Dodaj do ulubionych

nieślubne dzieci

30.09.04, 20:05
Witam wszystkich po dłuższej nieobecności. Mam do Was pytanie dotyczące
dzieci ze związków pozamałżeńskich i możliwości odczytania tego w horoskopie.
Jeżeli potomstwo związane jest z domem V, a jest to również dom romansów, to
jak odróżnić dzieci ze związków małżeńskich od dzieci nieślubnych? Będę
wdzięczna za wskazówki.
Obserwuj wątek
    • pantomass Re: nieślubne dzieci 30.09.04, 20:12
      Wskazówka - władca domu V w domu XII lub władca domu XII w domu V.

      Lecz proszę pamiętać, że ktoś kiedyś powiedział również:

      "Wspomóż, pomóż, dopomóż wyjątku czuły odeprzeć sztywne armie reguły."

      Pozdrawiam
      Pantomas
      • neptus Re: nieślubne dzieci 01.10.04, 01:40
        A czym się różnią dzieci ślubne od nieślubnych? W każdym razie w naszej
        kulturze ta różnica już się chyba całkiem zatarła.
        Mam władcę 5-go w XII, Neptuna w V, jego władca też w XII i władca XII w XII.
        Moje jest ślubne. Władce V w XII mają też m.in. Heisenberg i Daeniken.
      • all2 Re: nieślubne dzieci 01.10.04, 09:53
        A ja mam władcę XII w V i dziecko też ślubne. Zerknę potem na znajome nieślubne.
        • mrgodot Re: nieślubne dzieci 02.10.04, 22:41
          To ciekawe. Ja oczywiście żadnej gradacji nie przeprowadzam. Chciałam tylko
          wiedzieć czy to widać w radiksie - bo np. jak ktoś ma dziecko z żoną/mężem a
          drugie przy okazji z kimś innym, to da się zauważyć w radiksie?
          • pantomass Re: nieślubne dzieci 02.10.04, 22:55
            mrgodot napisała:
            > Chciałam tylko wiedzieć czy to widać w radiksie - bo np. jak ktoś ma dziecko
            > z żoną/mężem a drugie przy okazji z kimś innym, to da się zauważyć w radiksie?

            Wyczytywanie takich rzeczy nie jest zależne od radixu tylko od wyczytującego.
            Radix jest symbolem, który dla jednych coś znaczy, a dla innych nie. Są tacy,
            którzy potrafią z tego symbolu wyczytać wiele konkretnych rzeczy, są również i
            tacy, dla których to nigdy nie będzie możliwe. Wiele zależy od wrodzonych
            predyspozycji wyczytującego, które o dziwo są opisywane przez jego horoskop. To
            wydaje się być błędnym kołem, ale chyba tak jest.

            Pozdrawiam
            Pantomas
            • neptus Re: nieślubne dzieci 03.10.04, 00:31
              Od wiedzy, Patmomassie, od wiedzy. Chyba, ze chcesz dokonywac jasnowidzenia ale
              to juz nie jest astrologia.
              • pantomass Re: o astrologii - do neptnianki 03.10.04, 00:57
                Zaczynamy wkraczać na bardzo grzęski grunt, gdyż próba zdefiniowania astrologii
                jest właśnie czymś takim. Jedni będą w niej dopatrywać się nauki, która jest
                nieuznawana przez gremia uniwersyteckie, inni będą ją przyrównywali do religii
                astralnej. Zarówno jedni jak i drudzy zapewne mają rację, gdyż astrologia jest
                na tyle pojemna, że jest w stanie zadowolić i jednych i drugich.

                Jak dla mnie to sproro racji na ten temat jest w sentencji przypisywanej
                Ptolemeuszowi. Wiem, że nie lubisz tradycyjnych staroci, lecz pozwól, że Ci ją
                zacytuję:

                "Każda przepowiednia winna być oparta zarówno na doświadczeniu, jak też na
                tradycji. Nikt - nawet mędrzec - nie potrafi uchwycić wszystkich form wydarzeń,
                konstelacje bowiem odsłaniają zaledwie ideę przewodnią danego wypadku, nigdy
                zaś jego sprecyzowaną postać. Praktykujący astrolog winien dlatego przede
                wszystkim przyswoić sobie zdolność wnioskowania. Lecz tylko natchnieni przez
                Bóstwo potrafią przepowiadać szczegóły."

                Wiesz, dużo ostatnio myślę o tym, gdzie znajduje się klucz do astrologii. Gdyby
                istniał w niej samej, to z całą pewnością była by dzisiaj wykładana na
                uniwersytetach. Moglibyśmy wtedy powiedzieć, że astrologia jest nauką przez
                duże N, co w tym przypadku oznaczałoby uznanie jej przez oficjalną naukę. Tak
                jednak nie jest i raczej nie będzie, gdyż... zresztą nieważne.

                Pozdrawiam
                Pantomas

                PS. Władca Twojego V domu czuje się zbyt dobrze, by można na jego podstawie
                wnioskować o nieślubnym dziecku...
      • anahella Re: nieślubne dzieci 07.10.04, 03:09
        pantomass napisał:

        > "Wspomóż, pomóż, dopomóż wyjątku czuły odeprzeć sztywne armie reguły."

        Dobrze, że to dodales bo inaczej publicznie oswiadczylabym ze poprzez swoj post
        zrobiles mi nieslubne dzieckowink
    • neptus Re: nieślubne dzieci 03.10.04, 00:35
      Jest tu taki casus własnie, ze czasy się zmieniły. Kiedyś "bękart" był
      nieszczęściem i wykroczeniem a teraz nie jest, a czasem jest nawet czymś
      pożądanym. Stare reguły w zwiazku z tym nie moga działać, bo to już jest
      zupełnie inne wydarzenie.
      • anahella Re: nieślubne dzieci 07.10.04, 03:06
        neptus napisała:

        > Jest tu taki casus własnie, ze czasy się zmieniły. Kiedyś "bękart" był
        > nieszczęściem i wykroczeniem a teraz nie jest, a czasem jest nawet czymś
        > pożądanym. Stare reguły w zwiazku z tym nie moga działać, bo to już jest
        > zupełnie inne wydarzenie.

        Dlatego ja bym sie zastanawiala nad czyms innym. Jeden ma dziecko
        pozamalzenskie, bo wpadl a inny ma je dokladnie zaplanowane. Tutaj zwiazane z 5
        domem planety beda chyba mowic poprzez swoj znak i wydaje mi sie ze powinien
        istniec jakis konflikt miedzy domem 5 a 7.

        Swoja droga ciekawe byloby polaczenie horoskopow: malzenstwa, dziecka i
        drugiego rodzica owego dziecka.

        Znam ciekawy uklad: Kobieta ma panienskie dziecko i meza. Dziecko ma koszmarny
        porownawczy z ojcem (m.in. ciezki aspekt od saturna i marsa do nowiu dziecka,
        brak polaczenia światel) i super z ojczymem (now dziecka dopelnia latawiec do
        aspektu Saturna z Jowiszem oraz pełnią u ojczyma). Jak widac nie zawsze rodzic
        biologiczny jest najlepszy aby dziecko wychowywac.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka