mmk7
04.04.05, 22:33
Arroyo napisał kiedyś, że zanim zaczniemy analizę porównawczą, powinniśmy
najpierw zbadać, czy właściciel horoskopu w ogóle nadaje się do związków. O
ile pamiętam, podał przykłady wskazujące na nieumiejętność ułożenia sobie
satysfakcjonującego związku na dłuższą metę. Mnie natomiast interesuje
problem następujacy: czy można z jakiegokolwiek aspektu, układu czy
konfiguracji wnioskować o braku możliwości doświadczania parnerstwa w ogóle?
Nie mam tu na myśli staropanieństwa czy starokawalerstwa, o którym tu zresztą
już kiedyś był wątek; nie chodzi mi o osoby, które partnerstwa doświadczyły,
lecz nie chciały bądź nie mogły go sformalizować. Chodzi mi o takie, którym
nigdy nie udało się przeżyć jakiegokolwiek związku - wszystko, na co mogły
liczyć, to koleżeństwo. Poza tym czy uważacie, że istnieją osoby, które, o
ile nie chcą wiecznie unieszczęśliwiać siebie i innych, najlepiej by zrobiły
rezygnując z jakichkolwiek związków, bo i tak nic z tego nie wyjdzie, a
zamiast tego powinny poświęcić się np. karierze czy jakiemuś hobby?
Miałam na ten temat różne hipotezy; zestawiłam całą listę "podejrzanych" na
podstawie horoskopu własnego i paru innych osób; były to m. in. nieharmonijny
aspekt świateł, nieharmonijny aspekt Wenus i/lub Marsa z Saturnem, Wenus
i/lub Mars i/lub Słońce w XII domu, Saturn bądź Koziorożec w domu VII. Jednak
chyba dla każdego z tych położeń byłabym w stanie znaleźć osobę, która coś
takiego ma, a mimo to przeżyła związek, choćby na krótko. Może musi wystąpić
jednocześnie kilka wyżej wymienionych?
Jeszcze jedno. Ktoś kiedyś zwrócił mi uwagę na poważne problemy partnerskie
związane z pewnym bardzo trudnym układem w moim osobistym radiksie: ścisła
koniunkcja Księżyca z Plutonem w Wadze w V domu, będąca zarazem w kwadraturze
do Słońca w Raku w domu I. Nie dowiedziałam się jednak nigdy, w jaki sposób i
czy w ogóle mogę taki układ obłaskawić, przepracować, czy, jak niektórzy z
Was mówią, skanalizować. Zwracam się więc do Was z pytaniem - co z tym fantem
zrobić??? Nie mogę już sobie dłużej pozwolić na to, by niszczył mi różnego
rodzaju relacje międzyludzkie - tak jak wtedy, gdy podczas nieharmonijnych
tranzytów do w/w układu pokazowo zrujnowałam bardzo ważną dla mnie znajomość
właśnie dlatego, że za bardzo chciałam, by przerodziła się w partnerstwo i
nie mogłam znieść myśli, że znowu mogłoby mi się nie udać - no i zadziałałam
na siłę. Nigdy więcej nie chcialabym zrobić i doświadczyć czegoś takiego.
Bardzo proszę o jakieś rady czy sugestie, jak sobie z tym poradzić i uniknąć
podobnych plutonicznych sytuacji w przyszłości.