Dodaj do ulubionych

Jedynkami..

20.10.09, 14:08
Juz wiem, jak motywuje się trzecioklasistów - dając jedynki. Za
przyniesienie pracy domowej dzień za póxno (zgoda, nalezy się
obniżenie stopnia, ale nauczycielka po prostu prac nie przyjmuje ,
stawia jedynke) i za oddanie pracy w terminie, ale po zgloszeniu
nieprzygotowania. nauczycielka wyjasnila, ze jedynkami motywuje sie
uczniów do nauki, stad ich tak duzo - ponad polowa klasy ma już
zagrozenia. Poza tym robi sie pare kartkowek tygodniowo.
Mój syn zdemotywował się calkowicie i totalnie, obawiam się, ze z
panstwowego liceum nic nie wyjdzie.
Obserwuj wątek
    • joa66 Re: Jedynkami.. 20.10.09, 14:22
      "ale nauczycielka po prostu prac nie przyjmuje "

      I to jest najgorsze.

      U nas też są jedynki za braki prac, jeden z nauczycieli stawia je
      na każdej lekcji dopóki pracy nie otrzyma. Ale praca musi być
      wykonana.

      Wiem, że ten nauczyciel usprawiedliwia brak pracy w danym tygodniu
      jeżeli było to spowodowane dużą pracą z reedukacji dla dyslektyków ,
      bo uważa, że to jest ważniejsze niż jego przedmiot, ale pracę, nawet
      z opóźnieniem i tak trzeba dostarczyć.

      • verdana Re: Jedynkami.. 20.10.09, 14:29
        No własnie. Mój syn obie prace oddał ( o jedna lekcje za późno) i ma
        jedynki. Koniec.
        Poza wszystkim innym oznacza to, ze nauczycielce kompletnie nie
        zalezy na nauczeniu czegokolwiek, procz dyscypliny.
        Po wczorajszej wywiadowce mam mordercze uczucia wzgledem syna, ale i
        nauczycieli. M.in moj syn nie jedzie jutro (z przyczyn finansowych)
        na wycieczkę i dlatego umowił się z facetem, ktory jest specjalistą
        w sprawie sondazy - jest to jeden z wymogów wykonania dodatkowej
        pracy w ramach specjalnych zajęć. A na wywiadowce wychowawczyni
        oswiadcza, ze nie przyjmie ZADNYCH usprawiedliwień na czas
        wycieczki - dzieci mają przyjśc na zajęćia z innymi klasami.
        Tymczasem wywiadu nie można przesunąć, a jesli nawet - nie zwolnie
        syna z zajęć w normalny dzień...
                • morekac Re: Jedynkami.. 20.10.09, 17:38
                  Słowem klasyczne:
                  1.nauczyciel ma zawsze rację.
                  2.jeżeli nauczyciel nie ma racji - patrz punkt 1.

                  Co na to WSO? U mojej córki w gim. każdą ocenę niedostateczną należy
                  poprawić w ciagu iluś tam dni - czyli za brak pracy zaliczeniowej
                  jest 1, potem się donosi i dostaje średnią arytmetyczną z owej 1 i
                  faktycznie otrzymanej oceny.Ale jest to zapisane w WSO - i ani
                  humory nauczyciela ani to, czy jest to pierwsza czy ostatnia klasa
                  nie są w stanie tego zmienić.
        • scher Nie ma co panikować 20.10.09, 18:28
          verdana napisała:

          > Tymczasem wywiadu nie można przesunąć

          Moim zdaniem nie masz się co tak przejmować, lecz napisać prawdę. Ostateczną instancją w szkole jest dyrektor, więc jak wychowawczyni odmówi usprawiedliwienia, trzeba się zwrócić z prośbą o usprawiedliwienie do dyrektora. Nie sądzę, aby prośby nie uwzględnił w takiej sytuacji.
                • scher Re: Nie ma co panikować 20.10.09, 21:00
                  verdana napisała:

                  > Szkola wychodzi od oceny dobrej.

                  Jak to "wychodzi"? Ocenę roczną się ustala, nie ma żadnych ocen wyjściowych. Ustala się taką, na jaką uczeń spełnia kryteria. Nie ma żadnego obniżania ocen "za karę".
                  • verdana Re: Nie ma co panikować 20.10.09, 21:20
                    Tzn. zasady sa takie - jestes spokojnym, grzecznym uczniem - nie
                    sprawiasz klopotow, ale i nie robisz nic specjalnego - masz ocenę
                    dobrą. A jesli np. dziecko ma nieusprawiedliwione nieobecnosci -
                    ocenę sie obniza.
                    • scher Re: Nie ma co panikować 20.10.09, 21:33
                      verdana napisała:

                      > A jesli np. dziecko ma nieusprawiedliwione nieobecnosci - ocenę sie obniza.

                      I to jest właśnie paranoja zbyt szczegółowych kryteriów w statutach szkół. Moim zdaniem skoro zgodnie z rozporządzeniem ocenę zachowania ustala wychowawca klasy (§ 12 ust. 1 rozp. z dnia 30 kwietnia 2007 r.) i jest ona ostateczna (§ 18 ust. 3), to żaden statut szkoły (to tylko akt prawa wewnętrznego, nie powszechnie obowiązującego) nie może wychowawcy nic wiążąco narzucać odnośnie treści oceny; co najwyżej może sugerować. Ostateczna decyzja należy do wychowawcy.
                      • verdana Re: Nie ma co panikować 20.10.09, 21:40
                        Czyli nic, tylko sie powiesic, biorac pod uwage, ze wychowawczyni
                        nie pozwala poprawiac ocen i jak stwierdziła, sawia synowi jedynki,z
                        eby go zmotywować.
                        Na razie jest tak zmotywowany, ze chyba skonczy w zakladzie
                        zamkniętym.
                          • verdana Re: Nie ma co panikować 20.10.09, 21:58
                            Mój najstarszy syn, ktory byl na wywiadowce, powiedział, ze i jako
                            psycholog i jako bardzo podobny typ ucznia, wie, ze jedynki go
                            raczej nie zmotywują, przeciwnie. Nauczycielka byla b. grzeczna (dla
                            innych rodzicow nie była) i nic nie powiedziała. Zobaczymy.
                            To problem calej niemal klasy - ponad polowa dzieci - w tym niemal
                            wszyscy chłopcy , maja zagrożenia. W zeszlym roku 4 osoby mialy
                            poprawki, jedna została na drugi rok.
                            Tymczasem gdy pilnuje syna, aby odrobil wszystko efekt zawsze jest
                            taki sam - jst 22, syn nie mial w ciągu dnia ani godziny wolnej i
                            jeszcze nie zdążyl zrobić wszystkiego.
                            W tym stanie rzeczy będe zmuszona odpuscić.
                            • joa66 Re: Nie ma co panikować 20.10.09, 22:08
                              "Nauczycielka byla b. grzeczna (dla
                              innych rodzicow nie była) i nic nie powiedziała"

                              Trzeba było czekać aż cos powie:)Ewentualnie zadać pytanie
                              pomocnicze np. co by Pani radziła w tej sytuacji?

                              A co do usprawiedliwienia nieobecności - rozumiem, że to spotkanie
                              dot. sondażu jest ważne ze względu na wymagania na zajęciach
                              dodatkowych. Czy nauczyciel prowadzący te zajęcia nie może
                              porozmawiać z wychowawczynią?
                              • verdana Re: Nie ma co panikować 20.10.09, 22:35
                                Nie ma tu zajęć dodatkowych, tylko prace dodatkowe, zupelnie
                                samodzielne. Trzeba było znaleźć specjalistę w tej dziedzinie. Ja
                                przypadkowo znam szefa PENTORU - i tak robi nam wielką grzeczność i
                                nie będzie dziecku wypisywal usprawiedliwienia.
                                Swoja droga, co za wymagania skad mlody czlowiek ma znac
                                specjalistow od wyborów???
                                • joa66 Re: Nie ma co panikować 20.10.09, 22:49
                                  Ale prace dodatkowe z czego, dla kogo? Nie ma żadnego nauczyciela ,
                                  który to zadanie wymyslił? Czy to nie ten nauczyciel powinien pomóc
                                  w usprawiedliwieniu Twojego syna?

                                            • joa66 Re: Nie ma co panikować 21.10.09, 17:41
                                              verdana-nie chce mi się Ciebie ciągnąc za język, być może o
                                              szczegółach nie chcesz pisać:)

                                              Ale nie chce mi się wierzyć, że jeżeli uczeń robi coś co jednak ma
                                              związek ze szkołą, to nie ma nauczyciela, który o tym wie i jest w
                                              stanie wstawić się za nim u wychowawczyni.
                                              • verdana Re: Nie ma co panikować 21.10.09, 18:24
                                                Tak wlasnie jest. To praca całkowicie dobrowolna, uczniowie nawet
                                                nie sa naklanianie do jej zrobienia, ani wybierani. Żaden nauczyciel
                                                tego nie "prowadzi", ani nie nadzoruje. Wiec także nikt sie nie
                                                wstawi - o nikt nie wie, czy uczeń nad czyms pracuje, czy nie.
                                                Pracę zglasza sie na tydzień czy dwa przed sesją i tyle.
                                              • Gość: menodo Re: Nie ma co panikować IP: 77.255.240.* 21.10.09, 18:56
                                                joa napisala
                                                > Ale nie chce mi się wierzyć, że jeżeli uczeń robi coś co jednak ma
                                                > związek ze szkołą, to nie ma nauczyciela, który o tym wie i jest w
                                                > stanie wstawić się za nim u wychowawczyni".

                                                Joa, sorry, ale chyba slabo znasz rzeczywistosc szkol publicznych:)
                                                Podejrzewam ze syn Verdany bierze udzial w czyms, co w gimnazjum mojej corki
                                                nazywalo sie liga zadaniowa, ale obejmowalo tylko przedmioty matematyczno-
                                                przyrodnicze (bo podejrzewam ze humanistom nie chcialo sie sprawdzac prac).
                                                Dzieci przygotowywaly samodzielnie tzn, w domu prace na zadane tematy - co
                                                miesiac. I tez te prace byly oceniane komisyjnie podobno...
                                                Dostawaly za to punkty, pod koniec roku dla najlepszych byly nagrody i
                                                mozliowosc podwyzszenia oceny. Zalozenie fajne, ale z ta samodzielnoscia bywalo
                                                roznie...Moje dziecko nigdy nie bralo w tym udzialu i mialo do nas pretensje ze
                                                nie chce nam sie rozwiazywac tych zadan z ligi, a innym rodzicom sie chce i
                                                dzieci maja lepsze stopnie.
                                                Slowem + w przypadku tego rodzaju przedsiewziec nie bardzo widze mozliowsc
                                                wstawiania sie za uczniem czy zwalniania go z innych zajec.
                                                • joa66 Re: Nie ma co panikować 21.10.09, 19:20
                                                  To nie jest kwestia szkoł publicznych tylko logiki.;)

                                                  Uczen przygotowuje pracę.

                                                  Sam wymyśla projekt, pisze pracę i wysyła anonimowo na poste
                                                  restante? Przeciez do licha gdzies jest żywy nauczyciel z imieniem i
                                                  nazwiskiem, a nie bezosobowa masa zwana zespołem.

                                                  KTOŚ (NAUCZYCIEL) WIE, że uczniowie wykonują takie zadania.
                                                  Byc może KTOŚ (NAUCZYCIEL) dał listę tematów
                                                  KTOŚ (NAUCZYCIEL) będzie to czytał

                                                  Może nie rozumiem, ale w takim razie prosze o wytłumaczenie jak
                                                  krowie na miedzy na przykłądzie.
                                                  • Gość: menodo Re: Nie ma co panikować IP: 77.255.240.* 21.10.09, 19:40
                                                    joa66 napisała:

                                                    > To nie jest kwestia szkoł publicznych tylko logiki.;)

                                                    Ale jak ktos zna szkoly publiczne to wie, ze one nie musza dzialac zgodnie z
                                                    zasadami logiki.

                                                    A tu jest tak - przynajmniej w gimnazjum mojego dziecka tak bylo - ze jak ktos
                                                    sie czegos podejmuje to jego sprawa jak i kiedy bedzie to robil. Dlaczego
                                                    nauczyciel ma mu w czyms pomagac? A gdyby tak kazdy chcial (moj ulubiony tekst
                                                    na tego rodzaju okolicznosci)???

                                                    Co z tego, ze ekspert ma czas tylko w czasie, kiedy sa lekcje? A jakby tak kazdy
                                                    umawial sie z jakims ekspertem w czasie lekcji?

                                                    Prace na lige dzieci oddawaly nauczycielowi przedmiotu, potem cos sie z nimi
                                                    dzialo, niby komisyjnie byly sprawdzane (juz to widze) i na tablicy wywieszane
                                                    byly wyniki - punkty.
                                                  • joa66 Re: Nie ma co panikować 21.10.09, 20:02
                                                    u nas w szkole tez nie ma specjalnych przywilejów dla
                                                    dodatkowych "zadań" uczniów (np. konkursów) - sa one traktowane jako
                                                    indywidualne deczyje uczniów, za które oni biorą odpowiedzialność.

                                                    Ale gdybym teoretycznie była w podobnej sytuacji - tzn. syn nie
                                                    jedzie na wycieczkę i ma nakaz chodzenia na zajęcia z inna klasą, a
                                                    w tym czasie np przygotowuje się do olimpiady (sam). Wiedziałabym,
                                                    że mam iśc do naczyciela przedmiotu "olimpijskiego", mimo, że on ani
                                                    specjalnie nie przygotowuje do olimpiady, ani nie układa do niej
                                                    pytań, a sprawdza tylko pierwszy etap.

                                                    I dlatego jestem przekonana, że w rózncyh ligach zadaniowych też
                                                    jest konkretna osoba związana z projektem.

                                                    Oczywiście taki nauczyciel nie musi miec ochoty pomagać i wstawiac
                                                    się za uczniem u wychowawczyni, ale to już inna historia.

                                                    Przekonałby mnie argument "nie pójdę do niego bo jest wredny", nie
                                                    przekonuje mnie argument, że nie ma z kim na ten temat porozmawiać.
                                                  • verdana Re: Nie ma co panikować 21.10.09, 20:20
                                                    No, to ja jednak będe bronić szkoły i koncepcji tych prac.
                                                    Uczniowie co trymestr maja wywieszane zadania z róznych przedmiotów
                                                    lub dziedzin. Przygotowuja je, jeśli maja ochotę - nie ma wymogów
                                                    np., ze tylko dobry uczeń może, albo przeciwnie - ze dobry uczen
                                                    musi. Jest zawsze kilka tematów do wyboru. Prac się nie "składa"
                                                    wczesniej - tylko uczniowie zbieraja sie na czymś w rodzaju
                                                    naukowego seminarium. Tam kazdy prezentuje to, co przygotowal (to
                                                    nigdy nie jest zwyczajne wypracowanie, tylko prezentacja, wypowiedź
                                                    itd. ) i jest to ocenianie przez komisję.
                                                    Nagradzany jest i sam udzial i wykonanie zadania.
                                                    Dla mnie to jest doskonaly sposob przygotowywania mlodych ludzi do
                                                    samodzielnej pracy - i to pracy nie pod przymusem, takiej, ktorej
                                                    robienie jest przyjemnoscia, a nie kolejnym obowiązkiem.
                                                    I moze dobrze, ze nie kierują tym nauczyciele, narzucajacy wlasna
                                                    wizję pracy czy wymagający zrobienia tego, a nie tamtego.
                                                  • joa66 Re: Nie ma co panikować 21.10.09, 20:34
                                                    "ze nie kierują tym nauczyciele"

                                                    a kto tym kieruje?
                                                    kto ułożył i wywiesił tematy?
                                                    kto będzie to czytał/słuchał tego?
                                                    Ktoś kto nie pracuje na co dzien w tej szkole?
                                                  • verdana Re: Nie ma co panikować 21.10.09, 20:42
                                                    Przypuszaczam, ze nauczyciele - ale nie podpisują się pod tematami,
                                                    jest tez więcej niz jeden nauczyciel przedmiotu.
                                                    Kieruje tym dyrekcja.
                                                    Słuchaja nauczyciele danego przedmiotu i "pokrewnych" oraz chetni
                                                    uczniowie. Od razu mówię - sa chętni.
                                                    Ale nikt tych prac nie prowadzi i nikt z nauczycieli nie jest
                                                    odpowiedzialny za ich wykonanie.
                                                  • joa66 Re: Nie ma co panikować 21.10.09, 20:45
                                                    verdana - u nas konkursów(olimpiad) też nikt nie prowadzi, też jest
                                                    niejeden nauczyciel przedmiotu, ale wiedziałabym do którego iść
                                                    gdybym musiała porozmawiać.
                                                  • joa66 Re: Nie ma co panikować 21.10.09, 20:43
                                                    Ostatnio tak ułożyło mi się życie zawodowe, że czasami spotykałam
                                                    się ludźmi "oświaty", często byłymi nauczycielami, dla ułatwienia
                                                    będę ich dalej nazywać MEN, chociaz nie były to dokłądnie komórki
                                                    MEN.

                                                    Na pewno nie mam prawa wyciągać ogólnych wniosków po kilku
                                                    spotkaniach, ale rzecz jest warta odnotowania.


                                                    Pojawia się problem X. Reakcja MEN jest na "nie" - nie da się,
                                                    niemozliwe, instrukcja nie pozwala, to wina Y a nie nasza i tak
                                                    dalej. Jakikolwiek argument z naszej strony jest odrzucany, po
                                                    prostu mur. Sytuacja się zmienia po pytaniu " to co Państwo radzą,
                                                    żeby im pomóc, bo to nie ich wina". Cisza..a potem ..pomysł..jeden
                                                    drugi.

                                                    Podobna sytuacja powtarza się w kilku innych miejscach.
                                                  • Gość: menodo Re: Nie ma co panikować IP: 77.255.240.* 21.10.09, 21:27
                                                    joa66 napisala:
                                                    "Jakikolwiek argument z naszej strony jest odrzucany, po
                                                    > prostu mur. Sytuacja się zmienia po pytaniu " to co Państwo radzą,
                                                    > żeby im pomóc, bo to nie ich wina". Cisza..a potem ..pomysł..jeden
                                                    > drugi."

                                                    No tak, bo wtedy czuja, ze to oni maja wladze, to oni o czyms decyduja...W koncu
                                                    sa do tego przyzwyczajeni.
                                                    To cecha najgorszych nauczycieli i dyrektorow szkol, mentalnie zakorzenionych w
                                                    PRL. Niestety, bardzo szybko przejmuja ja takze mlodzi nauczyciele.
                                                    Moja przyjaciolka mederuje badania fokusowe - mimo ze zajmuje sie tym
                                                    kilkanascie lat, przed spotkaniami z nauczycielami jest "chora", a po - uzywa
                                                    brzydkich slow...

                            • Gość: menodo Re: Nie ma co panikować IP: 77.255.240.* 20.10.09, 22:33
                              verdana napisała:

                              > "Mój najstarszy syn, ktory byl na wywiadowce, powiedział, ze i jako
                              > psycholog i jako bardzo podobny typ ucznia, wie, ze jedynki go
                              > raczej nie zmotywują, przeciwnie. Nauczycielka byla b. grzeczna (dla
                              > innych rodzicow nie była) i nic nie powiedziała. Zobaczymy."

                              Verdana, moze sama wybierz sie do szkoly. Po pierwsze - dostaniesz informacje z
                              pierwszej reki...Po drugie - nauczyciele sa "bardzo wrazliwymi ludzmi" i np.
                              Twoja nieobecnosc na zebraniach (gdzies czytalam ze wysylasz syna w zastepstwie)
                              moga interpretowac na Twoja niekorzysc. Przy okazji zalatwisz sprawe tych
                              usprawiedliwien:)
                              • verdana Re: Nie ma co panikować 20.10.09, 22:40
                                Poprzednio chadzał ojciec - nie ma obowiązku uczestnictwa matki w
                                wywiadówkach. Syn jest bez porownania lepszy w kontaktach
                                miedzyluzkich, czego dowodm jest to,z e z nim jednym przeprowadzona
                                byla grzeczna i w miare sympatyczna rozmowa. Mnie się nigdy to nie
                                trafilo.
    • tukata Re: Jedynkami.. 20.10.09, 14:35
      To jakiś nowy nauczyciel? czy zmienił sposób oceniania? Oczywiście,
      pała za brak pracy jest na ogół oczywistością, ale jak to pracy nie
      przyjmuje? Przeciez to bez sensu. Gdzie tu motywacja? Pała za brak
      pracy - zaraz potem ocena za oddana pracę, czyli pała poprawiona -
      to rozumiem. Ja wychodze za założenia, że powinna istnieć mozliwość
      poprawienia jedynki, może nie przed końcem semestru, ale na bieżąco.
      Cóz nauczyciele nie koniecznie podzielaja mój pogląd.
      Poza tym nie przesadzaj, jest początek roku, syn zdąży się
      przygotować z powodzeniem do liceum państwowego. Bardziej martwi
      mnie twój brak wiary w syna.
    • tukata Re: Jedynkami.. 20.10.09, 14:42
      Co??? To jakaś chora nauczycielka. Ja usprawiedliwiam dziecko i nie
      widzę uzasadnienia, żeby podawać powód nieobecności. Jeżeli dziecko
      sporadycznie opuszcza szkołę za moją wiedzą, nie jest to jakaś
      patologia, to robienie z tego problemu jest co najmniej dziwne. Jak
      pisze usprawiedliwienie nieobecności, to jesli to dłuższy czas to
      pisze z powodu choroby, natomiast jesli to 1 dzień to wogóle nie
      podaja powodu bo po co. Jakaś trudna baba.
      • verdana Re: Jedynkami.. 20.10.09, 14:49
        To wychowawczyni, niestety... I moja córka, dobra uczennica, ktora
        miała niegdys z nią lekcje, pamięta do dziś jak została jej wpisana
        uwaga za to, ze po otrzymaniu klasówki z tróją
        powiedziała "dziękuje" i sie ucieszyla, a powinna byla sie zmartic.
        Niestety, widze, ze syn ma po prostu juz dość - jedynek mnostwo i to
        akurat w większości rzeczywiscie za glupstwa albo za coś, na co nie
        umie poradzić (np. z powodu dysleksji nie jest w stanie nauczyć sie
        dat, a a to jest jedyne wymaganie historyka).
        • Gość: menodo Re: Jedynkami.. IP: 77.255.240.* 20.10.09, 16:31
          Wspolczuje. Przezywalam to samo rok temu. Przy czym akurat w przypadku moejego
          dziecka nie chodzilo o jedynki, bo moja corka jakos sie pilnowala, ale o
          psychoze strachu jaka rozpetali nauczyciele w jej gimnazjum.
          Kartkowki na kazdej lekcji, klasowki z nieprzerobionego matarialu, odpytywanie
          przy tablicy "do skutku" - czyli przylapania na czyms ucznia...Komentarze w
          stylu - czarno widze te wasze marzenia o dobrym liceum.

          Co do usprawiedliwien - wydaje mi sie, ze rodzic nie musi podawac dokladnej
          przyczyny nieobecnosci dziecka.
          Aczkolwiek pamietam, ze znajomi, ktorzy mieli corke w Reju, piszac
          usprawiedliwienie musieli uzywac formuly - wnosze o usprawiedliwienie...I
          wychowawca mogl ten "wniosek" rozpatrzec pozywywnie lub nie. (Ta szkola od razu
          trafila na moja czarna liste, choc od tego czasu moglo sie tam cos zmienic...)
      • scher Powód musisz podać 20.10.09, 18:23
        tukata napisała:

        > Ja usprawiedliwiam dziecko i nie widzę uzasadnienia,
        > żeby podawać powód nieobecności.

        Nie ty usprawiedliwiasz, lecz nauczyciel. Ty tylko prosisz o usprawiedliwienie, bo obecność dziecka na wszystkich zajęciach wynikających z ramowych planów nauczania to twój ustawowy obowiązek.

        Powód zaś musisz podać, bo nie każda przyczyna usprawiedliwia niewykonywanie obowiązku uczęszczania do szkoły. Podlega to ocenie nauczyciela.
        • Gość: menodo Re: Powód musisz podać IP: 77.255.240.* 20.10.09, 18:39
          scher napisał:
          "Powód zaś musisz podać, bo nie każda przyczyna usprawiedliwia niewykonywanie
          obowiązku uczęszczania do szkoły. Podlega to ocenie nauczyciela."

          Tia...Kocham ten jezyk.
          Na szczescie moje dziecko chodzi do szkoly, w ktorej nikt nie przemawia do mnie
          takim tonem.
          • scher Re: Powód musisz podać 20.10.09, 19:44
            Napisałem, jak to wygląda z punktu widzenia prawa. Nie jesteśmy w szkole i nie znam cię, wiec nie będę dopasowywał "tonu" do twoich oczekiwań i osobowości. Wypowiedziałem się normalnie, udzielając informacji, których - mam wrażenie - nie posiadasz.

            To co napisałem, jest zgodne ze stanowiskiem MEN oraz ustawą o systemie oświaty.
            • Gość: menodo Re: Powód musisz podać IP: 77.255.240.* 20.10.09, 20:00
              scher napisał:
              "Napisałem, jak to wygląda z punktu widzenia prawa. Nie jesteśmy w szkole i nie
              znam cię, wiec nie będę dopasowywał "tonu" do twoich oczekiwań i osobowości.
              Wypowiedziałem się normalnie, udzielając informacji, których - mam wrażenie -
              nie posiadasz.

              To co napisałem, jest zgodne ze stanowiskiem MEN oraz ustawą o systemie oświaty."

              Nie, wypowiedziales sie jak ktos kto ma troche wladzy i lubi z niej korzystac.
              Normalny wychowawca nie oczekuje, ze rodzic bedzie mu opowiadac o przyczynach
              nieobecnosci dziecka - ktore moga byc bardzo osobiste po to, by rozstrzygac, czy
              sa to przyczyny zasadne.




              --
              • scher Re: Powód musisz podać 20.10.09, 20:05
                > Normalny wychowawca nie oczekuje, ze rodzic bedzie
                > mu opowiadac o przyczynach nieobecnosci dziecka -
                > ktore moga byc bardzo osobiste po to, by
                > rozstrzygac, czy sa to przyczyny zasadne.

                A czy normalny pracodawca oczekuje, że pracownik będzie mu opowiadać o przyczynach nieobecności, które mogą być bardzo osobiste, po to by rozstrzygać, czy są to przyczyny zasadne?
                • Gość: menodo Re: Powód musisz podać IP: 77.255.240.* 20.10.09, 20:29
                  scher napisał:
                  "A czy normalny pracodawca oczekuje, że pracownik będzie mu opowiadać o
                  przyczynach nieobecności, które mogą być bardzo osobiste, po to by rozstrzygać,
                  czy są to przyczyny zasadne?"

                  Nauczyciel nie jest pracodawca ucznia. Jest raczej pracobiorca, wykonuje platna
                  usluge za pieniadze podatnikow - rodzicow dziecka.

                  Tego wlasnie nie potrafi zrozumiec czesc "pedagogow".
                  • scher Re: Powód musisz podać 20.10.09, 20:35
                    Gość portalu: menodo napisał(a):

                    > Nauczyciel nie jest pracodawca ucznia.

                    Pracodawca kontroluje wykonywanie obowiązków przez pracownika. Nauczyciel kontroluje wykonywanie obowiązków przez ucznia.

                    > Jest raczej pracobiorca, wykonuje platna
                    > usluge za pieniadze podatnikow - rodzicow dziecka.

                    Korzystanie z usług zakładów administracji publicznej nie odbywa się wg twojego widzimisię, lecz na zasadach prawem określonych. A prawo jest takie, że kontrolowanie określonego w ustawie obowiązku regularnego posyłania dziecka do szkoły kontroluje nauczyciel, m.in. podejmując decyzje w kwestii usprawiedliwień. Zatem masz podać powód niebecności.
                    • verdana Re: Powód musisz podać 20.10.09, 20:38
                      Problem w tym, ze nauczyciel chce kontrolowac wykonywanie obowiazków
                      przeze mnie, nie ucznia.
                      Bo jako rodzic powinnam miec prawo do zwolnienia syna ze szkoly w
                      dniu wycieczki, niezaleznie od przyczyn.
                      • scher Re: Powód musisz podać 20.10.09, 21:05
                        verdana napisała:

                        > Problem w tym, ze nauczyciel chce kontrolowac
                        > wykonywanie obowiazków przeze mnie, nie ucznia.

                        I słusznie. Przecież obowiązek szkolny to de facto obowiązek rodziców.

                        > Bo jako rodzic powinnam miec prawo do zwolnienia
                        > syna ze szkoły w dniu wycieczki, niezaleznie od
                        > przyczyn.

                        Ale dlaczego? Przecież nie jest to dzień ustawowo wolny od nauki szkolnej.
                    • Gość: menodo Re: Powód musisz podać IP: 77.255.240.* 20.10.09, 20:45
                      scher napisal:
                      "Zatem masz podać powód niebecności. "

                      Nie, nie podam. Nie bede ci opowiadac o bolesnych miesiaczkach mojej corki ani o
                      tym, ze ktos mi umarl. Dla normalnego wychowawcy byloby to krepujace oczekiwac,
                      ze na ktos mu bedzie takie rzeczy pisal na karteczce.
                      Masz usprawiedliwic, bo ja sobie tego zycze.
                      • joa66 Re: Powód musisz podać 20.10.09, 20:49
                        "Masz usprawiedliwic, bo ja sobie tego zycze.'

                        Jednak się nie zgadzam. A co z usprawiedliwieniami dla dzieci , bo... są
                        wykopki, bo ktoś musi zarabiać np. żebraniem czy zbieraniem złomu, albo "musi"
                        zając się młodszym rodzeństwem?
                        • Gość: menodo Re: Powód musisz podać IP: 77.255.240.* 20.10.09, 21:15
                          joa66 napisała:

                          > "Masz usprawiedliwic, bo ja sobie tego zycze.'
                          >
                          > Jednak się nie zgadzam. A co z usprawiedliwieniami dla dzieci , bo... są
                          > wykopki, bo ktoś musi zarabiać np. żebraniem czy zbieraniem złomu, albo "musi"
                          > zając się młodszym rodzeństwem?"

                          Joa, wykopki, zebractwo czy inne formy zarobkowania to nie jest rzeczywistosc
                          mojego dziecka. Zreszta, gdybym wysylala corke "do galerii" to z pewnoscia
                          opisalabym szer ze szczegolami - jak bardzo byla chora i katar miala i ucho ja
                          bolalo...

                          Jako normalny rodzic, ktory troszczy sie o edukacje dziecka zastrzegam sobie
                          jednak prawo do nieujawniania powodow nieobecnosci swojego dziecka jesli te
                          powody sa osobiste.
                          Zwyczajowo pisze "choroba", "sprawy rodzinne", "zle samopoczucie"/
                          Ale nie mam ochoty pisac - jaka to choroba, jakie sprawy, i konkretnie co bolalo
                          moja corke....I nikt nigdy tego ode mnie nie wymagal....Czy pogrzeb dziadka jest
                          wystarczajacym powodem nieobecnosci dziecka? Mam poddawac to czyjejs ocenie?

                          • joa66 Re: Powód musisz podać 20.10.09, 21:22
                            Ale przepisy muszą być ogólne. A konkretny uczeń i jego rodzice powinni być
                            traktowani indywidualnie, tylko tego "indywidualnie" nie da się dokładnie
                            zdefiniować. I pewnie dlatego decyduje nauczyciel.

                            Normalny nauczyciel uzna usprawiedliwienie w stylu "z ważnych powodów", uzna też
                            powód verdany.

                            Ale czy masz pomysł jak to zapisać rozporządzeniem albo innym prawnym dokumentem
                            tak, żeby nie zostały pokrzywdzone dzieci "od wykopków"?
                            • Gość: menodo Re: Powód musisz podać IP: 77.255.240.* 20.10.09, 22:46
                              joa66 napisała:
                              "> Ale czy masz pomysł jak to zapisać rozporządzeniem albo innym prawnym dokumente
                              > m
                              > tak, żeby nie zostały pokrzywdzone dzieci "od wykopków"?

                              Przepisy sa ogolne i dobrze. Trudno zeby ministrstwo ustalalo liste powodow
                              nadajacych sie usprawiedliwienia.
                              W sumie wszystko sprowadza sie do tego samego co zwykle na tym forum - jak wazna
                              sprawa jest wybor szkoly dla dziecka:)

                              Przypomnialo mi sie sie jak moja przyjaciolka zabrala kiedys syna we wrzesniu
                              na tydzien ...niestety dla niego - do Stanow. Dzieciak przez caly rok musial
                              wysluchiwac jak to mu sie Ameryki w czasie obowiazku szkolnego zachcialo.Skandal!
                              W nowej szkole - co roku w marcu wyjezdzaja na narty. I nic. Zero przeszkod,
                              zadnych komentarzy.
                      • scher Re: Powód musisz podać 20.10.09, 20:58
                        Gość portalu: menodo napisał(a):

                        > Masz usprawiedliwic, bo ja sobie tego zycze.

                        Oho, wyszło szydło z worka. :)
                        Okazało się, kto ma zapędy autorytarne i napawa się swoją - w jego przekonaniu - "władzą". ;)
                      • scher To jest zastanawiające... 20.10.09, 22:07
                        Gość portalu: menodo napisał(a):

                        > Nie, nie podam. Nie bede ci opowiadac o bolesnych miesiaczkach mojej corki ani o tym, ze ktos
                        > mi umarl.

                        ...że wszystkie tego typu "życiowe" problemy kończą się wraz z ukończeniem szkoły i podjęciem nauki w szkole wyższej, bądź też podjęciem pracy zawodowej. Nagle okazuje się, że wobec wykładowcy na uczelni, czy też wobec pracodawcy taka pretensjonalna, egzaltowana postawa jest niedopuszczalna.

                        A przecież dorosłe kobiety też mają bolesne miesiączki i też im ktoś może umrzeć...
                          • scher Re: To jest zastanawiające... 20.10.09, 22:58
                            Zamiast prezentować typowe polskie narzekactwo i grać szkolną męczennicę, odpowiedz konkretnie na proste pytanie:

                            Czy normalny pracodawca oczekuje, że pracownik będzie mu opowiadać o przyczynach nieobecności, które mogą być bardzo osobiste, po to by rozstrzygać, czy są to przyczyny zasadne?
                            • Gość: menodo Re: To jest zastanawiające... IP: 77.255.240.* 21.10.09, 00:12
                              Nie czuje sie meczennica i ogolnie nie narzekam na swoje zycie, ale odpowiem Ci
                              po raz drugi na to samo pytanie.

                              Normalny pracodawca nie oczekuje szczegolowych wyjasnien od pracownika =
                              dlaczego nie przyszedl do pracy. Wystarczy zwolnienie lekarskie albo wniosek o
                              urlop itd.
                              Tak samo jak normalny nauczyciel nie oczekuje ze rodzic bedzie go
                              prosil,zwierzal sie z problemow, blagal o litosc itd. albo nawet jakos
                              szczegolowo uzasadnial powody nieobecnosci dziecka.
                              Dla normalnego nauczyciela jest normalne, ze jesli ma do czynienia z normalna
                              rodzina to jesli dziecko nie przyszlo do szkoly to znaczy, ze nie moglo przyjsc.
                              I tyle.
                              • scher Re: To jest zastanawiające... 21.10.09, 08:35
                                Gość portalu: menodo napisał(a):

                                > Dla normalnego nauczyciela jest normalne, ze jesli ma do czynienia z normalna rodzina

                                A co ja pisałem w jednym z poprzednich postów? Nie to, że w szkołach zupełnie normalnie traktuje się uczniów i rodziców sumiennych, obowiązkowych i odpowiedzialnych, inaczej zaś leni, leserów i obiboków?

                                Więc zanim w przyszłości na kogoś napadniesz i pogardliwie obśmiejesz jego "mentalność", upewnij się, że dobrze rozumiesz jego poglądy oraz intencje, żeby nie wychodzić na osobę albo mało inteligentną, albo źle wychowaną.
                                • Gość: menodo Re: To jest zastanawiające... IP: 77.255.240.* 21.10.09, 16:36
                                  scher napisał:
                                  > A co ja pisałem w jednym z poprzednich postów? Nie to, że w szkołach zupełnie n
                                  > ormalnie traktuje się uczniów i rodziców sumiennych, obowiązkowych i odpowiedzi
                                  > alnych, inaczej zaś leni, leserów i obiboków?"

                                  Tak tak, tylko ze z tego co piszesz wynika, ze w szkole nie obowiazuje zasada
                                  domniemania niewinnosci. Jest to "uznaniowe." I to rodzic ma dowiesc, ze nie
                                  jest patologia, przekonac nauczyciela, ze dziecko naprawde mialo powody zeby nie
                                  przyjsc na lekcje.
                                  Ale nawet jesli rodzic rzeczywiscie jest patologia, konsekwencje ponosi dziecko.
                                  Bo to dziecku obniza sie ocene z zachowania, nie uznajac usprawiedliwienia rodzica.
                                  Na tym polega glupota przepisow, ktore sa ci tak bliskie.
                                  Z zalozenia maja dotykac patologii a w konsekwencji uderzaja w normalne rodziny.
                                  Tak czy siak, ocena z zachowania jest zwykle ocena rodzica, nie dziecka.
                                  Osobiscie nigdy nie podaje i nie bede podawala szczegolowych powodow
                                  nieobecnosci dzieci w szkole. Jak dotad nigdy nie doczekalam sie pytania
                                  dociekliwego wychowawcy - coz konkretnie zatrzymalo dzieci w domu i nie sadze,
                                  aby ktokolwiek takie pytanie mi zadal.
                                  • scher Re: To jest zastanawiające... 21.10.09, 17:29
                                    Gość portalu: menodo napisał(a):

                                    > Tak tak, tylko ze z tego co piszesz wynika, ze w szkole nie obowiązuje zasada
                                    > domniemania niewinności.

                                    W postępowaniu administracyjnym w ogóle nie obowiązuje zasada domniemania niewinności. Masz wykazać organowi wszystko, do czego cię prawo zobowiązuje, i tyle.

                                    Nie masz chyba 18 lat i nie jest to twój pierwszy kontakt z załatwianiem spraw urzędowych, więc nie rozumiem, czemu cię to dziwi.
                                      • scher Re: To jest zastanawiające... 21.10.09, 18:46
                                        Gość portalu: menodo napisał(a):

                                        > Daj spokoj. Masz usprawiedliwic i tyle.

                                        Mylisz się. Powiem ci więcej: Decyzja szkoły w tym względzie nie jest nawet decyzją administracyjną, lecz aktem władztwa zakładowego, więc od ewentualnej odmowy nie przysługuje ci żadna droga odwoławcza. Tak więc to ty masz większy interes do nauczyciela niż nauczyciel do ciebie. To ty go musisz przekonać - i przedstawić wymagane dowody na prawdziwość składanych oświadczeń.

                                        PS. Postawa "Jestem klientem i mam władzę" nie zaprowadzi cię zbyt daleko w kierunku budowania z nauczycielem opartej na obustronnym zaufaniu więzi osobowej w celu uczenia i wychowywania twojego dziecka.
        • tukata Re: Powód musisz podać 20.10.09, 19:07
          Powód zaś musisz podać, bo nie każda przyczyna usprawiedliwia
          niewykonywanie ob
          > owiązku uczęszczania do szkoły. Podlega to ocenie nauczyciela.

          Jednak nie muszę, skoro nauczyciel owe usprawiedliwienia uważa za
          wystarczające.
          Ale może to wynika z tego, że moja córka bardzo sporadycznie
          opuszcza szkołę -to raz, a dwa że nauczyciel szanuje rodzica i
          uznaje, że skoro rodzic usprawiedliwił dziecko -to znaczy, że miał
          ku temu wystarczajacy powód. Tak wyglądają relacje z nauczycielem,
          który współpracuje z rodzicami, mają wzajemnie zaufanie i mają
          wspólny cel-dobro dziecka.
          • scher Re: Powód musisz podać 20.10.09, 19:38
            tukata napisała:

            > Ale może to wynika z tego, że moja córka bardzo
            > sporadycznie opuszcza szkołę

            Na pewno. Zupełnie inaczej traktuje się na ogół w szkołach uczniów i rodziców sumiennych i odpowiedzialnych, inaczej zaś leserów, kłamców i obiboków.

            Nie mów jednak, że rodzice powodu nieobecności podawać nie muszą, bo to nieprawda.
    • scher Opinia MEN nt. usprawiedliwień 20.10.09, 21:09
      Odpowiedź sekretarza stanu w Ministerstwie Edukacji i Nauki - z upoważnienia ministra - na interpelację nr 518 w sprawie praw i obowiązków uczniów pełnoletnich

      Szanowny Panie Marszałku! W związku z interpelacją Pana Posła Arkadiusza Rybickiego (nr SPS-023-518/06) w sprawie praw i obowiązków uczniów pełnoletnich przedkładam następujące wyjaśnienie:

      Ustawa z dnia 7 września 1991 r. o systemie oświaty (Dz. U. z 2004 r. Nr 256, poz. 2572 z późn. zm.) nie zawiera przepisów szczegółowo regulujących zasady usprawiedliwiania nieobecności uczniów w szkole. Ten zakres spraw powinien być uregulowany w statucie szkoły, który zgodnie z art. 60 ust. 1 pkt 7 ustawy o systemie oświaty powinien określać między innymi prawa i obowiązki uczniów.

      Pojęcie obowiązków uczniów obejmuje swym zakresem przestrzeganie przez nich dyscypliny w szkole, w tym bieżące uczęszczanie na zajęcia szkolne. Oczywiste jest, że występują sytuacje, kiedy z przyczyn obiektywnych uczeń nie może uczestniczyć w zajęciach szkolnych. Dlatego też statut szkoły powinien określać przypadki, w jakich nauczyciel uznaje nieobecność ucznia na zajęciach szkolnych za usprawiedliwioną.

      Najczęstszym powodem nieobecności, który nie może być kwestionowany przez nauczyciela, jest choroba ucznia potwierdzona zaświadczeniem lekarskim. W przypadku nieobecności ucznia na zajęciach szkolnych z innych przyczyn statut szkoły powinien dopuszczać, jako usprawiedliwienie nieobecności ucznia w szkole, oświadczenie rodziców (prawnych opiekunów) o przyczynach nieobecności ucznia w szkole, a w przypadku uczniów pełnoletnich także oświadczenie samego ucznia.

      Należy wyraźnie podkreślić, że oświadczenia rodziców (prawnych opiekunów) albo pełnoletniego ucznia, które w przeciwieństwie do zaświadczenia lekarskiego nie są dokumentem urzędowym, podlegają ocenie nauczyciela. Nie każdy z podawanych w oświadczeniach powodów obiektywnie usprawiedliwia nieobecność w szkole.

      Zasady usprawiedliwiania nieobecności ucznia na zajęciach szkolnych nie są tylko kwestią organizacyjną i porządkową. Stanowią element procesu wychowawczego realizowanego przez szkołę względem wszystkich uczniów, także pełnoletnich. Wychowanie w szkole obejmuje również wdrożenie ucznia do sumiennego wywiązywania się z obowiązków, eliminowanie przypadków uchylania się ucznia od ich wykonywania z błahych powodów, odpowiedzialność za składane oświadczenia.
        • scher Re: Opinia MEN nt. usprawiedliwień 20.10.09, 21:38
          Gość portalu: menodo napisał(a):

          > Po pierwsze - ten dokument dotyczy uczniow pelnoletnich.

          Po pierwsze nie zrozumiałaś(-eś). Interpelacja dotyczyła uczniów pełnoletnich, odpowiedź już nie tylko ich.

          > Po drugie - i tak wszystko reguluje statut szkoly.
          > Nigdzie nie jest napisane, jak bardzo szczegolowo maja byc precyzowane przyczyny
          > nieobecnosci.

          Dlatego konkretyzowanie i odnoszenie prawa do praktyki należy już do zadań nauczyciela, który podejmuje ostateczną decyzję. I albo uznaje prośbę o usprawiedliwienie za zasadną, albo odmawia usprawiedliwienia. Mimo że TY sobie "życzysz". ;)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka