krzycho88
30.10.04, 00:30
Dzień jest taki w roku
Że zbiorowo zakłócamy cmentarny spokój
Tutaj się wszyscy zbieramy
Paląc znicze, bliskich swych wspominamy
Robimy to w swej cichej zadumie
Każdy ten dzień pewno inaczej rozumie
Tutaj się serce otwiera na miłość
Której tak niedawno wszędzie pełno było
Przychodzą myśli jak kiedyś
Staliśmy przed pustą mogiłą
W której potem coś bezcennego
Na wieczność się skryło
Jakoś sobie trzeba było na nowo życie ułożyć
A tu przychodzimy by sobie w myślach pogaworzyć
Wspominamy niezapomniane uśmiechy i zatroskane spojrzenia
Ale niestety tą miłość zabrała już ziemia
Zastanawiasz się i też może
Czy ja także naprawdę gdzieś tu swe ciało złożę
Czy to możliwe by zeszło ze mnie życie
Ja przecież jeszcze o tylu marzeniach myślę sobie skrycie
Niestety wnioski przychodzą przecież same
Że to wszystko tak dziwnie jest poukładane
Tu przychodzą refleksje nieraz smutne
Dlaczego to życie jest takie wierutne
Dlaczego wszyscy naprawdę się nie kochamy
Dlaczego tak często zostajemy sami
Pytań jest bardzo wiele
Pewno tyle ile się pod nogami liści ściele
Jak sobie na nie odpowiedzieć
Jak to życie osłodzić
I od tych co żyją się murem nie grodzić
Bo wiesz że jak przykryje ich ziemia
To zostaną już tylko wspomnienia
88