Dodaj do ulubionych

papiery z asrtologii

18.01.05, 11:04
Ostatnio zastanawialam sie jak to jest z praktykowaniem astrologii w Polsce
czy ci ktorzy sie tym zajmują zawodowo muszą mieć jakis papier a jesli tak to
jaki.
Obserwuj wątek
    • pantomass Re: papiery z asrtologii 18.01.05, 11:29
      Kiedyś długo zastanawiałem się nad tym, czym jest produkt astrologa i doszedłem
      do następującego wniosku:

      „Horoskopy są jak hip-hop – po prostu trzeba opowiedzieć ciekawą historię.”

      Niezależnie od lakoniczności tego stwierdzenia do dzisiaj uważam, że jest w nim
      sporo racji. Nie musisz mieć papierów, żeby zostać hiphopowym 'nadawaczem', nie
      musisz mieć papierów, żeby zostać 'nadawaczem' astrologicznym. Tu chodzi o
      historie, które opowiadasz, i o ludzi, którzy chcą te historie słuchać, a
      dodatkowo jeszcze za nie zapłacić. Oczywiście jest jeszcze kilka innych ważnych
      rzeczy, ale...

      smile

      Pozdrawiam
      Pantomas
      • pjopaw Re: papiery z asrtologii 18.01.05, 20:48
        Pantomass - co racja to racja! wink

        Osobiście jestem koszmarnym niedoukiem jeśli chodzi o astrologię (cóż - to
        święta prawda), ale horoskopy stawiam dość trafne. Czemu? To jakaś intuicja,
        może pewne zdolności psychologiczne. Może nawet trygonik Merkurego w Rybach z
        Ascendentem w Skorpionie (gdzieś na Via Combusta, co prawda) mi w tym pomaga. wink

        Na żaden dyplom bym się pewnie w życiu nie załapał. big_grin

        Uspokoję tu jednak niektórych, co by mnie od hochsztaplerów nie wyzywali:
        horoskopy stawiam wyłącznie za darmo. Mam zdecydowanie lepsze źródło zarobków
        niż astrologia, na szczęście. smile
        • neptus Re: papiery z asrtologii 18.01.05, 23:05
          Nie stawiasz horoskopów tylko wróżysz z horoskopów, a to nie jest astrologia i
          należy używać własciwych nazw.
          • pjopaw wr óżenie ;-) 19.01.05, 07:18
            OK, wróżę. Choć wolałbym określenie "analiza psychologiczna", ale nie czepiajmy
            się słów - "wróżenie" ewentualnie może być. Za to robię to z niezłą trafnością,
            o ile mi wiadomo. A czy w efekcie końcowym nie o to chodzi?
            • qrka Re: wr óżenie ;-) 19.01.05, 11:15
              pjopaw napisał:

              > OK, wróżę. Choć wolałbym określenie "analiza psychologiczna", ale nie
              czepiajmy
              > się słów - "wróżenie" ewentualnie może być. Za to robię to z niezłą
              trafnością,
              > o ile mi wiadomo.
              Ja też wróżę... Pjopaw, będziesz miał kłopoty ;o)

              > A czy w efekcie końcowym nie o to chodzi?
              W zasadzie to zawsze "chodzi o to, aby język giętki powiedział wszystko, co
              pomyśli głowa"

              pozdrawiam
              ko-ko-ko
            • fiametta Re: wr óżenie ;-) 20.01.05, 11:50
              W ogole gdzie przebiega granica pomiedzy stawianiem a wrozeniemi i czy osoba z
              zewnatrz moze tak bezproblemowo stwierdzic "czego tam bylo wiecej"?
              • neptus Re: wr óżenie ;-) 20.01.05, 13:19
                astrologia opiera sie na pewnych schematach, wyciaga sie logiczne wnioski ze
                znajomosci dzialania ukladow horoskopowych.
                Wróżbiarstwo jest intuicyjne i czy przed wróżącym leży horoskop, zdjecie, czy
                karty nie ma większego znaczenia. To wszystko słuzy jedynie wywołaniu nastroju,
                koncentracji, czy wizji.
                Osoba z zewnątrz sie nie połapie ale uczciwość nakazuje jej powiedzieć, jakich
                metod sie uzywa.
                • pjopaw Via media 20.01.05, 14:20
                  > astrologia opiera sie na pewnych schematach, wyciaga sie logiczne wnioski ze
                  > znajomosci dzialania ukladow horoskopowych.

                  Zgoda, ale sama wiedza nie wystarczy, żeby być dobrym astrologiem. Wiedza tu na
                  pewno jest niezbędna - wiedza dodajmy, ogromna - ale nie może też zabraknąć tego
                  czegoś, tej iskry Bożej, która z książkowych informacji, z tych czasem
                  sprzecznych danych potrafi wysupłać coś co jest nie tylko poprawną
                  metodologicznie, ale równocześnie trafną diagnozą na bazie horoskopu. To tak jak
                  w naukowym światku: są tacy uczeni, którzy gromadzą wiedzę, tylko z tej wiedzy
                  nic nie wynika - jest to po prostu ogromna baza danych zmagazynowana w ich
                  głowach. I są tacy, którzy tą ogromną, zgromadzoną wiedzę umieją przekształcić w
                  coś twórczego. Jedni i drudzy to profesorowie... Tak i w wypadku astrologii:
                  wiedza jest podstawą, bez niej ani rusz. Ale czy sama wiedza wystarczy? Chyba
                  nie... Ta logika astrologii moim zdaniem bardzo głęboko tkwi korzeniami w
                  najgłębszych pokładach naszej psychiki. Proste zasady logiki opartej o zasadę
                  wyłączonego środka nie mają tu zastosowania. I nie ma w tym nic wstydliwego. W
                  swej istocie moim zdaniem jest ona techniką wróżebną, choć mocno obudowaną
                  instrumentarium. Ale to doprawdy nic złego. smile

                  > Wróżbiarstwo jest intuicyjne i czy przed wróżącym leży horoskop, zdjecie, czy
                  > karty nie ma większego znaczenia.

                  Czyżby? Moim zdaniem ma ogromne znaczenie. Nie ośmieliłbym się wróżyć z
                  horoskopu nie mając jakiejkolwiek wiedzy na ten temat. Zgoda - moja wiedza nie
                  jest bardzo duża, ale jednak jest jakaś tam. Z kart nie ośmieliłbym się wróżyć,
                  bo po prostu nie umiem ich interpretować. Mogę jakoś tam je czuć, ale to zbyt
                  mgliste i odległe, bym ośmielił się powiedzieć cokolwiek na tej bazie. Ze
                  zdjęcia też bym nie podjął się interpretacji.

                  Podsumowując: nie można sprowadzać wróżenia do czystej intuicji indukowanej
                  przez obojętnie co, jak i nie można sprowadzać astrologii do czysto rozumowego
                  tworu opartego wyłącznie na zasadach logiki. Via media jest odpowiedzią i tu i
                  tam, ot co. Mogą istnieć jedynie różnice proporcji.
                • fiametta Re: wr óżenie ;-) 20.01.05, 15:04
                  Hm, ja uwazam, ze intuicja w astrologii jest wazna, ale chyba inaczej ja
                  rozumiem. Przede wszystkim - kosmogram dostarcza informacji na temat psychiki,
                  ktore logicznie rzecz biorac, moga sie wzajemnie wykluczac. Wiedza oraz
                  umiejetnosc logicznego myslenia to podstawy, ale ludzie nie sa wewnetrznie
                  spojni, chyba kazdy na wlasnej skorze (albo pod nia..) odczul co to "wewnetrzne
                  paradoksy".
                  Dobrze jest, gdy astrolog jest obdarzony moze nie tyle intuicja co intuicyjna
                  znajomoscia psychiki ludzkiej i jest w stanie swoja wiedze dopasowac do
                  konkretnego czlowieka.
                  Co do wrozenia jako takiego - moze lepiej by bylo zachowac czyste, swieze
                  podejscie i nie kazic intuicji jakas "niepotrzebna wiedza astrologiczna"? wink
                  Pozdrawiam
                  • qrka Re: wr óżenie ;-) 21.01.05, 13:52
                    > Co do wrozenia jako takiego - moze lepiej by bylo zachowac czyste, swieze
                    > podejscie i nie kazic intuicji jakas "niepotrzebna wiedza astrologiczna"? wink
                    Tylko co ma wspólnego wróżenie z astrologią?
                    Mnie jakoś tłumaczono swego czasu, iż horoskop (niezależnie czy urodzeniowy czy prognostyczny) to opieranie się na konkretnych przesłankach wynikających z układu oraz położenia planet i świateł. I gdzie tu wróżenie? Wróżenie pojmowane jako właśnie intuicyjne czy wynikające z obserwacji klienta odgadywanie przeszłości czy prognozowanie przyszłości?

                    pozdrawiam
                    ko-ko-ko
        • qrka Re: papiery z asrtologii 19.01.05, 11:12
          pjopaw napisał:

          > Osobiście jestem koszmarnym niedoukiem jeśli chodzi o astrologię (cóż - to
          > święta prawda),
          A jest prawda nieświęta?

          > ale horoskopy stawiam dość trafne.
          Trafne

          > Czemu? To jakaś intuicja, może pewne zdolności psychologiczne.
          Moze dar obserwacji...

          > Na żaden dyplom bym się pewnie w życiu nie załapał. big_grin
          A magisterium chyba masz... ;o)

          > Uspokoję tu jednak niektórych, co by mnie od hochsztaplerów nie wyzywali:
          > horoskopy stawiam wyłącznie za darmo.
          Wolisz: "Ty skleroźniku"? ;o)

          > Mam zdecydowanie lepsze źródło zarobków
          > niż astrologia, na szczęście. smile
          ...na szczęście...

          Pozdrawiam
          ko-ko-ko
          • pjopaw O Qrka! ;-) 19.01.05, 22:25
            Oj, skoro Ty mi się dobierasz do skóry to będę mieć kłopoty. wink))

            > A jest prawda nieświęta?

            JEST!

            > Trafne

            Dzięki, jesteś wielka! big_grin kiss

            > Moze dar obserwacji...

            Może i tak. Działa najlepiej na odległość. Przykładowy dystans: Rzeszów -
            Piotrków Trybunalski.

            > A magisterium chyba masz... ;o)

            Wiesz, że tak. Ale nie z astrologii, i to też wiesz. Na paru rzeczach się znam
            co nieco. wink

            > Wolisz: "Ty skleroźniku"? ;o)

            Tak to jest spotkać dobrych znajomych - jakby się nie wiedziało jakim trafnym
            epitetem się obrzucić zawsze podpowiedzą ten właściwy. tongue_out
            Ale i tak ko-ko-kochana jesteś i miło Cię tu widzieć!
            • qrka Re: O Qrka! ;-) 21.01.05, 13:59
              pjopaw napisał:
              > Oj, skoro Ty mi się dobierasz do skóry to będę mieć kłopoty. wink))
              Nie rób mi, proszę, niezasłużonej reklamy ;o)

              > > A jest prawda nieświęta?
              > JEST!
              Przykłady poproszę!

              > > Trafne
              > Dzięki, jesteś wielka! big_grin kiss
              Mogę rozwinąć temat :o)

              > > Moze dar obserwacji...
              > Może i tak. Działa najlepiej na odległość. Przykładowy dystans: Rzeszów -
              > Piotrków Trybunalski.
              Warszawy już może nie sięgnąć...

              > > A magisterium chyba masz... ;o)
              > Wiesz, że tak.
              Nio...

              > Ale nie z astrologii, i to też wiesz.
              A co szkodzi spróbować. Moja koleżanka z liceum ukończyła swego czasu łódzką szkołę "dla czarownic". Jednakowoż do niczego jej się to w życiu nie przydało...
              > Na paru rzeczach się znam
              > co nieco. wink
              Aha :o)

              > > Wolisz: "Ty skleroźniku"? ;o)
              > Tak to jest spotkać dobrych znajomych - jakby się nie wiedziało jakim trafnym
              > epitetem się obrzucić zawsze podpowiedzą ten właściwy. tongue_out
              No sorki wielkie, że zapomniałam dodać pomiędzy "Ty" a "skleroźniku" epitetu "kochany"...

              > Ale i tak ko-ko-kochana jesteś i miło Cię tu widzieć!
              Mnie też tu siebie miło widzieć

              ko-ko-ko...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka