islaa
04.04.09, 08:53
Moje dziecko za tydzień skończy siedem miesięcy. Dużo czasu przebywa na
podłodze; do leżaczka wkładana jest w sumie na ok. 30 min. dziennie (czyli
wtedy kiedy chcę się wykąpać ;)) Jest pogodnym maluchem, gada sobie bardzo
ładnie. Potrafi przełożyć sobie przedmiot z rączki do rączki ale bawić się
dwoma, po jednym w każdej ręce - nie umie jeszcze. Nie obraca się ani z pleców
na brzuch ani odwrotnie (zdarzyło jej się 3 razy w życiu). Na brzuchu leżeć
nie chce ale codziennie staramy się "rozbawiać" tą pozycję i przyzwyczaić do
niej malucha. Turlamy małą ostatnio ile się da. Ona sama z siebie przewraca
się od boczku do boczku i takie kołysanie sprawia jej dużo radości. Przy
podciąganiu za ręce próbuje się też podciągać. Nie siedzi samodzielnie, nie
jest sadzana. Nie pełza. Nóżkami się bawi ale nie nie "je" stópek. Leżąc na
brzuchu opiera się na przedramionach, rączkę jedną swobodnie wyciąga w tej
pozycji.
A piszę to wszystko bardzo zaniepokojona podesłanymi przez "uczynną" osobę
normami rozwojowymi. Wg nich w siódmym miesiącu dziecko powinno: siedzieć
przez chwilę bez podparcia, sprawnie obracać z b. na p. i odwrotnie,
przytrzymane pod paszki - sprężynować nogami od podłoża... Nasz pediatra nie
widzi problemu. Wiedziona lękiem zapisałam się do neurologa ale termin dopiero
za trzy miesiące. Do fizjoterapeuty też droga po grudach (do tego mieszkamy w
miejscu, hmmm, "odludnym").
Panie Pawle, bardzo proszę o pomoc. Czy rozwój malucha jest jeszcze
prawidłowy? Czy mieści się w szerokiej normie? Czy na prawdę 7-mio
miesięczniak musi się turlać, siedzieć i sprężynować? Czy mogę przestać się
bać i spokojnie dać jej jeszcze trochę czasu na obroty? Dodam że dotąd
"zaliczała" kolejne umiejętności o czasie a nawet przed czasem - w odniesieniu
do tych norm.
Z góry dziękuję za pomoc.