Dodaj do ulubionych

Pan Jasiek

04.02.07, 17:56
Nowe przedstawienie w repertuarze kaliskiego teatru - i dobrze, bo będą tacy
widzowie, którym spodoba się bezkompromisowe podejście do bardzo trudnych
tematów związanych ze złymi relacjami w rodzinie i tragicznymi konsekwencjami
traumatycznego dzieciństwa.
Wymowa spektaklu jest bolesna i ciężko wytrzymać 1,5 h, ale przecież nie
chodzi o to, żeby w teatrze było lekko. Osobiście stawiam na Arkadiusza
Cyrana - jest naprawdę niezły chociaż wypada przyznać, że wszyscy panowie
trzymają poziom.
Runotex się sprawdził. Szkoda, żeby ten pomysł zakończył żywot wraz z "Panem
Poduszką". Ale może ktoś jeszcze bedzie chciał wykorzystać to ciekawe
pomieszczenie.
"Byłem w teatrze, wiesz? Nie wiem czy ci się spektakl spodoba bo brutalny!
Jaki tytuł? Zaraz... Acha, Pan Podszewka...!" - taka rozmowę prowadził jeden
pan przez telefon zaraz po.
No i w porząsiu.
Obserwuj wątek
    • mudzina Re: Pan Jasiek 06.02.07, 14:05
      Ogladnąłem z kolegą i podobało mi sie ale troche za ostre i takie smutne!
      Zdołowałem sie
      • o00 Re: Pan Jasiek 06.02.07, 17:04
        Jak mawia pewna mądra "pani od teatru": "Teatr nie jest po to, by się podobać".
        • naraziegosc Re: Pan Jasiek 06.02.07, 17:56
          > Jak mawia pewna mądra "pani od teatru": "Teatr nie jest po to, by się
          podobać".
          A po co jest ?
    • rud81 Również widziałem ten spektakl... 07.02.07, 00:10
      ...i w moim odczuciu cała problematyka "złych relacji w rodzinie" o jakiej
      piszesz została ukazana dość marginalnie a trzonem sztuki była jednak -trzeba
      przyznać, sprawnie skonstruowana- opowieść "kryminalno-dreszczowcowa". Osoba,
      która czytała tę sztukę powiada, że pominięto wiele istotnych elementów
      traktujących właśnie o w/w problematyce (osoba ta miała na myśli przede
      wszystkim scenę z udziałem matki ukazującej się Katurianowi).
      Mnie jednak trudno uwieżyć, że sam autor tekstu przywiązywał największą wagę do
      ukazania tak uniwersalnych problemów tak przytłaczająco "thrillerowymi"
      środkami. I jeśli autorzy spektaklu również wyszli z tego założenia, to ok -
      powstała mroczna opowieść trzymająca się konwencji czarnego kryminału (mam
      nadzieję, że wyrażam się dość zrozumiale), która nie niesie jednak jakichś
      głębszych przekazów. Przynajmniej nie niesie ich na tyle mocno, by mogły się
      one przebić przez tą gęstwinę krwawych obrazów wirujących w kwestiach aktorów i
      głowach widzów...
      Hala Runotexu na pewno spełniła swoją rolę. Jej surowy klimat idealnie pasował
      do miejsca akcji. W takich przypadkach -adaptacji przestrzeni nieteartalnych na
      scenę- nie daje spokoju pytanie: na ile wnętrze jest "bytem" naturalnym a jaka
      była rola scenografa. Zagadnienie to można wprost odnieść do problemu
      rewitalizacji obiektów architektonicznych (gł. przemysłowych, gdyż przede
      wszystkim takich rewitalizacja dotyczy): otóż często-jeśli nie zawsze-rolą
      projektanta (scenografa/architekta) jest "nie przegadać" wnętrza/budynku swoją
      ingerencją. Działać w myśl zasady: "Im mniej, tym lepiej". W moim odczuciu
      sztuka ta scenografowi "Pana Poduszki" udała się. {nie jestem pewien
      tego "wiatraka" z tyłu, ale prawie go nie widziałem z uwagi na zajmowane
      miejsce:) więc trudno powiedzieć}.
      Pozdrawiam Forumowiczów Kaliskich.
      • szmajser Dramaturg Przemysław Grzesiński 11.02.07, 12:01
        Zgoła fascynują zagadkę postawiono widzom, drukując na plakacie w bezpośrednim
        sąsiedztwie nazwisk autora sztuki oraz twórców spektaklu podobny twór językowy
        i okołoteatralny.
        Miły boże, co to może znaczyć?
        Czy pan MacDonagh i Dramaturg Grzesiński Przemysław to jest ta sama osoba? To
        byłoby najlepsze rozwiązanie, wspaniałe z propagandowego punktu widzenia,
        rzekłbyś - sensacja w skali całego województwa.
        A jeżeli Grzesiński Przemysław jest bytem całkowicie autonomicznym...? Tym
        lepiej, przynajmniej mamy satysfakcję, że bez swojaka z Wielkopolski Pan
        MacDonahg nie ujechałby ani metra a tak - proszę, Dramaturg Grzesiński napisał
        Autora MacDonagha od nowa i od razu dykteryjka nadaje się na scenę.
        A może Grzesiński Przemysław jest kimś w rodzaju selekcjonera motywatora i dba
        o to, zeby dramaturgia wydarzenia zabrzmiała na odpowiednim diapazonie? Jeżeli
        tak to też świetnie, bo recenzje sa dobre a to znaczy że Grzesiński Przemysław
        napiął się jak trzeba.
        Pragnę zaznaczyć, że w ogóle nie przyszło mi do głowy, że ktoś skasował parę
        zyli bez jakichkolwiek podstaw merytorycznych. Cieszy mnie możliwość głowienia
        się nad zagadką zawierającą w sobie - jak mi się wydaje - pierwiastek
        metafizyczny i zachęcającą do rozważań natury duchowej w chwilach, kiedy nie
        chce się myśleć o fizjologicznych procesach, którym akurat bezwarunkowo
        podlega - czy nam się to podoba czy nie - nasz własny organizm.
        Zawsze jakiś zysk dla człeka.
        • wampuka Re: Dramaturg Przemysław Grzesiński 15.02.07, 01:02
          Dramaturg jest osobną funkcją w teatrze, to pomysł zachodni, w Polsce jeszcze
          kiepsko przyjęty. Kształci się dramaturgów w krakowskiej PWST.
          Rozróżnij dramatopisarza od dramaturga :) To nie to samo.
          • szmajser Re: Dramaturg Przemysław Grzesiński 20.02.07, 12:50
            Oczywiście. Co zrobilibyśmy bez Wampuki? Fajnie żyć ze swiadomością, że jakby
            co - wszystko nam wyjaśni.
            Rola dramaturga Grzesińskiego ograniczyła się do kilkukrotnego obejrzenia
            próby, kiwania głową kiedy mówił pan reżyser oraz akceptowania - z ramienia
            teatru - ewentualnych skreśleń w tekście autorstwa dramatopisarza McDonagha.
            Być może w teatrach zachodniej Europy dramaturg robi jeszcze - jak chce
            Wampuka - coś więcej, ale my z dramaturga Grzesińskiego i tak jesteśmy
            zadowoleni! Baliśmy się, że może nie zauważyć źle postawionego przecinka, ale
            nic z tego! Także - w porzo.
            Serdecznie przepraszamy Wampukę za to, że naraziliśmy go na irytację wywołaną
            naszą własną indolencją.
            Pewnie, że dramaturg i dramatopisarz to nie to samo...!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka