Dodaj do ulubionych

"Dowcipny" rowerzysta

02.10.05, 22:00
Wracam sobie wczoraj w nocy do Plocka. Miejscowosc Dobrzykow. Jada przede mna
maruderzy. W pewnym momencie gdy nic z przeciwka nie jedzie wiec zmiana na 3
bieg, podkrecenie obrotami i do przodu. Az nagle... qrwaaaaaaaaaaaa... Z
naprzeciwka widze rowerzyste... bez swiatel, z dzieckiem na ramie. A
jakze..chociaz noc i lekka mgla, jada sobie ...
Typ zjechal na pobocze a ja zdazylem "odskoczyc" w prawo.
Czesto jednak widze takie sytuacje. Zawsze zastanawia mnie bezmyslnosc takich
typow. Bo na dynamku moze ciezko mu "popierdalac" rowerem, ale co stoi na
przeszkodzie zamontowac lampke na baterie??? Idiotyczna oszczednosc? Brak
wyobrazni?
Obserwuj wątek
    • werdan Re: "Dowcipny" rowerzysta 03.10.05, 00:11
      Bardzo czesto mam takie sytuacje.

      Brak slow.
    • roman_j Re: "Dowcipny" rowerzysta 03.10.05, 00:39
      Stawiam na brak wyobraźni. Niestety, bardzo często jest to zabójczy brak
      wyobraźni...
      • intruder Re: "Dowcipny" rowerzysta 05.10.05, 09:42
        Ostatnio mielismy przyklad braku wyobrazni u Motylii...
        • roman_j Re: "Dowcipny" rowerzysta 05.10.05, 12:56
          Dobrze, że o tym wspomniałeś, bo w atmosferze powszechnego współczucia dla
          mistrzyni takie opinie są gdzieś wstydliwie wyrażane półgębkiem. Tymczasem mówi
          się, że Otylia Jędrzejczak w momencie wypadku jechała z prędkością 180 km/h.
          Szok! Nie mówiło się też przy okazji wypadku, w którym zginął Arkadiusz Gołaś,
          że wypadek był prawdopodobnie skutkiem zaśnięcia kierowcy (czyli jego żony) za
          kierownicą. I znów brak wyobraźni. Człowiek zmęczony nie powinien siadać za
          kierownicą! Co ciekawe, w obu tych wypadkach stosunkowo niewiele obrażeń
          odnieśli kierowcy-kobiety. Prawdopodobnie dlatego, choć nie wiadomo tego na
          pewno, że one były podczas jazdy przypięte pasami w przeciwieństwie do swoich
          pasażerów-mężczyzn. Szkoda, że o tym się prawie nie mówi.
          • ernest_pinch Bo śmierć wsiada zawsze razem z nami do auta ..... 05.10.05, 13:40
            serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34314,2947770.html
            zgadzam sie z tym artykulem
            • roman_j Re: Bo śmierć wsiada zawsze razem z nami do auta 05.10.05, 13:52
              ernest_pinch napisał:

              > serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34314,2947770.html
              > zgadzam sie z tym artykulem

              Ja też. :-))
              A tak z nieco innej beczki, zwróciłeś uwagę, jak ten artykuł jest napisany?
              Najpierw utożsamienie się z czytelnikami "tragedia kochanej przez nas wszystkich
              sportsmenki", czyli ukłon wobec tych, którzy ubolewają nad tym co się stało,
              współczują Otylii Jędrzejczak i opłakują śmierć jej brata, a dopiero potem
              przejście do sedna sprawy i, nie ukrywajmy, poważne zarzuty wobec sprawczyni m.
              in. tego wypadku. Bardzo umiejętne podejście do tematu. :-))
              • hiubi Re: Bo śmierć wsiada zawsze razem z nami do auta 09.10.05, 17:16
                Artykuł od razu mi się spodobał jak tylko papier do ręki wziąłem. Ale co teraz... czy coś się zmieniło? Brakuje wg mnie uświadamiania kierowców. Kiedyś sam święty nie byłem i zdarzało mi się poszaleć (w ramach niby rozsądku...) ale z wiekiem przechodzi ;-)
                • roman_j Re: Bo śmierć wsiada zawsze razem z nami do auta 09.10.05, 17:24
                  hiubi napisał:

                  > Artykuł od razu mi się spodobał jak tylko papier do ręki wziąłem. Ale co
                  > teraz... czy coś się zmieniło? Brakuje wg mnie uświadamiania kierowców.

                  Przydałyby się kampanie społeczne. Takie z jajem. Podobne do tej, jak ta z
                  "ostatnim wyskokiem". Nie wiem, czy Otylia Jędrzejczak zgodziłaby się wziąć w
                  czymś takim udział i czy w ogóle powinno się jej coś takiego proponować, ale
                  myślę, że ona miałaby wyjątkowy dar przekonywania. Ze względu na to, co stało
                  się jej udziałem...

                  > Kiedyś sam święty nie byłem i zdarzało mi się poszaleć (w ramach niby
                  > rozsądku...) ale z wiekiem przechodzi ;-)

                  Wszak mądrość przychodzi wraz z siwymi włosami na głowie... ;-))
                  • hiubi Re: Bo śmierć wsiada zawsze razem z nami do auta 23.10.05, 22:34
                    Otyli do kampani z jajem bym nie bral. To jednak powazny wypadek byl i smiac sie z tego nie bedzie. Raczej jakis aktor nieznany byle fabula dobra...
                    • roman_j Re: Bo śmierć wsiada zawsze razem z nami do auta 23.10.05, 23:38
                      hiubi napisał:

                      > Otyli do kampani z jajem bym nie bral. To jednak powazny wypadek byl i smiac
                      > sie z tego nie bedzie.

                      A kto tu o śmiechu mówi? Śmierć to sprawa śmiertelnie poważna. Udział Otyli w
                      takiej kampanii mógłby być z pozytkiem dla obu stron. Byłaby bardzo wiarygodna,
                      skuteczna z jednej strony, a z drugiej miałaby możliwość zadośćuczynienia (to
                      chyba nie jest dobre słowo, ale żadne inne nie przychodzi mi do głowy). Bratu
                      życia nie zwróci, ale jeśli dzięki takiej kampanii chociaż jedna osoba nie
                      podzieli jego losu, to już będzie można powiedzieć, że warto było.
                      • hiubi Re: Bo śmierć wsiada zawsze razem z nami do auta 25.10.05, 23:04
                        no ale osoba, która zabiała własnego brata nie może występowac w reklamia "z jajem" - owszem może w poważnych dyskusjach etc.
                        • roman_j Re: Bo śmierć wsiada zawsze razem z nami do auta 25.10.05, 23:46
                          W reklamach "z jajem" nie powinna występować. Dlatego pewnie nie będzie już
                          reklamowała jednej Idei. I kropka. :-))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka