Dodaj do ulubionych

urlop macierzynski

23.04.05, 15:40
w wysokich obcasach GW ukazal sie artykul o roli mezczyzny i kobiety z
rodzinie oraz przyleglosciach. Byla tez mowa o urlopach rodzicielskich, gdzie
za przyklad postawiono Szwecje i Belgie, cytuje :

"w Belgii, gdzie rok płatnego urlopu może wziąć każde z rodziców".
Poprawcie mnie, ale wydaje mi sie ze wcale tak nie jest?
Obserwuj wątek
    • vico1 Re: urlop macierzynski 23.04.05, 18:53
      Rok to zbyt optymistycznie...
      aps.vlaanderen.be/statistiek/nieuws/gelijke/2002-09_vader.htm
    • 3eti Re: urlop macierzynski 23.04.05, 20:40
      Pomyslowosc pismakow nie zna granic.
      • mala_obludnica Re: urlop macierzynski 24.04.05, 01:00
        szkoda :(
        Wtedy to nic tylko robote znalezc i po roku dzieci zaczac rodzic...
        ja nadal nie wiem jak jest, bo vico dal strone w neerlandais , a ja jeszcze
        tego jezyka nie opanowalam (jakos nie mam serca no :) ide szukac kursu w
        przyszlym tygodniu, nie wiecie czy nie ma dla obcokrajowcow jakichs
        poczatkowych dotowanych? Te niedotowana to droga impreza,jak sprawdzalam..mnie
        w koncu zarejestrowali i od wczoraj mam carte d'identité..)
        Moj mi mowi ze matka ma tutaj trzy miesiace nieodplatnego ,a ojciec dziesiec
        dni..To chyba podobnie jak w Polsce?
        • vico1 Re: urlop macierzynski 24.04.05, 11:16
          Moze w takim razie tutaj cos znajdziesz...

          www.belgium.be/eportal/application?languageRedirected=yes&origin=indexDisplay.jsp&docId=16753.0&pageid=contentPage&
          event=bea.portal.framework.internal.refresh

          Moze byc urlop maciezynski (przed i po urodzeniu),dla ojca tylko w szczegolnych
          przypadkach, co wyjasnia powyzszy link.

          Oprocz tego sa urlopy opiekuncze (matka/ojciec)dla kazdego pracownika(dzieci do
          4lat) .
          Sa rozne warianty, na jeden trzeba sie zdecydowac
          V1: zawiesic umowe o prace na 3miesiace (urlop bezplatny)
          V2: przejsc na pol etatu na 6miesiecy (nie dotyczy malych zakladow do 10ciu
          pracownikow)
          V3: do 15mieciecy (min 3mies.) zmniejszyc czas pracy o 1/5.
        • vico1 Re: urlop macierzynski 24.04.05, 11:24
          Urlop dla ojca po urodzeniu dziecka:

          "Vanaf 1 juli 2002 hebben werknemers recht op tien in plaats van drie dagen
          verlof na de geboorte van een kind. De eerste drie dagen wordt het loon
          volledig uitbetaald door de werkgever. Voor de zeven volgende dagen betaalt het
          ziekenfonds 82 procent van het loon, geplafonneerd op een brutomaandloon van
          2.580 euro".

          Od ....maja pracownicy prawo do 10dni urlopu po urodzeniu dziecka zamiast
          dotychczasowych 3dni. Pierwsze 3 dni oplaca pracodawca, 7 nastepnych oplaca
          kasa chorych w 82% pensji, max 2.500euro.
        • tulla Re: kursy jezykowe 24.04.05, 13:39
          nie wiem czy szukasz kursu w Antwerpii, ale jesli tak to polecam:
          www.lbcweb.be/ Podstawowy kurs to 2 razy po 3 godziny tygodniowo. Semestr
          kosztuje 15 €. Z tego co wiem w tej chwili sa tez intensywniejsze kursy. Zapisy
          sa prowadzone dwa razy do roku tuz przed rozpoczeciem kolejnego semestru.
          Wszystkiego dowiesz sie np. w sekretariacie jednej ze szkol. Ja chodze do tej na
          Sudermannstr. (na zapleczu Groenpl.)Wczesniej zaliczylam 1 semestr w Illingua -
          330 € za 1,5 godz/tyg, a tempo nauki slimacze. W LBC sa niezli nauczyciele i
          dosyc sporo materialu, ktory przerabiaja bez ogladania sie na slabsze jednostki,
          ktore zreszta moga powtarzac semestr dowolna ilosc razy.
          Pozdr
          • mala_obludnica Re: kursy jezykowe 24.04.05, 14:39
            Semestr
            > kosztuje 15 €.
            chyba mialo byc 150? :)
            dzieki za info, musze obskoczyc szkoly w mechelen najpierw, ale nie powiem,
            kryterium ceny jest dosc istotne..Do Antwerpii daleko nie mam:)
            • tulla Re: kursy jezykowe 24.04.05, 22:08
              15,- slownie: pietnascie :), francuski jest troche drozszy - za rok placisz
              60,-€. Byc moze te nowe intensywniejsze kursy sa troche drozsze, ale raczej
              niewiele. To koszt materialow, ktore dostajesz na pierwszych zajeciach - czyli
              ksero aktualnego kursu 100 - 150 stron. Moze w Mechelen jest podobna szkola.
              • tulla Re: kursy jezykowe 24.04.05, 22:15
                www.lbcweb.be/structuur/school.html tam jest adres w Boom - pewnie blizej
                ciebie
                • mala_obludnica kursy integracyjne i inne bajery 27.04.05, 14:26
                  No wiec bylam sie dowiedziec o lekcje jezyka niderlandzkiego w huis van het
                  nederlands, ktorego ulotki wisza wszedzie w biurze dla obcokrajowcow
                  (gdzie sie zalatwia zameldowanie. nawiasem mowiac przy okazji okazalo sie ze
                  mechelen kiedys bylo uwazane za niebezpieczne miasto , przez spora ilosc
                  obcokrajowcow wlasnie - z wiadomych regionow - i biuro wyglada tak ze jest
                  sciana ,a w scianie wyciete okna.. sciana tak gruba, zeby nie mozna bylo
                  chwycic urzedniczki za gardlo :D )

                  Po czym okazalo sie ze

                  1. To wszystko jest obowiazkowe. Od niedawna, ustawa taka weszla. Dla mnie na
                  razie nie, bo z racji konczenia studiow dali mi na chwile szare ID , ale
                  ogolnie wczesniej czy pozniej tak. Takze kazdy imigrant musi odbyc kurs
                  niderlandzkiego oraz kurs integracyjny o Belgii, prawach i obowiazkach i calej
                  reszcie.
                  2. Kurs niderlandzkiego (i inne) jest za darmo. Placi sie tylko za ksiazki. Co
                  mnie rzecz jasna cieszy, bo normalne kusy niderlandzkiego sa piorunsko drogie.
                  Ale -
                  3. Jak wiadomo nie ma niczego za darmo. Panstwo placi, panstwo wymaga. Nie
                  mozna opuscic ZADNEJ lekcji , usprawiedliwieniem sa tylko : choroba, pogrzeb,
                  uroczystosci rodzinne i religijne. Inaczej kara (byla mowa o tysiacu euro :o )
                  sady i inne takie. Co dla mnie oznacza to, ze nie moge kursu zaczac teraz przed
                  wakacjami (chociaz bardzo bym chciala ruszyc ten niderlandzki jak
                  najwczesniej) bo pozniej jade na obrone i egzamin, a to zadnym
                  usprawiedliwieniem opuszczania lekcji nie jest.
                  4.Komorka d/s integracji podpada pod ministerstwo spraw wewnetrznych i jest w
                  hierarchii urzedow dosc wysoko. Opiekuje sie nowoprzybylym przez rok i mozna do
                  niej dzwonic w razie problemow -np z innymi urzedami. W Mechelen za biurkiem
                  siedzi mloda dziewczyna, strasznie mila, ktora juz ma w mojej sprawie zadanie,
                  a mianowicie opieprzyc VTAB (czy VDAB?) oraz tych od zameldowania, ze mi o
                  niczym nie powiedzieli, tylko sama sie musialam zainteresowac.)
                  5. Kursow jest wiecej, oprocz niderlandzkiego i integracyjnego maja byc jakies
                  jeszcze, ale nie wiem jakie.. Mam cicha nadzieje ze moze znajdzie sie jakis
                  zaawansowany francuski i niemiecki :p
                  6. Przez pierwszy rok komorka d/s integracji ma pomagac nowoprzybylym znalezc
                  male pracy, dopoki nie znajda pracy w wyuczonym zawodzie (jezeli taki posidaja
                  rzecz jasna :p)

                  I to jest wszystko czego sie na razie dowiedzialam...
                  Wiecej dowiem sie w piatek, bo musze zajrzec na test(ogolnie maja stwierdzic
                  czy jestem bystra czy nie i jak szybko sie ucze) po ktorym wybiora dla mnie
                  odpowiednia szkole niderlandzkiego, a ja im powiem ze dziekuje,ale zaczne we
                  wrzesniu bo nie chce zeby mnie ciagali po sadzie za to ze pojechalam do Polski
                  na obrone.
                  • onlyania Re: kursy integracyjne i inne bajery 27.04.05, 18:17
                    no mniamnusno i cacusno to wyglada, hmmm
                    ja tam nie chce zapeszac, ale jak polowa z tego przejdzie to bedzie suuper...:))
                    A co do urzedow, to one chyba nigdy nie informuja o prawach, w pelni w mysl
                    zasady "nieznajomosc prawa szkodzi - Tobie". Mile mlode panie w niektorych
                    urzedach uprzejmnie informuja w swej nadgorliwosci o wielu sprawach, co pozniej
                    w praktyce roznie wychodzi, wiec lepiej miec noz w kieszeni na wszelki
                    wypadek...:)

                    A co do Mechelen, no coz, jest moze i bezpieczne o ile nie narazasz sie owych z
                    wiadomych regionow obcokrajowcow, to mozna spac spokojnie.
                    Mnie wzruszylo przynajmnien otwarte mordobicie swoich pan przez owych z
                    wiadomych regionow obcokrajowcow na srodku ulicy w srodku dnia w samiutkim
                    centrum, ktore kilka razy widzialam (nie wiem czy w bruksi tez tak mozna
                    spotkac, w mechelen spotkalam). Ludzie przechodza, patrza, i ida dalej, bo
                    wiedza ze chyba sami nie chca dostac....I moze stad te szyby pancerne w
                    urzedzie dla emigrusow.....:)
                    • mala_obludnica Re: kursy integracyjne i inne bajery 27.04.05, 20:56

                      > no mniamnusno i cacusno to wyglada, hmmm
                      > ja tam nie chce zapeszac, ale jak polowa z tego przejdzie to bedzie suuper

                      No tez mi sie wydaje ze pozniej roznie to moze wygladac...
                      Z mojego punktu widzenia to w sumie nie ma powodu do skakania pod sufit. Tyle
                      jedynie ze za darmo jest kurs niderlandzkiego, ktorego w dodatku nie moge
                      zaczac teraz. Dobrze ,ze jakby mi sie krzywda dziala, mam do kogo zadzwonic,
                      ale mam to szczescie ze nie jestem sama tylko z Moim ktory dba o to zeby mi
                      wlos nie spadl z glowy. Jak na razie to on wszystko ze mnna zalatwial i moze
                      dlatego wszystkie urzedniczki jak dotad obchodzily sie ze mna jak ze
                      smierdzacym jajem, a ja najezona spodziewalam sie najgorszego i weszylam
                      podstep :)

                      Kurs integracyjny mi nie robi, bo obawiam sie ze beda tam przewazac nauki dla
                      tych spoza kregu kultury europejskiej i cos czuje ze jak dzieciom bedzie sie
                      tam nam tlumaczyc ze trzeba szanowac cudze poglady religijne, tluc do lba
                      podstawowe prawa czlowieka i inne pierdoly. Czyli na dobra sprawe strata czasu,
                      jezeli nie znajde bratniej duszy z ktora bede mogla sie nabijac z tego
                      wszystkiego w trakcie, to wynudze sie jak mops.

                      Byc moze podchodzilabym do sprawy inaczej gdyby nie traumatyczne doswiadczenie
                      pod tytulem nauka minimum sanitarnego :) Mianowicie jakas dyrektywa unii weszla
                      ze kazdy pracujacy w gastronomii musi to miec, Polska podlapala (pozniej i tak
                      nikt tego nie sprawdzal) i moj przyszly pracodawca sie przejal ( konczylam
                      liceum i chcialam pobalowac sobie nieco na wybrzezu, pracujac wieczorami w
                      knajpie :) )Rzecz kosztowala stowe, i trzeba bylo przejsc krotki kurs. Wtedy
                      to dosc nagle zdalam sobie sprawe z tego ze nie wszyscy ludzie umieja dodawac i
                      odejmowac. Pani na owych zajeciach tlumaczyla mianowicie ze lody nalezy trzymac
                      w temperaturze co najmniej minus 18 stopni. Po czym zaczela tluc ludziom do
                      glow ze -18 to mniej niz -2 , ze ponizej zera to idzie odwrotnie niz
                      powyzej :))) a potem , ze zeby lepiej zapamietac slowo "deratyzacja" nalezy
                      sobie wyobrazic szczury drapiace o drzwi...derrratyzacja. Cos czuje ze z
                      kursem integracyjnym moze byc podobnie :) Z niderlandzkim mam szanse na kurs
                      dla normalnie rozwinietych, bo maja sprawdzic uprzednio zdolnosci ludzi
                      (ciekawa jestem jak, swoja droga... jakies rysuneczki jak w testach IQ? )
                      • 3eti Re: kursy integracyjne i inne bajery 28.04.05, 00:25
                        Co prowincja to obyczaj,w WVL takie kursy integracyjne musza przechodzic wylacznie 'przybysze'
                        spoza Europy.
    • paw_dady ale o Finlandii nie wspomnieli ;) 24.04.05, 03:46
      coz nie wiem jak teraz ale jak tam pracowalem kobieta maiala 3 lata trzymane
      miejsce pracy i placone (zdeje sie ze niepelna0 pensie. Zwykle po 3 latach
      rodzila nastepne dziecko i tak do 3-4 ;)

      W ten sposob finowie kompensowali ilosc samobojstw i zgonow z powodu
      marskosci ;)

      a w Belgii to po chuj dzieci? Maroki urodza, Siemiatyczne nawioza i maciezynski
      to obciazenie dla budzetu ;P
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka