29.05.10, 09:45
Jeszcze nie tak dawno inteligentni inaczej, posiłkując się fantazjami Naszego
Dziennika, Rzeczpospolitej i Faktu twierdzili, że odrzucanie teorii zamachu
oznacza przychylanie się ku teorii, że pilot był samobójcą. Ja np. wątpiąc w
zamach miałem być tym samym zwolennikiem teorii kamikadze.

Dziś, gdy wiemy już, że samolot był sprawny, piloci odliczali metry niemalże
do samego końca (znacznie poniżej decyzyjnej) i próbowali ratować samolot gdy
zorientowali się, że zeszli zbyt nisko, nich ci sami inteligentni inaczej (ale
pod nowymi nickami, coby sobie nie skazili rozsądkiem starych nicków)
przekonają mnie, że piloci byli samobójcami.

Niech przekonają mnie, że przelecieli tysiąc kilometrów, by zabić siebie i
innych na krawędzi lotniska. Że nie miało wpływu na decyzje pilotów ani
wypowiadane do nich lub publicznie słowa Pana Prezydenta ("jeszcze się
policzymy", "pilot powinien być mniej lękliwy", "musimy zrobić z tym porządek"
- to w sytuacji odmowy złamania procedur), że nie miał znaczenia ani donos do
prokuratury złożony przez Karola Karskiego na okoliczność odmowy złamania
procedur na żądanie Pana Prezydenta ani że nie miał żadnego znaczenia
Zapytanie nr 2496 w sprawie odznaczenia
pilota prezydenckiego samolotu, kpt. Grzegorza Pietruczuka, srebrnym krzyżem
za zasługi dla obronności, ani to że kpt. Pietruczuk przeszedł ciężką depresję
po zarzutach, ani to, że odszedł wskutek tego ze służby, ani to, że kadra
pilotów została "przetrzebiona" bo starzy byli "niepoprawni politycznie" lub
zbyt mało spolegliwi (vide: kpt. Pietruczuk).

Niech wytłumaczą, jak to jest, że chociaż na łamanie procedur dają codziennie
liczne przykłady Polacy (np. poseł Kurski jadący z Gdańska do Warszawy w 1,5
godziny) i że tylko Prezydent i PiS publicznie potępiały przestrzegania
procedur przez pilotów i dopuściły się do sheblowania kpt. Pietruczuka, to
jednak w tym jednym wypadku, w locie 101 z dnia 10.IV.2010 naruszenie procedur
to była samowola i chęć zabicia się pilotów. I tylko tak nieśmiało poprosiłbym
może jeszcze o jakieś... eee, dowody na potwierdzenie tej tezy?
Obserwuj wątek
    • joanna_toja Re: kamikadze 29.05.10, 10:09
      jot9 napisał:

      ... to jednak w tym jednym wypadku, w locie 101 z dnia 10.IV.2010 naruszenie
      procedur to była samowola i chęć zabicia się pilotów. I tylko tak nieśmiało
      poprosiłbym może jeszcze o jakieś... eee, dowody na potwierdzenie tej tezy?


      niepoprawny optymista!!! :D


      • joanna_toja Re: kamikadze 29.05.10, 10:12
        aha i jeszcze trochę off topic, ale wbrew pozorom tylko trochę:

        "Jarosław Kaczyński w wywiadzie dla PAP mówi, że się wcale nie zmienił po katastrofie. - Mój brat został po śmierci pokazany zupełnie inaczej, niż przed śmiercią: jako oddany Polsce obywatel, kochający mąż, troskliwy ojciec, życzliwy dla ludzi człowiek i nawet, jako ktoś o ogromnym poczuciu humoru.
        A przecież się nie zmienił, on zawsze taki był! Ze mną jest tak samo. Jestem tym samym Jarosławem Kaczyńskim, którym byłem, tylko może ludzie patrzą teraz na mnie wielowymiarowo - twierdzi.

        - Oczywiście przeżyłem coś strasznego, cierpienie mnie jednak nie przytłoczyło. Wiem teraz lepiej niż kiedykolwiek, że mam dość sił, by pracować dla Polski w każdej sytuacji - dodaje

        wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80271,7949147,Wybory_2010__Kaczynski__Kandyduje__zeby_zakonczyc.html?utm_source=Nlt&utm_medium=Nlt&utm_campaign=856991
    • tinley Re: kamikadze 29.05.10, 10:09
      przecież to logiczne ze pilot musi być mniej lękliwy niż Pietruczuk. protasiuk
      był - i dlatego za sterami nie siedział kurski tylko bogu ducha winny
      Protasiuk. kurski jest mniej lękliwy i nie boi się ani policyjnej pogoni ani
      czerwonych świateł na skrzyżowaniach ze o łganiu w żywe oczy nie wspomnę.
      Idealny kandydat na fotel pilota pierwszej maszyny w królestwie. Pryncypał
      polegl od własnej głupoty najprawdopodobniej ale miałby jeszcze kogo wozić a
      pilotom ze spec pułku moze przydałaby się spokojniejsza robota tam gdzie nikt
      nie bedzie im sapał nad karkiem tekstów typu "ląduj dziadu chocby na kartoflisku"
    • vobo7 Kamikaze, wartość i dopamina. 29.05.10, 11:03
      „Niech wasza śmierć ma zawsze sens. Jeśli nie jesteście w stanie wykonać zadania niszcząc okręt wroga – zawróćcie. Wasze życie należy do Cesarza. Nie macie prawa nim szafować”.

      Decyzje ludzkie, a co za tym idzie także i oceny, mają charakter emocjonalny. Ile by logiki w to nie wkładać, na końcu zawsze pozostanie fizjologia, czyli – właśnie emocja. Tym więcej więc tej logiki próbujemy umieszczać, im bardziej byśmy chcieli nie na samej emocji się opierać, skoro tak nam się świat rozwinął a układ limbiczny za nim nie nadążył.

      Niemniej, jeśli człowiek nie nadąża, co się mu często przecież zdarza, to się zdaje na skróty, uproszczenia, przybliżenia – najczęściej zresztą z dobrym skutkiem. Centralne odniesienie jest wtedy do wartości i jej poczucia. Głównie w wartości siebie samego. Identyfikacji z jakimś systemem wartości, ze wszystkim tym i tymi na zewnątrz nas, którzy ten system wartości reprezentują lub uosabiają.

      Nie sposób zgodzić się na to, że śmierć symbolu nie miała sensu. Im bardziej sami to podskórnie czujemy, tym więcej bajek, fantazji i wizji się pojawi, aby własnego poczucia wartości bronić – przed całą sferą faktów, logiki, codziennego doświadczenia. Przecież to nie może być tak, iż wszystko w co wierzę, może się rozlecieć na kawałki metalu i ludzkich szczątków – w zetknięciu z głupią mgłą, własną moją arogancją i egotyzmem, spóźnieniem, nieszczerym, wymuszonym uśmiechem i kompleksem.

      Im więcej tej freudowskiej, przyziemnej czerni, im bardziej się jej boję, tym bardziej będę to sobie rekompensował przeciwstawnym tej czerni, heroicznym uwzniośleniem wszystkiego, co można. Kawałek metalu stanie się relikwią. Banalna śmierć – przyczynkiem do pochówku wśród królów. Będę twierdził, że mistrz mój „poległ”, a skoro tak, to tylko zamach może to uzasadniać. Nie leciał przecież walczyć (a co najmniej – nie aż tak dosłownie). Zamach – to skrytobójstwo. Haniebny czyn przeciwnika, którego nie stać na honorową walkę. Skoro go nie stać było, to tym bardziej mistrz mój musiał był siłaczem. Tym więcej On znaczył, a co za tym idzie – i ja. Również na mnie wykonano ten zamach. I cząstka mnie spoczywa tam, w błocie przed smoleńskim lotniskiem. Miałbym komuś oddać poległy kawałek siebie?

      Nigdy w życiu. Pójdę 20 czerwca do urny, zagłosuję i to będzie prawdziwa komisja badająca przyczyny katastrofy. Tajna, bezpośrednia, równa i powszechna.

      Do tejże komisji przygotowuję się co niedzielę. Tam, podczas tych przygotowań, moja wartość łączy się z wartością jeszcze większą, gdzie życie i śmierć zawsze mają sens.
      • kzet69 Re: Kamikaze, wartość i dopamina. 29.05.10, 11:10
        Vobo prawdziwe i .. straszne twe slowa, tym bardziej 20.VI a potem
        4.VII musimy iśc do urn by przerwac chocholi taniec...
    • ziemski_mlynarz Re: kamikadze 29.05.10, 11:06
      > Dziś, gdy wiemy już, że samolot był sprawny

      Łżesz, niczego takiego nie wiemy!
      • madameblanka Re: kamikadze 29.05.10, 11:21

        > > Dziś, gdy wiemy już, że samolot był sprawny
        >
        > Łżesz, niczego takiego nie wiemy!

        aha, bo ja tez słyszałam/czytałam że samolot był sprawny, ale może wszyscy
        ulegliśmy zbiorowej halucynacji...
        • joanna_on-line Re: kamikadze 29.05.10, 11:30
          madameblanka napisała:

          >
          > > > Dziś, gdy wiemy już, że samolot był sprawny
          > >
          > > Łżesz, niczego takiego nie wiemy!
          >
          > aha, bo ja tez słyszałam/czytałam że samolot był sprawny, ale może wszyscy
          ulegliśmy zbiorowej halucynacji...


          ależ Madame - czytaliśmy to w niewiarygodnym źródle - przecież ND tego nie
          zamieścił :(
        • ziemski_mlynarz Re: kamikadze 29.05.10, 11:31
          > ale może wszyscy
          > ulegliśmy zbiorowej halucynacji...

          Raczej zbiorowej manipulacji :)
        • igor_uk Re: kamikadze 29.05.10, 11:43
          Wszystkie sa lgazami,tylko cepesz mowie prawde.ciekawe skad ma pewnosc w swojej
          nieomylnosci.Moze to on cos tam majstrowal przy samolotie.
    • madameblanka Re: kamikadze 29.05.10, 11:16


      jot9, piloci nie byli samobójcami ale zrobili wszystko żeby być u św. Piotra.
      Byc może chcieli pokazać że właśnie nie są lękliwi no i prezydent zapłacił
      życiem za te wypowiedziane słowa w 2008r.
      A co do naruszenia procedur - to była krótko mówiąc głupota a nie samowola.
      • jot-es49 Re: kamikadze 29.05.10, 11:39
        madameblanka napisała:
        > jot9, piloci nie byli samobójcami ale zrobili wszystko żeby być u św. Piotra.
        > Byc może chcieli pokazać że właśnie nie są lękliwi no i prezydent zapłacił
        życiem za te wypowiedziane słowa w 2008r.
        > A co do naruszenia procedur - to była krótko mówiąc głupota a nie samowola.

        A ja z uporem maniaka powtórzę to co już pisałem wielokrotnie:
        jest to pierwsza i jedyna na świecie katastrofa lotnicza, którą spowodował
        pasażer i jego otoczenie, na długo przed tym jak znaleźli się na pokładzie
        samolotu.

        I nikt mnie nie przekona, że białe jest białe i td. Bez względu na ostateczny
        wynik śledztwa, a nade wszystko tego polskiego jego wariantu...
      • jot9 Re: kamikadze 29.05.10, 11:39
        madameblanka napisała:

        > jot9, piloci nie byli samobójcami ale zrobili wszystko żeby być u św. Piotra.

        Może nie wszystko, ale wiele. Oprócz przestrzegania procedur trzeba myśleć.
        Czasem to myślenie nakazuje je złamać, czasem wręcz przeciwnie, trzeba być
        bardziej ostrożnym niż procedury. Czasem wiele ryzyka, to przejście na zielonym.
        Czasem można pojechać z prędkością 150 km/h na trzeciego na dwukierunkowej
        dwupasmowej - i się zmieścić, i zdążyć, i przeżyć i wypić kawę o czasie. Ale nie
        ma mojej zgody na bezmyślne nakłanianie do łamania procedur. Jeśli łamać - to z
        dogłębnym kalkulowaniem ryzyka i wyjaśnieniem, dlaczego warto było(by)
        ryzykować. I nie heblować pilota, który za najwyższą wartość postawił życie nie
        tyle swoje (bo w tę kalkulację wątpię) ale życie swoich pasażerów, a zwłaszcza
        prezydenta kraju.

        > A co do naruszenia procedur - to była krótko mówiąc głupota a nie samowola.

        Ja bym to określił "niepomyślnie zakończonym ryzykiem". Zwykle ryzyko nie
        kosztuje nas wiele, często adrenalinę lub mniej lub więcej strachu. Dlaczegóż
        tyle ludzi lubi przekraczać przepisy, przecież często robią to bez potrzeby a
        nierzadko dla zwykłej przyjemności (choćby ustawki zmotoryzowanych młodzieńców).

        Pilota nie posądzam o podjęcie ryzyka dla przyjemności. Pilota nie posądzam o
        głupotę. Pilota posądzam o kalkulację ryzyka. Ryzyka lądowania i ryzyka
        nielądowania. Tej drugiej opcji być nie powinno w ogóle.
        • madameblanka Re: kamikadze 29.05.10, 11:56

          >"niepomyślnie zakończonym ryzykiem"

          własnie, tylko po co to ryzyko było, skoro już na pierwszy rzut kapitańskiego
          oka lądowanie było nie możliwe?? Jeżlei zejściu poniżej decyzyjnej, po wyjącym
          pull up, mimo to posadziłby samolot na pasie to byłby zdegradowany, conajmniej.

          tak czy siak nie powinien ryzykować w ogóle, albo by zginął albo mógłby sie
          pożegnać z lataniem.
          • vobo7 Re: kamikadze 29.05.10, 12:37
            madameblanka napisała:

            > tak czy siak nie powinien ryzykować w ogóle, albo by zginął albo mógłby sie
            > pożegnać z lataniem.


            Madame, o Święta Naiwności:

            Pożegnać się z lataniem? Ależ nie ten się z nim żegna, czyje przewinienia na papierze-dupochronie są zapisane. Pożegnał się właśnie ten, który procedur przestrzegał.

            Skoro po tym całym paśmie katastrof szuka się winnych, czemu Klich jest atakowany, ale generał Błasik nie?

            Papier wszystko przyjmie: procedury do przestrzegania, odbyte szkolenia.

            Nie ten jest dowódcą, kto nim jest na tym papierze. Ale ten, który przed lotem meldunek składa osobie naj..ważniejszej. I ten, który nad kokpitem panuje wtedy, kiedy trzeba. Choć go w tym kokpicie być nie powinno.

            I tak dalej. Patrzmy na rzeczywistość. Przepisy są tyle warte, ile to co z nich wynika, faktycznie się zdarza. Jeśli się zdarza coś przeciwnego, to co najwyżej dysonans poznawczy u podległych rzeczonym przepisom może wywołać, a nie poważne ich traktowanie.
    • ziemski_mlynarz Re: kamikadze 29.05.10, 12:43
      Już wiem" kiedy jot9 mówi: "Dziś, gdy wiemy już, że samolot był sprawny", to chodzi mu o to, że wy już wiecie. Sorry, ale ja nie należę do waszej sekty i nie wierzę w prawdy objawione przez rosyjskich oficjeli :)
      • vobo7 Re: kamikadze 29.05.10, 12:52
        ziemski_mlynarz napisał:

        > i nie wierzę w prawdy objawione przez rosyjskich oficjeli :)

        Tyle, że wbrew twojej nieudolnej próbie manipulacji, oni stwierdzają fakty, a
        nie prawdy objawione, o które się twoja wiara opiera.
        Fakty, czyli coś, co można weryfikować, poddać testom, kwestionować wreszcie -
        jeśli ktoś się ma dowody przeczące temu, co ogłoszono.

        Twojej wiary, opartej o objawienie, zakwestionować się nie da. Ona jest odporna
        na fakty sama przez się, z własnej natury. Między tą wiarą a faktami i życiem
        zionie taka dziura, że tak naprawdę nikomu by nawet do głowy nie przyszło, żeby
        tę prawdę z wiary wynikłą jakimkolwiek testom poddawać. Byłyby zapewne obrazą
        uczuć religijnych, czyli przestępstwem.
        • ziemski_mlynarz Re: kamikadze 29.05.10, 12:57
          Oni nie stwierdzają faktów, a jedynie jeden fakt, taki że przyczyną katastrofy był błąd pilotów w wyniku presji ze strony prezydenta. Pisałęm już, dlaczego nie wierzę w ten fakt objawiony :)
          • vobo7 Re: kamikadze 29.05.10, 13:06
            Cepesz,

            A ja napisałem, że twoja "prawda" opiera się o twoją "wiarę". Ty wierzysz w to, że MAK kłamie, wujek Mundek kłamie, wszyscy, którzy wyciągają wnioski niezgodne z wnioskami z twojej wiary - kłamią.

            Przedstaw dowody na te kłamstwa. Nie domniemania, domysły, bajki, fantasmagorie, sny i zabobony. Przedstaw fakty. Wtedy zostaniesz potraktowany poważnie.
            • igor_uk Re: kamikadze 29.05.10, 13:08
              vobo,ten cepesz na podtwierdzenie swoich teorij prztacza zawsze "Nasz
              Dziennik",on jest nawiedzonym,z takimi nie dyskutuje sie,oni wierza,a nie mysla.
            • ziemski_mlynarz Re: kamikadze 29.05.10, 13:10
              Od pewnego czasu wierzę też, że Rosjanie pozostawili na miejscu katastrofy fragmenty samolotu, rzeczy osobistych, a nawet ciał. Tuż po katastrofie wydawało mi się to niemożliwe, jednak potem się nawróciłem i teraz wierzę. Wydawało mni się też niemożliwe, że ten teren może być niezabezpieczony, ale też się nawróciłem.

              Poza tym masz rację, że moje poglądy opierają się na mojej wierze, za to twoje opierają się na wytycznych z centrali :)
              • vobo7 Re: kamikadze 29.05.10, 13:39
                Cepesz,

                I na co to jest dowód? Na to właśnie, że ta katastrofa była taka sama jak inne; jak ta w Kabatach, jak ta koło Zawoji, gdzie po latach jeszcze znajdowano części i szczątki. Nie była żadną szczególną, wzniosłą, wiekopomną katastrofą - była tak samo zwykła jak inne.

                Nic z tego, co przytoczyłeś nie świadczy o żadnych kłamstwach czy knowaniach ze strony MAK, Edmunda Klicha (n.b. osadzonego na urzędzie przez PiS przecież) czy kogokolwiek innego ze strony prowadzących dochodzenie w sprawie wypadku czy prokuratorskie śledztwo.

                Świadczyć może co najwyżej o tym, że ten jeden paszport, który się znalazł, ta domniemana część ludzkiego ciała, ten jeden czy drugi kawałek metalu były - z punktu widzenia ustalenia przyczyn katastrofy - nieistotne. Przykre to może z ludzkiego punktu widzenia. Ale o złej woli Rosjan, o jakimś domniemanym zamachu w żaden sposób nie świadczy, a dokładniej - nawet przeciwnie.

                Dzięki za dowody. Nie powiem, abym się więcej spodziewał.
              • niegracz Re: teoria kamikadze Ciemego Ludu 30.05.10, 09:21
                Bzdurnej teroii kamikadze c.d

                Oszołomy w kolko swoje:

                nacisk, nacisk tylko nacisk
                a w śledztwie sladów nacisków
                a szczególnie naciskow o takiej skali
                ze mogłyby spowodowac katastrofe - brak


                Nagranie - załozmy ze informacje nam podane sa rzetelne-
                kieruja samolotem spokojnie
                widac wyraźnie że sa przekonani że panuja nad podejsciem - takim rozpoznawczym
                - gdyby byli smuszeni do złamania zasad ryzykowania zyciem sowim i pasazerów
                - inaczej by sie zachowali.

                Klicha trzeba wyrzucić i to z hukiem.
                Jak można ferowac wyroki nie mając nawet w ręku czarnych skrzynek
                jak można od razu odrzucić wariant awarii
                przeciez samolot sklada się z tysięcy części
                przyrządów, przewodów, mechanizmów etc
                jak mozna od razu odrzucić wariant sabotażu gdy na pokładzie jest tyle
                waznych osób reprezentujących Panstwo ?


                • jot9 Re: teoria kamikadze Ciemego Ludu 30.05.10, 16:47
                  niegracz napisał:

                  > Bzdurnej teroii kamikadze c.d
                  >
                  > Oszołomy w kolko swoje:
                  >
                  > nacisk, nacisk tylko nacisk
                  > a w śledztwie sladów nacisków
                  > a szczególnie naciskow o takiej skali
                  > ze mogłyby spowodowac katastrofe - brak

                  A zapytanie nr 2496 ? A donos do prokuratury
                  na niewypełnienie żądań dowódcy Sił Zbrojnych, prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego?
                  Kpt. Pietruczuk odszedł ze służby bo "dochrapał się medalu za zasługi dla
                  obronności"? A relacje innych świadków wydarzeń gruzińskich, w tym notabli
                  najwyższego szczebla to psińco?

                  > jak można od razu odrzucić wariant awarii

                  Nie od razu. Ale o ile w normalnych sytuacjach jest to pierwsza myśl, o tyle po
                  wydarzeniach gruzińskich pierwsza myśl to "doigrał się". Druga to "szkoda tych
                  ludzi" a trzecia "czy to możliwe, żeby VIPowski samolot z małym przelotem i
                  szczególnie dokładnym serwisowaniem mógł spaść?". Pewnie, że nie można było
                  wykluczyć awarii. Ale minęło już kilka tygodni, przesłuchano skrzynki, świadków,
                  kontrolerów i nie ma żadnej przesłanki wskazującej na jakąkolwiek awarię.

                  cbdo.
                  • ziemski_mlynarz Re: teoria kamikadze Ciemego Ludu 30.05.10, 16:51
                    Jest za to parę przesłanek wskazujących, że działania rosyjskiej prokuratury i MAK są farsą :)
                  • niegracz Re: teoria kamikadze Ciemego Ludu 30.05.10, 17:15
                    jot9 napisał:

                    A relacje innych świadków wydarzeń gruzińskich, w tym notabli
                    > najwyższego szczebla to psińco?
                    .
                    tak psińco
                    to nie ten lot !

                    > > jak można od razu odrzucić wariant awarii
                    >
                    Ale minęło już kilka tygodni, przesłuchano skrzynki, świadków
                    > kontrolerów i nie ma żadnej przesłanki wskazującej na jakąkolwiek awarię.
                    ?
                    - nawet nie zebrano wszystkich częsci a juz odtrabiono iz nic sie nie popsuło
                    (tyle wiadomo ze nie było awarii jaskrawo widocznej:
                    nie palił się silnik, urządenia mechzniamy zdawały sie pracowac nomralnie
                    bo piloci nic nie zglaszali-
                    tyle wiadomo )
                    • you-know-who juz wiem co oznaczalo "nie zdolamy!" 30.05.10, 17:35
                      to byla odpowiedz protasiuka na kategoryczne zadanie kaczynskiego, zeby ladowac
                      w tbilisi.
                      • joanna_on-line Re: juz wiem co oznaczalo "nie zdolamy!" 30.05.10, 17:38
                        you-know-who napisał:

                        > to byla odpowiedz protasiuka na kategoryczne zadanie kaczynskiego, zeby
                        ladowac w tbilisi.


                        P! no mówiłam, że epidemia się rozszerza ;/
          • madameblanka Re: kamikadze 29.05.10, 13:52

            ekhm, kto stwierdził ze błąd pilota to nacisk prezydenta?? Tak w MAKu jest podane?
    • you-know-who ludzie! blagam.... 30.05.10, 01:44
      czy samolot byl sprawny? "ja nie naleze do waszej sekty i nie wierze w to co
      mowi MAK"..

      blagam,

      1. dowiedzcie chocby z sieci jak lataja samoloty, lepiej jeszcze przeleccie sie
      samolotem z reka na sterach (ze odpowiednia ilosc zlp instruktor da wam chwile
      polatac w locie pokazowym - legalnie; jedzcie na lotnisko tylko nie na okecie,
      tylko do pl.wikipedia.org/wiki/Lotnisko_Warszawa-Babice
      albo do mniejszego miasta).

      2. potem zobaczcie gdzie byly sciete drzewa pos smolenskiem.

      3. przestancie pieprzyc. niesprawnym samolotem nawet matka boska patronka
      lotnictwa by nie zdolala poleciec tak, jak zaloga tu-154. w istocie, o ile w
      sferze ulegania wplywom i wlasciwych decyzji nie sprawdzili sie, o tyle w
      zakresie manualnej sprawnosci byli ok. moga wam o tym powiedziec ich koledzy,
      piloci.

      chodzi o to, ze aby nie zaryc lewym skrzydlem po utracie jego koncowki
      (najwazniejszej dla kwestii przechylu, bo wywierajacej najwiekszy moment sily),
      pilot tu-154 aktywnie walczyl do konca,
      prawidlowo podrywajac samolot sterem wysokosci i jednoczesnie dajac pelen prawy
      rudder/ster pionowy. dzieki temu samolot przelecial b. daleko w pozycji
      przechylonej niemal na sztorc.

      niesprawny samolot, z niedzialajacym sterem wysokosci, albo z nie umiejacymi
      latac pilotami, albo z ekspolodujacym drugim silnikiem i ta cala gama
      wymyslonych z przyczyn politycznych awarii nie dolecialby z punktu 15m pod pasem
      w odleglosci 1050m od progu do punktu niemal na wysokosci pasa, 350-400 m od niego.

      so pleeeeeeeeeez...
      • zgred-zisko Re: ludzie! blagam.... 30.05.10, 09:38
        Guzik prawda. Pisałem już o tym. Oni wcale nie chcieli lądować, tylko
        obejrzeć tę śmieszną wieżę-ruderę z kibelkiem obok. Dlatego znaleźli
        się obok pasa, a nie nad pasem. A przechył nastąpił w momencie, gdy
        wszyscy przebiegli na lewą stronę samolotu, aby pstryknąć fotki i
        przechylili samolot. Tego - niestety - pilot nie był w stanie
        skompensować.
        • jot9 Re: ludzie! blagam.... 30.05.10, 16:38
          zgred-zisko napisał:

          > ...

          ale nie wyjaśnił, dlaczego tak nurkowali we mgłę. Kibelek mogli sobie obejrzeć w
          Witebsku...
      • madameblanka Re: ludzie! blagam.... 30.05.10, 10:10

        > so pleeeeeeeeeez...


        No Way.
        • you-know-who Re: ludzie! blagam.... 30.05.10, 17:26
          madame nieugieta :-)

          a ae9 i swita? aha, jada na lotnisko..
    • kzet69 Wypowiedzi loników z 36 splt 30.05.10, 17:37
      Napisał Marek156sw
      Szanowni uczestnicy Forum,
      proszę jeszcze raz nie dywagujcie nie mając podstaw. Nie
      uczestniczyliście nigdy w lotach z HEAD. Nie znacie atmosfery
      towarzyszącej tego typu lotom. Na wypadek złożyło się szereg zdarzeń
      i okoliczności. Od chwili podjęcia decyzji o wizycie (kancelaria
      Prezydenta) "ser zaczął się dziurawić". Efekt końcowy -
      więcej "dziur niż sera".
      Dziś usłyszałem opinię byłego pilota - generał przyszedł aby
      wesprzeć załogę, czy nie jest to chore?. Stale staramy się wszystko
      wybielać, może wreszcie zaczniemy mówić o nieprawidłowościach. Może
      wreszcie na pytanie kto podjął decyzję usłyszymy - JA a nie Oni,
      Zespół lub jakiś inny kolektyw.
      Teraz nieznany Wam fakt: meldunek przed lotem Prezydentowi złożył
      nie Dowódca Załogi a Gen Błasik. Atmosfera przed lotem była
      grzecznie mówiąc zła. Wszystko co działo się później tylko
      potęgowało napięcie. Znałem Arka - młody, ambitny, dobry lotnik,
      dobrze wykształcony ale "za grzeczny". Tak na marginesie w pułku
      mogą pracować tylko ludzie "zimni jak żaby" przestrzegający zasad i
      przepisów.

      lotnictwo.net.pl/3-tematy_ogolne/15-wypadki_i_incydenty_lotnicze/24626-
      2010_04_10_tu_154_samolot_prezydenta_rp_rozbil_sie_pod_smolenskiem-
      75.html

      i jeszcze:
      Witek Z

      Marku156sw: Ja uczestniczyłem w lotach z HEAD i potwierdzę każde
      Twoje słowo. Powiem więcej - bo czas zacząć o tym mówić - atmosfera
      na lotach z Pasażerem była fatalna od dłuższego czasu. Arogancja i
      lekceważenie wszelkich procedur stała się normą. Osoby nie godzące
      się na to były szkalowane i publicznie upodlane. To podejście można
      zamknąć w stwierdzeniu: dupa jest od srania, pilot od lądowania. Jak
      się wszędzie widzi wrogów i spisek na prowadzoną politykę to nie ma
      miejsca na "mgłę". Młgła może być tylko rozpatrywana w kategorii
      elementu spiku przeciw prowadzonej polityce. I nie jest to post
      polityczny lecz odnoszący się do przyczyn tej katastrofy. Jej się
      nie da wyjaśnić bez uwzględnienia tego czynnika. I nie piszmy o
      szkoleniu. Powtórze, że przyczyną jest schizofrenia. Możecie szkolić
      pilotów na symulatorach latami, mogą mieć lata wylatanych godzin, a
      jak są poddawani takiej presji to i tak dojdzie do katastrofy.
      Zwalczmy przyczynę pierwotną. Raz na zawsze zamknijmy drzwi od
      kokpitu!!!!

      lotnictwo.net.pl/3-tematy_ogolne/15-wypadki_i_incydenty_lotnicze/24626-
      2010_04_10_tu_154_samolot_prezydenta_rp_rozbil_sie_pod_smolenskiem-
      72.html
      • igor_uk Re: Wypowiedzi loników z 36 splt 30.05.10, 18:06
        kzet69 ,dzieki za te wypowiedzi lotnikow.Do tych slow nic nie mozno dodac:-

        ""Tak na marginesie w pułk mogą pracować tylko ludzie "zimni jak żaby"
        przestrzegający zasad i przepisów "".
    • jot9 Re: kamikadze 30.05.10, 20:45
      O, i znowu zaczyna się robienie z pilotów samobójców.

      forum.gazeta.pl/forum/w,1157,112095542,112222090,Re_A_oszolomy_nadal_swoje.html
    • ludwik_7125 Re: kamikadze 30.05.10, 22:41
      Kamikadze? Nie bardzo. Co by tam mieli zniszczyć?
      Samobójczy atak - Ooo! To już jest coś. Wszystko miało wyglądać
      naturalnie. Polecieli tysiąc kilometrów, udawali walkę z maszyną
      do ostatnich chwil, stworzyli wiele wątpliwości:
      -błędne wartości ciśnienia podane przez kontrolera
      -kłopoty w komunikacji ziemia-samolot
      -celowe wylanie za okno wiaderka paliwa itp.
      Wszystko na rosyjskiej ziemi. Wiadomo czyja będzie wina.
      Oczywiście wymyślił ten plan Tusk. Tylko nie przewidział, że ostatnie
      słowa kapitana zarejestrowane w czarnej skrzynce brzmią Allah Akbar.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka