niegracz
04.10.16, 20:47
Tymczasem dziś naukowcy z Komitetu Noblowskiego wyjaśniali przełomowość odkrycia laureatów Nagrody przy pomocy... precli i bajgli.
- Mnie najbardziej podoba się referat, który obrazował wybuch na pokładzie samolotu... wizerunkiem pękniętej parówki. To miał być ostateczny dowód. Zanim umrę, chciałabym się dowiedzieć, czy oni naprawdę w to wierzą. Chciałabym wiedzieć, czy Antoni Macierewicz w to wierzy, czy jest tak cyniczny i okrutny, że w ten sposób kpi sobie z wydarzeń z 10 kwietnia 2010 r. - mówiła dziennikarka "Newsweeka" Renata Kim po konferencji smoleńskiej w 2013 r.
A "Gazeta Wyborcza" kpiła: "Zniszczone puszki, pęknięta parówka dowodami na wybuch tupolewa".
Dziś jednak odkrycie Davida Thoulessa, Duncana Haldane i Michaela Kosterlitza - laureatów Nagrody Nobla z fizyki przyznanej za „odkrycia teoretyczne topologicznych przejść fazowych i topologicznych faz materii" - zostało objaśnione przy pomocy... bajgli, bułeczki cynamonowej i precli. I jakoś nikt nie śmiał się ze szwedzkich naukowców z Komitetu Noblowskiego, którzy tego dokonali.