Dodaj do ulubionych

Informacja o ciąży w rodzinie.

19.02.17, 10:57
Zdarzenie owo miało miejsce kilka miesięcy temu, ale jestem ciekawa Waszych opinii.
Dorosłe rodzeństwo przyrodnie (siostry).
Mieszkają w tym samym mieście, w dzieciństwie przez pewien czas byli wspólnie wychowywani. Kontakt w dorosłości różny, czasem częstszy, czasem rzadszy, ale jest. Większej przyjaźni między nimi nie ma, ale wrogości czy konfliktów także nie.
Jednej z nich zdarza się ciąża, jest świeżą mężatką. Po pewnym czasie małżeństwo informuje swoje rodziny o tym fakcie (teściów, dziadków, przyjaciół) w tym i mnie.
Mija dwa miesiące. Spotykam się z drugą "przyrodnią siostrą". Jestem pewna, że wie o całej sytuacji, tym bardziej, że ciąża dość zaawansowana na tym etapie.
Mówię jakieś neutralne zdanie o tej ciąży, myśląc że oczywiście już o tym dawno wie (coś w stylu "Ciekawe czy Grażyna dobrze się czuje").
W tym momencie owa siostra dowiaduje się o ciąży. Nikt jej nie powiadomił jak się okazało.
Kwituje to: "Widać, nie byłam godna tej informacji". Widać, że jest rozgoryczona.
Co sądzicie?
Obserwuj wątek
    • aqua48 Re: Informacja o ciąży w rodzinie. 19.02.17, 12:43
      kaz_nodzieja napisała:

      >Nikt jej nie powiadomił jak się okazało.
      > Kwituje to: "Widać, nie byłam godna tej informacji". Widać, że jest rozgoryczona.
      >Co sądzicie?

      Że siostra "nie powiadomiona" ma bardzo niskie poczucie własnej wartości oraz że zachowuje się co najmniej dziwnie komentując do osoby spoza rodziny ten fakt w taki sposób.
      • kaz_nodzieja Re: Informacja o ciąży w rodzinie. 19.02.17, 16:44
        Nie jestem osobą spoza rodziny, choć pokrewieństwo nie w pierwszej linii.
      • minniemouse Re: Informacja o ciąży w rodzinie. 19.02.17, 23:59
        aqua48 napisała:
        Że siostra "nie powiadomiona" ma bardzo niskie poczucie własnej wartości oraz że zachowuje się co najmniej dziwnie komentując do osoby spoza rodziny ten fakt w taki sposób.

        To bardzo naturalny odruch. Moze ty bys meznie wytrzymala taki policzek, nie wiem - bo to sie odczuwa jak policzek "wszyscy krewni i znajomi krolika juz wiedza DWA MIESIACE, a ja nie", wiec nic dziwnego ze sie kobiecie w rozgoryczeniu wypsnelo " coz, niegodna jestem ..."
        Swoja droga ja tez uwazam ze jedynie brak kontaktu miedzy siostrami mozna uznac za wytlumaczenie dlaczego jedna drugiej nie powiadomila, bezposrednio czy posrednio.
        Takie zachowanie tylko stawia coraz wiekszy mur pomiedzy.
        Przykre.
        A czy kwestia niskiego poczucia wlasnej wartosci, trudno powiedziec. Niekoniecznie, bo jesli miedzy siostrami sa od lat konflikty to self-esteem nie musi wchodzic tu w gre tylko postepowania z obu stron. a zwlaszcza z jednej.

        Minnie
        • kaz_nodzieja Re: Informacja o ciąży w rodzinie. 20.02.17, 08:57
          Konfliktów nie ma.
    • firlefanz Re: Informacja o ciąży w rodzinie. 19.02.17, 12:53
      Dziwna sytuacja - rzeczywiście siostra przyrodnia miała prawo poczuć się dotknięta, gdy o ciąży wiedzą nawet znajomi, a ona nie została poinformowana, mimo że jest bliską rodziną.
      mało eleganckie zachowanie siostry w ciąży.
      • koronka2012 Re: Informacja o ciąży w rodzinie. 19.02.17, 13:41
        To zależy czy przyrodnie siostry utrzymują stały kontakt czy jedynie dzwonią do siebie z okazji świąt. I czy taki kontakt zaistniał odkąd jedna z sióstr jest w ciąży.

        Nie każdy ma potrzebę powiadamiania całej rodziny - zazwyczaj mówi się najbliższym, a ci "podają dalej". Zresztą - bywa, że znajomi są czasem znacznie bliżsi sercu, przyrodnie rodzeństwo jest bliskie formalnie, niekoniecznie emocjonalnie.

        Rodzinno-towarzyska poczta pantoflowa też bardzo różnie działa.

        Nie widzę tu powodu do focha (chyba, że są ze sobą blisko i od zaciążenia rozmawiały parę razy). Brak celowego telefonu mnie nie dziwi - najwyraźniej przyrodnie siostry nie są wcale zżyte.
        Za to poczucie odrzucenia przyrodniej siostry aż bije w oczy ale to chyba kwestia kompleksowych relacji rodzinnych.
        • firlefanz Re: Informacja o ciąży w rodzinie. 19.02.17, 21:59
          mimo wszystko rozumiem rozgoryczenie siostry, jak napisał Kaznodzieja "Mieszkają w tym samym mieście, w dzieciństwie przez pewien czas byli wspólnie wychowywani. Kontakt w dorosłości różny, czasem częstszy, czasem rzadszy, ale jest" czyli to nie jest sytuacja, że np. o istnieniu przyrodniego rodzeństwa dowiadujesz się dopiero jako dorosła osoba.

          moim zdaniem naturalną reakcją jest zadzwonienie do siostry osobiście z informacją o ciąży, nawet jeśli kontakt nie jest
          bardzo intensywny.
          jeśli o jakiejkolwiek istotnej rzeczy w rodzinie ktoś dowiaduje się później niż osoba dalej spokrewniona to większości ludzi jest przykro.
          bo jednak można w uproszczeniu przyjąć, że im ktoś jest dla ciebie ważniejszy tym szybciej przekazujesz mu informację o ciąży czy innych życiowych zmianach.
    • bene_gesserit Re: Informacja o ciąży w rodzinie. 19.02.17, 15:02
      Starałabym się znaleźć jakieś możliwie wiarygodne wytłumaczenie niepodzielenia się wiadomością.
      "Wiesz, może nie chciała zapeszyć i pewnie dlatego ci nie powiedziała". Albo: "być może szykowała wielką nowinę na jakąś specjalną okazję i zepsułam jej niespodziankę". Po czym w te pędy zadzwoniłabym do ciężarówki - powinna sama zająć się sprzątaniem, to nie twój bałagan.
      • aqua48 Re: Informacja o ciąży w rodzinie. 19.02.17, 15:48
        Jak sobie przypomnę, to o spodziewanym powiększeniu rodziny i mój mąż i jego brat informowali się wzajemnie pośrednio, przez teściów, a nie dzwoniąc do siebie osobiście. Nikt jakoś nie miał o to pretensji.
        • minniemouse Re: Informacja o ciąży w rodzinie. 20.02.17, 00:03
          No ale sie infomowali, prawda? a tu minelo dwa miesiace od kiedy informacja o ciazy zostala podana wszystkim tylko nie tej jednej osobie.
          Czy twoj maz z bratem tez by nie wiedzieli o ciazach 'naprzeciw' az przez dwa miesiace?

          M.
          • aqua48 Re: Informacja o ciąży w rodzinie. 20.02.17, 17:50
            minniemouse napisała:

            > No ale sie infomowali, prawda? a tu minelo dwa miesiace od kiedy informacja o c
            > iazy zostala podana wszystkim tylko nie tej jednej osobie.
            > Czy twoj maz z bratem tez by nie wiedzieli o ciazach 'naprzeciw' az przez
            > dwa
            miesiace?

            Tak, w jednym wypadku ponad cztery, a w drugim jeszcze więcej. I jakoś nikt nie odbierał tej niewiedzy jako "policzka". To są intymne sprawy pary to po pierwsze. Informuje się jak będzie jakaś pewność że ciąża się utrzyma to po drugie. Na pewno nie w pierwszych miesiącach i wszystkim dookoła.
            A tu dodatkowo siostry przyrodnie, kontakt sporadyczny. Czyli mniej więcej taki jak z kuzynką zakładam. Serdeczny być może, ale jednak trochę dalszy. No zupełnie nie wiem w czym problem.
            • minniemouse Re: Informacja o ciąży w rodzinie. 20.02.17, 21:52
              aqua48 napisała:
              Tak, w jednym wypadku ponad cztery, a w drugim jeszcze więcej.

              Chce miec pewnosc ze rozumiesz o co chodzi - w przypadku gdy inni wiedzieli PRZEZ dwa miesiace a oni dopiero PO dwoch miesiacach - tez bylo w porzadku?

              Minnie
              • minniemouse Re: Informacja o ciąży w rodzinie. 20.02.17, 21:53
                ps- dodam ze bracia mieli tego swiadomosc.
                M.
              • aqua48 Re: Informacja o ciąży w rodzinie. 21.02.17, 14:16
                minniemouse napisała:

                > aqua48 napisała:
                > Tak, w jednym wypadku ponad cztery, a w drugim jeszcze więcej.
                >
                > Chce miec pewnosc ze rozumiesz o co chodzi - w przypadku gdy inni wiedzieli PRZ
                > EZ dwa miesiace a oni dopiero PO dwoch miesiacach - tez bylo w porzadku?

                A czego nie zrozumiałaś w mojej wypowiedzi? Tak właśnie było. Rodzice czyli przyszli dziadkowie wiedzieli wcześniej. Co w tym dziwnego?

                • minniemouse Re: Informacja o ciąży w rodzinie. 21.02.17, 23:18
                  aqua48 napisała:
                  A czego nie zrozumiałaś w mojej wypowiedzi? Tak właśnie było. Rodzice czyli przyszli dziadkowie wiedzieli wcześniej. Co w tym dziwnego?

                  Rodzice to co innego. zupelnie co innego. mnie chodzilo o to, czy jak w tym przypadku jesli jest/bylo wiecej rodzenstwa czy oni wiedzieli, czy znajomi wiedzieli itp.

                  Minnie
            • minniemouse Re: Informacja o ciąży - kiedy?... 20.02.17, 22:33
              aqua48 napisała:
              Informuje się jak będzie jakaś pewność że ciąża się utrzyma to po drugie. Na pewno nie w pierwszych miesiącach i wszystkim dookoła.

              Nigdy nie zapomne jak mi oczy w slup stanely gdy pewna moja znajoma, ktora tez pracowala w branzy kosmetycznej, opowiadala mi o kolezance z pracy co kiedys przyszla do pracy wsciekla i na przerwie pytala wspolpracowniczki czy slyszaly moze o chlamydii (szczegolow nie pamietam ale byla to znana choroba wen.) bo ona wlasnie ja dostala (!).
              Co sie potem okazalo, jak z oburzeniem opowiadala, to to jeszcze odkrylo fakt iz jej o 15 lat (jakos tak, stary byl) starszy boyfriend zdecydowanie ja zdradza bo ona jego na pewno nie. jak widzisz, nie tylko ze wszystkim babom w pracy opowiadala o tak intymnej rzeczy jak fakt zakazenia choroba weneryczna to jeszcze rzucala gromy na swojego faceta ze ja zarazil i wyrazala przypuszczenia ze kto wie ile razy i z kim, i jak tak, to co jeszcze zlapie, a od niego ona znowu : )
              wow

              Aqua, jestes osoba, jak zauwazylam bardzo na dystans wiec moze dla ciebie 'intymne tematy' to praktycznie wszystko co dotyczy twojej osoby, rodziny. ty nie rozmawiasz o tym i nie sluchasz o tym.
              ale wiekszosc ludzi nie ma problemu aby rozmawiac na wszelkie tematy.
              Oczywscie, ze kobieta ktora raz czy dwa poronila moze stac sie przesadna i nie chciec zglaszac ze jest w ciazy nawet najblizszej rodzinie, ale na ogol to szczescie rozsadza do tego stopnia iz z usmiechem chesirskiego kota klepie sie radosnie " wiesz co, wiesz co! cos ci powiem! .." - naprawde.

              Minnie
              • aqua48 Re: Informacja o ciąży - kiedy?... 21.02.17, 14:26
                minniemouse napisała:

                > Aqua, jestes osoba, jak zauwazylam bardzo na dystans wiec moze dla ciebie 'inty
                > mne tematy' to praktycznie wszystko co dotyczy twojej osoby, rodziny. ty nie ro
                > zmawiasz o tym i nie sluchasz o tym.
                > ale wiekszosc ludzi nie ma problemu aby rozmawiac na wszelkie tematy.

                Nie wiem czy jestem tak bardzo na dystans, ale na pewno nie opowiadam wszem i wobec o szczegółach mojego życia. Zostałam wychowana w ten sposób, że pewnych rzeczy się po prostu nie robi, o niektórych nie mówi, do łazienki domownikom nie wchodzi bez pukania. W domu też nie przebiera ostentacyjnie na widoku. Intymność to jest coś co się chroni i zachowuje dla siebie, a nie wystawia na pokaz. Co ciekawe moi synowie mimo, że o pokolenie młodsi też mają podobnie.
                Co się stanie jeśli o ciąży inni ludzie dowiedzą się wtedy kiedy jest już widoczna, a nie dwa tygodnie po zapłodnieniu? Ja nie mam potrzeby przeżywania na widoku publicznym i rozumiem doskonale jeśli ktoś inny podobnie.



                • minniemouse Re: Informacja o ciąży - kiedy?... 21.02.17, 23:46
                  aqua48 napisała:
                  Co ciekawe moi synowie mimo, że o pokolenie młodsi też mają podobnie.

                  Dzieci nasiakaja tym co widza, slysza, wyczuwaja w domu, i postepuja tak jak zostaly wychowane. 'Pokolenie' ma bardzo niewiele z tym wspolnego badz ma ale krotko. bo nawet jesli za mlodu probuje sie odrzucic wzorce jakie sie mialo w domu, to i tak "skorupka na starosc traci...". z pewnoscia znasz slynne narzekania w stylu " zamieniam sie we wlasna matke/ojca!" : )
                  to wlasnie klasyczny przyklad jak chcac nie chcac powielamy myslenie i zachowania rodzicow.
                  (dotyczy to nawet dzieci alkoholikow ktore jako male zawsze boja sie nienawidza pijanstwa a jako dorosle na stres reaguja niestety w wielu przypadkach takze piciem alkoholu. (czynnikow jest wiele ale bierze sie to glownie stad ze po prostu nie zostal nauczone jak skutecznie radzic sobie ze stresem w inny sposob, najlepiej latwy, za to widzialy - picie.))
                  ja znowu nie widze nic dziwnego w tym iz twoi synowie postepuja podobnie jak ich zdystansowani i dyskretni rodzice. odwrotnie, raczej bym sie zdziwila gdyby bylo inaczej smile

                  > Co się stanie jeśli o ciąży inni ludzie dowiedzą się wtedy kiedy jest już widoczna, a nie dwa tygodnie po zapłodnieniu?

                  Nic, oczywscie, ale my nie mowimy o tym a o fakcie iz jedna siostra, przyrodnia, zostala pominieta jako jedna wsrod wielu szeroko informowanych. i jaka byla rozgoryczona z tego powodu.

                  Ja nie mam potrzeby przeżywania na widoku publicznym i rozumiem doskonale jeśli ktoś inny podobnie.

                  I ja ciebie doskonale rozumiem, ale sek w tym iz ciezarna wlasnie przezywala to NA WIDOKU publicznym ale minus ta jedna przyrodnia siostra.
                  przypomne fakty z otwierajacego postu:
                  Kontakt w dorosłości różny, czasem częstszy, czasem rzadszy, ale jest. Większej przyjaźni między nimi nie ma, ale wrogości czy konfliktów także nie.
                  Jednej z nich zdarza się ciąża, jest świeżą mężatką. Po pewnym czasie małżeństwo informuje swoje rodziny o tym fakcie (teściów, dziadków, przyjaciół) w tym i mnie.


                  rozumiem, gdyby zawiadomieni byli tylko rodzice. ale tu byli powiadomieni takze dziadkowie, przyjaciele, autorka.. a wiec nie tylko "najblizsza rodzina". nie ma wiec mowy o intymnosci. caly, calutki sek w tym...

                  Minnie
            • kaz_nodzieja Re: Informacja o ciąży w rodzinie. 21.02.17, 09:42
              W tym przypadku zostałam poinformowana po 3 miesiącu i badaniach genetycznych, znają mój światopogląd, więc normalnie powiedzieli, że z tą informacją woleli się wstrzymać do tych badań.
    • mocno.zdziwiona Re: Informacja o ciąży w rodzinie. 20.02.17, 14:25
      Ja doskonale rozgoryczenie rozumiem. Od swojej najbliższej (wtedy) przyjaciółki, która mieszka w innym państwie niż ja, dostałam zdjęcie ze szpitala z podpisem "jesteśmy już we troje". Nic nie powiedziała o ciąży. A kontakt utrzymywałyśmy stały, nie codzienny, ale raz w tygodniu lub raz na dwa tygodnie wymieniałyśmy e-maile. Ubodło mnie to strasznie, przez lata bolało. Nie utrzymuję z nią już praktycznie kontaktów, czasami raz w roku spotykamy się na kawę w rodzinnym mieście.
      • chris1970 Re: Informacja o ciąży w rodzinie. 20.02.17, 15:21
        Trudno nie wspomnieć przy kontakcie raz na tydzień lub dwa, że dziecko mocno kopie, albo się właśnie obróciło. Tego nie da się tak zbyć, jako zwykła bzdura. Nie mówiąc już o przygotowywaniach do przyjęcia dziecka w mieszkaniu - przygotowanie pokoju, łóżeczka, wózka, ubranek, całej wyprawki.
        • mocno.zdziwiona Re: Informacja o ciąży w rodzinie. 20.02.17, 17:27
          Tak, właśnie dlatego tak mnie to zabolało i w końcu zerwałam kontakty. Chyba ona dla mnie była przyjaciółką, a ja dla niej nie, ale o ciąży w pewnym momencie nawet dalszym znajomym się mówi sad Nie wiem dlaczego przyjaciółka tak zrobiła, niby na początku bała się, że ciąży nie utrzyma, a potem tak wyszło... Jeszcze pamiętam, że śniło mi się, że jest w ciąży i że chodzi z dzieckiem po naszym mieście. Opisałam jej ten sen i w żartach się spytałam czy nie ma mi czegoś do przekazania. Powiedziała, że może niedługo pomyślą o dziecku. Była wtedy mniej więcej w 7 m-cu ciąży. Do tej pory nie ogarniam dlaczego tak postąpiła.
          • aqua48 Re: Informacja o ciąży w rodzinie. 20.02.17, 17:52
            mocno.zdziwiona napisała:

            >Powiedziała, że może niedługo pomyślą o dziecku. Była wtedy mniej wi
            > ęcej w 7 m-cu ciąży. Do tej pory nie ogarniam dlaczego tak postąpiła.

            Kobiety w ciąży czasami postępują irracjonalnie. Czasami ulegają przesądom. Machnęłabym na to ręką.
    • renn.ie77 Re: Informacja o ciąży w rodzinie. 21.02.17, 12:38
      Skoro ciąża jest zaawansowana, a ona nie wie, to zakładam, że nie spotkały się w tym okresie kilku miesięcy? Pomimo mieszkania w tym samym mieście? Może więc kontakt jest aktualnie w fazie rozluźniania?
      Ja uważam, że ciąża jest prywatną sprawą kobiety w ciąży i to ona decyduje kiedy, gdzie, jak i kogo o tym poinformuje.
      Może byłoby mi odrobinę przykro, ale na pewno nie wzięłabym tego do siebie. Skoro nie poinformowała, to pewnie się nie złożyło. Koniec, kropka. Jeśli ciąża jest planowana, a dziecko oczekiwane, to skupiłabym się raczej na radości z tego powodu a nie na zastanawianiu się, dlaczego mnie nie poinformowano.
      • chris1970 Re: Informacja o ciąży w rodzinie. 21.02.17, 14:53
        Myślę, że tu nie chodzi o to, czy koleżanka została poinformowana, czy nie. Jak twierdzisz, jest to indywidualna sprawa kobiety w ciąży.
        Tu o chodzi o to, że obie panie były w ciągłym kontakcie, w każdym tygodniu mail, telefon itp. W takiej sytuacji nie da się zwyczajnie tylko rozmawiać o pogodzie i co się jadło na śniadanie i kolację. Zapewne pada pytanie, co słychać, jak zdrowie itp.
        W tej sytuacji, autorka wątku na prawo czuć się źle z sytuacją, kiedy to osoba bliska, która utrzymuje stały kontakt, nie od tak sobie luźny, prowadzi rozmowy i nie mówi o istotnej sprawie. Ani to wstydliwa, ani hańbiąca. Zwykła radosna wiadomość. Normalnie druga strona sobie pogrywa i zrobiła w bambuko mocno zdziwioną, moim zdaniem, wręcz traktuje niepoważnie, nie ma zaufania. Dowolne skreślić.
        Obowiązku utrzymywania kontaktu nie mamy, a takie zachowanie koleżanki powodem do zerwania kontaktu jest. Rozumiem, że można się obawiać o poronienie, urodzenie martwego dziecka itp., ale bez przesady. Kto ma to wiedzieć, jak nie osoba, z którą utrzymuje się stały i regularny kontakt?
        Takie tajemnice są dla mnie zrozumiałe w przypadku, gdy jest wynajęta surogatka, co jest nie do końca legalne, albo adoptuje się noworodka.
        • renn.ie77 Re: Informacja o ciąży w rodzinie. 21.02.17, 15:05
          Sorry, ja odpisywalam autorce wątku, gdzie sytuacja jest zgoła inna – przyrodnie rodzeństwo, sporadyczny kontakt.
          Co do przykładu Mocno.zdziwionej – ja nadal uważam, że to jest decyzja kobiety w ciąży, to jej prywatna, intymna sprawa, którą może się podzielić lub nie. Zresztą, gdybym miała najbliższą przyjaciółkę, która o czymś mi nie powiedziała, nie zerwałabym z tego powodu kontaktu. Jeśli tak samo definiujemy przyjaźń oczywiście. Tu może nie była to taka zażyła relacja, skoro przyjaciółka poinformowała o dziecku po jego narodzinach a dla drugiej strony było to pretekstem do tak mocnego ochłodzenia stosunków.
          • mocno.zdziwiona Re: Informacja o ciąży w rodzinie. 21.02.17, 16:48
            Renn.ie77, ja w takim razie bardzo podziwiam Twoje opanowanie i wyrozumiałość. Wyobraź sobie Twoją najlepszą przyjaciółkę lub siostrę i postaw się w sytuacji takiej, że o powiększeniu się ich rodziny dowiadujesz się w chwili narodzin. Ciąża trwa 9 miesięcy, to 3/4 roku. Załóżmy, że pierwsze 3 miesiące odrzucamy ze względu na możliwe problemy. Zostaje pół roku do rozwiązania. Przy częstym kontakcie naprawdę da się nie wspomnieć o ciąży, dolegliwościach, rozterkach, itd.? Moim zdaniem ktoś o tym nie mówi, bo tak bardzo go ta ciąża w ogóle nie obchodzi albo dlatego, że osoba, z którą rozmawia zupełnie go nie obchodzi. Przyjaźń polega wg mnie na dzieleniu się różnymi emocjami i po prostu jakimś wspólnym byciu (na zasadzie, że wie się co u kogo słychać). O dziecku po narodzeniu to ja mogę się dowiedzieć od sąsiadki z bloku, z którego wyprowadziłam się 15 lat temu, nie od kogoś, któremu sama mówię o wszystkim. Co w takim razie musiałoby się stać byś Renn.ie77 zerwała przyjaźń?
            • renn.ie77 Re: Informacja o ciąży w rodzinie. 21.02.17, 20:27
              Ale ciąża jest stanem fizjologicznym drugiej osoby, nie należy do mnie i to ta osoba decyduje kiedy i czy w ogóle mnie o tym poinformuje. Tak uważam. To czyjeś ciało i jego absolutnie intymna, prywatna sprawa a więc i intymna, prywatna decyzja co z informacją o tym zrobi.
              Moja siostra akurat miała ciążę zagrożoną i całą ją przeleżała, więc wiedziałam o niej nawet więcej niż bym chciała, ale tu akurat – jestem siostrą i w sytuacji, kiedy moja jedyna siostra chce się tym ze mną dzielić, to muszę to przyjąć na klatę, doradzić, rozwiać strachy. Ale dowiedziałam się też dość późno, po rodzicach, choć jesteśmy bardzo bliskie i rozmawiamy telefonicznie codziennie. I nie miałam jej tego za złe. Nie przyszło mi też do głowy zastanawiać się, kto dowiedział się wcześniej. Po prostu widzę to inaczej. Tak samo nie musi mnie informować o ewentualnym nieżycie żołądka czy migrenach.
              Znam kobiety, które w czasie ciąży nie chciały być traktowane jak osoby w ciąży, wolały unikać tematu ciąży i nie chciały aby ich relacje z innymi były kształtowane przez ciążę. I ja to rozumiem i nie mam prawa decydować za kogoś czy chce swoją ciążę bardzo przeżywać czy nie bardzo przeżywać, bo to też jego prywatna, intymna sprawa. Ja na przykład też nie lubiłam jak ludzie na mój widok dostawali małpiego rozumu, gadali mi do brzucha, dotykali go (też mi się zdarzyło), itd. I rozumiem, że czasem kobiety mogą być zmęczone tym, że będąc w ciąży stają się dla wielu osób jednym wielkim brzuchem. Wszyscy od razu chcą wiedzieć jak się czujesz, nie wstydzą się dopytywać o fizjologiczne szczegóły, od razu lepiej wiedzą ile i jak powinnaś odpoczywać, kiedy kłaść się spać, co jeść, bla, bla, bla. Gadają już tylko o ciążach, dzieciach, itp. To może złościć czy rozczarowywać. Kobieta traci jakby swoją podmiotowość, staje się inkubatorem. Rozumiem kobiety, którym może się to nie podobać.
              • minniemouse Re: Informacja o ciąży w rodzinie. 22.02.17, 00:15
                renn.ie77 napisała:
                Moja siostra akurat miała ciążę zagrożoną i całą ją przeleżała, więc wiedziałam o niej nawet więcej niż bym chciała, ale tu akurat – jestem siostrą i w sytuacji, kiedy moja jedyna siostra chce się tym ze mną dzielić, to muszę to przyjąć na klatę, doradzić, rozwiać strachy. Ale dowiedziałam się też dość późno, po rodzicach, choć jesteśmy bardzo bliskie i rozmawiamy telefonicznie codziennie. I nie miałam jej tego za złe.

                Rennie, wiec ciebie tez sie spytam - a oprocz rodzicow kto jeszcze wczesniej wiedzial? bo wiesz, znajac zycie, o zagrozonej ciazy to sie faktycznie nie mowi, co jest calkowicie zrozumiale. kobieta i czuje sie okropnie, i drzy o zycie dziecka a tu co chwila ktos wpada i dopytuje sie "jak sie czujesz? jak dziecko? co lekarze mowia?". najgorzej gdy takie cos pojawia sie kilka razy dziennie. oszalec mozna.
                to faktycznie mozna chciec ograniczyc informowanie o ciazy do tylko rodzicow (no i meza, oczywiscie).
                Ale tu mamy calkiem inna , nieporownywalna sytuacje - normalna ciaza, w ciagu dwoch miesiecy dowiedziala sie bez mala okolica z wyjatkiem tej jednej jedynej siostry. przyrodniej ale w koncu SIOSTRY. moze w druku tego nie widac ale "przyrodnie" oznacza ze ma sie te sama MATKE albo tego samego OJCA. czyli jednak jest sie rodzina. i choc moze w zyciu siostrom nie ulozylo sie jakos nadto sposobnie aby byly sobie bardzo bliskie,
                to doskonale da sie wyczuc ze przynajmniej JEDNA czuje jakas wiez skoro az tak ja zabolal fakt iz posrod grona ludzi 'mniej waznych' - bo bez zadnego nawet pokrewienstwa, czyli "tylko przyjaciol" (i zapewne tez znajomych) - wlasnie ona, siostra, zostala zignorowana.
                I ja to rozumiem, i komentujac pytanie autorki postu:
                Kwituje to: "Widać, nie byłam godna tej informacji". Widać, że jest rozgoryczona.
                Co sądzicie?
                mowie tak: - uwazam, ze to bylo bardzo nieladne ze strony przyrodniej SIOSTRY nie pofatygowac sie powiadomic wlasnej siostry o fakcie, skoro ciaza tajemnica zadna nie byla. w koncu nawet nie musiala tego robic osobiscie, mogl to zrobic za nia ktokolwiek a nawet ostatecznie wystarczylo wyslac smsa. ityle...

                A tak notabene, dla mnie wyszczegolniane ze ktos jest "przyrodni" to jakas pomylka.
                Siostra to siostra, brat to brat. i tyle.

                Minnie
                • koronka2012 Re: Informacja o ciąży w rodzinie. 22.02.17, 01:30
                  Ale nie wiesz, czy"cała okolica" dowiedziała się konkretnie i bezpośrednio od ciężarnej, czy po prostu wieść poszła w miasto, jak to najczęściej bywa? osobiście nie spotkałam się często (o ile w ogóle) z sytuacją, kiedy sama ciężarna obdzwania wszystkich - rodzinę i znajomych, albo rozsyła sms-y. Temat wypływa niejako przy okazji spotkania czy innego kontaktu.

                  Być może w tym przypadku przez parę miesięcy zwyczajnie tego kontaktu i okazji nie było. W przypadku mojej ciąży przyjaciółki wiedziały o tym wcześniej niż najbliższa rodzinasmile dalszej nie powiadamiałam w ogóle.

                  Przyrodnie rodzeństwo niekoniecznie jest sobie bliskie, z bardzo wielu względów i zupełnie mnie nie dziwi, że ludzie mogą mieć masę znajomych, których uważają za bliższych niż przyrodni brat/siostra. Ba! bywa, że nawet "rodzone" rodzeństwo utrzymuje ze sobą tylko formalny i sporadyczny kontakt.
                • renn.ie77 Re: Informacja o ciąży w rodzinie. 22.02.17, 08:37
                  Minnie, na pewno jest rozgoryczona – nie wiadomo czy słusznie. Po pierwsze w tym otwierającym poście nie ma nic na temat tego, że wie cała okolica, wszyscy znajomi, cała rodzina, z wyjątkiem tej jednej osoby. Skoro panie mają sporadyczny kontakt, to ja się nie dziwię, że akurat ta jedna osoba nie wie. Jeśli dodatkowo są tam jakieś niesnaski – rodzeństwo przyrodnie, to może w ogóle nie ma się czym dziwić? W końcu z postu wynika, że ciąża jest zaawansowana, a panie się do tej pory nie spotkały. To chyba nie są sobie bardzo bliskie? Zaawansowanie ciąży to jednak nie pierwszy trymestr, ale przynajmniej koniec drugiego, początek trzeciego – tak rozumiem zaawansowaną ciążę. Czyli przez te ponad pół roku się nie widziały? To chyba nie jest to zażyła relacja?

                  Ja po prostu uznaję, że to jest bardzo intymna i prywatna informacja. I kiedy sama byłam w ciąży, to nie zastanawiałam się w jakiej kolejności oraz kogo poinformować. Nie zastanawiam się też, kto wiedział przede mną o ciąży siostry, do głowy by mi to nie przyszło. To przecież nie są zawody?
                  • minniemouse Re: Informacja o ciąży w rodzinie. 22.02.17, 22:20
                    renn.ie77 napisała:
                    Jeśli dodatkowo są tam jakieś niesnaski – rodzeństwo przyrodnie, to może w ogóle nie ma się czym dziwić?

                    Rennie, w pierwszym poscie autorka konkretnie zaznaczyla ze choc o ile miedzy siostrami szczegolnej zazylosci nie ma, to konfliktow takze NIE ma. zatem niesnaski odpadaja. po prostu nie ma bliskiej relacji. zwykle kontakty utrzymuja - wystarczy.

                    Po pierwsze w tym otwierającym poście nie ma nic na temat tego, że wie cała okolica, wszyscy znajomi, cała rodzina, z wyjątkiem tej jednej osoby.

                    Jest podane ze wiedza przyjaciele i autorka. to wiecej niz bliska rodzina. ze moze i jacys znajomi, to juz moj domysl owszem. ale wiedza przyjaciele - a siostra nie. gdyby siostry nie utrzymywaly kontaktow lub utrzymywaly sporadycznie to nie byloby to dziwne.
                    poza tym zauwaz, owej siostry nie powiadomil w ogole nikt i to ja najbardziej zabolalo:
                    W tym momencie owa siostra dowiaduje się o ciąży. Nikt jej nie powiadomił jak się okazało.

                    problem lezy tez w tym iz temat ciazy nie mogl byc taboo, skoro autorka o tym otwarcie rozmawiala "coś w stylu "Ciekawe czy Grażyna dobrze się czuje". gdyby tak bylo to zapewne poproszona by byla o zachowanie dyskrecji, badz wrecz tajemnicy. tymczasem nic takiego, rozmawiala swobodnie. siostra nie mogla nie poczuc sie odrzucona i przez to dotknieta skoro poza siostra ani matka, ani ojciec ani dziadkowie ani nikt jej nie poinformowal. "wszyscy wiedza, nawet Kaznodzieja, tylko nie ja". inaczej by bylo gdyby Kaznodzieja zostala poproszona 'wiesz, jak spotkasz siostre to powiedz jej o ciazy' : )
                    ale nic takiego nie zaszlo za to taka wpadka. a zawiadomic mozna, powtorze, chocby smsem. to probuje wytlumaczyc.

                    Minnie
                    • renn.ie77 Re: Informacja o ciąży w rodzinie. 23.02.17, 09:56
                      Minnie, w pierwszym poście jest napisane, że były razem wychowywane przez jakiś czas w dzieciństwie, a w dorosłości ten kontakt jest różny. Czy autorka może znać na wylot ich relacje? Nie sądzę.
                      Czyli te kobiety nie są ze sobą blisko i skoro dziewczyna powiadamia o ciąży przyjaciół a nie przyrodnią siostrę, to może to być  dowód na to, że się nie złożyło i kropka (nie widziały się od dawna, nie rozmawiały, itd.), albo na to że relacja z przyrodnią siostrą jest dla niej mało ważna. No tak też może być.
                      Być może ta niepowiadomiona siostra w ogóle ma kiepski kontakt z rodziną, kto wie? Skoro nikt jej o tym nie poinformował? A może w rodzinie ten fakt ciąży nie jest w żaden sposób celebrowany? To przecież też całkiem możliwe scenariusze.

                      W każdym razie ja, będąc dorosłą, odrębną osobą, tym że nie zostałam o czyjejś ciąży poinformowana, nie przejmowałabym się wcale a wcale. To ja. Ciąża to dla mnie stan jak każdy inny. Informację o ciąży siostry przyjęłam normalnie. I nawet naprawdę nie pamiętam jak zostałam o tym poinformowana? Przede mną o ciąży siostry wiedziała chyba jej przyjaciółka, na pewno moi rodzice, chyba też babcia. Przyjaciółka dlatego, że w tym czasie sama była na końcówce ciąży, o ile pamiętam, więc w naturalny sposób temat był między nimi żywy. Rodziców widuje często, mnie nie bo my po prostu daleko od siebie mieszkamy, więc naturalne jest, że dowiedzieli się wcześniej. I wprawdzie na widok siostrzeńca dostaję małpiego rozumu, ale sama ciąża to tylko ciąża. Ale to ja. Ja tak traktuję ciążę.
                      Będąc w sytuacji tej niepoinformowanej siostry, jeśli już bym się przejęła, to zamiast ten fakt komentować, popracowałabym nad relacją z siostrą/rodziną, jeśli fakt pominięcia mnie przy rozpowszechnianiu informacji o ciąży wynikałby z tego, że te relacje z rodziną są luźne, mało zażyłe. Zawsze mnie to dziwi, kiedy relacje między rodzeństwem są niedobre, ale to się wbrew pozorom zdarza bardzo często. One potrafią przecież być niedobre albo nawet żadne i tak dzieje się w przypadku pełnych rodzeństw, a przecież fakt posiadania rodzeństwa przyrodniego wynika jednak z rozpadu jakiejś rodziny, co bardzo często dodatkowo relacje między dziećmi komplikuje. Sama mam wśród znajomych wiele takich sytuacji i to zazwyczaj nie są sytuajce zerojedynkowe i często choć na zewnątrz wydaje się, że wszystko gra, to te relacje nie są tak oczywiste do zaszufladkowania i proste.
                      • minniemouse Re: Informacja o ciąży w rodzinie. 23.02.17, 22:34
                        renn.ie77 napisała:
                        Rodziców widuje często, mnie nie bo my po prostu daleko od siebie mieszkamy, więc naturalne jest, że dowiedzieli się wcześniej.

                        W dobie emaili i telefonow wymiana informacji to naprawde nic skomplikowanego. i wiesz Rennie, takie posty mimo woli czesto ukazuja jakie naprawde sa uklady miedzyludzkie. np, moja przyjaciolka bedac w siodmym niebie na mysl iz bedzie babcia, o ciazy corki poinformowala natychmiast cale najblizsze otoczenie gdy tylko corka dala na to zielone swiatlo. oczywscie w ten sam i nastepny dzien nie pominela rodzenstwa i pewnych kuzynow w PL.
                        ze wzgledu na koszta, z niektorymi rozmawiala przez Skypa, niektorym tylko wyslala email, niektorym "az" smsa, a siostre w PL poprosila aby reszte rodziny i znajomych powiadomila osobiscie. no ale to jest osoba z rodziny utrzymujacej bliskie wiezi i dbajacej co wypada/nie wypada.
                        Czy nie bali sie o ciaze, ze w razie czego trzeba bedzie ten dlugi sznurek odkrecac? itd? jasne ze sie bali. na szczescie wszystko zakonczylo sie zdrowym dzieckiem : )
                        Mozna by wyrozumiale rzec iz przyszla babcia byla jakby oszalala szczesciem, i zapewne, niemniej nie zmienia to zasadniczego faktu jakim jest - mozliwosc szybkiego powiadamiania bez wzgledu na odleglosc.
                        A w przypadku autorki mamy informacje iz od momentu powiadomienia o ciazy minely dwa miesiace - i nic:
                        Po pewnym czasie małżeństwo informuje swoje rodziny o tym fakcie (teściów, dziadków, przyjaciół) w tym i mnie. Mija dwa miesiące.
                        Po dwoch miesiacach, Rennie, to mozna wyslac zwykly list z wiadomoscia na jakas zapadla wies w Afryce i tez juz dojdzie.

                        Minnie, w pierwszym poście jest napisane, że były razem wychowywane przez jakiś czas w dzieciństwie, a w dorosłości ten kontakt jest różny.

                        owszem, ale ta druga czesc mowi wiecej:
                        Większej przyjaźni między nimi nie ma, ale wrogości czy konfliktów także nie.

                        bo to swiadczy o fakcie utrzymywania stosunkow, a co wiecej- o poprawnosci tych stosunkow. czego moze brakowac, a raczej jak wynika z tego co ty przytoczylas, jest tu on/off - to ciaglosci w bliskosci. jedynie. ale kontakt jest i to poprawny.

                        , albo na to że relacja z przyrodnią siostrą jest dla niej mało ważna.
                        W każdym razie ja, będąc dorosłą, odrębną osobą, tym że nie zostałam o czyjejś
                        ciąży poinformowana, nie przejmowałabym się wcale a wcale. To ja.


                        No i w tym wlasnie caly sek. I tu mi przypominasz pewna matke i corke ze starego programu TV Sally Jessy Raphael w ktorym tematem (jednym z ) byly sklocone rodziny. Matka, bardzo nieprzyjemna biatch, nie mogla zrozumiec dlaczego jedna z jej corek jest "inna", dlaczego ma depresje, dlaczego ciagle placze i daczego nie moga sie dogadac. ale zwracala sie do corki w stylu "nie jestes ladna i musisz sie z tym pogodzic, za to musisz byc madra" (twierdzila ze im szybciej sobie z tym poradzi tym lepiej dla niej), jak corka przez to plakala to ta wzruszala ramionami i mowila "co za drama queen". ani zaproszony psycholog, ani protestujaca widownia nie byli w stanie wytlumaczyc ani przebic muru pewnosci siebie tej matki. nie widziala w corki zachowaniu i niepowodzeniach zadnej swojej winy - odwrotnie, twierdzila ze to wlasnie dlatego ze corka nie chce jej posluchac to ma zle. Po prostu nie przyjmowala do wiadomosci ze ktos moze byc inny, i potrzebowac czegos innego.
                        Oczywscie tymze nie mowie ze jestes "biatch" czy cos, bron boze. mowie ze podobnie jak tej matce, byc moze trudno ci jest zrozumiec iz nie kazdy jest taki "szast-prast" jak ty.
                        Dokladnie dlatego ze nie znamy historii owych siostr, powinnysmy sie opierac na tym co wiemy na pewno, czyli na reakcji siostry niepowiadomionej "Widać, nie byłam godna tej informacji". Widać, że jest rozgoryczona - nie byc godna TEJ informacji wskazuje ze inne informacje byly, czyli ze w ogole kontakt z rodzina lub z kims kto mogl jej o tym powiedziec BYL.
                        I w polaczniu z ta "znacznie zaawansowana ciaza" (co jest sugestia iz w ogole sama ciaza jest znacznie dluzsza niz te oficjalne dwa miesiace, zatem i okres informowania znacznie sie nam wydluzyl) - to bardzo wiele mowi o traktowaniu owej siostry przez reszte rodziny.

                        Minnie
                        • renn.ie77 Re: Informacja o ciąży w rodzinie. 24.02.17, 09:29
                          Minnie, brak wrogości i konfliktów wcale nie oznaczają poprawnych i ciepłych stosunków, a to że ktoś o ciąży córki chce od razu powiadomić pół świata, nie oznacza, że wszyscy tak to muszą przeżywać. W żadnym wypadku nie potwierdza też bliskich więzi w rodzinie. To skupianie się na duperelach, na pozorach. Moja ciotka zwyczajowo informuje o wszystkim, co można by zaliczyć do sukcesów jej dzieci, wszystkich, nawet tych niezainteresowanych i naprawdę nie lubi połowy rodziny, a z drugą połową nie jest blisko, ale nie odmówi sobie takiej możliwości. Matką też była i jest kiepską. Co z tego? Tak po prostu ma.
                          I naprawdę ocenianie czyichś relacji rodzinnych na podstawie czegoś takiego jak informowanie o ciąży jest dla mnie wielkim nieporozumieniem. Piszę tu zarówno o sobie jak i o bohaterce wątku.
                          A 'większej przyjaźni między nimi nie ma, ale wrogości czy konfliktów także', to wybacz, ale mogłabym napisać o kilkudziesięciu osobach, w tym sąsiadach, których znam i lubię, ale nie informowałabym ich o mojej ciąży.
                          • minniemouse Re: Informacja o ciąży w rodzinie. 26.02.17, 22:08
                            renn.ie77 napisała:
                            > Minnie, brak wrogości i konfliktów wcale nie oznaczają poprawnych i ciepłych stosunków

                            Ale tu ja nic takiego nie twierdzilam. nie czytasz uwaznie, albo mnie nie rozumiesz.

                            a to że ktoś o ciąży córki chce od razu powiadomić pół świata, nie oznacza, że wszyscy tak to muszą przeżywać.

                            tez tego tak nie twierdzilam. niemniej, zauwaz, inaczej jest w rodzinach gdzie panuje zazylosc i bliskie stosunki niz gdzie stosunki sa poprawne ale chlodne - fakt.

                            . W żadnym wypadku nie potwierdza też bliskich więzi w rodzinie.


                            powtorze - w rodzinach gdzie ich czlonkowie sa blisko to (przezywanie, informowanie itd) zdarza sie znacznie czesciej niz tam gdzie takich ukladow nie ma.
                            btw i off topic, to ze twoja ciocia chwali sie sukcesami wlasnych dzieci mimo ze w/g twojej opinii byla "kiepska matka", swiadczy chociaz o tym ze jest mimo wszystko dumna z dzieci.
                            i, podejrzewam, odczuwala te negatywna opinie co do swoich umiejetnosci macierzynskich do tego stopnia, ze potrzeba wykluwania oczu sukcesami dzieci mimo ze reszty rodziny nie lubi bierze sie wlasnie stad. mozna by rzec, jest to w pewnym sensie jej taki obronny mechanizm "tak?? tak zle wychowalam? to hmmm popatrz jak sobie moje dzieci swietnie radza".

                            ale mogłabym napisać o kilkudziesięciu osobach, w tym sąsiadach, których znam i lubię, ale nie informowałabym ich o mojej ciąży.

                            ty znowu piszesz o sobie. a ty nie masz pisac o sobie, ty masz sie wczuc w kogos kto toba nie jest.

                            Minnie
                            • renn.ie77 Re: Informacja o ciąży w rodzinie. 27.02.17, 08:53
                              Minnie, ja mam po prostu inne zdanie niż ty. Tylko i aż tyle. Nie mam tak rygorystycznego podejścia w kwestiach formalnych – kto, kogo, o czym i jak szybko powinien informować. Zachowanie pewnych pozorów, nawet najbardziej politycznie poprawnych, nie jest też dla mnie wskaźnikiem czy miernikiem bliskości w rodzinie.
                              Definicji bliskości w rodzinie może być wiele. Dla jednych to będzie natychmiastowe informowanie wszystkich o wszystkim, dla innych tym miernikiem będzie to czy na członków rodziny mogą liczyć w trudnych sytuacjach, itd. Dla mnie wymiana informacji jest żadnym wyznacznikiem bliskości w rodzinie. Żadnym.
                              I oczywiście, że oceniając jakąś sytuację staram się odwołać także do swojego widzenia świata, do mojej wrażliwości, mojego doświadczenia. I wczuwając się w czyjąś sytuację, też odwołujemy się do własnej wrażliwości, własnego doświadczenia.

                              • minniemouse Re: Informacja o ciąży w rodzinie. 28.02.17, 08:35
                                renn.ie77 napisała:
                                > Minnie, ja mam po prostu inne zdanie niż ty.

                                I ja sobie z tego zdaje sprawe, oczywscie.

                                Zachowanie pewnych pozorów, nawet najbardziej politycznie > poprawnych, nie jest też dla mnie wskaźnikiem czy miernikiem bliskości w rodzinie

                                moment, moment - skad i dlaczego taka niegrzeczna insynuacja ze jakies zachowania sa "politycznie poprawnymi pozorami"? te ktore ja opisuje w zadnym wypadku takimi nie sa.

                                Definicji bliskości w rodzinie może być wiele

                                alez naturalnie, ja wcale nie przeczylam i nie przecze ze nie.

                                Dla mnie wymiana informacji jest żadnym wyznacznikiem bliskości w rodzinie. Żadnym.

                                Moze nie doswiadczylas odrzucenia, nie wiesz co to znaczy dysfuncja w rodzinie, tylko pozazdroscic.

                                > I oczywiście, że oceniając jakąś sytuację staram się odwołać także do swojego widzenia świata, do mojej wrażliwości, mojego doświadczenia. I wczuwając się w czyjąś sytuację, też odwołujemy się do własnej wrażliwości, własnego doświadczenia

                                bez obrazy, ale mam dosc mocne wrazenie iz wlasnie nie masz wystarczajaco doswiadczenia a w zwiazku z tym i wrazliwosci by moc wyczuc i zrozumiec dykomfort owej siostry. dlatego sugerowalam aby nie patrzec sie na rzeczy w czubka wlasnego nosa, bo nie zawsze jest to dobre podejscie.
                                ja niestety podobne przykre doswiadczenie mialam, w zwiazku z czym moge cie zapewnic iz jest to naprawde bardzo nieprzyjemnie sie dowiedziec ze jest sie ostatnia osoba ktora sie uznalo za godna oczyms tam waznym poinformowac czy niepoinformowac (zalezy jak na to spojrzec). I to nie ma nic wspolnego z self esteem, bo to mozna miec calkiem dobre, a i tak czlowiek sie na takie cos poczuje, hmm, co najmniej dziwnie.
                                Sek w tym ze reakcja, jaka by nie byla, trwa chwile. byc moze iz po pewnym czasie, moze na drugi dzien moze juz po godzinie owa siostra doszla do siebie, wzruszyla ramionami i stwierdzila "cusz.." ale na wiadomosc zareagowala jak zareagowala bo to bylo nieprzyjemne, i co najmniej dziwne w takim ukladzie (siostry) a tlumaczenie "bo nie w kazdej rodzinie, bo nie to nie tamto" - serio? siostra siostrze jeszcze - dalej - nie powiedziala o ZAAWANSOWANEJ ciazy? alez co tu usprawiedliwiac i tlumaczyc. puhleese.

                                btw, zebys nie miala watpliwosci, ja rowniez wcale nie uwazam ze wymiana informacji jest konieczna do bliskosci w zwiazku. np moi kuzynowie sa bardzo zzyta rodzina ale szanuja swoj dystans i sa dyskretni.
                                ale tu opowiedzenie przyjaciolom i rodzicom z pomieciem tej jednej siostry to nie 'dyskrecja i dystans', to nieprzyjemne wyindywidualizowanie (ufff) z grona "zaszczyconych". czyli dokladnie tak, jak sie siostra poczula.

                                Minnie
                                • vi_san Re: Informacja o ciąży w rodzinie. 28.02.17, 09:08
                                  Dość dawno się z Tobą, Minnie, nie zgadzałam [tak się jakoś składało, że często mamy odmienne zdanie] - a tutaj podpisuję się obiema rękami! I o to zapewne właśnie szło tej "pominiętej siostrze": skoro WSZYSCY wiedzą, a ona jedna nie - to słusznie poczuła się wykluczona.
                                • renn.ie77 Re: Informacja o ciąży w rodzinie. 01.03.17, 08:03
                                  Minnie, ty po prostu inaczej to oceniasz niż ja i też kierujesz się własnym doświadczeniem – podobno bogatszym, głębszym, ale swoim, choć mnie za to ganisz smile.
                                  Tu sytuację referuje nam koleżanka, tak więc nie mamy nawet wersji żadnej ze stron. Kobieta zaszła w ciążę, powiadomiła o tym kilka osób. Pisanie, że o ciąży wiedzą 'wszyscy', to przekłamanie. Ktoś tam wie. Ktoś ale akurat nie jej siostra przyrodnia. Na pewno nie wszyscy dowiedzieli się w ten sposób, że zainicjowano z nimi kontakt, aby im tę wiadomość przekazać.
                                  Ciąża jest zaawansowana, a więc trwa te minimum kilka miesięcy i jak wynika z postu – w okresie tych kilku miesięcy nie doszło do spotkania sióstr, choć mieszkają w jednym mieście. To samo może już świadczyć o tym, że tej więzi nie ma i ja przyjmuję, że po prostu może jej nie być albo że może być bardzo luźna.
                                  Jeśli nie spotykają się i do tego nie dzwonią do siebie, to potrzebny tu był zainicjowany osobno kontakt w celu przekazania informacji o ciąży. Czy ja dzwoniłabym do siostry przyrodniej, z którą nic mnie nie łączy, aby przekazać jej TYLKO informację o ciąży? Pewnie nie, pewnie bym nie zadzwonila. O własnej ciąży też nie informowałam wszystkich. I na przykład poinformowałam o niej sąsiadkę, która wtedy była dla mnie bliską osobą (przy okazji jakiegoś kontaktu), ale nie ciotecznego brata, z którym w dzieciństwie byłam bardzo blisko (praktycznie razem się wychowywaliśmy), a kiedy dorośliśmy ta relacja obumarła i z którym przestałam się widywać. Nie ma między nami konfliktów, ale już nie jest dla mnie bliską osobą, dlatego o ciąży i narodzinach mojego synka dowiedział się zapewne od kogoś z rodziny. Nie sądzę, abym popełniła faux pas, relacje po prostu się zmieniają, a samo powinowactwo nie zobowiązuje mnie, według mojej oceny, do automatycznego przekazywania komuś informacji o czymś tak intymnym jak moja ciąża.
                                  Nie ma idealnych rodzin, nie ma idealnych relacji. Relacje też się zmieniają i jeśli się ich nie pielęgnuje, rozluźniają się, obumierają.
                                  Oczywiście może być tak, że prawidłowo to zdiagnozowałaś i przyczyną tej sytuacji jest odrzucenie i próba odcięcia tej drugiej siostry od rodziny. Jeśli tak jest, jeśli to jest prawdziwa motywacja, to uznałabym to za bardzo przykre, ale tutaj po prostu nie mam pewności.
                                  Napisałam też już wcześniej, że choć mój osobisty stosunek do takich formalnych problemów jak informowanie rodziny o różnych wydarzeniach jest luźny, to przyjmuję, że tamta kobieta może to czuć inaczej i wtedy jedynym wyjściem jest próba naprawienia relacji z siostrą albo przejście nad tym do porządku dziennego. Jeśli faktycznie została CELOWO pominięta przy rozpowszechnianiu informacji o ciąży albo jeśli to pominięcie naprawdę wydaje się jej tak bardzo krzywdzące, to jedynym wyjściem jest rozmowa, próba naprawienia relacji albo zbudowania innej, nowej, lepszej więzi.

                                  Być może też inaczej w ogóle traktuję ciążę i rodzicielstwo. Otóż kobiety zachodzą w ciąże i rodzą dzieci. I to by było dla mnie na tyle smile. Nie jestem typem osoby, która trelim głosem o własnej czy cudzej ciąży oznajmiałaby całemu światu. Pracowałam do dwóch tygodni przed rozwiązaniem, oczekiwałam dziecka, cieszyłam się na nie, ale przeżywałam to po swojemu. Nie lubiłam tego, kiedy w ciąży ludzie chcieli ze mną rozmawiać tylko o ciąży, albo o tym czego oczekuję, czego chcę i czego się boję. Ciąża powoduje, że wielu osobom słuszne wydaje się skracanie dystansu. Bredzą nawet o porodach, chcą dotykać brzucha. Nie lubiłam tego. Takie kontakty były dla mnie męczące. Miałam czasem wrażenie, że będąc w ciąży, i tu przepraszam wszystkich za mało poprawne politycznie porownanie, byłam traktowana jak kobieta z brodą, jak dziwum.
                                  Kobiety rodzą dzieci. W ciąży należy im się opieka, pomoc, na zasadach na jakich one tego chcą, po porodzie należy im się opieka i pomoc na zasadach, na których same tego chcą. Są kobiety, które o ciąży będą opowiadały i przygodnie napotkanym osobom wink, są i takie, które chciałyby być traktowane jak przed ciążą, jak zwykli, normalni ludzie.
                                  • minniemouse Re: Informacja o ciąży w rodzinie. 03.03.17, 01:27
                                    renn.ie77 napisała:

                                    Rennie, sorry za opoznienie ale nie mialam czasu.
                                    Wiec tak, przeczytaj to (cytat AUTORKI) NAPRAWDE uwaznie:

                                    Kontakt w dorosłości różny, czasem częstszy, czasem rzadszy, ale jest.
                                    Większej przyjaźni między nimi nie ma, ale wrogości czy konfliktów także nie.


                                    Zrozum - z tego jasno wynika iz siostry nie utrzymuja jakiejs bardzo bliskiej wiezi ALE w ogole normalny kontakt utrzymuja.
                                    wyglada na to ze to "w ogole utrzymuja" jest inaczej widziane przez ciebie, inaczej przeze mnie, po prostu.
                                    Dla mnie jest nieladnie, niegrzecznie i nietaktownie aby siostry ktore ze soba utrzymuja normalny kontakt nie powiadomily jedna drugiej o tak istotnej sprawie jak ciaza w sytuacji gdy poza rodzicami juz powiadamiaja przyjaciol i znajomych (bo zakladam ze autorka jest znajoma, "przyjaciol i mnie") wiec mozliwosc iz jedna dowie sie o tym z drugiej reki i poczuje sie dotknieta - istnieje.

                                    OT, jesli chodzi o bliskosc rodzin, przyjaciol, to jak pisalam wczesniej - rodziny nawet w najbardziej zazylych ukladach nie musza sobie mowic wszystkiego, oczywscie, bo bliskosc nie na tym polega.
                                    Podobniez, np, moja wieloletnia najlepsza przyjaciolka nie zawsze mowi mi o wszystkim a ja nie mam jej tego za zle, bo rozumiem iz mozna miec pewne bardzo intymne sprawy o ktorych woli sie mowic z kims innym. I gdyby na przyklad jej corka by zaszla w ciaze i ja bym sie dowiedziala pozniej niz jej sasiadki to tez nie mialabym jej tego za zle no bo przeciez sasiadki sa pod reka, wiec to normalne iz one sie dowiedza wczesniej niz ja - na drugim koncu miasta.
                                    no ale gdyby sasiadki wiedzialy przez dwa miesiace a przyjaciolka by nie znalazla czasu by wyslac mi smsa ze bedzie babcia, to, wybacz, ale cos tu nie kuku - nie uwazasz?

                                    I, wlasnie, nie bajaj mi prosze ze w okresie kilku miesiecy "nie doszlo do spotkania siostr".
                                    Pisze jak byk ze siostry sa w kontakcie, a ja nie wiem po raz ktory podkreslam - sms-em mozna cudownie szybko przekazywac wiadomosci. a jak krotko i tresciwie, uoj!.... w sam raz dla kogos kto nie bardzo wie co i jak napisac, hmmm.

                                    Minnie
                                    • renn.ie77 Re: Informacja o ciąży w rodzinie. 03.03.17, 08:14
                                      Minnie, jeśli ciąża jest zaawansowana a siostry są w kontakcie, to wiesz, no... ciążę widać.
                                      A co do smsów, to padłabym trupem dostając taki sms. W ogóle nienawidzę dostawać czegokolwiek smsem, poza sytuacjami absolutnie koniecznymi i codziennymi. Kiedy dostaję smsem życzenia, to zwyczajowo pojawia się u mnie odruch wymiotny.
                                      Niby jak taki sms miałby wyglądać? 'Cześć, nie lubię cię nawet na tyle, żeby zadzwonić, ale piszę, żeby cię powiadomić, że jestem w ciąży'?
                                      Nie zgodzimy się tutaj i jeszcze raz powtórzę: znam kilkaset osób, o których moglabym powiedzieć, że nie ma pomiędzy nami większej przyjaźni, ale wrogości i konfliktów też nie ma. I nie powiadamiałabym ich o swojej ciąży. Skoro więc relacja sióstr jest tak wyśmienita, to nie dziwi mnie nic.
                                      Zresztą ciekawe czy autorka nie pisze sama o sobie, bo w innym wątku wspomina o oczekiwanej córeczce wink. Nie zdziwiłabym się, gdyby to ona była tą siostrą, która siostry nie powiadomiła tongue_out.
                                      • kaz_nodzieja Re: Informacja o ciąży w rodzinie. 03.03.17, 08:27
                                        Nie, moja prokreacja jest dopiero w planie wink
                                        • renn.ie77 Re: Informacja o ciąży w rodzinie. 03.03.17, 08:30
                                          OK, ponieważ pisałaś o 'jedynaczce', to się zastanawiałam wink.
                                          A skoro już tu jesteś – ta ciąża jak bardzo jest zaawansowana i czy panie widziały się w tym czasie?
                                          • kaz_nodzieja Re: Informacja o ciąży w rodzinie. 03.03.17, 08:46
                                            W momencie gdy druga siostra się dowiedziała był to mniej więcej 5 miesiąc.
                                            Informowali zaś rodzinę i przyjacół (znajomych) po 3 miesiącu ciąży.
                                            Inna sprawa, że miałam nosa bo "wiedziałam" z 2 miesiące wcześniej, takie kobiece przeczucie bo nic na to nie wskazywało.
                                            • renn.ie77 Re: Informacja o ciąży w rodzinie. 03.03.17, 08:55
                                              OK, zaawansowana ciąża to dla mnie 7-8 miesiąc.
                                      • minniemouse Re: Informacja o ciąży w rodzinie. 03.03.17, 23:38
                                        renn.ie77 napisała:
                                        > Minnie, jeśli ciąża jest zaawansowana a siostry są w kontakcie, to wiesz, no... ciążę widać.

                                        To tym gorzej jesli kontakty sa normalne, siostry sie widuja a o ciazy dowiaduja sie dopiero jak ta staje sie widoczna.
                                        bo wiesz Rennie, dokladnie tak jak napisalas:
                                        znam kilkaset osób, o których moglabym powiedzieć, że nie ma pomiędzy nami większej przyjaźni, ale wrogości i konfliktów też nie ma. I nie powiadamiałabym ich o swojej ciąży.

                                        A dlaczego jednych tak a innych nie? zaloze sie iz powodem jest zwykle poczucie wiezi z tym ludzmi. z jednymi czujesz sie bardziej zwiazana, z innymi mniej. I dokladnie o to chodzilo owej siostrze ktora rozgoryczyla sie na fakt iz oto okazalo sie (byc moze po raz kolejny) ze ona nie nalezy do grona "tych bliskich siostrze". i ja to zabolalo poniewaz ona z kolei byc moze by tak nie postapila bo dla niej fakt bycia siostrami jest wazny. w kazdym razie wazniejszy niz dla tej drugiej. i nie znaczy to ze sie jakos szczegolnie "zawiesila" w tym mysleniu - nie, po prostu byla to pierwsza reakcja, i calkiem zrozumiala reakcja.
                                        btw, nie tak dawno byla dyskusja apropos pana z biura jak wazne sa sygnaly jakie wysylamy,
                                        i jak wazne jest jak je odbieraja inni.
                                        wiec skoro dla tej siostry bylo takie przykre byc pominieta przy informowaniu, nie jest wykluczone iz ta ciezarna siostra sama jest powodem takiego a nie innego myslenia czyli swiadomie lub nieswiadomie robi siostrze (badz tak sie zachowuje przy niej) pozory wiekszej bliskosci niz faktycznie sama zamierza/chce. tak tez moze byc.
                                        A gdyby siostry kontaktow w ogole nie utrzymywaly, lub bylyby one sporadyczne.. to by sie nie bylo czemu dziwic.
                                        To ci probuje wytlumaczyc - ze przy "normalnych kontaktach" nie mozesz odmawiac racji w jej mysleniu, ale cos widze jestes nieczula wink

                                        Co do smsow - nie przesadzaj. Smsy sa od dawna przyjeta forma komunikacji. bierze sie to czesto po prostu z praktycznosci bo czesto za rozmowe trzeba placic a za text nie. Ludzie nieslyszacy, na przyklad, a tych jest duzo, korzystaja wylacznie z smsow. twoje uprzedzenie jest irracjonalne.
                                        Wystarczyloby napisac "wraz z Irkiem z radoscia donosimy iz spodziewamy sie potomstwa. Rozwiazanie 'zagadki' nastapi w polowie sierpnia. jestesmy okropnie przejeci i zajeci! pozdrawiam, Rennie"

                                        Nie ma w tym nic niestosownego.

                                        Minnie
                                        • kora3 Re: Informacja o ciąży w rodzinie. 04.03.17, 11:54
                                          Minnie - nie rozumiem czegoś - mamy się czuc źle z tym, że zgodnie z swo8imi odczuciami wobec jednych czujemy silną więź, a wobec innych -nie?
                                          Przecież to normalne zupełnie, że jedni ludzie są nam bliscy, a inni mniej - proste.
                                          • minniemouse Re: Informacja o ciąży w rodzinie. 05.03.17, 02:03
                                            kora3 napisała:
                                            Minnie - nie rozumiem czegoś - mamy się czuc źle z tym, że zgodnie z swo8imi odczuciami wobec jednych czujemy silną więź, a wobec innych -nie?

                                            A czy ja cos takiego napisalam?

                                            Minnie
                                            • kora3 Re: Informacja o ciąży w rodzinie. 07.03.17, 09:14
                                              Poniekąd owszem Minnie smile Napisałaś, że siostrze jest przykro, bo ta cięzarna nie ma z nią takiej więzi, jak z innymi osobami. Dla mnie to jest absurdalne...Z różnymi ludźmi mamy różne relacje i nie widze powodu, by się obrazac, czy czuć źle z tym, że z kims mamy dalszą niż inne osoby.
                                              • minniemouse Re: Informacja o ciąży w rodzinie. 10.03.17, 11:08
                                                kora3 napisała:

                                                > Poniekąd owszem Minnie smile Napisałaś, że siostrze jest przykro, bo ta cięzarna n
                                                > ie ma z nią takiej więzi, jak z innymi osobami
                                                .

                                                Nie, wcale tak nie napisalam. napisalam ze siostrze jest przykro bo najwyrazniej ta ciezarna nie ma z nia takiej wiezi jaka byc moze czuje do niej ta nieciezarna siostra. odwzajemnienia nie ma od ciezarnej. rozumiesz?
                                                to wielka roznica - ona a te "inne osoby".

                                                Minnie
                                                • kora3 Re: Informacja o ciąży w rodzinie. 11.03.17, 11:09
                                                  Minnie, sprawa jest prosta jak drut - gdyby pomiędzy tymi siostrami byłą WZAJEMNA bliska więź, to najpewniej ciężarna podzieliłaby się wiadomoscią o ciąży z niecięzarną całkowicie naturalnie. Ale ze tej więzi nie ma, to się maturalnie - nie podzieliła. Nie dostrzegam w czym jest problem tak na serio - nie sa blisko i tyle. Nie z każdym musimy być blisko
                                        • renn.ie77 Re: Informacja o ciąży w rodzinie. 04.03.17, 18:44
                                          Minnie, samo pokrewieństwo nie jest równoznaczne z bliskością czy z koniecznością posiadania bliskiej relacji i więzi, a tu na dodatek mamy do czynienia z siostrami tylko przyrodnimi. Opis ich rzekomej 'więzi' pasuje do opisu mojej relacji z kilkuset osobami, które znam, a nie czułabym się w obowiązku informować ich o moim prywatnym życiu. To naprawdę najlepiej obrazuje, jak na podstawie opisu jawi mi się ich wzajemna relacja. I nawet jeśli doda się do tego jakieś pokrewieństwo, to i tak to nie hula, no nie hula i już. Gdybym tak opisywała moją relację z siostrą, to znaczy, że miałabym z nią równie bliskie stosunki, co z pierwszą lepszą sąsiadką z mojej kamienicy czy z panią ze sklepu, w którym jestem stałą klientką.
                                          Jeśli taka jest ta relacja, to nie ma się co dziwić, że nie ma w niej także miejsca na dzielenie się intymnymi wydarzeniami z życia sióstr. Nie będę tu wróżyła ze szklanej kuli ,czyja to może być wina, wiem, że jeśli w mojej relacji z siostrą coś mi się nie podoba, to rozmawiam o tym i każdemu to polecam.
                                          Co do smsów, to wcale nie uważam swojej niechęci do składania życzeń tą drogą za irracjonalnej. Uważam, że smsy powinny być ostatecznością. Co święta mój telefon wypełnia się dziesiątkami życzeń i ja osobiście nie odpisuję, ani sama smsów nie wysyłam. Inną rzeczą jest, że ja w ogóle uważam życzenia za zbędne, bo ja życzę wszystkim jak najlepiej, zawsze i bez względu na okoliczności smile.
                                          Informacja o ciąży wysłana smsem wprawiłaby mnie osobiście w osłupienie i uznałabym osobę informującą mnie o takim wydarzeniu w ten konkretny sposób za dziwną. Wolałabym już zostać przy jakiejś tam okazji osobiście poinformowana nawet o narodzinach potomka, niż o czyjejś ciąży smsem. Nic nie mam do obcych ciąż. Ani nie pomogę dźwigać tego dziecka, ani go nie popilnuję, ani z nim nie pogadam. To czyjś brzuch i ten ktoś ma do niego pełne prawa. Tak to widzę. I po prostu się z tobą w tym punkcie nie zgadzam. Jej brzuch, ona informuje o tym, co się z tym brzuchem dzieje, kiedy chce i jak chce.
                                          Nie wzięłabym właśnie dlatego braku informacji o ciąży tak osobiście, ale jeśli ta siostra czuje się krzywdzona, to jak napisałam – to zawsze przykre, ja doradziłabym rozmowę z siostrą albo odcięcie się emocjonalne od siostry, która nie respektowałaby uczuć rodzeństwa, nawet przyrodniego. Do bliskości nie da się nikogo zmusić i nie zawsze dostajemy od naszych krewnych, to czego od nich potrzebujemy czy to, co chcielibyśmy otrzymać. To przykre, ale można z tym żyć. Moja przyjaciółka była w dzieciństwie odrzucana przez matkę, a jako dorosła, dojrzała osoba cieszy się tym, bo jej matka jest histeryczką i neurotyczką, która blisko związanemu z nią synowi przekazała wszelkie związane z tym schematy. Tę dziewczynę uratowało właśnie to zdystansowanie się matki. Dlatego ona, choć cierpiała jako dziecko, dzisiaj radzi sobie świetnie a brat niestety nie. To co wydawało się jej jako dziecku przekleństwem, okazało się być błogosławieństwem.

                                          Reasumując, to TYLKO przyrodnie siostry ze słabym kontaktem ze sobą, nic dziwnego, że jedna drugiej o ciąży nie poinformowała. Gdybym była bliską przyjaciółką, doradziłabym próbę zbudowania bliższej relacji, a jeśli to się nie uda pogodzenie się z tym albo wycofanie się z kontaktów.
                                          Ty tworzysz tu całą opowieść na podstawie kilku skąpych słów, a ja nie będę pisała 'Wojny i pokoju', bo według mnie nie ma sensu domniemywać i na podstawie tak skąpego opisu dokonywać wiwisekcji rzekomych uczuć i rzekomych zachowań.
                                          • minniemouse Re: Informacja o ciąży w rodzinie. 05.03.17, 02:59
                                            renn.ie77 napisała:
                                            > Minnie, samo pokrewieństwo nie jest równoznaczne z bliskością czy z koniecznością posiadania bliskiej relacji i więzi, a tu na dodatek mamy do czynienia z siostrami tylko przyrodnimi.

                                            Rennie, ale przyrodnie to jednak siostry a po drugie, nie tlumacz prosze mi rzeczy oczywstych. ty chyba nie rozumiesz co ja pisze.

                                            Opis ich rzekomej 'więzi'

                                            zrozum - ja przeciez nigdzie nie twierdze iz pomiedzy nimi panuje jakas "bliska wiez".
                                            ja twierdze, iz tu pomiedzy przyrodnimi siostrami panuje specyficzny uklad z kilku powodow - a/bo sa przyrodnimi siostrami, b/bo utrzymuja poprawny kontakt (cytuje po raz setny - większej przyjaźni między nimi nie ma, ale wrogości czy konfliktów także nie), c/na podstawie reakcji mocno zawiedzionej siostry.
                                            I z powodu tego specyficznego ukladu TY nie mozesz porownywac siebie i swoich relacji bo nie masz punktu odniesienia, po prostu. u ciebie jest inaczej.
                                            (btw, jesli twoja relacja s siostra jest rownie bliska jak z pania ze sklepu to wybacz ale to nie jest normalne, i mozna tylko wspolczuc)

                                            Co święta mój telefon wypełnia się dziesiątkami życzeń i ja osobiście nie odpisuję, ani sama smsów nie wysyłam

                                            kiedy widzisz, twoja zapelniona skrzynka to jest wlasnie dowod iz przez wielu smsy sa traktowane jako dzisiejszy zwykly sposob komunikacji. zgodze sie tylko co do tego iz moze sposob pospieszny i nieco bezosobowy, z drugiej strony bardzo dobry wlasnie w sytuacji kiedy chce sie uniknac przydlugiej/niewygodnej/zbednej konwersacji a dac znak ze sie wie, ze sie pamieta, ze sie mysli o -.
                                            uwazam za gruba przesade odzegnywanie od czci i wiary te smsy. ja np podczas skladania zyczen swiatecznych nie mialabym ochoty narazac sie od pewnego czlonka rodziny na polgodzinna pogadanke o pieczeniu ciasta i wypytywanie a ile moj maz teraz zarabia, wiec zamiast dzwonic wole wyslac ekartke polaczona z smsem. nie oczekuje odpowiedzi, chociaz milo by mi bylo.

                                            Informacja o ciąży wysłana smsem wprawiłaby mnie osobiście w osłupienie i uznałabym osobę informującą mnie o takim wydarzeniu w ten konkretny sposób za dziwną
                                            Co święta mój telefon wypełnia się dziesiątkami życzeń i ja osobiście nie odpisuję, ani sama smsów nie wysyłam.
                                            Inną rzeczą jest, że ja w ogóle uważam życzenia za zbędne,

                                            nie uwazasz Rennie ze za bardzo skupiasz sie na sobie, za malo na innych? wink

                                            Reasumując, to TYLKO przyrodnie siostry ze słabym kontaktem ze sobą,

                                            i tu sie roznimy, bo ja na podstawie tych niklych przeslanek uwazam iz maja poprawny kontakt, a z przeslanek ktore powyzej wymienilam dla mnie to jest wystarczajacy powod aby nie wypadalo pomijac przy informowaniu wlasnej rodzonej przyrodniej siostry. z punktu widzenia SV przede wszystkim jak i zyczliwosci, po prostu.

                                            Do bliskości nie da się nikogo zmusić i nie zawsze dostajemy od naszych krewnych, to czego od nich potrzebujemy czy to, co chcielibyśmy otrzymać.

                                            oczywscie ze nie, zgadzam sie z toba, ale nie bardzo wiem po co to piszesz. autorka tylko pytala co sadzimy o reakcji przyrodniej siostry, zachowaniu drugiej pod katem SV, wiec skomentowalam. uzasadnilam dlaczego. nic wiecej.

                                            Minnie
                                            • renn.ie77 Re: Informacja o ciąży w rodzinie. 05.03.17, 13:51
                                              Minnie, sorry, ale nie mam już ochoty na kolejne pączkowanie wiadomości. Zarzucasz coś moim poglądom, a kiedy odpowiadam, okazuje się, że powinnam pisać o cioci Gieni. Przeinaczasz moje słowa i dlatego kręcimy się w kółko. Choćby to o siostrze, z którą mam kontakt zgoła inny niż z panią ze sklepu, a opis autorki wątku pasuje wg. mnie właśnie znakomicie do opisywania relacji z panią woźną ze szkoły młodego, ale nijak miałby się do moich relacji z siostrą.
                                              Ja nie widzę tu między siostrami poprawnej relacji i nieinformowanie o ciąży zdaje się to potwierdzać. Ty uważasz inaczej, twoje prawo. Poprzestańmy na tym.
                                              • minniemouse Re: Informacja o ciąży w rodzinie. 05.03.17, 23:27
                                                renn.ie77 napisała:
                                                Zarzucasz coś moim poglądom, a kiedy odpowiadam, okazuje się, że powinnam pisać o cioci Gieni. Przeinaczasz moje słowa i dlatego kręcimy się w kółko

                                                chwileczke Rennie, pozwol ze jednak jeszcze sprostuje. otoz nie, nie przeinaczam twoich slow, natomiast to do ciebie uparcie nie dociera, czy nie dajesz im dotrzec, sens moich wypowiedzi. bo jak np wytlumaczyc twoje z uporem powtarzanie "miedzy siostrami nie ma bliskiej wiezi" kiedy ja dokladnie to samo, od poczatku, wyjasniam? ja mowie jedno, ty drugie, pomiedzy jednym a drugim jakby nie bylo relacji. jakbym gadala do sciany.

                                                Na zakonczenie sugeruje przeczytaci przemyslec te wypowiedz, ktora w krotkich i jasnych slowach idealnie oddaje istote rzeczy i wlasnie to, co ja staralam sie przekazac ale najwyrazniej mi sie nie udalo:

                                                firlefanz napisała:
                                                Emocjonalnie ta reakcja jest zrozumiała! Po prostu przyrodnia siostra powiedziała to co myśli. Siostra w ciąży nawet jeśli nie zależy jej na relacji z przyrodnią siostrą wykazała się brakiem klasy.

                                                W sytuacji, gdy relacje między nimi są poprawne (nawet jeśli nie są bliskie - jednak nie są to osoby, które dowiedziały się o swoim istnieniu jako dorosłe) to wypada powiedzieć przyrodniej siostrze mniej więcej w tym samym czasie, co znajomym.
                                                Gdy siostra o tak ważnej informacji dowiaduje się dwa miesiące(!) po znajomych interpretacja jest jedna: mam cię w dupie i chcę ci to pokazać.

                                                Poza sytuacjami, gdy doznaliśmy jakiejś krzywdy ze strony rodziny, informowanie dalszych znajomych tyle wcześniej przed bliską rodziną jest policzkiem dla członków rodziny.


                                                Nic dodac nic ujac. 10/10!

                                                Minnie
                                                • renn.ie77 Re: Informacja o ciąży w rodzinie. 06.03.17, 08:21
                                                  Przeinaczyłaś je chociażby pisząc o mojej relacji z siostrą.
                                                  Od początku tłumaczę, że to do kobiety w ciąży należy decyzja kogo, kiedy i w jakich okolicznościach o niej powiadomi. Takie jest moje zdanie. Jeśli nie przekaże informacji o niej siostrze przyrodniej, z którą ma słaby kontakt, to mnie to nie dziwi. I to też próbowałam wytłumaczyć. Pokrewieństwo nie ma tu nic do rzeczy, w rodzinie liczy się faktyczna bliskość i więź. Dla mnie.
                                                  Masz prawo uważać wypowiedzi innych użytkowników za oddające w 100% twoje postrzeganie tej sprawy i?
                                                  • minniemouse Re: Informacja o ciąży w rodzinie. 06.03.17, 23:37
                                                    renn.ie77 napisała:
                                                    Przeinaczyłaś je chociażby pisząc o mojej relacji z siostrą.

                                                    Nie Rennie, po prostu tak dalas mi do zrozumienia piszac to:

                                                    Gdybym tak opisywała moją relację z siostrą, to znaczy, że miałabym z nią równie bliskie stosunki, co z pierwszą lepszą sąsiadką z mojej kamienicy czy z panią ze sklepu, w którym jestem stałą klientką.

                                                    Po prostu musisz pamietac ze na forum nie znamy sie tak naprawde, wiemy tyle co czytamy z wypowiedzi. a z powyzszej wypowiedzi dla mnie wynika tyle, ze ty z siostra masz tak bliskie uklady jak z sasiadka z kamienicy lub z pania ze sklepu. bo wzielam to doslownie - to "tak opisywala" mozna, jak widzisz, dwuznacznie zrozumiec.

                                                    Od początku tłumaczę, że to do kobiety w ciąży należy decyzja kogo, kiedy i w jakich okolicznościach o niej powiadomi. Takie jest moje zdanie.

                                                    Well, jak juz zapewne wiesz tez jestem zawzieta feministka ALE nie uwazam ze do feminizmu zalicza sie brak wzgladu na innych, taktownosc i po prostu dobre maniery.
                                                    Owszem, do kobiety w ciazy nalezy decyzja ale to nie jest fakt ktorym mozna tak dowolnie, bezwglednie operowac by pozwolic aby to operowanie moglo az zranic innych. decydujac sie na ujawnienie faktu ciazy trzeba wziac pod uwage jak tak istotna nowina - bo to jest milowy moment w zyciu czlowieka, a zwlaszcza kobiety - jest odbierana przez otoczenie.
                                                    i tak jak Firlefanz napisala, wziac pod uwage iz powiadomienie pewnych osob a drugich moze miec, nazwijmy to, 'konsekwencje'.

                                                    Masz prawo uważać wypowiedzi innych użytkowników za oddające w 100% twoje postrzeganie tej sprawy i?

                                                    mam prawo uwazac ze niektorzy trafili w 10/10, a niektorzy sa w bledzie.

                                                    Minnie
                                                  • renn.ie77 Re: Informacja o ciąży w rodzinie. 07.03.17, 09:17
                                                    Minnie, fajnie, że przytaczasz ten fragment. W tym zdaniu stwierdzam po prostu, że taki opis pasuje do każdej pierwszej lepszej relacji, jaką mam z obcymi dla mnie osobami. Nie do relacji z moją siostrą, ale do każdej pierwszej lepszej relacji, tak jak pisałam – z panią ze sklepu, z sąsiadką, itd.
                                                    Gdybym tak opisywała, ale nie opisuję, bo taki opis nie pasuje w ogóle do relacji siostrzanych, ale raczej do takich, jakie mam z pierwszą lepszą znaną mi osobą.

                                                    Nie będę pisała, że ciąża to jakieś kamienie milowe. Dla jednej kobiety tak, dla innej nie. Każda kobieta przechodzi swoją ciążę jak potrafi. Jedna będzie o tym ćwierkała do wszystkich, druga nie. Jedna powiadomi całą rodzinę łącznie z przyszywanymi ciotkami i wujkami, druga powie o tym tylko najbliższej rodzinie. Na przykład ja tak zrobiłam i nie czułam sie w obowiązku dzwonić czy pisać do wszystkich. Telefonicznie poinformowalam moich rodziców i siostrę. Reszta została przy jakichś tam okazjach poinformowana przez nich. Przed rodzicami i siostrą dowiedziały się o tym moje przyjaciółki, bo nie układałam listy powiadomień, po prostu robiłam to spontanicznie nie uważając, że komuś należy się informowanie przed innymi. Mój brzuch, moja decyzja. I nie przyszłoby mi do głowy, że moja siostra mogłaby się obrazić, że przed nią dowiedziała się moja sąsiadka, która traktowała mnie jak córkę i z którą byłam bardzo blisko. Nie obraziłaby się też o to moja mama, bo to nie rywalizacja, nie wyścig.
                                                    I jeśli ktoś skupia się na tym, kto i kiedy się dowiedział, a nie potrafi wyksztusić z siebie – 'fajnie, cieszę się, mam nadzieję, że czuje się dobrze, zadzwonię do niej', to chyba też nie wygrałby konkursu na Siostrę Roku.

                                                    Także ja ze swojej strony pozostawiłabym kobietom w tej kwestii dowolność. Na pewno jej ciało należy do niej i to ona decyduje kogo i jak informuje o tak intymnych kwestiach jak ciąża.
                                                    Kiedy czytam, że niepowiadomienie o ciąży mogłoby kogoś zranić, to wywracają mi się wnętrzności. Rozumiem jeszcze ojciec dziecka, ale jeśli chodzi o wszelkie pozostałe osoby, to takie stawianie sprawy na ostrzu noża mi się nie podoba. To jest małostkowe. Gdyby było tak, że siostry mają ze sobą dobry kontakt, mieszkają daleko, ale np. często do siebie dzwonią, to pomyślałabym – hmm, dziwne, że jej nie powiedziała w czasie którejś rozmowy telefonicznej. Ale one nie mają miesiącami kontaktu, jak rozumiem, nie dzwonią nawet do siebie, więc nic dziwnego, że ta druga siostra o ciąży nie została odrębnie, a nie przy okazji (bo taka się nie zdarzyła) poinformowana. I wszelkie żadania w tej kwestii po prostu bym zlekceważyła, tzn. będąc tą siostrą w ciąży.
                                                    I oczywiście masz prawo uważać, że czyjeś przekonania są błędne i? Możemy to wałkować przez kolejnych tysiąc postów, ja mam na ten temat inne zdanie i tyle. Uważam, że w tej chwili ta dyskusja nie ma już większego sensu. Mam swoje zdaniue na ten temat, ty przedstawiłaś swoje. We'll have to agree to disagree. Tyle w temacie smile.
      • kaz_nodzieja Re: Informacja o ciąży w rodzinie. 21.02.17, 16:30
        Siostra ta zawsze miała skłonność do skoków wagi (ma skłonności do nadwagi) więc ciąża nie była specjalnie u niej widoczna.
    • kora3 Re: Informacja o ciąży w rodzinie. 21.02.17, 19:24
      Wg mnie reakcja siostry niecieżarnej - mocno przesadzona i infantylna. Uprzedzając - owszem byłabym mocno zdziwiona, gdybym nie wiedziała o ciąży mojej siostry. Ale my mimo sporej obecnie odległości jesteśmy po prostu blisko i byłam jedną z pierwszych osob , które moja siostra poinformowała o swoich planach rodzicielskich. Ale taki tekst o " nie byciu godną" hmmm no jak z przedszkola.
    • warszawa34 Re: Informacja o ciąży w rodzinie. 26.02.17, 09:36
      Osoba, która reaguje w tej sytuacji stwierdzeniem, że jest niegodna informacji o ciąży, albo ma problemy emocjonalne albo zaniżone poczucie własnej wartości albo rygorystycznie przestrzega wszelkich norm zachowania. W każdym z tych przypadków nie dziwię się rozluźnionej więzi pomiędzy siostrami. Najważniejsze byłoby dla mnie, czy dobrze się czuje (to znaczy ważna byłaby ona), a nie kolejność przekazywania informacji (to znaczy najważniejsza nie jestem ja).
      • renn.ie77 Re: Informacja o ciąży w rodzinie. 27.02.17, 08:29
        O właśnie, Warszawo, zgadzam się.
      • firlefanz Re: Informacja o ciąży w rodzinie. 05.03.17, 15:38
        Emocjonalnie ta reakcja jest zrozumiała! Po prostu przyrodnia siostra powiedziała to co myśli. Siostra w ciąży nawet jeśli nie zależy jej na relacji z przyrodnią siostrą wykazała się brakiem klasy.

        W sytuacji, gdy relacje między nimi są poprawne (nawet jeśli nie są bliskie - jednak nie są to osoby, które dowiedziały się o swoim istnieniu jako dorosłe) to wypada powiedzieć przyrodniej siostrze mniej więcej w tym samym czasie, co znajomym.
        Gdy siostra o tak ważnej informacji dowiaduje się dwa miesiące(!) po znajomych interpretacja jest jedna: mam cię w dupie i chcę ci to pokazać.

        Poza sytuacjami, gdy doznaliśmy jakiejś krzywdy ze strony rodziny, informowanie dalszych znajomych tyle wcześniej przed bliską rodziną jest policzkiem dla członków rodziny.


        • koronka2012 Re: Informacja o ciąży w rodzinie. 06.03.17, 18:20
          firlefanz napisała:

          > Emocjonalnie ta reakcja jest zrozumiała! Po prostu przyrodnia siostra powiedzia
          > ła to co myśli. Siostra w ciąży nawet jeśli nie zależy jej na relacji z przyrod
          > nią siostrą wykazała się brakiem klasy.

          Brak klasy??? Od kiedy informowanie wszystkich o takim zdarzeniu jest jakimś moralnym obowiązkiem?

          > W sytuacji, gdy relacje między nimi są poprawne (nawet jeśli nie są bliskie - j
          > ednak nie są to osoby, które dowiedziały się o swoim istnieniu jako dorosłe) to
          > wypada powiedzieć przyrodniej siostrze mniej więcej w tym samym czasie, co zna
          > jomym.

          Nie ma takiego obowiązku, relacja przyrodnich sióstr może sprowadzać się do kurtuazyjnych życzeń na święta. Niewiele (i całe szczęście) osób informuje o ciąży wszystkich jak leci, zazwyczaj wieści same się roznoszą. Sam fakt biologicznego pokrewieństwa nie determinuje ważności danych osób w naszym życiu.

          > Gdy siostra o tak ważnej informacji dowiaduje się dwa miesiące(!) po znajomych
          > interpretacja jest jedna: mam cię w dupie i chcę ci to pokazać.

          Taki odbiór to już raczej kwestia czyichś kompleksów niż rzeczywistości. Są osoby, które lubią brać do siebie wszystko i wszędzie doszukują się ostentacji, ale nie dajmy się zwariować.

          > Poza sytuacjami, gdy doznaliśmy jakiejś krzywdy ze strony rodziny, informowanie
          > dalszych znajomych tyle wcześniej przed bliską rodziną jest policzkiem dla czł
          > onków rodziny.

          Znowu ta mityczna bliskość.... Przyrodnia siostra może być bliską rodziną jedynie z nazwy.

          Znam takie przyrodnie rodzeństwo, które się nigdy na oczy nie widziało. Założenie, że te dwie panie są bliską rodziną jest mocno na wyrost. Gdyby były bliskie - na przestrzeni tych paru miesięcy spotkałyby się kilka razy i ciąża byłaby zaprezentowana i stwierdzona naocznie. Skoro przez parę miesięcy kontaktu nie było - to bliskość między paniami jest żadna.
          • minniemouse Re: Informacja o ciąży w rodzinie. 06.03.17, 23:53
            koronka2012 napisała:

            Brak klasy??? Od kiedy informowanie wszystkich o takim zdarzeniu jest jakimś moralnym obowiązkiem?

            jakich "wszystkich"??
            moze nie rozumiesz, ale tu chodzi o tylko o siostre. jedna siostre. z ktora ma sie normalne uklady:
            Większej przyjaźni między nimi nie ma, ale wrogości czy konfliktów także nie.
            ( juz mnie skreca od powtarzania tego)

            > Nie ma takiego obowiązku, relacja przyrodnich sióstr może sprowadzać się do kurtuazyjnych życzeń na święta.

            Ale tu sie raczej nie sprowadza tylko do "zyczen na swieta".

            Taki odbiór to już raczej kwestia czyichś kompleksów niż rzeczywistości. Są osoby, które lubią brać do siebie wszystko i wszędzie doszukują się ostentacji, ale nie dajmy się zwariować.

            Byc moze sa takie osoby, ale akurat nie w tym przypadku.

            Założenie, że te dwie panie są bliską rodziną jest mocno na wyrost.

            A kto zakladal ze panie sa bliska rodzina bo nie zauwazylam?

            Gdyby były bliskie- na przestrzeni tych paru miesięcy spotkałyby się kilka razy i ciąża byłaby zaprezentowana i stwierdzona naocznie. Skoro przez parę miesięcy kontaktu nie było - to bliskość między paniami jest żadna

            Po pierwsze - ciaze nie od razu widac, wiec panie doskonale mogly sie widziec do 4-5 miesiaca a ciazy moglo byc dalej nie widac. po drugie:
            (Kaznodzieja) Siostra ta zawsze miała skłonność do skoków wagi (ma skłonności do nadwagi) więc ciąża nie była specjalnie u niej widoczna.
            - u niektorych kobiet jest mozliwe ze ciaza jest ledwo widoczna do prawie konca. dotyczy to otylych kobiet.
            Po trzecie -
            Kaznodzieja: W momencie gdy druga siostra się dowiedziała był to mniej więcej 5 miesiąc.
            Informowali zaś rodzinę i przyjacół (znajomych) po 3 miesiącu ciąży.


            Powinnas uwazniej czytac, Koronko.

            Minnie
            • koronka2012 Re: Informacja o ciąży w rodzinie. 10.03.17, 12:25
              minniemouse napisała:

              > jakich "wszystkich"??
              > moze nie rozumiesz, ale tu chodzi o tylko o siostre. jedna sios
              > tre. z ktora ma sie normalne uklady:
              > Większej przyjaźni między nimi nie ma, ale wrogości czy konfliktów także
              > nie.

              > ( juz mnie skreca od powtarzania tego)

              Powtórzę - chodzi o siostrę PRZYRODNIĄ, z którą - pomimo normalnych układów - kontakt najwyraźniej jest znikomy. "Normalne układy" w tej definicji oznaczają jedynie neutralność/brak konfliktu, co jest bliższe życzliwej obojętności niż ciepłym układom rodzinnym. Taka definicja równie dobrze odnosi się do dalekich znajomych, z którymi wymieniamy pozdrowienia przy okazji spotkania na ulicy.

              > Ale tu sie raczej nie sprowadza tylko do "zyczen na swieta".

              A skąd wiesz?

              > Po pierwsze - ciaze nie od razu widac, wiec panie doskonale mogly sie widziec d
              > o 4-5 miesiaca a ciazy moglo byc dalej nie widac. po drugie:
              > (Kaznodzieja) Siostra ta zawsze miała skłonność do skoków wagi (ma skłonnośc
              > i do nadwagi) więc ciąża nie była specjalnie u niej widoczna.

              > - u niektorych kobiet jest mozliwe ze ciaza jest ledwo widoczna do prawie konca
              > . dotyczy to otylych kobiet.
              > Po trzecie -
              > Kaznodzieja: W momencie gdy druga siostra się dowiedziała był to mniej więce
              > j 5 miesiąc.
              > Informowali zaś rodzinę i przyjacół (znajomych) po 3 miesiącu cią
              > ży.


              Co nadal oznacza, że siostry nie miały kontaktu CO NAJMNIEJ 2 miesiące.
              Z podanych danych nie wynika też, żeby para obdzwaniała WSZYSTKICH znajomych z osobna z informacją o ciąży. Zazwyczaj informuje się krąg najbliższych osób, a reszta dowiaduje się pośrednio.

              Generalnie - mogła powiedzieć, ale nie musiała, szczególnie jeśli dla niej z dowolnych względów siostra przyrodnia znajduje się w kategorii "dalsi znajomi".

              Nie jest to w ogóle kwestia SV, a indywidualnych układów i z tego punktu widzenia odsądzanie ciężarnej od czci i wiary jest nie na miejscu. Miło byłoby gdyby poinformowała, ale nie miała takiego "obowiązku", bo nikt takowego nie ma w stosunku do nikogo, nawet własnych rodziców.
              • minniemouse Re: Informacja o ciąży w rodzinie. 11.03.17, 08:19
                koronka2012 napisała:
                Co nadal oznacza, że siostry nie miały kontaktu CO NAJMNIEJ 2 miesiące.

                Nie, to po prostu oznacza ze siostry nie WIDZIALY sie dwa miesiace a kontakt mogly miec np telefoniczny co wlasnie tym bardziej by dawalo nieciezarnej siostrze powod do rozgoryczenia.

                > Powtórzę - chodzi o siostrę PRZYRODNIĄ,

                No to co ze przyrodnia? a czy to cos gorszego od normalnej siostry?siostra to siostra. ze zwykla siostra tez mozna miec wyobcowane uklady, powiazania rodzinne nie maja tu zadnego znaczenia.
                I bardzo mi sie nie podoba takie kategoryzowanie "adoptowany, przyrodni, macocha, pasierb itd". to wstretne i ponizej godnosci.

                Minnie
                • kora3 Re: Informacja o ciąży w rodzinie. 11.03.17, 11:29
                  Minnie, a dlaczego nazwanie po imieniu jest wstrętne i poniżej godności? No rodzeństwo może być także przyrodnie - co w tym nadzwyczajnego. Zona ojca ro macocha - co w tym poniżającego, tak się taki stopień spowinowacenia określa.

                  Rację masz jedynie w tym, że fakt iż siostry sa przyrodnie nijak ma się do ich wzajemnych relacji z założenia. Prosto mówiąc - można być bardzo blisko z przyrodnim rodzeństwem, tak samo jak z nie przyrodnim, ciotecznym itd.
                  Tyle, że tu jak sądzę z opisu sytuacji relacje sióstr nie są wcale jakieś bliskie, oparte sa raczej na poprawności i tyle. Takie sytuacje w rodzinach nie są wcale rzadkie, choć pewnie nie są też standardem.
                  Moja mama miała dwie siostry rodzone, miała bo jedna już zmarła i z jedną miała i ma bardzo bliską relację od dzieciństwa, a z drugą, tą już nieżyjącą nie. Nie były nigdy skonfliktowane, czy nawet pokłócone - uprzedzając. Po prostu mimo niewielkiej różnicy wieku, bo zaledwie rok bardzo się różniły. i podejrzewam, że kiedy moja mama zaszła w ciążę to najpewniej zaraz powiedziała o tym mlodszej siostrze, a starszej - niekoniecznie, najpewniej przy okazji o ile w ogóle, bo ciotka pewnie się wcześniej dowiedziała od dziadków.
                  Bo tak na serio to taka wiadomość w rodzinie najczęściej się właśnie tak rozchodzi, gdy idzie o osoby niezbyt sobie bliskie.
                • koronka2012 Re: Informacja o ciąży w rodzinie. 11.03.17, 19:48
                  minniemouse napisała:

                  > Nie, to po prostu oznacza ze siostry nie WIDZIALY sie dwa miesiace a kontakt m
                  > ogly miec np telefoniczny co wlasnie tym bardziej by dawalo nieciezarnej siostr
                  > ze powod do rozgoryczenia.

                  A to już są wyłącznie twoje niczym nie poparte domysły.

                  > > Powtórzę - chodzi o siostrę PRZYRODNIĄ,
                  >
                  > I bardzo mi sie nie podoba takie kategoryzowanie "adoptowany, przyrodni, macoch
                  > a, pasierb itd". to wstretne i ponizej godnosci.

                  W stwierdzeniu faktów nie ma nic uwłaczającego.
                  Zaznaczenie bierze się stąd, że o ile przyrodnie rodzeństwo ma wspólnego ojca, to zazwyczaj nie wychowuje się razem i więź ma o wiele słabszą (o ile ma jakąkolwiek w ogóle). To wpływa na stopień zażyłości i wzajemną bliskość, bo trudno pominąć całokształt rodzinnych relacji.

                  Podobnie jak z macochą i pasierbem - to, że są rodziną i że mają poprawne układy nie oznacza automatycznie jakiejkolwiek bliskości.
                  • kora3 Re: Informacja o ciąży w rodzinie. 12.03.17, 09:21
                    Oczywiście Koronko. Minnie ma jakieś utopijne poejscie do tematu, nie wiem skąd wzięte, ale na bank nie z doświadczenia osobistego.
                    Mój sp. tato, nominalnie mój ojczym miał trojkę przyrodniego rodzeństwa i dwie siostry rodzone. Wszyscy już niestety nie żyją sad Ru sytuacja była taka, że pobierając się z sobą babcia i dziadek byli oboje owdowiali. Dziadek miał wówczas 13 - letniego syna i 10- letnią córeczkę, a babcia 12- letnią córeczkę. A potem mieli z sobą jeszcze trójkę dzieci, w tym mojego tatę. Jak się urodził mój tato, to jego przyrodni brat miał lat 15 i uczył się w szkole z internatem. Całkiem normalne, że z dużo młodszym bratem nie miał silnej więzi. Nawet nie dlatego, że był to brat przyrodni, tylko dlatego, że miał zwyczajnie mało okazji do obcowania z nim. Po szkole poszedł na studia i założył rodzinę w mieście, gdzie studiował odległym od rodzinnego kilkaset kilometrów. Kiedy miał 30 lat mój tato miał 15. Stryjek także ze swą jedyną nieprzyrodnią siostrą miał podobną relację. Natomiast bardzo blisko z sobą były siostry rzec można "przyszywane" czyli córki dziadków z poprzednich małżeństw. Były w podobnym wieku, podobnego usposobienia, uczyły się na miejscu i ....powychodziły za mąż za dwóch braci bliźniakówsmile Obie też matkowały młodszemu przyrodniemu rodzeństwu, szczególnie dwom młodszym siostrom. Tak po prawdzie, to one były spowinowacone, ale nie było przecież między nimi żadnych więzów krwi. a mimo to były dla siebie najlepszymi siostrami na swiecie smile Ale nie stało się tak dlatego, że ich rodzice się kiedyś pobrali, tylko dlatego, że same naturalnie stworzyły sobie taką więź. Tego nie da się zrobić "na siłę"
                    • minniemouse Re: Informacja o ciąży w rodzinie. 13.03.17, 11:36
                      Korciu, zajmujaca rodzinna opowiastka ale jak zwykle rabiesz ni z gruchy niz pietruchy.
                      Tutaj okolicznosci sa, ekhm, nieco inne.

                      Minnie
                      • kora3 Re: Informacja o ciąży w rodzinie. 13.03.17, 11:43
                        Nie wiemy tak do końca jakie sa te okoliczności Minnie. Ale możemy być pewni, że relacje sióstr nie są bliskie. Uprzedzając - nie, nie dlatego, ze są siostrami przyrodnimi - napisałam Ci gdzieś wcześniej - moja mama miała 2 siostry i z jedną ma i miała od dzieciństwa bardzo bliską więź, a z drugą nie. Nie były skonfliktowane - dodam. Głowę dam, ze moja mama dowiedziawszy się o swojej ciąży czym prędzej podzieliła się tą informacją z młodszą siostrą. A ze starszą pewnie przy okazji, albo ta dowiedziała się od dziadków.
                        Tu się ta siostra nie dowiedziała, bo być może zwyczajnie nie było okazji, a relacji bliskiej też nie ma, więc trudno, żeby ta ciezarna dzwoniła np. z tą wiadomoscia do osoby jej niezbyt bliskiej
                        • vi_san Re: Informacja o ciąży w rodzinie. 13.03.17, 12:39
                          Koro, że się wtrącę... Moim zdaniem rozgoryczenie siostry niepoinformowanej nie dotyczy wyłącznie przyszłej matki. Ale właśnie tego, że NIKT jej nie poinformował. Skoro są siostrami przyrodnimi - to mają albo wspólną matkę, albo ojca. Same nie są bardzo zżyte - ok. Siostra nie czuła potrzeby poinformować konkretnie siostry - i ja to rozumiem. Ale właśnie - NIKT jej tej informacji nie przekazał. Nikt. Ani rodzice, ani nikt z dalszych krewnych... Czyli całkiem słusznie poczuła się "wyrzucona" poza nawias rodziny. "Niegodna" informacji. Chodzi o to, że przez te dwa czy tam trzy miesiące nikt z najbliższych nawet nie zająknął się do niej z taką uwagą, jak wątkodawczyni! Najniewinniejszą, typu "A jak Grażynka znosi ciążę?" czy "Ciekawe czy Grażynka i Janusz będą chcieli poznać płeć dziecka?" Albo inną. I nie chodzi o to, że sama ciążówka musi ją informować, ale ktokolwiek w ogóle.
                          Całkowicie rozumiem siostrę urażoną. Z tym, że na jej miejscu najmniej żalu i pretensji miałabym do samej siostry - no, chyba, że w przeciągu tych miesięcy, które upłynęły od informacji siostry rozmawiały [np. przez telefon, skype, messengera] i ciążówka nawet nie zająknęła się na temat - wówczas i do niej żal całkiem oczywisty.
                          I jak najbardziej rozumiem, że rodzeństwo może być zżyte lub nie niezależnie od rodziców - mój mąż ma dwie przyrodnie siostry i rodzonego brata. I z jedną siostrą ma kontakt w sumie tylko przy okazji jakichś rodzinnych pogrzebów i życzeń świątecznych, tak na prawdę obcy sobie ludzie, z bratem kontakty takie sobie, nie ma konfliktów większych, ale i wielkiej zażyłości tez nie ma, ot, kontakt średnio co dwa tygodnie telefoniczny, spotkanie na jakiejś kawie albo czymś takim co dwa miesiące albo przy okazji urodzin, imienin czy rocznicy jakiejś, a z drugą siostrą, przyrodnią, ma świetny kontakt, przyjaźnimy się i mamy na prawdę bliskie relacje. I gdybyśmy się spodziewali dziecka - to tą najbliższą przyrodnią - poinformowalibyśmy pewnie równolegle z rodzicami naszymi i moją siostrą. brata - przy okazji telefonu, za tydzień, albo dwa, jak by tam wypadło. A tą drugą przyrodnią? Zapewne właśnie wcale. Znaczy założylibyśmy, że albo dowie się od swojego ojca [i ojca mego męża], albo od swojej siostry, albo nawet jeśli nie, to ją to niewiele interesuje.
                        • minniemouse Re: Informacja o ciąży w rodzinie. 14.03.17, 04:37
                          kora3 napisała:

                          > Nie wiemy tak do końca jakie sa te okoliczności Minnie. Ale możemy być pewni, że relacje sióstr nie są bliskie

                          tak Koro, zgadza sie. znowu nie wiem czemu mi to mowisz skoro od poczatku w taki czy inny sposob podkreslalam: "wiadomo, iz kontakty NIE SA bliskie ale ze siostry w ogole kontakt ze soba utrzymuja to pewne, bo tak napisala autorka w swoim pierwszym wpisie" - cytatu juz podawac po raz enty nie bede.

                          , bo być może zwyczajnie nie było okazji, a relacji bliskiej też nie ma, więc trudno, żeby ta ciezarna dzwoniła np. z tą wiadomoscia do osoby jej niezbyt bliskiej

                          Koro, poniekad ujelas tu clou rzeczy. otoz skoro siostry "sa w kontakcie" to naprawde nie trzeba miec az bliskich relacji aby wypadalo przez kilka miesiecy odezwac sie z informacja iz oto spodziewa potomstwa - tak po prostu.
                          Dodatkowo, Visan bardzo dobrze nakreslila sedno problemu - nie chodzi nawet o to ze sama siostra nie raczyla poinformowac ale w ogole NIKT. Ze nikt nie uwazal sa stosowne powiadomic w koncu badz co badz czlonka rodziny o tak istotnym zdarzeniu. Innych tak, nawet nie spokrewnionych, tak, a jej, badz co badz siostry -juz nie. Potraktowano ja jak per noga.
                          To najbardziej zabolalo. I to jest zrozumiale.

                          Minnie
                          • kora3 Minnie i Vi 14.03.17, 09:12
                            Moje drogie Panie smile - ja rozumiem o co Wam chodzi, ale nie rozumiem mechanizmu - osobie niezbyt bliskiej ciężarnej jest przykro, ze nikt jej nie powiadomił o ciąży - toż to jest absurd.
                            tak mi się teraz przypomniało - znam pewną kobietę, bardzo miłą, z którą miewam kontakty zawodowe, a także prywatne. Mamy też wspólne jakos tam grono znajomych i spotykamy się nierzadko bywając w nim. Przy okazji świąt BN dzwoniłyśmy do siebie i składałyśmy sobie zyczenia. Dodam, że mój eksio i jej mąż są dobrymi znajomymi i widują się systematycznie. Jakoś końcem stycznia zadzwoniłam do owej pani w zawodowej sprawie. Powiedziała, ze chętnie by pomogla, ale na początek lutego ma termin porodu i nie da radu teraz. Pogratulowałam i tyle. Do głowy by mi nie przyszło, żeby jakoś się czuć z tym, że nie wiedziałam o ciązy pani - owszem, znamy się, lubimy i widziałyśmy się także w czasie gdy była w ciązy, tyle ze jak dla mnie niewidocznej. Ale nie rozumiem dlaczego cokolwiek powinnam poczuć w związku z tym, ze nie wiedziałam o tej ciązy. Nie czuję też nic w związku z tym, ze nie powiedział mi o niej mój eks, osoba z którą jestem bardzo blisko, a która na bank wiedziała o niej. Normalna sprawa - miła, znana mi i lubiana pani będzie miała dziecko (no teraz już ma - widziałam na Fejsiesmile), no i ?

                            Tak, wiem, tu mowa o przyrodniej siostrze, ale całkiem niewykluczone, ze relacje pań sa podobne jak te moje z tą panią. Ze nikt inny z rodziny nie powiedział? Może zwyczajnie okazji nie było. Nie rozumiem tej neiciezarnej siostry - co to dla niej znaczy, ze niebliska jej osoba bedzie miała dziecko? Przecież to bez znaczenia dla niej ...
                            • minniemouse Re: Minnie i Vi 14.03.17, 23:03
                              kora3 napisała:
                              > Tak, wiem, tu mowa o przyrodniej siostrze, ale całkiem niewykluczone, ze relacje pań sa podobne jak te moje z tą panią. Ze nikt inny z rodziny nie powiedział?
                              > Może zwyczajnie okazji nie było


                              Koro, od 3-ciego do piatego miesiaca nie bylo? okazje aby powiadomic innych byly, te jedna osoabe nie?
                              tak czy siak, roznica miedzy twoja mila pania a siostrami jest taka ze to jest rodzina. Nawet jesli nie powiadamialaby sama siostra, to powinna ich matka "wiesz Grazynko, Beatka jest w ciazy, w lipcu bedzie rodzic, nie mowila wczesniej bo chciala wpierw zrobic badania na.."
                              - zrozum. RODZINA. Tak jak mowie, jesli kogos cos takiego nie spotkalo to tego nie zrozumie.

                              Minnie
                              • kora3 Re: Minnie i Vi 15.03.17, 09:26
                                minniemouse napisała:
                                >
                                > Koro, od 3-ciego do piatego miesiaca nie bylo? okazje aby powiadomic innych byl
                                > y, te jedna osoabe nie?


                                Nie jest to standard, ale też nic nadzwyczajnego Minnie. Nie wiemy bowiem jak kształtują się kontakty owej siostry niezdarnej z rodziną wspólną z tą ciężarną i jej znajomymi i nią samą. Być może przez dwa miesiące nie było okazji (np. rodzinnej) by się spotkać, a i jakieś przypadkowe spotkanie się nie nawinęło. Co w tym dziwnego?

                                > tak czy siak, roznica miedzy twoja mila pania a siostrami jest taka ze to jest[
                                > i] rodzina.
                                Nawet jesli nie powiadamialaby sama siostra, to powinna ich mat
                                > ka "wiesz Grazynko, Beatka jest w ciazy, w lipcu bedzie rodzic, nie mowila wcze
                                > sniej bo chciala wpierw zrobic badania na.."
                                > - zrozum. RODZINA. Tak jak mowie, jesli kogos cos takiego nie spotkalo to tego
                                > nie zrozumie.[/i]

                                Nie czytałam całego watku, więc nie wiem nawet czy wspólny rodzic tych sióstr żyje, ani jakie kontakty z nim utrzymują siostry. Wg mnie naprawdę nic takiego się nie stało, a niecięzarna siostra robi z igły widły. no to co ze są spokrewnione - ludzie z osobami z nimi spokrewnionymi czy spowinowaconymi mają relacje różne i tylko ktoś bez wyobraźni się temu dziwi.
                              • kaz_nodzieja Re: Minnie i Vi 16.03.17, 15:19
                                Wspólny rodzic żyje i ma częsty kontakt, zatem tym bardziej nie przyszło mi wtedy do głowy, że ona nie wie i ja (przypadkiem) jestem tą osobą, która ją niechcący o tym poinformuje (nie było to moim zamiarem, myślałam, że wiedziała jak nie od siostry to od rodzica, z którym widuje się co najmniej kilka razy w tygodniu).
                                • kora3 Re: Minnie i Vi 17.03.17, 09:00
                                  No i ok, fajnie ze zyje. smile Ale nadal nie pojmuję z czym ta nieciężarna siostra ma taki problem. Pewnie zupełnie przypadkiem ominęła ją ta informacja i tyle.
                            • vi_san Re: Minnie i Vi 14.03.17, 23:18
                              Korciu - nie chodzi o samą ciężarną. Chodzi o to, że z całej poinformowanej rodziny NIKT nie uznał za stosowne powiadomić o tym siostry ciążówki. Przyrodniej, owszem, ale i nie skonfliktowane. W relacjach może i nie bardzo bliskich, ale i nie chłodno - obojętnych. I cała rodzina, wiedząc o przyszłym dziecku ma w zadku córkę/siostrę/kuzynkę i co tam? Wokół WSZYSCY wiedzą poza ta jedną, konkretną osobą i uważasz, że DZIWNE są tejże pretensje? Ciekawe jakbyś się poczuła, gdyby się okazało, że Twoja siostra spodziewa się dziecka i wszyscy krewni i znajomi wiedzą o tym od miesięcy, a ty byś się dowiedziała przypadkiem, od jakiejś dalekiej kuzynki czy tam koleżanki? Nie poczułabyś się zlekceważona? Nie pomyślałabyś "Szkoda, że siostra ma mnie w tyłku?" Nie miałabyś ochoty powiedzieć "Dzięki, mamuniu, że mi powiedziałaś o tym, że Asia/Gosia/Kasia się spodziewa dziecka. Też było mi miło z tobą pogadać na temat!"?...
                              A co do okazji: podkreślę - nie chodzi mi o bezpośrednio przyszłą mamę, ale już przyszła babcia/dziadek [w sensie wspólny rodzic obu kobiet] mogła/mógł bez bólu zębów zadzwonić do SWOJEJ córki i między pytaniem o planowany remont a opowiadaniem o wizycie u kardiologa rzucić jakieś miłe zdanko typu "A wiesz, Kasia dzwoniła, zaszła w ciążę, to już 4 miesiąc! Wcześniej nie chciała nic mówić, bo mięli jakieś problemy, no ale teraz już wszystko w porządku"
                              • kora3 Re: Minnie i Vi 15.03.17, 09:33
                                vi_san napisała:
                                . I cała rodzina, wiedząc o przyszłym dziecku ma w za
                                > dku córkę/siostrę/kuzynkę i co tam? Wokół WSZYSCY wiedzą poza ta jedną, konkret
                                > ną osobą i uważasz, że DZIWNE są tejże pretensje?


                                No i co Vi, i co? Wszyscy wiedzą a ona nie i CO? smile

                                Ciekawe jakbyś się poczuła, g
                                > dyby się okazało, że Twoja siostra spodziewa się dziecka i wszyscy krewni i zna
                                > jomi wiedzą o tym od miesięcy, a ty byś się dowiedziała przypadkiem, od jakiejś
                                > dalekiej kuzynki czy tam koleżanki? Nie poczułabyś się zlekceważona? Nie pomyś
                                > lałabyś "Szkoda, że siostra ma mnie w tyłku?"


                                Vi, ja jestem blisko ze swą siostrą, więc takiej sytuacji wcale sobie nie potrafię wyobrazić smile Natomiast jeśli idzie o osobę z rodziny, z którą nie jestem blisko - owszem, wcale bym nie oczekiwała, ze mnie zawiadomi ona, czy ktoś inny, ani jakoś pominięta. Bo w sumie dlaczego?


                                > A co do okazji: podkreślę - nie chodzi mi o bezpośrednio przyszłą mamę, ale już
                                > przyszła babcia/dziadek [w sensie wspólny rodzic obu kobiet] mogła/mógł bez bó
                                > lu zębów zadzwonić do SWOJEJ córki i między pytaniem o planowany remont a opowi
                                > adaniem o wizycie u kardiologa rzucić jakieś miłe zdanko typu "A wiesz, Kasia d
                                > zwoniła, zaszła w ciążę, to już 4 miesiąc! Wcześniej nie chciała nic mówić, bo
                                > mięli jakieś problemy, no ale teraz już wszystko w porządku"


                                No na ogó tak właśnie to się pocztą pantoflową wobec osób nieliskich przeszłym rodzicom dzieje. Tu się nie "podziało", nie wiadomo z jakiej przyczyny, najpewniej przypadkiem. Okazji nie było najzwyczajniej, albo ktoś nie pomyślał by wspomnieć. To na serio nic ważnego i żaden powód do wielkiej rozpaczy hehe.
                                Natomiast zawsze i nieodmiennie bedzie mnie dziwic, że osoby, które z kims nie są blisko czują się przykro, że się je traktuje dokładnie zgodnie z relacją.
                                >
                                • minniemouse Re: Minnie i Vi 16.03.17, 00:45
                                  kora3 napisała:
                                  Odpowiem zbiorowo, za swoj i Vi watek. Koro, widze iz nie potrafisz pojac podstawowej rzeczy - autorka jest ciekawa naszych opinii na temat NIEPOWIADOMIENIA CZLONKA RODZINY O CIAZY jednej z siostr przez wlasna siostre i reszte rodziny.
                                  pyta, co o tym sadzimy. nie dyskutujemy o "czego oczekiwac w bliskich vs niebliskich relacjach" tylko o SPONTANICZNEJ reakcji siostry na niepowiadomienie o ciazy jej wlasnej siostry.

                                  Zrozum, bliskie czy nie bliskie relacje , gdyby to dotyczylo tylko ZNAJOMYCH to zapewne siostra w tej samej sytuacji by wzruszyla ramionami i powiedziala "nie, nie slyszlalam" ALE poniewaz to dotyczylo JEJ WLASNEJ RODZINY to bylo jej bardzo nieprzyjemnie dowiedziec sie ze dla nikogo nie byla wazna na tyle aby ja powiadomic o tak ostotnym zdarzeniu jak ciaza w rodzinie - rozumiesz juz? nie ma znaczenia ze nie ma z siostra BLISKICH ukladow, ta (lub mama, lub tata, lub babcia, lub dziadek, ciocia, wujek, kolezanka, kolega, listonosz...itd) przez dwa miesiace mogla wyslac jej casual smsa (mimo ze to sie niektorym w glowie nie miesci), i nie przesadzajmy z tym padaniem jak muchy na lewo i prawo wsrod czlonkow rodziny.
                                  Niezawiadomienie - w sumie bez powodu - przez tak dlugi okres czasu podczas gdy jak sie okazuje rozni inni czlonkowie i znajomi JUZ wiedza - to okazanie totalnej obojetnosci wobec niej, jakby nie istniala, zeby nie powiedziec pokazanie: "mam cie w d..e". A to jest doktliwe w kazdym przypadku.

                                  Natomiast zawsze i nieodmiennie bedzie mnie dziwic, że osoby, które z kims nie
                                  są blisko czują się przykro, że się je traktuje dokładnie zgodnie z relacją.


                                  Hmmmm, a nie przyszlo ci kiedys do glowy ze moze te osoby cierpia bo wlasnie takiej relacji nie chca? boli je takie traktowanie?

                                  Minnie
                                  • kora3 Re: Minnie i Vi 16.03.17, 12:27
                                    Minnie - powtórzę jeszcze raz - fakt spokrewnienia, czy spowinowacenia z kimś nie oznacza automatycznie, że jest się blisko. Dalam ci przykład z własnej rodziny, mogę dać kolejny. Jestem bardzo blisko z moją kuzynką, córką młodszej siostry mej mamy. Bardzo blisko jestem też z synek kuzyna tejże, choć tu stopień pokrewieństwa jest już znacznie dalszy. Jak się np., rozwodziłam, to zarówno z kuzynką, jak i z tym kuzynem o tym rozmawiałam, choć ów kuzyn mieszka od lat za granicą i do dość daleko. Tymczasem wcale o tym nie wspominałam kuzynowi - synowi starszej siostry mej mamy - nie zebym miała to przed nim ukrywać, ale nie mam z nim mimo bliskiego pokrewieństwa bliskiej relacji, więc nie wiem po co miałabym z nim o tym mówić. Podobnie, gdy moja siostra zaszła w ciąże natychmiast zadzwoniła potwierdziwszy te informację, a wcześniej przecież mówiłyśmy o tym, że się o dziecko starają. Kuzynce - z która ona też jest blisko - też natychmiast dała znac. A kuzynowi - nie, bo i dlaczego? Owszem, dowiedział się PRZY OKAZJI - bo byli na wspólnym grillu i moja siostra odmówiła alkoholu. Była wówczas coś w 4 miesiącu, ale nie było po niej widać ciąży. Gdyby nie ta sytuacja z alkoholem, pewnie by kuzynowi nie mówila, ze jest w ciaży. Poniekąd przy kolejnej okazji sam by się pewnie zorientował, bo byłoby już widać i tyle.

                                    Nie widzę w tym nic nadzwyczajnego.
                                    • minniemouse Re: Minnie i Vi 16.03.17, 23:35
                                      kora3 napisała:
                                      Minnie - powtórzę jeszcze raz - fakt spokrewnienia, czy spowinowacenia z kimś nie oznacza automatycznie, że jest się blisko

                                      Koro, naucz sie czytac ze zrozumieniem - nie pisalam nigdy ze relacje dzieki pokrewienstwu sa bliskie.
                                      Poza tym, nie porownuje sie relacji rodzinnych "bo moj kuzyn, bo moja siostra" zwlaszcza ze pojecia nie masz jakie w tej rodzinie a zwlaszcza miedzy owymi siostrami, naprawde sa uklady.

                                      Minnie
                                      • kora3 Re: Minnie i Vi 17.03.17, 08:58
                                        Nie wiem, wnioskuje z opisu - relacje sa poprawne, czyli coś jak z moim kuzynem. Nie wiem o co cała sprawa.
                                • vi_san Re: Minnie i Vi 16.03.17, 07:32
                                  Koro, a przyszło ci do głowy, że siostra niepowiadomiona uważała, że relacje są DOBRE? Dobre, czyli nie chłodne, obojętne czy jak z panią z warzywniaka. Dobre, czyli może nie zażyłe bardzo, nie nastawione na ćwierkanie codziennie, ale jednak uwzględniające informowanie się wzajem o ważnych wydarzeniach - jakim niewątpliwie ciąża jest. I że jej rozczarowanie wynikać może WŁAŚNIE z tego, że przekonała się, iż dla swojej siostry przyrodniej i całej reszty rodziny jest takim czort wie kim na doczepkę, a nie kimś istotnym?
                                  W pierwszym poście nie ma nic o jakimś pomorze w tej rodzinie, armagedonie czy innych kataklizmach, więc nie przesadzaj - można założyć, że normalne kontakty miały miejsce. I przez, cholercia, dwa miesiące NIKT z bliskich nie rzucił w zwykłej rozmowie jakiejś wzmianki na temat?
                                  I w poście założycielskim nie ma nic o "hehe" wielkiej rozpaczy siostry niepoinformowanej. Jest tylko o jej rozczarowaniu - a to nie to samo, Koro, nie "dorysowuj" dramatu, tam gdzie go nie ma, bo idąc o krok dalej zaraz ci się okaże, że z tej przyczyny kobieta samobójstwo popełniła. tongue_out
                                  • kora3 Re: Minnie i Vi 16.03.17, 12:18
                                    Owszem vi właśnie przyszło mi do głowy, ze siostra niecięzarna widzi relacje inaczej, niż one są naprawdę.
                                    • vi_san Re: Minnie i Vi 17.03.17, 07:36
                                      No to spróbuj sobie wyobrazić [jako dziennikarka wyobraźnię masz], że rozmawiasz z jakąś dalsza kuzynką i nagle dowiadujesz się, że twoja siostra jest w piątym czy szóstym miesiącu ciąży. No, nie widziałyście się ostatnio, bo pierw ona wyjeżdżała, potem ty, ale przecież rozmawiacie często przez telefon, macie dobre relację... I nagle się dowiadujesz, że od kwartału wszyscy wiedzą, twoja mama, ciocie, kuzynki, znajomi, sąsiedzi i licho wie kto jeszcze, a TYLKO ty zostałaś z tej informacji wykluczona. Fajnie byś się poczuła? Czy raczej niezbyt? I ciekawe czy tez byś wówczas powiedziała sobie "No, Korciu, nie przesadzaj, w końcu fakt spokrewnienia, czy spowinowacenia z kimś nie oznacza automatycznie, że jest się blisko.", "To na serio nic ważnego i żaden powód do wielkiej rozpaczy hehe", czy "naprawdę nic takiego się nie stało, a niecięzarna siostra robi z igły widły. no to co ze są spokrewnione - ludzie z osobami z nimi spokrewnionymi czy spowinowaconymi mają relacje różne"? I czy tak lekko i bez problemowo przeszłabyś do porządku nad faktem, że twoja CAŁA rodzina ma cię w... Rowie Mariańskim? Że NIKT nie uznał cię za dość ważną, by poinformować o takim [istotnym z punktu widzenia rodziny] fakcie? Wybacz, ale nie wierzę! Bo gdybym uwierzyła - musiałabym cię uznać za nienormalną.
                                      I taka zapewne sytuacja miała miejsce: owa nieciężarna uważała, że ma w miarę normalną, zżytą i dobrą rodzinę - a w dotkliwy sposób przekonała się, ze nie. Że ani dla przyrodniej siostry, ani dla macochy/ojczyma, ani dla wspólnego rodzica nie jest kimś na tyle ważnym, bliskim, żeby powiadomić o takim zdarzeniu. I, że podkreślę: nie robi dramatu, nie tragizuje, nie wpada w histerię - po prostu odczuwa żal i rozczarowanie, reakcja jak najbardziej zrozumiała i usprawiedliwiona.
                                      • kora3 Re: Minnie i Vi 17.03.17, 08:55
                                        Vi , ładnei ze mnie zacytowałaś i usiłowałaś sprowadzić na "właściwe" tory, ale to o czym piszesz to kosmos. Ja mimo dzielącej nas obecnie odległości jestem z moją siostrą blisko i owszem, nie wyobrażam sobie (taki zwrot niemający wiele wspólnego z wydolnością hehe wyobraźni), ze nie wiem o jej ciąży czy czymś innym w jej życiu ważnym. Ale to właśnie dlatego, ze jestem ze swoją siostra blisko.
                                        Jak tu już pisałam wczesnej - moja mama miała dwie siostry. Z młodszą od dziecka była bardzo blisko, a ze starszą nie. Bardzo podobna relacja zaistniała między dziećmi mojej mamy i jej sióstr. Z kuzynką i ja i siostra mamy bardzo bliską więź, a z kuzynem - synem starszej, nieżyjącej już siostry mamy - nie.
                                        I owszem, o tym, ze będzie miał drugie dziecko dowiedziałam się ujrzawszy jego zone w ciąży przy okazji odwiedzin u nich. I wyobraź sobie heh , ze w związku z tym nie poczułam NIC - po prostu nic.
                                        Rozmawiałam z kuzynem przez telefon kiedy jego zona już byłą w ciąży, bo wszak telefonowałam na jego urodziny z zyczeniami, rozmawiałam wiele razy z moją mamą i siostrą oraz kuzynką, które na pewno o tym wiedziały i no jakoś sobie nie przypominam, by mi ktoś mówił. No i co z tego?
                                        Byłabym w lekkim szoku, gdyby taka sytuacja dotyczyła mojej kuzynki, a nie kuzyna. Byłabym zaskoczona, ze mi nie powiedziała, ani nikt inny, ale nie czułabym się tym upokorzona, tylko zdziwiona. I tu jest sedno - żeby nie brać do siebie jakichś zupełnie nieistotnych spraw.
                                        Jak tu było? Ano najpewniej tak, że ciężarna powiedziała bliskim, a ci dalszym i pewnie przypadkiem ta informacja "ominęła" te nieciezarną siostrę. O co tu mieć zal Nie rozumiem - serio.
                                        • vi_san Re: Minnie i Vi 17.03.17, 09:16
                                          Koro, usiłuję ci wytłumaczyć jedno: owa nieciężarna siostra mniemała, że relacje z siostrą ma DOBRE. Jak ty z twoją siostrą. I dlatego właśnie podałam jako przykład: jak byś się fajnie poczuła, gdybyś od jakiejś odległej kuzynki [np. żony owego niezżytego blisko kuzyna] dowiedziała się, że twoja siostra jest w piątym czy szóstym miesiącu ciąży i od kwartału wszyscy wiedzą? Wszyscy poza tobą, oczywiście? No bo wszak twoja siostra powiedziała mamie, kuzynce i cioci, a do ciebie nie dotarło, no o cóż tu mieć pretensje, tak wyszło? Wszak to zupełnie nieistotna sprawa, to czego ta Korcia ma pretensję, że jej siostra nie zadzwoniła specjalnie, żeby jaśnie panią poinformować? No, w końcu to jej wola, kogo informuje a kogo nie, nieprawdaż? I serio - nie miałabyś żalu?! Wybacz, ale nie wierzę. A to, że z siostra jesteś blisko, to twoja ocena. I mi właśnie chodzi o to, jak byś się poczuła, gdyby się nagle w takiej sytuacji okazało, że twoją ocenę to możesz sobie wydrukować na ozdobnej kartce, oprawić w ramki i powiesić na ścianie, bo NIKT spośród [ponoć] najbliższych nie uznał za potrzebne cię poinformować...
                                          Zwrócę tez po raz kolejny, że przerysowujesz, co zmienia znacznie sens: siostra nieciężarna nie poczuła się upokorzona, a zlekceważona, zaskoczona, ewentualnie "wyrzucona poza nawias rodziny" - to nie jest to samo!
                                          • kora3 Re: Minnie i Vi 17.03.17, 12:26
                                            Wg mnie smile oceniam prawidłowo moją relację z moją siostrą Vi. Od "zawsze" taka była - bliska i nie zmieniła tego moja wyprowadzka. Owszem, jak napisałam, byłabym bardzo zaskoczona, gdyby mnie pominięto w informacji o ciąży mojej siostry. Zaskoczona!!! I tyle. Natomiast nie zakładałabym, ze to ma coś wspólnego ze mną, nie jestem ksobna. Do tego zwyczajnie zapytałabym moją siostrę dlaczego tak wyszło, a nie bredziła coś o tym, ze niegodnam była itp.
                                            • vi_san Re: Minnie i Vi 17.03.17, 12:42
                                              Koro - nie neguję, że twoje relacje z siostrą są takie czy inne - nie znam was w realu, więc nic mi o tego, zresztą zasadniczo nie o was mowa. Jakoś średnio wierzę, że dowiedziawszy się, iż od trzech miesięcy WSZYSCY wokół wiedzą o ciąży twojej siostry a ty jedna nie - przyjęłabyś to tak spokojnie i bez emocji. Po prostu nie wierzę. I nie wierzę, że nie poczułabyś się z tym mocno niefajnie - gdyby się okazało, że wiedzą WSZYSCY, łącznie z osobami wcale nie bliskimi [nie w sensie pokrewieństwa, a właśnie zżycia!] a ty nie. Wierzę, że zapytałabyś siostrę, acz też niezbyt wierzę, że w tak "miluchnym i życzliwym" tonie, prędzej jednak mocno podszyte goryczą to pytanie by było. I wierzę, że nie WYPOWIEDZIAŁABYŚ zdania, że "widać nie jesteś godna takiej informacji", ale nie wierzę, że tak właśnie byś się nie poczuła. Bo to jest normalne, ludzkie, że w takiej sytuacji poczułabyś się wykopana poza krąg najbliższych i zlekceważona. I jeśli twierdzisz inaczej, to, żeby elegancko ująć, mijasz się z prawdą...
                                              • kora3 Re: Minnie i Vi 18.03.17, 11:39
                                                Vi - możesz sobie nie wierzyć smile - ale tak właśnie byłoby
                                                • minniemouse Re: Minnie i Vi 19.03.17, 00:10
                                                  Ja tez nie wierze. to jest, za przeproszeniem takie piepszenie osoby ktorej cos podobnego zwyczajnie nigdy naprawde nie dotknelo.
                                                  M
                                                  • kora3 Re: Minnie i Vi 20.03.17, 10:50
                                                    Owszem, nie spotkało mnie "coś takiego" - bo dobrze rozumiem relacje pomiędzy mną, a innymi. Dlatego nie czuję się nijak z tym, że koleżanka nie traktuje mnie, jak przyjaciółkę, a ni z tym, że choć kuzyn jest ze mną blisko spokrewniony to nie jesteśmy blisko.
                                                  • minniemouse Re: Minnie i Vi 20.03.17, 21:51
                                                    Mylisz sie i to bardzo. przyczyny leza gdzie indziej - po prostu przede wszystkim widocznie masz tak gruba skore iz pewne rzeczy do ciebie nie docieraja, i tyle. po drugie, tez widocznie szczesliwie w twojej rodzinie nie ma takich ukladow jak w rodzinie tych przyrodnich siostr. i tz tyle.

                                                    Minnie
                                                  • kora3 Re: Minnie i Vi 21.03.17, 07:12
                                                    Nie wiem czy mam grubą skórę, mam na pewno normalne podejście do relacji z innymi.
                                                    A nie rozumiesz najwyraźniej czegoś Ty Minnie. W mojej rodzinie, jak w każdej resztą układy są zwyczajnie równe. Pisałam tu już parę razy - z jedną siostrą moja mam jest i zawsze była bardzo blisko, z drugą - nie. Podobnie my z córką tej jednej siostry jesteśmy blisko, a z synem tej drugiej nie. I DLATEGO byłabym bardzo zaskoczona, gdyby mi kuzynka o adekwatnej sytuacji jak z wątku nie powiedziała. Zaskoczona, bo jesteśmy blisko, choć teraz mieszkamy daleko od siebie mamy kontakty na bieżąco i gadamy o wszystkim, od jakichś zupełnych głupotek po zwierzanie się z problemów. Dlatego też zaskoczyłoby mnie, gdyby mi kuzynka nie powiedziała, ze jest w ciaży. Ale nie czułabym się zlekceważona, czy pominięta, tylko po prostu zdziwiona. Z racji owej bliskiej naszej relacji zwyczajnie i po prostu zaprałabym kuzynkę dlaczego mi nie powiedziała.
                                                    Tymczasem wcale a wcale nie byłabym zaskoczona, gdyby mi kuzyn nie wspomniał o ciąży swej żony, ani z nią ani z nim nie jestem blisko. Owszem, nie jestem też z nimi skłocona i spotykamy się przy okazji moich wyjazdów w rodzinne strony. Ale poza tym kontakt jest sporadyczny - życzenia na okazje i rzadkie rozmowy bez okazji. Dlatego też zupełnie by mnie nie zdziwiło, że kuzyn nie czułby potrzeby zwierzenia się mnie, że zostanie ojcem, czy co bardziej teraz prawdopodobne smile dziadkiem.

                                                    Podejrzewam, ze kontakty tych sióstr przypominają moje/mojej siostry z naszym kuzynem, a nie moje/mojej siostry z naszą kuzynką. Dlatego też ciężarna siostra nie czuła potrzeby dzielenia się informacją bezpośrednio z nieciężarną. I to jest zupełnie zrozumiałe. Bardziej dziwne jest to, że informacja nie dotarła do niej pocztą pantoflową, zwyczajnie od kogos z rodziny - jak słusznie zauważyła Vi.
                                                    Ale to tez nie powód do czucia się źle jakoś - pewnie nie było okazji rozmawiać o tej ciężarnej siostrze, a zresztą pewnie inny myśleli, że tamta wie, więc nie uważali, ze trzeba się podzielić "sensacją" - o cóż tu robić halo ...
                                                  • vi_san Re: Minnie i Vi 21.03.17, 07:23
                                                    Koro - w jednym z postów założycielka wątku "dopowiedziała", że wspólny rodzic obu sióstr ma kontakt z "nieciężarną" mniej więcej raz w tygodniu, co 10 dni. Sorry, ale jeśli gadając przez telefon co kilka dni nie wspomniano o ciąży, to kobieta miała prawo poczuć się niefajnie i niejako "poza nawiasem" rodziny. Podkreślę, nie oczekuję [a i zapewne sama rozgoryczona niczego takiego nie oczekiwała], że to sami przyszli rodzice będą każdego z bliższych i dalszych krewnych informować. Ale NIKT?
                                                    I powtórzę - NIE WIERZĘ, i choćbyś napisała milion razy nie uwierzę, że nie odczułabyś przykrości, gdyby się okazało, że o ciąży twojej siostry [albo tej zżytej kuzynki] od kwartału wiedzą WSZYSCY, rodzina, przyjaciele, znajomi - i kompletnie nikt przy tobie o fakcie nie wspomniał? Z założeniem, że z rodziną i towarzystwem masz normalny, w miarę częsty kontakt. I o fakcie ciąży dowiedziałabyś się np. od żony tego niezbyt zżytego kuzyna. Wierzę, że nie powiedziałabyś głośno, że się czujesz urażona, wierzę, że nie zrobiłabyś sceny czy afery z powodu - bo to kwestia temperamentu, a nie uczuć. Ale, że przyjęłabyś to spokojnie i nie czując w sobie, w środku żalu i goryczy - nie uwierzę. Bo to by znaczyło, że masz jakieś głębokie dysfunkcje emocjonalne i upośledzenie społeczne.
                                                  • kora3 Re: Minnie i Vi 21.03.17, 10:40
                                                    Vi, masz prawo być niewierząca smile
                                                    Ja po prostu tak mam - nie biorę do siebie rzeczy, które mnie nie dotyczą. Jeśli widzę, ze ktoś np. jest mniej fajny niż zwyczajnie, to nie wkręcam sobie, ze mnie znielubił, czy cos mu ktoś naopowiadał, tylko zakładam, że ma zwyczajnie gorszy dzień. Jeśli natomiast skonstatuje, ze czyjś stosunek do mnie się zmienił na serio na gorsze, to zwyczajnie pytam co się stało, o ile na owym stosunku mi w ogole zależy.
                                                    Nie czytałaś chyba zresztą dokładnie - w adekwatnej sytuacji z siostrą czy wspomnianą kuzynka bylabym ZASKOCZONA. Nie rozgoryczona, tylko zwyczajnie zdziwiona. I PONIEWAŻ jestem z siostrą i kuzynką bardzo blisko i miałabym prawo być tym zdziwiona to zwyczajnie zapytałabym dlaczego wyszło tak, a nie inaczej. Tak jeszcze na marginesie powiem, ze w adekwatnej sytuacji na pewno nie wyrażałabym żadnego zalu do osoby postronnej
                  • minniemouse Re: Informacja o ciąży w rodzinie. 13.03.17, 11:34
                    koronka2012 napisała:
                    A to już są wyłącznie twoje niczym nie poparte domysły.

                    Pozwol wiec sobie zwrocic uwage iz twoje domysly "nie mialy kontaktu przez dwa miesiace" to rowniez tylko niczym nie poparte domysly.

                    > W stwierdzeniu faktów nie ma nic uwłaczającego.


                    Ale moze byc, szczegolnie jesli siostrze np odmawia sie prawa do pewnej reakcji "bo to tylko przyrodnia"...

                    Minnie
          • kora3 Re: Informacja o ciąży w rodzinie. 11.03.17, 11:11
            10/10 Koronko smile
          • firlefanz Re: Informacja o ciąży w rodzinie. 23.03.17, 19:47
            Czy mówimy o wszystkich? Mówimy o przyrodniej siostrze!

            Poza tym clou sprawy jest CZAS jaki upłynął od momentu, gdy o ciąży dowiedziała się cała reszta rodziny i znajomych.
            Ja się odnoszę do tej konkretnej sytuacji.

            Gdyby np. siostra przyrodnia miała pretensje, że dowiedziała się np. dwa tygodnie później niż reszta rodziny czy znajomych, to też uznałabym to za focha.
            Ale chodzi o to, że upłynęło kilka miesięcy!!!
            Nie wierzę, że przez ten czas nie było żadnej okazji poinformować przyrodniej siostry - zwłaszcza obecnie, gdy wystarczy e-mail, sms, wiadomość na fb. Doskonale rozumiem, że gdy relacja nie jest bliska to ludzie do siebie nie dzwonią i się nie spotykają. Ale wtedy można wysłać właśnie krótką wiadomość.

            Znów - odnoszę się do konkretnej sytuacji opisanej w pierwszym poście - gdyby to było przyrodnie rodzeństwo, które nie widziało się na oczy albo dowiedziało o swoim istnieniu jako dorośli ludzie to przyrodnia siostra nie miałaby prawa do pretensji.

            W takiej sytuacji rozumiem rozżalenie siostry przyrodniej - mogła się poczuć zraniona.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka