Dodaj do ulubionych

liczba oddanych mieszkan 04.2007

IP: *.wro.vectranet.pl 17.05.07, 21:56
Liczba mieszkań oddanych do użytku wzrosła w kwietniu 2007 roku o 10,5 proc.
wobec analogicznego okresu 2006 roku i wyniosła 8.089 - podał Główny Urząd
Statystyczny.

Wobec marca 2007 roku liczba oddanych mieszkań spadła o 6,1 proc.

W ciągu czterech miesięcy 2007 roku do użytku oddano 34.827 mieszkań, o 2,2
proc. mniej niż w analogicznym okresie 2006 roku.

CZY ZNA KTOS ILOSC WYDANYCH POZWOLEN NA BUDOWE W KWIETNIU 2007 I 2006 ?
Obserwuj wątek
    • poszi Re: liczba oddanych mieszkan 04.2007 17.05.07, 22:39
      > CZY ZNA KTOS ILOSC WYDANYCH POZWOLEN NA BUDOWE W KWIETNIU 2007 I 2006 ?

      kwiecień 2006: 12,5 tys.
      styczeń-kwiecień 2006: 43,3 tys.

      Dane za kwiecień 2007 pojawią sie na pewno w Biuletynie Statystycznym nr 4 pod
      koniec maja. Nie wiem, czy GUS to publikuje osobno wcześniej.
      • Gość: jarek Re: liczba oddanych mieszkan 04.2007 IP: *.wro.vectranet.pl 18.05.07, 08:56
        dzieki :)
        • poszi Pozwolenia i rozpoczęte budowy za kwiecień 2007 25.05.07, 14:48
          Pojawił się nowy biuletyn statystyczny:
          www.stat.gov.pl/gus/45_738_PLK_HTML.htm
          Dane za kwiecień 2007 (w nawiasie za analogiczny okres poprzedniego roku)
          oznaczają liczbę mieszkań, na których budowę wydano pozwolenia lub których
          budowę rozpoczęto.

          Pozwolenia:
          ogółem 21,2 tys. (12,5) +70%
          w tym
          spółdzielnie 0,8 tys. (0,4) +100%
          indywidualni 10,1 tys. (6,9) +46%
          deweloperzy 9,9 tys. (4,1) +140%

          Rozpoczęte budowy: 18,7 tys. (13,3) +41%

          Za okres styczeń-kwiecień

          Pozwolenia:
          ogółem 66,1 tys. (43,3) +53%
          w tym
          spółdzielnie 2,7 tys. (1,8) +47%
          indywidualni 30,3 tys. (20,6) +47%
          deweloperzy 30,1 tys. (17,1) +78%

          Rozpoczęte budowy: 50,0 tys. (30,0) +66%

          Zarówno jeśli chodzi o pozwolenia, jak i rozpoczęte budowy, to był najlepszy
          miesiąc w ciągu całego 2006 i 2007 roku, a kto wie, czy nie najwyższy w
          historii, bo zeszły rok też był bardzo dobry w porównaniu z ubiegłymi latami.
          • Gość: thesopranos Re: Pozwolenia i rozpoczęte budowy za kwiecień 20 IP: *.adsl.inetia.pl 25.05.07, 15:13
            Poszi, czy nie wydaje Ci sie, że tak szybko rosnący wzrost podaży będzie mógł
            zostać zaabsorbowany przez rynek? na kanwie planowanych podwyżek stóp %? i
            ilości mieszkań które już stoją puste i coraz więcej inwestycji jest na etapie
            wykończenia?

            Który scenariusz jest Ci bliższy? :)

            a) coraz więcej mieszkań stoi pustych a ich cena spada z powodu braku popytu
            przy zbyt wysokich cenach? podaż rośnie.

            b) wzrost popytu na materiały budowlane i siłę roboczą uniemożliwi
            dokończenie/uruchomienie wielu inwestycji przy planowanych kosztach? Dużo
            inwestycji nie wypala, firmy bankrutują lub czekają na lepsze czasy i tak na
            prawdę podaż zbyt mocno się nie zwiększa?

            c) import materiałów budowlanych z sąsiednich krajów oraz pracowników z
            hiszpanii, austrii, ukrainy, azji? Cena spada z powodu konkurencji i olbrzymia
            podaż spotyka się z dużym popytem ale na zdecydowanie niższym poziomie cenowym?

            d) wzrost stóp % skutecznie uniemożliwia utrzymanie wysokich cen, spekulanci
            pękają, budowy rozpoczęte w roku 2006 trafiają na rynek w końcu 2007 - popyt się
            nasyca przy malejących cenach i wracamy do punktu wyjścia cen za m2 do 2003 roku
            + inflacja + wzrost kosztów pracy i materiałow np. w okolicy średniej 4-6 tys
            dla Warszawy?

            e) brak materiałów i siły roboczej w połączeniu z szybko bogacącym się
            społeczeństwem powoduje utrzymanie wysokich cen lub nawet ich dalszy wzrost na
            kanwie euro2012, rozbudowy infrastruktury, brak vatu na budowę systemem
            gospodarczym, brak planów zagospodarowania przestrzennego, ciągle rosnący
            kapitał spekulacyjny oraz fundusze nieruchomości?

            przewidujesz jakieś inne scenariusze?

            pzdr
            • poszi Re: Pozwolenia i rozpoczęte budowy za kwiecień 20 26.05.07, 05:05
              > Który scenariusz jest Ci bliższy? :)

              f) Któż to wie? :)

              W Polsce to jakoś wszystko dzieje się "bardziej". Kilkudziesiecioprocentowych
              wzrostów cen w ciagu roku nie miał żaden cywilizowany kraj w historii, więc
              nawet nie wiadomo, gdzie szukać jakiś bezpośrednich porównań. Na ogół, o ile nie
              było jakiegoś gwałtownego kryzysu, wszystko zawsze działo się w strasznie
              zwolnionym tempie. Ale w Polsce wszystko jest "bardziej", więc kto wie, może
              bańka pęknie szybko?

              Tak naprawdę największa niewiadomą jest to, jaka jest podaż skupiona w rękach
              spekulantów, co jednocześnie odpowiedziałoby na pytania, jak część przeszłego
              popytu była fikcją. W USA jakieś bardziej niż kosmetyczne spadki dotknęły do tej
              pory w zasadzie tylko miejsca, gdzie było mnóstwo spekulacji.

              > a) coraz więcej mieszkań stoi pustych a ich cena spada z powodu braku popytu
              > przy zbyt wysokich cenach? podaż rośnie.

              Możliwe, ale większośc sprzedawców bardzo opornie obniżaja ceny. Szybkość
              reakcji podaży zależy od tego, ilu jest spekulantów, oraz ilu jest takich, co
              muszą sprzedać (bo np. nie mogą sobie poradzić z płaceniem rat). Możliwe jednak,
              że tym razem deweloperzy, odwrotnie niż w czasie załamania 2001/02, będa pierwsi
              z obniżkami cen. W odróżnieniu od tamtych czasów, wielu ma spore pole do obniżek.

              > b) wzrost popytu na materiały budowlane i siłę roboczą uniemożliwi
              > dokończenie/uruchomienie wielu inwestycji przy planowanych kosztach? Dużo
              > inwestycji nie wypala, firmy bankrutują lub czekają na lepsze czasy i tak na
              > prawdę podaż zbyt mocno się nie zwiększa?

              W jakimś stopniu najsłabsze ogniwa w łańcuchu mogą nie wytrzymać. W najbardziej
              ryzykownej sytuacji są startujące firmy, które wydały dużo na działki, na
              których chcą postawić luksusowe apartamentowce. Te moga spokojnie zacząć staszyć
              szkieletami niedokończonych konstrukcji. Duzi deweloperzy powinni jednak przeżyć
              taki scenariusz b). Nie wierzę w "szok podazowy". Jeśli ceny wzrosną do takiego
              poziomu, że nie opłacać się będzie budować, to tylko z powodu budowania ogromnej
              liczby mieszkań. I gdy tylko słabsze ogniwa wypadną z tego wyścigu, sytuacja się
              unormuje. Jedyny słaby punkt w tym rozumowaniu jest taki, że budownictwo to nie
              tylko mieszkaniówka. Budownictwo drogowe będzie miało jeszcze wiele lat co robić
              (i to nie z powodu przereklamowanego Euro 2012, tylko nadganiania
              cywilizacyjnych zapóźnień). Jednak takie budownictwo ma na pewno inne wymagania,
              potrzebuje nieco innego asortymentu materiałów i nieco innych robotników, nieco
              innych maszyn i zupełnie innych działek :), więc wpływ boomu drogowego na koszty
              w mieszkaniówce są pośrednie i znacznie mniejsze niż boomu w mieszkaniówce na
              koszty w mieszkaniówce.

              > c) import materiałów budowlanych z sąsiednich krajów oraz pracowników z
              > hiszpanii, austrii, ukrainy, azji? Cena spada z powodu konkurencji i olbrzymia
              > podaż spotyka się z dużym popytem ale na zdecydowanie niższym poziomie cenowym?

              Zdecydowanie niższym na pewno nie. Import materiałów może zatrzymać wzrosty cen
              i może trochę je zbić, ale ceny materiałów w zeszłym roku z tego, co pamietam
              były niższe niż zagranica, więc powrotu do tamtych cen raczej nie z tego powodu
              nie będzie. Robotnicy nawet z Azji nie będa też wiele tańsi niż miejscowi. To
              wszystko może jednak zatrzymać rzeczywiscie dalsze wzrosty kosztów.

              > d) wzrost stóp % skutecznie uniemożliwia utrzymanie wysokich cen, spekulanci
              > pękają, budowy rozpoczęte w roku 2006 trafiają na rynek w końcu 2007 - popyt się
              > nasyca przy malejących cenach i wracamy do punktu wyjścia cen za m2 do 2003 roku
              > + inflacja + wzrost kosztów pracy i materiałow np. w okolicy średniej 4-6 tys
              > dla Warszawy?

              Szybko? Bez jakiś dodatkowych czynników typu dużo większy wzrost stóp
              procentowych (do poziomu dwucyfrowego), czy poważnego spowolnienia
              gospodarczego, wątpie. W dłuższym terminie, to tamte ceny plus wzrost płac, jak
              najbardziej. Wzrost kosztów pracy i materiałów to nie jest dobry miernik, bo to
              wzrosło z powodu boomu. Boom się skończy, koszty wrócą do normy. Materiały czy
              pracownicy będa oczywiscie droższe, ale na poziomie ogólnego wzrostu cen i
              ogólnego wzrostu płac, a nie o wiele bardziej.

              > e) brak materiałów i siły roboczej w połączeniu z szybko bogacącym się
              > społeczeństwem powoduje utrzymanie wysokich cen lub nawet ich dalszy wzrost na
              > kanwie euro2012, rozbudowy infrastruktury, brak vatu na budowę systemem
              > gospodarczym, brak planów zagospodarowania przestrzennego, ciągle rosnący
              > kapitał spekulacyjny oraz fundusze nieruchomości?

              "Jeśli coś nie może kontynuować w nieskończoność, to kiedyś się zatrzyma". Ceny
              nie mogą rosnąć na dłuższa metę szybciej niż płace. Tego jestem pewien.
              Natomiast jeśli społeczeństwo się będzie szybko bogacić, to ceny mogą w ogóle
              nie spaść, a nawet w ogóle się nie zatrzymać. Uważam to jednak za mało
              prawdopodobne, bo ta nierównowaga jest zbyt duża, osiągnieta zbyt szybko, a i
              pespektywy "szybko bogacącego się społeczeństwa" wydają mi się mrzonką.

              > przewidujesz jakieś inne scenariusze?

              Jak to powiedział Mark Twain "historia się nie powtarza, ale się rymuje".
              Mechanizmy ekonomiczne są znane i wielokrotnie przerabiane w czasie różnych
              baniek spekulacyjnych. Szczegóły, niuanse i subtelności zależec będą od wielu
              czynników, których teraz nie znamy i które zależeć będą od wielu przypadkowych
              wręcz zdarzeń.
              • Gość: thesopranos do Poszi IP: 192.193.245.* 28.05.07, 12:04
                > f) Któż to wie? :)

                :))) ok... gdybys jednak, teoretycznie, siedzial w lawce... w szkole a pani
                wstaje i mowi "dzisiaj robimy kartkowke a tematem pracy bedzie banka
                spekulacyjna w warszwawie a tresc zadania to: biorac pod uwage obecna sytuacje
                gospodarcza, zestaw wszystkie za i przeciw i okresl sytuacje na rynku na
                najblizszy rok, dwa i trzy".... A po 5 minutach Pani wstaje i mowi "Poszi, a Ty
                czemu nie piszesz, czas leci a nieprzygotowania zglosic nie mozna... pisz... no
                pisz..." :)))))))


                a tak na powaznie. Wydaje mi sie ze nasza banke spekulacyjna powinno sie
                rozpatrywac bardziej w kategoriach popytu niefunkcjonalnego, gdzie owczy ped i
                snobizm w polaczeniu z ostentacja (nazywanie mieszkan nawet takich 40-70
                metrowych w blokach apartamentami czy rezydencjami) powoduje ze wiecej niz
                ekonomia moglaby tu wniesc np. socjologia czy psychologia spoleczna. Jezeli np.
                cena wzrosla z 3 tys do 8 tys to juz spadek 2-3 tys do 5-6 tys ludzie mogliby
                zaczac rozpatrywac jako "tanio" nawet jezeli bedzie to wciaz przewartosciowane
                dwukrotnie. Tak samo jak dzialki - jezeli m2 w 2005 r kosztowal np. 200 pln a
                teraz kosztuje 400 pln to juz spadek do 300 pln bedzie mogl sie kojarzyc
                z "promocja"...

                Tutaj mam do Ciebie pytanie: czy w krajach ktore swoje bańki maja juz za soba
                cena powracala do poziomu "fundamentalnego" czy raczej przepasc miedzy nimi sie
                zmniejszala ale wciaz pozostowala na poziomie wyzszym niz fundamentu? Pamietam
                ze wspominales w jednym z post'ow o Paryzu, ktory mial silne tapniecie w
                krotkim czasie.

                Wydaje mi sie ze juz kiedys cos takiego omawiales, ale niestety nie moge tego
                nigdzie odnalezc w historii tego forum...
                • poszi Re: do Poszi 29.05.07, 04:10
                  > czemu nie piszesz, czas leci a nieprzygotowania zglosic nie mozna... pisz... no
                  > pisz..

                  Do jakiejś to szkoły chodził, że takie kartkówki tam były?! Koszmar :)

                  > ekonomia moglaby tu wniesc np. socjologia czy psychologia spoleczna. Jezeli np.

                  Oczywiście. Do studiowania baniek potrzebna jest bardziej psychologia społeczna
                  niż ekonomia. Są nawet jakieś badania na ten temat, ale nie orientuje sie w tym
                  specjalnie.

                  Temat jednak jest stary jak świat, polecam zajrzenie do klasyki gatunku (wydanej
                  w 1841 roku) "Memoirs of Extraordinary Popular Delusions"
                  www.gutenberg.org/etext/636
                  Bez trudu można znaleźć wiele podobieństw w przypadku każdej z baniek.

                  > Tutaj mam do Ciebie pytanie: czy w krajach ktore swoje bańki maja juz za soba
                  > cena powracala do poziomu "fundamentalnego" czy raczej przepasc miedzy nimi sie

                  W roózny sposób te cykle się "zwijają", ale stosunek cen do zarobków prawie
                  zawsze wraca do czasów przedbąblowych, a nawet robi się lepszy. Zerknij na
                  wykres 2.3 w tej pracy (trochę już starej, ale historia się nie zmieniła):
                  www.federalreserve.gov/pubs/ifdp/2005/841/ifdp841.pdf
                  Różnice między krajami na tych wykresach jednak moga się brać częściowo z różnic
                  w metodologii zbierania danych o cenach (o miarodajny i powrównywalny między
                  krajami wskaźnik cen nieruchomości jest bardzo trudno). Ceny w USA są wg
                  wskaźnika OFHEO, który koryguje zmianę jakości (tzn. powinien odpowiadać zmianom
                  cen identycznej nieruchomości). Ponieważ sredni dom się robił z upływem czasu
                  coraz lepszy, średnie zarobki kupowały coraz wiecej "stałego domu". Dla UK dla
                  odmiany wskaźnik wzięty do porównań to prawie na pewno mediana ceny sprzedazy, a
                  ponieważ tam też przeciętny dom robił się z czasem lepszy, stałość tego
                  wskaźnika oznacza, że z upływem czasu średnia pensja kupuje taką sama część
                  przecietnego domu, ale ta "przeciętność" się robi lepsza. Jedyny wyjątek na tych
                  wykresach to Hiszpania, dla której poprzedni boom nie wrócił do dna poprzedniego
                  cyklu, ale wiele nie brakowało. Być może napływ imigrantów z bogatszych krajów
                  (ci stereotypowi niemieccy emeryci) był czynnikiem, który to sprawił.

                  Zanim jednak dojdziesz do wniosku, że ten wykres dla USA wygląda niegroźnie i to
                  dziwne, że tam są teraz jakieś kłopoty, ten wskaźnik ma też sporo wad. On
                  obejmuje tzw. confirming mortages wykupywane przez Fannie Mae i Freddie Mac.
                  Ponieważ Fannie i Freddie nie wykupują kredytów nie spełniających pewnych
                  kryteriów, w szczególności w obecnej chwili żadnych wieększych niż $417k (a
                  nietypowe kredyty za to szalały w drogich, bąblowych rejonach), ten wskaźnik
                  jest skrzywiony na "niebąblowe" rejony USA.
                  • Gość: thesopranos Re: do Poszi IP: *.adsl.inetia.pl 29.05.07, 21:44
                    wielkie dzieki Poszi - drukuje sobie cierpliwie to co tutaj podsyłasz albo
                    linkujesz i musze przyznac ze troche mi sie tego juz uzbieralo - checi mnostwo
                    ale czasu...

                    - swietny dokument - przeczytam sobie i pewnie bede mial pytania :)

                    2 na pewno juz teraz:

                    1. Czy takie kominy jak np. w Nowa Zelandia czy Holandia w latach '70 czy
                    Finlandia na poczatku lat '90 to wszystko bańki??

                    2. Kiedyś gdzieś czytałem, pewnie w Twoich post'ach, ze Francja tez miala swoja
                    bańke i dość szybko walnęło - tego na wykresie chyba nie widac - widac za to
                    nowa bańke?

                    Dobrze to czytam?
                    • poszi Re: do Poszi 29.05.07, 22:30
                      > 1. Czy takie kominy jak np. w Nowa Zelandia czy Holandia w latach '70 czy
                      > Finlandia na poczatku lat '90 to wszystko bańki??

                      Nowa Zelandia i Holandia, nie wiem, ale Finlandia na pewno. Zależy też jak
                      zdefiniować bańkę. Jeśli jako poziom cen oderwany od fundamentów, to pewnie
                      Holandia i Nowa Zelandia też pod to podchodzą.

                      W Finlandii jednak sprawa był znana i tamtejszy krach potem zresztą skończył się
                      poważnym kryzysem bankowym i poważnym kryzysem gospodarczym. Wiele przesłanek
                      sugeruje, że przez ogromny wzrost złych kredytów coś, co normalnie wywołałoby
                      zwyczajna recesję, jakich wiele, skończyło się głęboką depresją gospodarczą:

                      "In the 1990s, Finland underwent a deep depression as its GDP dropped about 14%
                      and unemployment rose from 3 to almost 20%. This is a story of bad luck and bad
                      policies. Bad luck took the form of external shocks: the collapse of trade with
                      the former Soviet Union in 1991, but also sharp cycles in the OECD area.
                      However, bad luck is far from being the whole story. In the absence of bad
                      policies, Finland would have experienced a recession, not a depression. Bad
                      policies included a poorly designed financial regulation and mistaken reactions
                      to the onset of the crisis. Of particular interest is the role of financial
                      factors in triggering the crisis and aggravating the effects of bad policies.
                      Not only were consumption and investment spending hurt by the credit crunch, but
                      there is evidence that the private sector's indebtedness has increased
                      structural unemployment, which explains why the recovery is proceeding with few
                      job creations. A number of general lessons emerge. They concern the deregulation
                      of financial markets, the policy reaction to massive capital inflows and the
                      role of employment policies."

                      www.jstor.org/view/02664658/ap040030/04a00070/
                      Opisy wariactwa kredytowego pod koniec boomu są jakieś dziwnie znajome (str 405
                      powyżej)

                      Moim zdaniem obecnie Łotwa i w nieco mniejszym stopniu pozostałe kraje bałtyckie
                      są na dobrej drodze do powtórki tego scenariusza. Polska, jeśli zadłużenie
                      będzie się ciagle zwiekszać w takim tempie, to możliwe, że też, ale na razie to
                      nie wygląda jeszcze tak groźnie, jak na Łotwie.

                      > 2. Kiedyś gdzieś czytałem, pewnie w Twoich post'ach, ze Francja tez miala swoja
                      > bańke i dość szybko walnęło - tego na wykresie chyba nie widac - widac za to
                      > nowa bańke?

                      Cała Francja chyba nie miała bańki, ale Paryż tak. Tu ten link:
                      www.paris.notaires.fr/art.php?cID=277&nID=649
                      • poszi PS 29.05.07, 22:36
                        Ten artykuł o kryzysie w Finlandii wysyłam Ci mailem, bo chyba nie jest dostępny
                        bez prenumeraty.
                • goxtrim Dajcie spoków tej bańce..... 29.05.07, 13:15
                  czy naprawdę nie widzicie, że 99% konsumentów w PL nie kieruje się logiką i
                  rzeczowymi argumentami?
                  Swoją drogą nie mają obiektywnych i niezależnych opinii ekspertów a instytucje
                  typu UOKiK umywają od tego ręce.
                  Z tego powodu bańka nie pęknie choćby była nadęta do monstrualnych rozmiarów a
                  ceny (nawet bezwględne a nie względem zarobków) przekraczały wskaźniki
                  dowolnego państwa na świecie.
                  Być może cena m2/śr_zarobki są u nas najwyższe ale ... co z tego?
                  Ceny nowych samochodów też mamy najwyższe w UE (raport KE) i mimo to ludzie
                  kupują ciesząc się z "wynegocjowanych" dywaników i alarmu choć w DE średni
                  upust przekracza 20%
                  To wszystko pomimo konkurencji sprowadzanych aut używanych (mieszkań nie da się
                  sprowadzić).
                  Zejdźcie z obłoków.
                  Tu trzeba edukacji konsumentów, której nikt w PL nie wykona.
                  Pozdrawiam
                  • druop22 Re: Dajcie spoków tej bańce..... 29.05.07, 14:49
                    celna uwaga, ekonomia ekonomia, wskazniki wskaznikami, a Polacy "biedusie"
                    kupuja na potege, dziwny jest ten nasz kraj :) niby nikogo na nic nie stac a
                    wszyscy kupuja az milo, ceny praktycznie wszystkiego poza uslugami mamy
                    najwyzsze, abstrakcyjne jezeli porownac do uzyskiwanych dochodow a dynamika
                    sprzedazy +15%!
                    • poszi Re: Dajcie spoków tej bańce..... 29.05.07, 15:37
                      > celna uwaga, ekonomia ekonomia, wskazniki wskaznikami, a Polacy "biedusie"
                      > kupuja na potege, dziwny jest ten nasz kraj :) niby nikogo na nic nie stac a
                      > wszyscy kupuja az milo,

                      Tak Wam się wydaje? Dane tego na pewno nie pokazują. Polska ma sporo niższy PKB
                      per capita i to widać, słychać i czuć (w zestawieniach też jest spożycie
                      indywidualne i porównajcie to sobie z krajami zachodnimi). Nie wiem, jak można
                      mieć co do tego wątpliwości. Chyba nie zdajecie sobie sprawy, jak kupują na
                      Zachodzie. W USA jest jedna wielka orgia konsumpcji.

                      Mnóstwo Polaków ciągle nie ma samochodu, podczas gdy na Zachodzie mało które
                      gospodarstwo ma zaledwie jeden (dane za 2000 rok: Polska 259 samochodów na 1000
                      mieszkańców, Niemcy 521, link poniżej). Nie chcę mi się wyszukiwać danych, ale
                      jestem przekonany, że na Zachodzie przeciętny samochód jest też pewnie ze 2 razy
                      młodszy.

                      Pamiętam, jak polemizowałem z kimś, który twierdził, że w Polsce niby bieda, a
                      więcej droższych aut niż na Zachodzie. Mój wniosek był taki, że na Zachodzie
                      chyba ludzie się mniej nimi obnoszą (albo tylko w Polsce tacy mieszkają w
                      blokach :)), bo sprzedaje się w głupiej Hiszpanii (o Niemczech nie wspomnę) ich
                      kilkakrotnie więcej niż w Polsce.

                      Linki w tym poście:
                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=106&w=52713956&a=53231647
                      P.S Tu jest raport z porównaniem cen nowych samochodów.
                      ec.europa.eu/comm/competition/sectors/motor_vehicles/prices/report.html
                      Mało popularne drogie samochody istotnie są droższe w Polsce, ale modele
                      popularne, które kupuje przeciętny Kowalski kosztują tyle samo, a często i
                      mniej. Samochody to "tradable goods" i one nigdy nie mogą sie róznic wiele
                      między krajami. Mieszkania są "non-tradable".
                      • druop22 Re: Dajcie spoków tej bańce..... 29.05.07, 16:45
                        chodzilo mi tylko o to ze poslugujac sie wskaznikami bioracymi pod uwage nasza
                        sile nabywcza czyli ceny do zarobkow wyszloby na to ze Polacy nic nie powinni
                        kupowac! np. galon benzyny 3,5$ czyli jakies 0,9$/L po kursie obecnym to mniej
                        jak 2,5zl za litr, a u nas jest ponad 4zl/L czyli wedlug waszej metodyki nikt
                        normalny nie powinien kupowac benzyny w Polsce! a co dopiero jakby wziasc pod
                        uwage ze srednie salary w US to jakies 40k $ rocznie czyli ponad 100k pln, a u
                        nas w przemysle to ledwo 33600pln rocznie...
                        Podobnie jest z wieloma innymi dobrami/towarami, czy to autami itp. ale nawet
                        bzdeatmai jak zywnosc itp, i nie jest to tylko w USA ale takze w UE (no moze
                        poza uslugami)
                        Wniosek plynie z tego taki ze jezeli chcesz zyc lepiej to wyjedz z kraju, ale
                        na pewno nie powiedzialbym ze u nas musi spasc cena benzyny bo w USA stac ich
                        na wiecej a to co u nas jest to jest banka spekulacyjna...
                        • poszi Re: Dajcie spoków tej bańce..... 29.05.07, 17:13
                          Co mniej więcej miesiąc pojawia się ten temat, że a to samochody są w Polsce
                          równie drogie, a to benzyna, o to iPody, więc mieszkania też muszą. Mieszkania
                          jednak są to dobra "non-tradable" (minus materiały od ich zbudowania, które są
                          do pewnego stopnia "tradable") i one zachowuja się tak jak usługi (zależą od
                          lokalnej siły nabywczej). Samochody są tradable i one muszą kosztować wszędzie
                          mniej wiecej tyle samo.

                          Więcej się na ten temat rozpisałem tutaj:

                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=106&w=62049621&a=62129256
                          i tutaj:
                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=106&w=62049621&a=62165969
                          Jeszcze osobną sprawą jest to, że ceny w Dublinie czy Madrycie to nie jest dobry
                          wskaźnik porównawczy, bo one prawie na pewno spadną.
                          • druop22 Re: Dajcie spoków tej bańce..... 29.05.07, 17:24
                            ale jak sa non tradeable to czemu wszyscy zawalaja forum cenami z Austrii,
                            Niemiec, czy Hiszpanii, tak jakby mozna bylo przywiezc mieszkanie ze
                            wschodniego Berlina za 1,5k euro/m2 do W-wy ?
                            • poszi Re: Dajcie spoków tej bańce..... 29.05.07, 17:52
                              > ale jak sa non tradeable to czemu wszyscy zawalaja forum cenami z Austrii,
                              > Niemiec, czy Hiszpanii, tak jakby mozna bylo przywiezc mieszkanie ze
                              > wschodniego Berlina za 1,5k euro/m2 do W-wy ?

                              To że nie są tradable i nie można ich przywieźć nie znaczy, że nie można
                              porównywać. Ceny w Niemczech pokazują, jak wygląda niebąblowy rynek
                              nieruchomości i skoro ceny są takie jak w Polsce przy dużo wyższych zarobkach,
                              to pokazuje, że polskie ceny z grubej rury przebiły poziom fundamentalny. To
                              relacja do zarobków, a nie bezwzględne ceny o tym mówią. Ponieważ stosunek
                              zarobków do ceny mieszkania to abstrakcyjny wskaźnik, łatwiej argumentować
                              pokazując kraje o takich samych cenach, a wyższych zarobkach jako "relatywnie
                              dużo tańsze". To się do tego samego się sprowadza, ale bez rachunków.
          • Gość: jarek Re: Pozwolenia i rozpoczęte budowy za kwiecień 20 IP: 88.156.80.* 25.05.07, 16:54
            no i jak tu ma cena rosnąc ?
            dzieki za pamiec :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka