niuniatg
20.11.09, 22:48
W dniu dzisiejszym wspólnie z mamą wybrałyśmy się na spacer z psem do lasu.
W pewnym momencie zauważyłyśmy leżący przy leśnej dróżce worek, który był
szczelnie zawiązany.
Nie było by w tym nic szczególnego, gdyby nie fakt, że worek zaczął się
poruszać a nasz pies wyraźnie się zaniepokoił i biegał obok niego.
Bałyśmy się zajrzeć do środka w obawie przed tym co mogło się tam znajdować.
Po przyjściu do domu niezwłocznie powiadomiłam o tym fakcie straż miejską a po
30 minutach otrzymałam telefon od człowieka ze schroniska, który prosił o
wskazanie miejsca, w którym znalazłyśmy worek.
Człowiek ten odwiązał sznurek i ukazał mu się obraz...kota!
Może dla niektórych z Was to nic szczególnego, lecz ja osobiście bardzo
przeżyłam tą sytuację.
Pomyślałam sobie o tym człowieku, który to zwierze wsadził do worka, zawiązał
i skazał na męczarnie!!!
Przecież kot ma inny charakter niż pies, nie przywiązuje się tak do człowieka,
jest raczej przychylny tym , którzy go karmią.
Co mogło nim kierować by dopuścić się tak bestialskiego czynu?!
Musiałam się z Wami podzielić tym przeżyciem.
Kotek przeżył i został zabrany do schroniska w Bytomiu.