Dodaj do ulubionych

Nadużycie?

09.12.17, 18:29
Co sądzicie o takiej sytuacji:
Ona i on zaczynają się spotykać. Jednodniowe (nie dłuższe) wypady, kawiarenki, restobary, kino. Na pierwszym spotkaniu płaci on, na kolejnych-każde za siebie i trwa to rok. Potem ona sięga po portfel, on proponuje, że zapłaci. Jest tak kilka razy, potem ten stan się utrwala i trwa to pół roku. Na jednum czy drugim wyjeździe mówi, by o kasę się nie martwiła.
Po czym on na kolejnym ciachu z kawą płaci tylko za siebie. Na kolejnym wyjściu to samo.
Ona-też kupi czasem coś drobnego, do niego nigdy nie idzie z pustymi rękami, zaprasza do siebie na jakieś jedzenie, załatwi bilety na jedną czy drugą imprezę.
Na miarę swoich możliwości. Tak samo z prezentami (daje wg swoich możliwości-otrzymuje).
Czy z punktu widzenia sv można mówić o nadużyciu?
Czy coś jest nie tak? Jeśli jest-to co?
Obserwuj wątek
    • jolanta4447 Re: Nadużycie? 09.12.17, 19:21
      Spotykać, ale w jakim charakterze? To trwa już rok, więc chyba powinni się szczerze rozmówić.
      Kto ma jakie możliwości i kto zaprasza.
      Jeśli zaprasza, to płaci. Jeśli zaskakuje, zamawia i robi niespodziankę, to też. Natomiast, jeśli pan wyjmuje portfel, to można pozwolić mu uregulować rachunek, przynajmniej co jakiś czas, Jeśli to niezobowiązujący związek, to na zmianę.
      Jeśli on mówi, żeby ona nie martwiła się o rachunek, to powinien zapłacić, a nie czekać na jej reakcję.
      Jeśli to układ partnerski, to raczej na zmianę, ale w miarę proporcjonalnie.
      Dziwny układ.
      • vivi86 Re: Nadużycie? 09.12.17, 19:49
        W charakterze pary. Przyjaciele wiedzą od dawna, ona zna jego przyjaciół, on jej, znają swoje rodziny, bywają u jednej i u drugiej. Jak on mówił by ona się nie martwiła zawsze płacił. Wyjścia...czasem zaproponuje on, czasem ona, często jedno rzuci "a może byśmy poszli na..." na zasadzie totalnego spontanu.

        Dłuższy czas na mieście płacił on, przy czym-i jej się zdarzało na miarę możliwości, z pustymi rękami do niego nie chodzi, lokale były raz na czas. Kilka razy zapytała, on mówił, że on, to po kilku razach nie pytała by nie wyszło to na certolenie się, on po prostu płacił. Nagle on włączył tryb pt płacę za siebie. Czy ona jakoś tego nadużyła? Mogła nadużyć? Różnica w zarobkach ponad pięciokrotka jeśli to ma znaczenie.
        Wydawało się, że zasady się ustaliły. Aż do 4 ostatnich wyjść. Co o tym myślicie?
        • jolanta4447 Re: Nadużycie? 09.12.17, 19:57
          Pogadajcie szczerze, jeśli para ma mieć przyszłość, o swoich możliwościach finansowych.
          Może ostatnio tylko on płacił i chciał wyhamować ?
          • vivi86 Re: Nadużycie? 09.12.17, 20:05
            Sęk w tym, że nie tylko. On ma kilka razy większe możliwości finansowe, alecto niectak, że tylko on się stara, bo i ona czasem (choć zdecydowanie rzadziej) płaci za nich oboje i nie ma z tym problemu.

            Tylko punkt widzenia sv..czy zmiana może być efektem nadużycia z jej strony?
            • jolanta4447 Re: Nadużycie? 09.12.17, 20:24
              Jeśli nie przyznałaś się co do swoich możliwości finansowych, to on:
              albo uważa, że ma być na zmianę
              albo w ogóle nie zwraca uwagi na te drobne dla niego wydatki.
              Ty poznałaś jego możliwości , a on Twoich - nie.
              • kora3 Re: Nadużycie? 09.12.17, 20:31
                Jolanto przepraszam cię najmocniej, ale ...jeśli Vivi pisze w 3 osobie, to nie ma po co sugerować, ze pisze o sobie - nie gniewaj się ,ale ...
                • jolanta4447 Re: Nadużycie? 09.12.17, 20:58
                  @ kora
                  >>Jolanto przepraszam cię najmocniej, ale ...jeśli Vivi pisze w 3 osobie, to nie ma po co sugerować, ze pisze o sobie - nie gniewaj się ,ale ...<<

                  Ależ nie gniewam się.
                  Zauważyłam, że na forach różne osoby przedstawiają swój problem w trzeciej osobie, stąd taka moja odpowiedź, tym bardziej, że kontynuuje i wyjaśnia.
                  Fakt, może to nie jej problem, tylko kogoś ...
                  • jolanta4447 Re: Nadużycie? 09.12.17, 21:08
                    >>Zauważyłam, że na forach różne osoby przedstawiają swój problem w trzeciej osobie, stąd taka moja odpowiedź, tym bardziej, że kontynuuje i wyjaśnia<<

                    Właściwie i tak nie rozumiem takiego pisania (wstyd? chęć ukrycia się? udawanie?) , bo i tak piszą anonimowo. Przecież chyba nikt nie będzie szukał jej IP, bo po co ?
                    • kora3 Re: Nadużycie? 11.12.17, 15:54
                      Ale skąd pewność, ze pisze o sobie?
                  • kora3 Re: Nadużycie? 11.12.17, 15:54
                    Możliwe ze jest tak, jak myślisz - w sensie ze wiele osób na forach tak robi, ale nawet jeśli wiele nie wypada tego sugerować jeśli wątkodawca nie pisze o sobie.
                    Mnie to na wpół drażni i śmieszy - takie podejście, ze jak ktoś pisze to już musi o sobie, tym bardziej na forum tematycznym jak to, że dyskutujemy o różnych sytuacjach z życia, niekoniecznie zaraz - własnego
              • vivi86 Re: Nadużycie? 09.12.17, 20:31
                Każdexwie co do złotówki ile zarabia drugie
    • szpererda Re: Nadużycie? 09.12.17, 21:43
      Ja naprawdę nie mogę zrozumieć dlaczego DOROŚLI ludzie mają problem z wzajemnymi rozliczeniami, gdy są parą. Przecież to jest diabelsko proste. On proponuje, że zapłaci (pierwszy, drugi, dziesiąty raz) ona się godzi lub nie. On nie proponuje, każdy płaci za siebie. Ona proponuje, że zapłaci za niego (pierwszy, drugi, dziesiąty raz), on się godzi lub nie. On ją (ona jego) kilka razy pod rząd zaprasza, płaci, za którymś razem przestaje i znowu każdy płaci za siebie. Gdzie jest problem? Gdzie?
      • vivi86 Re: Nadużycie? 09.12.17, 21:58
        w kwestii tego czy ona mogła ten jego gest nadużyć
        • szpererda Re: Nadużycie? 10.12.17, 03:26
          Mogła / mogłaby. I wtedy to rzeczywiście kwestia sv: pani zachowała/zachowałaby się niegrzecznie. Czy w tym wypadku doszło do nadużycia? Na podstawie relacji, bardzo trudno powiedzieć. Mogło, ale nie musiało. Nie znając odczuć obu stron (czy pani świadomie z premedytacją korzystała ze sponsoringu, czy pan czuł się pokrzywdzony) nie jesteśmy tego w stanie stwierdzić. Z drugiej strony (poza sv), jeśli pan jest na tyle głupi, że daje się tak wykorzystywać, to cóż... Nie mam dla niego współczucia, tak jak dla głupców inwestujących w piramidy finansowe, mlm czy coaching wink
      • jolanta4447 Re: Nadużycie? 09.12.17, 22:02
        @ szpererda

        Czasami też zdarza się laska, która wyczaiła zamożnego pana i liczy, że on mający 5 razy więcej dochodów niż ona, będzie jej fundował i sponsorował. Ona mu raz kino, a on jej 6 razy lepsze przyjemności.

        To nie musi dotyczyć wątkodawczyni lub osoby, w której imieniu występuje, ale to bardzo częste zjawisko.
        • vivi86 Re: Nadużycie? 09.12.17, 22:09
          tyle, że on przez pierwszy rok znajomości zafundował jej coś raz. Gdyby o to jej chodziło zakończyłaby już dawno.
          • jolanta4447 Re: Nadużycie? 09.12.17, 22:23
            vivi86
            >>tyle, że on przez pierwszy rok znajomości zafundował jej coś raz. <<

            @ vivi86
            >>tyle, że on przez pierwszy rok znajomości zafundował jej coś raz.<<

            Jeśli tak, to (jakaś dziewczyna lub Ty) trafiła na cwaniaka, chytrusa lub kogoś bardzo wyrachowanego. .
            Płacisz za niego, a on tylko korzysta? I to przez cały rok ???
            Uciekaj, uciekaj od niego co sił.

            To nie jet temat na s-v, tylko na toksyczne związki.
            • vivi86 Re: Nadużycie? 09.12.17, 22:27
              na pierwszym spotkaniu coś tak zafundował, kolejny rok na randkach każde za siebie, następne pół roku on, teraz znów każdy sam...jego inicjatywa. Ciekawe jest to czy w sytuacji jw czyjś gest /jego/ mógł zostać nadużyty. Bo ona tego nie czuje.
              • bene_gesserit Re: Nadużycie? 09.12.17, 22:47
                Niech ona nie pyta na forum, tylko zapyta jego. Jest jakąś zmiana postępowania, coś mu się skojarzyło nieszczęśliwie, ktoś mu źle doradził, albo obejrzał film o złych kobietach i mu się przestawiło w głowie czy coś w tym stylu.
                Niech ona mu powie, że nie chodzi o pieniądze, ale o poczucie, że mogła go nadużyć/że coś jest nie tak i jak on sobie wyobraża, żeby było tak. Że np. nie ma sprawy, płacimy po połowie, ale w takim razie ona wybiera lokale i atrakcje, wyraźnie tańsze, bo takie ma możliwości.
                • agulha Re: Nadużycie? 10.12.17, 02:13
                  Mam koleżankę, o której wiem, że finansowo stoi dużo gorzej ode mnie (chociaż nie jakoś tragicznie). Najwygodniej nam spotkać się od czasu do czasu w restauracji (choć zdarza się i inaczej, oraz bywamy na swoich imieninach urządzanych w domu). I ja od dawna zawsze płacę za nas obie, i zaznaczam przy propozycji, że zapraszam. Nie czuję się skrzywdzona: ja mam rozrywkę, ona też, i wiem, że nie będzie się nerwowo zastanawiać, czy przez ten posiłek nie zabraknie jej na opłaty czy coś, albo ile też może kosztować deser w tym lokalu (nie, żeby to były jakieś drogie miejsca, ale jednak nie "chińczyk").
                  Jeśli mężczyzna zarabia kilkakrotnie więcej od kobiety, ma wobec niej poważne zamiary, zna ją od względnie długiego czasu i zaczyna takie numery, to dobrze nie rokuje. Jak oni zamierzają żyć razem? Potem się czyta o toksycznych związkach, gdzie on wybiera rodzaj urlopu, każde płaci za siebie, więc ona bierze kredyt. Albo on wyjeżdża sam na luksusowe wakacje. Albo "sprawiedliwie" za mieszkanie płacą po połowie [po ślubie; mowa o sytuacji drastycznej różnicy w zarobkach]. Albo jeszcze śmieszniej, że on płaci za swoje drogie hobby, za to od niej oczekuje napełnienia lodówki i gotowania posiłków. Znam nawet casus, gdzie różnica nie była wielka, ale poza sprawami jw., ojciec uznał, że córka nie powinna się dalej uczyć, i tylko matka łożyła na jej utrzymanie na studiach (zdaje się, że już po rozwodzie rodziców to było). Córka skończyła porządne studia, ma prestiżowy zawód, tatuś? Jest z niej dumny.
                  • szpererda Re: Nadużycie? 10.12.17, 03:29
                    I dlatego mądrzy, dojrzali ludzie takie sprawy dokładnie obgadują i ustalają przed poważnym związkiem, dziećmi i tego typu zobowiązaniami. Bo dla mnie każdy układ jest dobry, jeśli obie strony świadomie i dobrowolnie się na niego zgadzają.
                  • vivi86 Re: Nadużycie? 10.12.17, 08:08
                    To mnie też zastanawia...wydawało się, że po roku sytuacja wyewoluowała do - na mieście płaci on; te kawiarenki itp to nie problem, na to ją stać, ale w codziennym życiu np po zamieszkaniu razem sytuacja może być nie do ogarnięcia. Pytanie skąd zwrot jeśli ona na swoje możliwości też stawia i nie żeruje na nim.
                    • bene_gesserit Re: Nadużycie? 10.12.17, 22:15
                      I o tym powinni pogadać: skąd zmiana w tym, co się uklepało już między nimi.
                      Jeśli teraz nie nauczą się rozmawiać o pieniądzach, to słabo rokuje na przyszłość.
                      • vivi86 Re: Nadużycie? 10.12.17, 22:53
                        Bene, to samo mówiłam, tylko moim zdaniem należy ugryźć to chyba z innej strony. Nie rozmowa skąd zmiana w tym co się uklepało jak mówisz, bo na etapie na jakim to jest nikt nie ma obowiązku nikomu fundować. I per se sytuacja problemem nie jest.
                        Może natomiast (nie musi) źle wróżyć na przyszłość, bo wątki z kosmicznymi relacjami w małżeństwie (on jedzie na tzw Malediwy, ona bierze kredyt/ciula rok, by mu towarzyszyć/ jak nie da rady to siedzi w domu - lub na odwrót, panowie też miewają takie hece) już tu były i osobiście nie wierzę w to, że ten(a) lepiej zarabiający(a) zrobił(ła) się taki(a) ni w pięć ni w dziewięć po ślubie.

                        Co do rozmów o pieniądzach - ona od początku nie ukrywała, że sytuacja wygląda tak a tak, summa summarum bez szału, przeciętnie, wycieczki, lokale każdy za siebie (przez rok), brakło jej raz na ostatnią z kilku atrakcji to zrezygnowali oboje, po roku potem ewoluowało to w "żaden problem, ja zapłacę" (samoczynnie), natomiast... od pewnego czasu jest jak opisałam.

                        Jej to jako takie na obecnym etapie wsio rawno, ale po zamieszkaniu razem lub ślubie absolutnie tego nie widzi i uważa, że kasa powinna być wspólna i tych poglądów nie ukrywa.
    • bene_gesserit Re: Nadużycie? 09.12.17, 22:43
      ...trwa to już rok i nie umieją 'o tym' porozmawiać? Zdziwko.
      • szpererda Re: Nadużycie? 10.12.17, 03:27
        Niedojrzałość, żeby nie napisać gówniarstwo. Co prawda nie wiemy ile lat mają opisywane osoby, jeśli mężczyzna jest przed 30-stką, to można mu wybaczyć, faceci dojrzewają znacznie później.
        • vivi86 Re: Nadużycie? 10.12.17, 08:20
          Tzn niedojrzałością jest ta jego zmiana?
          • aqua48 Re: Nadużycie? 10.12.17, 10:23
            vivi86 napisał(a):

            > Tzn niedojrzałością jest ta jego zmiana?

            Nie, niedojrzałością jest to że nie potrafią o tym porozmawiać wprost i bez owijania w bawełnę ani ustalić PRZED decyzją o stworzeniu stałego związku, jak wyglądałyby kwestie finansowe po ewentualnym zamieszkaniu razem.
            Po okresie fundowania decyzja o płaceniu tylko za siebie może wypływać z rozmaitych przyczyn. Pan może chcieć po prostu rozluźnić znajomość i dać pani do zrozumienia że nic poważnego z tego nie będzie z jego strony.
            • vivi86 Re: Nadużycie? 10.12.17, 11:52
              chyba nie pytali się "o chodzenie" to nie uczniowie gimnazjum
            • horpyna4 Re: Nadużycie? 10.12.17, 12:19
              To nawet nie jest kwestia tego, czy związek jest stały, czy nie. Po prostu należy rozmawiać i dziwię się, że ludzie dorośli tego nie potrafią.

              A już między dwojgiem bliskich ludzi sprawy finansowe naprawdę nie są sprawą wstydliwą. Trzeba je omówić i coś ustalić; ważne jest też, że pozna się pogląd drugiej strony na te kwestie. Nawiasem mówiąc, nie rozumiem, jak można pakować się w związek bez podstawowej znajomości zwyczajów i upodobań partnera. Dla mnie to jak kupowanie butów, bo ładne. A że rozmiar inny, to nie szkodzi?

              Często na różnych forach pojawiają się prośby o interpretację zachowania znajomego, czy partnera. A to właśnie tej osobie należałoby zadać pytanie, zwłaszcza, że forumowicze nie znają dokładnie wszystkich okoliczności, a liczą się nawet drobne niuanse.

              Wydaje mi się też, że problem opisany w wątku dużo bardziej od SV dotyczy relacji międzyludzkich. To nie jest to samo.
              • reksia110 Re: Nadużycie? 10.12.17, 13:44
                To jest chyba najważniejsza sprawa tego tematu. Czy finanse są sprawą wstydliwą? Nie powinny być, ale w kulturze polskiej są. Nawet między bliskimi ludźmi. I wcale to nie jest temat tylko z zakresu związków, ale właśnie także z sv. To, co pewnie dla Amerykanów problemem nie jest, czyli szczere otwarte rozmowy o finansach, dla Polaków, z różnych powodów, jest ogromnym. Dla niektórych to jakaś makabra. I mają rację Szpererda, Aqua48 czy Horpyna4 dziwiąc się, że dorośli ludzie nie potrafią rozmawiać o finansach, ale niestety to jest pewna norma w Polsce, coś jakby zły element naszego charakteru narodowego.
                • bene_gesserit Re: Nadużycie? 10.12.17, 22:20
                  Nie chodzi o to, że finanse są sprawą wstydliwą. Chodzi o to, że to jedna z podstawowych kwestii. W perspektywie: osobne konta, czy jedno wspólne - a może każde osobno, a część środków (procentowo od zarobków albo kwotowo) na wspólnym? Czy któraś ze stron ma być na utrzymaniu tej drugiej i właściwie dlaczego? Jak dzielą się spłatami kredytów?
                  W USA z różnych przyczyn, głównie obyczajowych jest inaczej i nie ma co się wbijać w kompleksiki.

                  Podejrzewam, że autorce wątku bardzo zależy na opisywanym męzczyźnie i nie chce go spłoszyć zasadniczymi rozmowami. Jeśli tak jest, doradzam skupienie się nie na całej kwestii finansowej, ale przyczynie nagłej zmiany. Mały krok na drodze do wspólnej przyszłości.
    • ann.38 Re: Nadużycie? 10.12.17, 17:02
      Trudno powiedzieć co on tam sobie pomyslał- moze wg jego kalkulacji jednak czuje ze płaci więcej i to mu się nie podoba, moze chce rozluźnić znajmość/relację, moze mysli ze skoro ponoszą koszty za współne przyjemności na rózna sposoby to akurat teraz mogą popłacić za siebie- naprawdę, tego nie mozemy stwierdzić. Jednak jezeli wyglądało to przez ten okres znajomości tak, jak opisałaś, to nagłe zapłacenie tylko za siebie jest w moim odczuciu nieeleganckie. Powinno być poprzedzone rozmową. Nawet jezeli to wstydliwy temat, to mniejszy wstyd pogadać niz nagle zapłacić tylko za siebie.
      • vivi86 Re: Nadużycie? 10.12.17, 17:22
        On wspomniał (przy innych okazjach) kilka razy - zapłacę bo zarabiam więcej. Przy czym dla niej to nie był sygnał do wymiksowania się z kosztów, uczestniczy w miarę możliwości.
        Płaci więcej on-to fakt. Po kilku stwierdzeniach, że płaci ona się dalej nie certoliła, szło to naturalnie, aż do 4 ostatnich wyjść.
        • ann.38 Re: Nadużycie? 10.12.17, 21:21
          W moim odzuciu naprawdę bardzo niemiło postąpił. Chyba bym podjęł w tej sytuacji rozmowę odnośnie ponoszenia kosztów. Moze coś się wyjaśni, bo tak to psuję tę relację fakt ze jakieś niedopowiedzenia wiszą w powietrzu. Nie nawiązywałbym do tego zapłacenia za siebie bo pomysli, ze w tym problem ze nie zaplacił. A tak naprawdę problem jest w tym ze nie ma ustaleń. W niektórych związkach/relacjach to działa- takie spontaniczne płacenie a w niektórych- nie.
          • vivi86 Re: Nadużycie? 11.12.17, 12:45
            Tylko jak ona ma porozmawiać bez nawiązania i do czego nawiązywać skoro to nie obowiązek?
            Ona nie robi tajemnicy z tego co i jak u niej z finansami, konfiguracja może być dla niej dowolna z uwzględnieniem jej możliwości.
            Po zamieszkaniu razem/małżeństwie nie uznaje czegoś takiego jak oddzielna kasa. Reszta-wsio rawno.
            No i kwestia sv(?) nadużyła czy to pn zachował się sprzecznie z sv?
            • aqua48 Re: Nadużycie? 11.12.17, 13:16
              vivi86 napisał(a):

              > No i kwestia sv(?) nadużyła czy to pn zachował się sprzecznie z sv?

              To nie jest kwestia do rozpatrywania z punktu widzenia s-v. Bo tradycyjne s-v mówi iż to zainteresowany pan zawsze funduje pani. Bardziej nowoczesne - że każde płaci za siebie lub fundują sobie na zmianę, a w przypadku i na znak większego zaangażowania pan przejmuje fundowanie.
              Tu jest inaczej zatem można podejrzewać że pan w pewnym momencie stracił panią zainteresowanie lub nie rozpatruje jej kandydatury na poważny związek. A dlaczego to już wyłącznie jego sprawa.
      • firlefanz Re: Nadużycie? 14.12.17, 21:50
        Zgadzam się z ann.38, Jednak jezeli wyglądało to przez ten okres znajomości tak, jak opisałaś, to nagłe zapłacenie tylko za siebie jest w moim odczuciu nieeleganckie. Powinno być poprzedzone rozmową.

        To dziwne zagranie... jeśli on uważa, że każdy powinien płacić za siebie, bo tak jest sprawiedliwie albo: ma przejściowo problemy finansowe/większe wydatki/boi się utraty pracy/chce na coś oszczędzić powinien tak jak pisze ann szczerze porozmawiać - bo para jest razem już długo.
    • firlefanz Re: Nadużycie? 14.12.17, 21:46
      przy tak długiej znajomości to para powinna być w stanie otwarcie i szczerze porozmawiać o kasie! Ludzie mają różne przekonania w tym zakresie - nie tylko w sytuacjach damsko-męskich ale tez koleżeńskich (np. niektórzy wolą układ raz jedna strona inicjuje spotkanie (i płaci), raz druga; inni: każdy płaci za siebie).

      dla mnie ta sytuacja jest bardzo dziwna - (w sensie: najpierw płacą każdy za siebie, potem on za nią, potem znów za siebie).
    • firlefanz Re: duże różnice w zarobkach 14.12.17, 22:04
      inna sprawa, że przy tak dużej różnicy w zarobkach (5-krotnej) to całkiem normalne jest płacenie od czasu przez bogatszą osobę za wyjścia, wyjazdy dla obojga etc. - i to nie tylko w przypadku par, ale też w rodzinie, wśród przyjaciół etc.
      W bliskich relacjach, gdy kogoś kochasz, a wiesz, że jego na coś nie stać chcesz od czasu do czasu coś mu zafundować (np. wyjazd wakacyjny, na który tej osoby nie byłoby stać), bo po pierwsze żal ci, ze ta osoba ma mało pieniędzy, po drugie sam też bardziej się cieszysz z wakacji/koncertu/wyjścia do restauracji z tą osobą niż jakbyś miał korzystać sam ze swoich pieniędzy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka