Dodaj do ulubionych

Ciekawe czy dojdą do tego lądowania w Gdańsku

17.09.10, 22:16
Wspominanego przez pilota w stenogramie.
Oraz czy lądowanie JAKa 40 było zgodne z zasadami.
Jeśli do końca tego nie wyjaśnią, to znowu jakaś CASA spadnie
Obserwuj wątek
    • you-know-who lądowania w Gdańsku 19.09.10, 22:34
      cos innego mi sie przypomnialo. bylo takie jedno ladowanie w gdansku, ktore sie niestety nie odbylo a powinno - 183 osoby z (il-62m) 'kosciuszko' nie zademonstrowalyby w kabatach jak to jest ladowac na drzewach. nota bene, wiekszosc zostala pochowana w grobie zbiorowym, poniewaz zadne cialo nie zachowalo sie w jednym kawalku i byly trudnosci z identyfikacja ofiar.

      kapitan statku o 10:41 swierdzil nad grudziadzem awarie 2 silnikow i pozar, oraz dekompresje kabiny.

      juz w tym czasie podjal wg mnie zla decyzje: leciec przez az pol godziny z powrotem
      do warszawy. gdyby staral sie ladowac w rebiechowie (gdansku) - byc moze wszyscy by przezyli. kapitan zrezygnowal tez z ladowania w modlinie, a rozbil sie po calkowitej utracie sterowalnosci (wskutek nieugaszonego pozaru) zaledwie minute lotu od pasa 33 na okeciu (rowniez dziwne jest ze zaloga nie mogla odnalezc pasa 15 czyli ladowac od al. krakowskiej a nie od kabat, w zwiazku z czym polecieli az za warszawe, by nawrocic znow na polnoc.).

      kapitan mial 19 tys godzin nalotu, 5-6 tys jako kapitan ila-62. jednak nie mial wiedzy o tym, co dzieje sie z radzieckimi samolotami po 15-20 minutach pozaru. a bylo wczesniej kilka poczatkowo bardzo dziwnych katastrof z udzialem asow radzieckiego lotnictwa, ktorzy probowali roznych rzeczy - gasic pozar, robic standardowe podejscia do ladowania, i jednak rozbijali sie (na tu-154 i il-62). jerszow, o ktorym na tym forum byla mowa, pisal ze niektorzy rozbili sie bo nie przemysleli co trzeba robic w czasie awarii silnikow lub innych urzadzen w tyle kadluba, powodujacej pozar: NATYCHMIAST ladowac, zapobiegajac nieuniknionej (jak pokazywala praktyka) awarii ukladow sterowania, platow lub calej konstrukcji. warto wspomniec ze do budowy ila uzywano materialow latwopalnych.

      gdyby kpt. pawlaczyk w maju 1987 byl po lekturze jerszowa, podjalby duzo lepsza pierwsza decyzje - z grudziadza skierowac samolot do gdanska, gdzie dolecialby dwa-trzy razy wczesniej.

      komisja uznala, ze nie bylo najmniejszej winy pilota. hmm. oczywiscie, staral sie spelnic zalecenie ze w podobnej sytuacji nalezy zrzucic paliwo, co zabiera czas, wiec polgodzinny lot do wwy mogl sie wydac najlepszym wyjsciem (w wwie poza tym piloci spodziewali sie lepszej akcji ratunkowej niz gdzie indziej).
      ale przeciez paliwa nie mogl i tak efektywnie zrzucic, bo to robily pompy elektryczne, a elektrycznosci brakowalo - wiekszosc generatorow nie pracowala.

      nie przemyslawszy (lub nie znajac) historii poprzednich katastrof, pilot nie rozumial ze niebezpieczenstwo ladowania z niespuszczonym paliwem bylo stosunkowo male w porownaniu z praktyczna pewnoscia, ze po 10 min, 15 min , czy az 30 min (w jego przypadku) samolot stanie sie niesterowny i runie.

      no coz - wiem, ze przypisywanie pilotowi w tak trudnej sytuacji to kwestia delikatna i sporna. on i zaloga mieli glowe i rece zajete pilotazem uszkodzonego samolotu. lecieli na trymerze wysokosci, ster wysokosci nie ruszal sie.

      o ewentualnym bledzie pilota kosciuszki nigdy sie nie mowilo i nie bedzie mowic.
      moze nie ma co robic z tego wielkiej sprawy - po prostu szkoda, ze nie wykorzystano tych az 30 minut (jak sie okazalo) nieco lepiej.

      w smolensku bylo natomiast tak, ze pilot podjal lecac sprawnym samolotem bezsensowne, karygodne ryzyko, a to juz zupelnie inna para kaloszy. dawanie orderow jest tu delikatnie mowiac niestosowne.
      • crazy.diamond Re: lądowania w Gdańsku 19.09.10, 23:57
        you-know-who napisał:

        > w smolensku bylo natomiast tak, ze pilot podjal lecac sprawnym samolotem bezsen
        > sowne, karygodne ryzyko, a to juz zupelnie inna para kaloszy. dawanie orderow
        > jest tu delikatnie mowiac niestosowne.


        Czyżby pilot dostał pośmiertnie order za lądowanie w Smoleńsku?
        To chyba mi jakoś taka wiadomość umknęła....
        • joanna_on-line Re: lądowania w Gdańsku 20.09.10, 00:13
          crazy.diamond napisał:

          > you-know-who napisał:
          w smolensku bylo natomiast tak, ze pilot podjal lecac sprawnym samolotem bezsensowne, karygodne ryzyko, a to juz zupelnie inna para kaloszy. dawanie orderow jest tu delikatnie mowiac niestosowne.

          > Czyżby pilot dostał pośmiertnie order za lądowanie w Smoleńsku?
          > To chyba mi jakoś taka wiadomość umknęła....


          cóż... chyba nikt tego tak wprost nie nazwał, ale... de facto - tak, dokładnie tak to trzeba postrzegać...

          wp.mil.pl/pl/artykul/9089
          • you-know-who order 20.09.10, 03:43
            i awans!


            nie jestem za posmiertna degradacja, bo nie mial zlej woli. przeciwnie, chcial rozwiazac jak umial problem, w ktory zostal wepchniety przez przelozonych. winnismy wiec _kapitanowi_ protasiukowi i jego nieszczesnej zalodze pamiec, ale z pewnoscia nie awanse i ordery, bo to jakis teatr absurdu przerastajacy zsumowanych witkiewicza i mrozka.

            no, ale zaczekajmy! lada dzien, lub rok, Wysokie Komisje rozdziela wine... po przerwie drugi akt politycznego przedstawienia.
            • polazrski Re: order 20.09.10, 09:35
              Jakos trzeba im zrekompesowac pochowek ich szefa na Wawelu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka