Dodaj do ulubionych

wlochy na minus

19.11.05, 01:21
Czego nie lubicie czy wrecz nie cierpicie we Wloszech?
1.Ja po pierwsze,drugie
trzecie i kolejne nie akceptuje jedzenia koniny...Robi mi sie zwyczajnie mdlo
kiedy widze budki z konskim miesem.A poza tym:
2.wszechobecne palenie.Mimo ze cala Europa stara sie pokazac mlodym ludziom
do czego prowadzi nalog we Wloszch nastolatki spokojnie pala przy rodzich.
3.14latki za kierownica.Dla mnie to czysta paranoja.I mowienie ze taki
samochod ma moc taka jak motorino zupelnie mnie nie przekonuje.Miejsce
kierowcy to nie miejsce dla dzieci.
4.12-13 letnie uczennice w pelnym makijazu i w jak najkrotszej mini
5.dubbing! porazka!!! a juz na osobny rozdzial zasluguja filmy takie jak
terminal z tomem hanksem czy tlumaczka z nicole kidman.Gdzie wlasnie jezyk
angielski byl istotnym elementem fabuly.
6.jedzenie ostaniego posilku kolo 10 wieczorem.
7.Brak samokrytycyzmu u niektorych wloskich kobiet.Ach te brzuchy
wylewajace sie zza paska spodni :-)
8.Brak dbalosci o wlasne otoczenie...Wloch rzuci papierek czy puszeke tam
gdzie stoi.Kosze na smieci dawno wyszly z mody :-)
9.Zle traktowanie zwierzat.Na poludniu za kazdym rogiem,na placach czy
rondach leza bezpanskie psy ktorym nikt nie pomaga.kiedys przedaralam sie
przez ulice na takie rondo i dalam im cos zjesc.Dostalam za to puszka (na
szczescie pusta) z przejezdzajacego samochodu.Z innego polecial smiech.Z
jeszcze innego wiazanka epitetow.
10.Brak poszanowania dla pieszych.Mozesz sobie stac i 3dni zaden samochod
nie zatrzyma sie na pasach.
11.Zapisy na studia.Nie ma selekcji i dzieki temu np mozna sie uczyc jezyka w
grupie bagatelka 100osobowej.Dopiero we Wloszech spotkalam sie z nauka jezyka
obcego w wielkiej auli.Ludzie to przeciez nic nie daje! Strata czasu.
12.Brak samodzielnosci.Nawet jak takiemu Wlochowi uda sie przed 30
wyprowadzic sie z domu to i tak psychicznie bedzie uzalezniony od rodzicow
(zwlaszcza mamy)
To na razie tyle co mi przchodzi do glowy :-) Ciekawa jestem jakie sa wasze
typy... :-)
Obserwuj wątek
    • linn_linn Re: wlochy na minus 19.11.05, 10:09
      To, do czego nie przyzwyczailam sie przez 15 lat i co wciaz mnie denerwuje, to
      powszechna niepunktualnosc. Wlosi traktuja ja jako luz, a tymczasem powoduje to
      powszechna strate czasu. Gdyby to przeliczyc na pieniadze... Az strach
      pomyslec... Przyklad: koncerty, ktore tu sa powszechne. Rozpoczecie koncertu:
      21:00. Wszyscy wiedza, ze wczesniej niz o 21:30 nie zaczna. Wobec tego
      przychodza od 21:30. Troche to trwa, wiec wszystko jest gotowe o 22:00. Wtedy
      na pewno wszyscy, ktorzy mieli byc / lacznie z wystepujacycmi i obsluga /, sa.
      Prakltycznie wyglada to tak, ze mozna postawic caly majtek: ryzyko jego straty
      rowne 0.
    • samotnywloch demontuje 90% twoje skargi... 19.11.05, 10:33
      > 1.Ja po pierwsze,drugie
      > trzecie i kolejne nie akceptuje jedzenia koniny...Robi mi sie zwyczajnie mdlo
      > kiedy widze budki z konskim miesem.A poza tym:

      cala zycia we wloszech (-4 lata) i NIGDY nie zjadlam konia.
      w Polsce w USA i w ITALY tez sprzedaja narkotyki.
      ale nikt cie nie zmusza. podobno jak konskie miesa,
      ubrania Armani, i 1000000 inne bzdure.

      > 2.wszechobecne palenie.Mimo ze cala Europa stara sie pokazac mlodym ludziom
      > do czego prowadzi nalog we Wloszch nastolatki spokojnie pala przy rodzich.

      no to tutaj polska to KROWA ktora mowie ze wloski osiol ma ROGI!
      LUDZIE, po 10-01-2005 we wloszech, DZIEKI BOGA, we wszyskich
      bar, pub, restauracja jest NIE WOLNO PALIC!
      raj na ziemi! a w Krakowie chyba 1/10 lokali ma miejsce NAPRAWDE
      dla niepalacych (jesli na stolik 50cm dalej mozna palic, to nie
      jest miejsce dla niepalacych, to parodia)

      > 3.14latki za kierownica.Dla mnie to czysta paranoja.I mowienie ze taki
      > samochod ma moc taka jak motorino zupelnie mnie nie przekonuje.Miejsce
      > kierowcy to nie miejsce dla dzieci.

      tu moze masz racje. ale mysle ze wiecej szkode robia na motorynki.

      > 4.12-13 letnie uczennice w pelnym makijazu i w jak najkrotszej mini

      kobieto, zachecam cie zeby czytal artykul w POLITYCE (czytalem
      ta niedziela pociagiem) o nastolatki w Polsce.
      bylby SUPER jesli tu chodzilbym tylko o "pelnym makijazu i w jak najkrotszej
      mini", a nie o przestepstwa ktore popelniaja tutaj. czytaj czytaj...

      > 5.dubbing! porazka!!! a juz na osobny rozdzial zasluguja filmy takie jak
      > terminal z tomem hanksem czy tlumaczka z nicole kidman.Gdzie wlasnie jezyk
      > angielski byl istotnym elementem fabuly.

      5bis, o polsce: LEKTOR! PORAZKA! m.in. z lektorem tracisz DZWIEK
      oryginalne. film to slowa i DZWIEKI. nie myslalasz o tym?

      > 6.jedzenie ostaniego posilku kolo 10 wieczorem.

      i nam nic sie nie stanie. robie to samo w Polsce.

      > 7.Brak samokrytycyzmu u niektorych wloskich kobiet.Ach te brzuchy
      > wylewajace sie zza paska spodni :-)

      tylko w ITALII??

      > 8.Brak dbalosci o wlasne otoczenie...Wloch rzuci papierek czy puszeke tam
      > gdzie stoi.Kosze na smieci dawno wyszly z mody :-)

      tu masz racje. ale zaleze GDZIE.
      w polnoc, jest prawie jak polsce.
      w rzymie jest gorzej.
      w neapolu jest pieklo.

      > 9.Zle traktowanie zwierzat.Na poludniu za kazdym rogiem,na placach czy
      > rondach leza bezpanskie psy ktorym nikt nie pomaga.kiedys przedaralam sie
      > przez ulice na takie rondo i dalam im cos zjesc.Dostalam za to puszka (na
      > szczescie pusta) z przejezdzajacego samochodu.Z innego polecial smiech.Z
      > jeszcze innego wiazanka epitetow.
      > 10.Brak poszanowania dla pieszych.Mozesz sobie stac i 3dni zaden samochod
      > nie zatrzyma sie na pasach.

      po prostu TY nie rozumiesz ze samochod NIE MUSZE zatrzymac na pasach.
      jest WALKA z oczami. ty musi ZMUSZAC kierowca zeby zatrzymiwal sie!!!!!

      na nasza kultura jest po prostu smiesny ten polak/polka ktore licze
      na "same pasy". ludzie, INICJATYWA!!!!!!!!!!!!!

      10bis surrealne: Brak poszanowania dla facetow. Mozesz na ulice sobie patrzyc na
      kobiete 3dni zadna kobieta sie rozbiera gola przed toba.

      smiesne brzmi? to samo dla nas. same pasy NIE zatrzymuja czlowieka.
      trzeba INICJATYWA TEGO PIECHOTA!!!!!!!

      > 11.Zapisy na studia.Nie ma selekcji i dzieki temu np mozna sie uczyc jezyka w
      > grupie bagatelka 100osobowej.Dopiero we Wloszech spotkalam sie z nauka jezyka
      > obcego w wielkiej auli.Ludzie to przeciez nic nie daje! Strata czasu.

      tu masz racje. ale we wloszech jezyki na uniwersitetu jest wiadomo ze
      NIE UCZA JEZYKA. niestety raczej sie gada O danej jezyki po wlosku.

      > 12.Brak samodzielnosci.Nawet jak takiemu Wlochowi uda sie przed 30
      > wyprowadzic sie z domu to i tak psychicznie bedzie uzalezniony od rodzicow
      > (zwlaszcza mamy)

      sie znalazlem na ulicy od kiedy mam 18 lat. sam sie utrzymam od tego momentu.
      ale moze jestem wyjatkiem TEZ w tym ;)

      • julie_bella2001 Re: demontuje 90% twoje skargi... 19.11.05, 16:14
        Hej :-)
        1.Alez ok, dobra nigdy nie zjadles konia, w porzadku fajnie ale nie zmnienia
        to faktu ze Wlosi konina sie objadaja zwlaszcza na poludniu.Sklepikow z konskim
        miesem jest tyle ile u nas kioskow ruchu.A mnie to ciezko zaakceptowac.
        2. I co z tego ze jest zakaz palenie w miejscu publicznym?! Nastolaki pala
        jawnie przy rodzicach...Wystarczy przejsc sie ulicami.Papieros jest cool.13-14
        latki z papierosem.Okropnosc.
        3.Sugerujesz ze wloska szkola jest taka "czysta"?!
        4.Od kiedy to masz lektora w kinach??! Pojde do kina i poslucham oryginalnej
        wersji dzwiekowej...a tu kurcze we Wloszch Brad Pitt odzywa sie glosem np
        Fiorello...To tak jakby u nas Leonardo Di Caprio mial glos Czarka Pazury.No
        przesady bez :-)
        5.Wam facetom to moze nic sie nie stanie...nabedziecie troche brzuszka ale
        wiekszosc wloskich dziewczyn na poludniu wyglada fatalnie.Sa zwyczajnie otyle.I
        nie wiedziec czemu podkreslaja to obcislymi ciuchami.
        6.Jesli sadzisz ze pieszy przed pasami powinnien sie wykazac inicjatywe zeby
        samochod laskawie sie zatrzymal...to zrob jeszcze raz kurs na prawo jazdy...a
        moze go nie masz? :-)) I na kursie dowiesz sie kto ma pierwszenstwo.Ale tu mnie
        rozbawiles do lez :-)) Ja MUSZE zmuszacza kierowce zeby sie zatrzymal :-) Ok
        nastepnym razem rozrzuce gwozdzie na jezdni.
        A co ze zwierzetami, ktorych tabuny koczuja na wloskich ulicach? Moze tu tez
        sie myle? :-)
        • tylko-my Re: demontuje 90% twoje skargi... 19.11.05, 22:16
          julie_bella2001 napisała:

          > Hej :-)
          > 1.Alez ok, dobra nigdy nie zjadles konia, w porzadku fajnie ale nie zmnienia
          > to faktu ze Wlosi konina sie objadaja zwlaszcza na poludniu.Sklepikow z
          konskim
          >
          > miesem jest tyle ile u nas kioskow ruchu.A mnie to ciezko zaakceptowac.

          W Polsce rowniez byla kultura jedzenia koniny. Dawniej prawdziwego tatara
          robilo sie jedynie z koniny. Ja rowniez jestem temu przeciwna z calego serca
          (wszystkie moje kochane konie mam nadzieje to wiedza;-))) ale chyba gorsze w
          tym przypadku jest to, ze wiekszosc tej "wloskiej" koniny przybywa z Polski, w
          strasznych warunkach i meczarniach....mysle, ze to jest wiekszy problem, biorac
          pod uwage to, ze Polska ma takie tradycje kawaleryjskie i hodowlane.....

          > 2. I co z tego ze jest zakaz palenie w miejscu publicznym?! Nastolaki pala
          > jawnie przy rodzicach...Wystarczy przejsc sie ulicami.Papieros jest cool.13-
          14
          > latki z papierosem.Okropnosc.

          To prawda, u nas jednak jest jeszcze jakis strach i szacunek przed
          rodzicami....a wloskie nastolatki to niestety osobny temat....

          > 3.Sugerujesz ze wloska szkola jest taka "czysta"?!
          > 4.Od kiedy to masz lektora w kinach??! Pojde do kina i poslucham oryginalnej
          > wersji dzwiekowej...a tu kurcze we Wloszch Brad Pitt odzywa sie glosem np
          > Fiorello...To tak jakby u nas Leonardo Di Caprio mial glos Czarka Pazury.No
          > przesady bez :-)

          Tak, to jest po prostu czad;-))) i moj kochany serial, w ktorym glowna
          bohaterka mowi glosem glupiej gesi a swojego chlopaka nazywa "Ljuk"
          czyli "Luke"....ble.....
          > 5.Wam facetom to moze nic sie nie stanie...nabedziecie troche brzuszka ale
          > wiekszosc wloskich dziewczyn na poludniu wyglada fatalnie.Sa zwyczajnie
          otyle.I
          >
          > nie wiedziec czemu podkreslaja to obcislymi ciuchami.
          To prawda! ja nie wiem co sie dzieje z Wloszkami? przeciez to zawsze byly
          piekne, zadbane kobiety z klasa....ale ta dzisiejsza mlodziez...:-)))) zero
          samokrytyki

          > 6.Jesli sadzisz ze pieszy przed pasami powinnien sie wykazac inicjatywe zeby
          > samochod laskawie sie zatrzymal...to zrob jeszcze raz kurs na prawo jazdy...a
          > moze go nie masz? :-)) I na kursie dowiesz sie kto ma pierwszenstwo.Ale tu
          mnie
          >
          > rozbawiles do lez :-)) Ja MUSZE zmuszacza kierowce zeby sie zatrzymal :-) Ok
          > nastepnym razem rozrzuce gwozdzie na jezdni.

          Blagam daj znac gdzie i kiedy;-)))))

          > A co ze zwierzetami, ktorych tabuny koczuja na wloskich ulicach? Moze tu tez
          > sie myle? :-)
        • maialina1 Re: parki 19.11.05, 18:58
          Perche' sono una maiala :)))

          PS. E sul serio, ho un'amica che si chiama Maja, e il suo ragazzo - italiano,
          la chiama maia-lina :)
          Mi piace questo nomignolo, e' simpatico.
            • maialina1 Re: parki 19.11.05, 19:28
              Scusa, ma non mi sembra di aver detto qualcosa di offensivo. Io stessa sono una
              ragazza "dell'Est", e se dico che esistono in Italia delle coppiette di questo
              tipo vuol dire che ne ho viste. Cio non vuol dire che ci sia qualcosa di
              sbagliato, l'amore - come si sa, non ha eta'.
              Solo che ad alcuni puo dar fastidio di vedere coppie cosi, e ad altri no.
              A me da un po' fastidio, perche' so che le ragazze "dell'Est" - e non parlo
              solo di polacche - sono in generale bellissime e intelligenti, di solito colte
              e con un'alta cultura personale, che meritano il meglio, anziche' una relazione
              che sfiora interessi economici.
              Comunque, se ho offeso chiedo scusa, non era la mia intenzione.
              Comunque, come ho detto,
                • viki2lav Re: parki 19.11.05, 20:35
                  ja sie juz przyzwyczailam do par mieszanych wiekowo, jak do tych mieszanych
                  jezykowo, a malolaty z brzuszkiem, ludzie czy kazdy musi byc szczuply, czy
                  tylko to jest wyznacznikiem kobiecosci? ja widze w tych okraglych, czasem
                  przysadzistych wloszkach tyle kobiecosci czasem, ze az nie do wiary. jasne nie
                  wszystkie, ale niektore tak!. nie pomagajmy anoreksji krzewiac jeden ideal, w
                  koncu to nie wszystko, a jesli ktos dobrze sie czuje w swoim okraglym
                  towarzystwie to chwala mu za to! przeciez to czesto geny! czy maja je wybic.
                  Boze dzieki ci ze swiat jest taki rozny!
              • samotnywloch una relazione che SFIORA interessi economici? 19.11.05, 20:59
                allora, ho aperto un login su SYMPATIA.PL

                una certa GOSIAG2005 su simpatia mi risponde.
                mi telefona (lei) sul cellulare.

                eravamo gia d'accordo per incontraci domani.
                lei molto molto interessata.

                poi:

                ONA: "nie masz samochod?????"
                ja: "nie".
                ONA: "AH"

                - mylczenie -

                ja: "facet bez samochodu odpada?"
                ONA: "oczywiscie"

                ------------------------------
                questa non cerca una relazione che "sfiora" interessi economici.
                questa vuole una relazione che LI CENTRA IN PIENO!

                almeno la consolazione è che la telefonata l'ha pagata lei.

                e ora capisco perche! era un INVESTIMENTO!

                andato male pero...

                bella storia, eh?



                ONA: "
                  • samotnywloch Re: una relazione che SFIORA interessi economici? 20.11.05, 09:38
                    certo che puoi.
                    la sua pagina internet è www.gosiag2005.sympatia.pl

                    per scriverle dovresti avere un login su sympatia,
                    che è a pagamento. io ho anche il suo numero di telefono
                    ma se te lo do, dopo tutti mi accusano di "diffusione
                    di dati personali" :)

                    magari se mi scrivi in privato..

                    io sono rimasto SCIOCCATO. la sua risposta era cosi sfacciata
                    da essere surreale. forse le generazioni un pochino piu'
                    giovani (ha 28 anni) non si vergognano piu' del loro materialismo.

                    eppure sulla sua pagina non c'era NULLA che poteva far pensare
                    a una che va a caccia di "gruby portfel".

                    -----------
    • maialina1 starzy rodzice 19.11.05, 13:17
      I padri italiani, secondo una recente ricerca (pubblicata sulle e-pagine del
      Corriere) sono i padri piu vecchi DEL MONDO.
      Si decidono ad avere il primo bambino all'eta' di 34 - 35 anni.
      Roba da pazzi.
      Prima si credeva che la colpa fosse delle donne, che si lanciano nel mondo del
      lavoro e non hanno tempo e voglia di pensare alla famiglia.
      Le ultime ricerche hanno pero' dimostrato che le donne hanno ben voglia di
      avere bambini e mettere su famiglia, di solito gia' intorno all'eta' di 23 - 24
      anni. Sono pero' gli uomini he preferiscono restare ancora un po' "ragazzini",
      uscire con gli amici, andare a ballare, vivere con la mamma, ecc.

      Povere ragazze italiane, hanno perso la loro scusa piu' convincente.
      La situazione sembra drammatica. Non gli resta che aspettare che il candidato
      maturi (cioe' raggiunga l'eta' che in Polonia corrisponde a "signore di media
      eta'") e si si beccano i vecchi.
      Un incubo.
    • maialina1 Re: wlochy na minus 19.11.05, 13:37
      Comunque,
      non bisogna lamentarsi troppo.
      Io, al vostro posto (di quelli che vivono in Italia) sarei davvero felice.
      Se viveste in Francia, allora capireste cosa vuol dire un paese di merda :(
            • maialina1 Re: wlochy na minus 19.11.05, 13:57
              Beh, io faccio cosi. Vivo in un paese che non mi piace e che non amo, dove non
              mi sentiro' mai come se fossi da me :(
              Purtroppo non e' stata una scelta mia.
              Sono sposata con un francese, e finche' lui non imparera' il polacco (io ho il
              vantaggio di parlare francese), non se ne puo nemmeno parlare di andare a
              vivere in Polonia.
              Per fortuna a lui la Polonia piace moltissimo, e mi ha detto che un giorno
              potrebbe viverci, senza problemi.
              Aspetto solo che si faccia un'esperienza (ha cominciato a lavorare da poco) e
              che impari il polacco e VIAAAAAAAAAAAAAAAAA DI QUIIIIIIII!
              :)))
                • maialina1 Re: wlochy na minus 19.11.05, 18:56
                  Ah no no, non e' proprio cosi. Non sono condannata alle decisioni di mio marito.
                  La decisione e' stata presa insieme. Che cosa vuoi che faccia in Polonia un
                  francese che non sa neanche una parola di polacco? Non potrebbe neanche pulire
                  i cessi.
                  Abbiamo deciso coi, perche':
                  1. io, parlando la lingua, avevo piu possibilita' di trovare lavoro in Francia
                  piuttosto che lui in Polonia
                  2. Nel caso in cui io non trovassi lavoro, in Francia si puo vivere benissimo
                  di un solo salario, cosa che in Polonia non e' possibile (sono insegnante)
                  • tylko-my Re: wlochy na minus 19.11.05, 21:43
                    co jednakze nie zmienia tego, ze skoro zgodzilas sie na mieszkanie w tym kraju
                    (kraju Twojego meza - to na marginesie) to nie powinnas o nim mowic w ten
                    sposob....A poza tym skoro tam mieszkacie bo jest Wam tam latwiej zyc, to moze
                    nie jest taki di merda? najlepiej sie krytykuje i zaslania innymi albo sytuacja
                    ekonomiczna. Mieszkasz tam, to szanuj panujace tam zasady.
                    • maialina1 Re: wlochy na minus 19.11.05, 21:58
                      Ma certo che rispetto le usanze di questo paese. Le usanze, gli abitanti, la
                      politica, tutto rispetto. Cio non vuol dire che devo per forza amare quello che
                      rispetto.
                      Semplicemente non riesco a trovare il mio luogo qui. E confronto la mia
                      situazione con quella che avevo in Polonia e in Italia. Sara' perche' l'Italia
                      l'ho conosciuta quando ero piccola, e la Polonia - ovviamente - e' la mia
                      patria. In Francia sono arrivata da ragazza adulta, gia con le mie idee in
                      testa. Sara' per quello che non riesco ad aprirmi.
                        • samotnywloch signor TYLKOMY, sappi che MAILAINA e' intelligente 20.11.05, 09:57
                          ottima questa frase: "Cio non vuol dire che devo per forza amare quello che
                          rispetto"

                          e' esattamente questo il punto.

                          quelli di questo forum che mi attaccano non capiscono che esiste una differenza
                          fondamentale tra il livello elementare di RISPETTO che e' dovuto a chiunque, e
                          il livello SCELTO, OPZIONALE, VOLONTARIO, LIBERO, quello dell'AMORE.

                          chi mi vuole dipingere come un nazista, sbaglia di grosso. potrei fare 1000
                          esempi, ma preferisco farne solo uno, che forse vi tappera' la bocca:

                          IO HO IMPARATO IL POLACCO AIUTANDO I POLACCHI IN DIFFICOLTA' A ROMA.

                          Dio mi e' testimone, e anche molti polacchi la.

                          Mi sono preso cure di "proste babeczki ze wsi po zawodowce". Perche?
                          NON PER SESSO, in quanto se una persona la aiutavo, era ESCLUSO automaticamente
                          che potesse esserci questo tipo di "ricompensa". Sono credente e la motivazione
                          era unicamente essere figlio di quel padre che è "difensore dell'orfano, della
                          vedova, del forestiero" (parola antica che vuol dire "straniero" e per chi non
                          capisse il riferimento biblico, parlo di Dio).
                          NON PER INTERESSE INTELLETTUALE. si trattava di persone NON INTERESSANTI. non li
                          era da cercare la motivazione del mio prendermi cura di loro, ma in quello che
                          ho scritto prima.

                          (tra parentesi dal 1998 al 2001 mi sono occupato anche di donne ucraine a Roma,
                          in quanto in situazione di debolezza ancora maggiore delle polacche. ho salvato
                          una ragazza da una rete criminale di prostituzione forzata, prima che ci
                          finisse, non sono zorro e non ho la pistola, ma è sertivo ugualmente. senza di
                          me, ho la matematica certezza che finiva MALISSIMO. e poi tante piccole cose,
                          aiuto nel trovare lavoro, alloggio. e con le ucraine anche una "campagna contro
                          il commercio del lavoro".. potrei parlarne per ORE. e' stata la mia vita per
                          anni a Roma. quando una polacca si era stupita che aiutavo gli ucraini, mi ha
                          detto: "ma tu non eri dalla parte dei polacchi?" - e io: "no, io sono dalla
                          parte dei DEBOLI.")

                          QUINDI io so, e so bene, che la mia vita e' ALMENO il rispetto, e spesso MOLTO
                          DI PIU' DEL RISPETTO. non voglio scrivere altre cose che faccio e che vivo in
                          questa direzione, perche sono troppo importanti per sbatterle qui nel forum.

                          ma se parliamo della "DONNA DELLA MIA VITA", beh, carissimi, allora qui e' tutta
                          un'altra questione.

                          QUI ho tutto il sacrosanto diritto di cercare una donna intelligente quanto mi
                          pare. Non vado in giro con la pistola a sparare a tutti quelli che hanno la
                          faccia da stupidi. Ma se una donna mi sembra cretina, sicuramente non la
                          fermero' per strada per conoscerla....

                          IO PAGO, pago con la mia solitudine. Perfetto.

                          Allora che cosa volete? Volete ferire uno gia ferito? Prego.

                          pero' prima LEGGETE questo post. forse, spero, dopo vi manchera' il coraggio.
                          • tylko-my NON HO DETTO CH'E STUPIDA E NIENTE DEL GENERE.... 20.11.05, 18:44
                            .....e non sono signor.....poza tym znam przynajmniej kilku Wlochow, ktorzy
                            pomagaja zarowno Polkom jak i Ukrainkom i Rumunkom we Wloszech ale nie o to
                            zupelnie chodzi w tej dyskusji....widze jednak, ze nie idzie Ci nic
                            wytlumaczyc, jestes tak zapatrzony w swoje racje, ze nic nie rozumiesz. Nawet
                            jesli ktos po prostu Ci cos radzi, to Ty i tak go napadasz.....wszystkiego
                            dobrego!
                  • kubissimo Re: wlochy na minus 19.11.05, 23:02
                    hehe
                    i Ty myslisz, ze on, siedzac we Francji, kiedykolwiek sie nauczy polskiego na
                    tyle, ze sam sie kiedys spakuje i powie OK, JEDZIEMY DO POLSKI?
                    nie chce tutaj jakichs czarnych wizji roztaczac, ale szczerze w to watpie, a
                    kazdy kolejny dzien gra na Twoja niekorzysc

                    poza tym znam kilku cudzoziemcow, ktorzy przyjechali do Polski z roznych
                    powodow i jakos dali sobie rade (i to samotnie) choc w ogole nie znali jezyka
                    • maialina1 Re: wlochy na minus 20.11.05, 14:18
                      Penso di si, penso che "stando la' in Francia" imparera' il polacco.
                      Non dimenticare che sta con me, e quando solo posso gli parlo in polacco.
                      Inoltre gli do delle lezioni vere e proprie, solo che per ora il nostro
                      problema e' la regolarita' di questi corsi. Bisognerebbe un po' di piu di
                      motivazione. La motivazione e' proprio quella: quando lui avra' un po'
                      d'esperienza nel suo lavoro e comincera' a cercare in Polonia, allora in due
                      mesi sono in grado di insegnargli il polacco al livelo che permetta di
                      comunicare tranquillamente nei discorsi base della vita quotidiana.
    • funghettino Re: wlochy na minus 20.11.05, 02:02
      powtorze po julie_bella, choc pewnie sie naraze samotnemu:
      *jedzenie koniny- mojem osobistemu powiedzialam kiedys ze kon to zwierze domowe
      tak jak pies czy kot, i w zwiazku w tym sie go nie je...troche sie smial ale
      przestal jesc.
      *stosunek do zwierzat- na kazdym rogu psy i koty bezpanskie, mi sie serce kraje
      a wlosi nic. zauwazylam ze koty maja troche lepiej...troche
      *zasmiecanie swiata- ostatnio siedzialam na przystanku, przyszly 3 nastolatki z
      pudelkiem z butami, usiadly, wyjely papier a pudelka, wlozyly pudelko do torby,
      wyrzucily papiery na chodnik i poszly. dramat. plaze pelne niedopalkow, pobocza
      zawalone smieciami. a kraj maja taki piekny,ze czasami mysle ze na niego nie
      zasluguja...
      *BALAGAN i co za tym idzie czekanie, czekanie, czekanie na wszystko
      dluuuuuuuuuuuuuugo
      * "uprzejmosc" pan i panow urzednikow, pocztowych glownie (samotny zaraz sie
      rzuci ze u nas nie lepiej...)- wchodze mowie buon giorno- cisza lub wrrrr-
      robia co maja robic- mowie grazie buona giornata- cisza az sie milo na sercu
      robi
      * a, nio i jeszcze jedno: ze nie moge przejsc sama (badz w towarzystwie innych
      kobiet) ulica ubrana w spodnice/sukienke/koszulke obcisla itd zeby nie zostac
      zaklaksonowana :/ czasami nawet mozna to podciagnac pod przyjemne polechtanie
      wlasnego ego, ale tylko czasem...
    • funghettino Re: wlochy na minus 20.11.05, 17:20
      a, zapomnialam o czyms baaardzo waznym: PAUSA PRANZO i wszystko zamkniete w
      niedziele!!!! chcesz sobie kupic chlebek w niedziele? nie ma takiej mozliwosci;
      potrzebne ci lekarstwo? jezdzisz po calym miescie w poszukiwaniu JEDNEJ
      dyzurujacej apteki itd itp...ponad dwa lata minely a ja nadal nie moge sie
      przyzwyczaic tak jakby miedzy 13 a 17 i w niedziele zanikaly wszelkie czynnosci
      zyciowe.koszmar...
      no i jeszcze urzedy otwarte tylko rano wrrrr
          • kruszinka Re: wlochy na minus 21.11.05, 11:08
            ...Niestety ja mam podobne wrazenie na temat Wloch i Wlochow.
            mieszkam na polnocy (Lomabardia - ta "bogata i mlekiem plynaca kraina") i
            zaledwie kilka razy bylam na poludniu, wiec ogranicze sie tylko do
            skomentowania tego co dzieje sie na moim podworku.
            1. Brud - popularny, akceptowany i przyjmowany z nonszalancja w stylu: coz
            mozna zrobic. ogolne wrazenie jest takie ze plac jest posprzatany ale lepiej
            nie wchodzic na podworko. celem przykladu koncert w mediolanie U2 - 70 tys.
            osob i zaledwie kilka przenosnych toalet, a naokolo San Siro zainscenizowal sie
            disneyland z przeroznego rodzaju budkami obwoznymi (upal byl blisko 40 -
            stopniowy ale nie przeszkadzalo to sprzedazy przez caly dzien grillowanej
            papryki i innych smakowitych potraw, przyzadzanych w tych niezwykle sanitarnych
            warunkach. Naturalnie kosze na smieci byly rzadkoscia.).
            2. Wychowanie dzieci. Sa wszechobecne, terroryzyja kazde spotkanie towarzyskie -
            z luboscia wspominam czasy w polsce kiedy to podczas spotkan rodzinnych dzieci
            i dorosli jedli przy oddzielnym stole. tutaj jest inaczej - wyjscie do knajpy
            naturalnie musi byc zaanimowane obecnoscia dwulatka ktory w okolicach godziny
            21 zabawiany jest pokolei przez wszystkich obecnych. celem przykladu moje
            kolezanki cudzoziemki, ktore mieszkaja we wloszech same i nie moga liczyc na
            pomoc kilku tysiecy krewnych i znajomych na umowione spotkania przychodza same
            szukajac pomocy u opiekunek. kwestia mentalnosci.
            3. telewizja: dno, dno ....czy ktos zrozumial logike emisji serialu: Deserate
            housewifes su Rai2, napoczatku po normalnie po jednym odcinku i emisja konczyla
            sie o 22, 20. dwa tygodnie temu byl jeden odcinek i rekonstrukcja wszystkiego
            co wydarzylo sie do tej pory. ostatnia emisja byla istnym maratonem do polnocy
            gdyz wyemitowano dwa odcinki na raz. nalbardziej denny program: chyba Uomini e
            donne - marii de filippi: o co tam chodzi ?
            4. swoista ironia jest to wiekszosci wlochow nie obczodzi to co dzieje sie w
            ich kraju i generalnie na swiecie. nie maja ciagat do jakiejs glebszej
            refleksji (moze za wyjatkiem niektorych akademikow). magiem tlumow jest idiota
            Bonolis, a tylko nieliczni sluchaja tego co ma do powiedzenia Enzo Biaggi.
            5. Odbijajac troche od tematu, ale to tez jest zjawiskowe. Haslo: wloch za
            granica.
            5. ja tez chcialabym uslyszec glos Jodi Foster w kinie.

            to tyle,
            chcilabym napisac teraz dwa slowa dla maialiny - kochana, jezeli twoj luby nie
            mowi jeszcze po polsku i jest to problemem w kwesti wyjazdu - zapomnij o
            powrocie. mojemu mezowi tez bardzo podoba sie polska: przestrzenie, krajobraz,
            bociany i te sprawy. w ciagu naszego czteroletniego malzenistwa ja zmienilam
            kraj, skonczylam drugie studia we wloszech i kiedy zblizal sie moment decyzji
            ostatecznej i warunki zaczynaly sie konkretyzowac - moj pan rozpoczal
            czteroletnia specjalizacje. wiec co mnam pozostaje - robmy swoje, bo ktos kto
            ma "palle" pakuje walizki i zmierza sie z zyciem, gdzie indziej. inni ucza sie
            jezyka polskiego przez cale zycie.


            • kubissimo Re: wlochy na minus 21.11.05, 11:17
              akurat Jodie Foster nie jest najlepszym przykladem, bo jej specjalnoscia jest
              mamrotanie ;)
              moja ciotka opowiadala mi jak kiedys byla w kinie w Australii - badz co badz
              kraj anglojezyczny, chociaz troche inaczej ;) - na filmie Sommersby i po kazdej
              kwestii Jodie wszyscy na sali glosno probowali sie domyslec co ona wlasciwie
              powiedziala ;)

              widze, ze masz podobne poglady na sprawe meza maialiny, co ja
              ciekawe co na to nasza optymistka ;)))
              • maialina1 optymistka odpowiada :) 21.11.05, 13:00
                Tym razem po polsku bo nie chce mi się dziś myśleć :))
                Mąż pracuje w banku, pracę zacząl niedawno, w maju, i to jest jego pierwsza
                praca. Może za bardzo podkreślilam rolę języka w kwestii naszej przeprowadzki
                do Polski, bo jednak największym problemem jest sprawa doświadczenia w pracy. W
                Polsce mógly być co najwyżej panem w okienku w kasie. Nie jest to szczyt jego
                ambicji. Zdecydowanie latwiej piąć się po szczeblach kariery we wlasym kraju i
                wyjechać za granicę jak już się ma formazione i esperienza. Na razie
                ustatlilismy że "drugi stopień wtajemniczenia" mu wystarczy i wtedy bedzie
                szukal w Polsce (trzeba sie liczyc z tym ze w Polsce pewnie wyladuje
                automatycznie o poziom niżej).
                (Piszę "drugi stpien wtajemniczenia" ponieważ w bankach jest ściśle określona
                hierarchia, każdemu stopniowi są przypisane jakies literki. Niestety sama nie
                pracuję w banku i nie wiem dokladnie jak to dziala)
                Na razie mąż jest po jednym tylko szkoleniu, z czym nawet we Francji nie ma co
                startować z kandydaturami do innych banków.

                Oczywiście, jest jeszcze opcja nr 2, zaproponowana przez was powyżej: lasciare
                tutto e partire. Ja ostatecznie w Polsce mialam bardzo dobrą pracę, którą
                kochalam, i do tego zarabialam calkiem calkiem.
                Problem jest jednak taki że w Polsce - w przypadku gdyby on nie znalazl pracy,
                nie wyżyjemy z jednej pensji.
                • kubissimo Re: optymistka odpowiada :) 21.11.05, 14:32
                  i Ty myslisz, ze jezeli jego kariera nabierze jakiegos tam rozpedu, to on tak
                  hop siup beztrosko ja rzuci tylko po to, zeby zaczac niemalze od poczatku w
                  Polsce (czyli nigdzie) ;)
                  zwlaszcza, ze jak piszesz jest typem z ambicjami

                  ehhh, zycze Ci spelnienia marzen, ale mimo wszystko przygotuj sie na zycie we
                  Francji
                  po pierwsze znam troche tego typu historyjek o zagranicznych mezach, ktorzy juz
                  prawie za chwile beda gotowi sie przeniesc do Polski, albo moze jeszcze nie...
                  a po drugie bedac facetem, wiem jak faceci mysla ;)
                  • cuciolo Re: optymistka odpowiada :) 21.11.05, 15:01
                    Amen
                    Maialinko on dobrze mowi. Moj E tez sie oglasza wszem i wobec fascynacje moim
                    krajem, jezykiem, kultura, golonka i pierogami mojej mamy, zachodem slonca na
                    wyspie Wolin, Wieliczka, Kosiolem Mariackim, oznaczeniami na drogach, poziomem
                    Mercurego we Wroclawiu, inteligencja moich znajomych
                    Podkresla ze gdyby:
                    primo smy mieli forse
                    a/ bysmy kupili hotel we wroclawiu albo knajpe
                    b/ nie musialby pracowac bysmy jezdzili po swiecie i moglabym liczyc na dom w
                    Scilla i na Biskupinie wroclawskim
                    c/ majac zabezpieczone konto moglby sie zaaklimatyzowac w Polsce, ktora jest
                    krajem sympatycznym, otwartym etc ale
                    secondo: pracuje dla chwaly wloskiego urzedu podatkowego i robi to co lubi a
                    tez jest czlekiem ambitnym
                    i nigdy sie z wloch nie ruszy nie mowiac o powolnej nauce polskiego

                    Moj wywod jakze bardzo krety bo spowodowany bolem glowy, ma na celu tylko jedno
                    wytlumaczenie: wlosi kochaja Polske, polskie dziewczyny, polskiego
                    zubra,Swietego naszego Papieza i kabanoski ale nie nie zostawia swojego
                    capuccino, swojego klubu pikarksiego i swojej mamy
                    Amen
                    • cuciolo Re: optymistka odpowiada :) cd 21.11.05, 15:06
                      Ja tez za czasow panienskich mialam w planie, ze on przyjedzie i bedziemy zyc w
                      Polsce i bedzie nam radosnie, ale zawsze sie pojawial problem: jak wyzyc za
                      jedna pensje gdy on nie znajdzie pracy?
                      TO jest prawie bariera nie do przeskoczenia
                            • cuciolo Re: optymistka odpowiada :) cd 21.11.05, 15:38
                              To Panu juz dziekujemy za wystep!!!!!!!! Tu sa kwiaty, czekoladki i oklaski juz
                              sie skonczyly, kurtynaaaaaaa opada, ciemnosc
                              Pewnie, ze na 4 zwazywszy jego eks napewno bedzie latwiej podzielic lol
                              Patrz nie tylko na wydawnictwach sie znasz
                                      • cuciolo Re: do <maialinki 21.11.05, 23:52
                                        I coz ja Ci napisze. Tak bylo w moim przypadku. Moj sie zarzekal ze kocha
                                        Polske ale i tak wypadlo statystycznie i klasycznie: ja sie zebralam i
                                        przyjechalam. W Polsce z mojej pensji urzedniczej nie mielibysmy nawet na
                                        pampersy
                                        Czy tu chodzi o Ciebie i nieakceptowalnosc kultury? Nauke jeszcze jednego
                                        jezyka? Co Ci sie we Francji nie podoba (mi sie zawsze podobala a bylam ladne
                                        kilka razy )Kraj jak kazdy inny
                                        I nie wpedzaj sie w depresje jesli juz tak zle to pogadaj z polowka. W koncu i
                                        sa takie ktore wrocily i to z rodzinami na lono ojczyzny
                                      • agazielka Re: optymistka 23.11.05, 18:55
                                        Su, coraggio!!!:))) non credo che sia cosi male. anche Francia e bella (certo,
                                        non come Italia...;). in che parte di Francia vivi?
                                        non capisco perche certe persone ti criticano che hai deciso viviere in
                                        Francia. se vuoi vivere con tuo marito e chiaro che dovete scegliere UNO paese.
                                        bisogna compromesso... E poi.. nessuna decisione e per sempre. Sempre e tempo
                                        per cambiare qualcosa, anche paese.
                                        Stammi bene
                                        saluti!
                                          • kruszinka Re: optymistka odpowiada :) cd 22.11.05, 11:25
                                            ....nie jestem w temacie, ale coz schamialo sie za granica...
                                            maialina - podzielam twoja rozpacz, miesiac temu odkrylam ze jestem w ciazy.
                                            niby nic i momentami jest nawet radosnie - ale teraz to juz naprawde bede
                                            musiala wziasc pozyczke (najmniej dozywotnia) na kupno mieszkania. i do tego
                                            jeszcze blisko tesciowej ....ktora juz gotuje pazury .....wolnosci.....
                                            jestem dyskretnie mowiac udupiona.
                                            • dorrit Kruszinko 22.11.05, 12:13
                                              Kredyt na kupno mieszkania to tu rzecz normalna i jak najbardziej wskazana,
                                              zwl. jesli alternatywa bylby wynajem albo mieszkanie z najlepszymi nawet
                                              tesciami...
                                              Pozdrowionka i gratulacje!
                                              • cuciolo Re: Kruszinko 22.11.05, 14:18
                                                i dont understand. Po co ta rozpacz? My tez bierzemy pozyczke i to na 30 lat,
                                                bez tego do konca zycia bysmy wynajmowali mieszkanie a nie jestesmy mlodzikami.
                                                To bardzo dobra decyzja zwazywszy ze urodzi sie Tobie, Wam dziecko.
                                                Przyjechalam do Wloch w ciazy wiec przeszlam naprawde twarda szkole zycia na
                                                poludniu wloch z zaborcza tesciowa, u ktorej bylam 4 miesiace z nowonarodzona
                                                corka. Prawie zwariowalam, 2 razy sie starlysmy, ale przezylam, rozmawiamy ze
                                                soba, a nawet matke mojego meza oswiecilo, ze nie jestem wloszka i nasza corka
                                                pochodzi z rodziny 2-jezycznej
                                                Ujme to tak: na zapas nie masz co sie zamartwiac, pewne sprawy juz ustaw, pewne
                                                sprawy sie ustawia same po urodzeniu dziecka, a jeszcze inne rozwiaza sie w
                                                drodze konfliktu
                                                Dbaj o siebie, rob badania i bierz te pozyczke.
                                                Anka
                                                • maialina1 maialina di ritorno 22.11.05, 14:33
                                                  Mi avete chiesto come mai non mi piace la Francia.
                                                  Qualcuno ha pure detto che c'é stato diverse volte ed é un paese simpatico.
                                                  Certamente é simatico per chi non si sente costretto a viverci. Sarà per quello
                                                  che non sopporto l'idea di trovarmi qui. Magari se era per una vacanza,
                                                  guarderei le cose doversamente.
                                                  Cos'é che non mi piace qui? Beh, soprattutto la cucina. Amo mangiar bene, e
                                                  nella cucina francese non c'è davvero nulla che mi piaccia particolarmente. A
                                                  parte magari i formaggi, quelli puzzolenti. :)
                                                  Per il resto, davvero, non c'é scelta. Tutta quella roba stra-raffinata per me
                                                  non ha nessun gusto, non mi piace e basta. Le lumache, i frutti di mare, la
                                                  bistecca al sangue - non fa per me.
                                                  Poi ci sono altre cose, a parte la cucina, che non sopporto, cose che fanno
                                                  parte delle usanze di qui, sono dei piccoli dettagli di tutti i giorni che non
                                                  riesco neanche a ricordarmi in questo momento, ma che tutti insieme fanno si
                                                  che mi sento STRANIERA con la S maiuscola. Non riesco ad abituarmi.

                                                  Grazie al cielo, i miei suoceri vivono lontano da me, in un'altra regione.
                                                  Cioè, intendiamoci, sono delle persone simaticissime, ma come tutti sanno anche
                                                  l'eccesso di simpatia puo condurre ai conflitti. ;)) Preferisco vederli di
                                                  tanto in tanto e restare al livello "ufficiale" :)

                                                  Per quel che riguarda la casa, anche mio marito vuole comprare un appartamento,
                                                  cosa che mi paralizza quando ci penso. Se comprerà un appartamento qui, saremo
                                                  legati per sempre. Beh, lui dice che quando andremo in Polonia (dove non
                                                  dovremo comprare piu niente perché io ho un appartamento di mia proprietà)
                                                  quello a Bordeaux si potrà dare in affitto.
                                                  Spero tanto che sia vero, ma dopo tutto quello che ho sentito da voi su questo
                                                  forum, ho molti dubbi.
                                                  • krowkasmieszka Re: maialina di ritorno 22.11.05, 20:10
                                                    forum owszem jest wloskie, co nie znaczy ze PO WLOSKU. ja tez bym byla za
                                                    pisaniem po polsku, bo w ten sposob wyklucza sie z rozmowy bardzo duza czesc
                                                    forumowiczow. do pogawedek Polakow po wloskui mozna zalozyc inne forum ...
                                                  • bonalisa Re: maialina di ritorno 22.11.05, 15:22
                                                    Aby cię trochę pocieszyć - mam znajomą rodzinę polsko-włoską (ona Polka),
                                                    którzy jakieś 2 lata temu przenieśli się do Polski (wraz z kilkuletnim
                                                    dzieckiem). On zostawił tam swoją niezłą pracę a teraz ona ma tu pracę w swoim
                                                    zawodzie, on udziela korepetycji i od czasu do czasu wyjeżdża do swojej byłej
                                                    pracy we Włoszech. Z tego co wiem nie planują powrotu a on się tu całkiem
                                                    nieźle zaklimatyzował (i wcale nie siedzi u niej pod pantoflem ;-) Zatem jeśli
                                                    są chęci to wszystko można :-)
                                                    A co do pisania po włosku - są tu oczywiście tacy, którzy znają język perfekt
                                                    ale myslę, że ogromna większość forumowiczów dopiero się uczy i nie do końca
                                                    potrafi wyrazić swoje mysli w tym języku ale chcą się np. czegoś nowego
                                                    dowiedzieć i podyskutować. Nie zabierajmy im tej przyjemności :-)
                                                  • maialina1 Re: maialina di ritorno 22.11.05, 18:45
                                                    Grazie mille per l'invito, mi ha fatto davvero piacere.
                                                    Con la mia proposta intendevo pero' piu che altro delle chiacchiere su questo
                                                    forum, visto che c'é molta gente e si toccano argomenti diversi e talvolta
                                                    interessanti. Certo, cio non toglie che uno scambio di e-mail tra due sole
                                                    persone puo essere interessantissimo, ma é bello anche osservare lo sviluppo
                                                    del pensiero "di un gruppo" :)
                                                    Spero dunque di ritrovarti, cara "pulzara", su questo forum, con i tuoi
                                                    messaggi in italiano.
                                                    :)
                                                  • cuciolo Re: maialina di ritorno 23.11.05, 15:57
                                                    Nie rob nadasanej miny pannicy. Jak wczesniej zauwazono, niektorzy nie
                                                    posluguja sie sprawnie jezykiem wloskim w mowie i pismie jka Ty, a sa tez tacy
                                                    ktorzy marzac o wymianie pogladow czy informacji chca choc troche pouzywac
                                                    sobie po polsku, W sprawie czatow i tych napalonych wlochow chyba nie jest az
                                                    tak zle bo ja na przyklad tak poznalam mojego meza. Jak sie chce i cierpliwie
                                                    poczeka to sie znajdzie osobe do rozmowy
                                                  • malwaaa Re: maialina di ritorno 23.11.05, 21:23
                                                    Dorzucę jeszcze, że są tacy co nie znają włoskiego, a chętnie czytują Wasze
                                                    pogawędki. Ja w ten sposób poznaję właśnie Włochy "od zachrystii". Bardzo proszę
                                                    dalej po polsku.
                                                    Pozdrawiam
      • kruszinka Re: wlochy na minus 22.11.05, 21:06
        Ma avete sentito l'ultima.
        Il Grande Ciampi ha dichiarato durante qualche festività dedicata ai bambini
        che "la speranza è nei più piccoli".
        Dopodichè Silvio ha confermato la sua volontà di non opporsi alla rielezione
        del Ciampi per successivi 4 anni.
        Ma non è divertente ridere dal Silvio, lo fanno tutti ....compreso Il Cavaliere.

        Ragazze - grazie per il sostegno.Comununque anche io prendo in considerazione
        opzione compravendita della casa e se poi non ci va più di vivere in Italia, si
        affitta.
        cavoli con la gravidanza all'estero è veramente una cosa insuportabile - mi
        viene la voglia di pane polacco. Aiuto !
    • marghe_72 Re: wlochy na minus 24.11.05, 00:23
      julie_bella2001 napisała:

      > Czego nie lubicie czy wrecz nie cierpicie we Wloszech?
      > 1.Ja po pierwsze,drugie
      > trzecie i kolejne nie akceptuje jedzenia koniny...Robi mi sie zwyczajnie mdlo
      > kiedy widze budki z konskim miesem.A poza tym:

      nikt nikogo nie zmusza
      inna kultura
      inne zwyczaje


      > 2.wszechobecne palenie.Mimo ze cala Europa stara sie pokazac mlodym ludziom
      > do czego prowadzi nalog we Wloszch nastolatki spokojnie pala przy rodzich.

      w Polsce palą po kątach. Co gorsze?

      > 3.14latki za kierownica.Dla mnie to czysta paranoja.I mowienie ze taki
      > samochod ma moc taka jak motorino zupelnie mnie nie przekonuje.Miejsce
      > kierowcy to nie miejsce dla dzieci.

      pierwsze słyszę..

      > 4.12-13 letnie uczennice w pelnym makijazu i w jak najkrotszej mini

      powinnas sie wybrac na Maltę..

      > 5.dubbing! porazka!!! a juz na osobny rozdzial zasluguja filmy takie jak
      > terminal z tomem hanksem czy tlumaczka z nicole kidman.Gdzie wlasnie jezyk
      > angielski byl istotnym elementem fabuly.

      no tak, polski dubbing jest rewelacyjny:)))
      nie tylko Włosi dubbingują

      > 6.jedzenie ostaniego posilku kolo 10 wieczorem.

      a co Ci w tym przeszkadza?
      I tak są zdrowsi od nas
      i szczuplejsi

      > 7.Brak samokrytycyzmu u niektorych wloskich kobiet.Ach te brzuchy
      > wylewajace sie zza paska spodni :-)

      zerknij lepiej na Angielki, Niemki, Amerykanki ..Polski tez

      > 8.Brak dbalosci o wlasne otoczenie...Wloch rzuci papierek czy puszeke tam
      > gdzie stoi.Kosze na smieci dawno wyszly z mody :-)

      bzdura
      no tak, bo taki Polak to dba i szanuje.

      > 9.Zle traktowanie zwierzat.Na poludniu za kazdym rogiem,na placach czy
      > rondach leza bezpanskie psy ktorym nikt nie pomaga.kiedys przedaralam sie
      > przez ulice na takie rondo i dalam im cos zjesc.Dostalam za to puszka (na
      > szczescie pusta) z przejezdzajacego samochodu.Z innego polecial smiech.Z
      > jeszcze innego wiazanka epitetow.

      a w takim Rzymie kociary dokarmiają setki/ tysiace kotów.. jakos nie zauwazyłam
      wysmiewania sie
      przejaskrawiasz

      > 10.Brak poszanowania dla pieszych.Mozesz sobie stac i 3dni zaden samochod
      > nie zatrzyma sie na pasach.

      Bład
      we Włoszech sie czesciej zatrzymają niz w PL/ I jeżdzą no niebo lepiej

      > 11.Zapisy na studia.Nie ma selekcji i dzieki temu np mozna sie uczyc jezyka w
      > grupie bagatelka 100osobowej.Dopiero we Wloszech spotkalam sie z nauka jezyka
      > obcego w wielkiej auli.Ludzie to przeciez nic nie daje! Strata czasu.

      nie studiowałam, nie wiem.. ale studiowałam w PL.. mniejsze grupy nie są zadną
      gwarancją

      > 12.Brak samodzielnosci.Nawet jak takiemu Wlochowi uda sie przed 30
      > wyprowadzic sie z domu to i tak psychicznie bedzie uzalezniony od rodzicow
      > (zwlaszcza mamy)

      być może
      i to tez Cię razi?
      Jaki to ma wpływ na Ciebie?
      • funghettino Re: wlochy na minus 24.11.05, 00:34
        rany marghe, troche usmiechu by ci nie zaszkodzilo, wiesz...to co, wszystko nam
        sie musi podobac koniecznie? i co to ma do rzeczy ze w polsce, anglii czy innej
        mongoli tez tak jest, my tu o wloszech rozmawiamy...
      • maialina1 Re: wlochy na minus 24.11.05, 08:30
        marghe_72 napisała:
        > 6.jedzenie ostaniego posilku kolo 10 wieczorem.

        a co Ci w tym przeszkadza?
        I tak są zdrowsi od nas
        i szczuplejsi


        NIE ZGODZE SIE.
        Polacy uchodza za bardzo szczuply narod, i co nie przyjade z jakims
        obcokrajowcem (czy to Wloch, czy Francuz) to nie moga sie nadziwic jak my to
        robimy ze tyle jemy a takie jestesmy szczuple (bo chodzi tu glownie o
        dziewczyny).
      • kubissimo Re: wlochy na minus 24.11.05, 13:44
        > > 10.Brak poszanowania dla pieszych.Mozesz sobie stac i 3dni zaden samochod
        >
        > > nie zatrzyma sie na pasach.
        >
        > Bład
        > we Włoszech sie czesciej zatrzymają niz w PL/ I jeżdzą no niebo lepiej

        hehehehehe, dobre :D

        przypomniala mi sie historia znajomych, ktorzy po 10 latach w Australii wrocili
        do domu (czyt. na Śląsk) mówiąc, że tutaj jest... lepsze powietrze :)
        no ale z zaslepionymi nie pogadasz ;)
          • kubissimo Re: wlochy na minus 24.11.05, 22:45
            po pierwsze primo
            nie piszemy tu charakterystki porownawczej Polakow i Wlochow
            Wlosi sami w sobie sa raczej fatalnymi kierowcami, a na drogach mamy wolna
            amerykanke (wloszke)

            po drugie primo
            jezeli nawet sie uprzemy na te porownania, to byc moze mam niebywale szczescie,
            ale trafiam na samych swietnych kierowcow

            po trzecie primo
            w Polsce nigdy nie widzialem samochodow zaparkowanych "na trzeciego" w waskiej,
            jednokierunkowej uliczce
            we Wloszech widzialem to praktycznie codziennie
            najbardziej rozwalil mnie koles, ktory zablokowal wyjazd kilku autobusom, bo
            zostawil samochod na srodku ulicy, a sam skoczyl do mamy na spaghetti :/
            • marghe_72 Re: wlochy na minus 25.11.05, 00:09
              możesz uzasadnić stwierdzenie Wlosi sa fatalnymi kierowcami?
              Wolna amerykanka? Niezupełnie
              Mozemy sie nie upierac przy porównaniach.. ale ja mam niebywalego
              pecha..poruszam sie po polskich drogach i klnę.. poruszam sie po włoskich i
              jakos kląc nie muszę

              Parkowanie to jednak ciut inna para kaloszy.
              ok, mam nie porównycwać.. więc milknę. Bo przykładów miałabym sporo
      • julie_bella2001 Re: wlochy na minus 24.11.05, 13:52
        Marghe wyluzuj :-)
        1.nikt nikogo nie zmusza? :-) hmmm no tak nie usluszalas od przyszlej tesciowej
        ze jedzenie konskiego miesa jest niezbedne w ciazy...a widzisz ja tak.
        2.Co to za zbijanie argumentow w typie "a w Polsce tez"? co to za odp? :-)
        3.Oj to powinnas ulyszec...i zobaczyc.
        4.Nie rozmawiamy o Malcie!
        5.My robimy dubbing do fllmow dla dzieci i tak powinno moim zdaniem byc...a w
        kinie masz wersje oryginalna przeciez.I co moze to gorzej?
        6.Co mi przeszkadza w jedzeniu o 10 wieczor....hommm poza tym ze to tragicznie
        niezdrowe? :-)Szczuplejsci? No bez zartow :-)
        7.Nie rozmawiamy o Angielkach Amerykankach itd tylko o Wloszkach.To tak gwoli
        przypomnienia.
        8.JW
        9.Marghe Rzym to Rzym to nie cale Wlochy!Zejdz na poludnie i zobacz jak tam sa
        traktowane zwierzaki...Przejaskrawiam...No tak w sumie to nie Ty dostalas
        puszka z samochodu...
        10.O taaaak jezdza o niebo lepiej...Aha.Jasne.prawo jazdy juz po 10h nauki
        jazdy.egzamin to formalnosc.extra.
        11.Nic nie jest gwarancja nauki jesli sama nie masz checi.A teraz wyobraz sobie
        ze uczysz sie wloskiego w grupie 160 osobowej.Fajnie,nie? No czad :-) Moj
        narzeczony tak sie uczy hiszpanskiego.Po 2 miesiach juz umieja powiedziec czesc
        co slychac? i nawet zapytac o imie ;-)
        12.A wiesz ze nawet ma na mnie wplyw? Wychodze za faceta ktory nawet jesli nie
        jest az tak niesamodzielny to majac taki model wokol siebie ( faceci
        mieszkajacy u mamusi grubo po 30) uwaza go za naturalny.
        Pozdrawiam!
        • marghe_72 Re: wlochy na minus 24.11.05, 21:33
          rozmawiamy o Włoszech , zgadza sie.. A , że Twoje argumenty sa momentmi
          absurdlanre, wiec odbijam piłeczke pokazując Ci inne kraje..
          ja sie z Twoim zdaniem nie zgadzam
          muszę?

          Na szczęscie nie.

          a za mąz wychodzisz z własnej nieprzymuszonej woli
          i brac musisz z dobrodziejstwem inwentarza. z matką, krajem i jego zwyczajami.
          • julie_bella2001 Re: wlochy na minus 24.11.05, 21:50
            Marghe...moje argumenty sa absurdalne? Tylko dlatego ze mysle inaczej niz Ty?!
            Po pierwsze ja tu nie prowadze wojny tylko pisze co mi sie we Wloszech nie
            podoba i nic absurdalnego w tym nie ma...no chyba ze na tym forum mamy wszyscy
            piac achy i ochy na temat Wloch a jakakolwiek krytyka jest niedopuszczalna.I
            powtarzam ja nikogo NIE PRZEKONUJE! Napisalam po prostu o swoich negatywnych
            odczuciach...A TY mi piszesz o innych krajach :-) Sory ale to nie ma zupelnie
            zwiazku.A o moj zwiazek malzenski sie nie martw :-) Napisalam o nim tylko
            dlatego zeby odpowiedziec na Twoje pytania w stylu "przszkadza Ci to"?"czy jak
            to ma na Ciebie wplyw"? Teraz widzisz ze jednak ma.Pozdrawiam czwartkowo :-)
            • marghe_72 Re: wlochy na minus 25.11.05, 00:05
              julie_bella2001 napisała:

              > Marghe...moje argumenty sa absurdalne? Tylko dlatego ze mysle inaczej niz
              Ty?!
              > Po pierwsze ja tu nie prowadze wojny tylko pisze co mi sie we Wloszech nie
              > podoba i nic absurdalnego w tym nie ma...no chyba ze na tym forum mamy
              wszyscy
              > piac achy i ochy na temat Wloch a jakakolwiek krytyka jest niedopuszczalna.I
              > powtarzam ja nikogo NIE PRZEKONUJE! Napisalam po prostu o swoich negatywnych
              > odczuciach...A TY mi piszesz o innych krajach :-) Sory ale to nie ma zupelnie
              > zwiazku.A o moj zwiazek malzenski sie nie martw :-) Napisalam o nim tylko
              > dlatego zeby odpowiedziec na Twoje pytania w stylu "przszkadza Ci to"?"czy
              jak
              > to ma na Ciebie wplyw"? Teraz widzisz ze jednak ma.Pozdrawiam czwartkowo :-)


              w zasadzie to co napisałaś mogłabym odwrócić...
              Ja także nie prowadzę wojny, tez pisze to co myslę. A myslę co innego niz
              Ty..dlatego Twoje słowa skomentowałam.
              Tak, wedlug mnie, niektóre Twoje arguementy są absurdalne. Włosi mają mnóstwo
              przywar..ale nie zaliczam do nich np. jedzenia koniny, czy jedzenia po 20
              wieczorem..
              Ani myslę sie martwić o Twój związek. Zycze Ci mnóstwo szczęscia..
              To Twoja decyzja, Twoje życie.

              ps. pisanie o innych krajach ma sesn.. bo daje mozliwosc nieco innego
              spojrzenia na Wlochy
              • julie_bella2001 Re: wlochy na minus 25.11.05, 01:00
                Marghe przepraszam ale wg mnie takie komentarze w stylu razi Cie to? Co Ci to
                przeszkadza? nie sa komentarzami do moich slow ale zaczepkami.Tak to
                odebralam :-( Tak razi! Po to zalozylam ten watek czyz nie? Aha i mowilam o 10
                wieczorem nie o 20. I naprawde moznaby fajnie pogadac ale jezyli czyjes
                stwierdzenia okreslasz slowem bzdura i absurdalnosc to nie ma sensu a szkoda :-(
                ................................................................................

                PS.a jesli chodzi o konine jest to dal mnie jedna z najwiekszych wad
                Wlochow.Jak mozna jezdzic konno a potem zjadac konia? Nie miesci mi sie w
                glowie...To tak jakbym majac psa jadla psine...Spytalam sie o to jednej Wloszki
                a ona na to..."no ale to nie jest ten sam kon" Wspaniale podejscie.
                  • julie_bella2001 Re: wlochy na minus 25.11.05, 12:04
                    Hej Marghe :-)) fajnie ze jednak znow sie odezwalas :-) No niby tak 10 jest po
                    8 ale po 8 to jeszcze zrozumiem podjadanie ale po 10? Przeciez zaraz ida spac
                    napchani jedzeniem na maxa i coz...zwlaszcza na kobietach to sie niekorzystnie
                    odbija.
                    Kon to nie jest zwierze rzezne.Konie pracuja w szkolkach jezdzieckich,n
                    awsiach-choc bardziej polskich :-)sluza do hipoterapii.Jesli chodzi o Polske
                    kon zawsze mial szczegolne miejsce...no bo przeciez to konie ginely z naszymi
                    zolnierzami na wojnie, czyz nie? Ok powiesz to bylo kiedys, ale teraz one
                    naprawde ciezko pracuja dla czlowieka.Rekreacja,sport zobacz wyscigi np na
                    Sluzewcu.I uwazam ze za to wszystko nalezy sie im godna emerytura a nie smierc
                    we wloskiej rzezni.Ja po prostu nie rozumiem takiej mentalnosci...najpierw
                    jezdzisz konno a potem tego konia zjadasz.Krowy np sa od poczatku hodowane na
                    mieso...choc to tez ciezkie bo na pewno tez by chcialy zyc.Ale ja bym nie mogla
                    np hodowac sobie krowe wszystko pieknie ladnie...a potem ja zjesc.Dlatego nie
                    rozumiem dlaczego Wlochom to tak latwo przychodzi :-( Aha i polecam strone
                    www.pegasus.org.pl
                    Pozdrawiam
      • funghettino Re: wlochy na minus 24.11.05, 17:24
        marghe_72 napisała:


        >
        > nikt nikogo nie zmusza
        > inna kultura
        > inne zwyczaje

        a jedzenie psow i kotow w korei tez ci nie przeszkadza? bo mi bardzo i
        tlumaczenie ze nikt mnie nie zmusza i ze to inna kultura absolutnie do mnie nie
        przemawia

        > pierwsze słyszę..

        prosze bardzo:
        www.patente.it/info/patente.htm
        >
        > bzdura
        > no tak, bo taki Polak to dba i szanuje.

        moze i nie dba i nie szanuje ale tylu smieci na ulicach nigdzie w polsce nie
        widzialam. poza tym dla wlocha wyrzucenie smiecia na ulice jest rzecza
        normalna, nie wiem jak dla ciebie, ale dla mnie to jednak nie jest fajne
        zachowanie

        >
        > a w takim Rzymie kociary dokarmiają setki/ tysiace kotów.. jakos nie
        zauwazyłam
        >
        > wysmiewania sie
        > przejaskrawiasz

        koty rzymskie sa odosobnionym pzypadkiem,staly sie jedna z wizytowek rzymu,
        wiec ich sytuacja jest troche inna. zwykle bezpanski kot czy pies we wloszech
        wloczy sie po ulicach sam badz grupowo w poszukiwaniu jedzenia do czasu az go
        ktos nie potraci samochodem i zostwi na srodku jezdni lub, kto bardziej
        humanitarny, na poboczu.
        >
        > Bład
        > we Włoszech sie czesciej zatrzymają niz w PL/ I jeżdzą no niebo lepiej

        ze jezdz lepiej to sie zgodze ale gdzie ty widzials wlochow zarzymujacych sie
        na przejsciach dal pieszych bez swiatel???

        > nie studiowałam, nie wiem.. ale studiowałam w PL.. mniejsze grupy nie są
        zadną
        > gwarancją
        uniwersytet wloski jest caly nie z tego swiata, nie tylko lektoraty
        jezykowe...

        ps.to ze sie kogos/cos kocha nie oznacza ze nie widzi sie wad...a to ze inni
        tez tak robia nie jest zadnym usprawiedliwieniem. to tyle
        pzdr
        • linn_linn Re: wlochy na minus 24.11.05, 17:38
          Po co jechac do Korei... Koty jadane sa w Vicenzy, abyly jadane w calych
          Wloszech.
          Co do zwierzat, nastepnym razem zwroc sie z interwencja do burmistrza. Nie ma
          psow bezpanskich we Wloszech: opieke nad wszystkimi blakajacymi sie ma
          obowiazek sprawowac gmina.
            • funghettino Re: wlochy na minus 24.11.05, 18:16
              nie mowiemy o sytuacji w ktorej nie ma nic do jedzenia i nie ma wyboru, tylko o
              jedzienu z przyjemnosci ze tak powiem.
              ja to chyba jakas dziwna jestem nie jem zwierzat ktore znam , powiedzmy,
              osobiscie. jakbym kiedys miala krowe czy swinie to tez bym przestala je jesc...
              no coz, sa tacy co twierdza ze ludzkie mieso jest doskonale- inny kraj, inny
              obyczaj, nie?
                  • tylko-my Re: wlochy na minus 25.11.05, 09:33
                    tak, ale konie, ktore sa w niej zabijane sa hodowane przez naszych "rolnikow"
                    niestety....jesli chodzi o jedzenie koniny we Wloszech to niestety mamy w tym
                    nasz chlubny udzial....a przynajmniej w cierpieniach i meczarniach tych
                    zwierzat w drodze do Wloch.
                    Oczywiscie, nie jestesmy jedyni - (a skad sie wziela niesamowita popularnosc
                    koni ras argentynskich we Wloszech? bo prywatne osoby wykupywaly je z
                    transportow rzeznych wlasnie) - ale to jednak marne pociesznie....to oczywiscie
                    tak "na marginesie" dyskusji.
                • maialina1 Re: wlochy na minus 24.11.05, 22:01
                  Linn, dobrze powiedziane. Ja tez juz nie raz czytalam o tym ze na wloskich
                  stolach to wlasnie polskie konie leżą.
                  Obawiam sie jednak ze zakaz exportu koni z Polski nie rozwiązalby problemu.
                  Znalezliby sobie zródlo tej "pysznosci" gdzie indziej.
                  A propos, we Francji tez jadaja mieso z konia, moze na mniejszą skale, ale w
                  supermarkecie zawsze leży.
          • kruszinka Re: wlochy na minus 24.11.05, 21:03
            Salve,
            podoba mi sie z haslo z kotami w Vicenzy ("vicentini mangiagatt, podovani tutti
            duturii...." - scusate per la grammatica, ma i dialetti sono ancora da
            conquistare ...).
            Ciekawa jestem jak to bylo u nas - bo tutaj z tymi kotami to chodzilo o biede,
            klimaty Veneto w czasach wielkiej wloskiej imigracji, a jak bylo u nas ? Moze
            sie myle ale ja nigdy nie slyszalam o jedzeniu kotow w Galicji - gdzie tez sie
            nie przelewalo. Czy ktos cos wie i mnie oswieci, jezeli nie jestescie pewni -
            zostawmy tak jak jest: w przekonaniu ze my Polacy zwlaszcza w warunkach
            ekstremalnych potrafimy miec klase (i nie jesc kotow).
            W warunkach normalnych niestety tracimy nie tylko klase ale tez i zdrowy
            rozsadek.
            Ja tez podpisuje sie za nie przeciw Lidze, niestety populizm przemawia do ludzi
            w sposob bezpsredni - czyt. Bossiego rozumie nawet moja sasiadka (imigrantka z
            Kalabrii), 3 klasy szkoly podstawowej, niezwykle wysoka kultura osobista (czego
            wyrazem jest jezyk z co drugim c...o jako faktorem werbalizacji uczuciowej).
            Dla takiego czlowieka Bossi czy inny Lepper to niekwestionowany lider.
            • maialina1 Re: wlochy na minus 24.11.05, 22:04
              Z tego co mi wiadomo, Polacy w czasach najgorszej biedy jadali golebie i inne
              miastowe ptaki. O kotach nigdy nie slyszalam, ale kto to moze wiedziec, moze po
              prostu nikt nigdy o tym nie pisal. Pamiętacie jak w filmie "pianista" ten
              pianista rzucil sie na ogórki?
              Mysle ze jakby znalazl zamiast ogorkow kota, to dlugo by sie nie wahal...
              Moze sie myle...
        • marghe_72 Re: wlochy na minus 24.11.05, 21:40
          alez ja widze wady. Moge nawet pobawic sie w wymienianie
          slepa nie jestem

          ale to co wymieniła Julie w duzej mierze jest wg mnie naciagane. Bo jedza po
          10. A niech jedzą, na zdrowie. Mimo tak karygodnych zwyczajów sa zdrowsi od
          nas.. i wielu innych narodów
          a kierowców zatrzymujacych sie przed pieszymi widziałam nie raz.. szczesciara
          ze mnie?

          tak, jedzenie kotów , psów i koni mnie w pewnyc stopniu razi.. ale strasznie
          nie lubie hipokryzji.. Konia jesć bee, cielaka cacy

          Problem bezpańskich psów jest nie tylko włoski.

          itp
    • paszis Re: wlochy na minus 24.11.05, 22:19
      Pamietajmy ze Wlochy (regiony) sie roznia i to bardzo!, bardziej nieraz niz wyjazd do z jednego kraju do innego.

      Mieszkam w Trieste
      ->>>Dokarmianie zwierzat
      (kotow) to jest ich jakas obsesja (dokarmiaja i to za bardzo) prawie na kazdej ulicy a szczegolnie parku mieszka kilka lub stado tych siersciuchów, starsze kobiety im kupuja swieze mieso ,rybki itp. i regularnie o tej samej godzinie dokarmiaja ,zdaza sie ze przyjda dwie naraz i jedna czeka az druga skonczy kamic.(i te sie rozmnazaja juz ponad miare)
      Skacza po samochodach ,leza na nich ,rysuja lakier, z nudow zagryzaja golebie (te pozniej smierdza w krzakach) a chwila nieuwagi i mozna zamknac takiego sierciucha w aucie.Mmialem kilkakrotnie przypaddek ze wszedl sobie taki do auta i siedzial na tynej kanapie, a kiedys nawet otworzylem maske silnika i malo zawalu niedostalem jak wyskoczyl z pod niej kocur wygrzewajacy sie od ciepla silnika!!.
      ->Cala sterta golebi i mew takze przesadnie dokarmianych.

      ->zamkniete sklepy
      Supermarkety np. PAM i inne , oraz centra handlowe sa czynne zawsze.

      ->przechodzenie przez jezdnie.
      Tu akurat wrecz odwrotnie! kierowcy sa b.mili zatrzymuja sie odrazu jesli widza ze chcesz (bedziesz) przchodzic.

      Reszta (nie wszystko) tez sumnie u mnie sie tez niebardzo zgadza?

      Z minusow dodam ze kazda prawie (starsza pani i nie tylko) ma psa albo i kilka!! nieraz widze prowadzaca 3~4 psy na smyczy w sweterkach i skarpetkach na lapach coby niezmarzly :(
      -> niesprzataja po tych psach
      -> chodza z tymi psami (a raczej jezdza z psem w koszyku)po sklepach!!! i tu tez sie mozna niezle przestraszyc :) nie wspominajac juz o higienie w sklepie.

      • maialina1 Re: wlochy na minus 24.11.05, 22:50

        "Z minusow dodam ze kazda prawie (starsza pani i nie tylko) ma psa albo i
        kilka!! nieraz widze prowadzaca 3~4 psy na smyczy w
        sweterkach i skarpetkach na lapach coby niezmarzly :(
        -> niesprzataja po tych psach
        -> chodza z tymi psami (a raczej jezdza z psem w koszyku)po sklepach!!! i tu
        tez sie mozna niezle przestraszyc :) nie
        wspominajac juz o higienie w sklepie"

        No jakbym o Francji czytala!
        Vivaaat niech zyją pieski!
        Psy tutaj to jest po prostu obiekt najwyższego uwielbienia starszych pań. Lażą
        z nimi wszędzie, do sklepu ubraniami, do sklepu z butami, nawet do sklepu z
        JEDZENIEM, dalej, do kościola, na targi i wystawy, po prostu wszędzie. Często
        noszą je pod pachą, przekonane że pies ma z tego wielką radość. :D
        Ze sprzątaniem z chodnikow jest troche inaczej niz u ciebie, bo tutaj
        wlasciciele psów chodzą z takimi woreczkami i lopatkami i zbierają ich sranie
        (o ile pies nie ma rozwolnienia, wtedy gowno - z racji jego "niezbieranosci"
        jest porzucane, a wlasciciel z winowajcą szybko oddalają sie od miejsca gdzie
        zlamali prawo). Problem w tym że zbierają tylko za dnia. W nocy jak nikt nie
        widzi srają tymi psami gdzie popadnie (nigdzie nie ma zieleni, mieszkam w
        centrum miasta, i baby srają psami na chodniki) a rano jak idę na zakupy to
        jakbym szla po polu minowym! Kiedyś lubilam psy, ale teraz niedobrze mi sie
        robi jak na nie patrze.

        (ps. juz ten temat gdzies poruszalam, mam nadzieje ze nie na tym forum. Jesli
        tak, to przepraszam osoby ktore juz to czytaly)
        • paszis Re: wlochy na minus 25.11.05, 01:34
          > Ze sprzątaniem z chodnikow jest troche inaczej niz u ciebie, bo tutaj
          > wlasciciele psów chodzą z takimi woreczkami i lopatkami i zbierają ich sranie
          > (o ile pies nie ma rozwolnienia, wtedy gowno - z racji jego "niezbieranosci"
          > jest porzucane, a wlasciciel z winowajcą szybko oddalają sie od miejsca gdzie
          > zlamali prawo). Problem w tym że zbierają tylko za dnia. W nocy jak nikt nie
          > widzi srają tymi psami gdzie popadnie (nigdzie nie ma zieleni, mieszkam w ...

          Maja i lopatki i worechki ale tylko ~50%, a wieczorami tak jak piszesz :(
          Ale i tak najgorsze sa koty (siersciuchy).
          Oczywiscie psy sa noszone jak najbardziej pod pachami wlascicielek :) lub tez inaczej :).
          • paszis Re: wlochy na minus 25.11.05, 01:42
            > Maja i lopatki i worechki ale tylko ~50%, a wieczorami tak jak piszesz :(
            > Ale i tak najgorsze sa koty (siersciuchy).
            > Oczywiscie psy sa noszone jak najbardziej pod pachami wlascicielek :) lub tez
            > inaczej :).

            Ale na chodnikach odchodow psich raczej niema (sa sporadychnie)
            -rano sprzatacze wszystko sprzataja i jest troche zieleni gdzie wychodza z psami.
            • maialina1 Re: wlochy na minus 25.11.05, 09:44
              Kotow jakos u mnie duzo nie widuje. Na ulicy spotykam naprawde rzadko. Tylko te
              psy, ludzie maja na nie po prostu obsesje!
              I do tego brzydkie te psy jak noc bezksiezycowa: prawie 100% to pudle i yorki,
              oraz inne takie male kurdupelki. A do tego baby czesto sie do nich upodabniaja:
              jak ktoras ma pudla to czesto ma takie wlosy jak on siersc, a te co maja yorki,
              maja taki sam wyraz twarzy jak te psy.
              :)
              • linn_linn Re: wlochy na minus 25.11.05, 09:51
                No tak trzeba chyba ustanowic zakaz posiadania psow... Ludzie, Wlochy mimo
                wszystkich problemow sa krajem wolnym. Zaznaczam, ze psa nie mam i brudne
                chodniki mnie denerwuja.
                • daisy123 Re: wlochy na minus 25.11.05, 11:06
                  Chyba za najwiekszy minus Wloch uwazam myslenie, ze "moje podworko to pepek
                  swiata i tak jak jest u mnie to jest wszedzie". Od kilku dni podczytuje ten
                  watek i zarzuty wmienione w tym watku pod adresem Wloch nie odnosza sie
                  absolutnie do "mojego podworka". Tu gdzie mieszkam jada sie kolacje o 19 (bylo
                  mi ciezko sie do tego przystosowac, ale nigdy nie powiedzialam, ze taki zwyczj
                  panuje w calych Wloszech), sklepy sa otwarte non stop nawet w niedziele,
                  kierowcy uprzjmi, w moim miescie (20 tys. mieszkancow) jest jeden jedyny sklep
                  z konina i nawet, gdy przechodze obok to nie czuje dziwnych zapachow, nie widze
                  szwedajacych sie dzieci z papierosem w reku, a raczej dziwi mnie, ze dzieciom
                  towarzyszy sie wszedzie do wieku poznoszczeniecego itd.

                  A to co bardzo daje mi sie we znaki mieszkajac we Wloszech to:
                  - wysokie podatki, ktore podcinaja skrzydla tym, ktorzy tylko mysla o tym aby
                  je otworzyc
                  - biurokracja i zwiazane z tym szrogesienie sie osob, ktorych podpis "cos
                  znaczy"
                • maialina1 Re: wlochy na minus 25.11.05, 11:06
                  Mysle ze zakaz posiadania psow w centrum miasta bylby bardzo rozsadnym
                  rozporzadzeniem, nie tylko ze wzgledu na chodniki ale i ze wzgledu na te
                  zwierzaki. Przeciez one sie mecza. Mieszkania w miescie zazwyczaj nie
                  przekraczaja 70 m kwadratowych, a na ulicy widuje czasem ludzi z psami husky
                  albo owczarkami niemieckimi. Nawet te mniejsze psy sie morduja, bo co to za
                  zywot dla psa, jak nie moze sobie pobiegac, poszalec, tylko ciagle smycz i
                  beton. :/
                • kruszinka Re: wlochy na minus 25.11.05, 11:15
                  Mysle ze temat z psami jest bardziej generalny i dotyczy nasetpujacej kwesti:
                  nie kazdy moze miec psa i nie jest to tylko kwestia pieniedzy.
                  Trzymanie na czterdziestu metrach kwadratowych w bloku na szostym pietrze
                  owczarka niemieckiego nie ma sensu, bo jest wbrew naturze tego psa.
                  Niestety zyjemy w swiecie gdzie kroluje konsumizm: wiec jest tylko kwestia
                  pienidzy zaspokajanie potrzeb kreowanych przez rynek.
                  Ciuszki, jedzonko salony masazu i fryzjerstwa dla zwierzat to interes, na
                  ktorym niezle sie zarabia. W Mediolanie niedaleko Duomo, w jednej z bocznych
                  ulic od Corso Vittorio Emanuele, jest taki kiczowaty sklep z uslugami
                  estetycznymi dla zwierzat, caly rozowy, meble antyczne - oferuja nawet
                  psychoterapeute dla psow i kotow. Co wy na to - niezla paranoja?
                  Niestety Szwajcaria bije pod tym wzgledem na glowe. Pamietam raz jedna
                  wycieczke w gory, miejsce na koncu swiata ( u nas popularnie nazywane: gdzie
                  psy dupami szczekaja), przy malenkim cmentarzyku w malenkiej wioseczce,
                  pojemniczek z woreczkami i lopatkami na odchody zwierzat.
                  W Polsce natychmiast by ukradli, chociaz i we Wloszech dlugo by nie wytrzymalo.
                  • maialina1 Re: wlochy na minus 25.11.05, 11:19
                    kruszinka, dobre to co napisalas!
                    Na ostatnim wydupiu pojemniczek z materialami do obslugi psow, hehehehe!

                    A widzialas kiedys bialego pudla z pomalowanym na rozne kolory "paznokciami"?
                    Bo ja widzialam!!!! To jest dopiero paranoja!! Spotkalam to zjawisko w pociagu,
                    baba (oczywiscie kolo szescdziesiatki) trzymala to na kolanach, odwrocone do
                    gory dnem (do gory lapami) jakby to bylo male dziecko ktore zaraz bedzie ssac
                    jej piers!
                    Mowie ci, po prostu obled!
                    • dorrit Re: wlochy na minus 25.11.05, 11:45
                      Boszsz, jak mi przeszkadzaja psie odchody na chodnikach, kolo sklepow, blokow
                      mieszkalnych - fuj! ciagle musze mowic dzieciakom "i uwazajcie na
                      kupy", "stoooj! kupa!" albo one same mowia, po polsku czy wlosku "tu jest
                      kupa"; widza kogos z psem na smyczy i zdarza im sie, glosno oczywiscie,
                      powiedziec "il cane ha fatto la cacca". A jeszcze odchody na placu zabaw, gdy
                      obok w naszej dzielnicy sa hektary trawnikow i polacie "dziko" rosnacego
                      zielska. Nie rozumiem. Tym bardziej nie rozumiem, ze sami mamy owczarka
                      niemieckiego, wyprowadzanego daleko od blokow, wlasnie na te "dzikie" polacie
                      zielska. Na szczescie, mieszkajac na peryferiach, terenow niezasiedlonych jest
                      (jeszcze) duzo. I psow tez. Tylko o przyzwoitych wlascicieli trudno.
                      Pare razy zwrocilam uwage, gdy zauwazylam kogos "in flagranti" - pies zalatwial
                      sie na chodniku pod blokiem i sklepami; nawet powiedzialam, ze dam gazete czy
                      torebke plastikowa, bo mam, na odchody. Kropla w morzu. Dalej jest ohydnie.

                      Dopisuje sie do minusow wymienionych przez Daisy: biurokracja i szarogesienie
                      sie urzednikow oraz podatki, wydawane przez tzw. wladze czesto na bzdety przy
                      braku pieniedzy na niektore IMHO wazne sprawy.
                      • maialina1 psy, cd 25.11.05, 11:56
                        Ja tez czasem lapie kogos "in flagranti", ale nie mam tyle odwagi zeby zwrocic
                        uwage :(
                        Myslisz ze to cos daje? Ze to czegos tych ludzi uczy?
                        Czy potem jeszcze gorzej postepuja, na zlosc, za kare ze im zwrocono uwage?
                    • makda Re: wlochy na minus 25.11.05, 11:59
                      Ja to chyba mam szczescie, bo jakos pisch kup nie zaobserwowalam w nadmiarze. A
                      moze Mediolan sie wybija na plus ;-)

                      Ale we Wloszech nie przeszkadzaja mi tak naprawde psie kupy czy konina, ale:
                      - wspomniane podatki i ogolne przyzwolenie spoleczne na nieplacenie ich (przez
                      osoby prowadzace dzialalnosc gospodarcza, osoby na umowie o prace nie maja
                      wyboru raczej) oraz na lamanie prawa (vide premier)
                      - biurokracja i opieszalosc
                      - banki i poczty jak z poprzedniej epoki, wlacznie z godzinami otwarcia
                      - filozofia "jakos to bedzie", czyli nieprzejmowanie sie terminami, dziura w
                      budzecie i przyszloscia kraju (to ostatnie o rzadzie bylo).
                      - stosunek do kobiet, szczegolnie w srodowisku zawodowym
                      - to, ze kariere zaczynaja robic tak naprawde ludzie w srednim wieku, mlodsi
                      nie maja szans.
                      Poki co tyle.
                      • maialina1 Re: wlochy na minus 25.11.05, 12:09
                        makda napisała:

                        > - to, ze kariere zaczynaja robic tak naprawde ludzie w srednim wieku, mlodsi
                        > nie maja szans.


                        Heheheh, czekaj, czekaj, bo "mlodsi" to wedlug Wlochow plci meskiej osoby w
                        wieku 35 lat.
                        To jest kolejna rzecz ktora mnie denerwuje we Wloszech, albo raczej smieszy, ze
                        faceci, czesto juz zaczynajacy lysiec, w wieku okolo 35 lat, mowia o
                        sobie "ragazzo". Albo o swoich znajomych, kolo czterdziestki, "è un ragazzo in
                        gamba" :))
                        RAGAZZI, eheheheh
                        • dorrit Re: wlochy na minus 25.11.05, 13:22
                          Hm, mnie sie wydaje, ze mlodzi maja wieksze szanse na rynku pracy niz ci w
                          srednim wieku, gdziekolwiek (moze z wyjatkiem USA). Jezeli sie myle, to tym
                          lepiej (bo z czasem czlowiek raczej nie mlodnieje), ale... troche watpie.

                          Co do psich odchodow - to nie sadze, czy uwaga na akcje "in flagranti" duzo da -
                          podejrzewam, ze taki wlasciciel przez najblizsze dni troche sie "kryje" i
                          wyprowadza dalej i/lub z torebka, a potem wszystko wraca do "normy". Ale
                          rowniez uwazam, ze dobrze jest zwrocici uwage - niech wiedza, ze nie wszyscy to
                          toleruja (juz pomijajac fakt, ze naruszaja tym miejscowe przepisy; nalezy
                          sie "multa" przeciez - ale nie zdaze jednoczesnie przywolac "vigili"...)

                          A w Mediolanie akurat mieszkalam w centrum, blisko Piazza De Angeli i tam ten
                          problem istnial, niestety (to byla 2. polowa lat 90.). Pamietam wowczas
                          naglowki w lokalnej rubryce "Corriere": "I milanesie ne hanno le scarpe
                          piene"...
    • marghe_72 Re: wlochy na minus 25.11.05, 13:36
      to moze ja teraz napisze co mnie drażni?
      Będę uogólniac,rzecz jasna
      Ograniczenie.. klapki na oczach. Jak mam zrobić A to bron Boże nie zrobie Ą
      "Rozlazłość" :).. się zdąrzy, sie zrobi
      Niepunktualność
      Nieznajomość świata.. swego rodzaju zasciankowość
      Kompleks wyżosci :)

      chyba wystarczy

      to jak, zaslepionam miłoscia do Włochów czy nie? ;-)
    • orefice TACAGNI!!!! 29.11.05, 16:33
      Ostatnio sie dowiedzialem ze Wlochy to kraj ktory sie najbardziej wymiguje od
      wspierania organizacji charytatywnych i nie mowie tu tylko o somalijskich
      dzieciach wynedznialych z glodu czy zarazonych przed urodzeniem wirusem Hiv.
      Nawet Wlosi zyjacy w sferach vip po rpostu nie zaprzataja sobie glowy problemem
      globalnej nedzy w Afryce czy Indiach.

      I to mnie najbardziej wkurza. Przeciez niezaleznie od uprawianej polityki w
      kazdym kraju w koncu odezwie sie troska o innych, potrzebujacych. No i podobno
      to Szkoci i Poznaniacy sa skapi...



      Anch‘io vorrei scambiare qualche idea in italiano. Mio indirizzo: orefice@gazeta.pl

        • cuciolo Re: TACAGNI!!!! 29.11.05, 17:41
          A ja mysle ze w swiecie polityki nikt sie nie przejmuje ofiarami tsunami,
          kleskami zywiolowymi, drastyczna susza w Etiopii, wojna domowa w Ruandzie.
          Pieniadze przeznaczane na pomoc, gina w morzu potrzeb i kieszeniach urzednikow.
          Najleszy dowod: afery finansowe w UNESCO
            • daisy123 Re: TACAGNI!!!! 30.11.05, 15:04
              To,ze Wlosi (jako obywatele a nie jako panstwo) przekazuja mniej niz inne nacje
              na pomoc z pewnoscia spowodowane jest i tym, ze w innych panstwach mozna
              odpisac od podatku 100% darowizny a we Wloszech tylko 19%. Ja wspomagam ofiary
              powodzi, trzesien ziemi itp itd i przynaje sie, ze robie to coraz rzadziej.
              Powod - mam dosyc przysylanych ofert proszacych o pomoc. Sa to z reguly
              materialy reklamowe z gotowym przekazem do wypelnienia i wierzcie mi, ze
              dostaje tego cala sterte. Inna sprawa to fakt, ze czesto i gesto pieniadze nie
              trafiaja tam, gdzie trzeba.
              • cuciolo Re: TACAGNI!!!! 30.11.05, 17:47
                Chyba przecietny obywatel nie jest w stanie pomoc calemu swiatu. Nie kazdy jak
                Sandra Bullock moze rozdawac miliony ale i tak sie liczy kazdy gest jak na
                przyklad smsy wysylane na konto ofiar tsunami.
                Poza tym moja poczta mailowa czy gadu gadu sa zalewane prosbami o pomoc typu
                taki a taki jest chory , wyslij ten mail ilus osobom a wspomozesz czlowieka w
                potrzebie. I co wy robicie?
                • funghettino Re: TACAGNI!!!! 30.11.05, 17:55
                  moze to okrutne ale wrzucam nadawce jako spam, a mail wywalam do kosza. nie
                  wiem dlaczego, ale takie prosby przez internet wzbudzaja moje podejrzenia. ale
                  juz np. smsa na tsunami wyslalam...chyba sila przekonywania telewizji czy
                  cos...
                  • cuciolo Re: TACAGNI!!!! 01.12.05, 09:11
                    tez wyslalam. Jakos ten jeden euro od zwyklego czlowieka przekonal mnie
                    bardziej niz deklaracje politykow o samolotach juz lecacych z pomoca
                    Tak jak nasza akcja: kliknij na brzuszke pajacyka