29.03.08, 16:43
Fragment z innego watku: "Według mnie, tak jak nie powinno się
prosić do tańca dziewczyny, która jest na imprezie z partnerem
(wiedząc o tym fakcie)..."
Nigdy dotąd tak nie uważałam, bardzo lubię być proszona do tańca
przez innych panów, tym bardziej, że mój wcale się to tego nie
garnie /niestety, ale nie jest zazdrosny/.
Generalnie uwazam, że na tancach zbyt rzadko wymieniamy sie
partnerami i jest to nieładne, wręcz niegrzeczne, że panowie
skupiaja sie tylko na swoich partnerkach. Jak sie bawić zgodnie z
zasadami sv?
Obserwuj wątek
    • remez2 Re: Taniec 29.03.08, 18:15
      > Jak sie bawić zgodnie z zasadami sv?
      Dobrze.
      • iron-iq Re: Taniec 29.03.08, 18:29
        remez2 napisał:

        > > Jak sie bawić zgodnie z zasadami sv?
        > Dobrze.

        I śmiało można uznać, że ta odpowiedź wyczerpuje temat.
    • purgalm Re: Taniec 29.03.08, 20:34
      Jestem autorem cytowanego sformułowania. Przyznałem się, że nie mam żadnych argumentów na poparcie tej tezy, gdzieś to po prostu usłyszałem i tyle. Teraz jednak zmieniłem zdanie. Właściwie gdy partner nie rwie się do tańca to czemu partnerka ma przez niego cierpieć, a gdyby partner często porywał swoją partnerkę na parkiet to inni nie mieliby okazji jej poprosić i nie byłoby dylematu.
      Jednak pogdybajmy sobie trochę...
      Jesteśmy na imprezie w jakimś klubie, sama młodzież. Idziemy z partnerką. Taniec w takich miejscach często jest wzbogacony o wzajemne dotykanie się partnerów w tańcu (sądzę, że wiadomo o co chodzi). I teraz następująca sytuacja: para schodzi na moment do stolika, odpocząć, napić się czegoś i nagle do dziewczyny podchodzi jakiś inny chłopak i prosi ją do tańca. Czy takie zachowanie uważacie za dopuszczalne? Dziewczyna moim zdaniem powinna odmówić. Jednak chętnie poznam Waszą opinię. Sytuacja dosyć specyficzna więc myślę, że zasady też troche inne obowiązują.
      • nm.buba011 Re: Taniec 29.03.08, 22:00
        > Teraz jednak zmieniłem zdanie.

        - bardzo cenna umiejętność, gratulacje.

        > i nagle do dziewczyny pod chodzi jakiś inny chłopak i prosi ją
        > do tańca. Czy takie zachowanie uważacie za dopuszczalne?
        > Dziewczyna moim zdaniem powinna odmówić.

        - ma wybór. Nie jest własnością chłopaka("swojego"). Odmówić może
        każda(y), każdej(mu), w różnych sytułacjach.
        • excellentclient Re: Taniec 30.03.08, 11:57
          nm.buba011 napisał:

          > - ma wybór. Nie jest własnością chłopaka("swojego"). Odmówić może
          > każda(y), każdej(mu), w różnych sytułacjach.

          I cały czas żyję w takim przeświadczeniu.

          Ale raz się (pozytywnie?) zdziwiłem gdy na jednym przyjęciu kolega z klasy
          "mojej" Kobiety grzecznie-kulturalnie podpytał mnie czy nie mam nic przeciwko
          temu aby On zatańczył z "moją" Dziewczyną.
          • mmaupa Re: Taniec 30.03.08, 12:15
            Oj, jak ja tego nie lubie! "Kulturny" koles prosi o zgode mojego chlopaka, a
            mnie uprzejmie pomija. Prawie jak handel zywym towarem. Chyba nalezaloby wyjsc z
            zalozenia, drodzy chlopcy, ze dziewczyna ma swoj rozum i upodobania - jesli
            "jej" chlopak akurat oferuje jej przy stoliku mozliwosc fantastycznej dyskusji
            albo milego przytulanka, to dziewczyna przy owym stoliku zostanie. Jesli tej
            oferty nie ma, to pojdzie tanczyc z innym. Proste.
            • excellentclient Re: Taniec 30.03.08, 12:28
              Dziewczyna uwielbia hulać po parkiecie... ja nieco mniej. Także praktycznie
              każda propozycja w jej stronę czy zatańczy zostanie przeze nią rozpatrzona
              pozytywnie. Co nie zmienia faktu, że zgadzam się z Tobą... Analogicznie czułbym
              się niezręcznie gdy ktoś pytałby się Dziewczyny czy ja z nim/ą wypiję "kolejkę"...
      • mmaupa Re: Taniec 29.03.08, 22:05
        Tak, jest to zachowanie dopuszczalne, a dziewczyna jesli ma ochote, to powinna
        zatanczyc. Bo jesli nie mozna jej poprosic jak siedzi przy stoliku, to kiedy
        mozna? Ja osobiscie nie lubie jak jestem na parkiecie, konczy sie jedna piosenka
        a zaczyna inna, a jakis obcy facet zupelnie niespodziewanie zaczyna mnie
        oblapiac (ani "zatanczymy" ani nic). Wolalabym sto razy bardziej byc poproszona
        do tanca na bardziej "neutralnym" gruncie, np. wlasnie przy stoliku, gdzie mam
        szanse odmowic jesli partner mi nie odpowiada.

        Acha, a druga sprawa to to, ze jesli siedzicie przy stoliku we dwoje, to chlopak
        proszacy o taniec widzi ze dziewczyna nie jest sama i wie na co moze sobie
        pozwolic a na co nie powinien.
        • purgalm Re: Taniec 29.03.08, 23:28
          Właśnie o to mi chodzi, na co może sobie pozwolić, a na co nie powinienw takiej sytuacji. Ja osobiście nie podszedłbym do dziewczyny widząc, że siedzi z chłopakiem przy stoliku i nie poprosiłbym jej do tańca. Jednak to chyba nie tyle kwestia SV co raczej tego, że nie chciałbym się znaleźć w sytuacji partnera tej dziewczyny. Jakie jest wasze zdanie?
          • iron-iq Re: Taniec 29.03.08, 23:40
            purgalm napisał:

            >Jednak to chyba nie tyle kwestia SV co raczej tego, że nie
            chciałbym się znaleźć w sytuacji partnera tej dziewczyny. Jakie jest
            wasze zdanie?

            SV, czyli savoir-vivre (z francuskiego dosłownie "wiedzieć jak żyć")
            zajmuje się także kwestiami regulacji współżycia międzyludzkiego,
            tak aby nie zoztało naruszone niczyje dobre imię, prywatność,
            intymność, uczucia. Tak więc stosowałbyś się w tym wypadku do SV.
            Jeśli rzeczywiście postąpiłbyś tak w tej sytuacji kierując się
            dbałością o odczucia partnera dziewczyny zasługujesz na wyrazy
            wielkiego uznania.
          • nm.buba011 Re: Taniec 29.03.08, 23:44
            > Jednak to chyba nie tyle kwestia SV co raczej tego, że nie
            > chciałbym się znaleźć w sytuacji partnera tej dziewczyny.
            > Jakie jest wasze zdanie?

            - podtrzymuję:
            dziewczyna ma prawo, do niezaleznego zachowania, co nie oznacza, że
            jej partnerowi, takie, lub inne zachowanie, musi odpowiadać.

            Trzeba zaznaczyć, że każdy, ma inną wrażliwość, progi i pojęcia
            moralności, jak i jej interpretowania.

            Jestem, za indywidualnym, określeniem reguł i ich przestrzeganiem.
            • purgalm Re: Taniec 30.03.08, 00:46
              buba: Chyba masz rację. Najlepiej ustalić reguły wewnątrz związku i ich później przestrzegać. Dziękuję za miłą i rzeczową dyskusję.
              • control Re: Taniec 30.03.08, 15:34
                Myślę, że w sprawie tanca jest kilka podstaowywch zasad:
                1. Nie powinno się robić tak, by przy stoliku została jedna osoba
                samotnie, więc jeżeli para idzie na tańce tylko we dwoje i siedzi
                sama przy stoliku, to w zasadzie powinna tańczyc ze sobą lub w
                tzw. "kółku". Czyli nietaktowne jest podchodzenie do takiej samotnej
                pary i proszenie kobiety do tańca. Gdyby taka sytuacja się zdarzyła,
                to kobieta powinna kategorycznie odmówić. Jeżeli facet nie jest
                miłośnikiem tańca lub wręcz nie lubi tańczyć, to jego partnerka musi
                się z tym pogodzić, a jeżeli chce sobie potańczyć, to prostu nie
                powinna tylko z nim (we dwojkę) chodzić na tańce.
                2. jezeli przy stoliku siedzi większe towarzystwo, to nie ma nic
                złego w tym, że ktoś z tego grona tańczy z nie swoją partnerką. Nie
                ma też nic złego w tym, że ktoś z zewnątrz podchodzi i pyta
                konkretną kobietę, czy może zatańczyć. Nie ma też nic złego w tym,
                że dziewczyna się zgodzi i pójdzie tańczyć. W takiej sytuacji po
                zakończonym tańcu partner od tańca powinien ja odprowadzić do
                stolika i odejść. Przecież nie ma nic złego w tańczeniu z "obcym"
                mężczyzną.
                3. Kobieta, która przychodzi ze swoim partnerem na tańce, nie
                powinna jednak tańczyć wciąż z kimś innym, a zwłaszcza przez cały
                wieczór z jednym "obcym" mężczyzną, nie powinna też z nikim schodzić
                z parkietu, przyjmować zaproszenia na jakieś drinki do baru itp. Po
                prostu tańczy i po tańcu wraca do swojego stolika. Takie same zasady
                dotyczą mężczyzn. Z tym, że mężczyzna może prosić do tańca inną
                kobietę tylko wówczas, gdy "jego" kobieta nie chce tańczyć lub
                została poproszona do tańca przez kogoś innego. Nie może być też
                tak, że mężczyzna prosi kogoś do tańca w sytuacji gdy "jego" kobieta
                miałby zostać sama przy stoliku.
                4. Zdarza się, że facet jest namolny i wciąż podchodzi i prosi do
                tańca kobietę, która jest w innym towarzystwie. W takiej sytuacji po
                dwóch - trzech, góra czterech razach kobieta powinna stanowczo
                powiedzieć, że przeprasza, że bardzo jej się miło tańczyło, ale
                chciałaby pobyć z towarzystwem, z którym przyszła.Oczywiście pomijam
                sytuacje indywidualne - znam pary, które chodzą razem na tańce, przy
                czym z góry zakładają, że partnerka idzie się wyszaleć, a partner
                jest nietańczący i raczej siedzi przy stoliku lub przy barze.
                5. Ktoś wyżej napisał o "dotykaniu". Trudno sobie wyobrazić taniec w
                parze bez "dotykania". Oczywiście wszyscy (i kobieta, i mężczyzna)
                tańcząc z "obcym" partnerem powinni na tyle "dotykać" (i godzić się
                na "dotykanie"), na ile wynika to z konwencji danego tańca i
                indywidualnej tolerancji. Każdy powinien wiedzieć, gdzie kończy się
                konwencja, a zaczyna coś więcej. Osobie, która za bardzo "dotyka"
                trzeba po prostu zwrócić uwagę i podziękowac za taniec.


                • mmaupa Re: Taniec 31.03.08, 11:20
                  Ad. syt. 1:

                  Nie zgadzam sie. Gdybym zamiast z chlopakiem szla na impreze z kolezanka, to nie
                  mialabym nic przeciwko temu zeby zostawila mnie na troche przy stoliku (w koncu
                  jeden taniec/piosenka to ok. 3-4 minuty). Moze nie caly czas, ale kilka piosenek
                  moge przesiedziec samotnie.

                  Jeżeli facet nie jest
                  > miłośnikiem tańca lub wręcz nie lubi tańczyć, to jego partnerka musi
                  > się z tym pogodzić, a jeżeli chce sobie potańczyć, to prostu nie
                  > powinna tylko z nim (we dwojkę) chodzić na tańce.

                  Jesli facet nie jest milosnikiem tanca, to po jaka cholere pcha sie do klubu?
                  Porozmawiac nie porozmawia bo muzyka za glosna, alkohol tanszy w domu lub w
                  pubie... Po co sie ma biedak meczyc? Lepiej niech dziewczyna sama pojdzie.

                  Zgadzam sie z reszta wypowiedzi smile
                  • control Re: Taniec 31.03.08, 12:37
                    mmaupa napisała:

                    > Ad. syt. 1:
                    >
                    > Nie zgadzam sie. Gdybym zamiast z chlopakiem szla na impreze z
                    kolezanka, to nie mialabym nic przeciwko temu zeby zostawila mnie na
                    troche przy stoliku (w koncu jeden taniec/piosenka to ok. 3-4
                    minuty).

                    Możesz się nie zgadzać, ale takie są ogólne (zawsze są jakieś
                    wyjatki) zasady. Pomyśl sobie, że np. przychodzisz we dwójkę na
                    imprezę z partnerem, siadacie przy stoliku, a on po chwili wstaje,
                    mówi, że idzie potańczyć i oddala sie w kierunku jakiejś kobiety.
                    Przykład z koleżanką dotyczy zupelnie innej sprawy i oczywiście, gdy
                    się przychodzi na imprezę z koleżanką - z zamiarem, że obie
                    przyszłyście potańczyć, to nie ma problemu z pozostawieniem drugiej
                    osoby przy stoliku. Chociaż i w takiej sytuacji, jeśli pozostawiona
                    koleżanka, nie zostałaby długo przez nikogo poproszona, to
                    należałoby trochę z nią posiedzieć lub jakoś zaaranżować, żeby ktos
                    ją do tańca poprosił.

                    Jesli facet nie jest milosnikiem tanca, to po jaka cholere pcha się
                    do klubu? Porozmawiac nie porozmawia bo muzyka za glosna, alkohol
                    tanszy w domu lub w pubie... Po co sie ma biedak meczyc? Lepiej
                    niech dziewczyna sama pojdzie.

                    Też nie wiem, po cholerę się pcha. Ale często się pcha (a może jest
                    ciągnięty? - też nie wiem po co). Natomiast, gdy się
                    juz "przypchał", to trudno, trzeba z nim siedzieć. Gdy jest za
                    głośno, można patrzeć sobie w oczy, trzymać się za ręce, rozmawiać w
                    przerwach itp. A na drugi raz wybrać się w większym towarzystwie. No
                    i czasem związki są na tym etapie, że dziewczyna/kobieta nie chce
                    sama chodzic na imprezy, no i tego samego oczekuje od swojego
                    partnera smile
                    Co do alkoholu, to nie zawsze się pije tam, gdzie tańszy?
                    >

                    • mmaupa Re: Taniec 31.03.08, 13:45
                      > Możesz się nie zgadzać, ale takie są ogólne (zawsze są jakieś
                      > wyjatki) zasady. Pomyśl sobie, że np. przychodzisz we dwójkę na
                      > imprezę z partnerem, siadacie przy stoliku, a on po chwili wstaje,
                      > mówi, że idzie potańczyć i oddala sie w kierunku jakiejś kobiety.

                      To jest nie do przyjecia. Ale jesli jakas dziewczyna podchodzi i prosi go do
                      tanca, to czemu nie? Niech tanczy.
                      • esscort Re: Taniec 31.03.08, 20:28
                        To teraz dziewczyny proszą do tańca?
                        • mmaupa Re: Taniec 01.04.08, 00:05
                          No ba, rownouprawnienie jest smile
                          • control Re: Taniec 01.04.08, 14:41
                            Więc albo S-V albo dziewczyny proszą facetów do tańca. Trzeba się
                            zdecydować smile
                            • mmaupa Re: Taniec 01.04.08, 15:08
                              Powiem tak: moze jestem nietypowa bo trenuje taniec towarzyski i moje podejscie
                              do tematu jest troche inne od przecietnego, ale nie mam oporow i trudnosci z
                              poproszeniem chlopaka do tanca. Moje kolezanki tez nie. Bo niby dlaczego? Korona
                              nam z glowy nie spadnie, a czasem chlopcy bywaja niesmiali i boja sie poprosic.

                              Czyli decyduje sie na proszenie do tanca, precz z S-V. Chyba ze pod V ma sie
                              kryc la vie ennuyeuse et triste.
            • cwana_baba Re: Taniec 01.04.08, 16:43
              No tak Bubo, słusznie prawisz!
              • nm.buba011 znasz się, jak widać, na ludziach, Cwana Babo, 01.04.08, 18:56
                ale trochę wybrałaś, niefortunny, bo pryma aprilisowy ... termin.
                • cwana_baba Re: znasz się, jak widać, na ludziach, Cwana Babo 01.04.08, 19:49
                  hahaha...
                  Możliwe, że się znam. Ale wierz mi Bubo, że nie napisałam tego
                  dzisiaj ze względu na prima aprilis wink
      • aiczka Re: Taniec 30.03.08, 15:09
        > Jednak pogdybajmy sobie trochę...
        > Jesteśmy na imprezie w jakimś klubie, (...)
        Wydaje mi się, że rodzaj imprezy i towarzystwa jest istotną zmienną w tym
        zagadnieniu. Przerywanie obcym osobom ewidentnej randki to coś zupelnie innego
        niż poproszenie do tańca osoby z tej samej grupki znajomych albo spośród gości
        prywatnej imprezy/balu na którym wszyscy bawią się razem. Pierwsze jest raczej
        klopotliwe dla zakochanych, drugie zupelnie na miejscu.
        Wydaje mi się w porządku jakiś uklon w stronę partnera proszonej do tańca pani,
        ale to nie ozncza wykluczenia jej z procesu decyzyjnego ^_^. Można zapytać pana
        o zgodę a potem prosić panią do tańca, można pytać "Czy mogę prosić?...
        Oczywiście jeśli pan nie ma nic przeciwko...?".
    • kora3 :) 31.03.08, 11:15
      zawilec1 napisała:

      > Fragment z innego watku: "Według mnie, tak jak nie powinno się
      > prosić do tańca dziewczyny, która jest na imprezie z partnerem
      > (wiedząc o tym fakcie)..."


      Wg mnie natomiast autor zacytowanej przez Ciebie wypowiedzi jest
      osoba nieobytą a Ty masz 100 proc. racji smile


      > Generalnie uwazam, że na tancach zbyt rzadko wymieniamy sie
      > partnerami i jest to nieładne, wręcz niegrzeczne, że panowie
      > skupiaja sie tylko na swoich partnerkach. Jak sie bawić zgodnie z
      > zasadami sv?

      Zabawianie tańcem tylko własnej partnerki, której na imprezie
      tanecznej się towarzyszy jst nieeleganckie i swiadczy o co najmniej
      braku obycia.
      Tańce służą m.in integracji towarzystwa, wiec samo przez sie się
      rozumie, ze wypada poprosic do tańca takze inne panie poza własną
      życiowa, czy na ten wieczór taneczną smile partnerką.

      Szczytem złego wychowania, na marginesie, jest proszenie pana
      towarzyszącego o taniec z panią, z pani tejże pominięciem...
      Słyszalam już takie proszenie "Czy mogę zatańczyć z pana żoną?" i
      całkiem sensowną odpowiedź"Proponuję zapytać o chęć do tańca moją
      żonę, bo ja jestem jej meżem, a nie właścicielem".
      Prawidłowo, prosząc do tańca kobietę siedzacą z panem, pytac należy
      o zgodę na taniec ją, ku panu lekko skłaniając głowe z oczekiwaniem
      takiegoż samego skiniecia z aprobatąsmile, które winno nastąpić.
      Nie trzeba dodawać, ze niedopuszczalne jest wyróżniania zapraszaniem
      non stop do tańca którejś paniwink
      • nm.buba011 Re: :) Re: a może zostaw z 1%, na wątpliwości? 01.04.08, 18:52
        > Wg mnie natomiast autor zacytowanej przez Ciebie wypowiedzi jest
        > osoba nieobytą a Ty masz 100 proc. racji smile

        - Purgalm, jest osobą, na pewno wrażliwą, co nie każdemu jest dane i
        ma pewne wątpliwości.
        Abstrahując od tańca, kilka, dwie, a nawet jedna osoba, może tworzyć
        formację tzw. zamkniętą. Osoba subtelna odbiera, że nie powinna
        przeszkadzać, "wyprowadzać" kogoś z takiego towarzystwa.
        Mając pilną sprawę, do kogoś z takiej formacji, należałoby
        przeprosić i spytać o zgodę na "porwanie". Zwyczaj ten jest bardzo
        stary, co ukazuje literatura i kino, że błednie odbierany, to już
        całkiem inna sprawa.

        • kora3 Re: :) Re: a może zostaw z 1%, na wątpliwości? 03.04.08, 15:34
          nm.buba011 napisał:

          > Abstrahując od tańca, kilka, dwie, a nawet jedna osoba, może
          tworzyć
          > formację tzw. zamkniętą. Osoba subtelna odbiera, że nie powinna
          > przeszkadzać, "wyprowadzać" kogoś z takiego towarzystwa.
          > Mając pilną sprawę, do kogoś z takiej formacji, należałoby
          > przeprosić i spytać o zgodę na "porwanie". Zwyczaj ten jest bardzo
          > stary, co ukazuje literatura i kino, że błednie odbierany, to już
          > całkiem inna sprawa.
          > Zwyczaj ten jest powiadasz bardzo stary i w kinie sie o nim
          nauczyleś ? Chyba wq objazdowym dla gawiedzi, bo dawniejszy SV
          wyraźnie ZABRANIA kulturalnemu człowiekowi "porywania" kogokolwiek
          z towarzystwa, a już w szczególnosci takiego, którego on sam nie
          zna.
          Kulturalny mezczyzna przed II wojną swiatową za nic nie poprosiłby
          do tańca kobiety nieznajomej mu. Takie zachowanie przysporzyłoby mu
          opinii chama a towarzystwu zasugerowałoby, że ma on kiepskie zdanie
          o reputacji takiej pani, mój drogi.

          W dzisiejszych czasach poza imprezami dla młodzieży i wieczorkami
          dla samotnych serc, czy kuracyjnymi dansingami także podchodzenie do
          obcego mieszanego towarzystwa celem poprosszenia jakiejs pani do
          tańca w niektórych kregach jest nie na miejscu Bubo.

          NA imprezach, gdzie wybieramy się z parą, ale w niekoniecznie
          całkiem znane towarzystwo (wesele, impreza taneczna publiczna), bez
          grona swoich znajomych, wypada przedstawic sie stolikowym czy też
          stolowym towarzyszom i integrować proszac do tańca inne panie, poza
          własną partnerką.
          • nm.buba011 Re: :) Re: a może zostaw z 1%, na wątpliwości? 03.04.08, 16:02
            kora3 napisała:

            > nm.buba011 napisał:
            >
            > > Abstrahując od tańca, ...

            - w jakim celu cytujesz moje słowa, skoro się do nich ... nie
            odnosisz.

            Rozdajesz, na prawo i lewo, tytuły ch..a, zapewne Twoje ulubione,
            nie czytając tekstu rozmówcy, niemniej dziękuję Ci, za wysiłek który
            włożyłaś. Z obenymi Twoimi uwagami, w większości się zgadam,
            potwierdzają - moje.

            > i w kinie sie o nim nauczyleś ? Chyba wq objazdowym dla gawiedzi,

            - kino objazdowe, choć z opóźnieniem, co w przypadku okresu
            miedzywojennego, nie ma większego znaczenia, wyświetla różne ...
            filmy.
            • kora3 jak zawsze "bla, bla, bla" :) 07.04.08, 09:28
              w wykonaniu Twoim, nawet nie ma czego skomentować...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka