Dodaj do ulubionych

jak długo myśleć, gdy sytuacji nie opisuje,

21.08.07, 10:15
ani stary ani nowy podręcznik sv?
Obserwuj wątek
    • pavvka Re: jak długo myśleć, gdy sytuacji nie opisuje, 21.08.07, 12:21
      Do skutku, aż się nie wymyśli czegoś mądrego.
    • butterfly80 Re: jak długo myśleć, gdy sytuacji nie opisuje, 21.08.07, 13:03
      nm.buba011 napisał:

      > ani stary ani nowy podręcznik sv?

      CZekac cierpliwie, aż opisze. Myślec umiarkowanie.
      • baba67 Re: jak długo myśleć, gdy sytuacji nie opisuje, 21.08.07, 13:08
        Zdrowy rozsadekjest kluczem do wszystkiego.Ew zapytac osoby ktora uwazamy za
        autorytet.
        • nm.buba011 Re: jak długo myśleć, gdy sytuacji nie opisuje, 21.08.07, 16:35
          nieprzypadkowo napisałem te wątki;

          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=10226&w=67758300
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=10226&w=67781117
          • niebieskaa1 Re: jak długo myśleć, gdy sytuacji nie opisuje, 21.08.07, 22:22
            myslec kolego, myslec.
            kobieta przy powitaniu nie musi wstawac, a starszy pan powinien
            przepuscic te druga pania rowniez.
            • nm.buba011 a czy możesz uzasadnić? 21.08.07, 22:46
              • baba67 Re: a czy możesz uzasadnić? 22.08.07, 09:50
                Bo mezczyzna powinien byc rycerski, szczegolnie wobec uposledzonych ruchowo nie
                tylko kobiet .
                Ale kobieta mimo ze nie powinna wstawac przy powitaniu, przy gratulacjach i
                nominacjach powinna-chocby dlatego ze sprawa zatraca charakter damsko meski i
                zeby wszyscy zobaczyli komu sie dziekuje lub gratuluje -sprawa techniczna-kiedy
                osoba siedzi publicznosc tego a widzi.
                • remez2 Re: a czy możesz uzasadnić? 22.08.07, 09:58
                  baba67 napisała:

                  > Bo mezczyzna powinien byc rycerski,
                  Pod warunkiem, że jedynym objawem rycerkości nie będzie zakuty łeb. smile
                  • nm.buba011 bardzo słuszna uwaga(do Remez) 22.08.07, 10:36
                    w przeciwnym wypadku sv byłby dla ludzi bezmyślnych, nie aspirowałby
                    do ... sztuki.
                  • baba67 Re: a czy możesz uzasadnić? 22.08.07, 16:06
                    no tak, ale taki z zakutym to nie przepusci-nie zobaczy smile
                    • remez2 Re: a czy możesz uzasadnić? 22.08.07, 16:39
                      baba67 napisała:

                      > no tak, ale taki z zakutym to nie przepusci-nie zobaczy smile
                      Bingo. Pozdrawiam.
                • nm.buba011 do Baby i Niebieskiej 22.08.07, 10:40
                  - Czy jeżeli mężczyzna przepuszcza swoją partnerkę, wchodzicie ...
                  za tą Panią?
                  • niebieskaa1 Re: do Baby i Niebieskiej 22.08.07, 11:50
                    buba, nie uzasadnia sie tego, ze gwiazdy sa na niebie.
                    one sa i juz. tak samo z grzecznym zachowaniem- tak nalezy.
                    jezeli mezczyzna przepuszcza swoja pania, ja nie wpycham sie za nia,
                    tylko obserwuje, jak sie zachowa i w wiekszosci jestem takze
                    przepuszczana.
                    • nm.buba011 Re: do Baby i Niebieskiej 22.08.07, 17:19
                      > buba, nie uzasadnia sie tego, ze gwiazdy sa na niebie.

                      - i bardzo słusznie, ale nie o gwiazdy szło, tylko o Twoje
                      stwierdzenie

                      > kobieta przy powitaniu nie musi wstawac,

                      - o rozwinięcie tej, Twojej myśli prosiłem. Cóż trudno.
                  • baba67 Re: do Baby i Niebieskiej 22.08.07, 16:10
                    Nie, ale zdaje sie, ze wspominales o jakichs ulomnosciach tejze drugiej pani.W
                    takim wypadku to i Twoja partnerka powinna ja przepuscic.
                    Oczywiscie ze nie pcham sie przed panem-my nie dyskutujemy o paniach , ktore
                    sie pchaja.Ale czesto zdarza sie (np w windzi), ze pan otworzywszy drzwi
                    partnerce zaprasza mnie, bym wyszla lub weszla.Wtedy dziekuje i korzystam.
                    Mezczyzna, zesli pani korzysta z przepuszczenia, stoi i czeka unikajac
                    przeppychanki z druga pania(nieulomna)
                    • nm.buba011 idzie o "rozdzielanie" pary 22.08.07, 17:22
    • agni_me Re: jak długo myśleć, gdy sytuacji nie opisuje, 22.08.07, 12:17
      Mialam nie odpowiadac na te watki, traktujac je jako
      prowokacje i nie chcac w niej uczestniczyc, ale poniewaz coraz
      wiecej osob gmatwa, ulegam.

      Dyrygent nie podal reki wiolonczelistce. Dyrygent podal reke
      koncertmistrzowi, to gest-symbol, powitanie calej orkiestry,
      powitanie "rownych" partnerow muzycznego dialogu. Plec i instrument
      ma nie najwieksze znaczenie, rola najwieksza przypada muzyce i
      publicznosci, to wokol nich kreci sie koncertowy sv. Kiedy powstanie
      jest klopotliwe, powodowaloby zamieszanie czy zbyt dluga przerwe,
      wystarczy niewidoczne dla publicznosci uniesienie "siedzenia", by
      zasadom grzecznosci stalo sie zadosc.

      Swoja droga, zdarzalo sie dyrygentom calowac dlon koncertmistrza (i
      nie byla to dlon zwiewnej wiolonczelistki) jako wyraz holdu
      zlozonego orkiestrze.

      Sv "nakazuje" mezczyznie opiekunczosc wobec wszystkich kobiet w
      towarzystwie, nawet tak iluzorycznym, jak wspolne przechodzenie
      przez drzwi, przy czym towarzystwo oznacza "kontakt wzrokowy". W
      windzie przepuszczasz wszystkie panie, z klebiacego tlumu te
      na "wyciagniecie reki".

      Zapewne dla ogromnej czesci uczestnikow forum -
      w tym dla ciebie, bubo - te rzeczy sa oczywiste.

      Klaniam.
      • nm.buba011 bardzo miło, że Agni napisałaś. 22.08.07, 13:39
        Nie do końca post jest prowokacją wink. Fakt autentyczny, z przed
        dwóch miesięcy, orkiestra współczesna, wiolonczelistka nie tylko
        prześliczna ale i z atrybutami koncertmistrza. Coś mnie nie pasowało.

        Zgadzam się z Twoimi argumentami. Dodam, koncertmistrz(w tym wypadku
        wiolonczelistka), w przciwieństwie do publiczności, jest także w ...
        pracy, a dyrygent to jej szef, a więc stosunek służbowy.
        Wiolonczelistka wita się, w imieniu także mężczyzn(symbol).
        Powinna wstać, podobnie jak kobieta premier, na oficjalnym spotkaniu.

        Sytuację drugą skomentuję na wesoło. Starszemu Panu, (gdyby nastęna
        kobieta była pierwszą z siededziesięcioosobowej wycieczki)
        narzeczona poprostu mogła by poznać ... młodszego adoratora.
        Choć Twoje argumenty są słuszne, zauważyłem, że sporo kobiet wytraca
        impet, aby nie rozdzielać pary. Dlatego napisałem ten wątek.
        Pozdrawiam
        • baba67 Re: bardzo miło, że Agni napisałaś. 22.08.07, 16:15
          Na ogol wytracaja, ale jesli nie wytraca niekoniecznie oznacza to wpychanie sie
          na sile-czasem kobieta jest zamyslona, widzi otwarte dzrzwi i trzymajacego pana,
          to automatycznie wchodzi.
          • nm.buba011 nie pomyślałem o celowym, ale o nierozeznaniu 22.08.07, 17:28
            sytuacji. Dziewczyna zachowująca się jak dama, popełnia mniej błędów
            (gaf). Takiego Pana, następni mogą już brać za "drzwiowego" wink.
            • baba67 Re: nie pomyślałem o celowym, ale o nierozeznaniu 22.08.07, 22:08
              Bubo, czyzbys tez uznawal ze gafa jest tylko wtedy gdy jest blad z ktorejs
              strony , czy myslisz tak jak korcia ze gafa jest niezalezna od bledu(winy)?
              • nm.buba011 trochę nie rozumiem, gafa to 22.08.07, 23:54
                zachowanie inne od oczekiwanego, niezależnie czy jest nieświadome
                czy sprowokowane.
                • baba67 Re: trochę nie rozumiem, gafa to 23.08.07, 13:17
                  acha, mozna i tak, sytuacja ambarasujaca
        • karolina_w_gazecie Re: bardzo miło, że Agni napisałaś. 22.08.07, 16:20
          >cryinggdyby nastęna kobieta była pierwszą z siededziesięcioosobowej
          wycieczki)
          > narzeczona poprostu mogła by poznać ... młodszego adoratora.

          Jeśli narzeczonej do zmiany adoratora na młodszy model wystarczy
          czas przejścia przez drzwi siedemdziesięciu osób, to Starszy Pan
          doprawdy nie ma czego żałować wink
          • nm.buba011 Starszy Pan, nie może sobie pozwolić 22.08.07, 17:36
            na rygorystyczne testowanie i ... wodzić na pokuszenie.
            O ile jest realistą.
            A wyobraźmy sobie wycieczkę na Rysy(w sezonie). Dziewczyna mogłaby
            pomyśleć, że Pan nie ma kondycji i celowo wszyskich przepuszcza. wink
        • agni_me bubo, bubo... ;) 22.08.07, 21:13
          Oczywiste bylo, ze pytanie jest wziete z zycia, a raczej z jakiegos
          koncertu. Takiego problemu nie da sie "wydumac". Rozumiem
          twoje odczucia i slusznie podkreslasz, ze plec "pierwszego" nie
          roznicuje zwyczaju. Jest tyle znakomitych skrzypaczek-
          koncertmistrzow, nigdy nie widzialam, by ktoras siedziala, witajac
          sie z dyrygentem. Niemniej wiolonczelisci (bez wzgledu na plec, u
          bogow!) sa w takiej sytuacji usprawiedliwieni. Dobrze ze z
          altowiolistami nie ma problemu wink

          Zachowania wiolonczelistki nie da sie wytlumaczyc bez
          odrobiny "oglady" muzycznej, co az nadto mozna tu wyczytac. Latwo
          takim pytaniem i sprowokowac i osmieszyc. Nie lubie. Jednak uznalam,
          ze jeszcze gorsze bedzie, jesli ktos uwierzy, ze wiolonczelistka nie
          wstala, bo jest kobieta "i szlus".

          A siedemdziesiecioosobowa wycieczke pan warto przepuscic, gdy na
          zewnatrz leje deszcz, wedle zasady, ze panie zawsze przodem,
          zwlaszcza na polu minowym. Moze sie okazac, ze w tym czasie wyszlo
          slonce.
          • nm.buba011 Agni, 22.08.07, 22:52
            tak, moja ogłada muzyczna jest bardzo pobieżna, stąd ten wątek.
            Chcę z dyskusji coś wynieś. A tak jest w rozmowie z Tobą.
            Piszesz tak;
            > Niemniej wiolonczelisci (bez wzgledu na plec, u
            > bogow!) sa w takiej sytuacji usprawiedliwieni.

            czyli dla melomana ok.
            idąc dalej, kobieta-dyrygent przywita się z siedzącym Panem-
            koncertmistrzem(umiejącym grać na wiolonczeli)?

            Wytłumacz proszę, nawet obszernie(to usprawiedliwione, tyle tu się
            nie koniecznie na temat wypisuje), podaj linki, będę wdzięczny.
            Temat coraz ciekawszy, przynajmniej dla mnie.

            • karolina_w_gazecie Bubo, 24.08.07, 10:58
              wprawdzie prośba o wyjaśnienia skierowana była do Agni, ale pozwolę
              sobie wtrącić trzy grosze.

              Dyrygent wchodzi na scenę ostatni, kiedy orkiestra jest już
              przygotowana do koncertu. W gotowości ma instrumenty, rozłożone nuty.
              A oto przykładowa wiolonczelistka
              Przyznasz sam, że odstawienie wiolonczeli, wyplątanie się spomiędzy
              niej i pulpitu z nutami, tylko po to, by podać dytygentowi rękę w
              pozycji stojącej, byłoby z lekka kłopotliwe.
              I stąd - w mojej opinii (nie melomańskiej, tylko czysto
              pragmatycznej) - usprawiedliwienie dla wiolonczelistów wink
              • nm.buba011 Karolino, miło, że piszesz. 24.08.07, 11:43
                Nie podzielam Twojego poglądu.
                Usprawiedliwieniem, mogłobyć zaskoczenie(ale też nie do końca),
                czyli podanie dłoni muzykowi przypadkowemu, a nie _pierwszemu_.

                Powyżej napisałem;
                > idąc dalej, kobieta-dyrygent przywita się z siedzącym Panem-
                > koncertmistrzem(umiejącym grać na wiolonczeli)?

                Pan-wiolonczelista, miałby podobne problemy techniczne(idąc tym
                tokiem rozumowania). W- ma góźdź, a nuty nie leżą na kolanach.

                Za eleganckie zachowanie ponosimy "koszty"- czyli czas, który jest
                niewątpliwie drogi.


                • karolina_w_gazecie Re: Karolino, miło, że piszesz. 24.08.07, 13:13
                  > > idąc dalej, kobieta-dyrygent przywita się z siedzącym Panem-
                  > > koncertmistrzem(umiejącym grać na wiolonczeli)?

                  Mam nadzieję, żę NIE.
                  smile

                  Nie stawiam znaku równości pomiędzy usprawiedliwieniem niewstawania
                  a „fizycznym niewstaniem”. Niezależnie od problemów technicznych PAN
                  wiolonczelista wstanie, by podać dłoń PANI dyrygent, gdyż mu się (w
                  co gorąco wierzę) na widok kobiety podającej dłoń cztery litery
                  uniosą siłą przyzwyczajenia.
    • kora3 postapić ASERTYWNIE! 26.08.07, 12:16
      Po co w ogóle myśleć co na ten tenmat miałby do powiedzenia smile SV ?
      Należy zwyczajnie zrobic jak sie uwaza, najlepiej pouczajac wszystkich wkoo i
      najlepiej bez przerwy o tym gadając ...
      Należy mieć gdzieś podrecznik SV i zastąpić fgo podrecznikiem ASERTYWNOSCI - to
      chyba oczywiste smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka