nie wiem co napisać, tak bardzo jest mi smutno...
jeszcze wczoraj zastanawiałam się jak pogodzić ze sobą dwa zwaśnione koty, a
dziś taka tragedia... Frodo 41st temperatury, zero siły, jeżdżenie po
wszystkich możliwych lecznicach, potem spadek temperatury i razem z nim
powolne odchodzenie życia - inaczej nie można tego ująć...
Tak bardoz mi smutno, dlaczego akurat on?? i co się właściwie stało, nawet
nie wiem do końca, najpierw diagnoza wirus - ma być dobrze i się nie martwić,
a ostatnia weterynarz, u której byliśmy jak tylko go zobaczyła powiedziała,
że to na pewno zatrucie. Tylko czym????
nie mogę dalej pisać

((((((
a moja córeczka chodziła dziś cały dzień po mieszkaniu wołając "Todo, Todo,
tu, tu, tu" - jest taka maleńka i już nigdy nie zobaczy swojego Frodzika, tak
mi źle!!!!!!