easy_martolina84
07.01.10, 08:59
Wczoraj lekarz rehabilitacji stwierdzil,ze mała ma juz śladowe ilosci
asymetrii-cokolwiek to znaczy i ze tylko troszkę ja "ciagnie" na lewo (a to
akurat dziwne,bo w domu chetniej przekreca sie na prawy bok.Teraz znowu
"przyczepila" sie do podporu na brzuchu-że "jest dobrze,ale moglby byc troche
lepszy".
Zaczynam podejrzewać,ze oni sie troche czepiają.Rozwalilo mnie juz
stweirdzenie,ze trzeba cwiczyc zeby podczas płaczu mała sie tak nie
napinała(bo podczas cwiczen wyje i sie pręzy).Pokazcie mi dziecko,ktore
podczas placzu sie nie napina-no przeciez to juz lekkie
przegięcie.Aha,powiedziala jeszcze,ze widac ze duzo z mala cwiczylam,a wlasnie
ze nie bo od dluzszego czasu juz odpuscilam,bo bardzo zle znosila
cwiczenia.Oczywiscie tego nie powiedzialam,ale wydaje mi sie,ze ona z tego po
prostu wyrosła.
Mam wrazenie,ze ta rehabilitantka u kazdego dziecka by cos znalezła.Mam juz
mieszane uczucia-na rehabilitacje oczywiscie bedziemy dalej chodzic.