m.maska
16.09.14, 13:28
To byly czasy... mialam duzo szczescia, moja mama z potrzeby chwili nauczyla sie szyc, a poniewaz miala zaciecie artystyczne, moje ciuchy byly nietuzinkowe... sukieneczki z ktorych wyrastalam przechodzily na moja kuzynke, ktorej rodzice, oboje lekarze, mogli sobie pozwolic na kupno gdyby bylo co kupic, ale to wszystko bylo byle jakie i bezbarwne.
Gusty ksztaltuja w nas rodzice... czy wyrzucam ciuchy, ktore nosilam kilka lat temu? na ogol nie! lubie swoje ciuchy, kupuje bo mi sie podobaja...
W ubieglym roku kupilam dwie identyczne tuniki, na wypadek kiedy pierwsza zostanie znoszona, bo nosze ja z upodobaniem i nie moge nawet powiedziec, ze byla tania - bo kosztowala 80€... do tego sie spieszylam, zeby zalapac sie na kupno drugiej - bo to krotkie serie sa.
Juz cztery razy zdarzylo mi sie kupic podwojnie buty... bo... byly ladne i wygodne.
W ogole z butami mialam zawsze problem: wchodzilam do sklepu z zamiarem kupna, rozgladalam sie i nie widzac zadnych ladnych fasonow wychodzilam stwierdzajac, ze moge jeszcze poczekac, moze w kolejnym sezonie bedzie cos ladniejszego.