Dodaj do ulubionych

tlamszenie psychiczne

04.05.04, 03:01
Namnozylo sie watkow synastrycznych, to dorzucam jeszcze jeden. Sprawa jest
mocno dziwna. Czy to mozliwe, zeby osoba z ascendentem wypadajacym dokladnie
na wenus drugiej czula sie przez te druga osobe tlamszona psychicznie, a
druga unieszczesliwiana, zaniedbywana i oszukiwana? (wenus w natalnym tej
osoby odbiera trygon od ksiezyca i marsa oraz kwadrat od jowisza). tzn.
wydawalo mi sie, ze taka wenus na asc, poprawiona jeszcze trygonem slonc i
merkurych, jest niemal gwarancja, ze uklad bedzie mily, harmonijny i
przyjemny, nawet przy ciezkawych niektorych aspektach, a okazal sie bardzo
trudny=zgrzytliwy dla obu stron.
Obserwuj wątek
    • anahella Re: tlamszenie psychiczne 04.05.04, 19:42
      Popatrz czy ta slabsza w ukladzie osoba nie odbiera nieharmonijnych appektow od
      Ksiezyca. Zwlaszcza od malefikow partnera: Mars, Saturn i pozostale
      transsaturniczne.
      • all2 Re: tlamszenie psychiczne 04.05.04, 21:20
        no właśnie - jak ta Wenus funkcjonuje w horoskopie właściciela? czy nei ma
        obciążeń jakimiś siłowymi aspektami, albo czy się takie nie tworzą gdzieś
        synastrycznie? mi tu śmierdzi Plutonem albo Saturnem.
        • dori7 nic z tego nei rozumiem :(( 06.05.04, 14:03
          Wszystko jest strasznie dziwne, nie jestem w stanie Wam powiedziec, ktora osoba
          jest tu dominujaca. Jest to dla mnie strasznie przykre, bo z osoba ta jestem
          zwiazana od dziecinstwa i nie moge patrzec, jak sobie zycie marnuje, starajac
          sie zadowolic oczekiwania wszystkich dookola: zamiast zdawac na wymarzone
          malarstwo na ASP, do czego ma naprawde talent i o czym od dawna marzy, studiuje
          wyjac z rozpaczy ksiegowosc, na ktora poszla, bo w jej mniemaniu to moglo
          zadowolic jej matke, siedzi w malo ciekawej pracy, zzerana przez neizaspokojona
          ambicje, zyjac zastepczo problemami ludzi dwa razy od niej starszych,a potrzeby
          emocjonalne oszukuje w weekendy w centrach handlowych. Najpierw mnie to nie
          dziwilo, ten szal zakupow, raczej dosyc normalne u dziewczyny, ktora dopiero
          zaczela zarabiac, a nie ma zadnych zyciowych koniecznosci, ze pierwszych kilka
          wyplat to triumfalny powrot z nareczem szmatek. Tylko ze u niej to trwa juz
          kilka lat i jest juz teraz prawdziwa choroba, a lazac z nia po Galerii Mokotow
          czuje sie, jakbym prowadzila alkoholika pomiedzy rzedami butelek.

          Ona czuje beznadziejnosc tej sytuacji i to ja jeszcze bardziej podkopuje,a ja
          wyraznie czuje, ze oczekuje ode mnie jakiejs pomocy i przez to czy nie przez to
          czuje sie za nia odpowiedzialna i staram sie pomoc, jak potrafie, ale czuje
          sie, jakby ze mnei ktos wampirycznie podsysal energie i probowal jak ten
          bluszcz okrecic sie dookola, a ja tego chorobliwie nei znosze, wiec czasami po
          prostu musze na dluzszy czas uciec odsapnac. Tylko ze potem ja znowu sie o nia
          martwie, pojawiam sie na horyzoncie i wszystko od poczatku. W ogole wscieka
          mnei ta rola, bo zaciecia terapeutycznego do prostowania sciezek zblakanych
          duszyczek raczej nie mam, a tu takie cos. No i nic nie moge zrobic, bo jak
          tylko cos ciekawego wymysle, to jej i tak nie podchodzi. Np. ostatnia historia.
          Narzekala na brak znajomych, zwlaszcza plci meskiej, miejski zaduch i nude.
          Wymyslilam weekendowy wypad na Jure, gdzie ladna dziewczyna (ona jest bardzo
          atrakcyjna) zdobywajaca podstawy wspinaczki i do tego asekurowana przez
          kolezanke, a nie dziko zazdrosnego chlopaka, natychmiast znajdzie pieciu
          instruktorow, ktorzy ja beda szkolic na wyscigi tongue_out plus oczywiscie dziesiatki
          innych nowych znajomosci, slonce swieci, dookola zielone lasy, wieczorkiem
          jakies ognisko, zyc nei umierac. Wszystko jest: czas, forsa, sprzet i pogoda,a
          ona nie i nie, i tak jest z kazdym projektem. Z kolei keidy ja nei przystaje na
          jakeis jej propozycje, bo np. po prostu psychicznie nei wyrabiam na kolejnej
          zakupoholicznej wyprawie, to natychmiast zwala sie na mnei potworne poczucie
          winy i ten oskarzycielsko-zawiedziony wzrok, az mnei ciarki przechodza. A ona
          wciaz dusi sie w tym marazmie, marzac po cichu o rzuceniu w cholere wszystkiego
          z ksiegowoscia na czele i wyjezdzie do jakiegos Londynu, a najlepiej, zeby ja
          tam ksiaze na bialym koniu porwal i zawiozl, bo sama nie da rady. Zreszta, co
          mnei mocno przeraza, wcale nie jestem pewna, czy to raczej na tym rumaku nie ma
          przygalopowac nei ksiaze, lecz ksiezniczka, i to dosyc konkretna osoba tej
          ksiezniczki by sie jej widziala...

          Co do synastrii: faktycznie saturn dziala. Tylko jakos... no, dziwnie. Jej
          ksiezyc jest w scislej koniunkcji z moim jowiszem i saturnem (od strony
          jowisza), a od strony saturna juz w luzniejszej koniunkcji jest jej mars, ktory
          jest tez w luznej koniunkcji z moja wenus, ale przez znaki juz. Na kwinkunks z
          moim ksiezycem juz jej ksiezyc sie chyba nie lapie, to kwinkunks musialby byc
          4stopniowy? jej saturn robi mi kwadrature do marsa (scisla). a ta jej wenus na
          moim asc odbiera od moich planet tylko trygony: od wenus, jowisza i saturna. to
          raczej moja wenus obrywa slodka kwadratura 0' od jej slonca... Co do osi
          jeszcze, to moj mars jest w koniunkcji z jej desc.

          I co ja mam z tym miszmaszem zrobic. Im bardziej o tym mysle, tym mniej
          rozumiem. Chcialoby sie miec w zyciu jasne sytuacje i relacje, a tu nic, same
          metne neptuniczne wody sad(((( Zalenie sie w meijscu publicznym dajacym ludzaca
          mgielke oslony prywatnosci tez jest obrzydliwie neptuniczne, ale chyba mam
          jakis zalosny napad sad(((

          Moge Wam podeslac, Anahella&All2, dane na priv do zerkniecia?
          • all2 Re: nic z tego nei rozumiem :(( 06.05.04, 15:56
            o matko

            > I co ja mam z tym miszmaszem zrobic. Im bardziej o tym mysle, tym mniej
            > rozumiem. Chcialoby sie miec w zyciu jasne sytuacje i relacje, a tu nic, same
            > metne neptuniczne wody sad((((

            dziwnie znajomo mi to dźwięczy crying(

            przyślij te dane smile
            • all2 Re: nic z tego nei rozumiem :(( 06.05.04, 15:57
              i to w dodatku Księżyc w Rybach mówi wink))
              • dori7 Re: nic z tego nei rozumiem :(( 07.05.04, 11:26
                all2 napisała:

                > i to w dodatku Księżyc w Rybach mówi wink))

                Nie, to mowi ciezko przerazony merkury w pannie smile))
          • pantomass Re: nic z tego nei rozumiem :(( 06.05.04, 16:35
            KSIĘŻYC osoby A - koniunkcja - SATURN osoby B

            Ogólnie jest to niekorzystny aspekt dla wszystkich relacji, być może za
            wyjątkiem relacji zawodowych i związanych z interesami. Osoba B ma emocjonalnie
            przygnębiający wpływ na osobę A, a ta wydaje się mieć zmienne nastroje, być
            niestała i nieodpowiedzialna. Osoba A prawdopodobnie będzie uważała drugą za
            niewrażliwą. Możecie również zwiększać wzajemne skłonności do negatywnych
            poglądów lub emocjonalnej depresji. W rodzinie, relacjach rodzice - dzieci,
            małżeństwie lub relacjach romantycznych układ ten może dać emocjonalną
            oziębłość i odsuwanie się od siebie. W pewnych wypadkach relacja może dojść do
            skutku z powodów pieniężnych lub potrzeby bezpieczeństwa, a nie z prawdziwego,
            życzliwego zrozumienia między Wami. Sprawy kariery osoby B mogą kłócić się ze
            sprawami domowymi i rodzinnymi partnera. Problemy finansowe mogą również dać
            napięcia w relacji. Jedno z Was lub oboje możecie być tak zajęci pogonią za
            zabezpieczeniem finansowym, że brak będzie czasu na rozwój więzi osobistej. W
            układach korzystnych, może mieć miejsce silne poczucie odpowiedzialności i
            możecie pracować wydajnie w interesach.

            [Sa] Czy układ ten pracuje na korzyść czy niekorzyść związku - zależy od innych
            aspektów między horoskopami. Saturn ma tendencję do narzucania Księżycowi
            pewnej dyscypliny. Ten czynnik może w wielu wypadkach stabilizować związek, ale
            w innych Saturn może nieć na Księżyc wpływ depresyjny i ograniczający.
            Prawdopodobnie będzie działać niekorzystnie na nastroje i uczucia Księżyca,
            może też być w stosunku do niego krytyczny. Tendencja do bycia chłodnym,
            obojętnym czy wymagającym może u Saturna rosnąć z czasem. Jeżeli między
            partnerami istnieje zgodność celów, aspekt ten daje zdolności praktyczne - o
            ile Saturn zechce pomóc Księżycowi w planowaniu i budowaniu, a Księżyc potrafi
            się dostosować do partnera. Saturn powinien wystrzegać się egoizmu w stosunkach
            z Księżycem. Saturn oczekuje od partnera zrozumienia i sympatii. Jeżeli Księżyc
            ma skłonności do widzenia świata w ciemnych barwach, Saturn uczyni zeń jeszcze
            większego pesymistę i bardziej go zniechęci. Saturn przynosi Księżycowi
            obciążenia, zmartwienia, obowiązki, odpowiedzialność lub niepokój.

            Kiedy dojdzie do małżeństwa, Saturn może dać Księżycowi poczucie
            bezpieczeństwa, chyba, że sam czuje się niepewnie. Saturn jest opiekuńczy w
            stosunku do Księżyca. Ten aspekt na ogół czyni związek bardzo wiążącym, tak w
            przypadku przyjaźni czy interesów jak i w małżeństwie. Jest czasem spotykany w
            horoskopach porównawczych ludzi różniących się znacznie wiekiem.

            [LS] Przy tych aspektach wzajemnych spotyka się, ucisk psychiczny, skrępowanie,
            zakłamanie, oddawanie się pod presją, pod przymusem. Przymuszenia do miłości,
            ograniczenia swobody poglądów, myśli, postępowania itd. Koniunkcja powoduje
            oddanie się z obowiązku, stosunek purytański, pruderię; brak radości życia i
            współżycia; wzajemne zahamowania psychiczne i opory. Właściciel Księżyca czuje
            się zgaszony, zmaltretowany; zbyt się tym przejmuje.
            • mrgodot Re: nic z tego nei rozumiem :(( 06.05.04, 22:15
              a jeśli zrówno Księzyc osoby A jak i Saturn B odbierają nieharmonijne aspekty
              od Marsa, Jowisz, Neptuna i Plutona w obu radiksach - to raczej trudny związek
              i bez szans?
              • all2 Re: nic z tego nei rozumiem :(( 06.05.04, 22:40
                może być nawet bardzo trudny
                ale przy tym może być i trwały
                trwałość nie zawsze jest zaletą wink
              • pantomass Re: nic z tego nei rozumiem :(( 06.05.04, 22:41
                mrgodot napisała:
                > a jeśli zrówno Księzyc osoby A jak i Saturn B odbierają nieharmonijne
                > aspekty od Marsa, Jowisz, Neptuna i Plutona w obu radiksach - to raczej
                > trudny związek i bez szans?

                Wiesz, moim zdaniem Księżyc będzie w tym przypadku bardziej poszkodowany, bo to
                on jest planetą osobistą i dlatego bardziej się go czuje. Każde połączenie
                Księżyca z Saturnem (stłamszenie psychiczne) i Marsem (irytacja) jest
                połączeniem bardzo trudnym. Natomiast czy ten związek jest bez szans? Myślę, że
                jest tu za mało danych, żeby można było coś na ten temat powiedzeć.
          • anahella Re: nic z tego nei rozumiem :(( 06.05.04, 22:45
            dori7 napisała:

            > Moge Wam podeslac, Anahella&All2, dane na priv do zerkniecia?

            Podelsac mozesz, ale nie wiem czy bede miala sile w nie zerknac.
            • dori7 Re: nic z tego nei rozumiem :(( 07.05.04, 12:46
              Podeslalam smile
              • mrgodot Re: czy każdy Saturn 07.05.04, 20:46
                (zwłaszcza ten nieharmonijnie aspektowanyy w radiksie) tworząc w synastrii
                nieharmonijny aspekt do planety drugiej osoby będzie zatem działał "boleśnie"?
                A co np. w przypadku koniunkcji Saturna osoby A ze Słońcem osoby B? Zakładam,
                że przy dużej różnicy wieku byłoby to dosyć tonizujące. Ale czy takie aspekty
                nie zabijają w jakiś sposób tego "iskrzenia" w związkach?
                • neptus Re: czy każdy Saturn 07.05.04, 21:55


                  > (zwłaszcza ten nieharmonijnie aspektowanyy w radiksie) tworząc w synastrii
                  > nieharmonijny aspekt do planety drugiej osoby będzie zatem
                  działał "boleśnie"?
                  > A co np. w przypadku koniunkcji Saturna osoby A ze Słońcem osoby B? Zakładam,
                  > że przy dużej różnicy wieku byłoby to dosyć tonizujące. Ale czy takie aspekty
                  > nie zabijają w jakiś sposób tego "iskrzenia" w związkach?
                  O ile powiazania Księżyc-Saturn maja paskudna opinie raczej zasłuzenie, to ze
                  Słońcem jest inaczej. Wszystko zalezy od całości. Saturn moze troche tłumić ale
                  raczej nieco dyscyplinuje tudzież nadaje rangę i powagę. saturn na Słoncu moze
                  byc nieprzyjemny tylko, gdy np. Słonce jest w Rybach i cała osoba jest
                  b. "miękka" albo dla osoby bardzo "szalonej". Ogólnie to nie jest najgorsze.
                  Trudno to oceniać samo w sobie.
                • dori7 Re: czy każdy Saturn 08.05.04, 15:10
                  Moj ojciec ma Saturna na moim sloncu w odl. 1' i faktycznie nie jest to zly
                  uklad, z powodu mentorsko-zrzedliwych zapedow posiadacza sautrna koty drzemy
                  dosc czesto, ale szybko sie godzimy i juz jest pelna harmonia. Oczywiscie
                  Saturn musi sie pomadrzyc i powykazywac odpowiedzialnoscia, bo wie lepiej, co
                  dla mnie dobre, a co najgorsze najczesciej ma racje tongue_out co stwierdzam z
                  kilkuletnim opoznieniem, ale jednak tongue_out Natomiast ojciec ma tez go na Sloncu
                  mojej matki, no i w tym przypadku dosc czesto wypelzaja negatywne strony tego
                  aspektu=przytlamszanie, ale generalnie jego saturn paskudnie aspektuje jej
                  horoskop (kwadrat do marsa i do jowisza), to pewnie dlatego tak negatywnie sie
                  ujawnia.Aha, ale iskrzenia im _bynajmniej_ nie zabilo, choc ich zwiazek
                  przetrwal juz pelen obieg saturna i z iskrzacych ukladow maja tylko trygon
                  mars/slonce smile)))))
              • all2 Re: nic z tego nei rozumiem :(( 08.05.04, 19:00
                dori7 napisała:

                > Podeslalam smile

                Dori, a do mnie też wysłałaś? bo nic nie doszło
    • zaden1 Re: tlamszenie psychiczne 13.05.04, 08:37
      Hej podeślij te dane synastryczne , ja mam coś takiego z własną matką , po
      wielu latach odkrywam siebie , sytuacja nie jest łatwa ale w wielu wypadkach
      matka i tak miala racje pozdrawiam zaden1
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka