Dodaj do ulubionych

Uwagi o czyimś związku

06.03.14, 19:15
Dzień dobry,
polecono mi to forum. Pozwolę sobie wkleić treść wątku, który założyłam gdzie indziej. Z góry bardzo dziękuję za odpowiedzi.

Moja daleka „kuzynka” (cudzysłów, bo naprawdę daleka rodzina od str. mamy) była ostatnio mieście, gdzie mieszkam, i wpadła do nas. Poznała mojego faceta. Potem już w rozmowie ze mną w cztery oczy stwierdziła, że nawet tygodnia by nie wytrzymała z takim milczącym facetem i „jak my w ogóle żyjemy”.
Nie chodzi o to, że zabraniam komuś myśleć tak czy inaczej, ale po co tak komentować; poza tym chodzi też o sposób, w jaki to zostało wyrażone: ocena cudzego życia jakby z politowaniem. Bardzo mnie to zirytowało, mimo że wiem, że mój mężczyzna jest, jaki jest, nie lubi poznawać nowych ludzi i w nowym towarzystwie przy pierwszym spotkaniu przeważnie milczy. A propos: skutek jest taki, moje znajome są w większości wręcz zachwycone tym, że np. mój facet przy spotkaniu dziecka wręcz z rąk nie wypuszcza - nie wiedzą, że obecność dziecka to dla niego wytchnienie, bo nie musi tyle udzielać się w rozmowie i wypada to naturalnie smile
Tak czy inaczej te niemiłe uwagi nie przeszkodziły tej osobie poprosić mojego faceta o pewną przysługę; to jest rzecz, o którą nie prosi się w takich relacjach (= prawie żadnych) jak nasze.

Ale nie o to chodzi. Pytanie: czy wg Was mam rację, że komentarz tej osoby był po prostu niekulturalny? (Posprzeczałam się o to z mamą)
Obserwuj wątek
    • laura988 Re: Uwagi o czyimś związku 06.03.14, 20:01
      oczywiście, że komentarz był niekulturalny, delikatnie mówiąc. Co to ją obchodzi, jaki jest Twój facet? Ty jej nie każesz z nim żyć. No i wcale nie pytałaś jej o opinię.
      Moi zdaniem po prostu Ci zazdrości, albo tego faceta albo jeszcze czegoś, skoro z takim politowaniem się wypowiedziała. Może sama jest samotna albo źle się czuje w swoim związku?
      bez względu na to, jak jest nikt nie ma prawa robić Ci takich uwag.
      Dla mnie zachowanie poniżej krytyki
      • anderikka Re: Uwagi o czyimś związku 06.03.14, 20:23
        Dziękuję Ci za Twoją odpowiedź. Przy okazji zapewniam, że nie dlatego, że zgadza się z moimi odczuciami smile - dzięki też za rzeczowe uzasadnienie.
        Mnie również przemknęła przez głowę myśl o zazdrości. Ja i mój facet mamy za sobą bardzo ciężkie przejścia w związku (ona po części o tym wie), jakiś czas temu zeszliśmy się i zaczyna się nam układać. Tylko... jakim trzeba być człowiekiem, żeby komuś w takiej sytuacji zazdrościć?
        • laura988 Re: Uwagi o czyimś związku 06.03.14, 21:45
          Jakim trzeba być człowiekiem? cóż, na pewno sfrustrowanym, ale czynienie komuś złośliwości nie jest drogą ich leczenia.
          Myślę, że właśnie Twój facet jej się podoba i stąd te uwagi. to bardzo prawdopodobne. ale nawet jeśli Ci do bólu zazdrości, to właśnie SV nakazuje, by nie dawać upustu swoim negatywnym emocjom.
          Jak będzie Cię jeszcze atakować, powiedz jej po prostu "ale wiesz, ja się czuję źle i niekomfortowo, kiedy tak mówisz, bardzo Cię proszę, abyś swoje opinie zachowała dla siebie". i tak do znudzenia. to moja taktyka, ale był tu niedawno wątek nt. nieproszonych porad dot. cudzego życia i ludzie polecali też inne metody. Grunt to nie pozwalać się obrażać.
    • matylda1001 Re: Uwagi o czyimś związku 07.03.14, 01:25
      Posprzeczałaś się o to z mamą? czy ja dobrze zrozumiałam, że mama pochwala takie zachowanie jak zaprezentowała kuzynka?
      • ach_dama_byc_z_kanady Re: Uwagi o czyimś związku 07.03.14, 03:47
        Twoja kuzynka jest niewychowana, po prostu.
        Nie dosc ze zostala przez was milo przyjeta, to nie musiala byc w ogole zaproszona,
        powinna tez pamietac ze jako gosc ma rowniez jakies obowiazki,

        to jeszcze- co ja obchodzi cudzy maz?
        jak ktos slusznie zauwazyl, nie ona musi z nim zyc.

        Ty masz racje, nie mama. kuzynka zachowala sie raczej bezczelnie krytykujac twojego partnera, i to dodatku bezposrednio do ciebie.
        Ja na drugi raz byc moze bylabym "zajeta" gdyby chciala znowu wpasc z wizyta,
        a kazdym razie bylabym widocznie chlodna na spotkaniu.

        Minnie
        • kornel-1 Re: Uwagi o czyimś związku 08.03.14, 08:02
          ach_dama_byc_z_kanady napisała:

          > Nie dosc ze zostala przez was milo przyjeta,

          No, niestety, tu mam wątpliwości.
          Brak wypowiedzi kuzynki na ten temat. Natomiast na forum były już posty od osób zawiedzionych składaną przez nie wizytą, podczas których źle się czuły z powodu nabumuszenia czy złego humoru któregoś z gospodarzy.

          Dyskomfort wynikający z obecności mruka nie włączającego się do rozmowy w NIELICZNYM gronie może być silny. Trudno taką wizytę uznać za udaną. Czy można ją nazwać miłą? Raczej nie i to dla obydwu stron, jako że taki dyskomfort u gościa jest łatwo zauważalny.

          Kornel
    • claratrueba Re: Uwagi o czyimś związku 07.03.14, 05:00
      Kuzynka jest osoba nie tylko niekulturalną bo osoby jako tako wychowane to nie pchają się ze swoimi osądami bez pytania ale po prostu niezbyt inteligentną bo takie widzą, że na podst. jednego spotkania to nie można wyrobić sobie zdania o nikim.
      Natomiast reakcja Twojej mamy to wynik jeszcze gdzieniegdzie pokutującego przekonania, że rodzina w tym różne ciotki, kuzynki mają prawo pouczać innych "dla ich dobra". Oraz szeroko w rodzinie komentować czyjeś związki też "dla ich dobra".
      ja bym się od tej pani trzymała z daleka.


    • kornel-1 Re: Uwagi o czyimś związku 07.03.14, 08:03
      Dotknęło Cię przede wszystkim to, że uwagi kuzynki były prawdziwe. Gdyby zarzut był fałszywy, weszłabyś w dyskusję i próbowała sprostować.

      Prawdopodobnie, słysząc przykre słowa kuzynki, nie ripostowałaś, iż Twój facet zyskuje przy bliższym poznaniu, dlatego Ty z nim "wytrzymujesz". Gdyby rozmowa z kuzynką na temat Twojego faceta skończyła się przekonaniem jej, że pierwsze wrażenie to nie wszystko a Twój związek jest udany - to Twoje samopoczucie byłoby lepsze, obyłoby się bez rozmowy z matką (której, prawdopodobnie, Twój facet tez się nie podoba) i obyłoby się bez dalszego publicznego wyżalania.

      Tak akurat jest na świecie, że ludzie mówią sobie różne rzeczy, wyrażają opinie o sobie, o sobie nawzajem i osobach trzecich. Uważam, że wyrażenie opinii negatywnej, krytycznej jest tak samo potrzebne (dopuszczalne) jak i przedstawienie opinii pozytywnej, komplementującej. Twój partner jeszcze nie umarł, by mówić o nim tylko dobrze (lub w ogóle).

      Moim zdaniem liczą się przede wszystkim intencje. Jeśli kuzynka zrecenzowała faceta z czystej złośliwości, należy jej zachowanie ocenić jako naganne. Możesz jednak wyciągnąć z tej sytuacji i korzyść dla siebie - ugruntować wiedzę o tym, jak otoczenie postrzega Twojego faceta. I ewentualnie coś z tym zrobić.

      Uwagi forumowiczów o zazdrości i frustracji kuzynki nie znajdują uzasadnienia w materiale źródłowym. Nie zazdroszczę innym życia w tak uproszczonym świecie.

      Kornel
      --
      "Ach_dama_byc_z_kanady - moderatorka forum Savoir vivre"
      • nchyb Re: Uwagi o czyimś związku 07.03.14, 08:53
        > Dotknęło Cię przede wszystkim to, że uwagi kuzynki były prawdziwe.

        myślisz, ze autorkę wątku dotknęło głwónie to (prawdziwa opinia), ze jej kuzynka nie chciałaby z nim być? mnie tam koło 4 liter lata, co kuzynki sądzą o moim mężu, psie, rybkach w akwarium i kolorze fugi na kafelkach w wc, o ile nie mówią tego będąc u mnie w gościnie...

        a czy uwagi kuzynki były prawdziwe? czy też było to wyłącznie subiektywne wyrażenie przez nią jej prywatnej uwagi, czy też kuzynka z dogmatem nieomylności przyszła na świat?
        • kornel-1 Re: Uwagi o czyimś związku 07.03.14, 10:58
          nchyb napisała:

          > myślisz, ze autorkę wątku dotknęło głwónie to (prawdziwa opinia), ze jej kuzynk
          > a nie chciałaby z nim być?


          Gdyby kuzynka chciała być z jej partnerem, to byłby problem :-p.
          Zabolało to, że jej partner jest taki jaki jest i że inni to też widzą.

          > a czy uwagi kuzynki były prawdziwe?

          Odpowiedź zawarta jest w poście otwierającym wątek.

          Kornel
          • nchyb Re: Uwagi o czyimś związku 07.03.14, 11:29
            ale jaki cel miała kuzynka? walczyła o to, by partner się zmienił i by jednak mogła chcieć z nim być? czy chciała sprawić przykrość? czy po prostu pokazać, ze ona z byle kim mało gadatliwym się nie zadaje? każda z tych trzech sytuacji dla mnie świadczy albo o głupocie, albo niezgodnym z sv zachowaniu kuzynki...
            pogadanie, ze się z czyimś mężem nie chciałoby być jest dla Ciebie kostruktywną krytyką wpływającą dobrze na więzi rodzinne?

            Odpowiedź - autorka wątku wie jaki jest jej partner i dla niej to nie stanowi problemu, a może wręcz jest zaletą, więc krytykanctwo nie jest tu prawdą godną głoszenia wszem i wobec...
            • kornel-1 Re: Uwagi o czyimś związku 08.03.14, 07:49
              nchyb napisała:

              > ale jaki cel miała kuzynka? [...]

              Wyrażanie opinii, recenzowanie, ocenianie jest czymś normalnym w życiu człowieka.

              Jak cię widzą tak cię piszą.

              > Odpowiedź - autorka wątku wie jaki jest jej partner i dla niej to nie stanowi p
              > roblemu,


              Nie sądzę. Uważam za wysoce prawdopodobne, że zachowanie pana w takich sytuacjach jest problemem dla autorki wątku. Z pewnością wolałaby, aby jej facet inaczej się zachowywał. Owszem, pogodziła się z tym, że "jest jaki jest". Ale to nie znaczy, że nie jest to dla niej problemem. Myślę, że zdecydowana większość forumowiczek WOLAŁABY mieć męża/faceta , który jest duszą towarzystwa niż mrukiem.

              a może wręcz jest zaletą, więc krytykanctwo nie jest tu prawdą godną głoszenia wszem i wobec...

              Tego zdania nie rozumiem. Krytykanctwo nie jest prawdą?

              Kornel
              • kora3 A ja myslę, że możesz się mylić Kornelu 08.03.14, 10:25
                kornel-1 napisał:
                Myślę, że zdecydowana większość foru
                > mowiczek WOLAŁABY mieć męża/faceta , który jest duszą towarzystwa niż mrukiem.
                >


                Mam na myśli powyższe zdanie.
                Tzw. "dusze towarzystwa" w wydaniu zarówno damskim, jak i męskim są bardzo fajnie postrzegane przez otoczenie - fakt. Jednakowoż w związku bywaj a osobami niełatwymi i naprawdę wiem coś o tym, bo sama jestem kimś takim. Partner takiej osoby musi się liczyć z tym, że w towarzystwie druga połowa nie poświecą mu wiele uwagi, w zyciu - ma wielu znajomych, z którymi spędza czas itd.
                Moim zdaniem może to być szczególnie uciążliwe, gdy duszą towarzystwa jest facet, a pani jest raczej wycofana. W takiej sytuacji mezczyzna musi włożyć wiele wysiłku w to, by partnerka nie czuła się "opuszczona" w towarzystwie, w którym in bryluje.
                Nie jest to wiec tak, jak piszesz, co wiem także po moich koleżankach mających mezów/partnerów w typie dusz towarzystwa.

                Natomiast, pewnie prawdą jest, że niekoniecznie większość z nas chciałaby, by jej partner/maż był osobą b. małomówną, wycofaną, alienującą się z towarzystwa. Bycie z taką osobą jest tak samo trudne, jak ze wspomnianą "dusza". tylko, ze o ile komus to nie przeszkadza, ba - uważa to za zalete, to wszystko grasmile

                Mnie się zdarzyło kiedyś wysłuchać takiej "krytyki" także. Nie w temacie imprezowosci mego partbera akurat, bo ta jest rzekłabym przeciętna, ale w temacie tego, że jedna pani terż "nie mogłaby tak zyć" to znaczy być z kims, kto ma nieprzewidywalną pracę, a także ostatnimi czasy - caly roboczy weekend poza domem.

                Ja naprawdę rozumiem te pania, ze nie mogłaby smile, bo ona nawet zakup rajstop konsultuje z mężem (dlaczego, nie wnikam), ale nie pojmuje w jakim celu mnie o tym poinformowała. Ani jej maz o ile mi wiadomo pracy na takową nie zmienia, ani mój partner się do niej nie zaleca, wiec szafa gra - nie grozi jej to smile


                MNIE z kolei zupełnie nie odpowiadałby model jej związku, który roboczo można nazwać "przyspawaniem do faceta" smile, ale ja jej o tym nie informowałam, bo po co?
                • kora3 robioczy tydzie, a nie weeknd oczywiscie :) nt 08.03.14, 10:27

                  • urko70 Re: robioczy tydzie, a nie weeknd oczywiscie :) n 12.03.14, 21:11

                    robioczy
                    tydzie
                    weeknd
                    n

                    Tak naprawdę tylko "a" i "nie" - po polsku.
                • kornel-1 Jestem zniesmaczony Twoją wypowiedzią, Koro 08.03.14, 10:34
                  kora3 napisała:

                  > kornel-1 napisał:
                  > Myślę, że zdecydowana większość foru
                  > > mowiczek WOLAŁABY mieć męża/faceta , który jest duszą towarzystwa niż mru
                  > kiem.
                  > >

                  >
                  > Mam na myśli powyższe zdanie. [...]
                  > Nie jest to wiec tak, jak piszesz, co wiem także po moich koleżankach mających
                  > mezów/partnerów w typie dusz towarzystwa.


                  Jestem zniesmaczony Twoim krętactwem.
                  Napisałem:
                  "Myślę, że zdecydowana większość forumowiczek WOLAŁABY mieć męża/faceta , który jest duszą towarzystwa niż mrukiem."

                  I do tego zdania i tylko tego się odniosłaś.

                  Więc co "nie jest tak jak piszę"?
                  Czy ja wypowiedziałem sąd, że kobiety chcą wyłącznie dusze towarzystwa na męża/partnera? Nie. Ja wyraziłem sąd na temat tego, czy kobiety WOLĄ mruka czy duszę towarzystwa.

                  To manipulowanie wypowiedziami innych jest obrzydliwe.

                  Kornel
                  • kora3 Przeżyję Twe zniesmaczenie :) 08.03.14, 10:44
                    No wiec właśnie wcale nie jestem przekonana, czy większość WOLAŁABY duszę tow. niż mruka. Myślę, ze większość wołałaby za partnera osobę normalnie udzielająca się towarzysko, ani jako wspomniana dusza, ani jako mruk nr 1. smile
                    • kora3 I dodalabym jeszcze, że 08.03.14, 10:48
                      osoby trudno nawiązujące nowe kontakty/znajomości w bliskim im otoczeniu bywają b. otwarte (znam przynajmniej kilka takich osób plci obojga), wiec w związku, czy w ogóle bliskim gronie rodzinnym/znajomych uch mrukowatość nie istniejesmile
                      Natomiast tzw. dusze towarzystwa nie zmieniają się w bliskim otoczeniu - wiec jeśli komuś nie odpowiada to, ze jego partner/ partnera jest wspomnianą duszą, to nie ma co liczyć na to, że w domowych pieleszach albo w bliskim gronie będzie inny/inna
                      • kornel-1 Re: I dodalabym jeszcze, że 08.03.14, 11:09
                        Próbujesz rozwodnić i zaciemnić kwestię, do której odniosłaś się w poście do mnie:

                        "Myślę, że zdecydowana większość forumowiczek WOLAŁABY mieć męża/faceta, który jest duszą towarzystwa niż mrukiem."


                        Jeśli faktycznie uważasz, że jest inaczej niż napisałem - czyli:

                        * większość nie jest zdecydowana
                        lub
                        * większość na męża/partnera wolałaby mruka niż duszę towarzystwa,
                        lub
                        * tyle samo forumowiczek wolałoby mruka co duszę towarzystwa

                        to oczywiście przyjmę do wiadomości tę kuriozalną opinię.

                        Kornel
                        • kora3 Napisałam Ci 08.03.14, 11:23
                          z obserwacji widze, że większość preferuje jako partnera osoby przeciętnie udzielające się towarzysko: czyli ani mruk, ani dusza tow.
                          Jednakowoż mruki w nowym towarzystwie bywają bardzo otwartymi ludźmi w bliskim gronie. W drugą stronę to nie działa, bo dusza towarzystwa nie staje się przeciętnie towarzyska w dalszym, czy nieznanym gronie, tylko duszą pozostaje - tak ma. smile
                          • kornel-1 Ty nic nie rozumiesz :D 08.03.14, 11:42
                            kora3 napisała:

                            > z obserwacji widze, że większość preferuje jako partnera osoby przeciętnie udzi
                            > elające się towarzysko: czyli ani mruk, ani dusza tow.


                            Ty nie rozumiesz tego zdania:

                            "Myślę, że zdecydowana większość forumowiczek WOLAŁABY mieć męża/faceta, który jest duszą towarzystwa niż mrukiem."


                            To stwierdzenie nie dotyczy, kogo kobiety wolą najczęściej.
                            Być może wolą najczęściej nie mruka, nie duszę towarzystwa lecz kogoś pośrodku.
                            Ale moje zdanie nie zawiera opinii, kogo wolą najczęściej. Mówi o tym, czy moim zdaniem kobiety wolą częściej, bardziej mruków czy dusze towarzyskie.

                            Tych czy tych.

                            Bardziej.

                            Trochę się dziwię, że nie potrafisz tego pojąć.

                            Kornel
                            • kora3 raczej Ty :) 08.03.14, 11:47
                              ale może zapytaj swoje koleżanki, czy wolałaby faceta małomównego w większym towarzystwie, czy też gościa, który na dzień dobry w każdym bryluje, jest otoczony wiankiem innych ludzi, a im poświeca mało uwagi.
                              • kornel-1 Kolejny przykład manipulacji Kory 08.03.14, 11:57
                                kornel-1
                                "Myślę, że zdecydowana większość forumowiczek WOLAŁABY mieć męża/faceta, który jest duszą towarzystwa niż mrukiem."
                                kora3
                                > ale może zapytaj swoje koleżanki, czy wolałaby faceta małomównego w większym to
                                > warzystwie, czy też gościa, który na dzień dobry w każdym bryluje, jest otoczon
                                > y wiankiem innych ludzi, a im poświeca mało uwagi.


                                A po co dodajesz to "a im poświeca mało uwagi"?

                                Manipulujesz.

                                Ja bez pytania kogokolwiek uważam, że kobiety wolą bardziej kogoś kto im poświęca więcej uwagi od kogoś kto im poświęca mało uwagi.. To samo dotyczy mężczyzn.

                                Przestań manipulować!

                                Kornel
                                • kora3 Re: Kolejny przykład manipulacji Kory 08.03.14, 12:10
                                  kornel-1 napisał:
                                  >
                                  > A po co dodajesz to "a im poświeca mało uwagi"?

                                  bo bycie dusza twarzystwa z tym się bezpośrednio wiąze Kornelu i mówię to z pozycji osoby, która takową jest smile
                                  >

                                  > Ja bez pytania kogokolwiek uważam, że kobiety wolą bardziej kogoś kto im poś
                                  > więca więcej uwagi od kogoś kto im poświęca mało uwagi.
                                  . To samo dotyczy m
                                  > ężczyzn.


                                  Niekoniecznie, ale właśnie W WIEKSZOSCI tak jestsmile
                                  • kornel-1 Re: Kolejny przykład manipulacji Kory 08.03.14, 13:57
                                    kora3 napisała:

                                    > kornel-1 napisał:
                                    > >
                                    > > A po co dodajesz to "a im poświeca mało uwagi"?
                                    >
                                    > bo bycie dusza twarzystwa z tym się bezpośrednio wiąze Kornelu i mówię to z poz
                                    > ycji osoby, która takową jest smile


                                    Myślę, że zdecydowana większość forumowiczek WOLAŁABY mieć męża/faceta, który jest duszą towarzystwa choć mało poświęca im uwagi niż który jest mrukiem i mało poświęca im uwagi.

                                    Twoja manipulacja polega na tym, że dokładasz do cechy "bycia duszą towarzystwa" cechę "nie poświęcania uwagi" (~egocentryzm) przy jednoczesnym abstrahowaniu od tego "niepoświęcania uwagi" w przypadku cechy "bycia mrukiem".

                                    Z tym się wiąże kwestia oceny, ilu jest zapatrzonych w siebie mruków, czyli czy można cechę "niepoświęcania uwagi" w podobny sposób związać z mrukowatością i towarzyskością. Otóż, wśród mruków, podobnie jak wśród towarzyskich osób, również są osoby egocentryczne, nieinteresujące się swoim współmałżonkiem lub partnerem.
                                    Nie sądzę, by hipoteza "wśród mruków jest znacznie mniej egocentryków niż wśród osób towarzyskich" była do udowodnienia.

                                    Kornel
                                    • kora3 Tu nie biega o egocentryzm 09.03.14, 08:33
                                      chodzi o coś bardziej przyziemnego Kornelusmile
                                      mianowicie o to, że człowiek nie jest z gumy i nie może jednocześnie zajmować się wszystkimi. Dusza towarzystwa jest otoczona w tymże ludźmi i zwyczajnie technicznie nie może poswiecać wiele czasu komukolwiek, bo poswieca mało, ale wielu.
                                      • kornel-1 Re: Tu nie biega o egocentryzm 09.03.14, 12:30
                                        kora3 napisała:

                                        > mianowicie o to, że człowiek nie jest z gumy i nie może jednocześnie zajmować s
                                        > ię wszystkimi. Dusza towarzystwa jest otoczona w tymże ludźmi i zwyczajnie tech
                                        > nicznie nie może poswiecać wiele czasu komukolwiek, bo poswieca mało, ale wielu


                                        No i co?

                                        Mruk również może być z natury odludkiem, nie poświęcać uwagi partnerowi/współmałżonkowi.

                                        Ktoś kto bryluje w towarzystwie, zazwyczaj dobrze czuje się jako gwiazda. Zazwyczaj odpowiada mu to, że inni skupiają uwagę na nim, po prostu to lubi. Taka postawa kojarzy mi się z egocentrycznym podejściem do świata.

                                        Napisałem prosty sąd na temat tego, kogo wolą forumowiczki: mruków czy dusze towarzystwa. Uznałaś, że jest to nieprawda, lecz Twoje uzasadnienie nie odnosiło się do tego sądu. Zaczęłaś manipulować moją wypowiedzią. W kolejne dywagacje coraz bardziej odległe od mojej wypowiedzi mało mnie interesują.

                                        Słonko. Idę na spacer.

                                        Kornel
              • nchyb Re: Uwagi o czyimś związku 08.03.14, 14:33
                > Nie sądzę. Uważam za wysoce prawdopodobne, że zachowanie pana w takich sytuacja
                > ch jest problemem dla autorki wątku

                nie dostrzegłam w wątku założycielskim opowieści jak to autorka żali się kuznce, ze jej partner ją drażni, jego zachowanie dobija i prosi kuzynkę o radę i wyjaśnienie - dlaczego

                > znaczy, że nie jest to dla niej problemem. Myślę, że zdecydowana większość foru
                > mowiczek WOLAŁABY mieć męża/faceta , który jest duszą towarzystwa niż mrukiem.
                myślisz? serio? a ja mam wątpliwości, czy to jest najważniejsze kryterium którym kieruje sie większość osób przy wyborze partnera życiowego...

                > Tego zdania nie rozumiem. Krytykanctwo nie jest prawdą?
                czy jeżeli napiszę, ze z Twoich wypowiedzi dla mnie wynika, że jesteś idiotą, z którym nie chciałabym żyć to będzie to krytykanctwo czy prawda warta głoszenia na całym forum?...
                • kornel-1 Re: Uwagi o czyimś związku 08.03.14, 15:09
                  nchyb napisała:

                  > > Nie sądzę. Uważam za wysoce prawdopodobne, że zachowanie pana w takich sy
                  > tuacjach jest problemem dla autorki wątku
                  >
                  > nie dostrzegłam w wątku założycielskim opowieści jak to autorka żali się kuznce
                  > , ze jej partner ją drażni, jego zachowanie dobija i prosi kuzynkę o radę i wyj
                  > aśnienie - dlaczego


                  To, co dla jednego jest widoczne, dla innego - tajemnicą. Nikt nie ma pretensji do Ciebie, że nie umiesz czytać miedzy wierszami lub o to, że nie wczuwasz się w sytuację. Na szczęście, autorka wątku później odpowiedziała wprost na kwestię, czy małomówność partnera w takich sytuacjach jest problemem dla niej, czy nie jest. Zachęcam do poczytania całości wątku.

                  > > Tego zdania nie rozumiem. Krytykanctwo nie jest prawdą?
                  > czy jeżeli napiszę, ze z Twoich wypowiedzi dla mnie wynika, że jesteś idiotą, z
                  > którym nie chciałabym żyć to będzie to krytykanctwo czy prawda warta głoszenia
                  > na całym forum?...


                  Wyjaśniam. Zdanie: "autorka wątku wie jaki jest jej partner i dla niej to nie stanowi problemu, a może wręcz jest zaletą, więc krytykanctwo nie jest tu prawdą godną głoszenia wszem i wobec... " zawierało błędy językowe (ortograficzne, interpunkcyjne, słownikowe). Było poza tym nielogiczne i nieprawdziwe. Mniejsza z tym.

                  Kornel
                  • ach_dama_byc_z_kanady Re: Uwagi o czyimś związku 08.03.14, 23:23
                    kornel-1 napisał:
                    To, co dla jednego jest widoczne, dla innego - tajemnicą. Nikt nie ma pretensji do Ciebie, że nie umiesz czytać miedzy wierszami lub o to, że nie wczuwasz się w sytuację. Na szczęście, autorka wątku później odpowiedziała wprost na kwestię, czy małomówność partnera w takich sytuacjach jest problemem dla niej, czy nie jest. Zachęcam do poczytania całości wątku.

                    Wyjaśniam. Zdanie: "autorka wątku wie jaki jest jej partner i dla niej to nie stanowi problemu, a może wręcz jest zaletą, więc krytykanctwo nie jest tu prawdą godną głoszenia wszem i wobec... " zawierało błędy językowe (ortograficzne, interpunkcyjne, słownikowe). Było poza tym nielogiczne i nieprawdziwe. Mniejsza z tym.


                    czyzbys byl w ciazy, Kornel ??? smile wink

                    Minnie
                  • kora3 Nadal upracie manipulujesz Kornelu 09.03.14, 08:57
                    kompletnie bowiem nie ma znaczenia, czy małomówność partnera stanowi dla wykonawczyni problem, czy nie.

                    Albowiem nawet jeśli coś osobistego stanowi dla kogoś problem, to może sobie on wybrać z kim i w jakim zakresie chciałby na ten temat porozmawiać.
                    I tu jest sedno sprawy.

                    Nikt nie ma obowiązku rozmawiania o swoich problemach z każdym, kto się napatoczy i zachce mu się porozmawiać, zrozum to. Nikt nie ma obowiązku wysłuchiwania uwag nt. swoich osobistych spraw od kogoś, kogo o wyrażenie opinii nie prosił, a w dodatku nic temu komuś do tych spraw.

                    Pomijam już, że sposób w jaki krewna wyraziła swe zdanie wcale nie wskazywał na troskę o wątkodawczynię, a stanowił rodzaj autoprezentacji ("ja bym z takim facetem (...) nie była"), bo nawet autentyczna troska nie usprawiedliwia pchania się z bitami w cudze życie bez zachęty i w relacji, która nie stanowi podstawy do wyrażenia troski bez niej.
                    • kornel-1 Znów mnie zniesmaczyłaś swą wypowiedzią, Koro 09.03.14, 12:38
                      kora3 napisała:

                      > kompletnie bowiem nie ma znaczenia, czy małomówność partnera stanowi dla wykona
                      > wczyni problem, czy nie.

                      Ja nie uzasadniałem robienia uwag na temat partnera kuzynki tym, że ma ona problem z jego małomównością.
                      We wstrętny sposób manipulujesz dyskusją.

                      > Nikt nie ma obowiązku rozmawiania o swoich problemach z każdym, kto się napatoc
                      > zy i zachce mu się porozmawiać, zrozum to. Nikt nie ma obowiązku wysłuchiwania
                      > uwag nt. swoich osobistych spraw od kogoś, kogo o wyrażenie opinii nie prosił,
                      > a w dodatku nic temu komuś do tych spraw.


                      Śmieszne i straszne zarazem. Ty nie rozumiesz, o co idzie spór między nami.
                      Czy ja twierdzę, że jest jakiś obowiązek rozmawiania po tym?
                      Czy ja twierdzę, że jest jakiś obowiązek wysłuchiwania opinii?

                      W niedopuszczalny sposób mieszasz w tej dyskusji.

                      Po co?
                      Nie umiesz normalnie rozmawiać? Używać rzeczowych i adekwatnych argumentów?

                      Nota bene wątkodawczyni podjęła dyskusję na temat swojego partnera.

                      Kornel
      • aqua48 Re: Uwagi o czyimś związku 07.03.14, 09:11
        kornel-1 napisał:

        > Dotknęło Cię przede wszystkim to, że uwagi kuzynki były prawdziwe. Gdyby zarzut
        > był fałszywy, weszłabyś w dyskusję i próbowała sprostować.

        Uwaga kuzynki, że tygodnia nie wytrzymałaby z takim facetem na pewno była prawdziwa, szczęśliwie to nie na nią trafiło. A na pytanie jak oni mogą tak żyć trzeba było odpowiedzieć, że żyje im się całkiem dobrze.
        W dyskusję na pewno nie należało wchodzić, ani niczego prostować.

        > Tak akurat jest na świecie, że ludzie mówią sobie różne rzeczy, wyrażają opinie
        > o sobie, o sobie nawzajem i osobach trzecich. Uważam, że wyrażenie opinii nega
        > tywnej, krytycznej jest tak samo potrzebne (dopuszczalne)

        Tyle, że uwagi niekonstruktywne są po prostu niepotrzebne...Gdyby kuzynka powiedziała wątkodawczyni w cztery oczy, że jej partner zyskałby z pewnością gdyby odzywał się w towarzystwie częściej, a ludzie mogliby go dzięki temu lepiej poznać, to zapewne jej uwaga byłaby przyjęta bez obrazy, prawda?


        • claratrueba Re: Uwagi o czyimś związku 07.03.14, 10:05
          > Tyle, że uwagi niekonstruktywne są po prostu niepotrzebne...Gdyby kuzynka powie
          > działa wątkodawczyni w cztery oczy, że jej partner zyskałby z pewnością gdyby o
          > dzywał się w towarzystwie częściej, a ludzie mogliby go dzięki temu lepiej pozn
          > ać, to zapewne jej uwaga byłaby przyjęta bez obrazy, prawda?

          Pewnie tak, choć małomówność jest taką samą cechą osobniczą jak gadulstwo, i wielu osobom wcale nie przeszkadza przebywanie z osobami małomównymi czy nieśmiałymi, a raczej ludzie zachowujący się jak rozkręcone radio ich po prostu męczą.
          W każdym z naszych parterów życiowych czy partnerek, podobnie jak w nas samych można znaleźć wiele cech, które jakiemuś postronnemu obserwatorowi się nie spodobają, a nam czy naszym partnerom nie przeszkadzają lub wręcz odpowiadają. A najczęściej zalety rekompensują wady. Czemu służy taka krytyka? Pokazaniu jakim to się jest "mądrym życiowo" czy może chęć zepsucia związku, czasem nie do końca świadoma- po prostu są ludzie, którzy o innych lubią mówić źle, a ich dobrej strony nie poruszają, nawet, jeśli jest im znana.
        • kornel-1 Re: Uwagi o czyimś związku 07.03.14, 11:02
          aqua48 napisała:
          > Tyle, że uwagi niekonstruktywne są po prostu niepotrzebne...Gdyby kuzynka powie
          > działa wątkodawczyni w cztery oczy, że jej partner zyskałby z pewnością gdyby o
          > dzywał się w towarzystwie częściej, a ludzie mogliby go dzięki temu lepiej pozn
          > ać, to zapewne jej uwaga byłaby przyjęta bez obrazy, prawda?


          SV wymaga takiego wyrażenia opinii, by nie dotknąć rozmówcy. Słowa o "niewytrzymaniu tygodnia" niebyły zbyt delikatne. Konstruktywność krytyki jest wartością, z drugiej strony niekoniecznie trzeba rozwiązywać czyjeś problemy.

          Kornel
          • nchyb Re: Uwagi o czyimś związku 07.03.14, 11:32
            > SV wymaga takiego wyrażenia opinii, by nie dotknąć rozmówcy

            przede wszystkim - sv nie wymaga wygłaszania opinii w każdej sprawie, szczególnie gdy nie jest się o nią pytanym smile

            > maniu tygodnia" niebyły zbyt delikatne. Konstruktywność krytyki jest wartością,
            > z drugiej strony niekoniecznie trzeba rozwiązywać czyjeś problemy
            jak wyzej, jaki był cel wyrażania swojej krytyki przez kuzynkę?
            naprawdę sv nie wymaga po wizycie u kuzynki - oceniania jej partnera...
            • kornel-1 Re: Uwagi o czyimś związku 08.03.14, 07:52
              nchyb napisała:

              > przede wszystkim - sv nie wymaga wygłaszania opinii w każdej sprawie, szczególn
              > ie gdy nie jest się o nią pytanym smile

              Nie wymaga. Także pisania na forum. No i ?

              Kornel
              • nchyb Re: Uwagi o czyimś związku 08.03.14, 14:28
                no i nic
                nie omawiamy teraz pisania na forum, a niegrzeczne uwagi niewychowanej kuzynki które z Twoich uwag do nich zdają się jawić niczym prawda objawiona, ale nią nie są...
                no i tyle...
      • lena36 Re: Uwagi o czyimś związku 07.03.14, 10:26
        Moim zdaniem liczą się przede wszystkim intencje. Jeśli kuzynka zrecenzowała faceta z czystej złośliwości, należy jej zachowanie ocenić jako naganne. Możesz jednak wyciągnąć z tej sytuacji i korzyść dla siebie - ugruntować wiedzę o tym, jak otoczenie postrzega Twojego faceta. I ewentualnie coś z tym zrobić.

        Dlaczego miałaby "cos z tym robić"?
        Jeśli małomównośc faceta jej nie przeszkadza to dlaczego miałaby by sie martwić że przeszkadza innym? ja np. lubie małomówne osoby a nie przepadam za gadatliwymi. Nie znaczy to, że gadatliwy mąż kolezanki ma się zmieniać bo mi sie nie podoba jego zachowanie.
        • kornel-1 Re: Uwagi o czyimś związku 07.03.14, 10:45
          ena36 napisała:

          > Jeśli małomównośc faceta jej nie przeszkadza to dlaczego miałaby by sie martwić
          > że przeszkadza innym?


          Jeśli.
          • kolonistka Re: Uwagi o czyimś związku 11.03.14, 10:10
            kornel-1 napisał:

            > ena36 napisała:
            >
            > > Jeśli małomównośc faceta jej nie przeszkadza to dlaczego miałaby by si
            > e martwić
            > > że przeszkadza innym?

            >
            > Jeśli.

            tak na marginesie - z ktorej czesci postu zalozycielskiego wywnioskowales, ze autorce przeszkadza malomownosc jej partnera?

            poczytuje Was czasami i nadziwic sie nie moge, ze niektorzy pisza aby pisac i koniecznie pod prad.


            Dzień dobry,
            polecono mi to forum. Pozwolę sobie wkleić treść wątku, który założyłam gdzie indziej. Z góry bardzo dziękuję za odpowiedzi.

            Moja daleka „kuzynka” (cudzysłów, bo naprawdę daleka rodzina od str. mamy) była ostatnio mieście, gdzie mieszkam, i wpadła do nas. Poznała mojego faceta. Potem już w rozmowie ze mną w cztery oczy stwierdziła, że nawet tygodnia by nie wytrzymała z takim milczącym facetem i „jak my w ogóle żyjemy”.
            Nie chodzi o to, że zabraniam komuś myśleć tak czy inaczej, ale po co tak komentować; poza tym chodzi też o sposób, w jaki to zostało wyrażone: ocena cudzego życia jakby z politowaniem. Bardzo mnie to zirytowało, mimo że wiem, że mój mężczyzna jest, jaki jest, nie lubi poznawać nowych ludzi i w nowym towarzystwie przy pierwszym spotkaniu przeważnie milczy. A propos: skutek jest taki, moje znajome są w większości wręcz zachwycone tym, że np. mój facet przy spotkaniu dziecka wręcz z rąk nie wypuszcza - nie wiedzą, że obecność dziecka to dla niego wytchnienie, bo nie musi tyle udzielać się w rozmowie i wypada to naturalnie
            Tak czy inaczej te niemiłe uwagi nie przeszkodziły tej osobie poprosić mojego faceta o pewną przysługę; to jest rzecz, o którą nie prosi się w takich relacjach (= prawie żadnych) jak nasze.

            Ale nie o to chodzi. Pytanie: czy wg Was mam rację, że komentarz tej osoby był po prostu niekulturalny? (Posprzeczałam się o to z mamą)
      • sweet_pink Re: Uwagi o czyimś związku 07.03.14, 10:59
        Przykro mi ale nie zgodzę się z Tobą. Krytyka jest narzędziem, które źle używane buduje niechęć lub wręcz wrogość. Krytyka rani, a ludzie takie rany pamiętają długo. Większość publikacji o budowaniu dobrych relacji z ludźmi odradza krytykę. Wydawało mi się, że zasady S-V odradzają to również.
        Już Benjamin Franklin mawiał "Nie powiem źle o nikim, a będę mówił wszystko dobre, co wiem o każdym."
    • anderikka Re: Uwagi o czyimś związku 07.03.14, 18:16
      Dziękuję Wam za odpowiedzi.
      Ja też miałam wrażenie, że to jest przede wszystkim niekulturalne, bo podstawową zasadą dobrego wychowania jest niekrytykowane innych, także (zwłaszcza?) gospodarzy. I owszem, jak pisze Claratrueba, o inteligencji to dobrze nie świadczy, bo chyba już nastolatek wie, że po krótkim czasie nikogo się nie ocenia.

      Kornel 1: Doskonale znam mojego faceta i nikt mi nie musi mówić, że on jest małomówny i nie zaskakuje mnie też, że jest to widoczne. Myślę, że się zgodzisz, iż przykrość nie musi wiązać się z treścią przekazu. Forma / kontekst potrafią być też bardzo lekceważące.
      Ja zripostowałam, owszem - i to raczej ostro (i czułabym się źle sama ze sobą, gdybym to zmilczała).
      Nchyb: także uważam, że nie wypada wygłaszać opinii w każdej sprawie, szczególnie gdy nie jest się o nią pytanym. To chyba kwintesencja problemu.
      Sweet Pink: bardzo podoba mi się to zdanie: „Krytyka jest narzędziem, które źle używane buduje niechęć lub wręcz wrogość”. To z kolei psychologiczne podejście do sprawy, nie „grzecznościowe”
      • kornel-1 Re: Uwagi o czyimś związku 08.03.14, 08:19
        anderikka napisała:
        > Ja też miałam wrażenie, że to jest przede wszystkim niekulturalne, bo podstawow
        > ą zasadą dobrego wychowania jest niekrytykowane innych, także (zwłaszcza?) gosp
        > odarzy.

        E tam. Podstawą dobrego wychowania jest uprzejmość i grzeczność.

        > I owszem, jak pisze Claratrueba, o inteligencji to dobrze nie świadczy,
        > bo chyba już nastolatek wie, że po krótkim czasie nikogo się nie ocenia.


        Na tym forum bardzo często forumowiczki oceniają innych już po jednym poście. Czy pokusisz się o zrecenzowanie ich inteligencji?

        > Kornel 1: Doskonale znam mojego faceta i nikt mi nie musi mówić, że on jest mał
        > omówny i nie zaskakuje mnie też, że jest to widoczne. Myślę, że się zgodzisz, i
        > ż przykrość nie musi wiązać się z treścią przekazu. Forma / kontekst potrafią b
        > yć też bardzo lekceważące.


        Już wyraziłem ocenę, że słowa o "niewytrzymywaniu" były niezbyt delikatne.

        > Ja zripostowałam, owszem - i to raczej ostro (i czułabym się źle sama ze sobą,
        > gdybym to zmilczała).


        Jeśli czytasz to forum, to być może zauważyłaś, że jednym z problemów jest brak pełnego i rzetelnego przedstawienia sytuacji w pierwszym poście. Utrudnia to dalszą dyskusję.

        TY NAJLEPIEJ wiesz, jaka była sytuacja w cztery oczy. Czy kuzynka wzięła Cię na bok i wypaliła ni z gruszki ni z pietruszki:
        - No, wiesz, ja bym nie wytrzymała z takim milczącym facetem!

        ...czy też pogadałyście o swoich sprawach i od słowa do słowa (cyt: "Potem już w rozmowie
        ze mną") doszłyście do osoby partnera. I w trakcie rozmowy o nim - wyraziła opinię O SOBIE:

        - No wiesz, ja bym z nim nie wytrzymała

        Kornel
    • kora3 Kuzynka zachowała się poniżej krytyki 07.03.14, 20:25
      rację masz Ty, a nie Twoja mama.
      Nie wypada pod żadnym pozorem krytykować, dokonywać analiz cudzych związków i partnerów bez zachęty.
      GDYBYŚ zapytała kuzynkę, jak odbiera Twego partnera, to także nie powinna odpowiedzieć tak obcesowo, jak mówiła niepytana, ale wówczas mogłaby stwierdzić, ze bardzo sympatyczny, aczkolwiek ona gustuje w mężczyznach bardziej towarzyskich np.
      • ach_dama_byc_z_kanady Re: Kuzynka zachowała się poniżej krytyki 07.03.14, 23:25
        Zasadnicze pytanie- a po co w ogole taka krytyka, taka opinia "twoj maz jest malomowny,
        ja to bym z nim nie wytrzymala nawet tygodnia"??

        komu, po co, do czego taka opinia ???

        Minnie
        • kora3 No wlaśnie - czemu to ma służyć 08.03.14, 10:02
          też mnie to zastanowiło.
          Ktoś tu wspomniał, że krytyka bywa konstruktywna, a jakże - bywa.
          Tylko, ze ta takową nie była. Po pierwsze nikt nie prosił kuzynki o wyrażenie opinii, po drugie nawet gdyby prosił, to wyraziła ją w sposób wykluczający wszelką konstruktywność, a po trzecie - nawet jeśli partner autorki watku jest patologicznym mrukiem, to uwaga kuzynki na pewno tego nie zmieni.

          Sądze, ze tego rodzaju uwagi mają ca celu tzw. dokopanie innym, bo cóż by innego...
          Dlaczego ktoś dokopuje i dlaczego właśnie tej osobie miewa różne podłoża - od zawiści poprzez chęć leczenia swoich kompleksów, po pastwienie się nad kimś kto ma kłopoty - autorka watku wspomniała, że miała kłopoty w związku i kuzynka o tym wie.
    • anderikka Re: Uwagi o czyimś związku 08.03.14, 11:06
      Kornel, napisałeś:
      (cyt.): „Uważam za wysoce prawdopodobne, że zachowanie pana w takich sytuacjach jest problemem dla autorki wątku. Z pewnością wolałaby, aby jej facet inaczej się zachowywał. Owszem, pogodziła się z tym, że "jest jaki jest". Ale to nie znaczy, że nie jest to dla niej problemem.”

      Może od razu coś wyjaśnię: wycofanie mojego faceta, jego powściągliwość w wypowiadaniu się i wyrażaniu uczuć była czymś, o co rozbił się kiedyś nasz związek. Minęło sporo czasu i dużo się wydarzyło, zeszliśmy się, wszystko się nam wreszcie układa. Obydwoje nad sobą pracujemy, a ja nauczyłam się, że małomówność nie jest największą wadą, zwłaszcza jeśli ktoś równoważy to mnóstwem zalet smile
      Dlatego, Kornel, proszę Cię - uwierz, że umiem oddzielić „wolałabym, żeby…” (bo pewnie, że bym wolała!) od kwestii, jaką jest włażenie mi na głowę=lekceważenie mnie przykrą uwagą na jakikolwiek temat ze strony kuzynki.

      Tak samo głupio bym się poczuła, gdyby ktoś (niepytany!) skrytykował np. to, że - czysto hipotetycznie - mieszkam na parterze / na 10 piętrze, komentując to uwagą „no jak tak można żyć” (plus ton oczywiście).
      Aha, nie była to przyjacielska uwaga gdzieś na boku. Kuzynka jest starsza ode mnie o mniej więcej 10 lat i uważam, że od 35-letniej osoby można by oczekiwać przynajmniej milczenia (cokolwiek myśli).

      Dodam, że żadna z osób, które kiedykolwiek poznały mojego faceta, nigdy nie wyraziła się w ten sposób. Zresztą ja staram się zawsze, żeby rozmowa się toczyła normalnie, i niektórzy nawet nie zauważają, że on jest „milczkiem” - albo też po prostu jest to oczywiste, że jest taki, i już.
      I dlatego też rozumiem Korę3, jeśli chodzi o tę sytuację z „nieprzewidywalna pracą”, bo takie uwagi robią wrażenie, jakby ktoś z butami pakował się w nasze życie.
      • kora3 Dokladnie 08.03.14, 11:19
        Przede wszystkim to Ty nie pytałaś co ludzie sądzą o osobach małomównych w towarzystwie, ani nie prosiłaś tu o analizę związku z taką osobą, tylko zapytałaś, czy uwaga kuzynki była na miejscu, czy nie.
        Wiec wszystkie uwagi, analizy Twego związku z osobą małomówną choć na forum akurtay można je uznac za dopuszczalne, sa nie na temat smile

        Dla SV sprawa jest jasna - kuzynka zachowała się sprzecznie z zasadami SV, bo nie prosiłaś jej o ocenę ani Twego faceta, jako rozmówcy, ani swego związku.
        Gdybyś poprosiła - wówczas mogłaby, choć nie musiała, wspomnieć, ze ona sama preferuje mężczyzn bardziej udzielających się towarzysko. Na pewno nie powinna nawet pytana wtrazać tej myśli w sposób, jak to zrobila niepytana. Amen smile

        Co natomiast do mojej sytuacji opisanej tu. Dla mnie ona nie stanowi żadnego problemu, powiem więcej - jest plusem w naszym związku. Sama mam nieprzewidywalną pracę i spore grono znajomych. nigdy nie chciałabym być w związku, w którym partner oczekuje ode mnie, ze wszystko będę z nim konsultować i wszystko będziemy robić razem.
        Nie ukrywamy tego, jak sytuacja wygląda w związku z jego i moją pracą i jeśli mnie ktoś zapyta, jak sobie z tym radzimy, to zupełnie na serio odpowiadam, że mnie/nam to odpowiada.
        Zdaję sobie sprawę, ze gdyby moja sytuacja była inna np. mielibyśmy dziecko/nie pracowałabym/byłabym domatorką, prawdopodobnie nie podpowiadałoby mi to, że jego cały tydzień roboczy nie ma w domu. Jestem wiec w stanie pojąc, ze komuś takie cos mogłoby nie odpowiadać.
        Nie pojmuje tylko dlaczego miałoby to mieć jakiś wpływ na moje życie i dlaczego taka osoba, nie pytana i bez żadnego kontekstu mi to komunikuje. smile
      • kornel-1 Re: Uwagi o czyimś związku 08.03.14, 11:31
        anderikka napisała:

        > Kornel, napisałeś:
        > (cyt.): „Uważam za wysoce prawdopodobne, że zachowanie pana w takich sytu
        > acjach jest problemem dla autorki wątku. Z pewnością wolałaby, aby jej facet in
        > aczej się zachowywał. Owszem, pogodziła się z tym, że "jest jaki jest". Ale to
        > nie znaczy, że nie jest to dla niej problemem.”
        >
        > Może od razu coś wyjaśnię: wycofanie mojego faceta, jego powściągliwość w wypow
        > iadaniu się i wyrażaniu uczuć była czymś, o co rozbił się kiedyś nasz związek.
        > Minęło sporo czasu i dużo się wydarzyło, zeszliśmy się, wszystko się nam wreszc
        > ie układa. Obydwoje nad sobą pracujemy, a ja nauczyłam się, że małomówność nie
        > jest największą wadą, zwłaszcza jeśli ktoś równoważy to mnóstwem zalet smile


        Z pewnością zauważyłaś, że moja wypowiedź była odpowiedzią na wyssane z palca stwierdzenia forumowiczek, iż charakter Twojego partnera nie jest problemem.

        Cieszy mnie, że oboje dostrzegacie problem i pracujecie nad tym (nad sobą).

        > Dlatego, Kornel, proszę Cię - uwierz, że umiem oddzielić „wolałabym, żeb
        > y…” (bo pewnie, że bym wolała!) od kwestii, jaką jest włażenie mi n
        > a głowę=lekceważenie mnie przykrą uwagą na jakikolwiek temat ze strony kuzynki.


        Myślę, że lekceważeniem można byłoby nazwać brak zainteresowania kuzynki Twoim związkiem. Jeśli czytasz to forum, to z pewnością zauważysz, że część forumowiczek ma filozofię życiową, która mówi: "twoje życie - twoja sprawa". Nie chcą wchodzić w interakcje z innymi ludźmi: "możemy rozmawiać o pogodzie, ale ją nie krytykować".
        Ja stoję na stanowisku, że różnego rodzaju uwagi, opinie, recenzje dotyczące innych osób (ich życia, postępowania, zachowań, poglądów), są czymś normalnym w naszym życiu. Dalej - uważam, że SV nie zabrania wyrażania tych opinii, itd.
        Jak wspomniałem - ważne są również intencje. Przekonaj mnie, że krytyka kuzynki nie wynikała ze współczucia dla Ciebie, troski o Ciebie. Alternatywnie: że jej genezą była zazdrość, złośliwość, leczenie kompleksów itp.

        Kornel
        • kora3 Zdajesz sie pomijac istotną kwestię Kornelu 08.03.14, 12:28
          kornel-1 napisał:

          > Ja stoję na stanowisku, że różnego rodzaju uwagi, opinie, recenzje dotyczące in
          > nych osób (ich życia, postępowania, zachowań, poglądów), są czymś normalnym w n
          > aszym życiu. Dalej - uważam, że SV nie zabrania wyrażania tych opinii, itd.


          Mianowicie taką, że to co wypada wg zasad SV, a czego nie wypada zależy w znacznej miezre od relacji między ludźmi.
          Nie jest wcale tak, ze nie można wyrażać żadnej opinii krytycznej nigdy i do nikogo. Można właśnie, ale po pierwsze należy zrobić to taktownie niezależnie od tego do kogo się ją wyraza, a po drugie nie do każdego, zawsze, wszystko można powiedzieć, nawet jeśli wydaje się nam coś prawdą, a nawet wówczas, gdy tą prawdą obiektywnie jest.

          Jest tu opodal smile założony przeze mnie watek o młodym małżeństwie intensywnie się rozmnażającym i żyjącym na koszt rodziców jednego z małżonków.
          Rodzice ci pozwolili sobie na wiesc o kolejnej ciązy wyrazić brak entuzjazmu wobec postawy młodych.
          A pozwolili sobie, bo sprawa także ich bezpośrednio dotyczy - oni ponoszą koszty utrzymania tej rodziny.
          Sądzisz, że taką samą opinię ma prawo przedstawić np. sasiadka tych ludzi, albo dziennikarz, do którego zwracają się o pomoc w jakiejś sprawie?
          No nie! Sasiadka, o ile nie jest przyjaciółka młodych może sobie pomyśleć ze to nierozsądne mieć kolejne dziecko w ich sytuacji, a także nie fair wobec rodziców meza, ale nie powinna tej opinii przedstawiać ani młodym, ani nikomu.
          Tak samo dziennikarz - może najwyżej odmówić pomocy w danej sprawie, ale nie powinien z punktu widzenia SV podawać ww. przyczyny tej odmowy, czyli swoich przemyśleń.
          • kornel-1 Re: Zdajesz sie pomijac istotną kwestię Kornelu 08.03.14, 14:10
            kora3 napisała:
            > Re: Zdajesz sie pomijac istotną kwestię Kornelu
            > Mianowicie taką, że to co wypada wg zasad SV, a czego nie wypada zależy w znacz
            > nej miezre od relacji między ludźmi.
            > Nie jest wcale tak, ze nie można wyrażać żadnej opinii krytycznej nigdy i do ni
            > kogo. Można właśnie, ale po pierwsze należy zrobić to taktownie niezależnie od
            > tego do kogo się ją wyraza, a po drugie nie do każdego, zawsze, wszystko można
            > powiedzieć, nawet jeśli wydaje się nam coś prawdą, a nawet wówczas, gdy tą praw
            > dą obiektywnie jest.


            O grzeczności i takcie przy wyrażaniu opinii, także krytycznej pisałem wielokrotnie w różnych wątkach. Więc znów wciskasz mi jakieś kity.

            Natomiast Ty niejednokrotnie pisałaś w sposób zasadniczy, kategoryczny na temat dopuszczalności krytykowania, wyrażania opinii. Ostatnio - w tym wątku, cytuję:

            "Dla SV sprawa jest jasna - kuzynka zachowała się sprzecznie z zasadami SV, bo nie prosiłaś jej o ocenę ani Twego faceta, jako rozmówcy, ani swego związku."
            oraz:
            "Nie wypada pod żadnym pozorem krytykować, dokonywać analiz cudzych związków i partnerów bez zachęty. "

            Były to sądy kategoryczne, nie dopuszczające wyjątków*. Były to stwierdzenia, w których nie uwzględnia się "w znacznej mierze relacji między ludźmi".

            */Poza stwierdzeniem o zachęcie, prośbie o ocenę. Ale spór teraz dotyczy tego, czy można krytykować oceniać bez zachęty, prośby o ocenę.

            Kornel
            • ach_dama_byc_z_kanady Re: Zdajesz sie pomijac istotną kwestię Kornelu 08.03.14, 23:55
              kornel-1 napisał:
              To manipulowanie wypowiedziami innych jest obrzydliwe.

              o matko, zeby ci sie tylko nie zachcialo wymiotowac! moze pogryzaj jakies
              lekko slone krakersy albo co, ponoc dobrze robia na mdlosci.

              Minnie
            • kora3 Manipulujesz :) 09.03.14, 08:30
              Wielokrotnie na tym forum pisałam, że to co wypada do kogo zależy od relacji między ludźmi.
              W opisanym przypadku, jak ujawniła nam autorka wątku, relacja jest b. luźna - jakaś 7 woda po kisielu ze strony mamy, z która nie ma za wiele kontaktu - zatem tu nie zachodzi żaden wyjątek dla zasad SV, które nie dopuszczają takich uwag bez zachęty i tyle.

              Autorka wątku zadała konkretne pytanie dot. konkretnej sytuacji z daleką krewna, z która nie jest blisko.
              Nie ma sensu dyskutować co byłoby, gdyby na miejscu owej krewnej była jej mama, najlepszy przyjaciel, siostra/brat, spowiednik, przewodnik duchowy, czy terapeuta.
              To sa INNE osoby i INNE relacje. My tu mówimy o dalekiej krewnej i relacji z nią. Ta relacja nie pozwala jej na takie uwagi bez zachęty. Żadna relacja nie pozwala na wyrażanie swego zdania w sposób, a jaki krewna to zrobiła. amen
              • kornel-1 Kolejny niesmak :( 09.03.14, 12:46
                kora3 napisała:

                > Wielokrotnie na tym forum pisałam, że to co wypada do kogo zależy od relacji mi
                > ędzy ludźmi.


                No to co? Pisz sobie a muzom. Myślisz, że im więcej razy napiszesz coś, to będzie to prawdziwsze?

                > W opisanym przypadku, jak ujawniła nam autorka wątku, relacja jest b. luźna - j
                > akaś 7 woda po kisielu ze strony mamy, z która nie ma za wiele kontaktu - zatem
                > tu nie zachodzi żaden wyjątek dla zasad SV, które nie dopuszczają taki
                > ch uwag bez zachęty i tyle.


                O ile pamiętam, nie byłaś w stanie przytoczyć drukowanego źródła potwierdzającego swoje objawienia na temat SV.

                Różnimy się co do oceny, czy można wyrażać opinie czy nie - bez zachęty. Od czasu do czasu, między kategorycznymi wypowiedziami, że nie można, - posiłkujesz się wyjątkami: gdy Ci wygodnie.

                Twoje pisania o mojej manipulacji są - zwyczajnie - głupkowate. Najwyraźniej nie rozumiesz, co ten termin oznacza.

                Kornel
                • kora3 Ale to, ze bedziesz się złoscił 09.03.14, 13:16
                  nie zmieni faktów: kuzynka nie powinna się wypowiadać nt. związku wątkodawczyni, bo ani ta wątkodawczyni, ani relacja kuzynki z nią do tego nie skłaniału. Amen smile
                  • kornel-1 Re: Ale to, ze bedziesz się złoscił 09.03.14, 23:24
                    kora3 napisała:
                    > Ale to, ze bedziesz się złoscił nie zmieni faktów: kuzynka nie powinna się wypowiadać nt. związku wątkodawczyni

                    To nie fakty, to opinie. Jeśli dla Ciebie fakt, to medialny. LOL.
                    Nie złoszczę się. Patrzę z politowaniem na to, co piszesz.

                    > Amen smile
                    Dobrze, że skończyłaś pisanie. Pora była smile

                    Kornel
    • anderikka Re: Uwagi o czyimś związku 10.03.14, 09:00
      Hej, ten wątek to dla mnie mała lekcja retoryki smile Spróbuję.
      Sednem jest chyba różnica zdań:
      1.Kora „Albowiem nawet jeśli coś osobistego stanowi dla kogoś problem, to może sobie on wybrać z kim i w jakim zakresie chciałby na ten temat porozmawiać.”
      2.Kornel: „Ja stoję na stanowisku, że różnego rodzaju uwagi, opinie, recenzje dotyczące innych osób (ich życia, postępowania, zachowań, poglądów), są czymś normalnym w naszym życiu. Dalej - uważam, że SV nie zabrania wyrażania tych opinii, itd.
      Jak wspomniałem - ważne są również intencje. Przekonaj mnie, że krytyka kuzynki nie wynikała ze współczucia dla Ciebie, troski o Ciebie. Alternatywnie: że jej genezą była zazdrość, złośliwość, leczenie kompleksów itp.


      Czyli (zakładając, że chcemy być cały czas kulturalni) wg 1. nie wygłaszamy „ocen” osobistych niepytani, wg 2. Takie „oceny” są czymś normalnym w naszym życiu.

      Słuchajcie, ale czy Wy nie macie w sumie identycznego zdania na ten temat? Bo przecież granica między twórczym/życzliwym/pożądanym wygłoszeniem „oceny” a tzw. wtrącaniem się jest płynna, i nawet nie da się, żeby było inaczej.

      Inna sprawa: Ty Kornel, przeprowadzasz granicę przy pomocy intencji. To troszkę ryzykowne, bo wiesz, co jest dobrymi chęciami wybrukowane… wink Możesz mimo wszystko urazić rozmówcę.
      A nie lepiej przeprowadzić tę granicę przy pomocy hasła „skutek”? – tj. przyjąć, że jeśli kogoś uraziliśmy, to ugodziliśmy w kodeks?
      Myślę, że jakimś wyjściem (z dylematu, który czasami musi powstać) są cele, które sami preferujemy. Ponieważ ja preferuję cel nie-urażenia rozmówcy, wybieram, Kora, to co Ty napisałaś - czyli będę/jestem raczej bierna i powściągliwa w wygłaszaniu opinii.
      Ty, Kornel, skoro wolisz czasem trochę „pazurka” i nie masz celu identycznego z moim (a nie mówię, że musisz), oceniasz zgodność z SV zgodnie z intencjami.
      Czy dobrze to rozumiem?

      Co do mojej kuzynki: nie znam jej intencji, dlatego ocena przy pomocy normy Kornela jest niemożliwa.
      Ocena przy pomocy normy Kory (i mojej) wypada negatywnie.
      smile smile smile
      • kora3 Wiesz Andrenikko 10.03.14, 09:59
        moim zdaniem błędem jest oderwanie intencji od relacji i okoliczności.

        Intencje bowiem sa sprawą wygłaszającego opinię, a nie wysłuchującego.

        Kierujacy się dobrymi intencjami powinien rozważyć, czy okoliczności/relacja z kimś pozwala mu na wygłoszenie niepytanym o nią opinii.

        Bliskiej osobie na ogół możemy powiedzieć coś krytycznego (z zachowaniem prawidłowej formy - grzecznie, nienapastliwie) - niebliskiej niepytanym - nie.
        Np. ja mojej siostrze powiedziałabym "Słuchaj, nie klupuj tej sukienki, nie pasuje ci" i wiem, ze nie obraziłaby się na mnie.
        Podobnie nie obraziłaby się dowolna osoba na stylistę, który ma jej dobrać strój.
        A teraz wyobraź sobie, ze z taka uwaga zwracasz się (z dobrego serca rzecz jasna) do nieznajomej osoby w sklepie, która nie pyta Cię o ocenę swego wyboru sukienki.
      • kornel-1 Re: Uwagi o czyimś związku 10.03.14, 10:13
        anderikka napisała:
        > Sednem jest chyba różnica zdań:
        [i]> 1.Kora „Albowiem nawet jeśli coś osobistego stanowi dla kogoś problem,
        > to może sobie on wybrać z kim i w jakim zakresie chciałby na ten temat porozma
        > wiać
        .”
        > 2.Kornel: „Ja stoję na stanowisku, że różnego rodzaju uwagi, opinie, r
        > ecenzje dotyczące innych osób (ich życia, postępowania, zachowań, poglądów), są
        > czymś normalnym w naszym życiu. Dalej - uważam, że SV nie zabrania wyrażania t
        > ych opinii, itd.


        Z mojej strony, dodam, że opinie, uwagi, krytyka powinny być wyrażone w sposób taktowny. Zaznaczałem to przy różnych okazjach.

        > Jak wspomniałem - ważne są również intencje.

        Również.

        > Czyli (zakładając, że chcemy być cały czas kulturalni) wg 1. nie wygłaszamy 
        > 222;ocen” osobistych niepytani, wg 2. Takie „oceny” są czymś
        > normalnym w naszym życiu.

        W skrócie tak. Ale:
        1) Z poprawką na takt i wyczucie sytuacji.
        2) Są czymś normalnym -> akceptowalne w ramach SV pod warunkiem 1)

        > Słuchajcie, ale czy Wy nie macie w sumie identycznego zdania na ten temat? Bo p
        > rzecież granica między twórczym/życzliwym/pożądanym wygłoszeniem „oceny&#
        > 8221; a tzw. wtrącaniem się jest płynna, i nawet nie da się, żeby było inaczej.

        Różnica jest.
        Moim punktem wyjścia jest pewnego rodzaju permisywizm, dla Kory - pewnego rodzaju restrykcjonizm wink
        Ja uważam, że wyrażanie ocen i opinii jest dopuszczalne, ale uznaję pewne ograniczenia.
        Kora uważa,że wyrażanie ocen i opinii jest niedopuszczalne ale dopuszcza pewne wyjątki.

        > Inna sprawa: Ty Kornel, przeprowadzasz granicę przy pomocy intencji. To troszkę
        > ryzykowne, bo wiesz, co jest dobrymi chęciami wybrukowane… wink Możesz mim
        > o wszystko urazić rozmówcę.

        Czy złośliwość (itp.), jako intencja czyjegoś zachowania, nie jest uznawana przez tutejszych forumowiczów jako przesłanka wykluczająca poprawność tego zachowania - choćby było ono zgodne z SV?
        Oczywiście, że nawet z najlepszymi intencjami urażenie jest możliwe. Ale mówiłem o wyczuciu i takcie, prawda?

        > A nie lepiej przeprowadzić tę granicę przy pomocy hasła „skutek”? &
        > #8211; tj. przyjąć, że jeśli kogoś uraziliśmy, to ugodziliśmy w kodeks?

        No tak, a co z osobami przewrażliwionymi?

        > Myślę, że jakimś wyjściem (z dylematu, który czasami musi powstać) są cele, któ
        > re sami preferujemy. Ponieważ ja preferuję cel nie-urażenia rozmówcy, wybieram,
        > Kora, to co Ty napisałaś - czyli będę/jestem raczej bierna i powściągliwa w wy
        > głaszaniu opinii.


        Nigdy nie powiedziałaś do koleżanki: O, jaką fajną masz kieckę"? Liczyłaś się z tym, że sukienka była nietrafionym zakupem, koleżanka źle się w niej czuje a ubrała, bo nie miała nic innego do wyboru? Spontaniczne, nieproszone opinie wygłaszamy na co dzień. "Tylu chamów w każdym mieście, nie wiedziałaś tego jeszcze?" wink

        > Ty, Kornel, skoro wolisz czasem trochę „pazurka” i nie masz celu id
        > entycznego z moim (a nie mówię, że musisz), oceniasz zgodność z SV zgodnie z in
        > tencjami. Czy dobrze to rozumiem?


        Nie. Intencje są pomocnicze ("również")

        > Co do mojej kuzynki: nie znam jej intencji, dlatego ocena przy pomocy normy Kor
        > nela jest niemożliwa.


        Rozumiem, że również nie zgadzasz się ze stanowiskiem swojej mamy.

        Kornel
        • kora3 Chwila, chwila Kornelu 10.03.14, 10:42
          kornel-1 napisał:

          > Nigdy nie powiedziałaś do koleżanki: O, jaką fajną masz kieckę"? Liczyłaś się z
          > tym, że sukienka była nietrafionym zakupem, koleżanka źle się w niej czuje a u
          > brała, bo nie miała nic innego do wyboru?


          Zupełnie teraz odwróciłeś sytuację. "o fajna masz kieckę" NIE JEST KRYTYKĄ! Przeciwnie - jest komplementem.
          Masz racje co do tego, ze może i komplement być nietrafiony ( o tym za moment), ale my tu gadamy o KRYTYCE krewnej wątkodawczyni nt. jej związku i partnera.

          Sytuacja adekwatna byłaby wówczas, gdyby owa krewna powiedziała watkodawczyni: "wiesz, zauważyłam, że Twój partner jest b. powciągliwy. Lubię takich ludzi, odpowiada mi ich towarzystwo. Wg mnie masz wielkie szczęście mając u boku taką osobę".
          Byłoby to zapewne nietrafione, bo jak wiemy, autorka watku chciałaby, by jej partner był bardziej otwarty, ale na pewno nie byłaby to krytyka.

          Byłam kiedyś świadkiem sceny, gdy jedna kolezanka skomplementowała inną - dawno niewidzianą, że fajnie wygląda. tamta kobieta miała od wielu lat problem z tuszą, o czym sama mówiła, a wówczas b. schudła i naprawdę fajnie wyglądała. Znajoma ja skomplementowała na co tamta powiedziała "Dziękuję. Schudłam 20 kg po śmierci męza" . Nic fajnego dla komplementującej, ale nikt tej GAFY nie odebrałby jako krytykę, czy złośliwość. Kobieta skarżyła się, ze jest za gruba, teraz schudła, a kolezanka co jej 5 lat nie widziała nie jest telepatą i wiedzieć o śmierci jej małzonka (rok wcześniej) wiedzieć nie musiała.
          • kornel-1 Re: Chwila, chwila Kornelu 11.03.14, 08:56
            kora3 napisała:

            > kornel-1 napisał:
            > > Nigdy nie powiedziałaś do koleżanki: O, jaką fajną masz kieckę"? Liczyłaś
            > się z tym, że sukienka była nietrafionym zakupem, koleżanka źle się w niej czu
            > je a ubrała, bo nie miała nic innego do wyboru?

            >
            > Zupełnie teraz odwróciłeś sytuację. "o fajna masz kieckę" NIE JEST KRYTYKĄ! Pr
            > zeciwnie - jest komplementem.[/i]

            W tym sporze nie ma znaczenia, czy opinia jest pozytywna, negatywna czy obojętna. Ty i kilka innych osób głoszą na forum tezę, że nie wolno wygłaszać o kimś (jego wyglądzie, zachowaniu, poglądach) opinii bez zachęty lub prośby:

            * laura988 06.03.14, 20:01
            "Co to ją obchodzi, jaki jest Twój facet? Ty jej nie każesz z nim żyć. No i wcale nie pytałaś jej o opinię."
            * claratrueba 07.03.14, 05:00
            "Kuzynka jest osoba nie tylko niekulturalną bo osoby jako tako wychowane to nie pchają się ze swoimi osądami bez pytania..."
            * kora3 09.03.14, 08:57
            "Nikt nie ma obowiązku wysłuchiwania uwag nt. swoich osobistych spraw od kogoś, kogo o wyrażenie opinii nie prosił,..."
            * kora3 07.03.14, 20:25
            "Nie wypada pod żadnym pozorem krytykować, dokonywać analiz cudzych związków i partnerów bez zachęty."

            Mało tego: są tu osoby, które uważają, że nie nigdy nie wolno bez prośby/zachęty "wtrącać się" w życie innych osób, nawet wtedy, gdy widzą jakieś zło lub krzywdę.

            Wyrażanie zdania na różne tematy, także dotyczące innych osób lub wprost - rozmówcy - jest czymś normalnym i naturalnym wśród ludzi żyjących w strukturze społecznej. Nie ma nic gorszego niż ograniczenie swoich horyzontów do swojego ja. Wymiana opinii, ocen jest wartością, dzięki której budowane (a czasem zrywane) są więzi społeczne. Na krytyce zachowań (także pochwałach) opiera się proces wychowywania dzieci.
            Niezależnie od tego, co uważa część forumowiczów, społeczeństwa (świat) jest tak urządzony, że wyrażanie ocen a czasem i krytyka są akceptowalne i potrzebne. Krytyka ma aspekt stymulujący do zmian. Gdyby nie krytyczne spojrzenie na rzeczywistość, to żylibyśmy na poziomie człowieka pierwotnego - zarówno pod względem rozwoju techiczno-technologicznego jak i społecznego.

            Oceny innych osób są dopuszczalne, o ile są czynione grzecznie i z wyczuciem. Nie zawsze są potrzebne, nie zawsze są celowe. Istotna jest również motywacja. Czy uwaga, ocena kogoś będzie taktowna czy nie (na miejscu czy nie) zależy od okoliczności, nie od tego czy zostanie ona dozwolona przez podmiot oceniany.

            Kornel
    • cetherena Re: Uwagi o czyimś związku 10.03.14, 17:16
      anderikka napisała:

      > Ale nie o to chodzi. Pytanie: czy wg Was mam rację, że komentarz tej osoby był
      > po prostu niekulturalny? (Posprzeczałam się o to z mamą)

      Owszem. Politowanie jest paskudnym, lekceważącym komunikatem, z którego raczej się nie korzysta w kontaktach towarzyskich, jeśli chce się utrzymać kontakt z szacunkiem dla rozmówcy.
      Gdybyś chciała zejść do poziomu kuzynki, mogłabyś powiedzieć coś w tym rodzaju: tak mi przykro, że milczał, ale wiesz, on się odzywa tylko wtedy, kiedy ma mądrego rozmówcę smile
    • anderikka Re: Uwagi o czyimś związku 11.03.14, 09:16
      Kornel: Ja uważam, że wyrażanie ocen i opinii jest dopuszczalne, ale uznaję pewne ograniczenia. Kora uważa,że wyrażanie ocen i opinii jest niedopuszczalne ale dopuszcza pewne wyjątki.

      Dobrze, otoczka „filozoficzna” jest inna, ale co do funkcjonowania, to sprowadza się do tego samego. Dlatego zgadzam się z Korą, że (cytuję) „Kierujacy się dobrymi intencjami powinien rozważyć, czy okoliczności/relacja z kimś pozwala mu na wygłoszenie niepytanym o nią opinii.”
      A z innej strony: Kornel, podstawowe pytanie: jak poznać te intencje? smile
      Przecież właściwie można tylko domniemywać, czy były dobre, czy nie! - a na owe domniemywania ma wpływ tyle różnych elementów (nasz stosunek do danej osoby, własna wrażliwość, może nawet humor w danym dniu), że chyba trudno tu o obiektywizm.
      Powracając do mojego przykładu: tylko przypuszczam, także na podstawie politowania w głosie (politowanie, fajnie to określiła Cetherena, jest lekceważącym komunikatem), że intencje nie były dobre. Twój zarzut być może brzmi: Nie znałaś intencji, więc nie wyrokuj o „niekulturalności”. Ale ja dokładam skutek – i tym się trochę różnimy. W rezultacie nie zgadzam się z mamą.
      Przewrażliwione osoby to skrajność.
      Podsumowując: Moim zdaniem tu nie ma ostatecznych rozwiązań, a Twoja opinia w zasadniczej wymowie nie różni się od mojej czy innych. I zgadzam się, że bez opinii żyć się nie da - co nie znaczy, że nie wolno ich oceniać pod kątem savoir vivre wink
      • kora3 Wczoraj miałam okazję poznac 11.03.14, 09:41
        pewną panią, która na spotkanie przyszła w minispódniczce. Pani miała b. grube nogi, w ogóle była gruba. Do kawy pani zamówiła sobie szarlotkę, podwójną. Potem jeszcze kremówkę.
        Pani przyszła porozmawiać o swoim problemie, który nie jest związany nijak z jej tuszą, ani stylem ubierania się.
        I owszem - przyznaje, mam zdanie na temat sposobu odżywiania się pani, jej wyglądu oraz stylu ubierania się przy tym wyglądzie.
        No i nie chciałam nawiązać relacji z panią (wg Kornela), bo jej nie powiedziałam, że:
        a) jest za gruba
        b) ma za grube nogi by nosić mini
        c) nie powinna jeść słodyczy, bo będzie jeszcze grubsza
        d) powinna się odchudzać
        wszystko powyższe jest prawdą smile
        Tylko co z tego?
        • ach_dama_byc_z_kanady Re: Wczoraj miałam okazję poznac 11.03.14, 11:54
          kora3 napisała:
          No i nie chciałam nawiązać relacji z panią (wg Kornela), bo jej nie powiedziałam, że:
          a) jest za gruba
          b) ma za grube nogi by nosić mini
          c) nie powinna jeść słodyczy, bo będzie jeszcze grubsza
          d) powinna się odchudzać
          wszystko powyższe jest prawdą smile
          Tylko co z tego?


          Koro, rozmowa z Kornelem to nic innego jak tlumaczenie rzeczy oczywistych ktore kazdy
          myslacy i tak widzi, wiec sie nie fatyguj,
          bo szkoda twojego czasu i atlasu...

          Minnie
        • kornel-1 Re: Wczoraj miałam okazję poznac 11.03.14, 13:12
          kora3 napisała:
          > No i nie chciałam nawiązać relacji z panią (wg Kornela), bo jej nie powiedziała
          > m, że: [...]
          > Tylko co z tego?


          No, nie chciałaś nawiązać relacji innych niż wynikających z udzielaniem porady dotyczącej innych spraw.

          I co z tego?
          To, że ktoś ma wyrobioną jakąś opinię czy ocenę nie znaczy, że musi ją od razu wyrazić. Bez sensu Twój post.

          Kornel
          • kora3 No to weź się zdecyduj Kornelu :) 12.03.14, 08:40
            albo wyrazanie takich opinii jest ok i potrzebne, albo nie zawsze, niekoniecznie ...
            • kornel-1 Znowu zaczynasz mącić, Koro :-(( 12.03.14, 13:08
              kora3 napisała:

              >albo wyrazanie takich opinii jest ok i potrzebne, albo nie zawsze, niekoniecznie

              Przestań mącić!

              Napisałem w odpowiedzi na Twój post:
              "To, że ktoś ma wyrobioną jakąś opinię czy ocenę nie znaczy, że musi ją od razu wyrazić."

              Należy to rozumieć tak, jak jest napisane: nie ma przymusu wyrażania opinii. Ty nie miałaś ochoty - nie wyraziłaś.

              Kornel
              • kora3 To jest forum SV Kornelu 12.03.14, 13:24
                i traktuje o tym, co wypada.
                Nie ma znaczenia, czy miałabym chęc wyrazić opinię, czy nie (nie miałabym w tej sytuacji).
                Wyrazenie jej mając taką chęc w tych okolicznościach i relacji byłoby b. nielulturalne
                • kornel-1 Re: To jest forum SV Kornelu 13.03.14, 07:26
                  kora3 napisała:

                  > To jest forum SV Kornelu i traktuje o tym, co wypada.

                  Właśnie. To jest forum SV, więc nie przedstawiaj zasad niezgodnych z SV.

                  Kornel
    • urko70 Re: Uwagi o czyimś związku 11.03.14, 12:57
      anderikka napisała:

      > po co tak komen
      > tować; poza tym chodzi też o sposób, w jaki to zostało wyrażone: ocena cudzego
      > życia jakby z politowaniem.

      Aby wyrazić swoje zdanie - bo być może Ty nie wiesz w jak trudnym związku jesteś
      aby się dowartościować - o jaka Ty guupia jesteś, ze z nim jesteś, a tym samym ja mądra
      etc

      Ja w podobnych sytuacjach nie doszukuję się złej woli w znaczeniu dokopania komuś,
      a raczej zwykłej ludzkiej bezmyślności czy właśnie dowartościowania siebie lub
      wrażliwości hipopotama czy zgrabności słonia w składzie porcelany.

      > Ale nie o to chodzi. Pytanie: czy wg Was mam rację, że komentarz tej osoby był
      > po prostu niekulturalny? (Posprzeczałam się o to z mamą)

      Tak, masz rację.
      • anderikka Re: Uwagi o czyimś związku 12.03.14, 09:37
        Urko, jak pisałam, intencji nie znam (chociaż też obstawiam chęć dowartościowania siebie), ale jeszcze raz powtórzę, że one nie zawsze muszą mieć znaczenie dla odbioru czegoś jako kulturalne czy nie. Ważny jest kontekst, i w tym wiele innych rzeczy.

        Konkretnie: Mój facet na pewno nie umie „zabawiać gości” (zwłaszcza nowych), ale ta sytuacja miała mnóstwo niuansów, które tym bardziej powinny sprawić, że gość powstrzyma się od negatywnych komentarzy. Kuzynka wpadła późnym popołudniem, praktycznie niespodziewanie*. Mój facet zastał ją, gdy wrócił z pracy, i od razu zaproponował, że podejdzie po coś dla nas do cukierni; potem sam robił wiele rzeczy w kuchni (np. krojenie ciasta, kolejną herbatę dla nas), zajmował się dzieckiem. Oczywiście, że jest tzw. milczkiem, ale naprawdę dotychczas nigdy nie zauważyłam, żeby miało to zasadnicze znaczenie dla nowo poznanych osób - raczej jeśli coś komentują, to bardzo pozytywnie właśnie jego starania, które wynikają z chęci pomocy (zresztą troskliwość to jedna z najcudowniejszych jego cech), a też przy okazji łatwiej mu przy nowych kontaktach.

        Do meritum: widziałam, że się starał, i każdy by to widział - przy tym ja zajmowałam kuzynkę cały czas i nie było momentu, żeby panowało milczenie itp. - to dodatkowy czynnik, które wg mnie sprawia, że mam prawo ocenić jej komentarz jako niekulturalny bez względu na intencje.

        * Zatelefonowanie pół godziny przed chyba można tak określić.


        • kornel-1 Re: Uwagi o czyimś związku 12.03.14, 13:16
          anderikka napisała:

          > Do meritum: widziałam, że się starał, i każdy by to widział - przy tym ja zajmo
          > wałam kuzynkę cały czas i nie było momentu, żeby panowało milczenie itp. - to d
          > odatkowy czynnik, które wg mnie sprawia, że mam prawo ocenić jej komentarz jako
          > niekulturalny bez względu na intencje.


          Oczywiście, że masz takie prawo i z niego skorzystałaś. Napisałaś swój post - jak sądzę - by poznać zdanie innych na ten temat, czyż nie?
          AFAIK, nikt nie napisał (łącznie ze mną) że komentarz kuzynki był kulturalny. Zostałaś więc pogłaskana po główce.
          Chętnie natomiast dowiem się, czy uznałabyś za niekulturalną taka wypowiedź kuzynki (na osobności):
          "- Wiesz, źle się czułam przy twoim milczącym partnerze."

          Kornel
          • anderikka Re: Uwagi o czyimś związku 12.03.14, 13:58
            kornel-1 napisał:
            > Oczywiście, że masz takie prawo i z niego skorzystałaś. Napisałaś swój post - j
            > ak sądzę - by poznać zdanie innych na ten temat, czyż nie?
            > AFAIK, nikt nie napisał (łącznie ze mną) że komentarz kuzynki był kulturalny. Z
            > ostałaś więc pogłaskana po główce.

            Wiesz, nie odbieram tego jako "pogłaskanie po główce".

            > Chętnie natomiast dowiem się, czy uznałabyś za niekulturalną taka wypowiedź kuz
            > ynki (na osobności):
            > "- Wiesz, źle się czułam przy twoim milczącym partnerze."

            Nie, nie uznałabym za niekulturalną tej wypowiedzi, bo to jest właśnie ten rodzaj krytyki, który należy nawet cenić (i przy którym dobre intencje są wyraźnie widoczne) - i to jest właśnie twórcza krytyka, gdyż zachęca do zmian, w tym wypadku do zastanowienia się, jak można poprawić interakcje z innymi.
            • kornel-1 To bardzo ważne! 12.03.14, 15:02
              anderikka napisała:

              > > "- Wiesz, źle się czułam przy twoim milczącym partnerze."
              >
              > Nie, nie uznałabym za niekulturalną tej wypowiedzi, bo to jest właśnie ten rodz
              > aj krytyki, który należy nawet cenić (i przy którym dobre intencje są wyraźnie
              > widoczne) - i to jest właśnie twórcza krytyka, gdyż zachęca do zmian, w tym wyp
              > adku do zastanowienia się, jak można poprawić interakcje z innymi.

              Dziękuję za odpowiedź.
              Szybkimi krokami zmierzamy teraz do celu wink

              A ta wypowiedź byłaby niekulturalna wg Ciebie?
              "- Wiesz, twój milczący partner źle wpływa na moje samopoczucie."

              Bez wątpienia w obu wypowiedziach zawarta jest opinia o Twoim partnerze i dezaprobata.

              Kornel
              • urko70 Re: To bardzo ważne! 12.03.14, 15:27
                kornel-1 napisał:

                > anderikka napisała:

                > A ta wypowiedź byłaby niekulturalna wg Ciebie?
                > "- Wiesz, twój milczący partner źle wpływa na moje samopoczucie."

                Wg mnie byłaby niemiła i niekulturalna.
                Równocześnie wskazywałaby na potrzebę konsultacji u specjalisty.
                • kornel-1 To jeszcze ważniejsze! 12.03.14, 18:19
                  urko70 napisał:
                  > > A ta wypowiedź byłaby niekulturalna wg Ciebie?
                  > > "- Wiesz, twój milczący partner źle wpływa na moje samopoczucie."
                  >
                  > Wg mnie byłaby niemiła i niekulturalna.
                  > Równocześnie wskazywałaby na potrzebę konsultacji u specjalisty.

                  Być może partner już korzystał z konsultacji u specjalisty. Ale to jego sprawa, prawda?
                  Obie przytoczone wypowiedzi zawierają tę samo treść. Jak widać z pierwszej odpowiedzi wątkodawczyni - gdyby kuzynka skrytykowała partnera:
                  "- Wiesz, źle się czułam przy twoim milczącym partnerze."

                  nie byłoby problemu (i wątku).
                  Warto zwrócić uwagę, że wątkodawczyni nie protestowałaby przeciwko krytyce partnera wyrażonej bez zachęty z jej strony
                  Inaczej mówiąc:
                  * nie jest problemem dla niej krytyka jako taka (nawet ją niekiedy aprobuje)
                  * nie jest dla niej problemem spontaniczność krytyki (tj. brak zachęty)
                  * problemem jest zakres (głębokość) krytyki ("nie wytrzymałabym z twoim partnerem")

                  Kornel
                  • urko70 Re: To jeszcze ważniejsze! 12.03.14, 21:18
                    kornel-1 napisał:

                    > > Wg mnie byłaby niemiła i niekulturalna.
                    > > Równocześnie wskazywałaby na potrzebę konsultacji u specjalisty.
                    >
                    > Być może partner już korzystał z konsultacji u specjalisty. Ale to jego sprawa,
                    > prawda?

                    Tyle tylko, że wypowiedź o którą pytałeś świadczy o wypowiadającej się.


                    > Obie przytoczone wypowiedzi zawierają tę samo treść.

                    Samo, samo. big_grin

                    1:1
              • anderikka Re: To bardzo ważne! 12.03.14, 16:09
                kornel-1 napisał:
                > "- Wiesz, twój milczący partner źle wpływa na moje samopoczucie."

                Ale co to za cel? smile

                Jest subtelna różnica, w tej powyższej wypowiedzi na plan pierwszy wysuwa się „ja” mówiącego, w tle jest sugestia: „podczas wizyty nie zadbaliście o moje samopoczucie, a to wasz obowiązek”.
                Czyli: tak, wypowiedź drugą odbieram już jako o krok za daleką, czyli niekulturalną (ale i tak kulturalniejszą, niż ta, którą usłyszałam).
                • kornel-1 He he! 12.03.14, 18:08
                  "Wiesz, źle się czułam przy twoim milczącym partnerze."
                  "Wiesz, twój milczący partner źle wpływa na moje samopoczucie."


                  Obydwa zdania
                  zawierają te samą treść:
                  * wskazywały przyczynę - milczący partner
                  * wskazywały skutek - złe samopoczucie
                  * zawierały dezaprobatę dla partnera - cechę jego charakteru lub zachowanie

                  Forma obu zdań była ta sama:
                  * nie wulgarna
                  * nie napastliwe wyrażenie oceny

                  Oczywiście można analizować niuanse - dywagować na temat akcentów wink

                  W obu zdaniach jest sugestia (skryta pretensja): nie zadbaliście o moje samopoczucie. Albo w obu zdaniach jest rzeczowa ocena wizyty. Interpretacja zależna od nastawienia interpretującego.

                  Kornel
                  • anderikka Re: He he! 13.03.14, 07:03
                    kornel-1 napisał:
                    > Oczywiście można analizować niuanse - dywagować na temat akcentów wink

                    > W obu zdaniach jest sugestia (skryta pretensja): nie zadbaliście o moje
                    > samopoczucie. Albo w obu zdaniach jest rzeczowa ocena wizyty. Interpreta
                    > cja zależna od nastawienia interpretującego.

                    Dlatego powtarzałam: nie można sprowadzać wszystkiego do treści, granica jest śliska, i to chyba sam widzisz, po tym jak zacząłeś przesuwać te akcenty.



        • urko70 Re: Uwagi o czyimś związku 12.03.14, 14:23
          anderikka napisała:

          > ale jeszcze raz powtórzę, że one nie zawsze muszą mieć znacz
          > enie dla odbioru czegoś jako kulturalne czy nie.

          Postawiłaś pytanie: "po co tak komentować?" ja wskazałem możliwe odpowiedzi.
          Po co to powtarzasz?

          > Konkretnie: Mój facet na pewno nie umie „zabawiać gości” (zwłaszcza

          Napisałem wcześniej: "tak, masz rację" więc po co mi o nim opowiadasz? smile
          • anderikka Re: Uwagi o czyimś związku 12.03.14, 16:14
            Oj, Urko, sorry, źle podpięłam wpis smile
            - to był komentarz do kilku wpisów jednocześnie, i miałam wpisać się jak dotychczas pod całością, chodziło mi o to, że naprawdę każda sytuacja ma dużo niuansów.
            • ach_dama_byc_z_kanady Re: Uwagi o czyimś związku 12.03.14, 23:43
              Ponownie-
              nikogo nie powinno obchodzic kto z jakim partnerem zyje- czy z mrukiem, czy z gadula,
              i nikt nie ma najmniejszego prawa robic z tego powodu komus uwag, a juz najmniej typu
              "twoj maz/ narzeczony/ chlopak/ partner to .... i ja bym z takim nie wytrzymala".

              Raz, ze ten ktos nie musi - z "takim" mezem/narzeczonym...
              spedzac reszty swojego zycia, dwa nikt sie ktosia o zdanie nie pyta.
              a tym bardziej o pozwolenie zycia z mrukiem czy gadula.

              tu dywagacje sprowadza sie juz do totalnego absurdu - jak by bylo uprzejmiej skrytykowac:

              . Jak widać z pierwszej odpowiedzi wątkodawczyni - gdyby kuzynka skrytykowała partnera:
              "- Wiesz, źle się czułam przy twoim milczącym partnerze."
              nie byłoby problemu (i wątku).


              (no i co z tego ? a moze autorka z jej mezem zle sie czuli przy kuzynce? bardzo zle?
              wiec niech kuzynka zachowa to dla siebie)

              Wg mnie byłaby niemiła i niekulturalna.
              Równocześnie wskazywałaby na potrzebę konsultacji u specjalisty.


              lol

              Minnie
              • anderikka Re: Uwagi o czyimś związku 13.03.14, 07:07
                Zgadza się, nikt nie powinien, i tego się dowiedziałam.
                Ale mnie się ten wątek podobał, bo był trochę jak ćwiczenie z retoryki.
            • urko70 Re: Uwagi o czyimś związku 13.03.14, 11:18
              anderikka napisała:

              > Oj, Urko, sorry, źle podpięłam wpis smile
              > - to był komentarz do kilku wpisów jednocześnie, [...]

              Zwróciłaś się wprost do mnie:
              "Urko, jak pisałam, intencji nie znam (chociaż też obstawiam chęć
              dowartościowania siebie), ale jeszcze raz powtórzę,"

              Więc o jakim błędnym podpinaniu mowa?
              • anderikka Re: Uwagi o czyimś związku 24.03.14, 17:35
                Każdą (z małymi wyjątkami) moją wypowiedź w tym wątku podpinałam tak, żeby w danym momencie była na końcu, ponieważ zwracałam się w niej do różnych osób; różnicowałam to akapitami. Tym razem niechcący podpięłam mój wpis pod Twoją wypowiedzią, co nie znaczy, że cała była adresowana do Ciebie.
                • urko70 Re: Uwagi o czyimś związku 28.03.14, 12:29
                  anderikka napisała:

                  > Każdą (z małymi wyjątkami) moją wypowiedź w tym wątku podpinałam tak, żeby w da
                  > nym momencie była na końcu, ponieważ zwracałam się w niej do różnych osób; różn
                  > icowałam to akapitami. Tym razem niechcący podpięłam mój wpis pod Twoją wypowie
                  > dzią, co nie znaczy, że cała była adresowana do Ciebie.

                  Na końcu czego?
                  Wątek jest jak drzewo ma wiele gałęzi i podgałęzi itd więc odpowiadając zbiorczo
                  jednej osobie inne osoby do których rzeczywiście sie zwracasz mogą w ogóle nie
                  zauważyć Twojej wypowiedzi.
                  Odpowiadaj tam gdzie jest wypowiedź do której się odnosisz.
    • jagoda1818 Re: Uwagi o czyimś związku 27.03.14, 15:24
      A dlaczego nie wytrzymałaby z małomównym facetem? Dlatego, że jazgocze całymi godzinami? On zapewne też by nie wytrzymał, nawet trzech dni.
      • anderikka Re: Uwagi o czyimś związku 05.04.14, 12:09
        Nie wiem, prawdopodobnie "towarzysko" jest zupełnie inny typem człowieka niż on (nie znam jej za dobrze). W każdym razie bez wątpienia nie jest tolerancyjna.
    • joaaa83 Re: Uwagi o czyimś związku 04.04.14, 21:15
      Myślę, że kuzynka powiedziała to złośliwie, bo zirytowało ją zachowanie faceta. Poczuła się zlekceważona, "olana", pomyślała, że uważa ją za taką z którą "nie warto gadać", że jest traktowana przez niego "jak powietrze". Chciała trochę sobie ulżyć i powiedziała, co powiedziała.

      Jej komentarz był niekulturalny, ale zachowanie gospodarza domu, który nawet nie stara się porozmawiać, też jest niekulturalne. Rozumiem, że nie jest wylewny, ale też nie możesz go usprawiedliwiać, tak jakby był dzieckiem.
      • anderikka Re: Uwagi o czyimś związku 05.04.14, 12:18
        joaaa83 napisała:
        > Jej komentarz był niekulturalny, ale zachowanie gospodarza domu, który nawet ni
        > e stara się porozmawiać, też jest niekulturalne. Rozumiem, że nie jest wylewny,
        > ale też nie możesz go usprawiedliwiać, tak jakby był dzieckiem.

        Ja wiem na pewno, że się starał, oczywiście rozumiem, że nie każdy musi to zauważać.
        Nie wiem, czy to jest "usprawiedliwianie jakby był dzieckiem" - to raczej świadomość, że on po prostu taki jest i nic tego nie zmieni.
        Myślę również, że przy odrobinie dobrej woli kuzynka powinna była zechcieć zauważyć inne jego starania o to, żeby dobrze si czuła jako gość. Uważam, że dorosła osoba nie powinna tak jednostronnie oceniać człowieka czy sytuacji, tj. gospodarz mało mówi = olewa mnie, zwłaszcza że cały czas była zabawiana rozmową przeze mnie.
      • ach_dama_byc_z_kanady Re: Uwagi o czyimś związku 05.04.14, 14:29
        joaaa83 napisała:
        Jej komentarz był niekulturalny, ale zachowanie gospodarza domu, który nawet nie stara się porozmawiać, też jest niekulturalne. Rozumiem, że nie jest wylewny, ale też nie możesz go usprawiedliwiać, tak jakby był dzieckiem.

        nawet jesli gospodarz ktory nie wysila sie zabawiac gosci nie zalicza sie do najlepiej wychowanych,
        to w dalszym ciagu w zadnym wypadku nie upowaznia to goscia do oplotkowywania bezczelnie go przed jego partnerka, a juz szczegolnie do bezceremonialnego osadu typu "jak ty z nim wytrzymujesz, bo ja bym.... " itp.


        Poza tym, jak sie wlasnie okazuje, nie wiemy nawet czy tak naprawde gospodarz jest taki malomowny czy tylko nie klepie namietnie jak katarynka jak to zyczylaby sobie subiektywnie ciocia.
        nie po raz pierwszy wyhcodzi na to ze aby znac cala prawde przydaloby sie poznac opinie
        i tej drugiej strony. co tu jest czesto niemozliwe.


        Ostatnie, autorka nie usprawiedliwia partnera "jakby byl dzieckiem" - niby skad taki pomysl?
        czy wybranie sobie partnera malomownego i wyjasnienie ze 'no bo taki mi pasuje',
        to zaraz "usprawiedliwianie jak dziecka"??

        zalozmy za mnie sie podobaja faceci co o polnocy chodza po salonie ubrani w rycerskie zbroje
        i recytuja dramaty Szekspira do rana a potem sila rzeczy spia do poludnia - czy gdy tlumacze roznym niezadowolonym ciotkom z nie dotrzymania im towarzystwa wieczorem i z rana to zaraz "usprawiedliwiam ich jak dzieci"?? troche obiektywizmu, moze.


        Minnie
        • ach_dama_byc_z_kanady Re: Uwagi o czyimś związku 05.04.14, 14:31
          czy gdy tlumacze roznym niezadowolonym ciotkom z nie dotrzymania

          *czy gdy tlumacze powody .... * itd

          M.
        • joaaa83 Re: Uwagi o czyimś związku 15.04.14, 18:54
          Napisałam wyraźnie, że zachowanie koleżanki jest niekulturalne i to nie podlega dyskusji.

          A z tym "jakby był dzieckiem" to nie do końca zrozumiałaś. Ona pisze, że on taki jest i już, ale ja bym jednak wymagała jakiś prób przełamania nieśmiałości w takich sytuacjach. Na nieśmiałe dziecko rzeczywiście nie powinno się wywierać tego typu presji i po prostu słownie wymagać mówienia (wiem, bo sama mam takie), ale chyba własnego, dorosłego męża można przekonywać do zmiany zachowania. Przecież nie chodzi o występ w X faktorze (wtedy zrozumiałabym, że człowiek z powodu nieśmiałości może nie być w stanie tego zrobić). To tylko rozmowa z JEDNĄ osobą. Może się facet czasem postarać, no nie?

          • ach_dama_byc_z_kanady Re: Uwagi o czyimś związku 16.04.14, 04:14
            joaaa83 napisała:
            ale chyba własnego, dorosłego męża można przekonywać do zmiany zachowania. Przecież nie chodzi o występ w X faktorze (wtedy zrozumiałabym, że człowiek z powodu nieśmiałości może nie być w stanie tego zrobić). To tylko rozmowa z JEDNĄ osobą. Może się facet czasem postarać, no nie?

            A po co? zeby przypodobac sie wrednej ciotce? nie widze doprawdy powodu.
            ogolnie zreszta, partner jest jaki jest. nie ma co go naginac aby uzyskac aprobate innych.
            to raczej niech inni naucza sie kultury, i nie obgaduja bogu ducha goscinnych choc malomownych boyfriendow, narzeczonych, mezow, itp itd.


            Minnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka