Dodaj do ulubionych

Brak szans na partnerstwo w horoskopie?

04.04.05, 22:33
Arroyo napisał kiedyś, że zanim zaczniemy analizę porównawczą, powinniśmy
najpierw zbadać, czy właściciel horoskopu w ogóle nadaje się do związków. O
ile pamiętam, podał przykłady wskazujące na nieumiejętność ułożenia sobie
satysfakcjonującego związku na dłuższą metę. Mnie natomiast interesuje
problem następujacy: czy można z jakiegokolwiek aspektu, układu czy
konfiguracji wnioskować o braku możliwości doświadczania parnerstwa w ogóle?
Nie mam tu na myśli staropanieństwa czy starokawalerstwa, o którym tu zresztą
już kiedyś był wątek; nie chodzi mi o osoby, które partnerstwa doświadczyły,
lecz nie chciały bądź nie mogły go sformalizować. Chodzi mi o takie, którym
nigdy nie udało się przeżyć jakiegokolwiek związku - wszystko, na co mogły
liczyć, to koleżeństwo. Poza tym czy uważacie, że istnieją osoby, które, o
ile nie chcą wiecznie unieszczęśliwiać siebie i innych, najlepiej by zrobiły
rezygnując z jakichkolwiek związków, bo i tak nic z tego nie wyjdzie, a
zamiast tego powinny poświęcić się np. karierze czy jakiemuś hobby?

Miałam na ten temat różne hipotezy; zestawiłam całą listę "podejrzanych" na
podstawie horoskopu własnego i paru innych osób; były to m. in. nieharmonijny
aspekt świateł, nieharmonijny aspekt Wenus i/lub Marsa z Saturnem, Wenus
i/lub Mars i/lub Słońce w XII domu, Saturn bądź Koziorożec w domu VII. Jednak
chyba dla każdego z tych położeń byłabym w stanie znaleźć osobę, która coś
takiego ma, a mimo to przeżyła związek, choćby na krótko. Może musi wystąpić
jednocześnie kilka wyżej wymienionych?

Jeszcze jedno. Ktoś kiedyś zwrócił mi uwagę na poważne problemy partnerskie
związane z pewnym bardzo trudnym układem w moim osobistym radiksie: ścisła
koniunkcja Księżyca z Plutonem w Wadze w V domu, będąca zarazem w kwadraturze
do Słońca w Raku w domu I. Nie dowiedziałam się jednak nigdy, w jaki sposób i
czy w ogóle mogę taki układ obłaskawić, przepracować, czy, jak niektórzy z
Was mówią, skanalizować. Zwracam się więc do Was z pytaniem - co z tym fantem
zrobić??? Nie mogę już sobie dłużej pozwolić na to, by niszczył mi różnego
rodzaju relacje międzyludzkie - tak jak wtedy, gdy podczas nieharmonijnych
tranzytów do w/w układu pokazowo zrujnowałam bardzo ważną dla mnie znajomość
właśnie dlatego, że za bardzo chciałam, by przerodziła się w partnerstwo i
nie mogłam znieść myśli, że znowu mogłoby mi się nie udać - no i zadziałałam
na siłę. Nigdy więcej nie chcialabym zrobić i doświadczyć czegoś takiego.
Bardzo proszę o jakieś rady czy sugestie, jak sobie z tym poradzić i uniknąć
podobnych plutonicznych sytuacji w przyszłości.
Obserwuj wątek
    • all2 Re: Brak szans na partnerstwo w horoskopie? 04.04.05, 23:40
      Witaj mmk smile

      nie sądzę by istniały horoskopy, które wykluczają jakiekolwiek związki. Choć
      oczywiście istnieją ludzie, którym jakoś nie udaje się ich stworzyć. Ale w
      każdym horoskopie jest VII dom, jego władca oraz Wenus. To są ścieżki
      prowadzące do tworzenia związków. Łatwiejsze czy trudniejsze, bardziej lub
      mniej poblokowane, ale zawsze są.

      Co do Twojego układu świateł i Plutona. Ja chyba będę nudna, bo już parę razy o
      tym pisałam, ale dla mnie zawsze, gdy ciężkie planety nieharmonijnie aspektując
      osobiste stwarzają problemy, klucz do rozwiązania tych problemów leży w
      Saturnie. A to dlatego że Saturn jako granica między planetami osobistymi a
      zewnętrznymi jest tym transformatorem, który pozwala przełożyć zbyt wysokie i
      mocne częstotliwości na zakres, którym człowiek jest w stanie się bezpiecznie
      posługiwać i od stopnia opanowania własnego Saturna zależy, czy ten prąd będzie
      nas raził i spalał, czy da się z pożytkiem użyć.
      Saturn czyli granice osobowości, granice własnych lęków, własnego terytorium,
      własnych ambicji. Od tego, na ile nauczyliśmy się własnego Saturna, zależy, czy
      my gramy, czy nami gra.
      To jest jak wiadomo twarda szkoła i daty trwania kolejnych kursów opisane są
      kolejnymi ćwiartkami cyklu Saturna.
      Nie znam Twojego horoskopu w całości, ale tak myślę, że Rak może się obawiać
      plutonowej mocy i że przy takim układzie o jakim piszesz, źródłem problemów
      może być lęk. Słońce w Raku w kwadraturze do Księżyca, to tak jakby Rak był w
      kwadraturze do siebie samego - sam ze sobą się ścierał i sam siebie bał.
      Pierwszy dom w kwadraturze do Księżyca to z kolei Baran-Rak. Do tego Księżyc w
      Wadze - tu wchodzi trzeci znak kardynalny i problem partnerstwa. Naturalnym
      dopełnieniem tej kombinacji staje się czwarty kardynalny czyli Koziorożec i
      Saturn. Tu jest rozwiązanie. I zdaje się że masz Desc w Koziorożcu?

      Czyli po pierwsze, zrozumienie charakteru kwadratury jako konfliktu
      istniejącego w Tobie. Po drugie, zrozumienie własnego Saturna. I dopiero po
      trzecie, Pluton.
      Te dwa pierwsze dadzą Ci rozeznanie w narzędziach, jakimi możesz się posługiwać
      przy obróbce plutonowych energii. W miejsce lęku musi się pojawić świadomość.
      Do tego masz Słońce i Księżyc w słonecznym V domu.
      Poznanie Saturna pomoże poradzić sobie z lękiem przed Plutonem - bo lęki są w
      Saturnie.

      Przy Plutonie albo przyznajemy się do mocy i bierzemy na siebie
      odpowiedzialność za jej używanie, albo oddajemy innym i wtedy obrywamy - własną
      mocą którą oddaliśmy. Położenie z Księżycem w V domu mówi o kwestiach
      związanych z siłą w związkach. Kto jest silny w Twoich związkach? Przyznajesz
      się do własnej siły czy szukasz osób, na które chciałabyś ją scedować?
      Kwadratura w Twoim przypadku wcale nie jest zła, bo pozwala jaśniej dostrzec
      problem. Słońce jest w znaku Księżyca, Księżyc w domu Słońca. One się dobrze
      wzajemnie widzą.
      Pewnie będziesz musiała dać się spalić, może nawet kilkakrotnie. Zeby się
      przekonać, że to co wydawało się niewyobrażalnym końcem, wcale nim nie jest.
      Jest początkiem. Dać się spalić pomimo lęku. A potem Saturn zacznie budować.
      Wbrew pozorom to, co piszę, jest optymistyczne smile
      Najgorsze co możesz robić, to cofać się z lękiem - bo i tak nie uda Ci się
      uciec przed tym czego się boisz - im bardziej będziesz uciekać, tym bardziej
      będziesz obrywać. Masz Słońce zabarwione Baranem, Księżyc zabarwiony Lwem i
      dynamiczną, odważną kwadraturę między nimi. Droga dla Ciebie jest do przodu, a
      nie do tyłu smile
      • mmk7 Re: Brak szans na partnerstwo w horoskopie? 05.04.05, 01:07
        all2 napisała:


        > Co do Twojego układu świateł i Plutona. Ja chyba będę nudna, bo już parę razy
        o
        >
        > tym pisałam, ale dla mnie zawsze, gdy ciężkie planety nieharmonijnie
        aspektując
        >
        > osobiste stwarzają problemy, klucz do rozwiązania tych problemów leży w
        > Saturnie. A to dlatego że Saturn jako granica między planetami osobistymi a
        > zewnętrznymi jest tym transformatorem, który pozwala przełożyć zbyt wysokie i
        > mocne częstotliwości na zakres, którym człowiek jest w stanie się bezpiecznie
        > posługiwać i od stopnia opanowania własnego Saturna zależy, czy ten prąd
        będzie
        >
        > nas raził i spalał, czy da się z pożytkiem użyć.
        > Saturn czyli granice osobowości, granice własnych lęków, własnego terytorium,
        > własnych ambicji. Od tego, na ile nauczyliśmy się własnego Saturna, zależy,
        czy
        >
        > my gramy, czy nami gra.
        > To jest jak wiadomo twarda szkoła i daty trwania kolejnych kursów opisane są
        > kolejnymi ćwiartkami cyklu Saturna.

        > W miejsce lęku musi się pojawić świadomość.
        > Do tego masz Słońce i Księżyc w słonecznym V domu.
        > Poznanie Saturna pomoże poradzić sobie z lękiem przed Plutonem - bo lęki są w
        > Saturnie.

        Właśnie... U mnie Saturn na pewno jest jednym z kluczy do problemów
        partnerskich. Położony w Pannie w domu IV w kwadracie z Marsem w domu XII
        dobrze odzwierciedla sytuację w moim domu rodzinnym i tragicznie nieudane
        małżeństwo rodziców. Myślę, że jedną z przyczyn jest tu ciągły lęk, żebym
        przypadkiem nie wpakowała się w to co oni. Kiedyś zdałam sobie sprawę, że jako
        nastolatka i mlodsza studentka nieodmiennie wybierałam sobie takie obiekty
        uczuć, które w żaden sposób nie "groziły" związkiem - z racji wieku, stanowiska
        bądź stanu cywilnego; delikwenci tacy byli po prostu dogodnym przedmiotem
        wzdychania na odległość - byle mieć w kogo się wpatrywać i o kim myśleć, i to
        wystarczało. Ale z czasem przestało wystarczać - tyle że saturniczny lęk był
        nadal i wciąż wybierałam osoby niedostępne bądź nieodpowiednie... Być może
        rozwiązanie problemu Saturna tkwi w uwierzeniu, że wcale nie muszę powielać
        wzorca rodziców i że mnie właśnie może się udać - tylko wciąż nie wiem jak to
        osiągnąć. Jedyne, co mi na początek przychodzi do głowy - oddzielić się od
        domu przez wyprowadzenie się. Zwłaszcza że ostatnio czuję się zarówno w
        rodzinnym domu jak i rodzinnym mieście jakoś klaustrofobicznie - możliwe że to
        przez tranzytującego Urana, który właśnie tworzy opozycję do mojego Saturna, a
        jednocześnie zbliża się do trygonu ze Słońcem.

        > Nie znam Twojego horoskopu w całości, ale tak myślę, że Rak może się obawiać
        > plutonowej mocy i że przy takim układzie o jakim piszesz, źródłem problemów
        > może być lęk. Słońce w Raku w kwadraturze do Księżyca, to tak jakby Rak był w
        > kwadraturze do siebie samego - sam ze sobą się ścierał i sam siebie bał.

        Zgadza się. Tą plutonicznością zaskakuję i przerażam czasem sama siebie.
        Okazuje się wtedy, ze właściwie siebie nie znam i nie mam nad sobą kontroli.
        Taki niby spokojny (aż za spokojny) Raczek, nie wadzi nikomu, a tu naraz jakieś
        nieopanowane wybuchy emocji, sceny zazdrości... Potem się zastanawiam: "Co we
        mnie wstąpiło?" Tak jakby ten Pluton rządził mną, a nie ja nim.


        Przy Plutonie albo przyznajemy się do mocy i bierzemy na siebie
        > odpowiedzialność za jej używanie, albo oddajemy innym i wtedy obrywamy -
        własną
        >
        > mocą którą oddaliśmy. Położenie z Księżycem w V domu mówi o kwestiach
        > związanych z siłą w związkach. Kto jest silny w Twoich związkach? Przyznajesz
        > się do własnej siły czy szukasz osób, na które chciałabyś ją scedować?

        Tego właśnie nie wiem - bo związku jako takiego jeszcze nie przeżyłam.
        Natomiast w sytuacjach, które mogły doprowadzić do związku lub przynajmniej
        mialam taka nadzieję, z pewnym zdziwieniem przyznaję, że właściwie siły
        używałam ja, choć nieraz wmawiałam sobie i innym, że to ktoś inny stosuje siłę
        wobec mnie. Starałam się różnymi sposobami skłonić innych, by byli tacy, jakimi
        ja chciałam ich widzieć, by pasowali do moich wyobrażeń - wieczna
        nieumiejętność pogodzenia się z tym, że inni są inni, a nie są kopiami mnie...
        A oni się przed tym buntowali - i biorąc to na logikę jestem w stanie to
        zrozumieć, choć nie mogę tego wyłumaczyć swoim uczuciom...

        > Kwadratura w Twoim przypadku wcale nie jest zła, bo pozwala jaśniej dostrzec
        > problem. Słońce jest w znaku Księżyca, Księżyc w domu Słońca. One się dobrze
        > wzajemnie widzą.
        > Pewnie będziesz musiała dać się spalić, może nawet kilkakrotnie. Zeby się
        > przekonać, że to co wydawało się niewyobrażalnym końcem, wcale nim nie jest.
        > Jest początkiem. Dać się spalić pomimo lęku. A potem Saturn zacznie budować.
        > Wbrew pozorom to, co piszę, jest optymistyczne smile
        > Najgorsze co możesz robić, to cofać się z lękiem - bo i tak nie uda Ci się
        > uciec przed tym czego się boisz - im bardziej będziesz uciekać, tym bardziej
        > będziesz obrywać. Masz Słońce zabarwione Baranem, Księżyc zabarwiony Lwem i
        > dynamiczną, odważną kwadraturę między nimi. Droga dla Ciebie jest do przodu,
        a
        > nie do tyłu smile
        >
        Dać się spalić... To stało się już kilka razy. Tylko tego budowania jeszcze
        nie widac. Mogę powiedzieć, że znaczną część swojego dotychczasowego życia
        spędziłam siedząc i patrząc na zgliszcza, albo szukając w nich jeszcze czegoś,
        co nie dopaliło się do końca... Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś coś z tego
        powstanie. Dziękuję za dającą do myślenia analizę, która naprowadziła moje
        chaotyczne przemyślenia na właściwe tory - i za tę nutkę optymizmu smile


        • mmk7 Re: Brak szans na partnerstwo w horoskopie? 05.04.05, 02:03
          Jeszcze jedno pytanie. Owszem, widzę skąd ten lęk i jak to wpływa na
          partnerstwo. Tylko... jak tego Saturna połączyć z Plutonem? Tu Panna i dom IV,
          tu Waga i dom V. Co mogłabym zrobić, jak wykorzystać tego właśnie Saturna, by
          zapanować nad plutoniczną skłonnością do zmieniania innych i zmuszania by byli
          tacy, jak ja chcę? Tej sklonności się u siebie najbardziej boję i nie wiem, jak
          ją kontrolować. Mam wrażenie, że podobnie jak ja obawiam się swego Plutona i
          tego, co ze mnie wychodzi pod jego wpływem, tak obawiają się go też inni... Jak
          ich nie odstraszac?
          • all2 Re: Brak szans na partnerstwo w horoskopie? 05.04.05, 03:12
            Na razie tylko bardzo krótko, bo już późno.
            Plutonek-manipulatorek wink z nim to jest tak. Najważniejsze, na ile Ty sama się
            go boisz - wtedy i inni mają powód żeby się go bać. Bo to on panuje nad Tobą,
            nie Ty nad nim.
            Plutonek-manipulatorek to oczywiście Saturn który się boi i taką ochronę sobie
            tworzy z dostępnych mu energii.
            Nie bój się samego Plutona bo on jest czysty i piękny, choć potężny. To czego
            się z jego strony boisz, robi Ci Twój Saturn.
            Dużo widzisz. Masz tę świadomość, umiesz skorzystać ze swojej recepcyjnej
            kwadratury świateł.
            Skup się na Saturnie, a przestaniesz się bać Plutona. Ten problem sam się
            rozwiąże, jeśli poradzisz sobie z saturnowymi lękami.
            Saturn w IV, Pluton na Księżycu - to rozpaczliwa obrona przed wchłonięciem,
            pożarciem przez kogoś. Dlatego kluczem jest Saturn - to ma być Twój Saturn, nie
            Twoich rodziców. Nie kajdany lęków z dzieciństwa, tylko wyraźnie wyznaczony
            własny obszar, własne granice, w których będziesz mogła się czuć bezpiecznie.
            Ty będziesz decydować, kogo wpuszczasz i jak daleko. Władca Twojego Desc nie
            musi być złym psem który odstrasza wszystkich jak leci, na wszelki wypadek -
            może być mądrym strażnikiem, doskonałą sekretarką dyrektora. Dobrze
            skonfigurowanym firewallem smile
            Saturn i Pluton mogą dawać doskonałą równowagę. Im większy ogień buzuje, tym
            mocniejszy kocioł potrzebny. W sytuacjach gdy oba są powiązane z Księżycem,
            Saturn pełni rolę kotła i jednocześnie mechanizmu regulującego upuszczanie
            pary. Im lepiej działa ten mechanizm, im precyzyjniej (Panna smile jest
            wyregulowany, tym więcej plutonowej energii możesz wykorzystać.
            Pracuj nad umocnieniem siebie, poczucia własnych praw, własnych granic,
            własnego terytorium, własnego bezpieczeństwa. Twój Raczek odruchowo się cofa,
            ale ma w sobie też Barana i przy każdym cofnięciu ten Baran zapewne czuje
            dysonans. To jest właśnie ten wewnętrzny konflikt, dynamika kwadratury, Baran-
            Rak. I ta stłumiona energia Barana (Mars w 12) potem wyłazi bokami w
            niekontrolowany sposób - Saturnowi odwala pokrywkę i wyłazi brzydki, skrzywiony
            Pluton.
            Wyemancypuj swojego Barana smile Ucz się swojego "ja". Bo bez tego, nie bardzo
            sama wiesz z czym podchodzisz do "Ty".
            Takie układy to temat-rzeka. Ale Saturn Ci pomoże smile Im dalej, tym będzie
            lepiej.
            Tyle na dziś wink
            • potrek Re: Brak szans na partnerstwo w horoskopie? 05.04.05, 08:40
              MMK ja tu przyczyne widze w Marsie w 12 d smileOglądałem kilka radixów kobiet z
              takowym aspektem i wszystki one bardzo chciały partnera ale jednocześnie
              stworzenia bardziej formalnego zwiazku się bały lub im sprawiał trudności w
              realizacji.Nie wiem czy powód nie leży w energi Neptuna który jest naturalnym
              władca 12 domu co tak Marsa zaczaruje i go wyidealizuje że żaden facet-Mars nie
              jest wstanie sprostać wymaganią jakości.Taki 12d Mars czasami mam wrazenie ma
              być księciem z bajki, Hobitem z trylogi Tolkina i Św Franciszkiem z Asyżu
              jednocześnie. Takiego wyidealizowanego 12d Marsa bardzo trudno znależć bo
              Neptun ci go zawsze pokazuje przez mgłe która czasami jest postacią z filmu lub
              książki którą jesteś zafacynowana smile Obniż poprzeczkę temu Marsowi i daj mu
              szanse bo siedząc w więzieniu twego 12d małe ma szance na swą prezentacjesmile
              Pozdrawiam potrek smile
              • mmk7 Re: do Potrka 05.04.05, 18:44
                potrek napisał:

                > MMK ja tu przyczyne widze w Marsie w 12 d smileOglądałem kilka radixów kobiet z
                > takowym aspektem i wszystki one bardzo chciały partnera ale jednocześnie
                > stworzenia bardziej formalnego zwiazku się bały lub im sprawiał trudności w
                > realizacji.

                Owszem - sama nieraz widzę, że planeta w XII domu działa jakby na zwolnionych
                obrotach albo dochodzi do głosu po dłuzszym czasie, w późniejszym wieku, tak
                jakby potrzebowała wiele wysiłku, mogącego trwać nawet lata, by się przebić i
                wyjść na powierzchnię (może ma to jakiś związek z progresjami czy dyrekcjami,
                np. przejściem do I domu? U mnie progresywny Mars jeszcze nie wszedł na
                ascendent - może gdy to się stanie, będzie to jakiś punkt zworotny w moim
                życiu?)

                Nie wiem czy powód nie leży w energi Neptuna który jest naturalnym
                > władca 12 domu co tak Marsa zaczaruje i go wyidealizuje że żaden facet-Mars
                nie
                >
                > jest wstanie sprostać wymaganią jakości.Taki 12d Mars czasami mam wrazenie ma
                > być księciem z bajki, Hobitem z trylogi Tolkina i Św Franciszkiem z Asyżu
                > jednocześnie. Takiego wyidealizowanego 12d Marsa bardzo trudno znależć bo
                > Neptun ci go zawsze pokazuje przez mgłe która czasami jest postacią z filmu
                lub
                >
                > książki którą jesteś zafacynowana smile Obniż poprzeczkę temu Marsowi i daj mu
                > szanse bo siedząc w więzieniu twego 12d małe ma szance na swą prezentacjesmile
                > Pozdrawiam potrek smile

                smile Tak, tak - a będąc w Bliźniętach oczekuje kogoś superinteligentnego i
                superbłyskotliwego smile I to jest bardzo mozliwe, że nieco neptuniczny Mars moze
                tu sprawiać, że potrafię się bardziej zakochać w swoich wyobrażeniach o kimś
                niż w samej tej realnej osobie. Zastanawiałam się też, czy Mars w XII nie
                działa podobnie jak Mars w aspekcie z Neptunem; ale osoba z którymś z
                sygnifikatorów partnerstwa aspektującym Neptuna kojarzy mi się raczej z kimś,
                kto się rozprasza i rozmienia na drobne, nie może skupić uczuć na jednej
                osobie, kocha każdego po trochę, a nikogo naprawdę - a tego u mnie nie ma.
                Natomiast idealizowanie jest faktem - i nieodmiennie, gdy zaczynam odkrywać, że
                rzeczywista osoba nie pasuje do moich wyobrażeń, rozczarowuję się i odczuwam
                nawet coś w rodzaju żalu, dlaczego mi to robi... Tak, muszę się pogodzić z tym,
                że żyję wśród ludzi, a nie w książce czy filmie, które sama stworzyłam smile
            • mmk7 Re: do All2 05.04.05, 18:30
              > Saturn w IV, Pluton na Księżycu - to rozpaczliwa obrona przed wchłonięciem,
              > pożarciem przez kogoś

              Dziwne... Nie tak dawno to mnie ktoś właśnie to zarzucił - próbę wchłonięcia,
              pożarcia, omotania. Może to działa w obie strony? A może chodzi tu też o lęk
              przed brakiem akceptacji, odepchnięciem, odrzuceniem - i w obronie przed tym
              zdarza mi się przedobrzyć, chwycić kogoś kurczowo, by przypadkiem się nie
              oddalił i odepchnął, a to właśnie może być odebrane jako próba wchłonięcia?
              Ty będziesz decydować, kogo wpuszczasz i jak daleko. Władca Twojego Desc nie
              > musi być złym psem który odstrasza wszystkich jak leci, na wszelki wypadek -
              > może być mądrym strażnikiem, doskonałą sekretarką dyrektora. Dobrze
              > skonfigurowanym firewallem smile

              Na razie ten firewall jest skonfigurowany na zbyt wysoki poziom ochrony i nie
              dopuszcza tego, co pożądane - trzeba pogrzebać w ustawieniach smile

              > Pracuj nad umocnieniem siebie, poczucia własnych praw, własnych granic,
              > własnego terytorium, własnego bezpieczeństwa. Twój Raczek odruchowo się cofa,
              > ale ma w sobie też Barana i przy każdym cofnięciu ten Baran zapewne czuje
              > dysonans. To jest właśnie ten wewnętrzny konflikt, dynamika kwadratury, Baran-
              > Rak.

              Jak najbardziej - z jednej strony to "zbaraniałe" Słońce(ktoś inny jeszcze mi
              mówił, że Słońce w I domu ma pewne cechy Lwa, że ze względu na wyeksponowaną
              pozycję działa jak w znaku, w którym "czuje się" najbardziej naturalnie)- w
              każdym razie chcące być ważne i widoczne, iść do przodu, a z drugiej Rak i
              skłonności do ucieczki... To taka nieustanna szarpanina, miotanie się,
              niezdecydowanie, o co mi tak naprawdę chodzi i w którym kierunku chcę iść - a
              to, jak zauważyłam, wiele osób doprowadza do szału, bo sami nie wiedzą, z kim
              mają do czynienia...

              Jeśli chodzi o mojego Saturna, to najbardziej zastanawia mnie właśnie znak
              Panny. Wychodziłoby na to, że powinnam działać logicznie, precyzyjnie,
              konkretnie i z dbałością o szczegóły. A tymczasem ten Mars zablokowany w XII
              domu jest w Bliźniętach... I chyba nie ma bardziej roztrzepanego, rozproszonego
              i właśnie gubiącego się w szczegółach Marsa niż właśnie w tym znaku. Bronię się
              przed tą Panną, energia Bliźniacza jest mi dużo bardziej bliska - a tu okazuje
              się, że jeśli tych Panniastych cech w sobie nie wyrobię, to... nie skonfiguruję
              firewalla wink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka