Gość: robert
IP: *.adsl.inetia.pl
28.03.11, 20:45
Redaktorze. Nie napisał pan, czy opisywane modele posiadają w standardzie światła do jazdy dziennej zbudowane na diodach LED. Jeśli nie posiadają to dodatkowe wydanie 2 tys zł, za model bez tych świateł LED, jest wyrzuceniem pieniędzy w kałużę. Lepiej kupić żonie nowe futro. Jeżdżę autem innego producenta z systemem Start&Stop bez świateł dziennych zbudowanych na LED-ach. System włącza się sporadycznie. W zimie nigdy. A więc nie oszczędza paliwa.. Dlaczego? Dwie żarówki żarnikowe do jazdy dziennej pożerają po 55 watów każda. Nie liczę Stopów i kierunkowskazów używanych niezliczoną liczbę razy. Alternator nie jest w stanie doładować akumulatora do poziomu 85%, zwłaszcza w zimie, na krótkich trasach. A systemem Start&Stop zarządza komputer, który nie uruchomi tego systemu, gdy akumulator jest naładowany poniżej 85%. Większość producentów stosuje osprzęt tego systemu od Boscha. A w nim jest taki właśnie reżim elektroniczny. LED-y zjedzą kilkadziesiąt jeśli nie kilkaset razy mniej prądu na świecenie. No ale nie zjedzą, bo ich w opisywanych modelach nie ma. Tak wynika z artykułu. Już korzystniej finansowo jest wybrać Skodę lub model innego producenta zagazowany LPG. Entuzjastom S&S podam, że do tego systemu stosuje się specjalny akumulator. Typu AMG. Koszt nowego akumulatora to 800 - 1100 zł. Na szczęście można stosować zwykły za 300-400 zł. Ale wtedy na pewno S&S nie włączy się nigdy. A i komputer pojazdu może sygnalizować błąd. Producenci chcą nas zrobić w konia. Na masową skalę. Wciskając nam auta z S&S, ale bez diod LED w oświetleniu.