Gość: alandy
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
03.12.09, 07:32
z ciekawych historii
miałem okazję rozmawiać z prezesem raczej niewielkiej firmy
deweloperskiej( tylko 1 inwestycja w toku) która przędzie tak sobie
w skończonej inwestycji - ok. 20 mieszkań zostalo po (6,9-7 tys z
metra- Włochy) do tego firma ma jeszcze działkę pod następną
inwestycję
oprócz tego firma ma długi, raczej niewielkie - 100 tys niedopłacone
za działkę i ok. 300-400 tys ZUS-u
zdaniem prezesa sprzedaż jest fatalna
w 2007 - prawie 100 mieszkań
w 2008 - 30
w 2009 - kilkanaćscie
firma dokonała małej "ucieczki do przodu" - majątek przeniosła na
jedoosobową działalność, wykonawstwo(ok. 60 ludzi) zostało w spółce
i teraz clue:
na moje sugestie, czy nie lepiej opchnąc 1 czy 2 lokale po niższej
cenie(6,5- czy nawet 6, myśle że po 6 szybko by poszło) i spłacić
zobowiązania i być na czysto(na razie firma ma komornika na
kontach), Prezesunio stwierdził, że to nie sztuka sprzedać za bezcen.
Powiedziłął, że będzie odbicie -
choć chyba nie do końca sam w to wierzy, bo stwierdził że jak
sprzeda po 6, to po 7 już nikt nie kupi, :bo ludzie gadają i wieści
sie rozchodzą"
a poza tym, firma przetrwała kryzys 2001-2003, to spokojnie przetrwa
i teraz
sam nie wiem co myśleć o takiej logice
głupota i brnięcie w ślepy zaułek, czy też na odwrót, spryt i
biznesowe wyczucie
oświeććie mnie małego Żuczka, co nie za bardzo się zna, choć czuje w
kościachże to raczej podejście dewelopera podobne do
małomiasteczkowego cwaniaka i chłopka - roztropka, niż poważnego i
odpowiedzialnego przedsiębiorcy