Dodaj do ulubionych

Okiem klinicysty

27.02.09, 16:30
Witam Państwa, dzień dobry.

Po powrocie z zagranicznej konferencji naukowej zapoznałem się z nowymi
dyskusjami lokatorów. Wiele ważkich spraw i problemów przykuwa uwagę
mieszkańców apartamentowca.
Jednak nie o tym chciałbym dziś napisać. Otóż podczas lektury uwagę moją
zwróciły w niektórych wątkach pewne relacje, które mogą świadczyć występowaniu
u autora objawów tzw.”zmącenia” lub parafrenii. Nie jest moim celem uwłaczanie
niczyjej godności ani odzieranie z prywatności, lekarze oraz Ci z Państwa,
którzy pasjonują się czymś dostrzegą w tym po prostu pasjonujący przypadek i
okazję do ćwiczenia umiejętności klinicznych. Autora w dalszej części nazywać
będę umownie pacjentem. Pacjent jest anonimowy.

Poniżej przytoczę Państwu interesujący klinicznie materiał posługując się
wiernymi cytatami. Na podstawie przedstawionych wypowiedzi spróbuję uzasadnić
hipotezę wstępną co diagnozy wraz z pojawiającymi się wątpliwościami. Oto
zebrany przeze mnie materiał kliniczny:
„Ostatnie dni można oszaleć - klatka C”, „szału mozna dostać”, „próbowałem
nawet zlokalizować to "coś" , „Biegałam wczoraj po piętrach ale (….)
przestawał”, „jest nieuchwytny, jak wychodzę z miszkania i nasłuchuję nie daję
rady do namierzyć”, „Któregoś wieczoru biegałam po piętrach z nadzieją że go
odnajdę”, „Moje dziecko już ma nerwicę przez to” „robi to specjalnie”, „stłuc
ryja temu robolowi”, „ Witam sąsiada :-)”, „Wszystkiego dobrego w nowym
miejscu zamieszkania :-)”, „Pan który wierci jest (….) nr 1 w rozmowach”,
„..dochodzą zapachy dymu papierosowego w toalecie”, „ nie mam ochoty tego
wąchać!!!”, „bo dym kotłował przez mój okap”, „Myslalam że się pali gdzieś”,
„to jakiś horror”, „dziecko prawie nerwicy dostaje”, „już mam dosyć”, „Ciekawe
co jeszcze
ciekawego nas spotka”, „prawie nerwicy dostaje od tych wierceń”, „Będziemy
wiedzieć do kogo mieć pretensje.”

Przytoczone relacje pacjenta mogą sugerować, że u autora występuje tzw. zmącenie.

(Dla specjalistów z innych dziedzin niż psychiatria : Zmącenie - stan, w
którym zachowanie pacjenta można wyobrazić sobie jako zachowanie w środowisku
o niejednakowej przejrzystości.

Dominują zaburzenia spostrzegania: fragmentaryczność : „Ostatnie dni można
oszaleć - klatka C”, „Pan który wierci jest (….) nr 1 w rozmowach”

zniekształcenia, iluzje i omamy: „próbowałem nawet zlokalizować to "coś"”,
„Wiadomo że w dnień ktoś wierci wszystko”

Na skutek zniekształcenia pojmowania i interpretacji łatwo tworzą się
nastawienia urojeniowe, : „robi to specjalnie”, „jest nieuchwytny, jak
wychodzę z miszkania i nasłuchuję nie daję rady go namierzyć”

silne i nieoczekiwane zmiany nastroju, z przewagą lęku, : „Myslalam że się
pali gdzieś”

czasem euforii i dysforii. : „Któregoś wieczoru biegałam po piętrach z
nadzieją że go odnajdę”, „szału mozna dostać”

Tempo tych przeżyć bywa bardzo gwałtowne: „stłuc ryja (….) robolowi”

kontakt z pacjentem jest trudny: urywkowy, nierzeczowy, w głębszym natężeniu
zaburzenia urywa się zupełnie.

Orientacja pacjenta w miejscu i czasie jest zaburzona : „Biegałam wczoraj po
piętrach…”,
Po ustąpieniu zmącenia pozostaje niepamięć, najczęściej fragmentaryczna.


Jednak doświadczenie kliniczne podpowiada, że możemy mieć do czynienia także z
parafrenią. Nie jest to termin zalecany współcześnie (lecz jako przedstawiciel
starej szkoły jestem nieco konserwatywny).
Według ICD-10, jednostkę tę określa się jako jedno z uporczywych zaburzeń
urojeniowych (F22) - choroba psychiczna w której występują urojenia i omamy,
ale nieobecne są formalne zaburzenia myślenia (np. rozkojarzenie),
rozszczepienie struktury osobowości czy zaburzenia życia emocjonalnego. W
systematyce chorób psychicznych parafrenia mieści się między schizofrenią
paranoidalną a paranoją.

- Przeważnie chory zaczyna słyszeć rozmowy (o przykrych dla niego treściach)
lub hałasy dochodzące zza ściany lub z ulicy: „komuś zachciało się wiercić”,
„prawie nerwicy dostaje od tych wierceń”

- wyczuwa w swoim mieszkaniu przykre zapachy : „..dochodzą zapachy dymu
papierosowego w toalecie”, „ nie mam ochoty tego wąchać!!!” ,

- czuje zmieniony smak potraw.

Doznania te najczęściej interpretowane są urojeniowo jako efekty wrogich
działań sąsiadów, którzy nastają na mieszkanie i majątek chorego. System
urojeniowy w parafrenii jest zazwyczaj mniej rozbudowany niż w psychozach
schizofrenicznych, ograniczony wyłącznie do środowiska sąsiedzkiego. Urojenia
są usystematyzowane, o treściach potencjalnie możliwych do zaistnienia, mają
cechy urojeń paranoicznych. Rokowanie jest niekorzystne: współczesne
neuroleptyki powodują zazwyczaj pewne złagodzenie objawów wytwórczych,
sedację; w przypadku ustąpienia objawów choroby chory dochodzi do przekonania,
że prześladowcy odstąpili od swych planów.


Nie stawiajcie Państwo jednak zbyt pochopnych diagnoz, bowiem zawsze trzeba
się liczyć z ewentualnością błędu w wywiadzie lub wnioskowaniu. Jest jeszcze
dodatkowy materiał, który może wskazywać na zaburzenia z pogranicza nerwicy i
psychozy, ale nie chce Państwa zanudzać. Udostępnienie go możliwe jest jedynie
na prośby zainteresowanych tematem.

Pozdrawiam Państwa uprzejmie i zachęcam do dyskusji. Oczekuję na Państwa głosy
w kontekście innych możliwych interpretacji a może propozycje innych
przypadków i własne opinie. Rozpocznijmy wielką akcję społeczną, możemy ją
nazwać „Spontaniczne diagnozy”, „Spotkania z psychiatrią”, „Okiem klinicysty”
albo w inny zaproponowany przez Państwa sposób.
Dr.hab
Obserwuj wątek
    • belmooo Re: Okiem klinicysty 27.02.09, 18:14
      bardzo ciekawy temat zaiste - wiec aby jeszcze bardziej go rozwinac
      posluze sie kolejnym przykladem nazywajac go w skrocie nie pacjent a
      X. Nie bedac specjalista w dziedzinie psychiatrii jestem sklonny u
      wyzej wymienionej osoby rozpoznac jednostke kliniczna zwana Paranoja
      - dla mniej wtajemniczonych - to rzadka przewlekla psychoza w ktorej
      usystematyzowane i logiczne urojenia rozwijaja sie stopniowo nie
      stwierdza sie natomiast omamow ani schizofrenicznych zaburzen
      myslenia. Paranoja nie zakluca czesto spolecznego funkcjonowania -
      zdarza sie takze,ze podporzadkowanie urojeniom rodzi trudnosci w
      kontaktach spolecznych - konflikty, nieraz konflikty z prawem.

      Zmiany te rozwijaja sie najczesciej u ludzi posiadajacych szczegolne
      cechy osobowosci - tzw osobowosc paranoiczna. Wsrod mechanizmow
      obronnych dominuje projekcja.

      W obowiazujacej w naszym kraju X Wersji Miedzynarodowej Klasyfikacji
      Chorob Urazow i Przyczyn Zgonow (ICD-10) paranoja obok wyzej
      wymienionej parafrenii znajduje sie w grupie ''uporczywe zaburzenia
      urojeniowe'' (F22)

      Etiologia paranoi jak sie wydaje ma zwiazek zarowno z czynnikami
      biologicznymi jak i psychospolecznymi (wsrod ktorych niebagatelna
      role odgrywa patologia wiezi rodzinnych zycie w atmosferze izolacji
      spolecznej i kulturowej, poglebionej bariera jezykowa)

      Kryteria diagnostyczne:
      ostry poczatek, urojenia obecne przez wiekszosc czasu, nie spelnione
      kryteria dla schizofrenii ani tez dla ostrego wielopostaciowego
      zaburzenia psychotycznego (F23.0)

      Paranoja prawdziwa - psychoza niezwykle rzadka wystepuje w wieku
      dojrzalym cechuje sie: podejrzliwoscia, nieufnoscia, skrywana
      wrogoscia wobec otoczenia, lek o zachowanie wlasnej autonomii (!)
      NADMIERNE KOMPENSACYJNE POCZUCIE WLASNEJ WARTOSCI

      Zeby nie zanudzac przytocze tylko charakterystyke 1 fazy choroby
      zwana faza prepsychotyczna - zachowanie chorego charakteryzuje wtedy
      fasada adekwatnosci - prezentuje sie on jako czlowiek niezwykle silny
      pewny siebie i niezalezny...

      reszte zostawiam Panstwu do przemyslenia...;)
      z pozdrowieniami
      • doktorhabilitowany Re: Okiem klinicysty 27.02.09, 19:03
        Drogi, nieoceniony Panie Bielmo!, liczyłem na Pana, cieszę się, że Pan się odezwał i zainteresowała Pana zaproponowana dyskusja.
        Mam nadzieję, że wspomoże mnie Pan swoim doświadczeniem medycznym (mniemam po postach, w których podważał Pan moje sugestie aby skorzystał Pan z kąpieli błotnych) i razem uniesiemy ciężar prekursorów nowej akcji.
        Mam nadzieję, że w swych hipotezach nie odnosi się Pan do autora

        -słów: "własnoręcznie połamie mu palce"

        -ani słów: "mam za to wiekszy taras", "moja koncepcja jest sluszna", "nie mam w zwyczaju podgladac przez wizjer tego co dzieje się za moimi drzwiami, ale.."

        - bo w pierwszym przypadku Pańska diagnoza (niezbyt udolna)choć ciekawa, mogłaby być obciążona animozjami i wątkami osobistymi (por." Panie alopata czy jak CI tam..."), tego się w pracy klinicznej unika.
        - w drugim natomiast pisałby Pan o samym sobie, a takim wypadku trudno byłoby o obiektywizm i dystans emocjonalny.

        Jednak proszę się nie zniechęcać. Niech Pan się wprawia, przed Panem wiele pracy, ale trud może się opłacić.
        W razie czego służę radą i pomocą.
        Zachęcam do zabrania głosu mojego przyjaciela, Pana Pc11.
        Dr.hab

        • belmooo Re: Okiem klinicysty 27.02.09, 20:44
          Jestem bardzo zaszczycony, ze osoba o takiej pozycji jak Pan Doktor
          Zrehabilitowany cytuje mnie na forum - dziekuje i doceniam.Nie
          spodziewalem sie tak szybkiej odpowiedzi - ale jak rozumiem sporo
          czasu Pan spedza na forum wyszukujac i redagujac nasze wypowiedzi.
          Ubolewam jednak nad tym ze wybrnal Pan z calej sytuacji w sposob nie
          ukrywam przeze mnie przewidziany (chociaz po czesci). Trafnie wyrwal
          Pan z kontekstu moje posty ktore owszem moglyby pasowac do tego co
          napisalem - jednak oboje dobrze wiemy o kogo tak naprawde chodzi.
          Dziekuje rowniez za chec pomocy i cenne wskazowki.

          z powazaniem


          • lady.stardust Re: Okiem klinicysty 27.02.09, 23:19
            Szanowny Panie Habilitowany,

            zapewne zdiagnozuje Pan u mnie paranoję,
            ale po raz kolejny ośmielę się zauważyć,
            że w skrócie "dr hab." nie stawiamy kropki po "dr",
            za to stawiamy ją po "hab." A Pan jako "dr.hab" usilnie
            popełnia aż dwa błędy na raz, co może być również objawem
            jakiegoś zaburzenia - proszę się nad tym zastanowić...

            z poważaniem,

            tylko mgr doktorant
            • jupiter69 Re: Okiem klinicysty 28.02.09, 12:37
              Mam nieodparte wrażenie, że profesor doktor jest kobietą.
              Bez przeprowadzania analizy wypowiedzi.

              pełen zachwytu

              dr in spe
              • pc111 Re: Okiem klinicysty 28.02.09, 20:53
                Witam sąsiadów i Pana doktora habilitowanego !!!

                Od siebie chciałem dodać , że jeżeli wszyscy mieszkancy
                naszego apartamentowca będą przestrzegać przepisów o
                zachowaniu ciszy nocnej w godzinach 22:00 > 6:00 , co w
                cywilizowanym społeczeństwie nie powinno być rzeczą trudną
                to unikniemy powikłań psychoparanoidalnych dla dobra ogółu.
                Z wypowiedzi wnioskuję ,że może zaistnieć fakt osiagnięcia
                międzysąsiedzkiego nieporozumienia ,czego byśmy sobie w
                naszym apartamentowcu nie życzyli , a co może doprowadzić do
                drastycznych i niekontrolowanych sytuacji.

                Proszę tą droga wszystkich współmieszkańców do zachowania
                umiaru w głośnym słuchaniu muzyki wieczorową
                porą ,urzadzaniu całonocnych spotkań towarzyskich oraz
                prowadzeniu uporczywych prac remontowych.


                Paweł.
    • rodor Re: Okiem klinicysty 01.03.09, 22:27
      Bardzo dziękuję za diagnozę. Chyba muszę się nad sobą zastanowić. To samo
      sugeruję Panu habilitowanemu. Może Pan za krótko bywa w tych podróżach i ma Pan
      bardzo dużo czasu żeby tworzyć te pożal się Boże wypociny. Postaram się udać w
      najbliższym czasie do jakiegoś szacownego profesora psychiatrii, bo jak
      wnioskuję poziom doktorów habilitowanych może być niewystarczający.
      Pozdrawiam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka