agniicha 03.04.03, 19:09 Z przyczyn obiektywnych, niezależnych od nas, z powodu monopolizmu TP S.A., z powodu niemania dostępu do świata przedstawiamy sprawozdanie życia w stanie offline Kamiila i agniicha :))) Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
agniicha dzień pierwszy - środa 03.04.03, 19:10 Kamila g. 7.00 – dzwoni budzik. Muszę wstać. Ale po co? Aha, praca. Ale jak się pracuje bez dostępu do internetu? Sprawdzę. Jednak wstaję. Co mi szkodzi. g. 8.15 – no to jesteśmy. Komputer jednak włączamy, trzeba muzyczkę na czymś odpalić. Odpalamy też czajnik, żeby kawą zregenerować siły po przeprowadzce. Ręka odruchowo zjeżdża myszką na dół, żeby włączyć gg. Ych, nie chce się włączyć, ciekawe dlaczego. g. 9 – zaczynam ciepło myśleć o zrzutach ekranu, które robiłam pasjami. Poczytam sobie. To nic, że stare. Chociaż przypomina to palenie zagaszonego wcześniej papierosa. O właśnie – i palić nie mogę przy biurku. Muszę okno otwierać. Zimno. g. 9.15 – to dziwne, ale w ciągu 15 minut zrobiłam to, do czego się zbierałam przez ostatnie kilka tygodni – zarchiwizowałam zdjęcia w komputerze. Kto by przypuszczał, że zajmie mi to tak mało czasu. Aga szaleje z papierowymi zdjęciami. Znalazła cudeńka prawdziwe. Kto by pomyślał, że je mamy... g. 9.30 – Aga myje okno. Mówi, że cały brud ze szmatki zostaje na parapecie. Niesłychane. Teraz pucuje ramy papierowymi ręcznikami. Okno wydało dźwięk. Coś jak “wiiiizzzzzzgggg”. Chyba lubi być myte. Uwaga, otwiera okno. I śpiewa. Zimno się zrobiło. Aga myje nie naszą reklamę, która jest za oknem. Dalej śpiewa. I wzdycha. Szmatka się zużyła. Trzeba wziąć nową. Szmatkę, nie Agę. g. 10.02 – Aga się rozhulała z myciem. Doprowadziła do zanieczyszczenia już nie wiem którą szmatkę z kolei. Mam nadzieję, że podłączą nam w końcu internet, bo ja nie wytrzymam ciągłych porządków. g. 10.05 – otworzyli cukiernię, w której są same pyszności. Zostawiamy gospodarkę Agniisia g. 7:35 Jadę wśród pół uroczych i wtem ... Dzwoni budzik! Zaraz mu przydzwonię. Po co dzwoni? Pewnie się przejęzyczył, przecież dziś niedziela a w ogóle to na uroczych polach nie ma budzików. g. 7:50 Dzwoni telefon dryn, dryn... stoi daleko dryn, dryn ... trzeba się ruuuuszyć z ka_na_pay. Ale mi się nie chce lecz telefon jest uparty. Kto to dzwonić może, do mnie czy nie do mnie... O do mnie! Kamilka? No co ona... jak to było, jej głos w pamięci “rano zajdę po Ciebie i idziemy do nowego pałacu”. Jednak nie niedziela. g. 8:04 Gdzieś po drodze mijamy neciarnie. Chyba będzie trzeba sobie przypomnieć stare czasy i kontakt emilkowy. g. dalej po ósmej - Kamilka dała mi kawę parującą w przestworza. Obiecała, że jak wypiję to nagle stanie się z nocy - dziś. A tak było słodko w łóżeczku ciepłym. g. jeszcze dalej po ósmej, może być przed dziewiątą - Trzymamy razem dużo pieniądzów w łapkach zanim je wydam na goopooty nie potrzebne wcale państwowości. g. nie wiem ile po dziewiątej, bo Kamila ma zegarek w kompie – Układam zdjęcia. Bardzo lubię układać, byle nie w swoim pokoju. Tu exburmistrz, tam nextexburmistrzątko. Schować do koperty! Nie patrzeć! Kamilka ćwierka przy kompie, jeszcze chwila i idziemy do Graczyka. g X – Jak myje to chyba nie mogę pisać, prawda? Dobrze nam na nowym. Kamila poszła po ciastka i Kubusia więc mam czas na refleksję i zadumę. Pan Edward przyniósł gazetki, wyglądają dobrze. Za oknami drzewa, ludzie na chodniku, ludzie na cmentarzu, pod cmentarzem. Jak refleksyjnie i zadumowo ojej. Kamila g. 10.49 – Ciastka pyszne. Kończymy właśnie ponczówki, zaraz się zabieramy za babeczki i pączki. Herbata już paruje z kubków. Zjawiła się nadprogramowa osoba do zapasów od cukiernianego Graczyka. I szefowa przyszła. Hmmm, kawę to im zrobię, ale babeczki lepiej unieszkodliwić zawczasu. Na wszelki wypadek. g. 11.09 - Zjadłam swój przydział. Teraz sobie zapalim. Wczoraj szefowa mówiła co prawda, że palić wolno tylko na balkonie. Ale to było wczoraj i może zapomniała. A w zasadzie balkon to to samo co okno. Wyjść też można jakby się kto uparł. g. 11.18 – Pokój wygląda jak sztab przygotowań do strajku generalnego. Wszędzie, gdzie się tylko da, wieszamy nasze logo. Mamy okna od ulicy. Głównej ulicy. Już prawie nic przez nie nie widać – oplakatowane. Słychać za to szum samochodów. W starej siedzibie było cicho i spokojnie. To se ne vrati... g. 11.21 – Pojawił się już miły, swojski bałagan. Zanotowałam już trzy brudne kubki. Cztery kolejne są już w użyciu. Leci już trzecia płytka Kabaretu Starszych Panów, co oznacza nam upływ czasu. g. 13.01 – Pada deszcz. Poszłyśmy z Agą na pocztę. Trzeba coś robić z wolnym czasem. Wróciłam sama. Aga pojechała do Olsztyna. Poszłam z szefową i Adasiem do starej siedziby po baner reklamowy. Z powodu niemania klucza baner pozostał na starym miejscu. g. 13.23 – Mycie okien było przedsięwzięciem co najmniej bezsensownym. Deszcz zachlapał szybki i jest jak było. Wszechogarniający marazm powoduje, że mam odruchy peerelowskiej urzędniczki – patrzę na zegarek co 5 minut. Człowiek by nawet chętnie popracował, ale jak to zrobić bez telefonu? Latać po mieście w taką pogodę? Eee tam.. g. 13. 32 – Przeczytałam już co ciekawsze rzeczy w swojej “Polityce” i Agi “Newsweeku” Kończę jeść drugą bułkę i trzecią parówkę. Kubki są brudzone w zastraszającym tempie. Zapomniałam, że nie lubię parówek. Kawa jest tu niezbędna. Jutro chyba pójdę do fryzjera. Jest tuż obok redakcji. g. 13.38 – Nie pójdę jutro do fryzjera. Bankomat (też jest tuż obok redakcji) pokazał sumę z końcówką 9,96. Dlaczego te wredne maszyny nie wypłacają bilonu? Jak wydam wszystko na fryzjera, to nie wystarczy mi na GW i papierosy. Pójdę do fryzjera jak tylko jakaś dobra dusza zasili moje konto. Ale może już wtedy będziemy miały internet to szkoda będzie wychodzić z pracy. g. 16. 10 – To już chyba ta godzina, kiedy można iść do domu. Zrobiłam dziś kilka nie bardzo pożytecznych rzeczy. Zastanawiam się, co będę robiła wieczorem w domu, skoro gazety przeczytałam w pracy. Jutro czwartek, hmmmm.... Zapas materiałów do następnego numeru nie wygląda zbyt obiecująco. Ale jakoś to będzie ... agniisia 16:38 Wróciłam z Olsztyna. Przywiozłam parę prezentów dla konia. Po co mam wydawać wszystko na siebie skoro tak przyjemnie wydać wszystko na Cejlona. Minęłam się z Kamilką a miałam taką ochotę na wspólną popołudniową kawę. Kamila otwiera okno jak pali ale i tak po wejściu szara ściana smrodku się na mnie rzuciła. Niefajnie. Już myślałam, ze ta Zołza mleko do kawy wypiła, ale nie-e. Zostawiła małe co nie co dla Agi J W telefonie szumi, może jest podłączony do pralki? Trzeba to zbadać. Kabel wskazuje na podłączenie do ściany. Nie wiem, co jest w ścianie, bo nie mam przyrządów. Teraz należy się zastanowić, jak to umieścić w Lochach. Nie można pisać więcej, bo jeszcze przekroczę magiczne 100 minut. Odpowiedz Link Zgłoś
agniicha dzień drugi - czwrtek 03.04.03, 19:11 Kamila 8.36 – ej, ej, bez takich, wcale nie wypiłam mleczka. Naprawdę. Tylko sobie raz dolałam do kawy, ale uprzejmie zapytałam o zgodę. Dziś mnie nie ma. Mentalnie. Dostałam w końcu “Pięć oceanów” z piosenkami Osieckiej. Proszę dziś nic do mnie nie mówić i niczego nie chcieć. I uprzejmie donoszę, że palili ze mną Adam W. I Rafał S. I ja stałam przy oknie. I marzłam. A oni nie. 9.08 - dopijam kawę. Dalej nikogo nie ma. Cisza i spokój. Osiecka była geniuszem. “paryski walc ma niebo w półnutach, nie robi na drutach”. Realizm magiczny. O ile mnie słuch nie myli to Edyta Jungowska to śpiewa. Lubię dostawać płyty i nie wiedzieć do końca, co na nich jest i kto to śpiewa. Po wczorajszym czytaniu gazet w pracy i niemaniu nic do roboty w domu wieczorem, pisałam listy. Znalazłam w szufladzie papier listowy, który dostałam od kogoś tam kiedy miałam bodajże 14 lat. Oczywiście różowy, oczywiście w kwiatuszki, oczywiście kiedyś był pachnący. Wysmażyłam dwa listy. Pogoda dalej paskudna. Zimno i mokro. Wczoraj na poczcie ludzie patrzyli na mnie jak ja wariatkę. Odbierałam przesyłkę z płytami i oczywiście jeszcze przy okienku zaczęłam ją rozpakowywać. Wyciągałam kolejne płyty i coraz szerzej się uśmiechałam. Potem wyciągnęłam jeszcze list, który oczywiście od razu przeczytałam i natknęłam się na część konsumpcyjną. Jednego cukiereczka od razu zjadłam. Przechwyciłam zdziwione spojrzenie jednej paniusi, kiedy wyciągnęłam z pudełka torebkę budyniu. I orzeszki. Orzeszki zjadłam wczoraj, budyń zrobię sobie dziś wieczorem. I jeszcze dwie paczuszki pachnącej herbaty. O właśnie, kawę wypiłam, to czas na herbatkę. “Ulica Japońskiej Wiśni niech Ci się przyśni co jakiś czas...” 12.51 – Osiecka dalej trwa. Tylko zamieszanie robimy straszne i mało co słychać. Zaraz mamy przerwę na kawę. Ale przerwę po czym? Praca dalej idzie co najmniej niemrawo. Doniesienia z pola bitwy są takie, że podobno jutro mamy wrócić do cywilizacji. Agniisia 10:00 Pierwsze kroki skierowane do starostwa. Kawa z Benią i uśmiech do starosty na jutro na wywiad . Jest tak miło w redakcyjnym gronie (plus bułeczki i sałatka), że szkoda czasu na pisanie ;- ))))) Kamila 14. 36 Rany, ile ja dziś zjadłam. Wszyscy się dziwią ale twierdzą, że to wpływ wiosny. No nie wiem. Mogłaby spaść na mnie tona śniegu a ja i tak z chęcią spałaszowałabym te resztkę sałatki, co została w pudełku. Mhhhmmm...może jak ją zjem to i tak nikt nie zauważy? A co mi tam. I tak mam opinię wypijacza mleka i śmietanki, to mogę dołączyc do tego opinię wyżeracza sałatek. Agniisia 17:33 Jakoś nie składało się zasiąść przed monitorkiem. Kamila wychodzi i robi dużo szumu. Znalazła parasolkę. I jeszcze mi przez ramie zagląda, nie wspominając o dziubania parasolką nie powiem gdzie! "Tylko nie siedź za długo!" grozi Pani z parasolką. A czy ja kiedykolwiek długo siedziałam? No ale dzisiaj?? Znalazła mi na oceanach moją ukochaną piosnkę a teraz nie dała mi jej posłuchać. No co za @ z tej kobiety :- )))) "Nie, nie żałuje... " ja naprawdę kocham swój kraj. Dziś była praca koncepcyjna. Co za kabaret. Jest dość duże prawdopodobieństwo, ze jutro nam oddadzą naszego kochanego kabla. A już zaczęło mi się podobać to pisanie. Do jutra ;- )))) Odpowiedz Link Zgłoś
gregorij_ Re: dzień drugi - czwrtek 09.04.03, 11:33 tak się zastanawiam, czy uzaleznienie Wam nie grozi, uzaleznienie od niemania czatu? :-))) Odpowiedz Link Zgłoś
agniicha Re: dzień drugi - czwrtek 09.04.03, 16:16 tak się zastanawiam, od czego to uzależnienie? Dlaczego nie wisze nieruchomo na pasku, gdy nie ma nikogo z "przyjaciół"? Odpowiedz Link Zgłoś
agniicha Re: Raport mniejszości 09.04.03, 16:18 agniisia Dziś nadleciała dobra nowina. Internet przed świętami!!! Nagle okazało się, że internet przydaje się też w pracy i nie jest li tylko dostarczycielem przyjemności. Barter z cafejką nie wychodzi nam dobrze. Godziny uciekają z zegarka, jakby je ktoś poganiał. Może Pan kawiarenkowy ma taki specjalny mały bacik :) Odpowiedz Link Zgłoś
cwi Re: Raport mniejszości 10.04.03, 13:12 No i proszę... to modły zostały wysłuchane :-)))) Cwi Odpowiedz Link Zgłoś
agniicha Re: Raport mniejszości 11.04.03, 13:29 Bez telefonów nie ma nawet czasu by popisać. Robimy tyle km dziennie, że TIR by się nie powstydził wyniku. O wszystkich pamiętamy i ciepło myślimy :) Odpowiedz Link Zgłoś
nonstop Re: Raport mniejszości 12.04.03, 10:10 No dobra, ale dlaczego wszystkie relacje kończą się około osiemnastej? A co dalej? :-)))) Odpowiedz Link Zgłoś
senne_marzenie Re: Raport mniejszości 12.04.03, 19:09 cenzura, non, cenzura dziala:) Odpowiedz Link Zgłoś
agniicha Re: Raport mniejszości 14.04.03, 12:51 Dalej nie pracujemy i po 18 nie bywamy w necie, bo Kamila Kubusia a ja Konika :))). Po 18 zmieniają nam się twarze z uzytkowych w osobiste. Nie innym to oglądac i oceniać. Odpowiedz Link Zgłoś
gregorij_ Re: Raport mniejszości 14.04.03, 13:20 następne spotkanie w JBP w południe w takim razie :-) Odpowiedz Link Zgłoś
agniicha Re: Raport mniejszości 14.04.03, 16:09 mi jest przykro to mówić ale jesli nadal bede czarna to na spotkaniu się nie zamelduję :))) Odpowiedz Link Zgłoś
agniicha Re: Raport mniejszości 14.04.03, 16:11 agniisia: To jeszcze informacja z piątku. Zdarzyło się mi być w szpitalu. Proszę się nie martwić, nie trafiłam tam z powodu ciała mego, raczej służbowo. Przy wejściu zaraz na ławce przed drzwiami gabinetu na parterze siedziała kobieta. Mogła mieć może na oko 35 lat. Płakała, zanosiła się wręcz szlochem. Mijały ją pielęgniarki i chorzy. Kafelki na podłodze leżały, jak zazwyczaj. Łzy rozbijające nie robiły im różnicy. Stałam przy automacie wydającym foliowe kapcie. Nie wiedziałam, co zrobić. Choć nie tak. Wiedziałam co powinnam zrobić, ale nie wiedziałam co mam możliwość zrobić. Nie chciałam jej ominąć tak zwyczajnie. Chyba nie płakała tak głośno bez powodu. Stanęłam przed nią i przyglądałam się. Zauważyła, popatrzyła na mnie. Zamurowała mnie, nie wiedziałam co powiedzieć. Tylko popatrzyłam, a ona „nie trzeba, dziękuję”. Załatwiłam co miałam załatwić na drugim piętrze ale czekając zdobył mnie drugi obrazek. Z ostatniego piętra schodziła para powiększona przepisowo do trójcy. Małe zawiniątko cicho sobie oddychało w różowym kocyku, może to dziewczynka. Nowa mama szła jak mgiełka lekko po schodach niesiona czułością i ostrożnością. Sama w sobie wcale tak nie wyglądała. Była zwykłą kobietą prostą z wioski. W kurtce sprzed lat, swetrze nie do koloru, butach skóropodobnych. Nowy tato obejmował nowa mamę i podtrzymywał nie tylko na duchu. I tak sunęli w przepisowym trójkącie. Jutro pójdą na wywiadówkę a pojutrze na wesele. I tak zbiegły mi się piętrami największa radość z największym smutkiem. Odpowiedz Link Zgłoś
nianiaa Re: Raport mniejszości 16.04.03, 16:40 Agnicha,choc pomyliłam cie ostatnio z agni_me to i tak powiem jedno.JESTES WIELKA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
marcia79 Re: Raport mniejszości 17.04.03, 20:49 Dziewczynki...wroccie juz do mnie. Niemania mnienia nie trzeba przecieniac. Swiat raptownie stal sie dla nas za duzy, odnalezc sie nie mozemy.... :-(( I cytacik maly...znany skadinad mi i Kamili tu pasuje.. "Tak zacieramy sie im blizej siebie. Jestesmy dalsi wciaz od zobaczenia..." I jeszcze na dodatek te wstreciuchy bramke wylaczyli... buuu Wroccie... Odpowiedz Link Zgłoś
agniicha Re: Raport mniejszości 18.04.03, 15:20 A my brniemy po kablach i łączach, w żyłkach światłowodowych rączki nam sinieją i nijak nie możemy się przecisnąć :))) Ale obiecują, że już we wtorek :)))) Odpowiedz Link Zgłoś