Wlasnie 'odkrylam' forum i z duza ciekawoscia przeczytalam kilkadziesiat
ostatnich postow, w tym ten o klopotach z rakami.
Wiem, ze bywamy klopotliwe z tym naszym przewrazliwieniem ale dlaczego zaraz
strachliwe? Nie sadze, zebysmy byly bardziej strachliwe, niz inne znaki. Nie
pchalybysmy sie do polityki, ktora wymaga sporo odwagi i zdecydowania.
Tymczasem raki bywaja nawet glowami panstw. Pare przykladow: Jaruzelski,
Buzek, Bush. Zyta Gilowska jest rakiem, poeta z politycznym epizodem w zyciu,
Milosz, tez byl spod znaku raka.
Sama jestem rakiem z Saturnem w opozycji do urodzeniowego Slonca, co mnie
mogloby juz dawno nie tylko wpedzac w liczne leki ale pewnie po prostu
calkiem zgniesc, a zyje
Skad taka opinia o rakach?