Dodaj do ulubionych

Sposób na psie kupy

05.02.04, 13:08
Temat nieśmiertelny, a ja wpadłem na pomysł jego rozwiązania. Nie jest
idealny, ale może okazać się całkiem skuteczny. Teoretycznie można za kupę
zrobioną przez psa ukarać mandatem włąściciela, ale trzeba by go przyłapać na
goracym uczynku. A to jest raczej mało prawdopoobne. Ale jest też taka
zasada, że za porządek na danym terenie odpowiada jego wlaściciel. Gdyby tak
więc karac właściciela terenu za to, że np. trawniki są upstrzone psimi
odchodami, to na pewno lepiej pilnowałby on porządku, a może po jakimś czasie
znalazłbym on sposób na zapobieganie zjawisku. Jedyny problem, to
zmobilizowanie straży miejskiej do egzekucji takiego przepisu. Wbrew pozorom
może on przynieść spore dochody do budżetu miasta. :-))
Obserwuj wątek
    • teleskop82 Re: Sposób na psie kupy 07.02.04, 10:51
      Walka z kupami to jak walka z wiatrakami :)
      • roman_j Re: Sposób na psie kupy 07.02.04, 11:19
        teleskop82 napisał:

        > Walka z kupami to jak walka z wiatrakami :)

        Dlatego nie polecam walki z kupami. Chyba, że na terenie własnej posiadłości.
        Najlepsza broń to łopatka i torebka. I najlepiej brać je z zaskoczenia. ;-))))
    • ernest_pinch nie podoba mi się ten pomysł 08.02.04, 18:49
      Ze względu, że sam mam mały trawniczek przed domem. Po pewnym czasie, by nie
      draznil mnie widok psich odchodow, musialem go ogrodzic plotkiem. W sumie
      kiepskie rozwiazanie, bo jak to wyglada zeby kawalek trawki wymagal ogrodzenia.
      No i zakladajac, ze wejdzie propozycja Romana... Przechodzi jakis typ z 4
      psami, przeprowadza je przez plotek, psy sie ... Typ dzwoni z komorki, ze
      niejaki Ernest nie pilnuje porzadku. Przyjezdza straz i sie zaczynaja
      przepychanki... ;-)
      Moje rozwiazanie jest takie: specjalny podwyzszony podatek na posiadanie psa.
      Coż - posiadanie przyjaciela - to też zobowiazania. Z podatku zatrudniana ekipa
      sprzatajaca.
      Nie tez do kitu ten pomysl...
      Jedyne co to oczekiwanie, ze kiedys swiadomosc ludzi zmieni sie na tyle, ze
      otoczenie to nie jeden wielki smietnik na ktorym mozna za
      przeproszeniem ... ... ..., rzucac niedopłaki petów itp. ;-)))
      • roman_j Re: nie podoba mi się ten pomysł 08.02.04, 20:46
        ernest_pinch napisał:

        > Ze względu, że sam mam mały trawniczek przed domem. Po pewnym czasie, by nie
        > draznil mnie widok psich odchodow, musialem go ogrodzic plotkiem. W sumie
        > kiepskie rozwiazanie, bo jak to wyglada zeby kawalek trawki wymagal
        > ogrodzenia.
        >
        > No i zakladajac, ze wejdzie propozycja Romana... Przechodzi jakis typ z 4
        > psami, przeprowadza je przez plotek, psy sie ... Typ dzwoni z komorki, ze
        > niejaki Ernest nie pilnuje porzadku. Przyjezdza straz i sie zaczynaja
        > przepychanki... ;-)

        Załóż sobie monitoring trawniczka, a pod płotek podłącz elektrycznego
        pastucha. :-)) A tak na poważnie, to opisany przez Ciebie scenariusz jest co
        prawda prawdopodobny, ale w rzeczywistości doszłoby do takiej sytuacji chyba
        tylko wtedy, gdybys się komuś naraził. :-)) Poza tym uważam, że straż miejska
        miała by dość zajęcia z właścicielami bardziej reprezentacyjnymi miejsc niż
        Twój trawnik. Na początek mogła by się zabrać za spółdzielnie mieszkaniowe. One
        mają możliwość wprowadzenia opłat za posiadanie psów i zatrudnienia, za zebrane
        w ten sposób pieniądze, ekip do sprzątania po pieskach. Kilka osób miało by
        pracę, a i problem byłby rozwiązany. Ma to jednak sens tylko wtedy, gdyby
        jednocześnie miasto zniosło podatek od posiadania psów, żeby nie było
        podwójnego opodatkowania.
        • ernest_pinch Re: nie podoba mi się ten pomysł 08.02.04, 21:21
          roman_j napisał:

          > Załóż sobie monitoring trawniczka, a pod płotek podłącz elektrycznego
          > pastucha. :-)) A tak na poważnie, to opisany przez Ciebie scenariusz jest co
          > prawda prawdopodobny, ale w rzeczywistości doszłoby do takiej sytuacji chyba
          > tylko wtedy, gdybys się komuś naraził. :-))

          Niekoniecznie. Mało to ludzi, co ze zwykłej przekory, głupoty itp lubią
          nabroić? ;-)

          > Poza tym uważam, że straż miejska
          > miała by dość zajęcia z właścicielami bardziej reprezentacyjnymi miejsc niż
          > Twój trawnik.

          hłe hłe hłe. Na dzień dzisiejszy tak. Ale w przysżłości? kto wie ;-)))
          Kiedyś w czasie pewnych negocjacji mój rozmówca powiedział: "tak, warunki nie
          są najkorzystniejsze, ale się dotychczas nie zdażyło, żeby ..."
          Nie przyjmuje takiej argumentacji. Wtedy temu panu powiedziałem: "to nie
          znaczy, że nie może się "nie zdażyć".

          > Na początek mogła by się zabrać za spółdzielnie mieszkaniowe. One
          > mają możliwość wprowadzenia opłat za posiadanie psów i zatrudnienia, za
          zebrane
          > w ten sposób pieniądze, ekip do sprzątania po pieskach. Kilka osób miało by
          > pracę, a i problem byłby rozwiązany. Ma to jednak sens tylko wtedy, gdyby
          > jednocześnie miasto zniosło podatek od posiadania psów, żeby nie było
          > podwójnego opodatkowania.

          No w zasadzie ok, tylko właściciele domków będą podprowadzali pieski tym ze
          spółdzielni i znów awantura.
          Jedno jest pewne, gdy śnieg stopniał - obraz trawników jest "obsrany" ;-)
          • roman_j Re: nie podoba mi się ten pomysł 09.02.04, 06:42
            ernest_pinch napisał:

            > > Poza tym uważam, że straż miejska miała by dość zajęcia z właścicielami
            > bardziej reprezentacyjnymi miejsc niż Twój trawnik.
            >
            > hłe hłe hłe. Na dzień dzisiejszy tak. Ale w przysżłości? kto wie ;-)))
            > Kiedyś w czasie pewnych negocjacji mój rozmówca powiedział: "tak, warunki nie
            > są najkorzystniejsze, ale się dotychczas nie zdażyło, żeby ..."
            > Nie przyjmuje takiej argumentacji. Wtedy temu panu powiedziałem: "to nie
            > znaczy, że nie może się "nie zdażyć".

            Dobra. Wycofuje się ze "zmiękczania" mojej koncepcji. Zajde Cię z drugiej
            strony. :-)) Faktem jest, że musisz mieć na trawniczku porządek i że straż
            miejska za jego brak może Cię ukarać mandatem już teraz. Nie trzeba wprowadzać
            w tym celu żadnych dodatkowych przepisów, wystarczy, że będzie się realizować
            obowiązujące obecnie. Biorąc to za nieuchronną konsekwencję zapytam, czy
            uznałbys za podejście fair sytuację, w której straznik miejski daje ci wybór:
            sprzątniesz albo zapłacisz mandat? Jeśli tak, to teraz rozszerz to podejście na
            wszystkie trawniki w mieście. Według mnie, to jest rozwiązanie. Zwłaszcza, że
            nie jest to żadna rewolucja, bo kupa na trawniku, choć jest produktem
            naturalnym, kwalifikuje się jako jego zanieczyszczenie. :-))
            • ernest_pinch Re: nie podoba mi się ten pomysł 09.02.04, 09:59
              roman_j napisał:

              > Dobra. Wycofuje się ze "zmiękczania" mojej koncepcji. Zajde Cię z drugiej
              > strony. :-)) Faktem jest, że musisz mieć na trawniczku porządek i że straż
              > miejska za jego brak może Cię ukarać mandatem już teraz. Nie trzeba
              wprowadzać
              > w tym celu żadnych dodatkowych przepisów, wystarczy, że będzie się realizować
              > obowiązujące obecnie.

              Na dzien dzisiejszy nie istnieje mozliwosc by mnie ukarali bo mam na nim
              porzadek. Chyba ze nie spodobalby sie im gatunek trawy i rodzaj krzewow. ;)

              > Biorąc to za nieuchronną konsekwencję zapytam, czy
              > uznałbys za podejście fair sytuację, w której straznik miejski daje ci wybór:
              > sprzątniesz albo zapłacisz mandat?

              Gdyby jakims trafem tak sie zlozylo to za swoj balagan sprzatnalbym. Jednak nie
              bede sprzatal po psach i ludziach, ktorzy wrecz ostentacyjnie pozwalaja sie
              oprozniac swym pupilkom na trawnikach.
              Kilka razy zreszta juz przylapalem kilka pieskow na tym procederze
              (defekowania) i jak na razie jest spokoj :)

              • roman_j Re: nie podoba mi się ten pomysł 09.02.04, 11:45
                ernest_pinch napisał:

                > > Biorąc to za nieuchronną konsekwencję zapytam, czy
                > > uznałbys za podejście fair sytuację, w której straznik miejski daje ci
                > > wybór:
                > > sprzątniesz albo zapłacisz mandat?
                >
                > Gdyby jakims trafem tak sie zlozylo to za swoj balagan sprzatnalbym. Jednak
                > nie bede sprzatal po psach i ludziach, ktorzy wrecz ostentacyjnie pozwalaja
                > sie oprozniac swym pupilkom na trawnikach.
                > Kilka razy zreszta juz przylapalem kilka pieskow na tym procederze
                > (defekowania) i jak na razie jest spokoj :)

                Wolę nie pytać, co zrobiłeś tym pieskom lub ich właścicielom, że obecnie masz
                spokój, ale jesteś żywym dowodem na to, że jak się chce, to można problem
                rozwiązać. I nie trzeba było, jak rozumiem, montować fotokomórek i karabinów
                maszynowych? :-)))))
                Inni powinni brać wziąć z Ciebie przykład, wtedy szansa na rozmowę ze
                strażnikiem miejskim w kwesti psich kup spadnie do zera i wszyscy będą
                zadowoleni. No może poza właścicielami psów, którym nie chce się po nich
                sprzątać. Gdybym ja miał brać z nich przykład, to wszystko, co moje koty robią
                do kuwety, powinienem wywalać za okno, a nie do śmieci lub do toalety. Jak
                równouprawnienie, to równouprawnienie. ;-))
    • ernest_pinch bierzmy sprawy w swoje ręce 09.02.04, 12:16
      Kilka lat temu zauważyłem jak 2 facetów podjechało polonezem truckiem i zaczęło
      zwalać gruz i inne śmieci na teren w pobliżu gdzie ówcześnie przebiegała moja
      budowa. Zadzwoniłem na Straż Miejską. Mój rozmówca marudził, że nie zdąży
      wysłać patrolu, a tak wogóle, to żebym złożył doniesienie, zebrał świadków itd.
      Wkur... mnie takie podejście. Odłożyłem słuchawke, i poszedłem do
      tych "śmieciarzy". Początkowo troche się stawiali, ale gdy usłyszeli od moich
      dwóch osiłków będących w odwodzie, że polonez będzie wywrócony do góry kołami -
      zabrali śmieci i się wynieśli. Od tego dnia, jakoś przestałem wierzyć w
      skuteczność SM.
      • roman_j Re: bierzmy sprawy w swoje ręce 09.02.04, 14:09
        ernest_pinch napisał:

        > Od tego dnia, jakoś przestałem wierzyć w skuteczność SM.

        I wcale ci się nie dziwię. Ale jest druga strona medalu. Obawiam się, że po
        twojej interwencji ci kolesie pojechali gdzieś, gdzie nie sięgał Twój wzrok i
        niewykluczone, że pozbyli się tam śmieci (np. w lesie). Gdyby zaś udało się ich
        postawić przed kolegium (choć pewnie nie byłaby to droga szybka i sprawna), to
        przynajmniej odczuliby na własnych kieszeniach, że nie warto wywozić śmieci byle
        gdzie. :-))
        Ale broń Boże cię nie potępiam. Tyle, że w sprawie psich kup, trzeba brać sprawy
        we własne ręce ubrane w rękawiczki jednorazowe. ;-))
        • ernest_pinch nie mój cyrk i nie moje małpy ;-) 09.02.04, 15:40
          roman_j napisał:

          > I wcale ci się nie dziwię. Ale jest druga strona medalu. Obawiam się, że po
          > twojej interwencji ci kolesie pojechali gdzieś, gdzie nie sięgał Twój wzrok i
          > niewykluczone, że pozbyli się tam śmieci (np. w lesie).

          Z dużym prawdopodobieństwem tak było. "Towar" był załadowany więc musieli
          gdzieś go wyładować.

          > Gdyby zaś udało się ich
          > postawić przed kolegium (choć pewnie nie byłaby to droga szybka i sprawna), to
          > przynajmniej odczuliby na własnych kieszeniach, że nie warto wywozić śmieci
          byl
          > e
          > gdzie. :-))

          Tylko, że jak się okazuje procedura chora. Słyszałem z opowieści jednej osoby
          swego czasu mieszkającej w Szwecji, że tam wystarczy zdjęcie jako dowod, a kara
          jest taka, że tylko ktoś bardzo niemyślący odważyłby się wywalić śmieci.

          > Ale broń Boże cię nie potępiam. Tyle, że w sprawie psich kup, trzeba brać
          spraw
          > y
          > we własne ręce ubrane w rękawiczki jednorazowe. ;-))

          bleee... ;-))
    • ernest_pinch Re: Sposób na psie kupy 13.02.04, 00:04
      Gdybym był urzędnikiem, zacząłbym od ulotek dostepnych u weterynarzy,
      wysylanych itd - uswiadomienie problemu, ze nie jest wlasciwym "oproznianie"
      psow na trawnikach. Nie wiem ile wynosi podatek, ale podnioslbym go na tyle -
      by kazdemu posiadaczowi psa wysylac w ramach podatku torebki na
      odchody+"grabki". Dwa lata. W trzecim roku obnizylbym podatek, naciskajac na
      dostepnosc "torebek"i poobserwowal trawniki. W czwartym albo powrot do podatku
      i wysylek, albo swiadomosc wzrosnie na tyle, ze kazdy bedzie dbał. ;-)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka