Dodaj do ulubionych

Siła dwóch Plutonów

08.05.09, 20:57
Tranzytujący Pluton( Id)niedawno uczynił mi piękny sekstyl do
natalnego (IXd) i przy okazji przycupnął na nat Jowiszu. Teraz się
rozmyślił i wycofał smile Czy macie może jakieś wnioski na temat
sekstylu Plutonów? Bo jak na razie uaktywnienie Jowisza w sekstylu
do nat Wenus (IIId) przyniosło mi totalne lenistwo i niepokojący
przyrost pewnych części mojej ziemskiej powłoki. Siła jest,
nieograniczonych możliwości jakoś nie zauważyłam, chyba dlatego, że
siedzę na d... Przydał by się chyba jakiś dopalacz w postaci
solidnej kwadratury smile))
Obserwuj wątek
    • nuvvo Re: Siła dwóch Plutonów 08.05.09, 22:01
      Regeneracja przez duze R. poczytaj troche o prawidlowym sposobie
      odzywiania - moze przytylas bo jadlas duzo rzeczy powszechnie
      uznawanych za niewinne (chleb, jogurty owocowe)

      najlepsze zrealizowanie takiego tranzytu to wlasnie przemiana.

      zawsze narzekalam na zbyt muskularne lydki, podczas sextylu
      plutonow (nic o nich nie wiedzac) zapisalam sie na joge. trafilam
      do bardzo dobrej szkoly. juz po dwoch tygodniach zauwazylam ze moje
      nogi sa po prostu piękne.

      ponadto charyzma, sila charkteru, latwiej zdaje sie egzaminy,
      latwiej sie pacuje, latwiej negocjuje. to raczej sa posrednie
      skutki. ale wloz w to troche pracy.
      • felutka Re: Siła dwóch Plutonów 08.05.09, 22:56
        Witam i dzięki za odpowiedż. Plutoniczną transformację przechodzę
        już od kilku lat i to dość boleśnie bo na trudnych tranzytach. Jesli
        regeneracja dołoży mi kilka kg to bardzo się ucieszę (niewiarygodne
        ale prawdziwe)Z tego co widzę to powtórnie uaktywni moje cechy
        których kiedyś nie byłam do końca świadoma i nie potrafiłam w pełni
        wykorzystać. Saturn w tandemie z Plutonem skutecznie mnie usadziły
        więc teraz chyba przyszła pora by "jak feniks z popiołów..."
    • felutka Re: Siła dwóch Plutonów 09.05.09, 19:14
      Oczywiście jak na Rybę przystało strzeliłam neptunicznego babola!
      Chodzi mi o trygon Plutonów, a ten nie zdarza się często.
    • anahella Re: Siła dwóch Plutonów 10.05.09, 01:15
      A jakie robi aspekty do innych natalnych?

      Sekstyl Plutona sam w sobie - nabranie mocy - o ile nie "krzywdzi" świateł.
      Okazja na wyszlifowanie się. Jako że ten tranzyt jest zawsze w dość młodym
      wieku, należy chwytać wiatr w żale i iść z falą.
      • neptus Re: Siła dwóch Plutonów 10.05.09, 13:06
        Trygon Plutona w młodym wieku??

        Efekt podobny, jak przy kwadraturze, tylko działa łagodniej, samo
        idzie. Pamiętam, ze przez dwa dni leciały mi z oczu łzy. Nie było
        zadnego powodu, nic sie nie wydarzyło, żadnej deprechy, nic z tych
        rzeczy. To były łzy małego dziecka, totalne samorzutne katharsis.
        Czułam, jak odpływają jakieś stare dziecinne emocje, byłam jedynie
        obserwatorem, a poczułam się po tym wspaniale oczyszczona.

        Bez przesady z tą "krzywdą". Pluton oczyszcza, to hydraulik. Szkodzi
        tylko tym, którzy bardzo bronią swoich scieków i staraja się zatkać
        rury cementem. Wtedy wybija w górę. Mam Plutona natalnie w
        dynamicznych aspektach z obydwoma swiatłami. Każdy tranzyt porusza
        obydwa, zmiany zachodzą świadomie i podswiadomie. Mam też silnego
        Urana, nie trzymam się przeszłości. Źle znoszą tranzyty Plutona
        ludzie, którzy boją się zmian, boją się odrzucenia przeszłości,
        rozpoczęcia wszystkiego od nowa. Pluton i tak zrobi swoje, tylko że
        opór jest bolesny (potrzebna grubsza spirala) i cała operacja
        bardziej cuchnie, a potem jest dużo sprzątania. Tranzyty niebieskimi
        aspektami przebiegają łagodniej, bo człowiek jest wtedy zbyt leniwy,
        by się opierać. wink
        • gabryzjon Re: Siła dwóch Plutonów 10.05.09, 14:27
          > Źle znoszą tranzyty Plutona
          ludzie, którzy boją się zmian, boją się odrzucenia przeszłości,
          rozpoczęcia wszystkiego od nowa.

          Pozwolę sobie dorzucić że chyba nie tylko ci - ?
          Dodatkowe wyjątki oprócz osób z nieaspektowanym plutonem
          to tacy co im z ich własnych rur wybija cudze fekalia (pluton w IV
          domu np.od przodków ) co też się zdarza . (i nie ma to nic wspólnego
          z indywidualną obawą przed zmianami czy oporem czy niechęcią
          odrzucenia przeszłości przez danego osobnika – ale niewątpliwie to
          tylko wyjątek )

          > Pamiętam, ze przez dwa dni leciały mi z oczu łzy. Nie było
          zadnego powodu, nic sie nie wydarzyło, żadnej deprechy, nic z tych
          rzeczy. To były łzy małego dziecka, totalne samorzutne katharsis.

          Nooooo big_grin znam to , fajne doświadczenie znienacka.
          • neptus Re: Siła dwóch Plutonów 12.05.09, 17:23
            Mam Plutona na IC po stronie 4. domu. Nic od sasiada mi nie wybija.
            Dopóki uwazasz przeszłe doświadczenia i emocje za nieswoje, nic z
            tym nie możesz zrobić. To, co wybija, zawsze należy do Ciebie. Twój
            strach, gniew, nienawiść, żal, niedowartosciowanie, odrzucenie
            itd... Co je wywołało jest bez znaczenia. To jest wyłącznie Twoje.
            Odcinajac się, zapierasz się przed oczyszczeniem. Popatrz sobie na
            mój horoskop, jest publiczny. Prawie wszystko w kwadraturze 4-12.
            Kwadrat Plutona z IC do Słońca - surwiwal od poczęcia. Pluton daje
            mi bardzo wiele, bo wszystko, co mam w sobie, jest moje. Pluton lubi
            mieć i to, co ma, kontrolować. wink Dopóki chowasz urazy, żale,
            pragnienie zemsty, spychasz winę na innych, jesteś bezradną ofiarą.
            Tylko ze sobą możesz zrobić wszystko, choć nie zawsze to jest łatwe.
            Z Plutonem można dokonać cudów.
            • gabryzjon Re: Siła dwóch Plutonów 12.05.09, 19:42
              Zasadniczo zgadza się – jak najbardziej
              Ale skoro na moim przykładzie opierasz teorię to też się wypowiem –
              bo mi całą noc jakiś skorpion puszczony samopas po snach latał big_grin suspicious
              i się nie dał złapać …

              > Pluton lubi
              > mieć i to, co ma, kontrolować.

              Muszę „mieć” coś jeszcze w radixie bo „trzeba mieć” i „kontrolować”
              odkryłam baaardzo późno i wcale nie naturalnie mi to przyszło,
              normalnie było to poza moimi rejestrami (NIE WIDZIAŁAM tego u
              siebie ani u innych !) , podobnie jak posiadanie w sobie
              plutonicznych cech i emocji – więc nie o odcinanie u mnie chodzi, a
              świadomośc swoich emocji mam bardzo dużą czy są intensywne czy nie e
              (i cudzych przeważnie dużo większa niż oni sami).
              Mówiąc o wybijaniu cudzych fekali, miałam na myśli zjawisko brania
              na siebie obciążeń rodzinnych nie z najbliższego podwórka (ojciec
              matka ) tylko szerszy plan rodzinny( za co tak posadzony pluton też
              odpowiada). Mmożna w krótszym lub dłuższym terminie od uzyskania tzw
              pełnoletniości wyciągnąć dogłębne wnioski z relacji panujących w
              rodzinie i nie przenosić tego na swoje działania – ja zresztą nie
              powielałam modelu ani nie przyciągałam „podobnego” (a tak się
              składa że mój ojciec umarł jak miałam 18 ) hardcorowe aspekty w
              radixie to też nie wszystko.

              > To, co wybija, zawsze należy do Ciebie

              I tu się mogę nie zgodzić wprost - nie można pracować samodzielnie
              nad klątwą, czy jak inni to nazywają „ciężarem sumienia rodziny” ,
              dysharmonia jaką się ma w swoim domu rodzinnym to namiastka tego z
              czym się zetknęłam później i wcale nie oceniam jej jako, aż tak
              obciążającą żeby miała być przyczyną późniejszych zjawisk i wydarzeń
              i żebym miała sobie z nią nieporadzić – zresztą całkiem sprawnie i
              dobrze sobie z nią radziłam - szukając rozwiązań, przekuwając na co
              innego , testując siebie i otoczenie, wychodząc naprzeciw (ale to
              był mój Uran) – ale nie było w mojej mocy przepracować tylko o
              własnych siłach takiego bagażu „niewiedzieć czego” i nie sądzę, żeby
              służyło jakiemukolwiek procesowi uzdrawiania i oczyszczania, żebym
              to dźwigała sama – na mnie padlo bo jakiś czas się dopełnił i miałam
              dodatkową (oprócz plutona ) podatność do przejmowania ciężarów
              najwyraźniej. I na nic tu by mi się zdały samodzielne próby
              radzenia sobie akceptacji uświadamiania i pracy – trafiłam do
              specjalisty od uwalniania od duchów gdy ich miałam już kilkanaście i
              dotarlo do mnie, że wcale nie mam sobie z tymi abstrakcyjnymi
              odczuciami i problemami radzić! i że wcale nie jest to moje ! Mogę
              być teraz tylko przykładem potwierdzającym osobiście siłę takiego
              oddziaływania i oczywistą bezsilność jednostkową.
              Analizowałam wydarzenia wielokrotnie – nie dalo się ani dzielniej
              ani odważniej ani bardziej świadomie – tego było ponad jednostkową
              wytrzymałość – I TO NIE BYŁO MOJE ! – to były dolożone pokumulowane
              energie ( a jak się okazało inicjatorką klatwy była córka jednej z
              sióstr mojej matki - i znowu nawet wtedy gdy się o tym dowiedziałam
              nie zareagowałam całą gamą plutonicznych zachowań , ale nie trafiłam
              też wtedy na ustawianie helingerowskie , teraz pewnie większy byłby
              z tego pożytek – kiedy już wiem że wcale nie muszę sobie sama z tym
              wszystkim poradzić sama

              > Dopóki chowasz urazy, żale,
              > pragnienie zemsty, spychasz winę na innych, jesteś bezradną ofiarą.

              Problem w tym że ja nie czułam w sobie tych wszystkich plutonicznych
              emocji choć miałabym niewątpliwie po temu powody w życiu – nie wiem
              jak to możliwe – nigdy też nie należałam do osób „zblokowanych
              emocjonalnie” – wręcz przeciwnie - mam opinię kogoś nadmiernie
              otwartego bezpośredniego i żywiołowego ( no dobra wiadomo że to tez
              się z wiekiem zmienia i co innego oznacza teraz co innego w wieku
              lat 20, 30, ... ) - jedynym momentem w życiu w którym poczułam „chęć
              zemsty” i równocześnie strach przed tym uczuciem był moment w
              którym jak się potem okazało (dostałam datę od specjalisty) było
              samo rzucenie klątwy – i to nie było moje !!!

              Ale może nie będę się tu wgryzać w mechanizmy rzucania klątw suspicious

              zdażyło się bo było w moim radixie - teraz jak się trzeba przed kimś
              naddto skorpioniczym obronić to wiem już jak , ale nadal nie mam
              tego w palecie swoich odczuć i emocji .
              • felutka Re: Siła dwóch Plutonów 13.05.09, 22:21
                Ja właśnie podczas tranzytu Plutona przez kon Asc-Księżyc doznałam
                nagłego olśnienia, że ciągle wszystko kontroluję, wcześniej robiłam
                to zupełnie nieświadomie aczkolwiek nie mniej skutecznie smile
                Niestety nie mogę się zgodzić ze stwierdzeniem, że " można w
                krótszym lub dłuższym terminie od uzyskania pełnoletności wyciagnać
                dogłębne wnioski z relacji panujących w rodzinie i nie przenosić
                tego na swoje działania..." Po pierwsze, nie zawsze znamy te
                relacje, często pewne sprawy są trzymane w tajemnicy i traktowane
                jak "tabu", czasami jest to trauma wypychana do podświadomości. I
                rzeczywiście dopiero praca nad sobą a przede wszystkim "świadomość'
                tego, co jest głęboko-plutonicznie ukryte pozwala na dogłebną
                analizę a co za tym idzie podejmowanie próby nie powielania zachowań
                rodzinnych. Zarówno w mojej rodzinie jak i w rodzinie męża są
                ogromne obciążenia i każde z nas targało to wszystko na własnych
                plecach co musiało znależć swoje odbicie we wzajemnych relacjach i
                stosunku do dzieci. Ja "zaliczyłam" ustawienia hellingerowskie i
                muszę przyznać z perspektywy roku, że zadziałały rewelacyjnie. Ale
                niestety mogłam "popracować" tylko nad swoja rodziną, rodzinka męża
                to inna bajka. Stary ma zakodowany tak silny lęk, że nawet
                świadomość powrotu do zdrowia nie jest w stanie zachęcić go do
                konfrontacji z przeszłością (czyt ojcem). A najgorsze w tym
                wszystkim jest to, że nasz syn nieświadomie powiela zachowania ojca
                (nie będę się nad tym rozwodzić bo to temat-rzeka)co nie najlepiej
                rokuje na przyszłość. Syn ma kon Saturn-Pluton na szczycie IVd więc
                prędzej czy póżniej będzie musiał się zmierzyć z problemem, tylko
                będzie miał ten komfort, że będzie wiedział "z czym" Właściwie to
                już wie tylko nie bardzo może cokolwiek zrobić, to po prostu jest
                silniejsze od niego no i chyba to jeszcze "nie ta pora".
                "To co wybija należy do ciebie" owszem, ale pośrednio. Te wszystkie
                zaszłości przejmujemy od rodziców podświadomie, aby ulżyć ich
                cierpieniu. A rodzice wzięli je od swoich rodziców itd. I tak
                targamy na plecach jakiś ogromny dramat prababki czy dziadka
                zupełnie nie zdając sobie z tego sprawy, czasem jesteśmy tak
                pochłonięci "tamtym" , że na "tu i teraz" niewiele mamy czasu. I nie
                chodzi tu o żadną klątwę ani duchy. A tak na marginesie to całkiem
                fajnie jest wiedzieć, dlaczego mąż przez prawie 30 lat małżeństwa
                robi wszystko, żebym odeszła, ale tak ,żebym się nie dowiedziała wink
                Trochę to skomplikowane, ale z perspektywy czasu nawet zabawne.
                Pozdrawiam
                • gabryzjon Re: Siła dwóch Plutonów 13.05.09, 23:56
                  Duchy, klątwy, wiem jak to może zabrzmieć wink – na marginesie są
                  różne nie tylko takie które miały kiedyś byt cielesny …

                  „To zjawisko” też się bierze z podświadomych zmagań z ciężarem
                  sumienia rodziny który się targa i podświadomą rolą która się
                  odgrywa - to nic innego jak zmaganie z „widmami” w gruncie rzeczy ,
                  ale w tym przypadku (moim) przeszło miarę.

                  pisałam o tym żeby zaprotestować, że sam mechanizm „potencjał
                  ofiary” powoduje że ten scenariusz się realizuje – można walczyć
                  podejmować wyzwania pożytkować energię „konstruktywną” plutona
                  świadomie nie chcąc uczestniczyć w bezsensownych zawistnych gierkach
                  jakie się ma jak na dłoni np. w dalszej rodzinie , albo starać się
                  pomóc rozwiązać dramat najbliższych relacji rodzinnych – ja od
                  wczesnego dzieciństwa czułam takie” zadanie” , aż w końcu
                  odpuściłam , bo było to wbrew woli samych zainteresowanych ( a potem
                  fakt śmierci ojca uwolnił mnie od dalszych starań) i poszłam szukać
                  swoich celów i zadań bo zorientowałam się że w ogniu tych nie moich
                  walk i w tym samym otoczeniu nie ma szans na żaden rozwój , że ze
                  swoim życiem się pora zmierzyć, swoje wyzwania podjąć , swoje
                  talenty spróbować odkryć – owszem na fali buntu młodzieńczego , a co
                  jak nie to nas w świat gna wink
                  to co daje okazję do zaistnienia porażkom to nie tylko „syndrom
                  ofiary”, czy unik spowodowany strachem, czy złe uczucia (te np.
                  plutoniczne) –czasem dość nie mieć „zdrowego korzenia „ i tzw
                  oparcia w podświadomości żeby się któryś z czarnych scenariuszy
                  wypełnił – i to akurat jest mega wkurzające suspicious – bo starasz się
                  zrobić wszystko a nawet więcej niż jest w twojej mocy , ale okazuje
                  się że debet na koncie rodzinnym spowoduje że i tak zapłacisz
                  odsetki ( ja jakoś nie mogę uwierzyć że mogło tak zadziałać prawo
                  karmy – „od zawsze” wiedziałam że mam się za wszelką cenę bronić
                  przed intrygami dalszej rodzinki i starać się o uzdrowienie lub
                  zerwanie relacji moich rodziców – nie wierzę w żadną konieczność
                  wieloletniego cierpienia ( mojego plutona w pannie identyfikuję
                  jako tego który podejmuje wysiłek przepracowania , a nie dyszy
                  chęcią zemsty )
                  mam tylko nadzieję że i w takim rozwoju wydarzeń jest sens wink
              • neptus Re: Siła dwóch Plutonów 14.05.09, 02:53
                Gabryzjon, nikt nie mówi, że masz sobie radzić sama. po prostu
                wszystko, co czujesz, z czym sie borykasz, co przyciagasz, jest w
                Tobie. Nie dźwigasz cudzych fekaliów ale wyłacznie swoje. Gdybyc
                bgyła czysta, nie mogłaby Cie dosięgnąć zadna klątwa. Na to właśnie
                dostałaś silnego Plutona, by znaleźć siłe dla uwolnienia sie od
                obciążeń, oczyszczenia. Niestety, silny horoskop wiąże się zwykle z
                trudnymi zadaniami.
                Ciekawe, co piszesz o klątwie. Ja mam też do czynienia z klątwą ale
                sprzed kilku pokoleń. Astrolodzy zwykle odcinają sie od tej
                tematyki, bo to takie jest nienaukowe, szamańskie, niestosowne. A
                jednak cos w tym jest... Pluton na IC to zawsze jakaś tajemnica
                rodzinna do rozwikłania. Nie jest to czesta konfiguracja. Podobnie
                Pluton na MC zwykle wcale nie wiąże się z żądzą władzy ale z jakąś
                bardzo bolesną tajemnicą osobistą.
        • felutka Re: Siła dwóch Plutonów 10.05.09, 22:59
          Dzięki wielkie za wszystkie odpowiedzi. Gorzkie łzy roniłam przy
          przejściu Plutona przez Księżyc na Asc (nat kwadratura) i gdy Pluton
          kwadratem tranzytował mi Słońce z którym natalnie aspektów nie
          posiada. To był dla mnie szok, bo do płaczek nie należę, a łzy lały
          się same czasami zupełnie bez powodu. A prawdziwe katharsis było po
          ustawieniach hellingerowskich, po tym co zobaczyłam i czego
          doświadczyłam wyłam nieustajaco przez 3 doby. To była czystka do
          trzech pokoleń wstecz. Aktualnie Pluton ruszył w retro z koniunkcji
          z nat Jowiszem (wł Asc)trygonu z nat Plutonem, sekstylu z nat Wenus
          i sekstylu z nat Neptunem i nie mam bladego pojęcia, jaką jeszcze
          rurę mógłby mi odetkać wink, przez ostatnie 8 lat zmienił mnie
          diametralnie i zdecydowanie z korzyścią dla mnie. Leniwa zrobiłam
          się ostatnio okrutnie ale do kolejnych zmian gotowa ( wiem nawet w
          jakich dziedzinach życia i fiołkami mi ta zmiana pachnie, bo szambo
          już się wylało)A ponieważ mam nat opozycję Uran-Mars, tr Jowisz
          spaceruje po Marsie a tr Uran wpakuje mi się za chwilę na Słońce
          więc chyba nagle i niespodziewanie (ale tylko dla otoczenia), z
          wielkim hukiem i trzaskiem powiem staremu życiu sayonara. I mam
          nadzieję, że pójdzie w miarę lekko bo mam już po kokardę tej ciagłej
          walki. Pozdrawiam serdecznie
    • undyna Mam takie cóś, zagadka 12.05.09, 19:53
      Progesje koniunkcja Plutona i Księżyca 0* - kwadrat - tranzytowa koniunkcja
      Pluton Księżyc, czy ma ktoś pojęcie co ja dzisiaj...?
      • undyna Re: Mam takie cóś, zagadka, dodatek 12.05.09, 19:55
        Tranzyt mieści się na Jowiszowym asc.

        Lwi piszsmile
    • princesswhitewolf Re: Siła dwóch Plutonów 14.05.09, 13:21
      felutka ale wiesz mam nadzieje ze taki sekstyl Plutona tranzytujacego do
      natalnego ma caly twoj rocznik i nie tylko? Wiekszosc z twojego rocznika
      bedziemiec tez to na natalnym jowiszu. To jest zjawisko generacyjne wiec jest to
      energie o charakterze grupowym, spolecznym
      To jak sie to bedzie u ciebie realizowac, jak sie ucielesni w Twoim zyciu zalezy
      od domow i relacji tegoz zjawiska do planet szybkich ( personalnych czyli)
      • felutka Re: Siła dwóch Plutonów 15.05.09, 22:33
        Trygon Plutonów kurczę smileA realizować będzie się zapewne intensywnie
        we wszystkich aspektach mojego życia bo tranzyt poprzez aspekty do
        planet osobistych zagląda prawie do każdego domu ( o osiach nie
        wspomnę)
        Przy okazji miałam zapytać, jak może się u mnie zrealizować panująca
        nam obecnie na niebiesiech koniunkcja Jowisz Neptun Chiron, bo z
        niepokojem zauważyłam, że stoi mi w ścisłym midpunkcie Mars-Wenus,
        zerowym kwadracie do szczytu XIId i 2st koniunkcji z nat Chironem. I
        właśnie dzisiaj dowiedziałam się, że wykryto guza piersi u
        19letniej bratanicy męża sad Ciary chodzą mi po plecach na myśl o
        tym, co będzie dalej...
        • neptus Re: Siła dwóch Plutonów 16.05.09, 10:23
          Taki układ może oznaczać zauroczenie i bardzo prawdopodobny jest
          brak wzajemności lub wpakowanie się w toksyczny związek. Neptun w
          midpunkcie Marsa i Wenus często przynosi choroby weneryczne.

          Kurczę, wszystkim wokół coś się dzieje na tej koniunkcji i w 90% są
          to paskudne choróbska. sad
          • felutka Re: Siła dwóch Plutonów 17.05.09, 16:00
            O Matko Bosko!!!Z tego wniosek, że poszukiwania faceta na drugą
            połowę życia rozpocznę od sprawdzania zaświadczeń lekarskich smileA jak
            już się okaże,że zdrowy jak byk to będzie mnie miał w tzw głębokim
            poważaniu ? Jeśli te dwa czarne scenariusze się nie sprawdzą
            pozostaje trzeci dobrze mi znany: partner z zaszłościami
            potrzebujący opieki, wsparcia i prowadzenia za rękę sad Uwziął się na
            mnie kto, czy co ? W związku z powyższym ogłaszam wszem i wobec:
            wszystkim panom podziękujemy!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka