holender2
31.07.03, 12:54
Grabarka to wzgórze leżące koło Siemiatycz. Jego niezwykła popularność
rozpoczęła się trzysta lat temu, kiedy na Podlasiu szalała epidemia cholery.
Wśród zdziesiątkowanej śmiertelną chorobą ludności rozniosła się wieść, że
jedynym ratunkiem jest pielgrzymka na wzgórze. Rzeczywiście, modły odniosły
skutek i choroba przestała zbierać tragiczne żniwo. Wdzięczni okoliczni
mieszkańcy wybudowali niewielką kaplicę, schowaną wśród drzew. Wokół niej
zwracają uwagę ustawione krzyże wotywne przyniesione przez pielgrzymów, nie
tylko prawosławnych. Znaczenie Grabarki znacznie wzrosło po drugiej wojnie
światowej, kiedy inne miejsca kultu prawosławnego zostały oddzielone granicą.
Wtedy też powstał monastyr żeński św. Marty i Marii.
Kilkanaście lat temu Grabarkę spotkała tragedia. Zabytkowa świątynia została
podpalona. Obecna budowla jest jej wierną kopią. Kiedy dojeżdżamy słabo
oznakowaną drogą, rozumiemy, dlaczego w tym miejscu szukali schronienia mnisi
z monastyru w pobliskim Mielniku w czasie najazdów tatarskich. Także dzisiaj
łatwo ominąć boczną drogę. Chyba, że odwiedzimy to miejsce w czasie świąt
prawosławnych. Wtedy trzeba tylko podążać szlakiem innych pielgrzymów.
Szczególnie tłoczno jest tu 19 sierpnia. Tego dnia społeczność prawosławna
obchodzi święto Przemienienia Pańskiego, zwane też Spasem. Jeśli jednak ktoś
woli ciszę i spokój, niech przyjedzie do Grabarki w zwykły dzień. Zaś dla
zachowania wspomnień warto nie tylko zrobić pamiątkowe zdjęcia okolicy, ale
także nabyć płytę lub kasetę ze śpiewem mnichów.
(Źródło: "Tele Tydzień", numer 31 z 28 lipca 2003 r.)