Dodaj do ulubionych

Coronavirus party

21.11.20, 15:15
Wypłakała mi się moja przyjaciółka.

Od roku nie widuje rodziców ani krewnych. Mama schorowana, po niedawnym pobycie w szpitalu z powodu serca. Inny krewny - po wczesnym zawale. Wszyscy bliscy prowadzą aktywny tryb życia, mimo pandemii. Młodsi w rodzinie chadzają na demonstracje, starsi - pracują (nie-zdalnie), jeszcze starsi - wychodzą co najmniej raz dziennie z domu, choćby do sklepu. Widują się wzajemnie (podwieczorki/obiadki przy stole, bez maseczek). O wiele rzadziej, niż wcześniej, ale jednak.

Ona odmawia uczestnictwa w spotkaniach, nawet z powodu urodzin i innych ważnych uroczystości. Jej praca nie może być zdalna, widuje się nawet z kilkudziesięcioma osobami dziennie. Oni - nie do końca rozumieją, czemu odmawia, mimo że mówią, że rozumieją. Po ostatnim zaproszeniu, podczas którego wprost powiedziała, że się nie zjawi, bo "nie chce mieć własnej matki na sumieniu", jakby się nawet obrazili. Bo przecież oni też jej nie chcą mieć na sumieniu, ale spotkać się jest tak miło.

Nic jej nie potrafiłam doradzić, więc udzieliłam jej jedynie wsparcia i powiedziałam, że jest mądra i dzielna. Może wy macie jakieś pomysły.
Obserwuj wątek
    • aqua48 Re: Coronavirus party 21.11.20, 17:24
      Bene dla wszystkich to trudna i nowa sytuacja. Normalne, że ludzie pragną się spotykać i źle znoszą tak długą izolację, zwłaszcza, że większość jednak chodzi do sklepów spożywczych co najmniej. Trudno coś zaplanować, jedne Święta, drugie Święta w samotności. Ludzie starsi sami przy Wigilii? Czy jednak nie? Wszyscy mają takie same dylematy.
      U znajomych mała rodzinna impreza - solenizantka, jej dzieci i jej rodzice zaowocowała covidem u wszystkich na niej obecnych. Na szczęście wszyscy żyją. Ja ostatnio zastanawiałam się czy uda nam się spotkać we czwórkę, z przyjaciółmi, dzwonię - mają covida. Pięć osób z rodziny leży na szczęście łagodnie przechodzą, w domu. Ta osoba natomiast od której się zarazili nie żyje. Dramat. Mam ciocię której bliżej do 100 niż do 90 lat też bym ją chciała odwiedzić, bo nie wiem czy zdążę ją jeszcze zobaczyć. Miałam przyjść do niej z moją wnuczką. No jednak nie, nie chcę być ostatnim gościem w jej życiu.
      Od wszystkich nas zależy co będzie jutro, pojutrze, w przyszłym roku.
      Wspieraj koleżankę że dobrze robi izolując się.
      • minniemouse Re: Coronavirus party 22.11.20, 01:09
        Bene, serdecznie ci wspolczuje. Ciężko bowiem dealuje sie z ludźmi którzy tak właśnie "niby rozumieją a nie rozumieją". znam to z autopsji.
        Jak sobie radzić? może np białokłamstewkowo - "wyszło/dostalam zarządzenie z pracy by ograniczać kontakty" - lub "kontaktowałam sie z kimś kto jak własnie okazuje sie ma covid i leży ciężko chory w szpitalu, lepiej wiec nie". "znowu ktoś mi mówił ze być może ma covid, wiec nie" - czy przeszłoby?

        A może po prostu potraktować to jako nie kwestie SV a zwyczajnie zagrożenie zdrowia i życia, bo tak naprawdę jest, machnąć ręką na ewentualne foszki i przecież grzecznie a konsekwentnie, stanowczo odmawiać "ciociu, chciałabym bardzo, ale nie można/nie mogę. wujku, bardzo bym chciała ale nie da rady, trzeba czekać". Ciociu/ wujku - z przyjemnością się spotkam ale przez Zoom/Skype/Duo/whatever" - i tyle, bo co innego można zrobić.
        (((((Trzymaj się zdrowo i ciepło, Bene)))))

        Minnie
    • heniek.8 Re: Coronavirus party 22.11.20, 07:10
      a co tu można jej doradzić?
      każdy postępuje zgodnie ze swoim sumieniem - ona się nie spotyka, oni się spotykają i tyle

      jeżeli miałbym coś sugerować w kwestii stosowanego języka, to jeżeli na propozycję spotkania ktoś odpowie że "nie chce mieć własnej matki na sumieniu" to pośrednio daje do zrozumienia że ocenia że reszta "chce mieć matkę na sumieniu" - więc można było uniknąć takiego oceniania
      na to miała wpływ

      natomiast nigdy nie mamy wpływu na to czy nie znajdzie się ktoś kto się obrazi za to co robimy czy nie robimy, nawet jeżeli nie jest to robienie czegoś "przeciwko komuś" tylko "dla siebie"

      możliwe jest też że odczuwa jakąś irytację i resentyment że inni się spotykają, ona by też chciała ale narzuciła sobie że nie może - więc ma im to za złe i nie może tego w 100% ukryć - stąd ona odczuwa de facto złość na nich, ale maskuje to jako żal ofiary że to oni się obrażają na nią nie wiadomo czemu
    • cetherena Re: Coronavirus party 22.11.20, 08:16
      Ciężko tu coś doradzać. Jedyne co przychodzi mi do głowy to mówienie o swoich odczuciach, zamiast wypowiadania zdań w rodzaju "nie chcę mieć matki na sumieniu". "Boję się że przeniosę wirusa i to spowoduje chorobę" , czy coś podobnego, dla mnie brzmi lepiej.
      • basia_styk Re: Coronavirus party 22.11.20, 13:25
        Ja bym pewnie rzuciła wprost "skoro rozumiecie, to czemu zachowujecie się dokładnie tak, jakbyście nie rozumieli i dlaczego mnie potępiacie?" - co nie byłoby zgodne z s-v, ale przynajmniej zrzuciłabym kamień z serca...
        • heniek.8 Re: Coronavirus party 22.11.20, 13:48
          basia_styk napisała:

          > Ja bym pewnie rzuciła wprost "skoro rozumiecie, to czemu zachowujecie się dokła
          > dnie tak, jakbyście nie rozumieli i dlaczego mnie potępiacie?" - co nie byłoby
          > zgodne z s-v, ale przynajmniej zrzuciłabym kamień z serca...

          no a oni by odpowiedzieli "przecież cię nie potępiamy, powiedzieliśmy że cię rozumiemy" i wtedy wychodzisz na jakąś paranoiczkę
          lepiej moim zdaniem po prostu nie wchodzić w grę pt. "domyśl się" tylko jeżeli powiedzieli że rozumieją i nie potępiają - to nie pytać "dlaczego mnie potępiacie?"
    • cetherena Re: Coronavirus party 22.11.20, 14:53
      A może tak: przyjmować zaproszenia, okazywać entuzjazm, dyskutować o kreacjach na imprezę. A potem godzinę przed informować sms-em że ogromnie żałuje, ale ze względu na kwestie zawodowe/zdrowotne/inne niestety nie da rady pojawić się na imprezie, a prezent z kwiatami właśnie wysyła kurierem/taksówką. Oczywiście będzie jej ogromnie miło spotkać się następnym razem, czeka na to i tęskni wink
      • heniek.8 Re: Coronavirus party 22.11.20, 16:11
        o ile to nie rodzi jakichś komplikacji po tamtej stronie (dodatkowe przygotowania itp) to jest dobre … dla ludzi słabych
        dla tych, którzy bardziej przejmują się tym co pomyślą o nich inni niż co sami myślą o sobie

        tak - zwodzić, przyjąć zaproszenie z góry musząc pamiętać żeby godzinę przed odwołać (smsem?) swoje przyjście
        bo jak z góry odmówisz to jakaś stara baba sobie pomyśli że jesteś dziwna
        cóż, jeżeli odmówisz przysyłając sms na godzinę przed imprezą to nie pomyśli inaczej
        • verdana Re: Coronavirus party 22.11.20, 18:20
          Moja matka, samotna, woli zaryzykować, niż całe miesiące nie widzieć nikogo z rodziny. Nie chodzi do niej tylko jeden wnuk, bo w pracy spotyka się z wieloma ludźmi, ale i to powoduje, ze mama czuje sie samotna i nieszczęśliwa. Może warto pozwolić starym ludziom jednak wybierać, co wolą - samotność czy ryzyko. Pry czym oczywiście w tym wypadku, gdy chodzi o jedną osobę, sytuacja jest trochę inna. Obie strony mają rację.
          • aqua48 Re: Coronavirus party 23.11.20, 10:40
            verdana napisała:

            > Moja matka, samotna, woli zaryzykować, niż całe miesiące nie widzieć nikogo z
            > rodziny.

            Tylko, że to nie jest takie czarno białe i z konsekwencjami tylko dla jednej strony. Bo jeśli ktoś ją zarazi i nie daj boże skończy się to tragicznie, to ta osoba może mieć wyrzuty sumienia do końca życia. Bardzo trudna sytuacja dla wszystkich - tych z grup ryzyka i reszty. Starszych, samotnie mieszkających i młodych muszących chodzić do pracy i spotykać się z innymi ludźmi.. Nagle tak bardzo wyraźnie, odpowiedzialni staliśmy się nie tylko za siebie. Wszyscy.
            • nchyb Re: Coronavirus party 23.11.20, 11:20
              >>Tylko, że to nie jest takie czarno białe/.../Bo jeśli ktoś ją zarazi i nie daj boże skończy się to >>tragicznie, to ta osoba może mieć wyrzuty sumienia do końca życia

              niestety to prawda, ale:
              "Zespół duńskich naukowców odkrył, że poczucie samotności wiąże się z dwukrotnie większym ryzykiem zgonu z powodu choroby sercowo-naczyniowej u kobiet i mężczyzn."

              nie ma prostego rozwiązania, każdy wybór niesie ryzyko tak naprawdę tego samego...
            • nchyb Re: Coronavirus party 30.11.20, 09:19
              a jak nie zarazi, a mama umrze ze starości i samotności, to wyrzuty nie zabijają? Niestety nie ma dobrego rozwiązania, trzeba wybrać czy ważniejsze dla nas nasze dobre samopoczucie, czy nam najbliższych...
              • minniemouse Re: Coronavirus party 01.12.20, 01:43
                ale tu chodzi, zdaje się, o grupowe spotkania.
                wydaje mi się ze odwiedzić matkę np na ławce w mało uczęszczanym miejscu, czy na parkingu, we dwie, zachowując wymagany dystans, maski, nie częstując się niczym itd byloby w porządku.
                grupowych ma jak najbardziej prawo odmawiać - na starcie.

                Minnie
                • nchyb Re: Coronavirus party 01.12.20, 14:04
                  Minnie, z tego co zrozumiałam z pierwszego postu Bene, jej przyjaciółka wcale nie widzi się z mamą/tatą. Nie jako grupowe spotkanie, ale zero spotkań jako takich, przy żadnej okazji itp...
                      • minniemouse Re: Coronavirus party 02.12.20, 00:48
                        uściślam - tak, jest napisane ze rodziców i krewnych nie widziała od roku, ale spotkań odmawia grupowych, jak rozumiem. a zapraszana jest na uroczystości. zresztą nieważne.
                        wiec ponownie, sugeruje tylko, ze spotkań grupowych może dalej śmiało odmawiać, a na spotkanie we dwie są inne w miarę bezpieczne sposoby, nie tylko domu czy przez wizje.

                        Minnie
                        • nchyb Re: Coronavirus party 02.12.20, 08:42
                          Minnie,
                          zdaje się, że ta pani ma inną wizję i potrzebę spotkań z mamą niż Ty i ja big_grin
                          nie szuka bezpiecznych rozwiązań, tylko z góry postanowiła, że nie i już i płacze, że nikt jej nie rozumie...
                          • minniemouse Re: Coronavirus party 08.12.20, 03:36
                            nchyb napisała:
                            > nie szuka bezpiecznych rozwiązań, tylko z góry postanowiła, że nie i już i płacze, że nikt jej nie rozumie...


                            ale tak dokładnie jest - postanowiła co postanowiła a rodzina i przyjaciele zamiast to uszanować - krytykują i nieustannie namawiają do robienia czegoś całkiem przeciwnego. dziewczyna ma tego dosyć. i słusznie, bo ileż można.
                            a czy szuka czy nie szuka, to już doprawdy nie nasza sprawa.


                            Minnie
                            • nchyb Re: Coronavirus party 08.12.20, 09:57
                              ale to ty sugerujesz, ze powinna znaleźć bezpieczne rozwiązanie, nie w domu itp...
                              a że rodzina krytykuje? no dla nich może się to jawić jako bezduszne opuszczenie matki, usprawiedliwiane racjonalizowaniem itp...
                              więc pani musi ponosić konsekwencje swojego wyboru, w tym i oceny jej sposobu podejścia do tematu. I tyle.
    • nchyb Re: Coronavirus party 23.11.20, 10:23
      a czy ta przyjaciółka zapytała, czego jej stara, schorowana matka sobie życzy? czy chce siedzieć sama jak kołek w pustym domu w imię ewentualnego przedłużenia, dalej samotnego życia?
      Czy też może wygląda to tak, że wszyscy tę panią odwiedzają poza jej rodzoną córką?

      co robić? ja bym poradziła przyjaciółce by porozmawiała z mamą i zapytała, czego ona sobie życzy. Może wolałaby zobaczyć córkę, siedzącą na drugim fotelu w odległości 3 metrów i z maseczką na twarzy, niż jej nie widzieć wcale i wierzyć, że to o jej życie chodzi? długie, puste i samotne? zgadzam się z Verdaną, dać tej mamie wybrać co woli. Co do krewnego po zawale, również zależy od sytuacji, stosunków rodzinnych, wcześniejszej z nim zażyłości itp...
      • bene_gesserit Re: Coronavirus party 29.11.20, 22:34
        Jej stara, schorowana matka ma - o ile się orientuję, od dawna, przed pandemią - bujne życie towarzyskie w sieci i przez telefon, poza tym ma męża w tragicznie pustym domu oraz masę zwierząt. Typowy, Nchyb, przykład projekcji.

        Przyjaciółka doskonale wie, czego mama sobie życzy. Życzy sobie odwiedzin i zdrowia. Tego się pogodzić nie da.
        • nchyb Re: Coronavirus party 30.11.20, 09:23
          >>>Przyjaciółka doskonale wie, czego mama sobie życzy. Życzy sobie odwiedzin i zdrowia

          a więc przyjaciółka odmawia odwiedzin i jeszcze się skarży, że nikt jej nie rozumie itp...
          niestety, dla mnie samolubna ta przyjaciółka, zdanie matki ma gdzieś
          znajomi w sieci i zwierzaki, a nawet ukochany mąż nie zastąpią dziecka, na które się czeka,
          tak to moja projekcja i przeniesienie i mojej leciwej mamy, która również mimo netu, zwierzaka i znajomych chce moich wizyt. I ma je, z zachowaniem pełnego reżimu sanitarnego. Zdanie mojej mamy dla mnie jest ważne. BArdzo. Dla Twojej przyjaciółki zdaje się nie... taki lajf...
          Pocieszaj ją dalej, biedna, niezrozumiana...
          • bene_gesserit Re: Coronavirus party 30.11.20, 22:42
            Ja rozumiem, że ona nie chce - w przypadku najgorszym i przecież możliwym - ze świadomością, że winna jest śmierci własnej matki, i to śmierci koszmarnej, w cierpieniu i samotności. Można to ometkować pojęciem 'samolubstwa', dla mnie to jest zwyczajnie zrozumiałe.
            • nchyb Re: Coronavirus party 01.12.20, 14:01
              To jest moim zdaniem bardzo trudna sytuacja. Ona może nie chcieć bo się bi ewentualnie zarazić mamę. I to w pełni rozumiem. Ale jeżeli mama /i tata lub mąż mamy/ tych wizyt się domagają, a inni członkowie tej rodziny i znajomi starszą parę odwiedzają /tak przynajmniej zrozumiałam z pierwszego postu/ no to sytuacja taka, ze mama i tak może się zarazić i ciężko zachorować, a nawet gorzej. I co wtedy z tego Twojej przyjaciółce, że będzie miała świadomość, że to nie ona zaraziła? Ale czy nie będzie mieć wyrzutów sumienia, że się z mamą/rodzicami nawet nie miała szansy pożegnać? ostatni raz spotkać?
              Tak jak piszę, to jest bardzo bardzo trudna sytuacja jako całokształt. I ja, powtarzam ja, zdecydowałabym inaczej niż Twoja znajoma. A ona ma prawo decydować za siebie, ale nie powinna przy tym rozpaczliwie szlochać, ze taka nierozumiana... to tylko konsekwencja jej wyboru, pomijającego opinię jej mamy, która jak rozumiem, wizyt córki chce.
              • felisdomestica1 Re: Coronavirus party 01.12.20, 16:13
                Skoro mama i tata są tak licznie odwiedzani, to nie są samotni. Poza tym to oni mogą zarazić córkę, zaraziwszy się uprzednio od swoich gości. Wirus działa w obie strony, szkoda, że o tym nie pomyślą. Myślę, że mam wizyt córki nie tyle chce, co ich wymaga...
              • bene_gesserit Re: Coronavirus party 01.12.20, 18:10
                Jak napisałam - sytuacja jest o tyle trudna, że jej praca polega na bliskim fizycznym kontakcie z wieloma ludźmi. Do tej pory jakoś się jej udawało, ale może zostać nosicielką każdego dnia.
                • nchyb Re: Coronavirus party 03.12.20, 13:04
                  >>Do tej pory jakoś się jej udawało, ale może zostać nosicielką każdego dnia.
                  a może już przechorowała/przeszła bezobjawowo itp
                  może niech zrobi testy na przeciwciała? Znajomy robił całkiem niedawno, zdrowy, zero objawów, przed lotem musiał. Z wyników wyszło, że już ozdrowieniec i osocze oddawał, mimo że choroby nie zanotował.

                  A Twoja przyjaciółka nie chce, do mamy nie chodzi i tyle, nie musi, skoro tak czuje się lepiej. Tylko po co te szlochy, potrzeba znalezienia kogoś kto zrozumie? czyżby sama w głębi duszy nie była pewna swojej decyzji i potrzebuje potwierdzenia, że nie musi jeżeli nie chce?

                  Sprawa oczywiście trudna, niejednowymiarowa. Ale takie pokręcone jest życie. Szczególnie teraz. Niestety. Oby kiedyś wróciło do normalności i braku tej nadmiernej histerii i egzaltacji z obu stron covidowej barykady. Zdrówka życzę. Bo to teraz najważniejsze smile
    • mocno.zdziwiona Re: Coronavirus party 23.11.20, 13:45
      Znam rodziny, które ograniczyły odwiedziny, ale nie zawiesiły ich całkowicie. Podczas odwiedzin u seniorów obie strony noszą maseczkę i zachowują odległość i zasady higieny. Ale widują się, bo każdy chce, ma taką potrzebę, a epidemia może przecież potrwać jeszcze długo.
        • aqua48 Re: Coronavirus party 25.11.20, 09:42
          minniemouse napisała:

          > no dobrze, a gdyby tak zapytać - "a jeśli was zarażę? nie wiem czy nie mam bez
          > objawowego covida..."...

          Odpowiedzi może być wiele - od - a X chodzi i jakoś nie zaraża, przez - ja też może już go przeszłam bezobjawowo, do - przecież żadnego covida nie ma.
          Spotkałam się z nimi wszystkimi. Istotne żeby robić to co się w tej sytuacji uważa za najsłuszniejsze dla siebie oraz innych i nie poddawać się manipulacjom.
          • bene_gesserit Re: Coronavirus party 30.11.20, 22:49
            Jak napisałam, sytuacja jest jasna. Ale dziewczyna się zwyczajnie boi. I to nie jest głupi, bezpodstawny strach, tylko strach przed _realnym_ i potencjalnie _śmiertelnym_ zagrożeniem.

            Jest taka kategoria "rzeczy, które zdarzają się innym". Np wypadek samochodowy - zawsze komuś, jakiś tam znajomy znajomego sie rozbił, przeżył, ale coś mu tam ucięło. A tu nagle zdarza się bezpośredniemu bliskiemu, albo i nam samym i jedną z wielu gwałtownych emocji jest zdziwienie "jak to, mi? Takie rzeczy to się zawsze innym działy". Na tej samej zasadzie ludzie podchodzą do obecnej epidemii. Komuś, bratu sąsiadki, kumplowi kumpla z fejsa, że zachorował ma 60% wydolności płuc, albo że umarł, dwa tygodnie w szpitalu umierał i nawet go odwiedzić nie można było. Ale my żebyśmy zachorowali i to na ciężką postać? Nieno, skąd.
            • minniemouse Re: Coronavirus party 01.12.20, 02:00
              Wg mnie to jest klasyczny przypadek wywierania bezczelnej presji na kogoś w przypadku gdy sprawa dotyczy tylko i wyłącznie tego kogoś.
              nie jest niczyim biznesem, w najmniejszym stopniu, jaka decyzje podejmie osoba zainteresowana w sprawie własnej matki - czy ja będzie odwiedzać czy nie - to jest całkowicie prywatny wybór.
              i nikomu nic do tego. nikt nie ma prawa twojej przyjaciółce narzucać jak ma postępować a już tym bardziej, wzbudzać w niej poczucia winy. Jestem więcej niż pewna iż gdyby niedajboze doszło do zarażenia matki przez córkę i w rezultacie zgon, to wszyscy którzy teraz wywierają presje by się w żywe oczy wypierali "ależ ja nie namawiała/em". bo ludzie w takich sytuacjach zawsze ale to zawsze okazują się tchórzami i kanaliami i wypierają swoje winy w najwstrętniejszy sposób.
              Może poradź koleżance Bene żeby,, skoro uważa iż naprawdę stanowi zagorzenie, nie uginała się pod presja. Albo ma racje albo nie. Jak ma, to po prostu niech przestanie się tłumaczyć a nawet odpowiadać - po co? na natrętną niegrzeczność najlepiej przestać reagować.
              A z mama może się jakoś umówić we dwoje - bezpiecznie.

              Minnie
              • verdana Re: Coronavirus party 01.12.20, 17:47
                Nikt nie ma prawa jej niczego narzucać. Fakt. Ale z drugiej strony trzeba też zauwazyć, ze córka nie dba o matkę . Dba o siebie. Wybiera swoje "czyste sumienie" - b nie naraza matki i uważa, ze ma absolutne prawo nie liczyć sie z tym, czego matka chce. Bo to, czego matka chce, moze spowodować, ze ona będzie miała wyrzuty sumienia. Teraz pytanie - czy jeśli matka, która przez rok nie moze się doprosić wizyty córki umrze, to córka moze uznać, ze wszystko jest w najlepszym porządku i ona zadbała o matkę najlepiej, jak tylko mogła?
                • bene_gesserit Re: Coronavirus party 01.12.20, 18:08
                  Strasznie łatwe to twoje osądzanie, jestem rozczarowana. Czarne - białe.

                  Dziewczyna wybiera nie tylko 'czyste sumienie', do czego ma, jak mi się wydaje, święte prawo, ale i przecież - i przede wszystkim - bezpieczeństwo matki. Bo, jak wspomniałam, ta moja przyjaciółka widuje się z wieloma ludzmi dziennie. Każdego dnia może stać się nosicielką. To jest łatwy wybór? Córka nie tęskni za pogaduchami z matką innymi niż telefoniczne? Nie ma myśli o tym, że matka może umrzeć na serce, a ona jej nie widziała od wielu miesięcy? Ależ skąd. Noi? Trudne czasy, trudne wybory.

                  Odpowiedź na pytanie, co jest ważniejsze - potencjalna śmierć matki czy matki, powiedzmy, dobrostan psychiczny , jest dla mnie oczywista. Poza tym nie wydaje mi się, żeby wybór był aż tak dramatyczny. Są rodziny rozdzielone wielkimi odległościami, widują się raz na parę lat i nikt od tego nie usycha z tęsknoty, tylko stara się wycisnąć z kontaktów niebezpośrednich tak dużo, jak się da, co nie jest takie trudne w dzisiejszych czasach.

                  Rozumiem, że wy w waszej rodzinie podjęliście inne decyzje i dlatego nie jesteś obiektywna. Życzę wam, aby wasz wybór dobrze się skończył.
                  • verdana Re: Coronavirus party 02.12.20, 19:26
                    Nie czarne -białe, tylko własnie szare. W obu wypadkach rozwiązanie nie jest dobre. I nie jest wcale oczywiste, czy lepsze jest zarażenie matki i ew. śmierć (choroba nie jest 100% śmiertelna, nawet w najstarszej grupie wiekowej zdrowieje 75% osób), czy nie odwiedzanie matki, która czuje sie porzucona, a w tym wieku moze umrzeć i tak, to nie jest tak, ze na pewno kiedyś jeszcze w życiu córkę zobaczy. Co jest wazniejsze dla matki decyduje matka. Nie inna osoba., która uważa, ze matka, jako osoba stara nie ma już prawa do decyzji.
                    "Dobrze sie skończył" może oznaczać także to, że ktos umrze, wiedząc, ze do końca życia liczono się z jego wolą i że dzieci go nie opusciły.
                    • bene_gesserit Re: Coronavirus party 02.12.20, 22:24
                      verdana napisała:

                      > Nie czarne -białe, tylko własnie szare. W obu wypadkach rozwiązanie nie jest do
                      > bre.

                      No, bo ja wiem? Mam wrażenie, ze tak jak ja, masz swoją ulubioną opcję (tę, którą wybrałaś ty i twoja rodzina).

                      I nie jest wcale oczywiste, czy lepsze jest zarażenie matki i ew. śmierć
                      > (choroba nie jest 100% śmiertelna, nawet w najstarszej grupie wiekowej zdrowie
                      > je 75% osób),

                      Po 'wyzdrowieniu' zwłaszcza u osób starszych i/lub schorowanych zostaje spustoszenie, które choroba zostawia. Od niewydolności płuc do zmian w mózgu. Czyli do kolekcji chorób wieku podeszłego dochodzą jeszcze inne, bardzo, jakby to ująć, nieprzyjemne objawy.

                      > czy nie odwiedzanie matki, która czuje sie porzucona,

                      Nie było mowy o 'porzuconej' matce. Jak juz napisałam, kontakt można utrzymywać w dzisiejszych czasach na wiele sposobów. Kilka godzin dziennie codziennie, jeśli obie strony mają aż tyle tematów do obgadania albo obmilczenia. Kontakt intensywny, z fonią i wizją. Co prawda bez zapachu.

                      a w tym wie
                      > ku moze umrzeć i tak, to nie jest tak, ze na pewno kiedyś jeszcze w życiu córkę
                      > zobaczy.

                      Noi?

                      > Co jest wazniejsze dla matki decyduje matka. Nie inna osoba., która u
                      > waża, ze matka, jako osoba stara nie ma już prawa do decyzji.

                      Znowu twoje nieobiektywne dośpiewanie, jak z 'porzuconą'. Zaraz wezmę skrzypce i zacznę lirycznie rzępolić, dobra?
                      Wiek matki nie ma tu nic do rzeczy. Pewnego rodzaju lekkomyślność to nie jest cecha wieku. Skąd w ogóle to założenie, że chodzi o to że 'osoba stara nie ma już prawa do decyzji'? Mi by to do głowy nie przyszło.

                      Poza tym, jeśli o relacji dorosłe dziecko - rodzic decyduje wyłącznie rodzic to czuć na odległość swąd toksycznej relacji. 'Tak mamusiu, jak mamusia sobie życzy, oczywiście, już spełniam życzenie'. Bo kto wie, może umrze za tydzień jako osoba stara. Verdana, przecież to wypisz-wymaluj chory związek!

                      > "Dobrze sie skończył" może oznaczać także to, że ktos umrze, wiedząc, ze do koń
                      > ca życia liczono się z jego wolą i że dzieci go nie opusciły.

                      No nie wiem, ja gdybym stała nad grobem matki, którą zabiła moja decyzja, raczej nie myślałabym 'co za szczęśliwy koniec'. Znowu imo mocno dziwaczny koncept. Skąd ty je bierzesz.
                      • nchyb Re: Coronavirus party 03.12.20, 12:56
                        >>> ja gdybym stała nad grobem matki, którą zabiła moja decyzja

                        ale tu zdaje się byłby całkiem inny problem, CZYJA konkretnie decyzja, KTO z odwiedzających mamę za tym ewentualnie stoi...
                        nie można z góry założyć, że to byłby wirus od córki, skoro reszta rodziny panią licznie odwiedza, to może być każdy inny. A córka tak z góry zakłada, że to byłaby jej wina i chce cierpieć za miliony?
                        Czy jeżeli teraz mama odejdzie ze świata, córce będzie lżej? Serio?
    • bene_gesserit Re: Coronavirus party 05.01.21, 18:45
      Aktualizacja:
      na Wigilię u rodziców przyjaciółka i jej mąż nie poszli,. Nie przyszła też duża część rodziny, która w międzyczasie poszła po rozum do głowy, czy też może przestraszyła się. Natomiast wśród tych, którzy przyszli jedna osoba okazała się bezobjawowym nosicielem.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka