o00
27.11.08, 22:21
Powtórzę tu fragment mojego postu napisanego jakiś czas temu:
Aglomeracja to sposób na odbicie się Ostrowa od dna, jakiego sięgnął
na początku lat 90tych. O Ostrowie w Polsce przecież nikt nic nie
wie, jest notorycznie mylony z Ostrowcem Świętokrzyskim, a czasem
nawet nazywany Ostrowią, bo tak naprawdę nic tam prócz węzła nie ma.
Dla Ostrowa aglomeracja jest "naszą aglomeracją": "naszą" czyli
ostrowską. Tworząc aglomerację (umowa!) dopuszczono się możliwości
realnego wpływu Ostrowa na rozwój Kalisza. Mówiąc wprost prezydent
Pęcherz i spółka wpuścili do miasta KONIA TROJAŃSKIEGO, którego
celem jest działanie na szkodę Kalisza, jego maksymalne osłabienie.
Kalisz i Ostrów nie mają wspólnych celów strategicznych, mają cele
sprzeczne, każde działanie jednego z miast jest wrogie dla drugiego.
Ostrów zadziałał więc bardzo mądrze i sprytnie: wykorzystał efekt
synergiczny (2+4=6 6:2=3 bo taka mniej więcej jest skala wagi miast
2:4, ale w aglomeracji mamy już 3:3, czyli zrównano nas z Ostrowem,
no i taki był cel ostrowian!).
Teraz S11 będzie w Ostrowie, lotnisko będzie w Ostrowie, szybka
kolej w Ostrowie, festiwal Chopinowski w Ostrowie... i co jeszcze?
(...) Jeśli Ostrów nadal będzie miał wpływ na politykę gospodarczą
Kalisza (no a już będzie miał!), sprowadzi nas do poziomu Pleszewa,
przejmując rolę głównego ośrodka w regionie. A taki właśnie jest
strategiczny cel Ostrowa – być stolicą "Południowej Wielkopolski"!