poszi
24.08.06, 07:28
Wczorajsze dane dotyczące sprzedaży używanych domów w USA są już niezbitym
dowodem, ze bańka pryska. W prasie pojawiły się dziesiątki pesymistycznych
artykułów.
O to kilka z nich:
biz.yahoo.com/ap/060823/economy.html?.v=4
Mediana ceny rok do roku jest jeszcze ciągle +0.9%, ale przy gwałtownym
wzroście ofert i malejącej sprzedaży. Ten wzrost jest już czysto statystyczny,
bo wypracowało go tylko Południe, spadki są juz we wszystkich pozostałych
regionach: North East (-2.1%), Mid-West (-0.6%) oraz West (-0.3%).
W The Wall Street Journal są bardzo ciekawe wypowiedzi i przykłady dużo
dramatyczniejszych spadków niż to wynika z porównania średnich:
online.wsj.com/article_email/SB115630090176442994-lMyQjAxMDE2NTI2MzMyMDMwWj.html
"Rynek jest prawdopodobnie słabszy niż dane sugerują. Dane z agencji
nieruchomości nie odpowiadają obecnej sytuacji, gdyż nie zawierają
najświeższych transakcji. Aktualny raport za lipiec zawiera informacje na
temat transakcji zawartych w maju i czerwcu, a sfinalizowanych w lipcu.
Ponadto, gdy rynek spada wielu sprzedawców poczatkowo niechętnie obniża ceny".
"Chociaż ekonomiści od lat przewidywali spowolnienie rynku, wielu właścicieli
oraz deweloperów zaskoczyło tempo, w jakim rynek dokonał zwrotu. »To tak,
jakby ktoś zgasił światło« mówi Lynn Gartner, licytator nieruchomości z
północnej Wirginii".
Coraz większa część ekonomistów przewiduje już nie tylko spowolnienie, ale
krach i w rezultacie recesję, rozlewającą się na Europę:
Nouriel Roubini, ekonomista z New York University (
en.wikipedia.org/wiki/Nouriel_Roubini ) pisze:
www.rgemonitor.com/blog/roubini/142759/
"Z powyższej analizy jasno wynika, że to największy krach na rynku
mieszkaniowym od 40 czy 50 lat: każdy wskaźnik rynku przeżywa swobodny spadek,
włączając teraz ceny. Już sam w sobie ten krach jest w stanie wywołać recesję,
jego wpływ na inwestycję mieszkaniowe, majątek, konsumpcję oraz zatrudnienie
vędą poważniejsze niż krach internetowy, który wywołał recesję w roku 2001. A
do tego amerykański konsument doświadcza teraz cen ropy powyżej 70$ za
baryłkę, opóźnionych skutków podwyżek stóp procentowych banku centralnego oraz
długoterninowych stóp rynkowych, spadających realnych płac, ujemnej stopy
oszczędności, wysokiego poziomu zadłużenia i wyższych kosztów obsługi długu.
To punkt zwrotny dla konsumentów i jego konsekencje będą przykre. Należy
spodziewać się, że wielka recesja roku 2007 będzie dotkliwsza, głębsza i
bardziej przewlekła niż recesja z roku 2001".
Przypomnę, że w Polsce też przełożyło to się wtedy na spowolnienie
gospodarcze, co nie pozostało bez wpływu a rynek nieruchomości.
Roubini pisze dalej, że to nie tylko problem USA, ale i pozostałych rynków, w
tym europejskich, w których występowała bańka na rynku nieruchomości i tam też
nalezy spodziewać sie poważnych problemów gospodarczych.
Czy Polska będzie samotną wyspą na tym wzburzonym oceanie? Bardzo wątpliwe.