Dodaj do ulubionych

DOM POMOCY SPOŁECZNEJ

12.04.07, 21:23
W Domu Pomocy Społecznej W Głogowie przy ulicy Neptuna pracujemy niemalże od
początku jego istnienia, czyli od ok. 20 lat. Piszemy anonimowo bo boimy się
o pracę, na której nam zależy. Jesteśmy zdesperowani, u kresu wytrzymałości
psychicznej, zastraszeni, zagubieni, nie wiemy gdzie szukać pomocy.
Nikt nie reaguje na nasze problemy, może więc ogólnopolskie media
zainteresują się tą sprawą. Nie liczymy na lokalne, bo te mają swoją „
gwiazdę medialną”, Panią K.
Ćwiczenia przeciwpożarowe na niby skończyły się śmiercią mieszkańca naprawdę
( po dwóch godzinach ). Ewakuację ciężko chorego człowieka, którego
potraktowano jak worek ziemniaków, budzi nasze wątpliwości, a o tym lokalna
telewizja nic nie mówi. Czy nie można było pozwolić na godną śmierć w
spokoju? To były ćwiczenia i można było go z nich wykluczyć.
Pani K. cały czas mówi o nieuczciwości swojej poprzedniczki, a co robi sama?
Jest na wikcie Domu, śniadanka na tacy, obiadki, a przy okazji karmi swoich
protegowanych. Skąd są te porcje? Widzą to, i mieszkańcy i pracownicy, nikomu
to się nie podoba, a korzystających jest wielu.
Obowiązkowe zebrania po godzinach nie są konstruktywne, a służą jedynie
lżeniu i obrażaniu nas.
Pani P., protegowana Pani K., pilnuje nas, podsłuchuje, kontroluje.
Zatrudniona jako starsza pielęgniarka, nie była widziana przy wykonywaniu
swoich obowiązków. Nie ubiera nawet fartucha. Znajduje natomiast czas na
sprawdzanie, czy nie pali się w ubikacji, ściga po piętrach te palące.
Dorosłym ludziom każe palić się papierosy w krzakach. Mitrężąc czas na
„głupoty i szpiegowanie”, niektóre protegowane „ ciężko
pracują”, po godzinach i wpadają w wolne dni na kontrole.
Czy mają prawo przebywać w zakładzie pracy o każdej porze? Nie mają
nienormowanego czasu pracy, a jest to odbierane jako forma
„lizusostwa” i pracowania na wyższą premię kosztem naszej, która
znajduje się w stadium minimalizacji. Dziwne, ze gdy nie ma Pani Dyrektor, to
Panie te wychodzą z pracy punktualnie.
Odmawia nam się praw zagwarantowanych „ Kodeksem Pracy”. Pani
Dyrektor uważa, że cztery dni tzw. „na żądanie”, wykorzystują
tylko ludzie, którzy potrzebują czasu na wytrzeźwienie. My traktujemy to
zupełnie inaczej, należą nam się i wykorzystujemy je w awaryjnych sytuacjach.
Jesteśmy bardzo zżyci z mieszkańcami i najbardziej zależy nam na tym, aby ci
ludzie godnie przeżyli jesień swojego życia. Łącza nas długoletnie przyjaźnie
i naszą największą troską jest ich dobro. A opinie naszych mieszkańców
potwierdzają nasze odczucia w temacie złej atmosfery panującej w Domu.
Ludzie, którzy płacą duże pieniądze za pobyt w domu, nie są w nim szczęśliwi.
Jeżeli nie nasze problemy, to ich sytuacja warta jest zainteresowania.
www.gpi.superhost.pl/forum.php?page=&cmd=show&id=14449&category=9
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka