Spicie?.... a no to spijcie - ja od kiedy wrocilam jakos nie moge nadrobic braku snu z tamtych dwu dni...a moze wciaz jeszcze nie moge dojsc do siebie - z powodu: nadmiaru wrazen...
Nadal mam przed oczami droge, ktora jechalam od jeziora Titi, do Freiburga - nie mozna bylo sie zatrzymac, nie mozna bylo zrobic zdjecia, a zreszta, nawet gdyby byla taka mozliwosc, to zadne zdjecie tego nie odda - droga wiedzie miedzy ogromnymi skalami, jak w wawozie, gory niemal zachodza na siebie i nie widac drogi, wydaje sie, ze to pulapka i droga prowadzi juz tylko wprost w skale...
a te skale objezdzalo sie dookola...
udalo mi sie zrobic te jedna fotke, tylko dlatego, ze po mojej stronie wlasnie malowano linie i zamknieto jeden pas ruchu, przez co ruch zrobil sie duzo wolniejszy a chwilami nawet zamieral...ale ta skala to maly pikus w porownaniu z tymi jakie ukazaly sie kilkaset metrow dalej...