dantetg
24.06.04, 20:34
Dwoch wariatow kupilo sobie kotki. Bawili się nimi fajnie, dopoki nie
natrafili na problem, ktory kotek jest czyj. Pierwszy wymyslil, ze swojemu
kotu utnie ogonek. Bawia się dalej, ale drugiemu spodobal się kotek bez
ogonka. Ucial wiec swojemu ogonek i zaczeli myslec, co zrobic, zeby je znowu
moc rozpoznac. Wiec pierwszy ucial swojemu przednia nozke. Bawili się jakis
czas, ale drugiemu spodobal się kotek bez nozki, wiec swojemu takze ucial.
Caly problem zaczal się wiec od nowa. Po pewnym czasie pierwszy wariat
wymyslil, ze utnie swojemu kotu druga z przednich nozek. Drugiemu wariatowi
spodobalo się jednak, jak fajnie czolga się kotek tego pierwszego, wiec
swojemu tez ucial druga z przednich nozek. Po pewnym czasie pierwszy wariat,
chcac wyroznic swojego kotka, ucial mu dwie tylnie nozki. Kadlubek jego kotka
tak się fajnie poruszal, ze drugiemu wariatowi oczywiscie się to spodobalo, i
ze swojego kotka tez zrobil kablubka. I teraz zaczal się juz powazny problem,
jak rozpoznac, ktory kotek jest czyj. Mysla, mysla, mysla, i w koncu jeden
mowi: - Wiesz, to ja wezme bialego, a ty czarnego...