kropka
04.06.03, 10:55
Kiedyś w expressie reporterów był reportaż o człowieku, który jest całkowicie
sparaliżowany, a przez 5 lat nikt nie zdawał sobie sprawy, że człowiek ten ma
pełną świadomość, że jego umysł pracuje normalnie, że zdaje sobie sprawę ze
wszystkiego, co się dzieje, ale nie ma mozliwości porozumienia się z
otoczeniem. Wreszcie ktoś coś zauważył. Po pięciu latach!!!
Człowiek jest w domu, ma komputer i specjalny program, przez który
porozumiewa się z otoczeniem (wzrokiem). Niesamowity facet. Mądry, z dużym
poczuciem humoru. Więzień własnego ciała.
Wczoraj znów powrócono do tego pana. Chce wziąć udział w referendum. Dla Unii
i dla poczucia własnej godności i wartości.
Problem w tym, że nie ma możliwości przewiezienia go do lokalu wyborczego,
a ordynacja wyborcza przewiduje jedynie głosowanie dla chorych w szpitalach
i domach opieki społecznej. Nie przewiduje przywiezienia urny do domu
chorego. Zaproszony do programu przedstawiciel Komisji Wyborczej przyznał, że
to błąd, ale zmianę musi wprowadzić sejm. No, ale do soboty nie wprowadzi.
Wysłałam już maile do wszystkich świętych, ale to nic nie da. Zrobiłam to
jedynie dla własnego dobrego samopoczucia.
Gdyby jednak ktoś w Wyborczej i w innych gazetach chciał się tym zająć,
gdyby... na pierwszą stronę na czerwono - może ktoś by pomyślał i schował do
kieszeni tę pieprzoną ordynację i zawiózł urnę do faceta, żeby mógł
zagłosować.
Tu nie chodzi o jeden głos. Chodzi o prawo człowieka do godności. Człowieka,
któremu los zabrał jedynie ciało, ale w efekcie zabrał mu wszystko.
Dla ironii chyba, pozostawił rozum, oczy i lekki grymas uśmiechu.
Pogadajcie, może coś da się jeszcze zrobić. Może znajdzie się ktoś normalny
w tym p...ierniczonym kraju urzędasów!
Please...