wiecej "kasy" nie bylo..... Odpowiedz Link
al-szamanka Re: Artur Sch. 28.10.11, 19:35 Pamiętam te bukiety, w miarę upływu lat coraz mniej w nich było, na końcu były już tylko szare i składały się chyba z jakiejś namiastki kalafiora Odpowiedz Link
izydor88 Re: Artur Sch. 28.10.11, 19:47 W Poznaniu był Bazar,a tam najlepsza kawa z ekspresu.Po otrzymaniu stypendium można było zaszaleć. Obiad w stołówce studenckiej przez całe sześć lat kosztował 11 złotych... A akademik 120. Odpowiedz Link
al-szamanka Re: Artur Sch. 28.10.11, 19:52 We Wrocławiu ceny były identyczne, za akademik płaciłam do końca, z obiadów zrezygnowałam, bo nie wiadomo było co to za potrawy. Jedno tylko miały wspólne - wszystkie wydzielały woń tłustej ścierki Odpowiedz Link
m.maska Re: Artur Sch. 28.10.11, 19:55 w stolowce na Szewskiej?.... eee nie bylo tak zle - pod koniec miesiaca szczegolnie, zupy dawano za darmo... Odpowiedz Link
al-szamanka Re: Artur Sch. 28.10.11, 19:57 pod koniec miesiaca szczegolnie, zupy dawano za darmo... ...bo nikt nie chciał ich jeść Odpowiedz Link
m.maska Re: Artur Sch. 28.10.11, 19:59 AL... zupy zawsze dawano za darmo... tylko przed koncem miesiaca stac nas bylo na cos wiecej i to niekoniecznie na stolowce studenckiej, potem juz byla bieda w kieszeniach... Odpowiedz Link
al-szamanka Re: Artur Sch. 28.10.11, 20:04 bieda to była zawsze , ale wtedy ciekawie się z nią żyło Odpowiedz Link
al-szamanka Re: Artur Sch. 28.10.11, 19:11 ...hihi, tez miałam okres błędów i wypaczeń, ale w Heweliusie nie bywałam, raczej zadowalałam się grzańcem i to trzy, cztery razy w tygodniu na akademikowych imprezach - cud, że objawy zatrucia nie pozostały mi do dzisiaj. Odpowiedz Link
m.maska Re: Artur Sch. 28.10.11, 19:21 Tak... w Palacyku w podziemiach, sprzedawano swietnego grzanca..za stolik sluzyly ogromne beczki, siedzialo sie na mniejszych... ale nie takich znowu malych jesli siedzac majtalam nogami, a w koncu malutka nie jestem... Odpowiedz Link
izydor88 Re: Artur Sch. 28.10.11, 19:39 Grzaniec był i owszem,ale na spływach kajakowych po Wigrach i Czarnej Hańczy.W czasie roku było dzikie zakuwanie.Potem szybkie opijanie zdanego egzaminu, w akademiku lub wyjątkowo w klubie studenckim Wawrzynek.Za to wakacje były długie i piękne.Bo my w Poznaniu musieliśmy już w czerwcu opuszczać akademiki z powodu Targów Poznańskich.A potem t.z. obozy naukowe,czyli miesięczne szalone imprezy na koszt np. Zakładów Cegielskiego.Albo Fabryki Dywanów w Żarach.I wyjazd "dla studentów" do Drezna,w trakcie którego księgowa pani Ziuta kupowała sobie w Dreźnie czajnik z gwizdkiem... Odpowiedz Link
sakral Re: Artur Sch. 28.10.11, 19:38 ja za to nie płaciłem kuria,komitet i inne takie towarzystwa wzajemnej adoracji Odpowiedz Link
sakral Re: Artur Sch. 28.10.11, 19:48 nie, zwykła szara codzienność na delegację musiałem jechać w W-wy ---------------------- pamiętam hotel "Dom Chłopa" i striptizerkę z wężem wąż był ładniejszy ale dalej już nie pamiętam rano mi mówili,że koniecznie chciałem z tym wężem omówić jakiś istotny problem w życiu społeczeństwa Odpowiedz Link
al-szamanka Re: Artur Sch. 28.10.11, 19:56 koniecznie chciałem z tym wężem omówić jakiś istotny problem może ukryte geny po zaklinaczach kobr się w Tobie ujawnily Odpowiedz Link
al-szamanka Re: Artur Sch. 28.10.11, 20:09 Sam wielokrotnie przyznawał się, że rzuca klątwy, co prawda nie na węże, ale na biskupa, ale to blisko w temacie, bo każdy biskup posiada przeolbrzymią wiedzę o wężu-kusicielu Odpowiedz Link
m.maska Re: Artur Sch. 28.10.11, 20:13 ale ciagle cwiczy, przeciez skarzyl sie, ze te klatwy nie odnosza skutku... Odpowiedz Link
m.maska Re: Artur Sch. 28.10.11, 20:22 moze powinien zapalic kadzidelka podczas odczyniania tych zaklec... to sie nie obejdzie bez odpowiedniej atmosfery Odpowiedz Link
m.maska Re: Artur Sch. 28.10.11, 19:57 A mnie bylo nawet dane pomieszkiwac w hotelu Forum...dostalam delegacje, wlasnie do tego hotelu - wdrazalismy tam wtedy system "informatyczny"... jak sobie dzisiaj pomysle jaki to byl "system" to mi sie bardzo chce smiac... ale wtedy to byl "szczyt nowoczesnosci"... pc jeszcze nie istnialy... Odpowiedz Link
sakral Re: Artur Sch. 28.10.11, 20:18 m.maska napisała: > A mnie bylo nawet dane pomieszkiwac w hotelu Forum...dostalam delegac ------------------------------------------(m.podkreślenia)--------------------- tu pamiętam wodę wódkę kupiliśmy "na mieście",a za popitkę robiła woda z kranu hotelu Forum i było tak.... kieliszek wódy,i łyk wody i................................... sam chlor, wodę musiałem popić wódką Odpowiedz Link
m.maska Re: TELENOWELA 28.10.11, 19:53 A to mialy byc marzenia a nie wspomnienia... a wyszlo na to ze do zralizowamia i to na juz..jest tylko marzenie Zorro... skoro przy zakupie procy trzeba miec pozwolenie na bron... Zorro, to sam sobie zrob proce - moi koledzy szkolni sami takie majstrowali Odpowiedz Link
al-szamanka Re: TELENOWELA 28.10.11, 20:01 robiło się nawet takie mini-proce....cieniutka gumka przywiązana do dwóch palców - strzelało się tak zwanymi skobelkami Odpowiedz Link
izydor88 Re: TELENOWELA 28.10.11, 20:04 A mój Piękny został wyrzucony z zajęć wojskowych za strzelanie z procy do kol.szeregowców... Potem pojechali wszyscy na obóz wojskowy,przez dwa miesiące pili na poligonie pod Częstochową i wrócili jako oficerowie... Odpowiedz Link
izydor88 Re: TELENOWELA 28.10.11, 20:06 No oczywiście,nie mogłam sobie przypomnieć,strzelał z procy skobelkami! Odpowiedz Link
m.maska Re: TELENOWELA 28.10.11, 20:11 Oficer mowisz?... za strzelanie skobelkami?... pamietam zesmy tez strzelali zszywaczami, dobrze sie wczepialy Odpowiedz Link
al-szamanka Re: TELENOWELA 28.10.11, 20:13 można też było strzelać poskładanymi "na twardo" papierkami po irysach, były trwalsze niż papierki po zwykłych owocowych Odpowiedz Link
izydor88 Re: TELENOWELA 28.10.11, 20:20 Tak właśnie było.Skobelki z papierków po irysach i stopień oficerski za picie wódki i rozmowy o d.... Maryni,czyli świeżo poślubionych żonach. Pamiętam,że dostałam zadanie bojowe - wysłać do Jednostki Wojskowej paczkę z alkoholem.I żeby nie chlupotało.To było nie do zrealizowania,ale paczka doszła... Odpowiedz Link
m.maska Re: TELENOWELA 28.10.11, 20:27 Bylam lepsza... w lipcu roku... dostalam sie na studia, moj owczesny chlopak byl na obozie wojskowym w poblizu Wroclawia i prosil zebym przyslala mu telegram, jak dostane wyniki egzaminow... napisalam: jestem studenka stop przyjezdzam w niedziele... chlopcy mieli ubaw po pachy, i wspominali to jeszcze kilka lat... Odpowiedz Link
al-szamanka Re: TELENOWELA 28.10.11, 20:28 rozmowy o d.... Maryni były najbardziej popularne....a jakie intelektualne!!! Odpowiedz Link
sakral Re: TELENOWELA 28.10.11, 20:42 al-szamanka napisała: > rozmowy o d.... Maryni były najbardziej popularne....a jakie intelektual > ne!!! ---------------------------------------------- to święta prawda w tych (o d....M) rozmowach to ja jestem dobry trzeba czytać pana Artura urodzonego w Gdańsku ---------------------------------- Warszawa od strony Alej Jerozolimskich (57 -65 r.) Odpowiedz Link
izydor88 Re: TELENOWELA 28.10.11, 20:50 W czasie tych nocnych rozmów rodziły się prawdziwe dzieła sztuki np.: Hej,siup malutka chodź zrobimy krasnoludka... Odpowiedz Link
m.maska Re: TELENOWELA 28.10.11, 21:02 bardzo ladnie... ale krasnoludkow to raczej nie...po co komu krasnoludki w tamtym czasie? Pamietam Andrzejki, Palacyk byl znany z takich imprez, Dwudziestolatka zreszta tez.... Odpowiedz Link
izydor88 Re: TELENOWELA 28.10.11, 21:10 Ja mówię o tęsknych pieśniach przyszłych oficerów na obozie wojskowym. Planowane krasnoludki urodziły się kilka lat potem. Nieplanowane zostały niecnie wykorzystane na tymże obozie: -Szeregowy,dlaczego nie byliście na apelu porannym? - Panie pułkowniku,melduję,że urodziła mi się córka. - Przyznaję wam dzień wolny. Córka urodziła mu się trzy lata wcześniej,ale przecież nie skłamał... Odpowiedz Link
al-szamanka Re: TELENOWELA 28.10.11, 21:07 U mnie obywało się bez takich dzieł sztuki, zakończenie wieczoru zwiastował zwykle po wielokroć odśpiewywany refren "Córki grabarza" Odpowiedz Link
m.maska [...] 28.10.11, 21:14 Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum . Odpowiedz Link
m.maska Re: TELENOWELA 28.10.11, 21:03 Sakral... grzeszne zycie prowadziles, a teraz... czy Ty to wszystko w ramach pokuty? Odpowiedz Link
sakral Re: TELENOWELA 28.10.11, 21:18 za libertyńskie życie jako pokutę spowiednika polecił mi 3 razy Zygi Szymański śpiewa. i wtedy będzie mi odpuszczone Odpowiedz Link
al-szamanka Re: TELENOWELA 28.10.11, 21:30 Ja już po pierwszym wysłuchaniu bym Ci odpuściła, pokuta nie może być zbyt okrutna Odpowiedz Link
izydor88 Re: TELENOWELA 28.10.11, 21:38 Ciężko musiał Sakral nagrzeszyć.... Nawet ja,po swojej pamiętnej spowiedzi przedślubnej nie dostałam tak srogiej pokuty. Odpowiedz Link
m.maska Re: TELENOWELA 28.10.11, 21:41 wszystkie tak samo zesmy to odebraly... a moze Sakral chce zostac swietym i to w ramach samobiczowania... Odpowiedz Link
sakral Re: TELENOWELA 28.10.11, 21:42 al-szamanka napisała: > Ja już po pierwszym wysłuchaniu bym Ci odpuściła, pokuta nie może być zbyt okr > utna -------------------------------------------------- pokuta jest pokutą muszę wytrwać w umartwianiu się panem Zygi Szymański inaczej w niebiosach nie spotkam się z moim ulubionym biskupem Michalikiem Odpowiedz Link
m.maska Re: TELENOWELA 28.10.11, 21:48 wiedzialam, ze to traca samoudreczeniem.... uwazaj Sakral, kiedy wystapia stygmaty, to bedzie znak, ze wystarczy... Odpowiedz Link
m.maska Re: TELENOWELA 28.10.11, 21:40 sakral napisał: > za libertyńskie życie > jako pokutę spowiednika polecił mi > 3 razy Zygi > Szymański śpiewa. > > i wtedy będzie mi odpuszczone az 3 razy?... musiales strasznie zgrzeszyc... Odpowiedz Link