Dodaj do ulubionych

Metoda Vojty

11.11.07, 21:52
Witam, mam pytanie.. co Pan sądzi o tej metodzie? mam bowiem mieszane
uczucia... neurolog stwierdziła u mojej córeczki (obecnie 6,5 miesiąca)
niezbyt nasilone zaburzenia ośrodkowej koordynacji ruchowej i zaleciła
Vojtę... od miesiąca ćwiczę ta metodą i coraz mniej mi sie podoba...Agatka
nieprawidłowo się podpiera, zamiast ładnie na przedramionach to ucieka z
rączkami i robi kołyskę taką, podnosi rączki zgięte w łokciach do góry...
generalnie teraz już jest lepiej (ale to chyba nie zasługa Vojty, bo nie
ćwiczę regularnie jak trzeba)mam wrażenie, że wygodniej jest Jej nawet na
przedramionach, tylko ma taki nawyk uciekania w ta kołyskę.. no i nie wiem co
robić.. wycofać się z Vojty i przejść na Bobath? czy kontynuować.. problemem
jeste jeszcze to, że jestem z córeczką do końca roku, a potem idzie do żłobka
a tam z Nią nikt ćwiczyć nie będzie, więc w grę wchodzi czas... no i nie wiem
co robić.. pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • sylki Re: Metoda Vojty 11.11.07, 23:31
      moja córka robi dokładnie to samo
      i wiesz co, nie jest na żadnej terapii
      po prostu rozwija sie we własnym tempie
      moze nie potrzebnie sie martwisz
      • pinezka78 Re: Metoda Vojty 12.11.07, 13:46
        sama nie wiem.. ale skoro neurolog stwierdziała jakieś zaburzenie, to nie mogę
        tego zostawić bez rehabilitacji.. czekam co powie Pan Paweł.. pozdrawiam
        • duygu Re: Metoda Vojty 13.11.07, 20:42
          ale wlasnie zostawiasz to bez rehabilitacji! te cwiczenia MUSZA byc
          codziennie(kilka razy dziennie) wykonywane a Ty nic nie robisz w tym
          kierunku.Nie czujesz sie zle z tym? Idz do innego specjalisty skoro chcesz
          zasiegnac drugiej opini,przez internet to bez sensu.
          Dodam ze sama mam malego synka z ktorym cwicze wg tej metody.Na poczatku bardzo
          serce mi krwawilo,chcialam sie "przerzucic" na inna metode terapi,ale zewszad
          slysze i czytam ze Vojta daje lepsze i szybsze rezultaty niz np Bobath.
          Oczywiscie nadal nie nawidze z malym cwiczyc,ale mam nadzieje ze to nasze
          ostatnie tygodnie rehabilitacji.
          Pozdrawiam i zycze jak najlepiej dla Twojego malucha!
          • weronika.czerwinska Re: Metoda Vojty 27.11.07, 21:16
            mam ten sam problem,moja mala 3.12skonczy 3-m-ce.Zalecono mi metode
            Vojty gdyz ma asymetryczne ulozenie ciala-lezac na plecach wygina
            sie w luk a lezac na brzuszku nie potrafila podpierac sie na
            lokciach. cwicze z mala pare tygodni.w lezeniu na pleckach widze juz
            poprawe,jednak jak klade ja na brzuch podnosi nogi w gore i wyglada
            tak jakby lezala tylko na brzuszku.
            czy to normalne?
            ma rowniez czesto zacisniete piastki a chyba juz nie powinna?
            chcialam sie rowniez dowiedziec kiedy malenstwo powinno zaczac sie
            obracac na boki?
            z gory dziekuje za odpowiedz.pozdrawiam
            • pawel.zawitkowski Re: Metoda Vojty 03.12.07, 01:52
              CZasem trzeba zobaczyć dziecko, trudno mi ocenić je wirtualnie. DZiecko 3
              miesięczne ma prawo jeszcze zaciskać piąstki, a obracać się na bok może zacząć
              pod koniec 4 miesiąca, albo nico później. PZ
      • pawel.zawitkowski Re: Metoda Vojty 03.12.07, 01:32
        :) mhmm mogę się tylko podpisać PZ.
    • olcia.kaktus Re: Metoda Vojty 29.11.07, 18:38
      Moja córcia ma 4 miesiące, jakieś 3 tygodnie temu byliśmy u
      neurologa, 2 tygodnie temu zaczęliśmy ją rehabilitować tą metodą.
      Generalnie u nas nie było zaburzeń, tylko właśnie ramionka szły do
      tyłu i nie lubiła leżeć na brzuszku.
      Ćwiczyliśmy właściwie tylko jedną pozycję (na brzuszku
      przytyrzymywanie łokcia) i mała już po trzech dniach polubiła
      leżenie na brzuszku i zniknął problem uciekających rączek. Nie wiem,
      czy to kwestia tej rehabilitacji, czy po prostu do tego dorosła.
      Dwa dni temu byliśmy u neurologa (innego), sprawdzał młodą na prawo
      i lewo, szukał wszystkiego i stwierdził, że jest wszystko w idealnym
      porządku, nie ma potrzeby rehabilitacji.
      Wydaje mi się ze jednak to ćwiczonko pomogło. W sumie po kilku
      dniach ćwiczenia, mała przestała wogóle płakac i narzekać przy tych
      ćwiczeniach, widocznie wszelkie napięcie zeszło, albo przyzwyczaiła
      się do tej metody.
      • pawel.zawitkowski Re: Metoda Vojty 03.12.07, 01:36
        Każde dziecko ma swój własny tor rozwoju i pewne preferencje. Jestem wiernym
        fanem teorii, że jeżeli dziecko samo sobie radzi, i rozwija się w granicach
        normy to nie potrzebuje ćwiczeń. Pozostanę wiernym orędownikiem tej teorii. PZ
    • pawel.zawitkowski Re: Metoda Vojty 03.12.07, 01:49
      Witam, to "uciekanie w kołyskę" to prawdopodobnie obraz normalnej "kołyski"
      którą wykonują dzieci w 5-6 miesiącu życia leżąc na brzuchu. Normalny etap
      rozwojowy. Trudno ocenić dziecko nie widząc go... Nas obowiązuje "domniemanie
      niewinności" i dosyć duża tolerancja wobec wariacji rozwojowych niemowląt. Nie
      będę ponownie wypowiadał się na temat metody Vojty. Ja - z wyboru - "uprawiam"
      ndt-bobath. Jest według mnie skuteczna, przyjazna, celowa, daje wiele możliwości
      itd. Gdyby szkoła Vojty była bardziej skuteczna byłbym fanem tej szkoły
      właśnie... I szkoła Vojty i Ndt-bobath ma swoje zasługi, historię i efekty.
      Każdy ma prawo uprawiać taką szkołę do jakiej jest przekonany. Termin "niezbyt
      nasilone zaburzenia ośrodkowej koordynacji ruchowej..." nie jest w stanie
      wyjaśnić mi zasadności prowadzenia ćwiczeń... PZ
    • mama-cudownego-misia Re: Metoda Vojty 03.12.07, 19:30
      Brrr... Dziabanie paluchem między żebra (niby ma nie boleć, ale mnie
      bolało, jak mi rehabilitant pokazywał, gdzie "dziabać"), rozpaczliwe
      zawodzenie Misia, z którego się łezki ciurkiem lały i który aż
      oddech tracił z płaczu... Owszem, skutkowało - przepuklinka się
      zmniejszyła o 2/3, ale jakim kosztem!
      Jak tylko się dowiedziałam, że jest alternatywa, zaraz zmieniłam
      rehabilitanta i nie żałuję. Wprawdzie badanie do najprzyjemniejszych
      nie należy, i córcia przy nim płacze, ale i ten facet jakoś tak
      bardziej z szacunkiem i życzliwiej do niej podchodzi, i co
      najważniejsze ona nie jest cały dzień smutna po ćwiczeniach.
    • pinezka78 Dziękuję 03.12.07, 20:06
      Dziekuję za odpowiedź.. ale w tzw. "międzyczasie" zmieniłam metodę... jako, że
      do Vojty sie nie przykładałam to teraz rehabilituję bobathem.. . chociaż nie
      jestem tego pewna... juz Pan nie wróci zapewne do tego wątku.. ale może jednak..
      Pan rehabilitant masuje moja Agatkę a ja w domu ćwiczę takie jakby brzuszki, tj
      podnosze ją do połowy siadu za raczki na wprost i po przekatnej potem za jedną
      rączkę a przeciwna nózka zgieta.. czy to jest bobath? idę w środę do poradni
      rehabilitacyjnej na nfz, to może mnie zakwalifikują na jakąś kompleksową
      rehabilitację...
      pozdrawiam
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka