sylwek07 19.09.06, 09:47 Witajcie Jak to jest z funduszami inwestycyjnymi,ktore sa warte zainteresowania . Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
from.gta Re: Money 20.09.06, 19:54 ) Milo mi, ale zareczam; pomny doswiadczen podobnego watku z innego forum, tym razem skoncetruje sie na pisaniu co bym zrobil, gdybym mial znowu dwadziescia siedem lat i zaczynal tu zycie. Nie tyle w co bym investowal, ale jak bym gospodarowal pieniedzmi. Odpowiedz Link
dradam2 Re: Money 19.09.06, 20:12 ertes napisał: > Bedziesz inwestowal w Kanadzie? > Jest to absolutnie mozliwe. Moze sobie zalozyc firme (typu "holdings") w Kanadzie , mieszkajac w Polsce, albo bedzie sie przeprowadzal... Jak dlugo 50 % "directors" jest kanadyjczykami, wszystko legalnie jest w porzadku. MOze byc rowniez zainteresowany kupowaniem akcji firm kanadyjskich. Pozdrawiam dradam 1/2 Odpowiedz Link
from.gta Re: Money 20.09.06, 21:02 Jak juz wspomnialem, temat ten jest moim konikiem a ze niestety popelnilem ogromna ilosc bledow, pozwole sobie podzielic sie z Panstwem moim marzeniem; mam znowu dwadziescia siedem lat, wlasnie przyjechalem do tego kraju z zona, synem i corka "w drodze" i wiem to co teraz po dwudziestu latach - co i jak bym zrobil inaczej. Moje bledy dotyczyly wielu aspektow gospodarowania pieniedzmi i ponizej tematy, wiedza o ktorych - moim zdaniem - jest najwazniejsza w szybkim i co najwazniejsze skutecznym sposobie budowania wygodnego zycia. Zaznaczam; nie uwazam sie za alfe i omege w temacie a jedynie bede pisal o swoich przemysleniach. Mam tez nadzieje, ze wywiarze sie ciekawa dyskusja i wielu tutaj dorzuci swoje uwagi. Tematy ktore ja chce poruszyc to; - praca, czyli jakos trzeba te pieniadze zarabiac - regola dziesieciu procent, czyli placic najpierw sobie samemu - koniecznosc wlasciwego ubezpieczenia sie z akcentem na "wlasciwe" - RRSP i czy rzeczywiscie jest to az tak dobra forma zabezpieczenia sobie starosci jak wszyscy uwazaja - zakup nieruchomosci; kiedy, co, jak, gdzie - jak pomijac posrednikow, czyli jak zaoszczedzac nie placac za cos, co mozna zrobic samemu - konsekwencja, czyli o tym najtrudniejszym elemencie w budowie dostatku Cheers Odpowiedz Link
syswia Re: Money 20.09.06, 21:32 Zapowiada sie bardzo ciekawie. Ja tez sie chetnie wlacze. Z perspektywy 29 latki, swiezej imigrantki, ale bazujac na doswiadczeniach klientow, ktorzy przewijaja sie przez moja firme... Odpowiedz Link
from.gta Praca 20.09.06, 21:58 Mysle, ze bardzo duzo i dobrze zostalo powiedziane na ten temat w watku Pytanie Mcemrek'a. Dodam tu jedynie, ze moim bledem w tym departamencie bylo "pojscie na zywiol", zamiast powoli, ale wlasciwie. Piewsza prace znalazlem szybko i majac 10,50 na godzine (Montreal 1988), myslalem, ze zlapalem Boga za nogi. No i rzeczywiscie; po kilku miesiacach znalazlem lepsza (jakies 20C$) i to okazalo sie... tragiczne w skutkach! Gdybym zaczynal raz jeszcze, to z pewnoscia skorzystalbym w pelni z poczatkowej pomocy Rzadu dla nowych emigrantow, czyli przede wszystkim przez 24 godziny na dobe uczylbym sie jezyka. Ja rzucilem COFI (w owym czasie taki Quebecki program dla nowoprzybylych) po dwoch miesiacach zamiast spedzic caly "przyslugujacy mi" rok. Niezaleznie od od wszystkiego; jezyk, jezyk i raz jeszcze jezyk. Nie tylko komunikatywnie - on musi byc perfect! Rok poswiecony tylko temu, w zupelnosci powinien wystarczyc nie tylko do jego opanowania a oprocz tego, ten rok to rowniez czas dla zorientowania sie co jest grane w naszym zawodzie z Polski, jakie sa warunki nostryfikacji naszych ewentualnych dyplomow, uznania Polskich szkol, co nalezy zrobic, aby zaczac kariere w danej dziedzinie, lub jak przygotowac sie do nowej profesji. Mysle, ze ja nie rozumialem wowczas roznicy miedzy dobra praca a kariera. Moja "dobra praca" sie skonczyla piec lat pozniej (zaklad zamknieto) i... znalazlem sie na poczatku drogi tracac piec bezcennych lat. Raz jeszcze odsylam do watku "Pytanie"; jest w tym kraju naprawde duzo mozliwosci - kazdy jednak musi (!) zaczac od jezyka a pozniej szkoly zawodu i to niezaleznie od poziomu; czy to zawodowej, college'u czy Uniwersytetu. Nie rzucac sie na okazje, ktore wygladaja na wspaniale, a w rzeczywistosci sa slepymi uliczkami, a juz nie daj Boze tracic czas i energie na prace za siedem dolarow na godzine. Gdybym juz mial plan kariery, nie pytalbym sie za ile jest pierwsza praca; tutaj doswiadczenie jest najwazniejsze. Prace zmienialbym (i robie to dzisiaj, po tym, jak juz zmadrzalem troche... szkoda ze tak pozno ) co dwa, dwa i pol roku. Nie chodzi nawet o zmiane firmy, czy zakladu, ale taki okres czasu jest w zupelnosci wystarczajacy aby nabrac nowego doswiadczenia "and then move up". Jezeli nie, to wpada sie w rutyne i w konsekwencji robi sie tak wygodnie i coraz trudniej wraz z uplywajacym czasem zebrac sie. W takich momentach kariera znowu zamienia sie w ta "dobra prace" o ktorej pisze powyzej. Oczywiscie "po drodze" jest wiele niuansow, ale ciekaw jestem, czy zgodzicie sie z moja podstawowyma mysla? Odpowiedz Link
syswia Re: Praca 20.09.06, 22:41 W calej rozciaglosci. Na szczescie przyjechalam tu z niezla znajomoscia jezyka, ale i tak zajelo mi sporo czasu przyzwyczajenie sie do nowego slownictwa, akcentu i nowej rzeczywistosci ujmowanej w nowe dla mnie wyrazenia i w ogole koncepty myslowe. Pierwszy rok przezywalam okropne frustracje, bo nie moglam znalezc pracy, ale wykorzystalam ten czas na kilka roznych wolontariatow i prac dorywczych. Poznawalam zycie oczyma innych osob, wypytujac sie o ich sposob na zycie, cele i priorytety, kariere itd. Ogromnie duzo mi to dalo. Najwiecej dala mi rada szefa mojego meza, ktory przyimigrowal iles tam lat temu z Poludniowej Afryki. Powiedzial mi, ze dobry wolontariat w swojej dziedzinie (jego dziedzina jest corporate trust) jest poczatkiem dobrej kariery. Przemyslalam jego slowa i posluchalam rady. Mimo frustracji, zdecydowanie nie byl to stracony czas i polecam wszystkim - o ile tylko moga sobie pozwolic finansowo - zamiast szukania pracy za 7 dolarow za godzine. Odpowiedz Link
syswia Re: Praca 20.09.06, 22:46 Co do zmiany pracy co 2 lata - tez sie zgadzam i wlasnie szykuje do skoku. Jestem tu juz 1,5 roku i mysle, ze na moim stanowisku osiagnelam pulap wiedzy i doswiadczenia. Owszem kazdego dnia ucze sie czegos nowego, ale nie jest to takie tempo nauki, jak w pierwszym roku pracy. I mysle, ze pora najwyzsza znalezc cos lepszego o szczebelek wyzej. Odpowiedz Link
from.gta Re: Praca 21.09.06, 03:19 Wolontariat jest rzeczywiscie fantastycznym rozwiazaniem, oczywiscie "po lini" juz po wyraznym sprecyzowaniu dalszych planow. Gratuluje, poniewaz sa dziedziny, gdzie nie jest latwo cos takiego znalesc i chyba Twoja do nich nalezy. Chcialbym rowniez sprecyzowac to zmienianie stanowisk co jakis okres czasu. Nie mam tu koniecznie na mysli wyzszych stanowisk w sensie szczebla administracyjnego - rowniez zmiane "pozioma" ale na bazie wzrostu odpowiedzialnosci lub wyzszej specjalizacji. Jest to jak najbardziej zrozumiale, poniewaz w koncu nie kazdy ma predyspozycje, czy nawet ochote zostac dyrektorem czy po prostu uzerac sie z ludzmi. Przykladowo w IT, mozna przejsc z pierwszego na drugi stopien support, co jest rownoznaczne nie tylko z wiekszymi zarobkami, ale tez z wiekszym zakresem obowiazkow, specjalizacji i tym samym glebsze wejscie w interesujacy dana osobe temat. Mysle, ze podobnie jest w kazdej dziedzinie. Tutaj uwaga na pewne niebezpieczenstwo; byla to droga jaka ja wybralem, a wiec bedac zainteresowany technologia, konczylem kurs po kursie zbierajac po drodze rozne, czesto nawet bardzo wazne i uznane certyfikaty. Obudzilem sie w sumie niedawno, gdy okazalo sie, ze na rynek pracy weszlo nowe pokolenie, ktore z zalozenia ma wieksze obeznanie i wyczucie przedmiotu. Nic dziwnego; ja w szkole jeszcze pamietam lekcje nauki obslugi liczydla a jak ktos przyniosl pierwszy kalkulator w szkole sredniej, wywolalo to nie mala sensacje. Jako przyklad o co mi konkretnie chodzi podam fakt, ze ja musialem uczyc sie typing na specjalnym programie aby dojsc do dzisiaj obowiazkowego poziomu trzydziestu slow na minute, podczas gdy moje dzieci juz w mlodszych klasach szkoly podstawowej lecialy z tym koksem predkoscia swiatla uzywajac msn czy innego komunikatora. Niebezpieczenstwo polega na tym, ze przy szukaniu nowej pracy lub prob przejscia na kolejny poziom, okazuje sie, ze pracodawca moze preferowac kogos trzydziestoletniego z piecioma latami doswiadczenia niz czterdziesto paro letniego nawet z dziesiecioma - roznice w kwalifikacjach w sumie niewielkie ale w wymaganiach (np; finansowych) moga byc znaczne. Poza tym panuje opinia (chyba sluszna) ze ten czterdziestolatek powinien juz zarzadzac grupa specjalistow a nie byc ciagle specjalista. Tu rodzi sie nowy problem przy probach przejscia na stanowisko zarzadzania i sam czesto slyszalem; swietne referencje i doswiadczenie, doskonale przygotowanie zawodowe, ale brak doswiadczenia menagerskiego. Inaczej mowiac znowu mozna przegapic moment, gdzie konczy sie dobra praca a zaczyna slepa uliczka. Innym rodzajem pracy jest wlasna firma. Swietnie to moim zdaniem okreslil Karul piszac 'byly dyrektor firmy budowlanej zostal napierw kafelkarzem a teraz wlascicielem firmy budowlanej". Temat wlasnych inicjatyw, jest jednak osobna historia sama w sobie. Nie zawsze zycie uklada roze na drodze a czesto jest tam wiecej kolcow niz samych kwiatow. O ile moge cos tu napisac (moja zona wybrala ta droge) to jednak ciekaw jestem, jakie sa bezposrednie doswiadczenia innych. Odpowiedz Link
syswia Re: Praca 21.09.06, 03:59 To ciekawe o czym piszesz - choc dla mnie - tej trzydziestolatki - troche abstrakt. Zapewne masz racje, bo dla mnie wysokosc pensji az tak bardzo sie nie liczy - dla mnie liczy sie czy praca jest ciekawa, czy pasuje do mojego pomyslu na moja kariere zawodowa i czy da mi mozliwosc uzyskania kolejnej - lepszej, ciekawszej, wiazcej sie z wieksza odpowiedzialnoscia pozycji. I tu sie zaczyna prawdziwy problem, bo po pierwsze na moim etapie - trzeba miec pomysl na kariere zawodowa (a ten pomysl moze ulec weryfikacji po emigracji - tak jak w moim przypadku np) i konsekwentnie go realizowac. Pare lat temu bylam na konferencji dla emigrantow-profesjonalistow-wyedukowanych-zagranica i zapamietalam sobie, ze jednym z wiekszych problemow emigrantow jest przejscie z pierwszej ("porzadnej") pracy do drugiej. Pewnie ma to zwiazek z wysilkiem i stresem zwiazanym ze zdobyciem tej pierwszej pracy... Odpowiedz Link
from.gta Re: Praca 21.09.06, 04:43 Mysle, ze wlasnie lata trzydzieste to najlepszy okres do zrobienia kariery. Przed ta trzydziestka, pracodawcy obawiaja sie urlopow macierzynskich, efektami problemow z malymi dziecmi (choroby, opieka podczas wakacji itp), podczas gdy czterdziesci plus maja najwieksze "koszty utrzymania" (hipoteka, czesne dzieci na universytetach itd) i dla tej grupy wiekowej zarobek jest jednak niezwykle istotnym elementem (oj, wiem ci ja o tych problemach, wiem ) Jak wiec widzisz i sama jednoczesnie potwierdzasz Ty (jako grupa wiekowa) moze sobie pozwolic na kariere, myslac o zarobku jako o sprawie drugorzednej. Nie odkrywam tu Ameryki - wiedza o tym socjologowie i ucza sie specjalisci z departamentow HR kazdej firmy. Rozmawiajac o pieniadzach, pracy i zarobkach, uwazam, ze warto na te sprawy tu zworcic uwage bo... jak sama piszesz dla wielu jest to abstrakt, a dla mnie jednak twarde zycie. Jak zalozylem swoja obecnosc w tym watku - pisze o swoim marzeniu, co bym zrobil bedac np; w Twoim wieku majac dzisiejsze doswiadczenie. Przyznam, ze jednym z moich bledow bylo myslenie ze moja trzydziestka nigdy sie nie skonczy a reszta to abstrakt ) Nie zapomnij rowniez, ze w pewnym wieku i wzrok i wytrzymalosc fizyczna i umiejetnosc koncentracji i absorbowanie nowych materialow (nauka) i odpornosc na stes ulega deterioracji, no i to cholerne strzykanie w krzyzu Biorac to wszystko pod uwage, piszac o pracy radze planowac bardzo dokladnie i to pod kazdym katem. Odpowiedz Link
syswia Re: Praca 21.09.06, 04:54 "Przed ta trzydziestka, pracodawcy obawiaja sie urlopow macierzynskich, efektami > problemow z malymi dziecmi (choroby, opieka podczas wakacji itp)" Akurat to sie troche zmienia... coraz wiecej kobiet decyduje sie na macierzynstwo w okolicach 30tki, a nawet 40tki. Mowie tu o kregu osob wsrod ktorych ja sie obracam. Zarowno kolezanki z firmy (a jest nas troche kobiet), klientki, jak i kolezanki z firm, z ktorymi wspolpracujemy i mamy kontakt na codzien - normalnoscia jest ciaza w drugiej polowie trzydziestki. Na szczescie tutaj patrzy sie na te sprawy zdecydowanie inaczej niz w Polsce (znowu: mowie o wlasnym doswiadczeniu) i dzieki temu lepiej mi sie spi. Chociaz nie powiem, zeby perspektywa macierzynstwa w zderzeniu z checia pracy zawodowej mnie nie niepokoila... Zwlaszcza, ze jak zauwazyl za_morzem bedac imigrantka utracilam tych kilka cennych lat... Odpowiedz Link
from.gta Re: Praca 21.09.06, 05:07 Masz absolutna racje piszac o fenomenie ostatniej dekady, gdzie srednia wieku kobiet rodzacych dzieci juz osignela (lub bardzo zblizyla sie) trzydziestke. Nie zapomnij jednak, ze o ile kiedys najpierw bylo malzenstwo i dziecko, a pozniej myslenie za co je wychowac (oczywiscie bardzo upraszczam) to teraz te matki i ich malzonkowie, maja zabezpieczenie z kazdej strony przed zdecydowaniem sie na powiekszenie rodziny. Inne podejscie do rodziny - teraz juz malo kto ma ochote wiazac koniec z koncem jedna reka i nianczac dziecko druga. W tym kontekscie kazda firma woli zainwestowac w przygotowana do zycia "swieza" mame po trzydziestce niz w "niewiadomo-co-moze-do-glowy-wpasc-juz-nie-nastolatce" dwudziestopieciolatce. Problemy z cztedziesci plus pozostaja te same jak pisalem poprzednia jako ze sa to ludzie ktorzy wiazali te konce bawiac dziecko i dalej musza zarabiac, podczas gdy dzisiejsza trzydziestolatka z malym dzieckiem bedac przygotowana teraz, bedzie tym bardziej za dziesiec lat. Po prostu inna dynamika pokolen. Odpowiedz Link
from.gta PS 21.09.06, 05:11 Poza tym jak przewalkujemy ten watek do konca wszyscy mlodzi (przynajmniej ci co czytaja) beda wiedziec co robic i problem ciezkiego zycia czterdziestokilkulatka nie bedzie dla nich istniec )) Odpowiedz Link
from.gta Re: PS 21.09.06, 05:23 LOL - dokladnie! )) Dlatego tez przyznam, ze traktuje moja obecnosc w tym watku jako zbior wlasnych ku przestrodze innych. Poza tym uwazam, ze nigdy nie jest za pozno na naprawe Odpowiedz Link
ascofer Re: PS 21.09.06, 17:08 Moim skromnym zdaniem , nie dla wszystkich kariera jest taka wazna jak niektorym osobom sie wydaje . Znam ludzi ktorzy zadnej kariery nie robili zyja spokojnie i nawet mysle ze sa szczesliwsi niz ci ktorzy planuja , mysla i analizuja ze skupieniem swoja kariere zawodowa.Podejscie do zycia , otwartosc , i optymizm jest kluczem do tego zeby odnosic sukcesy.Praca jest najmniej istotnym elementem tej ukladanki. Jej mit robi z ludzi niewolnikow ktorzy cale zycie pracuja planuja i maja wielki stres po to aby miec jeszcze wiekszy dom , jeszcze lepsze autko , jeszcze wiecej poinwestowanej kasy co nie zawsze sie spelnia, bo paradoksem jest to ze pieniadze bardziej przychodza do tych ktorzy sie mniej o nie staraja . pozdrawiam Odpowiedz Link
syswia Re: PS 21.09.06, 17:30 Oczywiscie, ze dla czesci osob kariera zawodowa nie jest priorytetem. Ale dla wiekszosci jest - z roznych powodow - nie tylko z checi posiadania i konsumowania wiecej. Nie jest prawda, ze pieniadze wpadaja do kieszeni tym, ktorzy o to sie nie staraja - to tylko w przypadku spadku jest prawda. Wiekszosc zwyklych ludzi pracuje na to co ma i planuje. Poza tym wydaje mi sie, ze w tym watku chodzilo o prace jako o zrodlo dochodu - pozycje w budzecie rodzinnym. Wiadomo, ze w miare czasu ten budzet rosnie, czy sie tego chce, czy nie, bo rosna wydatki. Cudow nie ma - mozna albo ograniczyc wydatki albo zwiekszyc dochod. Zwiekszyc dochod zas najlatwiej za pomoca planowanej kariery... Odpowiedz Link
from.gta Re: PS 21.09.06, 18:54 syswia napisała: > Poza tym wydaje mi sie, ze w tym watku chodzilo o prace jako o zrodlo dochodu > pozycje w budzecie rodzinnym. Wiadomo, ze w miare czasu ten budzet rosnie, czy > sie tego chce, czy nie, bo rosna wydatki. Cudow nie ma - mozna albo ograniczyc > wydatki albo zwiekszyc dochod. Zwiekszyc dochod zas najlatwiej za pomoca > planowanej kariery... Dokladnie! Dziekuje! Odpowiedz Link
from.gta Re: 21.09.06, 18:44 Masz absolutna racja i powiem wiecej; sam naleze do takich ludzi! Uzywam tu slowa "kariera" z braku lepszego. Mam pod nim na mysli prace, ktora pozwala na spokojne skoncentrowanie sie na tym, co naprawde w zyciu najwazniejsze. To "cos" dla kazdego jest czyms innym - dla mnie jest to moja rodzina i tutaj; na przyklad teraz potrzebuje pieniedzy aby moje dzieci skonczyly Universytety (chca sie uczyc a wiec czemu nie). Rozumiesz wiec, ze MUSZE usiasc i pomyslec co zrobic, aby tak ustawic sie na rynku pracy, aby przynajmniej przez najblizsze cztery lata pracy nie stracic, a w razie jakis kataklizmow, nowa prace szybko znalesc a nawet przydaloby sie zarobic pare groszy wiecej. Staram sie tutaj niejako analizowac bledy ktore popelnilem (i wielu przedemna i po mnie) w konsekwencji ktorych, dzisiaj, jako czterdziestosiedmioletni mezczyzna, nie mam calkowitego poczucia bezpieczenstwa finansowego. Odpowiedz Link
grandbleu Re: Praca 26.09.06, 16:21 Bardzo ciekawy wątek, szczególnie dla mnie interesujący ten dotyczący pracy, planowania kariery. Niewiele mogę dodać ze swoich doświadczeń bo mieszkam w Polsce, w Kanadzie byłam kilka razy na wakacjach, ale muszę przyznać że część twoich doświadczeń from.gta i tych syswi pokrywa się z opinią mojego znajomego, który mieszka w Kanadzie 20 lat. Czekam z niecierpliwością na wątek o własnej działalności. Odpowiedz Link
from.gta Regula dziesieciu procent. 21.09.06, 18:48 Jest to bez watpienia najwazniejsza i absolutnie fundamentalna zasada budowania bezpieczenstwa finansowego. Gdybym zaczynal od poczatku, to byloby bez watpienia na pierwszym miejscu wszystkich poczynan w tym kraju. Zasada jest prosta; po otrzymaniu jakichkolwiek pieniedzy, pierwsze co robimy to odciagamy dziesiec procent danej kwoty i transferujemy na inne konto. Proste? Jak sznurowka! Dlaczego jest to takie wazne? No coz, osobiscie uwazam, ze brak 10% jest praktycznie nieodczuwalne - inaczej mowiac, osobiscie uwazam, ze kazdy, ale to absoutnie kazdy, nawet zarabiajac siedem dolarow na godzine, jest w stanie wycisnac te 10% i jakos przezyc. Z poczatku wydaje sie to wrecz niemozliwe, ale zapewniam Was, ze szybko i to bardzo przejdziecie do rutyny i z czasem trudno bedzie sobie wyobrazic ze mozna inaczej. Osobiscie polecam automatyczna forum transferu - ja np; mam konta w CIBC i ustalilem, ze w kazdy piatek stala kwota (10% mojej tygodniowki) automatyczie jest przelewana na inne konto. Co daje tee 10% to polecam pobawic sie jednym z wielu calkulatorow dostepnych na internecie. Na szybko znalazlem ten; www.tcalc.com/tvwww.dll?Save Radze go zapamietac, bo bedzie on nam czasami przydatny. Odpowiedz Link
syswia Re: Regula dziesieciu procent. 21.09.06, 20:36 Na co przeznaczasz te 10% ? Emergency Funds, na emeryture? Rozdzielasz te pieniadze, inwestujesz czy tzrymasz na koncie, ewentualnie w GIC? Sorry, ciekawosc.... Odpowiedz Link
dradam2 Re: Regula dziesieciu procent. 21.09.06, 20:47 syswia napisała: > Na co przeznaczasz te 10% ? Emergency Funds, na emeryture? Rozdzielasz te > pieniadze, inwestujesz czy tzrymasz na koncie, ewentualnie w GIC? > Sorry, ciekawosc.... Moja ciekawosc nakazuje mi zapytac sie Ciebie gdzie mieszkasz. Bo w Kanadzie najprostszym rozwiazaniem jest utworzenie "investment account" w banku i wlozenie w tego rodzaju inwestycje, ktore odpowiadaja potrzebom posiadacza ( bonds, mutual, akcje itp.). Oczywiscie mozliwe sa inne rozwiazania... Idealem jest uzycie do inwestowania "pre-tax" money ,ale zatrudnieni u kogos z reguly tej mozliwosci nie maja. Pozdrawiam dradam 1/2 Odpowiedz Link
syswia Re: Regula dziesieciu procent. 21.09.06, 20:59 Dradam, ja codziennie zakladam kilkanascie kont inwestycyjnych dla naszych klientow. Wiec sorry, doskonale wiem, co mozna z tymi 10% zrobic - pytalam z ciekawosci co Mark z nimi robi i jak te pieniadze traktuje. Odpowiedz Link
dradam2 Re: Regula dziesieciu procent. 21.09.06, 21:10 syswia napisała: > Dradam, ja codziennie zakladam kilkanascie kont inwestycyjnych dla naszych > klientow. Wiec sorry, doskonale wiem, co mozna z tymi 10% zrobic - pytalam z > ciekawosci co Mark z nimi robi i jak te pieniadze traktuje. Ok, ciesze sie... To poradz mu jak to to bedzie najlepiej zorganizowac, jak on nie wie ... A jak napiszesz dla innych uczestnikow forum to bedzie bardzo, ale to bardzo byczo, prawda ? Pozdrawiam jesiennie dradam 1/2 Odpowiedz Link
syswia Re: Regula dziesieciu procent. 21.09.06, 21:17 Alez naturalnie. Moze najpierw pozwolmy Markowi sie wypowiedziec, zanim mu bedziemy cokolwiek doradzac i korygowac. Z tego co czytam, on porad nie potrzebuje... sam sobie swietnie radzi... he he he Odpowiedz Link
from.gta Re: 21.09.06, 21:33 Dradam - mieszkam w Kanadzie a konkretnie to w Etobicoke. Chcac odpowiedziec na Wasze pytania, musialbym zachaczyc o cos, co mogloby byc poczytane za porady investycyjne a tego robic nie moge i nie chce. Moim punktem jest przekonanie o potrzebie odkladania malych kwot w sposob regularny. Tylko taka metoda, pozwala na zaoszczedzenie wiekszych kwot, ktore oczywiscie nalezy jakos zagospodarowac. Specjalnie uzylem zwrotu "inne konto", jako ze nic nikomu nie chce sugerowac. Oczywiscie Dradam ma racje i nawet wspomniany przezemnie CIBC bedzie dokonywal transferow bezposrednio do konta w Investors Edge, ale tak postawiona przezemnie sprawa bylaby juz sugestia. Kazdy bank ma specjalistow investycyjnych i oni sa odpowiednio szkoleni do porad, ktore sa wynikiem wnikliwej analizy kazdego klienta celow, tolerancji na ryzyko itd. itp. Bardzo polecam kazdemu skorzystac z takiej porady. Chcialbym tu zworcic uwage na jeden aspekt tej metody. Zaznaczylem to nawet jako osobny punkt, poniewaz na zakonczenie jeszcze raz do tego wroce; konsekwencja, czyli o tym najtrudniejszym elemencie w budowie dostatku. Juz po paru miesiacach nasepuje pierwsza pokusa; na koncie urosla juz konkretna sumka a tu w sklepie sliczny komplet wypoczynkowy czy obnizka na wczasy na Bahama kusi wypadem na tydzien. Nie mozna - to sa pieniadze przeznaczone jedynie na budowe tego bezpieczenstwa; jezeli je wydamy na ten komplet to znowu nalezy zaczac od zera. Poza tym, zlamanie danego sobie slowa jakos nie pozwala cieszyc sie w pelni z tego zakupu - przynajmniej ja nie umialem ) PS - Dla zaspokojenia Waszej ciekawosci, to powiem, ze mam w sumie piec kont; czekowe, oszczednosciowe, RRSP, regularny broker (Ameritrade Canada jako Elite member) i discount broker mam trading account (Interactive Brokers). Odpowiedz Link
syswia Re: 21.09.06, 21:49 Mark, Nie mialam intencji wysuplywac z Ciebie informacji nt Twoich kont... Ciekawilo mnie raczej to czy te 10% traktujesz jako emergency fund czy tez z tych 10% dofinansowujesz takze swoja emeryture, ubezpieczenie itd itd Bezpieczenstwo finansowe to dosc obszerne pojecie.. My z mezem placimy sobie wiecej niz 10% - zdecydowanie wiecej, ale wliczam w to takze "nasze" RRSP i otwarte konto inwestycyjne... Odpowiedz Link
from.gta Re: 21.09.06, 21:55 Alez rozumiem i wlasnie tak to odebralem Ja tez oprocz 10% mam jeszcze 6+3 dzieki RRSP w pracy. Przy okazji to troche na temat tych kont dla wyjasnienia i rozwiniecia opowiedzi; Czekowe musi miec kazdy, poniewaz jest ono niezbedne do deponowania zarobkow, placenia rachunkow itd, itp. Oszczednosciowe, poniewaz potrzebne do naszych 10%. RRSP, poniewaz firma gdzie pracuje, daje mi pieniadze tylko za to ze ja oszczedzam (wiecej o tym przy RRSP) - musialem wiec zalozyc i... zaczac tam tez oszczedzac. Regularny broker, bo ja akutar investuje bezposrednio w rynek papiero wartosciowych a ten trading account z IB to tylko dlatego, aby przekonac sie ze te wszystkie opowiesci o milionerach dzieki day-trading to sa zwyklymi pierdolami z palca wyssanymi. Ilosc wiec wynika z podstawowych potrzeb... szkoda ze wszystkie sa prawie puste Odpowiedz Link
syswia Re: 21.09.06, 22:11 My tez mamy konto czekowe i oszczednosciowe w jednym z duzych kanadyjskich bankow z podobnych powodow do Ciebie, aczkolwiek traktujemy je tylko jako konto in-and-out, bo oprocentowanie marne... Nawet RRSP "sponsorowane" przez pracodawce da sie regularnie przeniesc do innego brokera, niekoniecznie zreszta "przybankowego"... Odpowiedz Link
from.gta Re: 21.09.06, 22:05 syswia napisała: > Ciekawilo mnie raczej to czy te 10% traktujesz jako emergency fund czy tez z > tych 10% dofinansowujesz takze swoja emeryture, ubezpieczenie itd itd To wymagalo osobnej odpowiedzi. Uwazam, ze zasada oszczednosci na emergency fund w wysokosci szesciu miesiecy zarobkow jest ciut przesadzona, ale trzy to minimium. Inaczej mowiac, ja na tym oszczednosciowym koncie zawsze staram sie (podkreslam; staram sie co nie znaczy ze zawsze mi wychodzi ) miec te minimiu. Wszystko co da sie zebrac powyzej, przerzucam na investycyjne lokujac bezposrednio w stock market. Odpowiedz Link
syswia Re: 21.09.06, 22:33 Z doswiadczen innych.... czesc ma u brokera nie tylko jedno tradycyjne RRSP czy open investment account, ale kilka roznych, zorientowanych na rozne cele, np: open investment z przeznaczeniem na emergency - tam z teguly kupuja cos bardzo bezpiecznego, ale latwego do uplynnienia... np money market, RRSP/LIRA, RESP, open investment to zainwestowania nadwyzek, czesc osob ma tez margin account - "do zabawy w akcje" albo traktuja je jako line of credit... oprocz tego maja konta w duzym banku do placenia rachunkow i do zasilania automatycznego czesci z kont inwestycyjnych Odpowiedz Link
syswia Re: 21.09.06, 22:35 Przepraszam - lekkie zawirowanie w pracy i nieco stracilam glowna mysl... chodzilo mi o to, ze czesc znanych mi osob przestaje traktowac bank jako "miejsce do oszczedzania pieniedzy", a zaczyna on pelnic role "tymczasowego pobytu pieniedzy" - sporo uslug finansowych oferowanych jest w innych instytucjach, ktore oferuja lepsze oprocentowanie... Odpowiedz Link
sunee Re: Money 22.09.06, 00:22 sylwek07 napisał: > Witajcie > > Jak to jest z funduszami inwestycyjnymi,ktore sa warte zainteresowania . > > ech...myslalem ze to o wczorajszym koncercie Rogera Watersa... Odpowiedz Link
syswia System Emerytalny w Kanadzie - cz 1 22.09.06, 16:23 Troche juz bylo na ten temat w innych watkach, ale niedokladnie, wiec postaram sie zebrac najwazniejsze informacje. W razie niescislosci prosze o konstruktywne uwagi. Kanadyjski system emerytalny jest dosc skomplikowany. Generalnie sklada sie z trzech poziomow. Poziom pierwszy/ basic old age security: Systemy emerytalne OAS i GIS finansowane przez rzad federalny z wplywow z podatkow. W ramach tych programow senior (w wiekszosci przypadkow 65 lat i wiecej) otzrymuje miesieczne platnosci i nie sa one zwiazane zzatrudnieniem. Nie sa one uruchamiane automatycznie - trzeba zlozyc podanie. Maksymalna emerytura OAS wynosi aktualnie okolo $484 miesiecznie. Jesli senior przebywal w Kandzie mniej niz 40 lat po osiagnieciu 18tego roku zycia emerytura jest odpowiednio zmniejszona. Platnosci sa weryfikowane co 3 miesiace po uwzglednieniu inflacji w kraju i sa przedmiotem opodatkowania. Jesli dochod seniora (po opodatkowaniu) wynosi wiecej niz $62,144 rocznie emerytura OAS zostanie odpowiednio zmniejszona (nazywa sie to OAS clawback i wydaje mi sie, ze wlasnie o tym mowil Sunee, kiedy omawialismy zalety i zle strony RRSP - po osiagnieciu 69 roku zycia investor musi albo wyjac fundusze z RRSP i zaplacic podatek albo zamienic RRSP w RRIF - income fund, z ktorego obowiazkowo co miesiac wyjmowana jest platnosc, ktora rzecz jasna podnosi dochod). Jesli dochod po opodatkowaniu wynosi wiecej niz 100,914 rocznie osoba ta traci cala emeryture OAS. Z drugiej strony - o ile osoba ma maly dochod poza OAS lub w ogole go nie ma, moze sie kwalifikowac do otzrymywania emerytury GIS. Wysokosc tego dodatku zalezy od wysokosci dochodu z poprzedniego roku (jesli osoba jest zamezna/zonata/zyje w common law bierze sie pod uwage polaczony dochod). Maksymalna emerytura GIS wynosi aktualnie okolo $600 dla jednej osoby lub okolo$390 na osobe w zwiazku, na miesiac. O GIS nalezy sie ubiegac - po raz pierwszy wypelnic podanie, w kolejnych latach bedzie ono rozpatrywane automatycznie po wypelnieniu PIT/income tax return. Platnosci GIS nie podlegaja opodatkowaniu i tak jak OAS sa co kwartal waloryzowane. Trzecim dostepnym programem dla osob o niskim dochodzie w wieku pomiedzy 60 a 64 lat jest tzw "allowance". Aktualnie wynosi $874 - $967 na miesiac i generalnie jest dostepny dla osob, ktore owdowialy lub zyja w zwiazku z emerytem o niskim dochodzie. cdn nastapi, o ile wyrazicie zapotrzebowanie.... Odpowiedz Link
from.gta Re: System Emerytalny w Kanadzie - cz 1 22.09.06, 18:05 Kupa ciekawych informacji - o wielu nie mialem pojecia i dzieki. Ucieszylas mnie, bo widze, ze chyba nie bedzie zle na starosc ) Wspomnialas o Sunee i RRSP - nie doczytalem sie nigdzie jakie jest jego stanowisko, ale ja osobiscie jestem... przeciw RRSP. Juz spiesze wyjasnic; otoz oszczedzam w ramach RRSP w pracy, jedynie dlatego ze firma zrownuje moja kontrybucje, czyli takie pieniadze ze frajer, ale co roku wybieram wszystko co do grosza. Po prostu uwazam, ze w momencie przejscia na emeryture, system punish (przepraszam; zapomnialem jak to jest po naszemu) tych co odkladali i na RRSP i na CPP, zmniejszajac nalezna emeryture w ramach CPP proporcjonalnie do wysokosci oszczednosci w ramach RRSP. Dla mnie jest to zlodziejstwo i niesprawiedliwosc. W takiej sytuacji RRSP ma sens jedynie do momentu zakupu pierwszej (juz pierwszej w ostatnich pieciu latach) nieruchomosci. Wowczas te dwadziescia tysiecy "na twarz" jest dobrym i nieopodatkowanym wkladem, ale inaczej to niech sie (podkreslam; moje zdanie) Rzad wypcha z calym tym programem. Odpowiedz Link
syswia Re: System Emerytalny w Kanadzie - cz 1 22.09.06, 18:33 Ja zamierzam uzyc RRSP - pisze zamierzam, bo jakis czas temu mielismy wydatek w postaci nowego domu i jeszcze sobie nie "oddalismy" wszystkiego. Nie sadze, aby RRSP bylo idealnym rozwiazaniem, ale wydaje mi sie, ze uda nam sie wiecej zaoszczedzic na niezaplaconych teraz podatkach niz stracic na obnizonej emeryturze. Zreszta - czesc naszej emerytury jest locked-in, wiec i tak nie mozemy jej teraz ruszyc. No, i rozgladamy sie za alternatywnymi sposobami zabezpieczenia przyszlosci... Odpowiedz Link
from.gta Re: System Emerytalny w Kanadzie - cz 1 22.09.06, 19:00 RRSP, zwlaszcza to w ramach pracy, jest generalnie inwestowane w fundusze powiernicze. Te zas, w zaleznosci od radzaju, zwiazane sa z fee miedzy 1,5 - 4%. Jest to natychmniastowa oszczednosc, ktora moze zniwelowac oszczednosc w ramach Income Tax'u. Poza tym, inwestujac indywidualnie, mamy wieksze mozliwosci wyboru w co i jak w przeciwienstwie do ograniczonej puli funduszy oferowanych w pracy. Nie twierdze tu ze nie jestes "do przodu", ale zworacam uwage, ze sa inne mozliwosci. Odpowiedz Link
voytek74 Re: System Emerytalny w Kanadzie - cz 1 22.09.06, 19:03 Przepraszam ze sie wtracam pomiedzy dyskusje pomiedzy ekspertami. Po pierwsze, glowym filarem emerytury rzadowej jest CPP (w Quebecu QPP - to samo) Po drugie, suma CPP NIE ZALEZY od RRSP (czy innych oszczednosci) tylko od wielkosci zarobkow i jak dlugo sie pracowalo. Mozesz miec 10 milionow na RRSP (czego wszsytkim zycze) a dostaniesz tyle samo CPP co czlowiek ktory ma zero oszczednosci (zakladajac takie same zarobki). Ubodzy, moga liczyc na dodatki (typu GIS). Kwalifkuja sie na to ludzie glownie biedni ktorzy nie maja dodatkowych zrodel dochodu. Wyplata tych dodatkow bedzie zmniejszona niezaleznie czy masz RRSP, emeryture firmowa czy innego typu osczednosci. Tak wiec nie mylmy tutaj pojec. Bo chyba nikt tutaj nie proponuje nie oszczedznia zeby zlapac sie na jakies zasilki rzadowe i inne jalmuzny? Po trzecie, fajna dyskusja. Ja nie ekspert ale jak ktos sie juz chce na ten temat produkowac i udzielac rad to prosze o nie mieszanie pojec from.gta napisał: > Kupa ciekawych informacji - o wielu nie mialem pojecia i dzieki. Ucieszylas > mnie, bo widze, ze chyba nie bedzie zle na starosc ) Wspomnialas o Sunee i > RRSP - nie doczytalem sie nigdzie jakie jest jego stanowisko, ale ja osobiscie > jestem... przeciw RRSP. Juz spiesze wyjasnic; otoz oszczedzam w ramach RRSP w > pracy, jedynie dlatego ze firma zrownuje moja kontrybucje, czyli takie pieniadz > e > ze frajer, ale co roku wybieram wszystko co do grosza. Po prostu uwazam, ze w > momencie przejscia na emeryture, system punish (przepraszam; zapomnialem jak to > jest po naszemu) tych co odkladali i na RRSP i na CPP, zmniejszajac nalezna > emeryture w ramach CPP proporcjonalnie do wysokosci oszczednosci w ramach RRSP. > Dla mnie jest to zlodziejstwo i niesprawiedliwosc. W takiej sytuacji RRSP ma > sens jedynie do momentu zakupu pierwszej (juz pierwszej w ostatnich pieciu > latach) nieruchomosci. Wowczas te dwadziescia tysiecy "na twarz" jest dobrym i > nieopodatkowanym wkladem, ale inaczej to niech sie (podkreslam; moje zdanie) > Rzad wypcha z calym tym programem. Odpowiedz Link
from.gta Re: System Emerytalny w Kanadzie - cz 1 22.09.06, 19:17 Dzieki! Naprawde wdzieczny jestem za uwagi, tym bardziej, ze... nigdy za eksperta (zwlaszcza od emerytur) sie nie uwazalem i forum chyba wlasnie na tym polega, ze mozen wiele dziur w wiadomosciach uzupelnic "nikt tutaj nie proponuje nie oszczedznia zeby zlapac sie na jakies zasilki rzadowe i inne jalmuzny?" A to to juz inna sprawa; kazdy powinien zaplanowac sobie zycie a tym bardziej starosc w zlaleznosci od potrzeb i gustu. Ja uwazam, ze nie potrzebuje milionow aby spedzic spokojna starosc. Malo tego; wole kozystac z zycia teraz, zamiast oszczedzac na potrzeby wieku starczego i smiem twierdzic, ze moje "jalmuzne" w zupelnosci wystarcza mi na spokoje zycie. Odpowiedz Link
from.gta PS 22.09.06, 20:00 Wojtku, przeczytalem swoj wpis raz jeszcze i masz absolutna racje zwracajac uwage na moja niescislosc, jako ze myslac o rzadowych swiadczeniach emerytalnych uzylem CPP jako pojecie ogolne okreslajace swiadczenia emerytalne w porownaniu z RRSP. Jest to jednak niescislosc a nie mylenie pojec czy inne pomieszanie z poplataniem. Tak swoja droga to naprawde ciesze sie, ze dolaczyles - juz zaczalem myslec ze sie z Syswa narzucamy... chociaz... ) Odpowiedz Link
voytek74 Re: PS 22.09.06, 21:35 Wcale sie nie narzucacie, bo przeciez nikt nie jest zmuszony czytac. Z reszta co by niebylo, to tych rzadowych pieniazkow bedzie, nawet przy pomyslnych wiatrach, tyle co kot naplakal. Lepiej sie skupic na tym jak na rzadzie nie polegac a CPP potraktowac jako kieszonkowe from.gta napisał: > Wojtku, przeczytalem swoj wpis raz jeszcze i masz absolutna racje zwracajac > uwage na moja niescislosc, jako ze myslac o rzadowych swiadczeniach emerytalnyc > h > uzylem CPP jako pojecie ogolne okreslajace swiadczenia emerytalne w porownaniu > z > RRSP. Jest to jednak niescislosc a nie mylenie pojec czy inne pomieszanie z > poplataniem. Tak swoja droga to naprawde ciesze sie, ze dolaczyles - juz > zaczalem myslec ze sie z Syswa narzucamy... chociaz... ) Odpowiedz Link
syswia Re: System Emerytalny w Kanadzie - cz 1 22.09.06, 19:21 Jeszcze nie doszlam do CPP - to bedzie 2 cz. Piszac, ze OAS jest podstawa, mialam na mysli to, ze teoretycznie nalezy sie kazdemu mieszkancowi Kanady, niezaleznie od tego czy pracowal, czy nie. Wiec, jesli ktos nie pracowal, to nie dostanie nic oprocz OAS i ewentualnie GIS albo dochodu z wlasnych inwestycji. Odpowiedz Link
voytek74 Re: System Emerytalny w Kanadzie - cz 1 22.09.06, 19:29 Syswia, Moze to jest i podstawa ale jest to w sumie takie przedluzenie welfare. Jak nie masz zadnego dochodu albo prawie nic, to zalapiesz sie sie na ten dodatek. Cos takiego zebys nie umarla z glodu, i taka jest prawda. Moim zdaniem, jezeli mowimy o emeryturach rzadowych to powininsmy zaczc od CPP bo w sumie chyba wiekszosc kiedys z nas przez jakis okres pracowala i na cos sie zalapie syswia napisała: > Jeszcze nie doszlam do CPP - to bedzie 2 cz. > > Piszac, ze OAS jest podstawa, mialam na mysli to, ze teoretycznie nalezy sie > kazdemu mieszkancowi Kanady, niezaleznie od tego czy pracowal, czy nie. > Wiec, jesli ktos nie pracowal, to nie dostanie nic oprocz OAS i ewentualnie GIS > > albo dochodu z wlasnych inwestycji. Odpowiedz Link
syswia Re: System Emerytalny w Kanadzie - cz 1 22.09.06, 19:45 "bo w sumie chyba > wiekszosc kiedys z nas przez jakis okres pracowala" a to wcale nie jest takie oczywiste zdziwilbys sie, ile mam klientek, ktore w rubryce zawod wpisuja full-time mom albo homemaker ... Odpowiedz Link
voytek74 Re: System Emerytalny w Kanadzie - cz 1 22.09.06, 20:00 Nie zdziwilbym sie wcale bo moja zona ma wlasnie taki zawod. Faktem jednak jest ze 70% ludnosci Kanady (w wieku 15-65 lat obecnie pracuje). Mozna latwo spawdzic na necie pod Labour Force Participation Levels. Dlatego napisalem wiekszosc. syswia napisała: > "bo w sumie chyba > > wiekszosc kiedys z nas przez jakis okres pracowala" > > a to wcale nie jest takie oczywiste > zdziwilbys sie, ile mam klientek, ktore w rubryce zawod wpisuja > full-time mom albo homemaker ... Odpowiedz Link
syswia Re: System Emerytalny w Kanadzie - cz 1 22.09.06, 20:10 No to o co Ci chodzi? Bo skoro 100% ludzi mieszkajacych w Kanadzie jest teoretycznie upowazniona do brania emerytury A, a 70% do zarowno A jak i B, to chyba podstawa jest A, a nie B. Logika na to wskazuje... Odpowiedz Link
voytek74 Re: System Emerytalny w Kanadzie - cz 1 22.09.06, 20:24 Chodzi mi o to ze dla wiekszosci Kanadyjczykow i dla ludzi czytajacych to forum, jezeli chodzi o rzadowa emeryture, to CPP jest o wiele wazniejsza. Dla wiekszosci Polakow to CPP bedzie stanowila wiekszosc emerytury rzadowej poniewaz Old Age Security wyplaca o wiele mnie i tak naprawde zeby zalapac sie na jej pelna sume (ktora chyba w przyblizeniu jest tylko polowa CPP) trzeba mieszkac w Kanadzie przez 40 lat. syswia napisała: > No to o co Ci chodzi? Bo skoro 100% ludzi mieszkajacych w Kanadzie jest > teoretycznie upowazniona do brania emerytury A, a 70% do zarowno A jak i B, to > chyba podstawa jest A, a nie B. Logika na to wskazuje... Odpowiedz Link
from.gta Ubezpieczenie na zycie 22.09.06, 18:03 Zaczynamy rozmowe o systemie emereytalnym a wiec tak szybciutko o ubezpieczeniu na zycie. Gdy tylko w gre wchodzi wsplmalzonek i dzieci, to moim zdaniem jedynie niespotykany egoista moze ignorowac potrzebe ubezpieczenia. Niestety nieszczescie (wypadki czy choroby) moze zdarzyc sie kazdemu i ubezpieczamy nie tyle siebie, ale nasz udzial w wychowaniu dzieci. Znam przypadek, gdzie wszysko ukladalo sie wspaniale, az do momentu tragicznego wypadku samochodowego; zona ofiary zostala calkowicie zdruzgotana nie tylko emocjonalnie ze wzgledu na strate bliskiego, ale rowniez finansowo, jako ze rachunki to takie bydle, ze nie przestaja przychodzic gdy nie mamy pieniedzy na ich zaplacenie. Jest wiele rodzajow ubezpieczen, ale gonic z domu kazdego, kto oferuje ubezpieczenie zwiazane z jakakolwek forma inwestycji czy innego oszczedzania! Nam jest potrzebne tzw; term insurance, czyli cos w rodzaju ubezpieczenia samochodu, gdzie placimy stawke roczna i jak mamy wypadek to jestesmy kryci, jak nie, to oplata "przepada". Wysokosc ubezpieczenia powinna byc proporcjonalna do indywidualnego zarobku - oznacza to, ze w wypadku nieszczescia, druga strona (beneficiary) dostanie taka kwote, ktora ulokowana w w mare konserwatywnie, pozwoli zrekompensowac utracony dochod osoby ubezpieczonej. Inaczej mowiac; jak mnie dzisiaj szlag trafi w pracy walczac z kanadyjskimi zwiazkowcami (srednio grozi mi to trzy razy dziennie ) to moje slubne szczescie dostanie tyle, ze wlozone np; GIC accelerated na 7,5% rocznie, pozwoli jej te 7,5% rocznie, przynajmniej spokojnie placic reszte hipoteki i finansowac edukacje dzieci. Jezeli tego bym nie zrobil i cholera mnie wziela, to zona absolutnie nie ma szans na utrzymanie domu a i dzieci musialyby na szybciutko podziekowac za dzienne studia. W moim przypadku mamy z zona tzw; joint insurance, gdzie pod jedna polisa oboje jestesmy ubezpieczeni, czyli jezeli komukolwiek z nas cos zlego sie przytrafi to druga strona jest cover. Ja wykupilem ubezpieczenie na dziesiec lat, ale sa rozne opcje w zaleznosci od potrzeb. Wysokosc kwoty zalezy od naszej sytuacji finansowej; im wiecej wlasnych oszczednosci, tym potrzebujemy mniejszej kwoty, az do momentu, gdzie ubezpieczenie jest nam w ogole nie potrzebne (dom splacony, dzieci na swoim, jakies tam pare groszy na koncie itp). Przy szukaniu polisy, radze zwrocic uwage nie tyle na jak tanie jest, ale na renome firmy, i dokladnie zapoznac sie z warunkami. Co mam na mysli? Przede wszystkim nie klamac! Moja zona pali srednio dwa-trzy papierosy miesiecznie i placi jako osoba palaca - zasada jest ze za osobe niepalaca uwazany jest ktos, kto nie mial papierosa w ustach w ostatnich 365 dniach. Ja pale (i to bardzo namietnie) cygara. Niektore firmy uznaja to za palenie inne za nie. Taki niuans moze oznaczac kilkadziesiat dolarow miesiecznie w kosztach polisy, zatajenie zas prawdy (np; jeden papieros na rok) jest rownoznaczne z tym, ze beneficiary nie dostanie nic. Inaczej mowiac nalezy dokladnie zrobic homework, przed podpisaniem kontraktu, ale na Boga! - ubezpieczenie jest niezbedne! PS - Do tematu ubezpieczen wroce na moment przy rozmowach o zakupie domu. Odpowiedz Link
syswia Re: Ubezpieczenie na zycie 22.09.06, 18:25 Dodam jeszcze, ze skladke na ubezpieczenie, o ktorym mowisz (najczesciej spotykam sie z term-10 i term-20) mozna placic raz w roku albo miesiecznie i mozna to robic w uzyciu PAP - pre-authorized payment - czyli pieniadze wychodza z konta automatycznie co miesiac. Oczywistym takze jest, ze im sie jest mlodszym, tym nizsze sa stawki, kobiety placa generalnie mniej od mezczyzn, niepalacy od palacych, stawki term-10 sa nizsze od term-20 ... Szybka kalkulacja (tylko dla orientacji) Jedna z czolowych firm ubezp w Kanadzie ubezpieczenie dla kobiety, 30 lat, niepalacej, zam w Ontario, na $350,000 term-10 : $16 na miesiac, term-20 $22 Zdaje sie, ze o zaletach posiadania ubezpieczenia na zycie przy zakupie domu opowie Mark Odpowiedz Link
from.gta Re: Ubezpieczenie na zycie 22.09.06, 18:56 syswia napisała: > Zdaje sie, ze o zaletach posiadania ubezpieczenia na zycie przy zakupie domu > opowie Mark ) OK - powiem teraz ale pozniej jeszcze przypomnimy Sprawa polega na tym, ze kazda pozyczke hipoteczna mozna a te z mniejszym niz 25% wkladu wlasnego nawet trzeba ubezpieczyc. Oferta banku jest niby latwa do przelkniecia, poniewaz skladka wchodzi w sklad hipoteki, aczkolwiek sa dwie rzeczy ktore absoutnie dyskwalifikuje takie rozwiazanie w moich oczach. Po pierwsze z reguly jest to ubezpieczenie drozsze od odpowiednio wyszukanego, osobnego term life insurance. Druga i zdecydowanie niebezpieczniejsza sprawa jest co pokrywa takie ubezpieczenie. Tu prosze o pomoc i sprostowanie, jezeli sie myle lub cos pokrece, ale z tego co wiem, to w przypadku tragedii w rodzinie, bank bedzie splacal pozyczke hipoteczna a nie wartosc domu. Oznacza to ze beneficiary nie dostanie calej kwoty za nieruchomosc, a jedynie nie bedzie obligowany do placenia hipoteki. Ma to ogromne znaczenie przy ewentualnej sprzedazy tejze nieruchomosci, poniewaz przy tak okreslonej umowie ubezpieczeniowej, moze sie okazac, ze nie bardzo mozna to zrobic. Nie znam dokladnie szczegolow i bede wdzeczny za wiecej informacji. Posiadanie osobnego (term) ubezpieczenia na zycie, zwalnia nas z obowiazku ubezpieczenia hipoteki (przy wkladzie wlasnym mniej niz 25%) a w razie tragedii firma ubezpieczeniowa wyplaca cala kwote na jaka opiewa polisa i to bardzo szybko - jest wiec natychmiastowe dojscie do gotowki. Jest to kolejny i to bardzo powazy argument na zainteresowanie sie term life insurance. Co do kosztow o ktrych wspomniala Syswa, to rzeczywiscie dla mlodych sa to grosze, ale dla czterdziesci plus tez nie jest to jakies straszne obciazenie budzetu, a swiety spokoj ducha... priceless... ) Odpowiedz Link
voytek74 Re: Ubezpieczenie na zycie 22.09.06, 19:13 from.gta napisał: > ) OK - powiem teraz ale pozniej jeszcze przypomnimy > > Sprawa polega na tym, ze kazda pozyczke hipoteczna mozna a te z mniejszym niz > 25% wkladu wlasnego nawet trzeba ubezpieczyc. Oferta banku jest niby latwa do > przelkniecia, poniewaz skladka wchodzi w sklad hipoteki, aczkolwiek sa dwie > rzeczy ktore absoutnie dyskwalifikuje takie rozwiazanie w moich oczach. Po > pierwsze z reguly jest to ubezpieczenie drozsze od odpowiednio wyszukanego, > osobnego term life insurance. To jest chyba pomieszanie z poplataniem. Jak ma sie mniej jak 25 procent wkladu to trzeba nabyc "Mortgage Loan Insurance". Dwie chyba firmy to oferuja, w tym rzadowe CHMC. Tutaj jest link z krotka definicja: www.cmhc-schl.gc.ca/en/co/moloin/moloin_010.cfm Rzad splaca wtedy bankowi zawartosc pozyczki jezeli platnik nie moze wywiazac sie ze swoich obowiazan. Zaden bank sie takim ubzepieczeniem NIE zajmuje. Nie ma to nic wspolnego z ubezpieczeniem na zycie, ktore NIE jest obowiazkowe przy kupnie domu, nawet jak wklad jest mniejszy od 25%. I tylko takie moze byc zaproponowane przez bank Odpowiedz Link
from.gta Re: Ubezpieczenie na zycie 22.09.06, 19:21 Tutaj to mowisz o czyms zupelnie innym - ja pisze o czym, co dosyc dobrze jest porownane tutaj; www.lifeinsurancequote.com/mortgage_insurance.htm Odpowiedz Link
voytek74 Re: Ubezpieczenie na zycie 22.09.06, 19:33 Pisales ze trzeba sie ubezpieczyc i ze oferta banku bedzie wchodzila w sklad hipoteki. Ja natomiast pisze ze nie trzeba sie tak ubzepieczac (a Ty natomiast napisalec ze jest obowiazkowe jak nie ma sie 25 % wkladu wlasnego) na zycie, bo tylko takie ubezpieczenie bedzie mozna dodac do hipoteki. Ubezpieczenie CHMC nie dodaje sie do hipoteki tylko placi sie z gory. Odpowiedz Link
from.gta Re: Ubezpieczenie na zycie 22.09.06, 19:48 Raz jeszcze; piszemy o dwoch roznych rzeczac - dwoch roznych ubezpieczeniach i nie ja to mieszam. Polecam; www.cmhc-schl.gc.ca/en/co/moloin/moloin_010.cfm A zwlaszcza fragment; Mortgage loan insurance is not to be confused with mortgage life insurance which guarantees that your remaining mortgage at the time of your death will not be a burden to your estate. Odpowiedz Link
voytek74 Re: Ubezpieczenie na zycie 22.09.06, 20:07 No ale przeciez ja o tym pisze! Cytujac Ciebie: "Sprawa polega na tym, ze kazda pozyczke hipoteczna mozna a te z mniejszym niz 25% wkladu wlasnego nawet trzeba ubezpieczyc. Oferta banku jest niby latwa do przelkniecia, poniewaz skladka wchodzi w sklad hipoteki, aczkolwiek sa dwie rzeczy ktore absoutnie dyskwalifikuje takie rozwiazanie w moich oczach. Po pierwsze z reguly jest to ubezpieczenie drozsze od odpowiednio wyszukanego, osobnego term life insurance" Napisales ze "trzeba ubezpieczyc" i ze "oferta banku jest niby latwiejsza do przelkniecia". A ja odpisuje ze to ubezpieczenie ktore jest obowiazkowe to bank NIE oferuje i to obowiazkowe placi sie z gory wiec o wliczaniu w splaty hipoteki nie ma mowy... I tylko piszesz o "life insurance" Wiec jakie wniski moze czytelnik wyciagnac z powyzszego fragmentu? from.gta napisał: > Raz jeszcze; piszemy o dwoch roznych rzeczac - dwoch roznych ubezpieczeniach i > nie ja to mieszam. Polecam; www.cmhc-schl.gc.ca/en/co/moloin/moloin_010.cfm > > A zwlaszcza fragment; > > Mortgage loan insurance is not to be confused with mortgage life insurance whic > h > guarantees that your remaining mortgage at the time of your death will not be a > burden to your estate. Odpowiedz Link
from.gta Re: Ubezpieczenie na zycie 22.09.06, 20:28 voytek74 napisał: > I tylko piszesz o "life insurance" Wiec jakie wniski > moze czytelnik wyciagnac z powyzszego fragmentu? Taki, ze pisze o mortgage life insurance a nie o mortgage loan insurance, tym bardziej, ze tytul tematu jest ubezpieczenie na zycie a nie ubezpieczenie pozyczki hipotecznej. Poza tym mysle, ze juz wystarczy - jestem w stanie zawsze uznac swoj blad tam gdzie go popelniam i zawsze jestem wdzieczny za zworcenie uwagi, ale teraz to juz za dlugo ciagniemy rozmowe o nie zrozumieniu swiadczenia o ktorym mowa. Zgodze sie, ze w tym przypadku nie jest to zbyt trudne, z racji tych samych pojec (ubezpieczenie i hipoteka) to jednak ubezpieczenie na zycie a ubezpieczenie pozyczki hipotecznejsa to dwie osobne sprawy. Odpowiedz Link
voytek74 Re: Ubezpieczenie na zycie 22.09.06, 21:08 Zgoda - starczy Jak juz pisalem watek mi sie podoba i bije 90% wszystkich innych na tym forum. from.gta napisał: > Taki, ze pisze o mortgage life insurance a nie o mortgage loan insurance, tym > bardziej, ze tytul tematu jest ubezpieczenie na zycie a nie ubezpieczenie > pozyczki hipotecznej. > > Poza tym mysle, ze juz wystarczy - jestem w stanie zawsze uznac swoj blad tam > gdzie go popelniam i zawsze jestem wdzieczny za zworcenie uwagi, ale teraz to > juz za dlugo ciagniemy rozmowe o nie zrozumieniu swiadczenia o ktorym mowa. > Zgodze sie, ze w tym przypadku nie jest to zbyt trudne, z racji tych samych > pojec (ubezpieczenie i hipoteka) to jednak ubezpieczenie na zycie a > ubezpieczenie pozyczki hipotecznejsa to dwie osobne sprawy. Odpowiedz Link
andrew-11 Re: Money 22.09.06, 20:25 W Kanadzie wtracanie sie z "radami" co drugi ma zrobic ze swoimi pieniedzmi jest tozsame z wkladaniem palca do cudzego talerza z zupa . Odpowiedz Link
from.gta Re: Money 22.09.06, 20:29 Hmmm.... myslame, ze dzielimy sie tu doswiadczeniami, ale dziekuje; zrozumialem Odpowiedz Link
syswia Re: Money 22.09.06, 20:47 No coz, jakos te setki CFP nie uskarzaja sie w Kanadzie na ostracyzm towarzyski. Poza tym, nikt tu nikomu nic nie doradza ani nie rozporzadza cudzymi pieniedzmi. Wyrazamy z Markiem tylko swoje opinie i podrzucamy garsc informacji na tematy, ktore smiem twierdzic, przynajmniej polowie tutejszych Czytaczy sa obce.... Sluze za to rada: "Nie chcesz, nie czytaj", a juz udzielanie sie w watku, ktorego temat Cie nie interesuje jest co najmniej bezsensowne. I co mi zrobisz? Odpowiedz Link
voytek74 Re: Money 22.09.06, 21:07 Syswia, Zgodzam sie ze doradztwo jest wazne i jako profesja bardzo dobra dla doradzajacego jak i dla klienta. Tylko na litosc boska, nie wyjezdzaj tutaj z Certified Financial Planners (bo o to Ci chyba chodzi)jako przyklad takiego doradcy. Egzaminy CFP moze zdac srednio inteligentny student pierwszego roku i osobie ktora probuje mi sprzedac swoje uslugi bazyjac na CFP rozesmialbym sie w twarz i bardzo grzecznie podziekowal. Mozesz to oczywiscie interpetowac za ja tak naprawde tym CFP zazdroszcze i podchodze poraz trzeci do pierwszego egzaminu Canadian Securities Course (CSC) (ktory moze zdac wiekszosc 16- latkow). Napawde nie trzeba tak szastac skrotami aby udowodnic swoja wiedze - dla wielu ludzi udowadnia to cos zupelnie innego. syswia napisała: > No coz, jakos te setki CFP nie uskarzaja sie w Kanadzie na ostracyzm towarzyski > . > Poza tym, nikt tu nikomu nic nie doradza ani nie rozporzadza cudzymi > pieniedzmi. Wyrazamy z Markiem tylko swoje opinie i podrzucamy garsc informacji > > na tematy, ktore smiem twierdzic, przynajmniej polowie tutejszych Czytaczy sa > obce.... > Sluze za to rada: "Nie chcesz, nie czytaj", a juz udzielanie sie w watku, > ktorego temat Cie nie interesuje jest co najmniej bezsensowne. > > I co mi zrobisz? Odpowiedz Link
syswia Re: Money 22.09.06, 21:13 Nie jestem CFP - jesli do tego pijesz. Skroty sa po to, zeby ich uzywac, a Andrew, jako dlugoletni mieszkaniec Kanady z duzym prawdopodobienstwem wie, co akurat ten oznacza. I dokladnie tyle - nic ponadto. PS. Z ciekawosci, kim musialby byc Twoj doradca, zebys sie mu nie rozesmial w twarz? Pytam bez zlosliwosci. Odpowiedz Link
voytek74 Re: Money 22.09.06, 21:22 Syswia, Mam niskie mniemanie o CFP bo musielismy odkrecac robote takiego speca ktory wladowal wiekszosc oszczednsoci 80-letniego czlonka naszej rodziny w fundusz powierniczy z rodzaju "Emerging Economies". Piekne prawda? Z ciekawosci przejzalem sobie materialy egzaminacyjne i one utwierdzily mnie w przekonaniu ze to tak naprawde chwyt marketingowy ktory z merytoryka nie ma za wiele wspolnego. Ja tak naprawde za tytulami sie nie rozgladam. Mam szacunek do CFA chociaz ostatnio strasznie dzuo sie ich rozmnozylo. syswia napisała: > Nie jestem CFP - jesli do tego pijesz. > Skroty sa po to, zeby ich uzywac, a Andrew, jako dlugoletni mieszkaniec Kanady > z duzym prawdopodobienstwem wie, co akurat ten oznacza. > I dokladnie tyle - nic ponadto. > > PS. Z ciekawosci, kim musialby byc Twoj doradca, zebys sie mu nie rozesmial w > twarz? Pytam bez zlosliwosci. Odpowiedz Link
syswia Re: Money 22.09.06, 21:37 wladowal wiekszosc oszczednsoci 80-letniego czlonka naszej rodziny w > fundusz powierniczy z rodzaju "Emerging Economies". Piekne prawda? Jakis czas temu mialam podobny przypadek... Moim zdaniem to sie kwalifikuje do pociagniecia go/jej do odpowiedzialnosci. Swoja droga Compliance w tej firmie to chyba byl na wakacjach... Niedawno otworzylismy panu na emeryturze zwykle konto inwestycyjne. Koniecznie sie uparl, zeby mu kupic pewne akcje pewnej firmy motoryzacyjnej, ktore chodza po okolo 8 dolarow am. Kupil za 1500 dolarow kan. Portfolio zostalo okrelone jako agresywne i juz dostalam jedno zapytanie z Compliance z prosba o wyjasnienie... Nie liczy sie tytul, tylko wiedza, doswiadczenie i zaufanie. Do osoby i do firmy - w wiekszosci takie numery nie przechodza. Odpowiedz Link
voytek74 Re: Money 22.09.06, 21:47 He, he. Zgaduje ze dziadek wie cos o Fordzie na co reszta analitykow pozostaje slepa! syswia napisała: > wladowal wiekszosc oszczednsoci 80-letniego czlonka naszej rodziny w > > fundusz powierniczy z rodzaju "Emerging Economies". Piekne prawda? > > Jakis czas temu mialam podobny przypadek... > Moim zdaniem to sie kwalifikuje do pociagniecia go/jej do odpowiedzialnosci. > Swoja droga Compliance w tej firmie to chyba byl na wakacjach... > Niedawno otworzylismy panu na emeryturze zwykle konto inwestycyjne. Koniecznie > sie uparl, zeby mu kupic pewne akcje pewnej firmy motoryzacyjnej, ktore chodza > po okolo 8 dolarow am. Kupil za 1500 dolarow kan. Portfolio zostalo okrelone > jako agresywne i juz dostalam jedno zapytanie z Compliance z prosba o > wyjasnienie... > Nie liczy sie tytul, tylko wiedza, doswiadczenie i zaufanie. Do osoby i do > firmy - w wiekszosci takie numery nie przechodza. Odpowiedz Link
syswia Re: Money 22.09.06, 21:57 e tam, wie.... raczej syn znajomego znajomej, co to rzekomo pracuje w branzy motoryzacyjnej powiedzial przedwczoraj miedzy goleniem a sniadaniem swojej malzonce, ze ... ;P Odpowiedz Link
za_morzem Re: Money 23.09.06, 07:15 mam nadzieje ze opinie "specjalistow" nie opieraja sie na "jedna pani drugiej pani".. swoja droga nie ma jak dobre stare nieruchomosci. ostanio w paru miejscach nas interesujacych skacza straszliwie. vancouver, polska, gdzie sie czlowiek nie obejrzy 2, 3 razy wiecej niz rok dwa lata temu. oczywiscie jesli ktos kupil. . ))))) Odpowiedz Link
from.gta Re: Money 23.09.06, 19:55 za_morzem napisał: > swoja droga nie ma jak dobre stare nieruchomosci. > ostanio w paru miejscach nas interesujacych skacza straszliwie. > vancouver, polska, gdzie sie czlowiek nie obejrzy 2, 3 razy wiecej niz rok dwa > lata temu. Moj Boze! 2, 3 razy wiecej w rok-dwa lata! A to za jakim morzem tak jest? Moze jakies przyklady, prosze? ) Odpowiedz Link
from.gta hmmm.... 27.09.06, 03:43 ...przyznam, ze jestem confused; ktos nie zrozumial o czym pisalem a nazwal to pomieszanie z poplontaniem, a teraz mamy do czynienia z ewidentna herezja i po prostu wierutnym klamstwem i nie ma nikogo kto by nawet tego nie skomentowal... nie rozumiemmm... Za morzem - gdzie Ty tu widzisz 2-3 razy w rok czy nawet dwa? Ja widze raptem 50% od 2004 i to mocno naciagajac w Twoja strone; jaybanks.ca/vancouverrealestate/vancouver-real-estate-prices-200607.gif lub inne; static.flickr.com/40/123598984_506fffbafa_o.jpg Z reszta kazdy wie jak uzywac google. Z powazaniem. Odpowiedz Link
za_morzem Re: hmmm.... 27.09.06, 06:00 mysle ze spokojnie znajdziesz w vancouver real estate ktore od 2002, 2003 poszlo do gory o 100%. w polsce o tyle ceny podskoczyly w ciagu ostatniego roku (w najlepszych miejscach najwiekszych miast). Odpowiedz Link
from.gta Nieruchomosci 23.09.06, 19:59 Bez watpienia najwiekszy i najwaziejszy zakup zycia. Ale czy zawsze i wszedzie jest to nasza najlepsza inwestycja? Osobiscie nie sadze i uwazam, ze czesto-gesto jest po prostu lepiej wynajac mieszkanie. Juz wyjasniam co mam na mysli. Otoz znam rodziny, ktore kupily domy pod koniec lat osiemdziesiatych i musialy czekac dziesiec-czternascie lat na mozliwosc sprzedania za kwote, zakupu. Po prostu po szczycie w 1988 rynek nieruchomosci ulegl zalamaniu i ceny spadaly do 1996, aby wrocic do poziomu z 1988 dopiero w 2002 www.randi-emmott.com/market.htm , podczas gdy S&P500 miedzy 1988 a 2000 wzroslo prawie... osmiokrotnie; bigcharts.marketwatch.com/intchart/frames/frames.asp?symb=sp500&time=13&freq=2 Zakladajac, ze nalezalo miec dziesiec procent wkladu wlasnego plus cena wynajmu jest okolo tysiaca dolarow miesiecznie nizsza od kosztow utrzymania domu, to inwestujac te pieniadze w miare konserwatywny index S&P500 byloby sie duuuuuzo bardziej do przodu niz kupujac dom. Innymi faktorami ktore powinno sie wziasc pod uwage jest lokalizacj i sytuacja polityczna. Pisze to w kontekscie mojego doswiadczenia w Montrealu, gdzie drugie referendum calkowicie zalamalo rynek. Generalnie rowniez uwazam, ze zakup ma sens jedynie, gdy zaklada sie mieszkanie w jednym miejscu wiecej niz piec lat, poniewaz roznica miedzy kosztem wynajmu a utrzymaniem domu, plus koszy administracyjne przy kupnie-sprzedazy, moga faworyzowac rent. Obecny boom w real estate na calym swiecie sugeruje, ze w pewnych rejonach ceny nastapia powaznej redukcji i dotyczy to zwlaszcza Eurpy i USA - tak mowia madrzy ludzie; www.economist.com/displaystory.cfm?story_id=1794873 Czy dotyczy to Kanady? Osobiscie nie sadze ze az tak i odwoluje wszystkich do cytowanego juz przezemnie raportu specjalistow z TD www.td.com/economics/special/ca0906_home_prices.pdf Nie sugeruje tu niczego i nikomu nic nie radze oprocz bardzo powaznego przemyslenia decyzji. Ja wynajmowalem przez siedem lat i kupilem swoj dom raptem dwa lata temu, wykorzystujac najnizsza stope oprocentowania hipoteki w historii i to ma tzw; variable, jako ze uwazam iz jest to najlepsza opcja przy zalozeniu, ze prime rate bedzie szlo w dol (i tak mysle) - tu troche wiecej do poczytania; www.td.com/economics/special/ca0906_home_prices.pdf Najwazniejsza jednak rzecza, jest rozumienie mechanizmow rynkowych, zapoznanie sie ze wszystkimi opcjami i znajomosc wlasnych mozliwosci i potrzeb. Poza tym zycze powodzenia Odpowiedz Link
from.gta errata: 23.09.06, 22:08 Przepraszam; powtorzylem niechcacy ostatni link - powienien on byc taki; www.infostuff.com/pat/getting_the_right_mortgage.htm oraz ten; www.propertysold.ca/news/index.php?newsID=19&month= Odpowiedz Link
from.gta System Emerytalny w Kanadzie 27.09.06, 03:46 Syswia - czekam na czesc druga, jako ze nie wiem sam na ten temat za duzo a ze wzgledu na wiek, bardzo mnie on interesuje. Uklony Odpowiedz Link
syswia Re: System Emerytalny w Kanadzie 27.09.06, 13:49 Przepraszam - mam teraz kociol w pracy - jak sie rozluzni chetnie cos napisze. Pozdr, S. Odpowiedz Link
sunee Re: Money 02.10.06, 02:20 Dopiero dzis "na powaznie" przeczytalem watek i przyznam, ze jest bardzo interesujacy i dlatego prosze: Syswia i FromGta - ciagnijcie dalej. Sam jestem w takiej sytuacji, ze stoje krok od kupna domu, wiec wszystko co dotyczy mortage mnie interesuje, a jako, ze jestem w tym kraju swiezy - wiele rzeczy jest dla mnie nie do konca jasne. Sprawa druga to inwestycje - szukam, probuje malych rzeczy na wlasna reke. Sprawa trzecia to emerytura. Syswia wspominala moj watek o RRSP. Pytalem o to jakis czas temu - odzew byl niewielki, bo pewnie wszyscy o tym wszystko wiedza. Ja takze zebralem wiecej negatywnych niz pozytywnych opinii na temat RRSP, m.in. ow przyslowiowy syndrom 20K "wycofanych" na dom i basta. Mysle, ze warto tez pamietac o tym, ze czesc z nas emigrantow przyjechala do Kanady w swoich poznych latach dwudziestych- trzydziestych i jako tacy nie bedziemy mieli szansy na uzyskanie maksymalnej emerytury z CPP. Wspominaliscie rowniez o "zasilku dla ubogich". Jakis czas temu rozmawialem z czlowiekiem, ktory na emeryture przechodzi w przyszlym roku i dostal juz jakies zwiazane z tym papiery do wypelnienia. Z tego co pamietam z jego opowiesci to aby dostac jakiekolwiek dodatkowe pieniadze trzeba doslownie nie miec nic: np. zdaje sie nie wiecej niz 2K $ na koncie, nedzne zarobki przez ostatnie lata albo wcale i oczywiscie zadnych pieniedzy z RIF itp. Jasno wynika z tego, ze najlepiej w naszym przypadku samemu zatroszczyc sie o swoja przyszlosc, bo z groszowych emerytur rzadowych ciezko bedzie przezyc. Dlatego raz jeszcze apeluje do Was o podjecie dalszego ciagu w temacie inwestycji. Odpowiedz Link
za_morzem Re: Money 02.10.06, 06:02 wiec moze mala symulacja, zakladamy ze mamy "luzno wiszace" powiedzmy... 20, 30 tys $ can. co robimy zeby "wycisnac" z nich jak najwiecej? Odpowiedz Link
pikorpikor Re: Money 02.10.06, 13:47 A czy nie jest dobrym pomysłem odkładanie na prywatnych funduszach emerytalnych? Czy to jest to samo co właśnie RRSP? Przecierz takie też są? Czy to mało opłacalne? pozdr. Odpowiedz Link
bibliotekarz76 Post hurtowy 03.10.06, 00:13 Czytam dyskusje z wielkim zainteresowaniem i kilka rzeczy mi przychodzi do glowy. 1. Przede wszystkim, zawsze trzeba czytac wszystkie wypowiedzi Voytka. I jeszcze najlepiej zapisywac. 2. O pracy i rozwoju zawodowym trudno moim zdaniem dyskutowac, bo dla kazdej osoby wazne jest co innego (jak napisal Ascofer). Rownowaga pomiedzy zadowoleniem z pracy, rozwojem, zarobkami, perspektywami itd. jest jednak dla kazdego inna. Zeby wyrazic sie jasniej: nudna praca za dobre pieniadze dla kogos bedzie manna z nieba, a dla kogos innego powodem rosnacej frustracji. 3. Wolontariat - zdecydowanie tak, naprawde otwiera wiele mozliwosci. Znajomosci jezyka bym nie demonizowal: moj angielski nie jest bynajmniej (NIESTETY NIESTETY) nienaganny, i jakos zawodowo funkcjonuje. O ile mowimy zrozumiale i rozumiemy co do nas mowia (przynajmniej w Toronto), nikt nie przejmuje sie akcentem czy tym ze nie wiemy co to znaczy ”lacklustre”. Ja np. nie wiedzialem 4. Juz nie mam sily powtarzac ze kanadyjskie wyksztalcenie nie zawsze jest niezbedne do tego zeby pracowac w Kanadzie w swoim zawodzie (nie mowie rzecz jasna o profesjach regulowanych, chociaz i tam moga zaliczyc przynajnmiej pare kredytow). Bynajmniej nie mam tu na mysli wylacznie wlasnego przykladu. 5. 10% - TAK TAK TAK. Powiem wiecej - minimum 10%; gdybym trzymal sie sztywno tej zasady, mialbym dzis o wiele mniej oszczednosci. Spotkalem juz chyba kilkanascie osob w Kanadzie (glownie doradcy inwestycyjni i ludzie z bankow), ktore tlumacza mi ze nie bede w stanie oprzec sie pokusie wydania swoich pieniedzy i wobec tego musze miec jakis rodzaj automatycznego transferu. Nie uwazam tego rozwiazania za niezbedne. 6. Mutual funds (obecnie raczej hedge funds...) - przede wszystkim, mozna sie w ten sposob naprawde wzbogacic i znam ludzi ktorzy zrobili na nich duze pieniadze, ale nie jest to droga dla wszystkich. Na przyklad nie dla mnie - trudno byloby mi zniesc swiadomosc ze prawie zawsze mozna bylo zainwestowac lepiej... Wyznaje raczej zasade ze pieniadze oszczedza sie poprzez ograniczanie "konsumpcji", a nie pomnazanie, i ze lokaty w bankach daja minimalny zysk (po inflacji), ale regularny. Zdaje sobie sprawe ze przez to konserwatywne podejscie umre prawdopodobnie troche biedniejszy, ale za to z nizszym cisnieniem 7. O emeryturach nie moge napisac nic poza tym, ze dowiedzialem sie bardzo duzo z postow Voytka. 8. Tego punktu juz nikt nie przeczyta bo za dlugi post napisalem Real estate: zgadzam sie z from.gta, ze zakup nie musi byc wcale jedynym mozliwym rozwiazaniem. ”Kanadyjskie” parcie na posiadanie domu jest dla mnie czasami nieuzasadnione, a roznica w kosztach wynajmu / kupna jest na tyle duza ze chyba wole za 15 lat miec kilka centow oszczednosci, niz nieruchomosc o nieznanej (obecnie) wartosci. Bibliotekarz Odpowiedz Link
sylwek07 Starość z milionem w garści 05.10.06, 09:02 Ostatnie badania wykazują coraz bardziej pogłębiającą się przepaść pomiędzy bogatymi i biednymi w Kanadzie, szczególnie jeśli chodzi o oszczędności emerytalne w ciągu ostatnich 20 lat. Jak podają raporty Statistics Canada, rodziny mające dochody w górnej skali zarobków wpłaciły w latach 1986-2003 więcej pieniędzy na fundusze emerytalne, niż rodziny o niższych zarobkach. www.gazetagazeta.com/artman/publish/article_14838.shtml Odpowiedz Link
voytek74 Re: Starość z milionem w garści 05.10.06, 12:45 Niesamowite! Kto by pomyslal ze ci co maja wiecej, wiecej oszczedzaja? sylwek07 napisał: > Jak podają raporty Statistics Canada, rodziny mające dochody w górnej skali > zarobków wpłaciły w latach 1986-2003 więcej pieniędzy na fundusze emerytalne, > niż rodziny o niższych zarobkach. > www.gazetagazeta.com/artman/publish/article_14838.shtml Odpowiedz Link
pas47 Emerytura ... pytanie 07.10.06, 04:43 Jeśli mogę to przyłączę się do dyskusji, chociaż będą to raczej z mojej strony pytania ... mój tata mieszkał i pracowal jakieś 15 lat w Kanadzie, teraz jest w Polsce czy ma szanse na emeryturę z Kanady w Polsce, lub odwrotnie - przyjeżdzając tu na co może liczyć i czy ewenturalna emerytura z Polski będzię wypływała na tą tutaj. Prosiłabym od poczatku czy jest wymagane minimum lat przepracowanych, lub lat spędzonych w Kanadzie, czy trzeba tu wrócić przed wiekiem emerytalnym? Przepraszam jeśli pytania są banalne ale nie orientuje się w temacie. Odpowiedz Link
pal0ma Re: Money 20.10.06, 23:41 "25 rules to grow rich by" wg CNN News: money.cnn.com/popups/2006/moneymag/25_rules/index.html Co o tym sadzicie? Odpowiedz Link
moped Money - jak madrze gospodarowac? 09.11.06, 23:19 b. ciekawe i szczere sa spostrzezenia ujete przez "from.GTA". Zgadzam sie z Toba na temat RRSP, ze lepiej jest inwestowac np. w edukacje wlasnych dzieci, tworzyc rodzine, niz odkladac do "ponczochy" na koncie w banku podczas produkcyjnych lat. Natomiast co do inwestycji real estate- czyli kupna wlasnego domu uwazam kazdy powinien podjac wlasna decyzje w/g wlasnego punktu widzenia. Przyjdzie moment, ze bedzie trzeba gdzies zamieszkac na "stare emerytalne" lata. Kazdy wie, ze najwazniejszym warunkiem kupna domu jest LOKALIZACJA oraz mozliwosci utrzymania domu z zalozeniem, a co sie stanie jesli strace prace? Dlatego stopniowo sie zmienia swoje domy....podczas "produkcyjnych lat". Zreszta madrosc kazdego czlowieka polega na ODPORNOSCI na zewnetrzne naciski w umiejetnym gospodarowaniu swoim zyciem, a tym samym szafowaniu swoimi zasobami finansowymi! Pozostale punkty dobrze i madrze rozwazyles, wiec nie bede powtarzal. Wczesniej, wielu poruszylo sprawe emerytury w Kanadzie. To osobny temat, ktory wymaga madrego wysluchania specow, ktorzy wszyscy mowia i trabia uzywajac wspolnego mianownika; dzialaj madrze PRZED odejsciem na emeryture. Emerytury rzadowe CPP OES czy tez RRSP tak... to mozliwosc egzystencji bez glodu. Czyli pozostaje dalej pytanie aktualne: Money - jak madrze gospodarowac, aby zabezpieczyc sie na "zlote lata"? Odpowiedz Link
from.gta Re: Money 18.11.06, 17:00 Temat nalezy do tych, ktore nigdy sie nie koncza, poniewaz ciagle zmieniajace sie warunki ekonomiczne zmuszaja do reewaluowania planow i metod. Wiele zalezy rowniez od indiwidualnego podejscia i hierarchii wartosci; jednych pociaga pozycja zawodowa, innych pieniadze, jeszcze inni (jak tu np; Ascofer) najbardziej cenia spokoj. I tak powinno byc; kazdy ma swoje "cos" co pozwala mu osiagnac zadowolenie z zycia a to wplywa nie tylko na wlasne samopoczucie ale i otoczenia (rodziny, znajomych itp). Moje opinie tutaj, nie mialy intencji byc w zadnym stopniu pokazaniem jedynej slusznej drogi do satysfakcji zyciowej uniwersalnej dla kazdego, ale wlasnymi przemysleniami - kogos, kto spieprzyl kilka spraw i teraz jest madrym... kanadyjczykiem po szkodzie ) Osobiscie uwazam, ze w dzisiejszych czasach jezeli ktos odpowiednio sie nie przygotuje do zycia zawodowego i nie bedzie ciagle staral sie sledzic i nadazac za otoczeniem, to po prostu bardzo szybko zostanie odstawiony na boczny tor "jakos funkcjonowania", zas "spokojne" podejscie do tematu bylo dobre za czasow moich rodzicow, gdzie moj tatus zaczal po szkole i przeszedl na emeryture pracujac cale zycie w tym samym zakladzie. Jak dawno to bylo? No coz... ja juz mam 47 lat... Z pewnoscia nie nalezy sie zabijac ale powinno sie przynajmniej starac sie ustawic "tylem do wiatru" aby nie zostac w tyle. Okreslajac zycie zawodowe slowem "kariera" nie chodzilo mi tu o doslowne skoncentrowanie sie na wspinaniu sie po szczeblch drabiny (to przyjdzie samo), ale o uporzadkowanie spraw zawodowych i nie popelnianie prostych, aczkolwiek bardzo kosztownych bledow w zyciu zawodowym i finansowym. Da sie zauwazyc, ze mlodzi ludzie na tym forum bedacy na poczatku swojego zycia w tym kraju, sa osobami wykszatalconymi, inteligentynymi, pracowitymi, z ambicjami na zycie w pelni ich potencjalu. Odbieram ta grupe jako tych, ktorych zycie na zasadzie "jakostam funkcjonowania" po prostu nie interesuje i jedyna rade jaka moge udzielic z perspektywy moich dwudziestu lat pobytu w Kanadzie to "do your homework and go for it"! Wielu z mojego pokolenia (urodzonych i wychowanych w czasach komuny) przyjechalo tu z kompleksami braku w wiary w siebie jako jednostek... propaganda malego trybiku w wielkiej maszynie socjalistycznego spoleczenstwa zrobila swoje - Wy mlodzi, nie powinniscie miec takich problemow, a juz z pewnoscia nie jestescie gorsi od reszty z tej listy siedmiuset CGA. Uklony - Mark PS. Jest to moj ostatni wpis na tym forum wiec chcialem sie z Panstwem pozegnac i podziekowac za goscine i uwage. Powodem jest fakt, ze dostalem email, w ktorym w dosyc ostry sposob zostalem pouczony co, gdzie, jak i kiedy mam pisac, a taka forma dyskusji forumowej mi absolutnie nie pasuje. Poza tym email ten zostal napisany przez osobe, ktora nie omieszkala podkreslic ze jest wlascicielem "trzech firm, kazda z milonowymi obrotami tygodniowo", mozecie wiec Panstwo zrozumiec, ze nie czuje sie tu ani mile widzianym ani kompetentnym do rozmow na tematy finansowe. Poza tym zamkniety status forum tez nie za bardzo mi odpowiada. Zycze Panstwu wszystkiego najlepszego i powodzenia! Odpowiedz Link
syswia Re: Money 19.11.06, 04:19 Marku - domyslam sie, kto napisal ten e-mail. Nie wydaje mi sie, aby takimi jednostkami nalezalo sie przejmowac. Wlasciciele firm z milionowymi obrotami tygodniowymi rzadko kiedy maja czas na taka forme rozrywki, jaka jest forum ;P Milo mi sie z Toba dyskutowalo - mam nadzieje, ze zmienisz zdanie. Odpowiedz Link
voytek74 Re: Money 20.11.06, 02:54 Ja to bym tego potentata finansowego zignorowal i pisal dalej, a Ty zrobisz jak uwazasz Odpowiedz Link
blotniarka.stawowa Do from.gta 20.11.06, 04:14 Czytalam z uwaga caly ten watek i wyrazam uznanie za przemyslane, wywazone wpisy. Zwlaszcza podobalo mi sie podkreslenie, ze nie ma jedynie slusznej drogi osiagniecia sukcesu finansowego, podobnie jak nie ma jednoznacznej definicji tegoz. Oszolomami z milionami tygodniowo sie nie przejmuj. Odpowiedz Link
karul 47 letnia 21.11.06, 05:04 dziewica przejela sie faktem, ze ktos do niej napisal nieprzyjemny list! i postanowila nic juz wiecej na internecie nie napisac. to samo w sobie jest ewenementem, ale co oznacza? Odpowiedz Link