jadwiga1350
29.03.20, 10:20
Jest pewien młody człowiek imieniem Firmin.
Firmin jako dziecko przestał używać form: babcia, dziadek, wujek. Do tych bliskich krewnych mówił po imieniu, bezosobowo, często też im dokuczał i wyśmiewał.
Rodzice prosili i tłumaczyli, ale nic to nie pomagało.
Im Firmin stawał się starszy tym dokuczanie ustawało, ale nadal nie mówił babciu, wujku, dziadziu.
Teraz Firmin jest dorosły, żałuje swego postępowania i bardzo chciałby mieć dobre relacje z krewnymi, mówić im babciu, dziadku.
Ale krewni nie chcą, tyle lat nie mówił to niech i nadal nie mówi.
Rodzice bronią syna. Firmin był dzieckiem, należy mu wybaczyć, przyjąć wyciągniętą rękę.
Podejrzewają też, że zachowanie syna było skutkiem jakiejś traumy, krzywdy doznanej od krewnych.
Bo to coś dziwnego, żeby dziecko pytało rodziców kiedy dziadkowie umrą.
Krewni zaprzeczają, że była jakaś krzywda. Firmin też nie pamięta żadnej traumy z dzieciństwa(albo może nie chce pamiętać)
Kto ma rację?
I czy ma sens mówienie wujku, babciu w dorosłym życiu, gdy w dzieciństwie nie używało się takich form?