Dodaj do ulubionych

do psychiatry?

20.12.05, 15:10
kiedyś podobna sprawa była poruszana na forum ale wolałam stworzyć osobny wątek.
wiem, że nikt tu nikomu nie robi horoskopów, ale... chciałaby poprosić Was o
radę w kwestii osoby z mojej rodziny. jest to mężczyna, który zawsze miał
problemy ze sobą i otoczeniem, różnego rodzaju odboje, nieraz krzywdzące
innych ludzi. teraz kolejny szlony pomysł powstały na gruncie kontaktów z
osobą zajmującą się na poważnie ezoteryką i manipulowaniem podświadomoscią
innych ludzi. wszystko to niepokące. i tu mam prośbę, jeśli macie czas i
ochotę spójrzcie na natalny, tranzyty i napiszcie, czy to jest groźne
szleństwo (kwalifikujące sie do psychiatry), czy ktoś może ucieprieć, czy to
tylko przemijajaca ekstrawagancja?
wiem, że piszę trochę niejasno i że to juz konkretna prośba, ale choć staram
się od tego wszystkiego odizolować, to troche sobie nie radzę.
z góry dziękuję za ewentualne komentarze.
a oto dane:
25.05.1951 g.14 Gdańsk-Wrzeszcz


"Nie ma przeciętnych kotów" - Colette
Obserwuj wątek
    • neptus Re: do psychiatry? 20.12.05, 16:35
      na to pytanie moze odpowiedzieć jedynie psychiatra. Horoskop mowi o tendencjach
      i mozliwosciach osoby, a nie o tym, jak zostaną zrealizowane. Tak samo horoskop
      nie powie Ci, czy ktos zostanie szefem Rady Europy, czy tylko bedzie rządził na
      swoim podworku.
      • czupakabra27 Re: do psychiatry? 20.12.05, 16:42
        oczywiście. ja to wiem, tylko patrząc na ten horoskop macie dużo bardziej
        wyraźne widzenie niz ja siedząc w środku trąby powietrznej. pamiętam, że przy
        pododobnym temacie rozpętała się kiedyś spora dyskusja. jakkolwiek moze to
        wyglądac jakbym chciała 100% pewnych dyrektyw postępowania, to ja wcale na nie
        nie czekam, myślałam własnie o tendencjach i możliwościach.
        wizyta u psychiatry, nigdy nie odbędzie się w tym przypadku z własnej woli. już
        dziś ten człowiek wydaje się być prowadzony przez jakąś zewnętrzną siłę.


        "Nie ma przeciętnych kotów" - Colette
        • romy_sznajder Re: do psychiatry? 20.12.05, 17:24

          > wizyta u psychiatry, nigdy nie odbędzie się w tym przypadku z własnej woli.

          wiec trudno bedzie oczekiwac, ze poslucha zalecen. chyba, ze w gre wchodzi
          szpital. ustawa psychiatryczna zaklada, ze wbrew woli mozna kogos polozyc do
          szpitala tylko, gdy zagraza sobie lub innym.

          nie dam rady teraz sprawdzic horoskopu, ale czy ktos ow podlaczyl sie urodzinowo
          do marsa i jowisza, a przy okazji neptuna (ew. saturna) - tranzytujacych?
          • queenmaya Re: do psychiatry? 20.12.05, 18:06
            romy_sznajder napisała:

            > ustawa psychiatryczna zaklada, ze wbrew woli mozna kogos polozyc do
            > szpitala tylko, gdy zagraza sobie lub innym.

            Ładnie to brzmi w teorii. W praktyce oznacza to "jeśli zabije kogoś lub
            przynajmniej poważnie zrani" to się go (chwilowo) hospitalizuje. A zaraz potem
            się go wypuści, bo przecież nie chciał zrobić nic złego, a że wariat, to nie
            jego wina, tylko choroby, która go dopadła.
            Wybaczcie sarkazm, ale obserwowałam z bliska zmagania pewnej rodziny, która
            miała nieszczęście mieć bliską krewną chorą na cyklofrenię. Baba była wybitnie
            inteligentna, a do tego cwańsza niż krewni i psychiatrzy i świetnie się bawiła
            niszcząc ludzi i nikt nie mógł jej nic zrobić.
            A co do horoskopu...
            Każdy horoskop można zinterpretować złośliwie (np. gdy kogoś nie lubimy) i wtedy
            wszystkie kwadratury czy koniunkcje Jowisza, Saturna, Urana, Neptuna, a
            szczególnie Plutona możemy uznać za symptomy bardzo ostrej, wręcz skrajnej
            patologii lub życzliwie, wnioskując, że są to aspekty niezwykle rozwojowe i
            dające duży potencjał.
            W życiu bywa czasem tak, że ktoś jadący na samych negatywach nagle doznaje
            jakiegoś olśnienia i zmienia kurs o 180°. I wtedy mamy dowód na to, że te same
            "ostre" aspekty można wykorzystywać zarówno niszcząco, jak i ku chwale.
            Widziałam reportaż o pewnym bardzo złym skinie i faszyście, którego wszyscy się
            bali, aż nagle, któregoś dnia, ten facet zaprzyjaźnił się z Żydem, Żyd pomógł mu
            znaleźć pracę, zapłacił kupę forsy za laserowe usunięcie faszystowskich tatuaży
            i dziś ten koleś jest chodzącym aniołem. Jeździ po kraju z antyfaszystowskimi
            wykładami i jest znanym działaczem politycznym.
            A horoskop wcale mu się nie zmienił, co najwyżej przeżył jakieś "oświecające"
            tranzyty czy progresje, a co najważniejsze właściwie na nie zareagował (a mógł
            przecież stać się jeszcze gorszy).
            • romy_sznajder Re: do psychiatry? 20.12.05, 18:24
              ja wiem, jak to brzmi w teorii, i tez wiele widzialam. sporo czasu kiedys jednej
              takiej "zagrazajacej" poswiecilam. cio nie zmienia faktu, ze tak jest. jesli
              ktos jest po probie samobojczej - idzie na chwile do szpitala. jesli jest
              grzeczny, za chwile wychodzi. o psychoterapii w szpitalach nie ma mowy.
              • neptus Re: do psychiatry? 21.12.05, 01:14
                W szpitalu psychoterapia jest ograniczona do absolutnego minimum. W poradni
                też. Po szpitalu kieruje się pacjenta na psychoterapie w specjalnych ośrodkach.
                Warunkiem jest jednak, zeby on tego chciał. Nie da się tego robić na siłę.
                Taki wzorcowy ośrodek dzienny mam o rzut beretem (nawet moherowym) i od 3 lat
                uczestniczy w jego zajęciach jeden z moich przyjaciół. Jestem pełna podziwu dla
                tego, co robią tam dla swoich podopiecznych. Są jeszcze ludzie, nie tylko
                kompetentni ale potrafiący wykonywać swoja pracę z ogromnym sercem.
            • neptus Re: do psychiatry? 21.12.05, 01:08
              Nie jest tak źle. Miałam sporo do czynienia ze schizofrenikami i wiem z
              doświadczenia, ze jest to możliwe, aby wymusic leczenie ZANIM dojdzie do
              tragedii.
    • undyna Re: do psychiatry? 20.12.05, 17:12
      dużo lepiej znam się na psychiatrii niż na astrologii, jeśli chcesz opisz mi
      jego zachowania na priv, zadam Ci konkretne pytania itd., może uda mi się Ci
      pomócsmile
    • undyna Re: do psychiatry? 20.12.05, 17:23
      coś tam niby jest
      saturn w XII- lęki ukryte, kompleksy, pluton w XI skłonność do manipulowania,
      potrzeba władzy, albo osoba zależna, pozostająca pod wpływem ludzi "mocnych",
      merkury w VIII w byku (może być, że lubi podstępy w komunikowaniu się i w
      myśleniu) kwadrat z tym plutonem, neptun w pierwszym: w negatywnych aspektach
      kłamczuch i aktor, który doskonale wczuwa się w nastroje innych, kwadrat do
      wenus w X, woli miłą nierzeczywistość od szarej nierzeczywistości.
      może być z tego psychopata, ale nie musi, jak już wielokrotnie pisałam raczkuję
      w astrologiismile)
      • undyna powinno być 20.12.05, 17:24
        od szarej rzeczywistoścismile
      • romy_sznajder Re: do psychiatry? 20.12.05, 17:31
        kwadrat wenus i neptuna moze dawac nadwrazliwosc. nademocjonalnosc, o ile choc
        jedna planeta jest silna. jesli sa wskazniki agresji to moze pasowac do "modnej"
        ostatnio ADHD dorosłych.

        psychopata na uczucia innych jest niewrazliwy. posiada deficyt leku i empatii
        pl.wikipedia.org/wiki/Psychopatia
        • undyna Re: do psychiatry? 20.12.05, 17:44
          jest jeszcze Lilith w bliźniaku w IX domu w kwadracie do saturna w XII domu na
          ascendencie, z tego co udało mi się kiedyś przeczytać o Lilith, w bliźniaku
          może powodować rozdwojenie i predysponuje do zaburzeń schizotypowych
          określenia psychopata użyłam, nie jako rozpoznanie osobowość psychopatyczna, bo
          w rozpoznania na podstaiwe radixu się nie "bawię" - za mało wiedzy, to było
          dość potoczne, jak zwykle zapominam o saturnie na ascendencie tego forumwink
          • romy_sznajder Re: do psychiatry? 20.12.05, 18:19
            rozrysowalam na szybko i widze uranika! saturn na desc, potezny mars [kon. ze
            sloncem], uran [na mc]i jowisz w baranie na desc, w kwardaturze do poteznego
            urana. buntownik [stlumiony przez saturna], ale jak na beczce prochu. i glosny,
            dowodzacy sposob bycia.
            w tranzytach saturn w kwardraturze do merkurego [a z nim jowisz i mars - wielkie
            ambicje, poczucie bycia ograniczanym, wielce frustrujace, a tu na plaszczyznie
            werbalno - umyslowej] i trygon urana do urana, a za chwile pluton w kwadracie do
            saturna.

            taki ktos psychiatrze sie nie podda, predzej sobie zrobi krzywde.
            spojrze jeszcze w nocy, bo nawyklam do mojego programu, ale trudna osobowosc sie
            wylania. choc intrygujaca.
            przekonany o wlasnej wyjatkowosci, agresywny?
            a przy tym pracowity i niekiedy szczesciarz?
          • czupakabra27 Re: do psychiatry? 20.12.05, 18:22
            chciałam jeszcze dodać, że nie musicie martwić się o los tej osoby i o to co
            mogłoby ją spotkac ze strony rodziny. nie mam nad nią żadnej władzy, już raczej
            ona nade mnąsad
            ja nawet nie myślę o ubezwłasnowolnieniu, a raczej o osobistej ewakuacji.

            Queenmayu, zgadzam się z tym co piszesz w całej rozciągłości.

            Undyno, Twoja szybka interpretacja jest w 99% prawdziwa. Jeśli znajdziesz czas
            to moze Ty na privie zadasz mi kilka specjalistycznych pytań, bo ja nawet nie
            wiem jak to wszystko opisać, od czego zacząć... Moze to nie jest pełnowymiarowa
            choroba, ale to co teraz określa sie zaburzeniem borderline...
            • romy_sznajder Re: do psychiatry? 20.12.05, 18:30
              > nie mam nad nią żadnej władzy, już raczej
              > ona nade mnąsad

              > Moze to nie jest pełnowymiarowa
              > choroba, ale to co teraz określa sie zaburzeniem borderline...

              to lepiej uciekac. osoby zwiazane z kims z BorderlinePD same potrzebuja opieki
              fachowca. tak przyznaja sami pograniczni.
              polecam serdecznie:
              bpd.szybkanauka.net/
              chyba najlepsza strona o borderline po polsku.
            • queenmaya Re: do psychiatry? 20.12.05, 19:10
              czupakabra27 napisała:

              > ja nawet nie myślę o ubezwłasnowolnieniu, a raczej o osobistej ewakuacji.

              Jeśli rzeczywiście jestes w stanie ewakuować się, to zrób to koniecznie i
              definitywnie!
              Z całą pewnością nie pomożesz temu człowiekowi (prawdę mówiąc nikt mu nie
              pomoże), to raczej on wykończy każdego, kto będzie się angażował w jego sprawy.
              Z moich obserwacji wynika, że osoby związane rodzinnie i emocjonalnie z osobami
              zaburzonymi psychicznie same potrzebują pomocy.
            • undyna Re: do psychiatry? 20.12.05, 19:23
              borderline to aktualnie ulubiony psychiatryczny worek do którego wrzuca
              się "niewiadomoco", jakkolwiek przyznam się bez biciawink, że mi też tak
              skojarzyło, nad pytaniami pomyślę dłużej i później, aktualnie mam okres
              przedświąteczny w pracy i w domu, ale jeśli bordeline, to musiałyby być
              zachowania autoagresywne lub agresywne, bez tego nie ma borderline, minimum
              niszczenie przedmiotów w afekcie, chorzy z tym zaburzeniem często robią sobie
              krzywdę, przypalają się papierosami np., albo kaleczą się ostrymi przedmiotami,
              lub bardziej subtelnie, chodzi o to, że zadają sobie ból fizyczny, żeby
              zagłuszyć bolesne emocje, częste są próby samobójcze, albo różnego rodzaju
              demonstracje typu na złość babci odmrożę sobie uszy, mogą też wyrażać swoją
              autoagresję poprzez prowokowanie otoczenia do zachowań agresywnych wobec
              siebie, ten typ panicznie boi się więzi i jej pragnie, szybko ją nawiązuje,
              wynosi nad piedestały i równie szybko dyskredytuje, masę rzeczy mi się
              przypomina postaram się jakoś po świętach zebrać to w logiczną całość,
              oczywiście jeśli, to co napisałam pasuje do tej osoby.
              • czupakabra27 Re: do psychiatry? 20.12.05, 20:21
                niszczenie przedmiotów pasuje do WH jak ulał, w młodości zdarzało się
                demolowanie mieszkania rodziców (matki i ojczyma). zdarzały się wizyty milicji
                (jeszcze wtedy milicji). na porządku dziennym jest ciskanie przedmiotów o
                ziemię, nawet w miejscach publicznych (nie ma znaczenia, kto patrzy, jak patrzy
                to nawet lepiej), wszystko to przepalatane z nastrojami przymilnymi, jowialnymi,
                pełnymi humoru - "udawajmy, że nic się nie stało".
                agresja pojawia się we śnie (wiem z opowiadań).koszmarne sny kończą się
                uderzeniami pięścią o ścianę, ale oberwać może też osoba leżąca obok.
                ostre przedmioty (noże, tasak)dają złudne poczucie bezpieczeństwa. lęk innych
                osób przed tymi narzędziami budzi u WH dobry humor.
              • romy_sznajder Re: do psychiatry? 21.12.05, 02:20
                pozno sie zrobilo, bardzo przepraszam.

                przyszlo mi do glowy, ze przeciwko borderline świadczy wiek. to zaburzenie
                wycisza sie kolo czterdziestki, jak zreszta wiekszosc zaburzen osobowosci.
                chyba, ze do tego czasu ktos wyciszy sie na zawsze w sposob drastyczny.
                Udyna, co sądzisz?
                aha, w zasadzie tez ksiezyc. bo niby w dobrym miejscu, w obszarze IC, tylko...
                odbiera aspety od Marsa [choc ze sloncem] i Urana. a to juz nieciekawie. no, ale
                moze mniej gozne, bo to tylko triseptyl, niezbyt scisly, albo niescisly
                kwinkunks... staram sie myslec pozytywniesad

                No i Saturn. Saturn na asc blokuje, moglby dzialac jako wytlumiacz zlych
                sklonnosci - co ma wady oczywiscie, bo furia skumulowana jest nieobliczalna -
                ale pelna godzina urodzin jest mocno podejrzana. gdyby to bylo 15-20 min. po
                drugiej, Saturn odsuwa sie od ascendentu na ponad 10 stopni.

                wszystkie planety pokoleniowe sa w tym horoskopie aktywne. czyli osobowosc
                wymagajaca pracy, a skoro nic takiego sie nie dzialo, sa klopoty. obsadzone MC
                chce uznania spolecznego, to pewnie jest rzut na tasme [54 lata], a kariera
                uraniczna nigdy nie jest konwencjonalna. na urana w mc dziala ulatwiajacym
                trygonem uran tranzytujacy.
                uciekac!
                • undyna Re: do psychiatry? 21.12.05, 07:51
                  faktem jest, że najsatrszy bordeline z jakim się spotkałam miał 26 lat, zresztą
                  brak jakiejkolwiek autoagresji w opisie zaprzecza temu rozpoznaniu, jak do tej
                  pory opis zachowań wskazuje na utrwalone cechy zaburzonej osobowości (dużo
                  zachowań dyssocjalnych), ciekawa jestem jak z nieufnością, podejrzliwością,
                  produkowaniem fałszywych przekonań, izolowaniem się przynajmniej okresowym od
                  otoczenia, epizodami kryzysu tożsamości, teoriami nadwartościowymi, poczuciem
                  misji, czy ta osoba jest wyższościowa? (tu akurat wydaje się być, jak napisałaś
                  obsadzone MC).
                  • czupakabra27 Re: do psychiatry? 21.12.05, 11:01
                    raczej totalne niedowartościowanie, poczucie odepchnięcia, bycia marginesem
                    wynikające z nieszczęśliwego dzieciństwa - brak ojca, wychowywanie przez babcię,
                    bo matka znalazła sobie nowego partnera i urodziła kolejne dziecko. WH w
                    dzieciństwie nadaktywny, agresywny, niszczący przedmioty, popadajacy w
                    konflikty. choś inteligentny, szybko zakończył edukację. zabrałko cierpliwości
                    jego i opiekunów.
                    czasowa izolacja zdarza sie często. kontakt jest możliwy tylko kiedy on ma na to
                    ochotę. czasem jest to ok 10 telefonów dziennie + wizyta, a czasem całkowiete
                    zamknięcie, odcięcie telefonu. przyjemnosć ze wzbudzania niepokoju u tej części
                    rodziny, którą jeszcze obchodzi. ta druga część ma go za nic, za natręta, którym
                    w rzeczywistości dzięki im usilnej "pracy" się stał. ale tylko na zdaniu tej
                    czesci rodziny mu zalezy, jest uzależniony od niej całkowicie. jeden zyczliwy
                    gest z ich strony, a gotów jest wiele dla nich zrobić.
                    WH lgnie do tych, którzy go nie szanują, odrzuca tych, którzy darzą go mimo
                    wszystkich jego czynów, nadal ludzkimi ciepłymi uczuciami.
                    pomysłowy i pracowity, choć nie uznaje żadnego szefa. w młodości ledwo po kilka
                    tygodni zagrzewał miejsce w jakichś pracach. doszedł do znacznych pieniedzy,
                    które są przedmiotem nienawisci części rodziny. wg WH pieniadze i wysokie
                    stanowiska określają wartość człowieka.
                    do tego intuicja na niemal zwierzęcym poziomie, jakby 6 zmysł.
                    poczucie misji zdarza się okresowo. angażowanie się w dobroczynność kończy sie
                    jedynie na myśleniu i słowach. a słowa są dla niego najwazniejsze. jest to jedna
                    wielka przewalająca się masa wody.
                    WH gromadzi przedmioty niepotrzebne, nie umie nieczego wyrzucać. dom zamienia w
                    rupieciarnie i aż strach pomyśleć co będzie na starość.

                    autoagresji brak. lęk o własne ciało, posuniety do granic fobi. mnóstwo
                    wyimaginowanych chorób. natomiast co ciekawe, często zdarzają się lekkie
                    obrażenia przypadkowe, często głowy.

                    WH świadomy jak tragiczny wpływ na jego zachowanie moze mieć alkohol wogóle nie
                    pije. nie pali, nie zażywa narkotyków. nałogi potępia.

                    nieufnosć, podejrzliwosć, aktorstwo i kłamstwa są na porządku dziennym. jest to
                    klasyczny przykład osoby, którą możnaby nazwac fałszywą. po okresach
                    nadaktywnosci pojawia się apatia, zmęczenie, drażliwość.

                    długo by tak jeszcze można.

                    czy to widać w radixie?
        • czupakabra27 Re: do psychiatry? 20.12.05, 18:13
          tak Romy, ja też myślałam o ADHD, bo jest i nadaktywnosć ruchowa i psychiczna i
          agresja. oczywiście oceniam to tylko z pozycji laika.

          "Nie ma przeciętnych kotów" - Colette
          • romy_sznajder Re: do psychiatry? 20.12.05, 18:22
            wlasnie, ADHD jest tylez "modne", co zaskakujaco czeste. to jest nieznosna dla
            czlowieka okresowa nadwrazliwosc na dzwieki, ludzi, brak koncentracji, a przy
            tym, jesli ktos taki juz sam cos zrobi, to glosno i drazniaco.
            oczywiscie jeden chory [zaburzony? jak to nazwac? dotkniety ADHD, o tak]
            drugiermu nierowny, ale wydaje mi sie, ze jeskli ktos sam soba nie jest na tyle
            zmeczony, ze szuka diagnozy, to nic nie da sobie powiedziec, pomoc.
            ale ADHD-owcy sa bardzo czesto genialnie zdolni w jakiejs dziedzinie.
            • lwi2 Re: do psychiatry? 22.12.05, 13:22
              Cytat z netu. Widać w tym wyraźne tropy astrologiczne, ale jakie?
              Wydaje się, że może tutaj chodzić np. o relacje Słońca do Księżyca, ale
              człowiek ów ma idealny trygon. Natomiast jest półtorakwadratura Słońca i
              Neptuna.

              "Osoby chore psychicznie, z którymi rozmawiamy, na zewnątrz
              zachowują się podobnie jak normalne. Różnicę dostrzegamy gdy
              zadajemy im pytania. Widzimy, że nas słuchają nie słysząc,
              wiedzą nie wiedząc, widzą nie widząc. Dzieje się tak ponieważ
              ich podświadomość, która nimi kieruje, prowokuje podobne
              zachowania co świadoma część umysłu. Zatem generalnie trudno
              jest powiedzieć czy zachowanie człowieka jest świadome czy nie.
              Warto dodać, że granica pomiędzy stanem choroby psychicznej a
              normalnym jest dość płynna. Kluczem do wyjścia z choroby jest
              poznanie specyficznego języka podświadomości konkretnej osoby i
              podążanie tym śladem aż do światła.

              Gdy nasza świadomość jest pod wpływem przesądów, iluzji,
              niespełnionych pragnień znaczy to, że treści nieświadome silnie
              przenikają do świadomej części psyche, aż do momentu przerwania
              tamy. Gdy nieświadome treści przeleją się do świadomości
              człowiek zaczyna żyć życiem odległym od normalnych instynktów,
              natury i prawdy."

              Pozdrawiam
              Lwi
              • ogrom Re: do psychiatry? 22.12.05, 17:25
                Lwi ale jakie relacje ???
                cytat:"Wydaje się, że może tutaj chodzić np. o relacje Słońca do Księżyca"
    • ogrom Re: do psychiatry? 22.12.05, 17:30
      zresztą sugerujesz że choroba psychiczna bierze się stąd że podświadomość i
      świadomość się ze sobą zlewają lub ewentualnie w jakiś sposób podświadomosc ma
      większy wpływ na świadomość niż u oosby tzw. normalnej?

      a może Undyna by się wypowiedziała bo z jej wpisów wynika, że jest psychiatrą.
      pozdrawiam
      • lwi2 Re: do psychiatry? 22.12.05, 20:26
        To nie ja uważam, to jest cytat:
        www.astrolog.exporter.pl/psychologia/choroba_psychiczna.html
        • hope_77 Re: do psychiatry? 25.12.05, 11:35
          Wyglada na to, ze diagnoza jest konieczna. Jest tylko problem jak doprawadzic
          ta osobe do specjalistycznej placowki, zeby otrzymala pomoc. Znalam osobe ze
          schozofrenia i paranoja, balam sie jej a szczegolnie jej nieobliczalnosci.
          Czy jest ktos z rodziny tej osoby, z kim moglabys porozmawiac i wspolnie cos
          postanowic? Trzymaj sie.
      • undyna Re: do psychiatry? 26.12.05, 11:05
        z opisu przypadku wynika, że ta osoba nie choruje na psychozę (chociaż, to
        powinno się stwierdzić po badaniu i obserwacji), tylko zaburzenia osobowości,
        lub nawet tylko ich cechy, jeśli tak rzeczywiście jest, doprowadzanie takiej
        osoby do psychiatry jest często grą niewartą świeczki, zaburzenia osobowości w
        tym wieku są już koszmarnie utrwalone, nic się z tym nie zrobić, lepiej po
        prostu się odsunąć od takiej osoby.
        Jeśli chodzi o świadomość, a podświadomość w chorobie psychicznej takiej jak
        psychoza (np. schizofrenia), to po pierwsze z tego co napisała Liwi jakby nic
        nie wynika, tzn. gdzieś dzwoni, ale niewiadomo gdzie i po co.
        To jest tak trudne do wytłumaczenia laikowi, że nie mam pojęcia od czego zacząć.
        Jednak to nie chodzi o to, że podświadomość zlewa się ze świadomością i z
        jaźnią, ale często jest tak, że chory z powodu choroby projektuje to co
        nieuświadomione na zewnątrz i odbiera, przeżywa jako zewnętrzną rzeczywistość
        nie zdając sobie sprawy, że to jego własne.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka