Dodaj do ulubionych

jazda samochodem - w horoskopie

23.11.04, 14:13
Temat mało poważny pewnie, ale kiedyś ktoś mnie prosił żeby sprawdzić
dlaczego nie może się nauczyć jeździć samochodem, boi się, nie lubi, itd.
Niewiele wówczas ustaliłam, prawie nic, ale czasami nad tym mało poważnym
tematem się zastanawiam.
U tamtej osoby namierzyłam brak aspektów do władcy 3 domu, może to to?
Jeszcze podejrzewałam opozycję między Marsem i Księżycem.
A u innych osób, które też nie lubią, boją się, itd. - aspekty między Marsem
i Saturnem, koniunkcja albo opozycja, ale może wszelkie nawet.
Samochód dzisiaj to taka normalna rzecz, a jednak są osoby które mają
stracha, czasami jest to strach okresowy. Tu też bym podejrzewała np.
tranzytujący Saturn na natalnym Marsie.
Jakieś doświadczenia, przemyślenia?
A może są osoby, są okresy, że nie należy wsiadać za kierownicę samochodu?
Pozdrawiam. Lwi.
Obserwuj wątek
    • zabardon Re: jazda samochodem - w horoskopie 23.11.04, 16:02
      wyslalam ci maila
      tez mnie interesuje ten temat. Mam nadzieje, ze jakies madre glowy skomentuja
      twoja wypowiedz i dowiem sie wiecej
      • llukiz Re: jazda samochodem - w horoskopie 23.11.04, 20:50
        mądre głowy nie skomentują bo wiedzą że astrologia to stek bzdur.
        • mmk7 Re: jazda samochodem - w horoskopie 23.11.04, 21:15
          llukiz napisał:

          > mądre głowy nie skomentują bo wiedzą że astrologia to stek bzdur.



          To co w takim razie robisz na tym forum?
        • lolinieboli Re: jazda samochodem - w horoskopie 23.11.04, 21:26
          Zasmiecasz tylko forum suspicious
          • jz2004 Re: jazda samochodem - w horoskopie 23.11.04, 23:12
            Jedno forum juz zepsul i widocznie apetyt mu rosnie wink

            moglby chociaz rzucic radiksem to bysmy ten okaz sobie poogladali surprised)

            jz.
        • dori7 Re: jazda samochodem - w horoskopie 23.11.04, 23:27
          Juz poprosilam Adminke, zeby zaprowadzila nalezyty porzadek smile) i zablokowala
          temu uzytkownikowi dostep do forum. Pisze o czyms, co go nie interesuje, bo
          kisi sie w poczuciu jakiejs misji zyciowej. Mnie to utrudnia lekture. Tez mam
          mocnego Saturna i nie lubie balaganu smile)
          • dori7 Re: jazda samochodem - w horoskopie 23.11.04, 23:28
            tzn. chodzi o llukiza oczywiscie
    • all2 Re: jazda samochodem - w horoskopie 25.11.04, 00:28
      O takich, co się boją itd, niewiele mogę powiedzieć, ale parę innych uwag na
      temat kierowców owszem. Oczywiście taki kierowca, jaka ogólnie osobowość.
      Niezbyt korzystne są twarde aspekty Mars-Księżyc - skłaniają do jazdy
      impulsywnej, pod wpływem emocji. To wiem niestety z własnego przykładu sad
      Zbyt mocno akcentowany Mars, np na asc, daje jazdę zbyt impetyczną i agresywną.
      Przydaje się trzeźwy Merkury z dobrym refleksem, ideał to chyba byłby Merk w
      Koziorożcu z harmonijnym aspektem Urana.
      Niekorzystne są połączenia, nawet harmonijne, Merkurego i Marsa z Neptunem.
      Także twarde aspekty Mars-Uran.
      Wszystko powyższe dotyczy również tranzytów. Mnie się zdarzały stłuczki przy
      jednoczesnych tranzytach Marsa i Neptuna - nadmierny impet połączony z
      gapiostwem.
      Twarde aspekty Mars-Saturn - myślę że z tego może być niezły kierowca, pod
      warunkiem że ma ten aspekt zintegrowany w sobie, czyli ogólnie w życiu opanował
      sztukę balansowania między gazem a hamulcem.
      Dobry Saturn oczywiście bardzo się przydaje, zwłaszcza gdy harmonijny.

      Na jednej ze stron trafiłam na ciekawy artykuł:

      www.bemyastrologer.com/drivers.html
      w skrócie, australijska firma ubezpieczeniowa Suncorp Metway Ltd na podstawie
      160 000 zgłoszeń wypadków, sklasyfikowała bezpieczeństwo kierowców wg znaku
      Zodiaku. Okazało się, że najwięcej wypadków spowodowały słoneczne Bliźnięta, a
      dalej, wg kolejności: Byki, Ryby, Panny, Raki, Wodniki, Barany, Lwy, Wagi,
      Strzelce, Skorpiony i na końcu Koziorożce. Ciekawe jest to, że na obu końcach
      listy pojawiają się znaki opozycyjne - 1 i 2 to Bliźnięta i Byki, a 10 i 11 to
      Strzelce i Skorpiony.
      • dori7 Re: jazda samochodem - w horoskopie 25.11.04, 00:42
        Moj brat ma ksiezyc w koniunkcji z marsem w rybach plus urana w koniunkcji z
        merkurym w strzelcu na ascendencie i jest najlepszym kierowca, jakiego znam -
        choc jezdzi potwornie szybko i jak prowadzi, to wole zamknac oczy i sie nie
        stresowac, liczac ulamki sekund dzielace nas od czolowego tongue_out
        • all2 Re: jazda samochodem - w horoskopie 25.11.04, 01:04
          Ten układ się fajnie wyważył, bo UrMerk w Strzelcu dają błyskawiczny refleks
          połączony z syntetycznym widzeniem wszystkiego co się dzieje dokoła, to
          przeważa nad rybią bezczasowością i zagapianiem się. Noga przez cały czas na
          gazie, ale reakcja wyprzedza bodziec wink Faktycznie coś dla osób o mocnych
          nerwach. A jak u niego z Saturnem?
          • dori7 Re: jazda samochodem - w horoskopie 26.11.04, 00:02
            Saturn w skorpionie, w kwadraturze z marsem i ksiezycem (orba 6stopni do marsa
            i 8 do ksiezyca, saturn w koncowce skorpiona, mars&ksiezyc w poczatku ryb).
    • anahella Re: jazda samochodem - w horoskopie 25.11.04, 19:56
      All napisala chyba juz prawie wszsystko. Dodam od siebie, ze nieharmonijne
      uklady Mars/Merkury nie sluza dobremu kierowaniu. Takk czlowiek jest
      rozstrzepany, patrzy nie w to lusterko co trzeba, slowem robi glupoty na
      jezdni. Merkury w Baranie jezeli harmonijnie aspektowany przydaje sie kierowcy.

      Najlepszy kierowca jakiego znam to sekstyl nowiu i Merkurego (Bliznieta) do
      Marsa z Jowiszem (Baran). Ta osoba (kobieta) hamulca uzywa niezbyt czesto, bo
      ona czuje samochod. Woli sterowac predkoscia zdejmujac noge z gazu niz depczac
      po hamulcu. Jezdzi sportingiem i potrafi sie rozpedzic.
      • lwi2 Re: jazda samochodem - w horoskopie 25.11.04, 20:26
        Chyba faktycznie dobre aspekty Marsa z Księżycem i Jowiszem, sprzyjają
        kierowcom.
        Mój ojciec ma Marsa w koniunkcji z Jowiszem, w sekstylu do Księżyca i Słońca
        (nów) i kierowcą jest znakomitym, a przede wszystkim bardzo to lubi robić.

        Natomiast osoby mające aspekty Marsa i Saturna (złe) często nie mają prawa
        jazdy i samochodu, może ten Saturn jednak powstrzymuje?
        Lwi
        • anahella Re: jazda samochodem - w horoskopie 25.11.04, 22:00
          lwi2 napisała:

          > Natomiast osoby mające aspekty Marsa i Saturna (złe) często nie mają prawa
          > jazdy i samochodu, może ten Saturn jednak powstrzymuje?

          Mam naciagana opozycje Marsa i Saturna (orba 11 stopni) i prawo jazdy mam,
          zdane wiele lat temu od pierwszego kopa, ale nie prowadze. Mialam kiedys
          kaszlaka, ale sie nie najezdzilam bo go rozbilam. Wraka sprzedalam i wiecej nie
          usiadlam za kolkiem. Mam tez kwadrat Mars/Merkury - ja sie po prostu boje
          prowadzic. W sumie to taksowkarze tez musza z czegos zycwink
        • dori7 Re: jazda samochodem - w horoskopie 26.11.04, 00:19
          lwi2 napisała:

          > Natomiast osoby mające aspekty Marsa i Saturna (złe) często nie mają prawa
          > jazdy i samochodu, może ten Saturn jednak powstrzymuje?
          > Lwi

          Ja prawka nei mam i pewnie miec nie bede, powstrzymuje mnie:

          a) typowo lwie lenistwo - wole byc wozona, chocby przez rozklekotane
          podwarszawskie 709, choc oczywiscie wolalabym prywatny helikopter tongue_out

          b) swiadomosc swoich ukladow merkury-uran-ksiezyc, powodujacych czeste
          odplywanie we wlasny swiat. Chyba bylabym takim kierowca z dowcipu, ktory
          bardzo sie zdziwli, kiedy w radiu uslyszal, ze na autostradzie jedzie pod prad
          kierowca-wariat: "a zeby to jeden wariat!SETKI ICH JADA!" smile)
    • neptus Re: jazda samochodem - w horoskopie 25.11.04, 23:36
      Są ludzie, którzy za kierownicą siadać w ogóle nie powinni. Do takich osób
      należał np. Marek Kotański. To bardzo charakterystyczny przypadek. Jego wypadek
      jest także przykładem momentu, kiedy nie należy siadać za kierownicą. Wystąpił
      tam cały szereg szczególnych okoliczności poprzedzających katastrofę. Ogólnie,
      to szkodzą wszelkie układy, które wprowadzają nerwowość, jazdę na silnych
      emocjach, tak samo w horoskopie urodzeniowym, jak i w tranzycie.
      Dynamiczny aspekt Saturna do Marsa może działać blokująco, bo wprowadza
      świadomość ryzyka i własnych niedostatków. Układ Mars/Saturn to gaz i hamulec w
      jednym. W jednym przypadku będzie to wprowadzać opory, lęk przed prowadzeniem,
      w innym trudności z podjęciem decyzji, co przycisnąć w danym momencie. Nie
      zawsze musi to jednak być niekorzystne. Saturn może Marsa dyscyplinować,
      stabilizować, w rezultacie dając odpowiedzialnego i pewnego kierowcę.
    • rafojata Temat dla mnie świeży i na czsie. 27.11.04, 08:27
      Zaledwie tydzień temu zdałam egzamin na PJ, miałam fuksa (trygon tranzytującego
      Jowisza do Marsa)smilesmilesmile
      Na kurs PJ poszłam po usilnym namawianiu mnie przez męża, pomimo mopich
      protestów i dawania do zrozumienia, że ja się na kierowcę nadaję. Miałam jednak
      nadzieję, że jak pojeżdżę z instruktorem to po oswojeniu sie z autem zmienię
      swoje podejście i polubię jazdę za kółkiem.
      Wyjeździłam więc obowiązkowe wówczas 20 godzin, i niestety kompletnie nie
      nauczyłam się jeździć, w między czasie taty autem szlifowałam plac manewrowy,
      nawet mi to szłY te "garaże", "zatoczki", "Łuk", co z tego skoro dokupione
      kolejne kilka godzin na mieście były porażką, bo tylko świadomość, że obok mnie
      siedzi instruktor, który ma w pogotowiu sprzęgło i hamulec dodawała mi pewności
      siebie, lecz wiedziałam, ze ja sama usiąść za kółkiem się nie odważę.
      W między czasie dwa razy oblałam egzamin, za drugim razem na mieście,
      egzaminator stwierdził, że nie panuję w dostatecznym stopniu nad pojazdem
      i....miał 100% rację.
      Tydzień temu spróbowałam ponownie swych sił na egzaminie po wykupieniu
      kolejnych 4 godzin jazd. Plac manewrowy przejechałam poprawnie ale na mieście
      wylękniona siedziałam za kierownicą i obsłuchiwałam krzyków i awantur
      egzaminatora.
      Egzaminator (kochany acz, wybuchowy i awanturny starszy pan) całą drogę na mnie
      krzyczał i bił po rekach, po nogach jak niepotrzebie miałam nogę na sprzęgle),
      ale pozwolił mi samodzielnie objechać całę drogę przejazdu. To było koszmarnesad:
      (sad, po dojechaniu spowrotem do ośrodka powiedział z ulgą, że mi to zaliczy bo
      inaczej,ja nawet za 10 lat tego niezdam.
      Dał mi przy tym szereg mądrych rad jak mam teraz jeździć aby się nauczyć
      jeździć.
      Ja oczekując teraz na wydanie dokumentu PJ obawiam się, że nie odważę się siąść
      za kółkiem, momo iż mąż nawet kupuje mi teraz jakiś większy i bardziej
      bezpieczny samochód.
      Obawiam się jednak , że momi wszystko się nie nadaję na kierowcę, jestem
      wylękniona do tego stopnia za kółkiem, że brak mi jeszcze podzielności uwagi,
      jeżdże najchętniej do 40km/h, uważam się za fatalnego kandydata na kierowcę i
      nie ciągniemnie do jazdy,boję się jazdy a w szczególności szybkiej, nawet jako
      pasażer przezywam stres w samochodzie, a wiem, że cała rodzina mnie będzie
      namawiać do jazdy, po to abym się nauczyła.
      Co mam robić w tej sytuacji???
      Co do radiksu natomiast to Mars całkowicie nie aspektowany, natomiast w 3 domu
      mam Księżyc (władca domu 8!!!!!!!!)w opozycji do Urana!!!!!!
      Pozdrawiam
      Czy #Waszym zdaniem powinnam jeździć???
    • amayah Jazda autkiem.... :) 27.11.04, 15:53
      No to trochę mało z radixu uszczknęłaś….
      Właściwie za przemieszczanie się odpowiada mars. U ciebie jest nieaspektowany,
      więc jego aktywność będzie zależeć od tranzytów. W ogóle mars w nieharmonijnych
      aspektach z saturnem, uranem bądź słońcem nie są korzystne dla prowadzenia
      pojazdów. Oczywiście założę się że mnóstwo ludzi z takimi konfiguracjami
      jeździ, nie bacząc na astrologię, więc też przymykać trzeba oko i bardziej się
      starać po prostu. Ja nie mam prawka, jakoś mnie do tego nie ciągnie. Też nie
      zawsze czuję się pewnie prowadząc. Wolę być chyba wożona niż wożąca (Wenus we
      lwie, hehe). Jednocześnie mam marsa w kwadracie do saturna z jowiszem, co ma
      dawać ponoć za dużo skumulowanej złości , pakującej Wł.H w karambole, stanie w
      korkach i mandaty jak malowane, a wszelkie kontakty z władzą i tak wyjdą mi na
      niekorzyść….. big_grin
      Także Merkurowcy, najwięksi chyba podróżnicy na krótkie dystanse, pod wpływem
      nerwów i rozkojarzeń, a także nieustannego życia w biegu, mogą powodować
      kraksy, co już od tranzytów zależy.
      Uraniaści podobnie. Tyle, że oni traktują auto jak środek do wolności. Poczuć
      wiatr we włosach, dodać gazu, music on i jazda. Tu mamy brawurę, pęd, a
      wszystko żeby na chwilę się wyrwać, zupełnie bez celu. Jeśli ktoś ma negatywny
      aspekt mars – uran, prawdopodobnie włącza mu się w czasie jazdy agresor,
      wykonujący nieostrożne manewry, stłuczki.
      Naptuniaści to „żeglarze szos”. Kojarzy się od razu jazda we mgle, podczas
      ulewy itp. Jeśli są to aspekty harmonijne, taki kierowca dojedzie, ale albo za
      późno albo nie tam gdzie chciał. wink
      Taki pobłądzi, albo papiery zgubi. A jeszcze gorzej jak mu auto ukradną i to
      jeszcze w czasie burzy. wink
      No to ja neptuniasta jestem i jakoś mnie tak nie ciągnie, hehe. Moją Wenus to i
      w lektykę można zapakować. Ale nosić nie będę.
      Pozdrówka dla wszystkich.
    • abaddon_29a Re: jazda samochodem - w horoskopie 29.11.04, 06:54
      Nieaspektowany Mars w Raku. Samochodów boję się panicznie, jako pasażer dostaję
      zawału serca, za kierownicą nigdy nie usiądę. Pomimo nacisków ze strony ojca i
      kolegów, prawa jazdy robić nie zamierzam. Żeby było zabawniej - nigdy mnie
      samochody nie bawiły. Kiedy inni chłopcy bawili się "resorakami"
      i "żelaźniakami", ja preferowałem klocki Lego. Natomiast bardzo dobrze się
      czuję jako pasażer samolotu, latać uwielbiam. Może by zrobić licencję i sobie
      Harriera kupić, jak mąż z reklamy na Discovery?
    • mucha102 Re: kiedy prawo jazdy? 29.11.04, 17:11
      Witam, temat dla mnie na czasie, bo mimo iż b. lubię jeździć, prawa jazdy jakoś
      zrobić nie mogę sad

      Jakie tranzyty ocenialibyście jako "ułatwiające" zdanie egzaminu? (radixowo
      opoz. Mars - Merkury i to jedyny aspekt Marsa mego uncertain)
      Pzd smile
      • mrgodot Re: kiedy prawo jazdy? 29.11.04, 21:06
        Ja prawo jazdy zrobiłam w końcu bardziej z rozsądku niż wewnętrznej potrzeby.
        Zdałam za drugim razem. Za kółkiem zawsze czułam się trochę dziwnie, tak mi to
        jakoś do mnie nie pasowało. Może coś jest w tym Lwie - ja mam Lwa na Asc i
        zdecydowanie wolę być wożona. Raz że wygodniej, dwa, że na piwko po pracy można
        wpaść no i jak coś z samochodem się stanie to ostatecznie nie mój problem.
        Wysiadam i idę! Zawsze się bałam co ja bym zrobiła gdyby mi tak na środku
        skrzyżowania samochód się zepsuł i nie chciał ruszyć... Kopnęłabym go chyba i
        poszła na przystanek. A Merkurego mam w Koziorożcu. Tylko mój Mars w kwadracie
        do Księżyca i Asc jakoś nie chce sam jeździć. Ale trzeba przyznać, że jeśli już
        jadę to ostrożnie i rozważnie - ale to raczej nie jest cecha dobrego kierowcy.
        Chyba brak mi pewności siebie.
        A najlepszy kierowca jakiego znam ma akurat kwadrat Marsa do Saturna i Urana,
        Mars w Bliźniętach, jest również władcą Asc. W zyciu prywatnym jest roztrzepany
        i lekkomyślny ale o dziwo nigdy na drodze, w samochodzie. Prowadzi pewnie,
        ostro ale bez zbędnej brawury.
        • xxero Re: Jazzda 30.11.04, 20:16
          Amayah napisala ze zle aspekty np. marsa z uranem sa niekorzystne dla kierowcy.
          Moze i sa, pewnie juz o tym wspominalem ale apropos kolka mam takie dziwne
          wrazenie niesmiertelnosci. Tzn. WIEM albo tez NIE POTRAFIE SOBIE WYOBRAZIC
          siebie jakos prawcy badz uczestnika powaznej kraksy. serio mowie. mam 12 lat
          stazu, gnam nieraz na granicy zdrowego rozsadku i nic. Jedyny wypadek jaki
          mialem to jak mnie na mokrej kostce wyrzucuilo na rondzie w kraweznik ale co to
          za wypadek w sumie. To jest cos takiego ze prowadzac nawet szybko osiagam taki
          stan skupienia/relaksu oczy i zmysly reaguja mi blyskawicznie i po prostu czuje
          ze na 100% nic mnie nie zaskoczy. Jakas ochrona jakby wisiala. I nie pisze tutaj
          w tonie megalomanskim typu "ahh ja to dopiero jestem kierowca" ale zwlaszcza w
          aspekcie tematow tego forum. Wiem ze biorac Impreze STI przejechalbym cale
          miasto slajdami i nikogo nie uszkodzil. Wiem i tyle i nie jest to pycha

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka