izydor88
12.08.14, 18:53
Albo deprecha jak pisze pewien wściekły dottore...
To straszna choroba.Pojawiają się marzenia o śmierci.Na szczęście w ciężkiej depresji brak sił,żeby te marzenia wprowadzić w czyn.Dlatego leczenie farmakologiczne musi być bardzo ostrożne i indywidualnie dobrane.Bo bywa,że po antydepresantach - pierwsza pojawia się energia,a nie poprawa nastroju.I w tej fazie łatwo o samobójstwo.
Taką śmiercią zmarła bardzo bliska mi osoba.Nie miała żadnych powodów do spadku nastroju,wręcz przeciwnie.
26 lat temu nie było tak dobrych antydepresantów jak dziś.Gromadziła leki miesiącami.W dzień przed próbą samobójczą zmieniła się diametralnie - spokojna,rozluźniona,uśmiechnięta.
Poczytaliśmy to za dobry znak,a było wręcz przeciwnie.W nocy połknęła te wszystkie leki.
Kilka dni na OIOM i wyszła z tego.Pierwsze słowa - dlaczego mnie ratowaliście,to była moja decyzja.
Potem kilka miesięcy leczenia na oddziale.1 listopada na cmentarzu zapytałam - naprawdę chciałabyś tu leżeć?
- Tak,chciałabym - odpowiedziała z pełnym przekonaniem.
I następnym razem wybrała sposób bardziej skuteczny.