Dodaj do ulubionych

Descendent w praktyce

24.06.06, 09:29
"Tu są ludzkie stosunki oparte na zasadzie dawania i brania, wymiany idei.
Descendent związany jest ze wszelkiego rodzaju współzawodnictwem,
rywalizacją, przeciwnościami, walką, wrogością, narzekaniem i karami
pieniężnymi. Descendent opowiada też o obrazie partnera, charakterze
małżeństwa, zewnętrznej działalności, charakterze porozumień i cechach wrogów.

To nie tylko obraz partnera jak się okazuje, również wroga. "

cytat z IEA: www.encyklopedia.drem.strefa.pl/


Jak to jest z Descendentem w praktyce? Rozumiem to tak: jesli ktoś
przykładowo ma Descendent w Bliźniaku to przyciąga solarne Bliźniaki albo
tych, co maja Bliźniaka mocno podkreslonego w horoskopie (np. planety
osobiste w tym znaku). A może wręcz odwrotnie - on sam do takich własnie osob
Bliźniakowatych lgnie?

Desc to rownież obraz wroga (więc jak mniemam z Bliźniakiem (Bliźniakowatym)
może być albo miłosc albo nienawiść.

Desc to także obraz związku - jak własciwie wygląda związek pod znakiem
Bliźniąt, bo jakoś sobie tego nie wyobrażam - niezdedydowanie, szybkie
nudzenie się kolejnymi partnerami, dwu facetów równoczesnie???

Podejscie do uczuc to Wenus. Jesli np. ktoś ma Descendent w Bliźniaku a Wenus
w Pannie daje to kwadrat (sprzecznośc). Czy wtedy osoba z bliżniakowatym
obrazem związku sama siebie strofuje? Z jednej strony by chciała takiego luz-
blusu bliżniaczego a z drugiej skrupulatna i powsciagliwa Panna dochodzi do
głosu no i wyglada to tak: chciałabym ale boję się? Coś czytałam też, że
Wenus w Pannie choć początkowo skromna może w poźniejszych latach stać się
nimfomanką. wink

Proszę o wypowiedz fachowców na ile prawdziwe są moje gdybania.
Obserwuj wątek
    • pani.jazz Re: Descendent w praktyce 24.06.06, 11:09
      anulenka7 napisała:

      > Jak to jest z Descendentem w praktyce? Rozumiem to tak: jesli ktoś
      > przykładowo ma Descendent w Bliźniaku to przyciąga solarne Bliźniaki albo
      > tych, co maja Bliźniaka mocno podkreslonego w horoskopie (np. planety
      > osobiste w tym znaku). A może wręcz odwrotnie - on sam do takich własnie osob
      > Bliźniakowatych lgnie?

      Niekoniecznie. Ja mam desc w Rybach i znam chyba tylko jedna osobe, ktora jest
      solarna Ryba (co prawda jest moja przyjaciolka), ludzi z podkreslonymi Rybami
      znam niewielu. Ale oczywiscie, jedni ludzie przyciagaja innych swoim znakiem
      swojego ascendentu, inni znakiem slonecznym, a kolejni descendentem.

      > Desc to rownież obraz wroga (więc jak mniemam z Bliźniakiem (Bliźniakowatym)
      > może być albo miłosc albo nienawiść.

      Wydaje mi sie, ze za czesto kojarzy sie dom siodmy z malzenstwem - przez to
      podciaga sie pod niego milosc i emocje. A to nie to miejsce. Emocje sa w domu
      piatym, osmym, dwunastym, czasem w jedenastym. Dom siodmy to formalne zwiazki z
      ludzmi. Tu sa wszyscy Twoi wspolpracownicy, szefowie, rowniez malzonkowie i
      Twoje do nich podejscie, sposob, w jaki z nimi zyjesz. Opcji z wrogami akurat w
      tym domu nie rozumiem (pewnie dlatego, ze wrogow sobie nie robie wink). Moze ktos
      bedzie potrafil mi to wyjasnic?

      > Desc to także obraz związku - jak własciwie wygląda związek pod znakiem
      > Bliźniąt, bo jakoś sobie tego nie wyobrażam - niezdedydowanie, szybkie
      > nudzenie się kolejnymi partnerami, dwu facetów równoczesnie???

      Descendent mowi o raczej o naszym podejsciu do innych ludzi - czlowiek z desc w
      Bliznietach bedzie staral sie byc dusza towarzystwa, bedzie z innymi zawieral
      zwiazki dosc powierzchowne, ale przyjemne, oparte na zabawie i wymianie
      informacji. Oczywiscie, pisze o archetypowej sytuacji, bo przeciez rozne uklady
      moga ten wplyw diametralnie zmienic.
      Obrazu zwiazkow emocjonalnych szukaj raczej w domu piatym, ktory odpowiada
      bezposrednio za romanse i milosc.

      > Podejscie do uczuc to Wenus. Jesli np. ktoś ma Descendent w Bliźniaku a Wenus
      > w Pannie daje to kwadrat (sprzecznośc). Czy wtedy osoba z bliżniakowatym
      > obrazem związku sama siebie strofuje? Z jednej strony by chciała takiego luz-
      > blusu bliżniaczego a z drugiej skrupulatna i powsciagliwa Panna dochodzi do
      > głosu no i wyglada to tak: chciałabym ale boję się? Coś czytałam też, że
      > Wenus w Pannie choć początkowo skromna może w poźniejszych latach stać się
      > nimfomanką. wink

      Od emocji jest Ksiezyc, Wenus wskazuje na to, co lubisz, co Ci sie podoba. Te
      dwa wplywy oczywiscie sie lacza.
      To, co piszesz o kwadraturze Wenus/desc - "chcialabym, a boje sie" - dotyczy
      raczej kwadratury Wenus/asc. Pamietaj, ze Strzelce sa nie mniej postrzelone niz
      Blizniaki wink. Ale piszesz prawdziwie smile.

      Mam nadzieje, ze troszke Ci rozjasnilam. Jesli masz jeszcze jakies watpliwosci,
      to pisz smile. A jesli ja zrobilam jakies bledy, to prosze na mnie nie krzyczec,
      tylko spokojnie wyjasnic. Desc w Rybach jest bardzo wrazliwy wink.

      Pozdrawiam,
      pani.jazz
      • male_conieco Re: Descendent w praktyce 24.06.06, 12:00
        Dla mnie Descendent to taka "maska" (wiadomo, symbol maski to temat rzeka, ja
        bym ją widziała jako drugie jawink ), którą przybieramy po wyjściu do ludzi, w
        kontakcie z drugim człowiekiem. O naszej potrzebie bycia z drugim. Ja jestem
        descendentalny Raczek, i prócz tego, że często przyciągam racze istoty, to
        bardzo wiele ludzi, klasyfikuje mnie jako słonecznego Raka, którym nie jestem.
        Ale jest we mnie ta racza potrzeba kochania i bycia kochania, pewna bluszczowość
        i nieporadność, pozorna tylko i powierzchowna, i często jestem onieśmielona w
        nowym towarzystwie. No, i zdjęcia jakie mam w albumie, zdjęcia, które ktoś mi
        robił, lub sama sobie (uwielbiam się sama fotografować wink), ukazują taką właśnie
        typową raczycę wink Descendent to "domowo" znak Wagi, zastanawia mnie więc, czy
        np. nie odpowiada za ubranie (ubranie jako kostium, ta wlasnie maska), styl
        ubierania również.
      • anahella Re: Descendent w praktyce 24.06.06, 13:02
        pani.jazz napisała:

        > Opcji z wrogami akurat w
        > tym domu nie rozumiem (pewnie dlatego, ze wrogow sobie nie robie wink).

        Zaczne od tego, ze lubie czasem zrownac pojecie domu i znaku, by lepiej pokazac
        przeplyw energii.

        Ty stoisz na Ascendencie, a naprzeciwko Ciebie stoi ktos na Descendencie. Dla
        mnie takim najbardziej archtypowym ukazaniem opozcyji tej osi jest spotkanie
        Robin Hooda z Malym Johnem. Widzialam wiele ekraizacji, w wiekszosci z nich to
        spotkanie odbywa sie na kladce nad rzeczka: jeden idzie w jedna strone, drugi w
        druga, na kladce jest miejsce dla jednej osoby. Ktos musi ustapic: Baran
        (ascendent)? ?Alez skad, on idzie, nie wolno go zatrzymywac. Waga (descendent)?
        Na litosc boska, przeciez wedlug Wagi swiat jest najfajnieszy, gdy fajnie jest
        Wadze. No to musi byc pojedynek.

        Oni przez chwile byli wrogami, bo weszli sobie na os horyzontu. Wrogosci nie
        ciagneli, bo zrealiowali te os inaczej.

        Slowo "wrog" jest jednoznaczne i kojarzy nam sie negatywnie. Wole uzywac tu
        slowa "konkurent". Siodmodomowy wrog jest czlowiekiem, ktory chce tego samego co
        ja, ale niekoniecznie mi z nim po drodze. Jesli sie dogadam (Waga) to pojdziemy
        razem. Jesli nie (Baran), bedzie walka.

        Przykladow moze byc mnostwo: podpisujesz umowe o prace: ty chcesz pieniedzy,
        szef chce Twojej pracy. Zeby sie to turlalo - Ty pracujesz, on Ci placi. Ty
        siedzisz na Ascendencie (energia Barana - wkladasz swoja energie) a raz w
        miesiacu szef robi przelew (Wtedy Twoj descendnet jest ascendentetem szefa - on
        czyni ruch. ).

        albo inny: sportowiec i jego przeciwnik. To klasyczna osc horyzontu. Przeciwnik
        nie musi byc jego wrogiem, po rozgrywce moga isc razem na plotki, ale w chwili
        meczu sa przeciwnikami, bo kazdy z nich chce tego samego: zwyciestwa.
        • pani.jazz Re: Descendent w praktyce 25.06.06, 13:52
          Dzieki za wyjasnienie smile. Wlasnie to slowo "wrog" mnie uwieralo. Konkuerent brzmi o niebo lepiej wink.
    • anahella Re: Descendent w praktyce 24.06.06, 12:44
      anulenka7 napisała:

      > Jak to jest z Descendentem w praktyce? Rozumiem to tak: jesli ktoś
      > przykładowo ma Descendent w Bliźniaku to przyciąga solarne Bliźniaki albo
      > tych, co maja Bliźniaka mocno podkreslonego w horoskopie (np. planety
      > osobiste w tym znaku). A może wręcz odwrotnie - on sam do takich własnie osob
      > Bliźniakowatych lgnie?

      I tak i nie. To jedna z mozliwych kanalizacji takiego ukladu. Znam pary, w
      ktorych partnerzy wchodza czyms waznym na descendent. Znam rowniez, takie, ktore
      nie maja ww. ukladu i nie sa przez to malzenstwami gorszymi.

      Mysle, ze descendent to taki punkt, ktoryp pokazuje jak traktujemy osoby, z
      ktorymi nam po drodze lub nie, ale mamy z nimi umowy. Malenstwo to umowa, tyle
      ze towarzyszy jej cos innego niz umowa o pracesmile

      >
      > Desc to rownież obraz wroga (więc jak mniemam z Bliźniakiem (Bliźniakowatym)
      > może być albo miłosc albo nienawiść.

      Zajrzyj sobie na sale sadowe, gdzie sie udziela rozwodowsmile Zobaczysz jak z
      meza/zony ludzie robia sobie wrogowsmile


      >
      > Desc to także obraz związku - jak własciwie wygląda związek pod znakiem
      > Bliźniąt, bo jakoś sobie tego nie wyobrażam - niezdedydowanie, szybkie
      > nudzenie się kolejnymi partnerami, dwu facetów równoczesnie???

      Moze byc tak, ale dlaczego od razu fatalistycznie? smile Merkury i Bliznieta to
      zdobywanie wiedzy. Ascendentalne Strzelce ucza sie parntera bardziej niz
      pozostale. Znam Strzelca ascendentowego (kobieta) ona w kolko i naokraglo gada o
      swoim mezu. Gdy go poznala myslalam ze to tylko pierwsze zauroczenie, i kidys
      przestanie. Ale sa juz ze soba kilkanascie lat i ona nadal gada glownie o nimsmile
      Zatem nie ma co wrozyc z kolka, bo nie o to chodzi.
      Jesli masz na Descendencie Bliznieta, to jest to obraz czlowieka, jakiego bys
      chciala, jakiego poszukujesz, czyli w Twoim przypadku czlowiek-intelektualista.
      Czy takiego znajdziesz? O tym mowi reszta horoskopu oraz tranzyty.


      >
      > Podejscie do uczuc to Wenus. Jesli np. ktoś ma Descendent w Bliźniaku a Wenus
      > w Pannie daje to kwadrat (sprzecznośc). Czy wtedy osoba z bliżniakowatym
      > obrazem związku sama siebie strofuje? Z jednej strony by chciała takiego luz-
      > blusu bliżniaczego a z drugiej skrupulatna i powsciagliwa Panna dochodzi do
      > głosu no i wyglada to tak: chciałabym ale boję się? Coś czytałam też, że
      > Wenus w Pannie choć początkowo skromna może w poźniejszych latach stać się
      > nimfomanką. wink

      Ta kwadratura wyglada tak: "ty przyniesiesz informacje, a ja je uporzadkuje".
      Jak to ma sie do malzenstwa? Bliznieta wnosza w zycie WH nowa wiedze na temat
      zycia, a Panna nie zostawi jej ot tak sobie, zeby sie samo rozwijalo. Panna
      bedzie zycie malzenskie analizowac, porzadkowac, organizowac.

      Z ta nimfomanka bym nie przeszkadzala. Do zostania nimfomanka jeszcze potrzebny
      jest odpowiedni Marssmile
    • arcoiris1 Re: Descendent w praktyce 24.06.06, 15:17
      Mam Dsc w Raku, Słonce we Lwie. Jak juz to przyciagam Lwy, a te czasem maja cos
      w Raku- tylko na tej zasadzie ktos mi czymś może wejśc w 7 dom. Tak zwane silne
      Raki mnie nie pociagają, ani ja do nich nie lgnę. Jesli chodzi o facetów-
      pociagaja mnie Skorpiony, ale to pewnie dlatego że, Księzyc mam w kon z
      Plutonem, Słonce i Wenus w 8 domu, a Marsa w Byku w końcówce 4 domu (czyli oś
      IC Byk/MC Skorpion u mnie działa jesli chodzi o związki z ludzmi). Czyli
      pociaga mnie w sumie Woda ale nie kazda, a juz najmniej ta Rybia- nie czuję z
      Rybami żadnego linka. Jedyna Ryba,ktora uwielbiam, kocham na maxa i mam do niej
      stosunek inny niz obojetny to mój ojciec z 5 planetami w Rybach w 11 domu
      (notabene wiekszego "społecznika" i osoby bezinteresownej nie znam, wspaniały
      człowiek, oddalby ostatnie pieniądze i koszulę na ratowanie jeziora nad ktore
      co weekend chadza na ryby, zawsze sprząta świat wiosną, zakłada liczne
      towarzystwa ochrony przyrody, udziela sie w róznych gminnych, osiedlowych
      zgromadzeniach, wycina krzaki, usuwa drzewa nadgryzione przez bobry, robi
      przereble, żeby ryby miały czym oddychac, jest inicjatorem wszelkich akcji,
      które miałyby zapewnic bezpieczeństwo i komfort ludzi i zwierząt z pobliskiej
      okolicy smile.
      Nikt tez nie bierze mnie za Raka, jeszcze nigdy mi się nie zdarzylo zeby ktoś
      zgadując zaproponował ten własnie znak. Jesli chodzi o Koziorożca, tez jakos
      mnie nie pociągają, ani nie lgną do mnie.. Tyle że u mnie ta os nietypowa-
      Księzyc, czyli Wł Dsc jest do niego wraz z Plutonem w dokładnej kwadraturze;
      podejrzewam, że własnie dlatego tak jest bo cokolwiek ląduje mi na Dcs to robi
      kwadrat do tej koniunkcji i jest kiszka. To samo tyczy sie Asc- tez ta kon robi
      dokładny kwadrat.

      I teraz- moja przyjaciółka najlepsza- Słońce w Bliznietach pada na mój 5 dom,
      Pluton na Dcs, najlepsze kolezanki z pracy- jedna Lwica, druga Skorpion, szef-
      Skorpion, najfajniejszy kolega z pracy- Wodnik czyli po opozycji do Słonca
      (wiecznie sie z nim kłóce na niby, cały czas sie kontrujemy,przekomarzamy a
      moja kolezanka Skorpionica rozładowuje nasze napięcia- tak wczoraj ujęła ze
      smiechem nasze stosunki, nie mając pojęcia ze jest wierzchołkiem naszego
      biurowego Półkrzyża Stałego Lew/Wodnik/Skorpion), dalej, druga przyjaciółka-
      Skorpion z Uranem na Słońcu, więc Wodnikowy, mój ex- Baran Asc Bliżnieta, zero
      czegokolwiek w Raku czy Koziorozcu, miłosc mego zycia- Skorpion z silnym
      Strzelcem i Księzycem w Wodniku. Gdzie tu Raki? Zimują w moich związkach wink

      Ale mysle sobie że tranzty mogą sprawic że jestesmy bardziej podatni na jakies
      wibracje- a popros Ryb- kompletnie ich teraz wokół mnie nie ma i ich
      kompletnie nie kumam, ale wszystkie moje miłości licelane to były, o dziwo,
      Ryby i okres kiedy Neptun siedział mi na Asc. wink
      • arcoiris1 Re: Descendent w praktyce 24.06.06, 15:32
        a propos Koziorożców i mojego pokopanego Asc który nijak do mnie nie przystaje-
        wedlug Liz Green jestem typem intuicyjno-powietrznym z niedorozwnięta funkcją
        Ziemii, dlatego mnie taki typowy Koziorożec raczej drażni niż pociaga. Z jednej
        strony w sumie pociaga, no bo umówmy się- nie zginę z taką Koza czy Bykiem (no
        i bodajże jedyne sa to jedyne znaki bedące w stanie zapewnic Lwu tak zwany
        komfort materialny)- rzcezy w których ja sie gubie i ktorych nie znoszę czyli
        rachunki, urzedy, płatnosci, umowy wszelakie, jakies systemy majace zapewnic
        finansowe bezpieczęnstwo na starość, wszystko byłoby uregulowane, na co mój
        Ogien i Powietrze kompletnie nie zwracają uwagi, ot takie drobiazgi, które
        raczej przeszkadzaja w wyrażaniu siebie i tylko zabieraja czas wink Ale na
        dłuzsza mete Koziorożec albo Byk by mnie wykonczyl. wink
        • wasza_bogini Re: Descendent w praktyce 24.06.06, 15:46
          rzcezy w których ja sie gubie i ktorych nie znoszę czyli
          > rachunki, urzedy, płatnosci, umowy wszelakie, jakies systemy majace zapewnic
          > finansowe bezpieczęnstwo na starość, wszystko byłoby uregulowane, na co mój
          > Ogien i Powietrze kompletnie nie zwracają uwagi, ot takie drobiazgi, które
          > raczej przeszkadzaja w wyrażaniu siebie i tylko zabieraja czas wink

          arcoiris. ale czy to nie jest wlasnie koziorozec?
          ja mam podobnie( ascendent w koziorozcu), moja mama jest koziorozcem i mam
          wrazenie, ze koziorozce sa minimalistyczne i nie znosza takich pierdu, pierdu
          zreszta tak jak all kiedys pisala, ze koziorozce najchetniej by wyznaczyly kogos
          do pracy.

          a spojrz na borowskiego z sd pl. przeciez on tez uzywa brzytwy ockhamawink
          • arcoiris1 Re: Descendent w praktyce 24.06.06, 15:56
            a juz Lew z Asc Koziorożec to by tylko do roboty wyznaczał wink
            bardziej szefującej kombinacji zodiakalnej chyba nie ma. No niestety, jest moim
            udziałem. Co ja na to poradzę. A jeszcze Saturn w 7. Zaraz dojde do wniosku, że
            mam trudny charakter wink
            Moja mama tez jest Koziorożcem z Asc Skorpion i no, wlasnie, jakoś trudno o nic
            porozumienia wink lepiej z bratem, bo ma chociaz Asc w Wadze. wink

      • pani.jazz Re: Descendent w praktyce 25.06.06, 23:24
        Mam Slonce w Raku, Ksiezyc w Pannie, Dsc w Rybach.

        Znam sporo osob z ktoras z osi Panna/Ryby, ale niewiele z czymkolwiek innym w Rybach. Okazuje sie jednak, ze jesli ktos ma tam cos osobistego, to nawiazuje sie miedzy nami naturalna nic sympatii. Wiekszosc z tych znajomosci jednak po rybiemu sie rozplywa. Ryby sa bardzo trudnym do pozytywnej realizacji znakiem i niestety, wiekszosc tych, na ktore sie natykam, niewiele maja z oslawionej rybiej wielkodusznosci, a wiecej z nieporadnosci i uzalania sie nad soba (czego, jako ascendentalna Panna nie znosze). Co nie zmienia faktu, ze moja jedyna i ukochana przyjaciolka to osobka ze Sloncem, Merkurym, Ksiezycem i prawdopodobnie descendentem w Rybach smile.

        Sloncem przyciagalam ludzi przez jakis czas w momencie, kiedy pare lat temu uruchomilo sie moje zycie towarzyskie. Tym razem pojawialy sie Ksiezyce w Raku w meskich horoskopach. Wszystkie zaginely w odmetach czasu. Ostal sie tylko Rak ascendentalny z Marsem i Sloncem w Raku, w domu pierwszym. Jest moim lubym.

        Z Ksiezycem nie mam zbyt wielu doswiadczen, bo choc w moim zyciu pelni role nieposlednia, to nie sciaga do mnie zbyt wielu panniastych ludzi. To znaczy jesli nie liczyc rodziny (od strony mamy), bo tu nie ma nikogo bez czegos osobistego w Pannie.

        Natomiast po Wenus w Byku od dziecka uwielbiam Byczki. Nie znam ich moze za duzo, ale wszystkie bardzo lubie. Najbardziej chyba te Ksiezycowe i Wenusowe.

        Pozdrawiam,
        pani.jazz
    • am98 Re: Descendent w praktyce 24.06.06, 16:13
      anulenka7 napisała:

      (...)

      Jak to jest z Descendentem w praktyce?

      (...)

      Ktoś za mnie napisał artykuł wink, wczoraj wieczorem o tym myślałam ha! wink.
      Zastanawiam się od dłuższego czasu na ile DSC reprezentuje mnie, bo przecież,
      jakby nań nie patrzeć - wpisany jest w mój horoskop, na ile ludzi, których
      spotykam; na ile swoją postawą, działaniami (być może często nieświadomie)
      próbuję w jakiś sposób wyrazić ekspresję, wibracje DSC, i czy w ogóle?..bo też
      ponoć do niego dążę...
      Mogłabym tutaj, wzorem Sarny, która onegdaj składała zażalenie w sprawie Urana,
      do którego akurat nie mam żadnych zastrzeżeń wink, złożyć zażalenie w sprawie
      DSC wink. Jak Bóg mi świadkiem nie spotkałam jeszcze nigdy Skorpiona (bo ten
      znak mam na DSC), który powaliłby mnie na kolana, zaczarował, owładnął
      magnetyzmem swoich skorpionicznych oczu wink. Najwięcej plutonicznych i
      skorpioniastych spotykam tutaj, na tym forum, a jak się manifestuje tutaj
      opisywana energia w rzeczywistości - pozostaje mi Wam Wszystkim wierzyć na
      słowo wink ha!.
      Pierwszą i ostatnią osobą, która wyraża w jakiś sposób energie mojego DSC jest
      mój własny Ojciec, i może dlatego, bo miałam to na co dzień, wibracje tego
      znaku nie robią już na mnie żadnego wrażenia.
      Ale... od jakiegoś czasu pracuję z dziewczyną, z którą mamy ścisłe odwrócenie
      osi, czyli mój ASC w kon z jej DSC, jest to o tyle ciekawe, że tak jak u mnie
      władca ASC jest w kwdracie do władcy DSC, tak u niej jest tak samo, czyli
      Pluton władca ASC w kwadracie do Wenus - władcy DSC. Niesamowicie zaintrygowała
      mnie ta osoba i to dużo wcześniej niż "wyrysowałam" jej kółko.
      Pierwsza myśl, która przyszła mi do głowy, po zlokalizowaniu takich układów -
      coś w tym musi być! Druga myśl: być może ta osoba jest jakimś kluczem,
      drogowskazem do mnie samej, nauką, wskazówką? Ale niestety nic więcej do głowy
      mi nie przychodzi wink.
      Najwięcej ludzi, których spotykałam w swoim życiu, spotykałam po swoim XI
      domowym Księżcycu, a więc solarne Wodniki, za którymi wprost przepadam wink oraz
      po Słońcu - czyli Bliźnięta, które uwielbiam wink, nigdy natomiast nie miałam
      dłużej do czynienia, idąc dalej po trygonie - z solarnymi Wagami i też ciekawa
      jestem jak taka wagowa energia się materializuje na co dzień (?).
      Ewentualni "partnerzy" - choć nie jest to najlepsze określenie, których
      onegdaj.. spotykałam poprzez swój DSC reprezentowali bardziej energie mojego
      VII domowego Neptuna ( ale było to raczej, jak to z Neptunem w takim położeniu
      bywa - moje o nich wyobrażenie, a nie oni sami! Choć ..., zastanowiłam się
      właśnie - też nie do końca) oraz Urana, do którego już nie mam słów, bo potrafi
      nieźle pojechać po psychice, a z tym nie da się żyć na dłuższą metę i bardzo
      dobrze zresztą!
    • neptus Re: Descendent w praktyce 24.06.06, 18:28
      Zareczam, ze zaden Strzelec nie jest moim wrogiem ani z żadnym Strzelcem nie
      tworzyłam nigdy związku mesko-damskiego ani służbowego. Natomiast Strzelcem
      bardzo archetypowym była moja mama, ktoiała ogromny wpływ na to, kim teraz
      jestem i jak odnosze sie do ludzi.
      Wiele zrodel podaje absurdalne formulki typu desc. w Koziorozcu, bedziesz miec
      meza Koziorozca. To sie nie sprawdza, w kazdym razie ja takiego przypadku dotad
      nie spotkałam i jesli spotkam, to bedzie to wyjatek potwierdzajacy brak reguly.
      Najsilniej partnera/partnerke przyciaga Ksiezyc, bo on glownie zawiaduje
      naszymi emocjami, w tym pociagiem erotycznym. Przy czym takze nie oznacza to,
      ze przyciagamy ludzi spod znaku Ksiezyca. Odbywa sie to glownie przez aspekty.
      Wiele zwiazkow powstaje takze i bez podlaczenia Ksiezycow, a mimo to bywaja
      udane. Wowczas decyduje jeszcze cos innego.
      Dom 7 jest domem TY i przede wszystkim obrazuje nasz stosunek do innych ludzi,
      zdolnosc tworzenia umow, ukladow i trwania w nich, zadania, jakie wyznaczaja
      nam napotykani ludzie w sensie tego, czego z tych relacji mamy sie nauczyc dla
      wlasnego rozwoju.
      Desc w Strzelcu to potrzeba nauczenia sie otwartosci, zabawy, rozwijanie
      poczucia humoru i umiejetnosci przechodzenia do porzadku dziennego nad
      niepowodzeniami w relacjach, bo przeciez Swiat pedzi dalej, a my z nim, takze
      odpuszczenie sobie niesmialosci, zahamowan - Strzelec nie zna hamulcow ani
      granic. Zwiazki maja rozwijac, poszerzac horyzonty, osmielac. Dobieramy wiec
      sobie partnerow, ktorzy nas tego ucza - inteligentnych, dowcipnych, swiatlych.
      Oczywiscie, na to naklada sie wplyw calego horoskopu, naszej osobowosci i nie
      kazdemu i nie zawsze te relacje wychodza wg. wzorca descendentu. Ale Strzelec
      na desc i tak bedzie zawsze oznaczal rozwoj, nauke poprzez relacje.
      Analogicznie Bliznieta na desc beda wyznaczac zwiazki silnie
      przeintelektualizowane, podkreslona jest potrzeba wymiany informacji,
      komunikacja. Czasem to prowadzi do krecenia sie w kolko ale zawsze zmusza
      ascendentowego Strzelca do zajecia sie wlasnym podworkiem.
      • bawolek Re: Descendent w Wadze 24.06.06, 18:44
        A jakie podejście do związków charakteryzuję osobę z dsc w wadze?
        Można powiedzieć, że jest to jakby podwójna Waga, bo przecież jest to naturalny
        znak dsc?Czy to podkreśla jeszcze bardziej spotkania osób w typie Wagi?
        • bw1971 Re: Descendent w Wadze 25.10.06, 11:04
          ja mam Dsc w Wadze i przyznam się, iż zawsze lubiłam Wagi, mimo to, ze nie
          wszyscy przedstawiciele byli lubiani, zawsze miałam do nich sentyment, poza tym
          mój tatko jest Wagą i wiele wzorców z Niego czerpie
      • arcoiris1 Re: Descendent w praktyce 24.06.06, 18:44
        Najsilniej partnera/partnerke przyciaga Ksiezyc, bo on glownie zawiaduje
        > naszymi emocjami, w tym pociagiem erotycznym. Przy czym takze nie oznacza to,
        > ze przyciagamy ludzi spod znaku Ksiezyca. Odbywa sie to glownie przez
        aspekty.

        w moim przypadku ta zasada się bardzo sprawdza. Księżyc w Wadze, odbiera
        aspekty od Plutona (koniunkcja), Marsa (trygon) i Slonca (półkwadratura)i
        faktycznie przyciagaja mnie znaki ktore te planety reprezentuja, dalej znaki
        pokrewne po zywiole i znaki opozycyjne (z wjątkiem może Byka)

        Mysle, ze znak w którym lezy wladca Dsc/Asc i do czego tworzy aspekty ma
        wieksze znaczenie niż sam Dsc/Asc.Liczy sie tez władca 5 domu. Przykład: Asc we
        Lwie, Słońce w Skorpionie w kon z Wenus i w kwadracie do Jowisza we Lwie wladcy
        5 domu. Osobę te beznadziejnie pociagają Lwy, po Strzelcowemu rubaszne i
        Uranicznie pojechane (acz to ostatnie pod kontrolą, dlaczego- za chwilę). Znam
        takiego- strasznie nakręca go fakt, ze interesuję sie astrologią! Juz ten sam
        fakt zaspakaja jego potrzebę aby ten drugi ktos byl "ekscentrycznie lekko
        odbiegający od normy" ale własnie tylko lekko- bo temperuje to Saturn w
        opozycji do Urana wlasnie.
        • arcoiris1 Re: Descendent w praktyce 24.06.06, 18:51
          mało tego! Wodnikowy Dsc sprawia, że to jedna z nielicznych osob, które nie
          chca mi zalozyc kaftanu bezpieczenstwa na wieść o tym jakie jest moje hobby wink
          • am98 Re: Descendent w praktyce 24.06.06, 20:54
            arcoiris1 napisała:

            mało tego! Wodnikowy Dsc sprawia, że to jedna z nielicznych osob, które nie
            chca mi zalozyc kaftanu bezpieczenstwa na wieść o tym jakie jest moje hobby wink

            Ha! Właśnie! Mam teraz taką sytucję z Wodnikami. No jak dla mnie sam miód smile
            Idzie to tak: jej Księżyc w Wodniku oczywiście, później Jej ASC, dalej mój
            Księżyc i bardzo bliziutko Jego Słońce. Jak dla mnie super układ w pracy, w
            relacjach przyjacielskich - dogadujemy się czasem bez słów. Rozmawiałam
            dosłownie (a jednak smile) przed chwilą z dziewczyną, mówi: przyjdziemy do
            Ciebie, ale jeżeli nie masz innych planów, bo być chcesz sobie posiedzieć w
            internecie, na forum... my to rozumiemy...smile
      • anulenka7 Re: Descendent w praktyce 24.06.06, 19:11
        Dzięki, Twoja wypowiedz wiele mi wyjaśniła. smile

        Jesli osoba z Desc w Bliźniaku ma większosc planet osobistych w znakach którymi
        włada Merkury czyli Pannie lub Bliźniaku - otrzymujemy intelektualiste pełną
        gębą (nie tylko w związkach)? wink
      • am98 Re: Descendent w praktyce 25.06.06, 14:20
        neptus napisała:

        Najsilniej partnera/partnerke przyciaga Ksiezyc, bo on glownie zawiaduje
        naszymi emocjami, w tym pociagiem erotycznym.

        To ja mam takie pytanie, jeśli można (?), bo się teraz kompletnie pogubiłam.

        Jeżeli dajmny na to kobieta robi "wszystko" wink, by się podobać mężczyznom, by
        być atrakcyjną, by przyciągać czyli mówiąc krótko i bez pardonu: by zaciągnąć
        faceta do łóżka i robi to całkowicie świadomie, a więc jej ubiór, makijaż,
        fryzura, sposób poruszania, gesty, to jak mówi - nastawione są na jeden cel, a
        kwestie mody, wygody, to, co lubi, czego nie (a piszę to też w kontekście
        niedawnego wątku, na temat przejawów Wenus) schodzą na dalszy plan i są
        właściwie nieistotne...to wówczas z czym mamy, oczywiście astrologicznie wink do
        czynienia? Z przejawami Księżyca, czy też z przejawami Wenus?
        • anahella Re: Descendent w praktyce 25.06.06, 20:02
          swiadomie - Wenus
          nieswiadomie - Ksiezyc.

          Ale Ksiezyc to nie tylko czynnosci nieswiadome, to rowniez rzeczy swiadome
          nauczone w dziecinstwie, zaobserwowane u matki, u starszej siostry czy u
          znajomych, ktore ew. wlascicielka horoskopu nasladuje.

          Innymi slowy: Ksiezyc to wiedza na temat zalotow. Wenus ich praktyczne
          zastosowanie.
        • neptus Re: Descendent w praktyce 25.06.06, 23:08
          Księzyc to instynkty, odruchy bezwarunkowe i warunkowe, automatyzmy, taki
          nasz "pilot automatyczny", coś, co robimy odruchowo. Tu sie mieszczą emocje ale
          i instynkty, jak np. instynkt samozachowawczy, instynkt przedłuzania gatunku,
          popęd seksualny.
          Wenus reprezentuje inna stronę - potrzebe podobania sie, wabienie, kuszenie,
          przeglądanie sie w "lustrze" drugiego człowieka, takze potrzebę przyjemności,
          uczuc, adoracji.
          Stad Księzyc symbolizuje kobiece role zony i matki, a wenus to kobieta-kochanka.
          W instynkty księzycowe jest także wbudowana rola wabienia partnera ale dzieje
          sie to na innej zasadzie, to kuszenie dawcy genów i opiekuna dla rodziny. Wenus
          kusi dla przyjemności kuszenia i dla zdobycia dawcy przyjemności.
          • am98 Re: Descendent w praktyce 26.06.06, 10:11
            Dziękuję.
          • makaryna Pytanie do Neptusa 27.06.06, 15:57
            neptus napisała:
            > Księzyc to instynkty, odruchy bezwarunkowe i warunkowe, automatyzmy, taki
            > nasz "pilot automatyczny", coś, co robimy odruchowo. Tu sie mieszczą emocje ale
            >
            > i instynkty, jak np. instynkt samozachowawczy, instynkt przedłuzania gatunku,
            > popęd seksualny.
            > Wenus reprezentuje inna stronę - potrzebe podobania sie, wabienie, kuszenie,
            > przeglądanie sie w "lustrze" drugiego człowieka, takze potrzebę przyjemności,
            > uczuc, adoracji.
            > Stad Księzyc symbolizuje kobiece role zony i matki, a wenus to kobieta-kochanka
            > .
            > W instynkty księzycowe jest także wbudowana rola wabienia partnera ale dzieje
            > sie to na innej zasadzie, to kuszenie dawcy genów i opiekuna dla rodziny. Wenus
            >
            > kusi dla przyjemności kuszenia i dla zdobycia dawcy przyjemności.

            Mam z moim lubym scisla koniunkcje Wenus i niescisla (8°) "koniunkcje" Ksiezycow.
            O ile z Wenus nie ma problemow: identyczne smaki, gusta, wzajemnych kontaktow, zainteresowan,
            itp., o tyle Ksiezyc jest pewnym problemem. Pomimo, ze w tym samym znaku.
            Nie bardzo moge wymyslic podloze tych problemow, bo albo akurat niekorzystny znak dla Ksiezuca
            wogole (Koziorozec) albo, ze oba Ksiezyce w moim VII domu ( w jego w II-gim) ?

            Wydaje mi sie, ze to pierwsze. Obydwoje jestesmy w miare ostrozni z okazywaniem nadmiaru uczuc.
            I raczej podchodzimy do tej sprawy z rezerwa. Z drugiej jednak strony obydwoje oczekujemy tego
            od drugiej osoby, zeby pierwsza sie odwazyla.... i tu kolko sie zamyka. Obydwoje podchodzimy do
            tych spraw nieufnie, co daje jakis pewien dystans pelen niedomowien i wzajemnej nieufnosci. Co on
            sie zdobywa na odwage i niesmialo probuje testowac teren, to ja cala "sztywnieje" emocjonalnie i
            oziebiam bezwiednie sytuacje starajac sie zbywac temat albo zmiana tematu albo "przerazona"
            milkne i nie kontynuuje sprawy, albo ( co gorsza) obracam wszystko w zart (zmieszanie) chociaz
            wewnatrz jestem wsciekla na siebie. Po jakims czasie ja zdobywam sie na odwage i probuje podjac
            ten sam temat i widze u niego identyczna reakcje jak poprzednio u mnie.
            Czy to Koza sprawia, ze uklad dwoch Ksiezycow w tym samym znaku sprawy nie ulatwia, a wrecz
            przeciwnie pogarsza ?
            • aarvedui czy można? ;) 27.06.06, 18:36
              mimo żem nie Neptus smile
              ktoś kiedyś określił wzajemne koniunkcje swiateł ze jest silna wzajemna
              identyfikacja ale jednoczesnie obie strony są jakby "ślepe na jedno oko-to samo"
              może to niezbyt ładne określenie ale oddaje istote rzeczy.

              również sama piszesz o tym tak jakbyście byli nawzajem świadomi tego co czuje
              druga strona.o ile nie ma jakichś silnych aspektów w radiksach indywidualnych to
              mimo odległosci 8 stopni księżyce są dość podobne do siebie.
              oczywiscie nie nie kazdy lubi swoje nastroje,ale dzieki takiemu połączeniu można
              być bardziej wrażliwym na to co czuje druga strona.
              księżyc w koziorozcu poza swoimi minusami posiada także plusy,i najważniejsze
              jest żeby te minusy nie przysłoniły wam plusów wink
              zsaturnienie księzyca może faktycznie przynieśc zahamowania emocjonalne,ale z
              drugiej strony takie ksiezyce są "pewne".
              niektórzy potrzebują fajerwerków,tutaj o nie cięzko,ale czy to coś bardzo złego?

              na podstawowoym poziomie "księzyc" teoretycznie powinien być zadowolony bedąc w
              koniunkcji z innym "ksiezycem".duzo jednak rozgrywa się indywidualnie,bo takie
              połączenie wywołuje wzajemna wrażliwosc na swoje nastroje.

              bardzo trafnie (tak to odbieram) opisałaś mechanizm.
              jedna osoba chce okazać czułość,na co druga reaguje z pewnym
              "opóźnieniem",jednak najpierw chłodno.
              ta chłodna reakcja indukuje taką sama w 1 osobie,podczas gdy 2gi ksiezyc jest
              juz "w nastroju" to jego pierwsza reakcja zniecheciła 1 księżyc do ciepłej
              odpowiedzi i juz wywolala w nim "wychłodzenie".

              może pomóc świadoma praca nad swoimi reakcjami i taki banał,że zewnętrzna
              reakcja wcale nie musi być odpowiedzią,ani nawet oznaczac dosłownie to co oznacza.
              wnioskuje ze skoro ksiezyce w koniunkcji to "język emocji" moze być podobny.
              możliwe ze nie tylko Ty czujesz wscieklosc na siebie w sytuacji kiedy ciezko
              wyrazić uczucia alo On byc moze także.
              może konfrontacja pomogłaby? uświadomiłaby ze wcale nie trzeba nawzajem
              uruchamiać tej reakcji bo sie nawzajem nakręcają?
              wiem ze to moze być niełatwe,choć jako żywioł ognia mnie taka sytuacja trąci
              absurdalnym humorem wink
              powodzenia smile
              • makaryna Re: czy można? ;) 28.06.06, 12:11
                aarvedui napisał:

                > mimo żem nie Neptus smile
                > ktoś kiedyś określił wzajemne koniunkcje swiateł ze jest silna wzajemna
                > identyfikacja ale jednoczesnie obie strony są jakby "ślepe na jedno oko-to samo
                > "
                > może to niezbyt ładne określenie ale oddaje istote rzeczy.
                >
                > również sama piszesz o tym tak jakbyście byli nawzajem świadomi tego co czuje
                > druga strona.o ile nie ma jakichś silnych aspektów w radiksach indywidualnych t
                > o
                > mimo odległosci 8 stopni księżyce są dość podobne do siebie.
                > oczywiscie nie nie kazdy lubi swoje nastroje,ale dzieki takiemu połączeniu możn
                > a
                > być bardziej wrażliwym na to co czuje druga strona.
                > księżyc w koziorozcu poza swoimi minusami posiada także plusy,i najważniejsze
                > jest żeby te minusy nie przysłoniły wam plusów wink
                > zsaturnienie księzyca może faktycznie przynieśc zahamowania emocjonalne,ale z
                > drugiej strony takie ksiezyce są "pewne".
                > niektórzy potrzebują fajerwerków,tutaj o nie cięzko,ale czy to coś bardzo złego
                > ?
                >
                > na podstawowoym poziomie "księzyc" teoretycznie powinien być zadowolony bedąc w
                > koniunkcji z innym "ksiezycem".duzo jednak rozgrywa się indywidualnie,bo takie
                > połączenie wywołuje wzajemna wrażliwosc na swoje nastroje.
                >
                > bardzo trafnie (tak to odbieram) opisałaś mechanizm.
                > jedna osoba chce okazać czułość,na co druga reaguje z pewnym
                > "opóźnieniem",jednak najpierw chłodno.
                > ta chłodna reakcja indukuje taką sama w 1 osobie,podczas gdy 2gi ksiezyc jest
                > juz "w nastroju" to jego pierwsza reakcja zniecheciła 1 księżyc do ciepłej
                > odpowiedzi i juz wywolala w nim "wychłodzenie".

                Tak sobie mysle, ze gdyby te Ksiezyce byly w jakims innym znaku, np. ognistym, ktore sa bardziej
                otwarte i spontaniczne, taka sytuacja by nie zaistniala ( byc moze inna). Tutaj obydwa reaguja z
                rezerwa i to powoduje, ze "gonimy w pietke" smile


                > może pomóc świadoma praca nad swoimi reakcjami

                Tez tak mysle, zwlaszcza ze to chyba na mnie spoczywa niejako "odpowiedzialnosc", jako ze to ja
                wiem o miejscu i dzialaniu Ksiezycow. Druga osoba moze nie zdawac sobie na tyle sprawy, ze
                reaguje w identyczny sposob jak ona i moze odczytac moje zachowanie blednie. Moze jedynie
                wyczuwac intuicyjnie ale niekoniecznie....
                Czasami mam wrazenie, ze on odczytuje moje reakcje jako odmowe, albo obojetnosc.
                Taki przyklad rozmowy dwoch Kozich Ksiezycow 2 tygodnie temu:
                Konczy mu sie za pol roku kontrakt i nagrywa juz prace w innym kraju.
                Moja reakcja: no coz, wszystko ma swoj poczatek i koniec....
                On: niekoniecznie, zawsze moze byc ciag dalszy, tylko w innym miejscu
                Ja: Co przez to rozumiesz ? ( glupie pytanie, bo wiadomo co przez to rozumie!)
                On: To samo tylko w innym kraju... ( tez glupio, bo nie powie wyraznie, co to jest "to")
                Ja: a co ja bede tam robic ? ( "odwazylam sie" zrozumiec smile )
                On: to samo, co tu...
                Ja: Oj, zapomnialam.... mialam zadzwonic do corki. Ona miala....(itd., czyli zmiana tematu ze strachu
                przed nadmierna poufaloscia i wejscie w szczegoly w temacie)

                Sam widzisz, asekuracja z obydwu stron !!! Niedomowienia, niepewnosc, ostroznosc.... Do sprawy
                juz nie wrocilismy.

                Chyba musze nad tym mocno popracowac i odwazyc sie w ktoryms momencie na..... emocjonalna
                konfrontacje smile
                Ale to takie trudne dla Ksiezyca w Kozie....

                i taki banał,że zewnętrzna
                > reakcja wcale nie musi być odpowiedzią,ani nawet oznaczac dosłownie to co oznac
                > za.
                > wnioskuje ze skoro ksiezyce w koniunkcji to "język emocji" moze być podobny.
                > możliwe ze nie tylko Ty czujesz wscieklosc na siebie w sytuacji kiedy ciezko
                > wyrazić uczucia alo On byc moze także.
                > może konfrontacja pomogłaby? uświadomiłaby ze wcale nie trzeba nawzajem
                > uruchamiać tej reakcji bo sie nawzajem nakręcają?
                > wiem ze to moze być niełatwe,choć jako żywioł ognia mnie taka sytuacja trąci
                > absurdalnym humorem wink
                > powodzenia smile

                Dzieki za odpowiedz smile
                Potwierdziles moje gdybania i pomogles w blizszym przeanalizowaniu sprawy.... musze jeszcze nad
                tym pomyslec
                • aarvedui Re: czy można? ;) 28.06.06, 14:51
                  tak mi sie jeszcze skojarzyło ze przecież księżyc w koziorożcu może oznaczać
                  koniecznosc ale i zdolność do saturnowego nauczenia się - cwiczenia -
                  praktykowania - reakcji emocjonalnych. smile
    • neptus Re: Descendent w praktyce 24.06.06, 18:36
      Jeszcze rozwine to, co napisala Anahella. W naturalnym ukladzie horoskopu to
      wlasnie os Baran/Waga obrazuje descendent. Zwykle uwaza sie, ze Waga to sama
      slodycz i harmonia. Nie tylko. Waga jest nawieksza prowokatorka w Zodiaku. To
      symbol kobiety w pelni mozliwosci uwodzicielskich, jest mistrzynia prowokacji,
      tak jak Baran - symbol mlodziana, jest mistrzem w dawaniu sie sprowokowac.
      Wyobrazacie sobie mlodego Baranka stojacego na przystanku komunikacji
      miejskiej, ktory nie odwroci sie natychmiast slyszac drobny stukot cieniutkich
      obcasow Wagi? Tak wlasnie reaguje ascendent na descendent. smile
      • wasza_bogini Re: Descendent w praktyce 24.06.06, 18:47
        a ascendent panny jak reaguje na desc ryb?
        • arcoiris1 Re: Descendent w praktyce 24.06.06, 18:58
          Hmm.. Przysluzy sie Rybie i poukłada jej marzenia i wymysły w jakiś
          zorganizowany schemat dla wspólnego dobra. wink
          Po wspólnej kolacji i namietnej, uczuciowej nocy nakreci budzik, przyniesie
          sniadanie do łózka i podwiezie nieprzytomna Rybe do pracy. Nie zapomni o
          rocznicy slubu, zaplanuje ja zresztą starannie z połrocznym wyprzedzeniem. wink
          Wyszuka jej na allegro (po zarąbiscie wynegocjowanej cenie) ksiązki o Tarocie o
          których Ryba marzy po nocach ale jakos nie moze sie zabrac do tego, żeby
          właczyc kompa.
          wink)))
    • bawolek Re: Descendent w praktyce 24.06.06, 18:38
      Cóż - dsc w moim przypadku nie jest przy najmniej narazie związany u mnie z
      jakimś aktem formalnym, ale ludzi spod znaków czy pod silnym wpływem znaku dsc
      wyczuwam niemal instyktownie. Zwykle też są to osoby bardzo w moim odczuciu
      pociągające i bardziej ten dsc w moim przypadku działa jakoś 5-domowo niż
      7-domowo. Jeśli coś osobistego uderza w mój dsc zwykle jestem zauroczony ta
      osobą
      • neptus Re: Descendent w praktyce 24.06.06, 21:06
        Przyjrzyj sie planetom w tych domach, ich władcom, naturalnym wladcom (Slonce i
        Wenus), aspektom. Wtedy wszystko Ci sie wyjasni. Czasem descendent jest mocny,
        czasem jest slaby, niektorzy ludzie realizuja swoj 5 dom lub descendent np.
        przez dom 11 czy 9. Sa ludzie, ktorzy na dobra sprawe w ogole nie powinni
        zawierac formalnych zwiazkow, inni nie nadaja sie kompletnie do romansow, bez
        slubu ani rusz. To wszystko, co zostalo powiedziane jest ogolna wykladnia
        znaczenia osi i domow ale w konkretnym przypadku wszystko bywa bardzo
        pogmatwane.
        • anulenka7 Re: Descendent w praktyce 24.06.06, 21:18
          Jeśli Descendent to 2-2.5 stopnia Bliźniąt to jak rozumiem jest silny i mocno
          się zaznacza (bo każdy znak w kole to 30 stopni więc 2.5 stopnia to początek
          znaku?)? Przepraszam za tego typu pytania (dla większości tu piszących jest to
          pewnie oczywiste) ale jestem początkująca w temacie.
          • pani.jazz Re: Descendent w praktyce 25.06.06, 22:21
            anulenka7 napisała:

            > Jeśli Descendent to 2-2.5 stopnia Bliźniąt to jak rozumiem jest silny i mocno
            > się zaznacza (bo każdy znak w kole to 30 stopni więc 2.5 stopnia to początek
            > znaku?)? Przepraszam za tego typu pytania (dla większości tu piszących jest to
            > pewnie oczywiste) ale jestem początkująca w temacie.

            Dobrze, ze pytasz, bez tego sie nie nauczysz smile.
            Nie chodzi o polozenie osi na ktoryms stopniu, to nie swiadczy o ich "sile". Wlasciwie im os blizej poczatku lub konca znaku, tym silniej wplywa na nia sasiedni znak. O silnym domu badz znaku mowimy wtedy, gdy znajduje sie w nich duzo planet, wtedy, gdy siedza w nich ich wladcy albo wtedy, gdy od ich wladcow zaleza inne planety, domy lub znaki. Jesli jest duzo aspektow do jakiejs planety, to mowimy o niej, ze jest silna, bo ma duze znaczenie w horoskopie - czyli dziala na nas z duza sila.

            Pozdrawiam,
            pani.jazz
    • anulenka7 Re: Descendent w praktyce 24.06.06, 19:03
      Dziękuję Wszystkim za pomoc, już się zabieram za czytanie wątku i analizowanie
      wszystkich wypowiedzi. smile

      Mam pytanie do Anahelli:

      Piszesz o Asc i Desc jako dwoch scierających się energiach, konkurentach
      ostatecznie decydujących się na wspolpracę by osiągnąc wspolny sukces bądz też
      prowadzących walkę. Jak rozumiem "pojedynek" odbywa się w osobie będacej
      włascicielem Asc i Desc? Jak w takim razie wygląda konkurowanie ze sobą Asc w
      Strzelcu z Desc w Bliźniaku? bo jakoś nie potrafię sobie tego wyobrazić
      • anahella Re: Descendent w praktyce 24.06.06, 23:50
        anulenka7 napisała:

        > Jak w takim razie wygląda konkurowanie ze sobą Asc w
        > Strzelcu z Desc w Bliźniaku? bo jakoś nie potrafię sobie tego wyobrazić

        Horyzont na osi Strzelec/Bliznieta to pojedynki na wiedze, na nowinki, na slowa,
        na informacje.

        Strzelec wie, a Bliznieta wypuszczaja to w swiat.
    • hattric Re: Descendent w praktyce 24.06.06, 21:38
      Nie mogę się wypowiedzieć. Znam tylko: "Descendent w teorii" jednego z
      mongolskich autorów. Ale ponoć nie zawsze teoria idzie z praktyką w parzesmile
      Dlatego piszcie - chętnie poczytam i... potraktuję znowu jako nową teorięsmile
      H.
      • hattric Re: Descendent w praktyce 24.06.06, 21:47
        I jeszcze coś z praktyki: skoro ascendent = głowa, to jest to poprzez wynikanie
        równoznaczne z tym, że desc. = dupa.
        Praktycznie?
        Wiwat!
        H.
        • neptus Re: Descendent w praktyce 25.06.06, 15:32
          Można i tak. Jak się nie obrócisz, zawsze d..a z tyłu i mogą Ci tam nakopać. big_grin
    • lwi2 Re: Descendent w praktyce 25.06.06, 15:35
      Z okazji 30.000 wpisów na forum życzenia dla Anahelli i pozostałych adminek.
      Lwi
      • anahella Re: Descendent w praktyce 25.06.06, 19:49
        z okazji popelnienia trzydziestotysiecznego wpisu wirtualny uscisk dlonismile
    • virridi1 Re: Descendent w praktyce 26.06.06, 10:25
      Mój przypadek jest wręcz książkowy.Asc mam w wadze dsc w baranie i mój mąż to
      słoneczny baran choć w ogólnym rozliczeniu bykowaty . Zawsze przyciagałam
      męzczyzn baraniastych ,lgnęli do mnie a ja takich lubiłam i lubie do tej
      pory ,jesli chodzi natomiast o kobiety to nigdy z baranicą wspólnego języka nie
      znalazłam,drażnią mnie ,nie lubię takich ,choc bywaja wyjątki /wiadomo bierzemy
      pod uwagę całokształt /
    • dori7 Lew-Wodnik, Wodnik-Lew 26.06.06, 10:30
      Mam os Wodnik-Lew plus Slonce w Lwie w 7 domu i mocnego, wysoko polozonego
      Urana w kwadraturze ze Sloncem. Swoim descendentem zw koniunkcji z wezlem pln
      cale zycie sciagam wszelkiej masci Lwy. Jesli trafi sie w towarzystwie jakis
      Lew plci meskiej z pierwszej dekady (jesli ma asc w Lwie, to juz w ogole umarl
      w butach z wrazenia na moj widok), to chocby bylo wokol stado atrakcyjniejszych
      kobiet, osobnik taki podpelznie (o przepraszam, podejdzie krokiem dostojnym i
      dumnym) i bedzie adorowal big_grin a cala reszta zodiaku pozostaje niewzruszona big_grin

      Na wszystkich moich dosc licznych eksow tylko dwoch nie bylo Lwami: pierwszy i
      obecny: okazalo sie, ze nie jestem w stanie z tymi osobnikami wytrzymac.
      Niestety, jestem pokreconym przypadkiem z mocno podkreslonymi obydwoma znakami,
      ascendentu i descendentu oraz odwrocona w stsounku do osi asc-desc osia wezlow.
      Twarza w twarz z ludzmi ze zbyt mocno zaznaczonym jednym lub drugim czuje sie
      jak przed krzywym zwierciadlem, co mnie oczywiscie doprowadza do szalu, bo nic
      tak potwornie nie irytuje u innych, jak wlasne wady. O dziwo, dziala to niemal
      wylacznie na plaszczyznie damsko-meskiej, bo w przyjazni czy kolezenstwie
      odbieram zwlaszcza Lwice bardzo pozytywnie. Zamiast rywalizacji jest kolko
      adoracji big_grinDD

      Natomiast relacje z Lwami maja jeden schemat: Lew robi sie coraz bardziej Lwi,
      a ja coraz bardziej Wodnikowa: najpierw jest bardzo silne przyciaganie. Lew
      kocha blyszczec i zazwyczaj jest pelen podziwu dla blyszczacej niedbale, bez
      wysilku i jeszcze do tego jakims dziwnym swiatlem tongue_out Wodniczki, podziwianej
      (lub wysmiewanej) przez towarzystwo za swoja oryginalnosc, niezaleznosc i
      dziwnosc. Wodniczka z kolei podziwia indywidualnosc Lwa, jego promiennosc i
      teatralnosc, przyciaga ja przeciwienstwo wodnikowych cech. A Lew uwielbia, gdy
      inni go uwielbiaja i kolo sie zamyka. Tylko ze w ktoryms momencie - czasami
      nawet na poczatku, czasami pozniej - okazuje sie, ze na ten linii jest nie
      tylko przyciaganie, ale i odpychanie: to, co Lew podziwial, zaczyna go draznic.
      A bo ta szurnieta baba Wodnica nic sobie nie robi z opinii otoczenia, bo
      gwizdze na innych, bo jej dziwne pomysly i dzwini znajomi sa wazniejsi niz
      Wielkie Sprawy Lwa i Jego Ego. A z kolei Wodniczka jest zmeczona i zirytowana
      tym, ze kaza jej przejmowac sie pier***ami, ze ktos probuje ja trzymac na
      smyczy i ograniczac jej wolnosc, ze musi poswiecac swoje sprawy dla czyjegos
      dobrego samopoczucia i brac udzial w glupim cyrku. I wielkie BUM.

      Teraz mam partnera, ktory takze jest uraniczny i lwi jednoczesnie (choc bez
      Slonca w Lwie, alleluja!) - mamy odwrocone osie i czasem czuje, ze to ja staje
      sie coraz bardziej lwia, a on uraniczny, a czasami odwrotnie. I tak w
      przeciaganiu liny raz w jedna, raz w druga strone tworzy sie w koncu w
      przyrodzie rownowaga smile))
    • aarvedui Descendent?-cała oś 26.06.06, 11:50
      ja wolę patrzeć na wszelkie rzeczy - parami.
      dla mnie os asc-dsc - różnica - co i jak z siebie wyprojektowujemy na
      siebie(brzmi dziwnie,wiem wink ) oraz co wyprojektowujemy na innych.
      patrząc też na naturalnych władców - marsa i barana.asc to coś co osiagamy
      sami(w sensie - egoistycznie) i do czego motywujemy sie sami (mars),zaś dsc to
      cos co wypracowujemy w związku z innymi.
      do działalnosci ascendentowej potrzebujemy świadomosci siebie.
      do descendentowej - potrzebujemy innych.
      oba domy do początek połówek horoskopu.indywidualnej i zbiorowej,jako takie sa
      domami inicjującymi,duza rolę odgrywa w nich inicjatywa.

      co do tych wrogów - ciekawe jest spostrzezenie że wagi lubią zostawać
      wojskowymi,czy też inicjować kolflikt - w celu osiagnięcia pokoju czy
      równowagi,lub po wagowemu rozumianej sprawiedliwości.
      "walczyć dla pokoju/idei/równowagi" - w tym sensie moznaby patrzeć na wrogów
      7domowych.
      moznaby jeszcze spekulować na ile potrzeba poszukiwania i rozwiazania konfliktów
      którą zauwazyłem u paru znanych mi wag(posprzeczać się tylko dlatego żeby móc
      sie potem pogodzić...oczywiscie waga występuje jako "negocjator") jest związana
      ze stanem jednosci wewnętrznej ale to na osobny temat chyba wink

      oczywiscie powyzsze dywagacje są w duzej mierze teoretyczne,a przykłady
      tendencyjne. smile
    • undyna Re: Descendent w praktyce 26.06.06, 12:27
      mój najdłuższy związek i jednocześnie małżeństwo było z osobą spod znaku Bliźniąt, mam descendent w Bliźniętach i Jego Słonce tam było, a mój Księżyc na Jego desc., rozstaliśmy się bez jednej awantury, jesteśmy przyjaciółmi, pomagamy sobie w wielu sprawach. I jak zauważyłam najlepiej dogaduję się z powietrznymi, szczegolnie w stałych związkach, reszta żywiołów jest dla mnie zbyt ciężka, aha i Wenus też mam w Bliźniętach, VII dom dla mnie to dom spotkań i faktycznie lubię jak spotkania są interesujące, lekkie i przyjemne, jak robi się męcząco, albo nudno (to to samo), jakieś wyrzuty i inne takie, to tracę zaiteresowanie, lubie sobie pogadać o ludziach, zdarzeniach, przemysleniach, albo zwyczajnie sie poprzerzucać słowami, nawet surrealistycznie i od śmigła, byle lekko i bez przywierania do tematu, a w ubieraniu (maska?) też jestem bliźniacza, zmienna, wzorzysta i barwna - szczególnie latem, ale to raczej Wenus jest od tego
      • male_conieco Re: Descendent w praktyce 26.06.06, 16:14
        Masz rację Undyna smile cos mi siadlo na głowę. Pisze teraz na temat m.in. maski, i
        tak wszystko mi teraz maska i klaunimi butami pachnie wink Wenus to ubranie. A ja
        głupia zapomnialam. No, i wiedza moja wybrakowana, a ja tak lubie sie teraz
        poudzielać, póki Słońce u mnie widoczne wink
        • undyna Re: Descendent w praktyce 26.06.06, 17:13
          to się udzielaj i nie przejmuj sięsmile) zresztą astrologia nie jest aż tak
          sztywna, żeby tylko jedna planeta była od ubierania się i innych takich,
          descendent zresztą jako szczyt VII domu ma również wiele wspólnego z Wenussmile
    • anulenka7 Descendent w porównawczym 26.06.06, 16:36
      A jak to jest z Desc w porównawczym? Konkretnie chodzi mi o planety partnera,
      które się na nim znajdują. Czy wytwarzają one energię, która jest jakby
      uzupełnieniem, tym czego nam brakuje (bo z tego co wyczytałam planety na Asc =
      podobienstwo)?
    • arcoiris1 Re: Descendent w praktyce 26.06.06, 20:46
      Descendent w praktyce:

      po długim okresie towarzyskiego tumiwisizmu pod tutułem "nie chce mi się...
      zostaw mnie, nigdzie nie pójdę, jestem zmęczona i skłócona z życiem oraz pracą
      chociaz nic dzisiaj nie zrobiłam tak naprawdę, ide spac o 21-szej, zapomnij o
      mnie" Neptun w opozycji do Słonca został wreszcie pokonany. Wiem, że chwilowo,
      nie robię sobie wielkich nadziei, ten drań pozbawia mnie iluzji, ale zawsze. W
      te upalną, czerwcową sobotę, Neptun za sprawa Słonca filującego mi na
      Descendencie dostał w tyłek. Nie pamietam kiedy ostatnim razem popłeniłam taki
      tłumny, radosny, wytańczony, rozpity balanż vel clubbing. To co zapowiadało się
      na zwykłe siedzenie przy barze w jednym z fajniejszych poznańskich klubów i
      wycie do telebimu gooooooool i Vamooooos Argentina! zmieniło sie w szybki
      wyścig piwek i wódek z tonikiem przeplatany radosnym wycem ze smiechu, no bo
      wszystcy modelowo zdązyli się rozbawic. Bambeczka rozkreciła sie cudownie w
      rytmie salsy i skończyła sie dopiero rano na prosbe didżeja, ktory juz chciał
      jechac do domu, załamany że towarzystwo tak rozbawione.

      Przepis: Słońce na Dsc, Księzyc w Bliznietach, zmierzający do nowiu oraz kon
      Wenus tranzytującej do Marsa natalnego na szczycie 5 domu.
      Moja największa pasją jest i był zawsze taniec - pobiłam sama siebie tego
      wieczoru bo przez cala noc nie zeszłam z parkietu (a nie pamiętam kiedy
      tańczyłam.... już dawno!, po prostu nie chciało mi sie)Wytańczyłam sie za wsze
      czasy, salsa, merengue, bachata, salsa otra vez, a Neptun na ten jeden wieczór
      poszedł spac.
      Ach, poniewaz to Dsc i post o Słońcu, Neptunie i WEnus do Marsa- to z lwią
      nieskromnościa dodam że miałam tego wieczoru "wielkie branie" wink))))))))
      Niech żych zyje mój letni, czerwcowo/lipcowy descendent!


      • undyna Re: Descendent w praktyce 27.06.06, 08:03
        tak, bardzo energetyczny jest tranzyt Słońca przez descendent, a ta Wenus w V -
        mmmm, u mnie robi sekstyl do nat. Marsa
    • asialoli Re: Descendent w praktyce 27.06.06, 11:58

      A na przykładzie sklepu- marketu ktorego otwarcie odbyło sie dzis o godzinie
      6:30 w Gdyni. Pracowników bedzie charakteryzowac ascedent a descedent
      klientów ??
    • johnnyhatesjazz Re: Descendent w praktyce 24.10.06, 23:01
      Mój Dsc.To Koziorożec w koniunkcji z neptunem i NIESTETY mam do czynienia z
      czarującymi ludźmi,ale
      oszustami ,ekscentrykami,przygłupami,zdrajcami,szczęściarzami,artystami,kanciarz
      ami.A dodatkowo przypisuję im cechy ,bądź wydarzenia,z którymi nie mieli
      żadnego związku jedynie poprzez moją wyobraźnię.
      • mrgodot Re: Descendent w praktyce 25.10.06, 00:23
        Ja mam Księżyc na Dsc i jakoś nie portafię tego poprawnie zinterpretować. Czy
        to ja traktuję związki z innymi tak emocjonalnie, czy jest to projekcja moich
        emocji, odczuć, wrażeń na innych i dlatego tak błądzę?
        • pani.jazz Re: Descendent w praktyce 25.10.06, 09:43
          Prawdopodobnie ktores z rodzicow wytworzylo z Toba bardzo mocna wiez, kiedy bylas dzieckiem. Nauczona takiego silnego przywiazania do innych ludzi, teraz szukasz w partnerach tego samego - stalosci, pewnosci, milosci jakby uniwersalnej. Jasne jest wiec, ze do zwiazkow podchodzisz bardzo emocjonalnie - obawiasz sie pewnie utraty kazdego czlowieka tak jak dziecko boi sie stracic matke z pola widzenia.
          Twoje rzeczywiste potrzeby manifestuja sie zapewne w ten wlasnie emocjonalny sposob (zmienione nieco przez znak i aspekty do Ksiezyca - jesli podasz, to mozemy dalej poglowkowac smile) i nie nalezy im zaprzeczac. Nad raz uswiadomionymi trzeba pracowac, by zrozumiec i nie skrzywdzic siebie wiecej.

          Pozdrawiam,
          pani.jazz
          • vestalinka Re: Descendent w praktyce 25.10.06, 11:03
            Ja natomiast mam Marsa w koniunkcji z DSC,czy może to oznaczać że przyciągam
            marsowych ludzi? Zauważyłam że często podobają mi się Barany-ich
            aktywność,żywotność.Ten Mars na osi chyba również daje mi trochę takiej energii?
            • bw1971 Re: Descendent w praktyce 25.10.06, 11:36
              a co moze oznaczać skupisko (Słońce Wenus Pluton Uran Lilith) na Dsc w Wadze w
              VII domu?
    • dorota3574 Re: Descendent w praktyce 27.03.16, 12:48
      Mam ascendent w raku w 1 domu - descendent w koziorożcu w 5 domu, słońce w raku w 12 domu - wenus w bliżniętach w 11 i 12 domu - księżyc w skorpionie w 5 domu - mam wrażenie że jestem pełna sprzeczności i nie nadążam sama za sobą a co dopiero za resztą świata - czy ktoś może to jakoś zebrać do kupy w interpretacji ?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka