vivi86
09.12.17, 18:29
Co sądzicie o takiej sytuacji:
Ona i on zaczynają się spotykać. Jednodniowe (nie dłuższe) wypady, kawiarenki, restobary, kino. Na pierwszym spotkaniu płaci on, na kolejnych-każde za siebie i trwa to rok. Potem ona sięga po portfel, on proponuje, że zapłaci. Jest tak kilka razy, potem ten stan się utrwala i trwa to pół roku. Na jednum czy drugim wyjeździe mówi, by o kasę się nie martwiła.
Po czym on na kolejnym ciachu z kawą płaci tylko za siebie. Na kolejnym wyjściu to samo.
Ona-też kupi czasem coś drobnego, do niego nigdy nie idzie z pustymi rękami, zaprasza do siebie na jakieś jedzenie, załatwi bilety na jedną czy drugą imprezę.
Na miarę swoich możliwości. Tak samo z prezentami (daje wg swoich możliwości-otrzymuje).
Czy z punktu widzenia sv można mówić o nadużyciu?
Czy coś jest nie tak? Jeśli jest-to co?